Dodaj do ulubionych

Walka o opiekę nad dziećmi...

07.07.21, 13:11
Małżeństwo się rozstało ponad rok temu.
Dzieci mieszkały z mamą, a u taty spędzały głównie weekendy.

Teraz ex-małżonkowie będą walczyć w sądzie o opiekę nad dziećmi. Każde chce, żeby dzieci miały miejsce zamieszkania z drugim rodzicem. U siebie chcą mieć potomstwo weekendowo i płacić alimenty.

Oboje pracują i twierdzą, że nie są w stanie zająć się dziećmi w tygodniu. Pani zmieniła pracę i nie może zajmować się dziećmi, tak jak do tej pory.
Pan "nie mógł" od początku. Alimenty w sądzie wywalczył minimalne, płaci w terminie - to zdanie ex-małżonki.

Pani jest skłonna iść na ustępstwo: zgodzi się na opiekę naprzemienną.

Dzieci:dziewczynka lat 10, chłopcy lat 8 i 5.

Okropnie przykro się słuchało tej historii sad

Koleżanka na zeznawać w sądzie - jej córka jest przyjaciółką 10-latki. I tak naprawdę nie wie po co. Mama dziewczynki ją zgłosiła. Oficjalnego wezwania nie dostała, i najchętniej by się w sądzie nie pojawiła, bo co ma powiedzieć? Takie wymuszone wrobienie w świadkowanie.

Żal mi dzieci. Co może zdecydować sąd? Kierując się oczywiście dobrem dzieci...
Obserwuj wątek
      • alpepe Re: Walka o opiekę nad dziećmi... 07.07.21, 13:17
        Kiedy dzieci są niepełnoletnie potrzebni są świadkowie. My mieliśmy dla picu świadka, który zeznał coś w stylu, przechodziłem z tragarzami, a tak naprawdę, to nie znam tych państwa, nie wiedziałem nawet, że mają dzieci. Położył się strasznie. Niestety, taki wymóg.
      • daniela34 Re: Walka o opiekę nad dziećmi... 07.07.21, 13:33
        Jest różnica:
        - w sprawach niekonfliktowych powołuje się świadka na okoliczność tego, że rozwód nie zagraża dobru dziecka, świadek ma przyjść powiedzieć; tak dziecko wie, akceptuje, rodzice się dogadują w sprawach dziecka, rozwód nie zagrozi itp.itd. (tu się bierze siostrę, mamę, przyjaciółkę)
        - w sprawach konfliktowych nigdy nie powinno się brać ludzi z przypadku, którzy nie wiedzą o co chodzi, są niechętni, do sądu idą "za karę"- i tu się zaczyna pod górkę. Polska procedura i szumnie i dumnie nazywane zasady etyki mówią, że pełnomocnik nie powinien spotykać się ze świadkami i mówić im, co mają zeznawać (nie wszyscy się stosują do tego, ja tak- bo jak świadek się zdenerwuje przed sądem, to potem mnie podłoży, "pani mecenas mi tak kazała powiedzieć"- nie warta skórka wyprawki). Jednak zawsze mówię klientom, żeby przyszłego świadka poinformowali, że go zgłaszają i na jaką okoliczność (tu jest śliski temat, bo klient powinien powiedzieć O CZYM świadek ma zeznawać, ale nie CO ma zeznawać, czyli prawidłowo: "Droga Zosiu, chciałabym, żebyś była świadkiem w mojej sprawie rozwodowej na temat tego, jak mój mąż opiekuje się naszą Kasią" a nie "Droga Zosiu, chciałabym, żebyś opowiedziała przed sądem, że mój mąż puszcza naszą dwuletnią Kasię samą na podwórko" itd.itp.) A po co? No bo dajmy na to jak mąż faktycznie źle opiekuje się dzieckiem, w sposób zagrażający jego dobru i bezpieczeństwu to musisz to jakoś udowodnić. No i czasem jest konieczna sąsiadka Zosia, która przyjdzie i zezna: "Jak powódka wychodziła do pracy, to dzieckiem powinien zajmować się pozwany, ale zobaczyłam kiedyś, że Kasia błąka się sama w jednej koszulinie po podwórku. Zabrałam ją do siebie i poszłam do pozwanego. Otworzył mi pijany."
    • alpepe Re: Walka o opiekę nad dziećmi... 07.07.21, 13:15
      A może jest tak, że małżonce nie odpowiada poniższe i to jest środek nacisku: Pan "nie mógł" od początku. Alimenty w sądzie wywalczył minimalne, płaci w terminie - to zdanie ex-małżonki.

      Współczuję matce koleżanki, a z drugiej strony zeznawałabym na jej miejscu nie po myśli kogokolwiek.
      No i szkoda dzieci, żadne z rodziców ich nie chce.
    • geez_louise Re: Walka o opiekę nad dziećmi... 07.07.21, 13:22
      Super. Niech złoża wniosek o umieszczenie dzieci w rodzinie zastępczej/domu dziecka. Będą mogli widywać się w weekendy, a jak im zabraknie czasu to nie.

      Te wojenki rodziców w sądzie… Żałuję, że nie miałam wyobraźni i jaj, żeby złożyć w sądzie taki wniosek jak to babsko. Eks, żeby mnie przeczołgać, walczyłby tak samo jak tamten dziad. I po udawaniu, że sie poddaję, miałabym dziecko zawsze w domu i święty spokój.
          • umi Re: Walka o opiekę nad dziećmi... 08.07.21, 17:53
            Ma powiedziec, ze matka dostaje glodowe alimenty, a full time zajmuje sie dziecmi. Ojciec ogranicza sie do weekendow i placenia tych groszy. Wiec matka zakasala rekawy, ale kosztem czasu z dziecmi i ojciec jesli nie jest w stanie zarobic wiecej na rodzine, musi zaczac partycypowac w obv\owiazkach matki. Inaczej sie raczej nie da. Chyba, ze dzieci maja chodzic na powietrze.
            BTW, bardzo rozsadnei kobieta podchodzi i widac, ze angazuje pana jako ojca, zamiast go wykluczac. Powinien docenic i dogadywac sie z nia w sprawach dzieci. Czeka ich w koncu jeszcze wiele wspolnych lat takiej wspilpracy. I obojgu bedzie latwiej znow ulozyc sobei zycie jesli beda sie uzupelniac, zamiast zrec.
    • daniela34 Re: Walka o opiekę nad dziećmi... 07.07.21, 13:40
      Pani świadek w tej sprawie powinna zeznawać tak, jak było. Nie próbować się domyślać, o co chodzi którejkolwiek ze stron. Odpowiadać na pytania sądu, a jak nie wie, to szczerze powiedzieć: "Nie wiem."
      Możliwe, że ze strony pani to jest zagrywka, żeby uzyskać wyższe alimenty, na zasadzie- to weź ty, a ja ci będę płacić takie grosze, jak ty mnie i zobaczymy, czy za to utrzymasz dzieci. A możliwe że faktycznie nikt tych dzieci nie chce. Co sąd zrobi: albo naprzemienną, jak się dogadają, albo jednak powierzy jednemu z nich. Co powinien zrobić? Temat rzeka.
      • martishia7 Re: Walka o opiekę nad dziećmi... 07.07.21, 13:46
        > Możliwe, że ze strony pani to jest zagrywka, żeby uzyskać wyższe alimenty, na zasadzie- to weź ty, a ja ci będę płacić takie grosze, jak ty mnie i zobaczymy, czy za to utrzymasz dzieci. A możliwe że faktycznie nikt tych dzieci nie chce.

        Też myślę, że to taka zagrywka. ALbo inaczej - mam taką nadzieję, bo opcja druga jest zbyt straszna.
        • daniela34 Re: Walka o opiekę nad dziećmi... 07.07.21, 13:57
          No jak rodzic faktycznie nie może to nie powierzy. Tylko nie sądzę, żeby tak było naprawdę. I sąd najprawdopodobniej roztoczy im wizję pozbawienia władzy rodzicielskiej, alimentów (od obojga) i umieszczenia dzieci w placówce. I nagle się okaże, że ktoś jednak przypomni sobie, że może. Natomiast jeśli to nie zagrywka, to jak będzie faktycznie i czy dzieci nie wylądują jako eurosieroty/polosieroty u dziadków to już insza inszość. Nie wiem, rodziców nie znam, historie są różne.
          • hanusinamama Re: Walka o opiekę nad dziećmi... 07.07.21, 16:44
            Czemu kosztem dzieci? Pamietam jak znajomy jojczył, ze ex separuje go od córki, ze on sie nie moze wykazac jako ojciec. No to jego ex wyjechała na miesiac do Danii z pracy i dała córkę ojcu. Facet po 3 dniach wydzwaniał do niej kiedy wraca, ze on nie da rady. Oczywiscie ona była wyrodną matką a on biednym umęczonym misiem. Dziecko chciał do swoich rodziców podrzucic..ale ci stwierdzili, ze płakał ze nie ma dziecka to teraz ma i nich sie nacieszy.
            • umi Re: Walka o opiekę nad dziećmi... 07.07.21, 17:09
              bo sa teraz goracym ziemniakiem, a opieka naprzemienna dla dzieci to zycie w siedzeniu na walizkach. Z tym, ze trojka malych dzieci i samotne rodzicielstwo to jest moim zdaniem opcja po trupie i wcale sie nie dziwie, ze kobieta nie wytrzymala. dzieci maja dwoje rodzicow, niech pan sobie je bierze na chate jesli nie umie zajmowac sie w inny sposob. wlasciwie on sie wygodnie ustawil, z trojka malego przychowku u matki jeszcze mozna kogos nowego znalezc. z trojka malego przychowku u siebie ma sie bardzo zawezone mozliwosci.

              Bardzo dobrze zrobili rodzice tego znajomego, madrze ludzie.
    • umi Re: Walka o opiekę nad dziećmi... 07.07.21, 14:47
      Ktos "zyczliwie" doniosl, ze pan placze po ludziach w rekaw na zla exie i alienacje rodzicielska i babka sie wsciekla, bo nie dosc ze dostaje grosze, to jeszcze z trojka malych dzieci na codzien wzglednie trudno sobie ulozyc nowe zycie?
      Niech sie ugadaja o ta opieke naprzemienna. Obojgu tak samo ciezko bedzie znalezc nowych partnerow z trojka dzieci przez polowe miesiaca na chacie, a dzieci od przeprowadzek dostana krecka. Wiec przynajmniej dokladnie wszyscy zainteresowani beda mieli sp.przone dalsze zycie i nikt nie bedzie bardziej poszkodowany suspicious
      • hanusinamama Re: Walka o opiekę nad dziećmi... 07.07.21, 16:40
        Nawet nie chodzi o ułożenie sobie życia. Ale o zwykłą codzienność. Ja mam mężą, który zajmuje sie dziecmi sporo a i tak nam czasami cięzko bo żadna z babc nie kwapi sie aby w sytuacji podbramkowej zajac sie kilka godzin. MOge brać nianie ale trudno znaleźć kogoś na szybko, kto jest zaufany.
        Osobie samotnej, która ma te dzieci wyłacznie u siebie pod opieką jest bardzo, bardzo ciężko.
    • bulzemba Re: Walka o opiekę nad dziećmi... 07.07.21, 16:16
      Chciałam napisać, że tego jeszcze nie grali. Ale niestety znam podobny przypadek. Troszkę słabszy bo wspólne dziecko było jedno. Rodzice po rozwodzie ułożyli sobie życie a wspólne dziecko było rozpuszczonym, roszczeniowym i rozkapryszonym młodszym nastolatkiem to nikt nie chciał takiego cudu przy niemowlaku.
    • volta2 Re: Walka o opiekę nad dziećmi... 07.07.21, 16:25
      brawo dla tej pani
      zrobiłabym to samo i mój mąż o tym wiedział od zawsze

      i to nie był z mojej strony żaden środek nacisku, od zawsze bylo wiadomo, że ja się świetnie nadaję na żonę i tak średniawo raczej na matkę, mąż to widział, wiedział i się zdecydował mimo to....
    • hanusinamama Re: Walka o opiekę nad dziećmi... 07.07.21, 16:37
      A może matka chce w ten sposób wymusić kontakty dzieci z ojcem. Albo wyszła z założenia, ze dzieci nadal są wspólne i niech on też im poświeci czas. łatwo nam mówić...ja znam 2 takie samotne matki, które nie maja wioski do opieki nad dziecmi ani nawet jednej cioci na wypadek "musze isc pilnie do dentysty". Kiedy przez cały czas masz opieke nad dziecmi (małymi), ciurkiem 24h/dobę można oszaleć...nadal kochając dzieci.
      Pan sie wykpił niskimi alimentami...ale to Pani Triss posadza o konto na Tinderze...
      • moze_sprobowac_inaczej Re: Walka o opiekę nad dziećmi... 08.07.21, 23:05
        Mi się wydaje, że to jednak - jak dziewczyny wyżej wspomnialy - zagrywka. Zeby wymusić na ojcu większą opiekę nad dziećmi. Bardzo ładnie się panu wymiotować, bo "nie może". A pani musi pracować i ogarniać troje dzieci na codzien, lekcje, gotowanie i oczywiście choroby i zwolnienia lekarskie. Do tego musi pracować (to cud, że ma pracę, bo samotna matka z trójką dzieci ma raczej mniejsze szanse).

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka