Dodaj do ulubionych

Głupoty zasłyszane od lekarzy/pięlęgniarek/farmace

02.07.21, 19:19
farmaceutów. Na fali wątków o dziwactwach.
U mnie najlepsze:
1. pediatra 1, wyjazd wakacyjny, dzieciak dostał wirusowego zapalenia krtani. Pani osłuchała, pokręciła nosem i skwitowała, ze jakbym zaszczepiła to by nie było problemu. Ja zdziwiona, ze jest jakieś szczepienie na podgłośniowe zapalenie krtani dopytuje, na co Pani lekarka z fochem, że jest. I ze wstyd ze dziecko na błonice nie jest zaszczepione. Po chwilowym oszołomieniu odpowiedziałam, ze było dziecko szczepione na błonicę. Żałowałam potem, że nie dopytałam jak szczepionka na bakteryjną chorobę ma chronić przed zapaleniem wywoływanym przez wirusy.
2. Pediatra w moim NZOZ, na wiadomość ze dziecko roczne karmione piersią: "Zamierza jej Pani dac normalne mleko? (czyli MM), na moje pytanie jakie może być bardziej normalne mleko dla ludzkiego dziecka niż ludzkie mleko Pani zrobiła minę jakby jej ktoś narobił do kawy smile
3. Aptekarka dzisiaj wmawiała mi , ze nie może mi sprzedać Irigasin w wersji standardowej (same saszetki), gdyż ponieważ dla dzieci jest Irigasin Junior. Tłumacze babie ze mam standardową butelkę do płukania zatok wiec poproszę standardowe saszetki. Na co Pani, ze dla dziecka musi być wersja Junior (wersja junior jest na połowę mniejsza butelkę ale składem sie nie różni, ta sama sól). Ja się jej pytam czy to ma różny skład, Pani na to ze ma połowę mniejszą dawkę (ale na połowę mniejszą ilość wody...końcowo stężenie takie samo). Zmęczona przepychanką słowną poprosiłam o ten cholerny Irigasin w wersji standardowej, na co usłyszałam ze na własne ryzyko daje dziecku lek o nieodpowiedniej dawce do wieku...
Obserwuj wątek