Dodaj do ulubionych

A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku

10.07.21, 19:22
Padło stwierdzenie ,że co prawda Nowy Jork to drożyzna, szczury i karaluchy, ale jak się zarabia 300-400 tys USD rocznie, to jest fajnie i ok.

No to ja na takie dictum powiem tak - nawet w Port-au-Prince na Haiti za odpowiedni cash można żyć jak w raju.

Co to w ogóle za debilny argument, że za 400 tysięcy dolców to " da się " gdzieś tam żyć. No żesz qrwa mać, wszędzie na świecie za taką kasę da się !

Imo 1000 razy lepsze od Nowego Jorku są Filipiny, gdzie na Palawanie da się całkiem miło przeżyć za polską minimalną krajową (acz bardzo skromnie), a za 5000 zl netto człowiek ma warunki daleko lepsze niż większość nowojorczyków .

Uprzejmie zatem proszę o nieużywanie argumentów z pupy, że za hoooj wie jaki cash, gdzieś tam w wielkim świecie można sobie fajnie żyć.

Jeśli w danym mieście da się akceptowalnie bytować jedynie za czterysta tysięcy dolarów amerykańskich rocznie, to znaczy ,że jest to piekło na ziemi, syf ,kloaka i hoojnia z grzybnią. I tylko tak należy traktować owo miejsce na Ziemi.
Obserwuj wątek
    • magdallenac Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 10.07.21, 19:29
      Uspokoj sie. Babka rozwazala wyjazd z rodzina w tym dziecmi szkolnymi I byla sklonna zaakceptowac wynagrodzenie za ktore w tym miescie nie da sie godziwie zyc. Chyba dobrze, ze kilka osob sprowadzilo ja na ziemie i bylo zgodnych co do oczekiwan, ktore powinna zasygnalizowac potencjalnemu pracodawcy.
        • picathartes Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 10.07.21, 22:32
          Bywalec, po raz kolejny udowadniasz, że nic nie wiesz, ale musisz się wciąć big_grin

          Magdallenac prawidłową kwotę podała.
          Kwota jest na jedną osobę, bo małżonek w USA nie dostaje wizy pracowniczej "na żonę". Zanim małżonek dostanie wizę pracowniczą, potrwa minimum rok - a z tego co widziałam, bliżej trzy lata smile I to jeszcze zależy, jakie ma kwalifikacje.

          Myśmy mieli na trzyosobową rodzinę w Michigan (niedrogi stan!) 200k, do tego nieopodatkowane. Dało się z tego przyzwoicie żyć, ba! nawet odłożyć, ale my mieliśmy na stanie półroczne dziecko, a nie dwójkę starszych dzieci, więc i dom był mniejszy potrzebny.
          Do tego mamy taką manierę, że żyjemy mocno poniżej tego, na co nas stać; co w USA mocno się w oczy rzucało. Samochód kupiliśmy duży, z dziurą z boku, ale jeździł, przynajmniej póki się nie przejechało dalej niż 100km, bo wtedy wszystkie kontrolki czerwone się zapalały, że zaraz staniemy w płomieniach big_grin big_grin big_grin
          Meble mieliśmy z drugiej ręki bądź z IKEI, itd, wszystko poniżej amerykańskiego standardu.

          W NY byśmy za te pieniądze nie dali rady przetrwać pierwszego roku na podobnym poziomie! A co dopiero z dwójką dzieci, gdzie jeszcze o dobre szkoły trzeba walczyć. Myślę, że to dodatkowe 100k (czyli trójka z przodu) to absolutne minimum, żeby dało się przyzwoicie żyć. Przyzwoicie: dobre ubezpieczenie medyczne + dentystyczne, bezpieczna dzielnica, bezpieczny samochód, zdrowe jedzenie, sensowne mieszkanie i dobre szkoły w okolicy.

          Owszem, da się za dużo mniej. Ale wtedy szczególnie po zmroku jest mocno niebezpiecznie, dzieci o dobrych szkołach mogą zapomnieć (w USA to niestety zamyka większość drzwi już na starcie), i człowiek jest niestety skazany na słabszą egzystencję. Dać się da, miliony ludzi tak żyją. Ale mając wybór i mając już dobre, ułożone życie - czy faktycznie warto się zamienić dla NY?
          • bywalec.hoteli Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 10.07.21, 22:43
            Picathartes, sfornarina, ja się tylko pytałem czy ona mówi o dochodzie na osobę czy gospodarstwo domowe. U magdalenyc tylko mąż pracuje ale nie wiem jak u tamtej koleżanki która założyła wątek.

            Do czego zmierzam: 150k rocznie dobry to specjalista spokojnie w us wyciągnie, wiec 300k jak najbardziej w zasięgu na pare.

            Jeśli jednak jedna osoba ma zarabiać 300-499k rocznie to juz musi być manago na konkretnym stanowisku i taka osoba nie pyta o koszty życia w danym miejscu bo o to dba korpo (wynajem domu, samochod, szkoły dla dzieci, ubezpieczenia), taka osoba jednakże pracuje na okrągło praktycznie.
            • picathartes Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 10.07.21, 22:46
              > ale nie wiem jak u tamtej koleżanki która założyła wątek.

              No jak nie wiesz, skoro to ona ma pracę? Mąż pracy/ wizy pracowniczej z automatu nie dostaje. Więc w pierwszym roku nie ma bata, tylko ona jest żywicielem rodziny.

              > Jeśli jednak jedna osoba ma zarabiać 300-499k rocznie to juz musi być manago na konkretnym stanowisku i taka osoba nie pyta o koszty życia w danym miejscu bo o to dba korpo

              Jak to nie pyta? Ile znasz takich osób, które nie pytają? Bo tych co ja znam (a tak się składa, że znam wielu), wszyscy pytają i liczą się z każdym centem, bardziej niż ci, co zarabiają o połowę mniej big_grin big_grin big_grin
              • bywalec.hoteli Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 10.07.21, 22:52
                jprd peron wam odjechał i to zdrowo.
                Mediana na gospodarstwo domowe w NYC to 70k rocznie, w bogatej dzielnicy UES 136k.
                Czyli nowojorczyk na środku ma 35k rocznie a ten z bogatej dzielnicy 68k. I to w większości ludzie którzy się urodzili w us a nie przyjechali z Polski.

                Ale nie sforna rina ma pełno znajomych zadabiajacych po 400k USD rocznie i oni oszczędzają każdego centa😅😂🥲

                Nawet w dolinie krzemowej informatycy nie menago nie zarabiają takiej kasy. A mieszkania są tam kosmicznie drogie.

                Magda ma specyficzna sytuacje życiowa z uwagi na ojca męża. Ale ile osób w stanach zwłaszcza emigrantów do US ma takie warunki?

                Come on!!!
                • picathartes Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 10.07.21, 22:56
                  > Ale nie sforna rina ma pełno znajomych zadabiajacych po 400k USD rocznie i oni oszczędzają każdego centa😅😂🥲

                  No widzisz, niektórzy znają trochę innych ludzi, niż Ty. Świat nie składa się z samych bywalców.

                  A tych, co znam, trudno nazwać znajomymi. To klienci. I tak się składa, że mają stanowiska wysoko managerskie oraz dyrektorskie w firmach, których nazwy każdy zna big_grin
                  • magdallenac Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 10.07.21, 23:39
                    picathartes napisał(a):

                    > > Ale nie sforna rina ma pełno znajomych zadabiajacych po 400k USD rocznie
                    > i oni oszczędzają każdego centa😅😂🥲
                    >
                    > No widzisz, niektórzy znają trochę innych ludzi, niż Ty. Świat nie składa się z
                    > samych bywalców.
                    >
                    No wiekszosc gospodarstw domowych w moim otoczeniu to 400k+, takie rodziny wcale nie zyja jakos rozrzutnie. Sporty dzieci, ubezpieczenie, podatek (olbrzymi) od nieruchomosci, drugi dom nad jeziorem (cabin) i z tej pol banki, zostaja jakies drobne na oszczednosci. Dzieci dorastaja i wcale taniej sie nie robi, bo samochod, bo college itd. Ot, inna planeta🤷‍♀️
                • fragile_f Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 10.07.21, 23:00
                  Mieszkanieć NY zarabiający 40k rocznie mieszka 1.5h cuchnącym metrem od pracy w jedną stronę, nie ma żadnych oszczędności, wynajmuje 2bd z wspołlokatorem, nie wyjeżdża na wakacje a na kartach pcha przed sobą 10k zadłużenia.

                  Po co wypowiadasz się o czymś, o czym nie masz pojęcia?
                • po-trafie Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 11.07.21, 16:26
                  Bywalec, wiem ze ciezko sie przyznac, ale glupote ogromna tu strzeliles.
                  Porownujac do Londynu:
                  - srednia pensja to 40 000 GBP rocznie
                  - sredni zarobek na gospodarstwo domowe to juz tylko 36 000
                  - a de facto zyc z 4 osobowa rodzina na srednim poziomie to tak od 100k na rodzine.

                  Skad takie liczby? W kazdym
                  duzym miescie/metropolii masz piramide spoleczna i jej dolna, najszersza warstwa, sa tysiace ludzi pracujacych na placy minimalnej, na smieciowkach, zyjacy w biedzie. Codziennej, zwyklej biedzie, podobnej lub gorszej do rodzin na zasilkach.
                  Dopiero gdzies powyzej nich, masz mniejsza warstwe ludzi na pierwszych szczeblach prac z peespektywami, potem sredniej klasy specjalistow, potem ludzi faktycznie wysoko zarabiajacych.
                  Jesli zarabia stednio lub dobrze, ale tylko jedna osoba w rodzine, to bardzo popularnym wyborem jest wypeowadzenie rodziny 1-2h od londynu, do wiekszej nieruchomosci w rozsadniejszej cenie. A osoba zarabiajaca ma wtedy przyjemnosc codziennie do pracy dojezdzac, tracac na to 3-4h dziennie.
                  Bo tak lepiej, niz probowac 3-4sypialnie i zycie w londynie z jednej pensji utrzymac.
                  Przypuszczam, ze w NY to moze byc podobnie, lecz z wiekszym rozstrzalem spolecznym jeszcze.
          • tilijka123 Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 12.07.21, 17:13
            picathartes napisał(a):

            > Bywalec, po raz kolejny udowadniasz, że nic nie wiesz, ale musisz się wciąć big_grin
            >
            > Magdallenac prawidłową kwotę podała.
            > Kwota jest na jedną osobę, bo małżonek w USA nie dostaje wizy pracowniczej "na
            > żonę". Zanim małżonek dostanie wizę pracowniczą, potrwa minimum rok - a z tego
            > co widziałam, bliżej trzy lata smile I to jeszcze zależy, jakie ma kwalifikacje.
            >

            Mój brat z żoną spędzili w USA około półtora roku. Bratowa miała wizę pracowniczą, brat bezskutecznie się o nią ubiegał. Po kolejnej odmowie wkurzyli się i wrócili do Europy. Oboje wykształceni po politechnice, z oświadczeniem w przemyśle.
    • fragile_f Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 10.07.21, 19:46
      Ale tak właściwie, to jaki masz problem?

      Porównywanie NY do Palawan nie ma żadnego sensu. Metropolie można porównywać tylko do metropolii, czyli rozmawiamy o standardzie życia miejskiego w NY vs. Sydney albo Londyn. No bo co z tego, że na filipińskiej wyspie żyje się jak w raju, skoro nie ma tam szkół dla dzieci, szpitali, praktycznie żadnej oferty kulturalnej itp.
      • a23a23 Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 10.07.21, 22:07
        fragile_f napisała:

        > Ale tak właściwie, to jaki masz problem?
        >
        > Porównywanie NY do Palawan nie ma żadnego sensu. Metropolie można porównywać ty
        > lko do metropolii, czyli rozmawiamy o standardzie życia miejskiego w NY vs. Syd
        > ney albo Londyn. No bo co z tego, że na filipińskiej wyspie żyje się jak w raju
        > , skoro nie ma tam szkół dla dzieci, szpitali, praktycznie żadnej oferty kultur
        > alnej itp.

        Nie licząc tego, że pracy nie ma prawie żadnej (dla Europejczyków) - obecnie pozostaje zdalna, ale do niej potrzeby jest świetny internet, a z tą infrastrukturą to już kiepsko.
        Takie "rajskie plaże" są fajne na wakacje, ewentualnie na krótki pobyt - bo okazuje się, że jedzenie na europejskim poziomie/stylu kosztuje dużo więcej niż w Europie, ta "bezludność" która fascynowała na początku zaczyna szybko wkurzać, bo paczka z zakupami idzie miesiąc, a koszty wysyłki są horrendalne. Do tego klimat (wilgotno i gorąco, a przez to trudno do wytrzymania bez klimy), przerwy w dostawie prądu i wody i tubylcy, z którymi nijak nie idzie się dogadać jeśli dyskusja jest o czymś więcej niż zamówienie w knajpie.
        Po prostu żyć nie umierać.
        • riki_i Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 11.07.21, 00:39
          No jednak Bartek żyje tam ze swoją Igną już półtora roku i na razie wracać nie ma zamiaru. Ok, dzieci nie mają oraz są zdrowi. Natomiast jeśli rozpatrujemy tzw. sens życia, to ja go dalece bardziej widzę w egzystencji Igny i Bartka niż dowolnego mieszkańca Nowego Jorku.
            • riki_i Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 11.07.21, 01:14
              lumeria napisała:

              > > jeśli rozpatrujemy tzw. sens życia, to ja go dalece bardziej widzę w egzy
              > stencji Igny i Bartka niż dowolnego mieszkańca Nowego Jorku.
              >
              > A to dlaczego? I jakimi kryteriami sie kierujesz wystawiajac taka ocene?

              No takimi, że sensem życia w moim rozumieniu absolutnie nie jest zachrzanianie w jakiejkolwiek robocie (pomijam ewidentne hobby zamienione w pracę, z której da się godnie żyć - co dotyczy promila ludzi na świecie).

              Spędzanie całych dni na rajskich plażach, na nurkowaniu, na kajaczku, a w nocy na fajnym seksie IMO wyczerpuje znamiona udanego życia.

              Oczywiście, wiadomo mi, że w pewnym momencie pojawiają się także inne potrzeby, przede wszystkim chęć posiadania dziecka (dzieci) - co diametralnie zmienia perspektywę - jednak KAŻDE życie z czasem się zmienia (optyka emeryta też będzie inna niż zamierzenia życiowe dwudziestolatka).

              Tak więc, powtórzę, egzystencja Igny i Bartka jest wielokrotnie bardziej udana niż żywot 95% nowojorczyków (o ile nie więcej).

              Btw na tym forum widuję dość często straszny fetysz pieniądza. Ok, bieda jest straszna - z tym nie polemizuję. Ale często mam tutaj wrażenie takie jak rozmawiając z pewnym moim kolegą - obrzydliwie bogatym gościem, który wciąż narzeka, że w LA nie mógłby żyć na takim poziomie jak w Warszawie. I za cholerę nie jest w stanie zrozumieć, że to kompletnie irracjonalny ból dupy, a za tę kasę jaką już posiada powinien żyć chwilą i cieszyć się każdym dniem. On nie jest w stanie tego przyswoić i się zamęcza tymi swoimi kretyńskimi rozkminami.
              • sumire Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 11.07.21, 13:43
                Żeby spędzać całe dnie na rajskich plażach i nurkowaniu, trzeba jednak skądś mieć na to kasę. Zwłaszcza że tacy plażowicze rzadko godzą się na życie w standardzie przeciętnych lokalsów. To, co na Insta, to zwykle mały wyimek rzeczywistości - mój znajomy "mieszkający" w Azji Południowo-Wschodniej nie wspomina followersom o tym, że co kilka miesięcy wraca do Europy, żeby dorywczo popracować fizycznie na kolejne pół roku plaży i nurkowania.

                A poza tym różni ludzie mają różne marzenia - jeden chce być królem życia na rajskiej wyspie w trzecim świecie, drugi pracować na Manhattanie. Generalnie rozkmina twoja jest z cyklu "po co mieszkać w Warszawie, skoro można hodować lawendę w Ropkach".
                • riki_i Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 11.07.21, 15:47
                  Uff, "żyć w standardzie przeciętnych lokalsów " - Ty siebie czytasz? toż to nawet się nie da za bardzo, chciałabyś tam jakieś białe slumsy otworzyć?

                  Kasę na życie TAM, najczęściej przywozi się że świata cywilizowanego i nie widzę nic szczególnie dziwnego ,że ktoś pracuje fizycznie w Europie po to, aby następnie pół roku byczyć się na egzotycznej plaży.

                  Praca na Manhatannie to była jakimś fetyszem może w latach 90-tych. Wiedzą o tym ,że USA to syf w porównaniu z Unią Europejską* ,trafiła już dość dawno pod polskie strzechy .

                  *nie dotyczy forumowiczek z forum emama, które w USA mają roczny dochód w przedziale 300-400 tys USD
                  • sumire Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 12.07.21, 13:29
                    riki_i napisał:

                    > Uff, "żyć w standardzie przeciętnych lokalsów " - Ty siebie czytasz? toż to naw
                    > et się nie da za bardzo, chciałabyś tam jakieś białe slumsy otworzyć?

                    Przeciętność nie oznacza od razu slumsów, panie kolego.

                    > Kasę na życie TAM, najczęściej przywozi się że świata cywilizowanego i nie widz
                    > ę nic szczególnie dziwnego ,że ktoś pracuje fizycznie w Europie po to, aby nast
                    > ępnie pół roku byczyć się na egzotycznej plaży.

                    No czyli jednak nie da się bez pracy, i to ciężkiej, jeśli nie chce się w rzeczonych "slumsach" mieszkać. Oczywiście można wierzyć, że wystarczy zostać influęserę i kaska sama będzie płynąć.

                    > *nie dotyczy forumowiczek z forum emama, które w USA mają roczny dochód w przed
                    > ziale 300-400 tys USD

                    Nikt w tamtym wątku nie pisał, że ma taki dochód (a jeśli nawet, to w czym problem?...), po prostu część znających realia oceniała, ile potrzeba, żeby w jednym z najdroższych miejsc świata żyć, utrzymując rodzinę. Uczepiłeś się bukwieczego, bo cię znowu zazdrość zalała.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 10.07.21, 20:21
      Tylko na Palawanie, bo pewnie oglądamy tych samych youtuberów mieszkają single ewentualnie ludzie bez dzieci. Jakbyś miał tam zapewnić dzieciom przyzwoitą szkołę to nagle by się okazało, że dom przy plaży jest 50 km od szkoły, jest słaby internet a w ogóle to sprzęt dla dziecka do nauki musisz sciagać z europy i czekać na przesyłkę 2 miechy.
    • lumeria Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 10.07.21, 21:39
      >nawet w Port-au-Prince na Haiti za odpowiedni cash można żyć jak w raju

      Zalezy jak sie zdefiniuje ten raj. Jesli to piękne mieszkanie w którym jest sie 24/7 zamkniętym bo na ulice strach wyjść, to ja dziękuję za taki raj.

      Jesli chce sie wyjść na spacer do parku, do restauracji czy zwyczajnie pochodzić po mieście, wysłać dzieci do sensownej szkoły, nie tracić godzin życia na dojazdy w stresie - to jednak Haiti nie zda egzaminu.
      • riki_i Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 11.07.21, 00:41
        lumeria napisała:

        > Jesli chce sie wyjść na spacer do parku, do restauracji czy zwyczajnie pochodzi
        > ć po mieście, wysłać dzieci do sensownej szkoły, nie tracić godzin życia na doj
        > azdy w stresie - to jednak Haiti nie zda egzaminu.

        Jest tam wąska elita (częściowo z polskimi korzeniami), która nie narzeka. Oglądałem kiedyś dokument na ten temat.
    • srubokretka Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 10.07.21, 22:05
      Jak zarabiasz 300-400 to karaluchy same wiedza, zeby ci w droge nie wchodzic.

      Na Filipinach mozesz wyciagnac te 300-400?

      W NY , oprocz Manhatanu, 4 osobowa przezyje za te 80k na reke , ale musi miec splacony dom w miare dobrej dzielnicy i samochody. Czyli musi miec papiery i z tego wynikajace przywileje. Np za darmo muzea.
                  • picathartes Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 10.07.21, 23:15
                    Oczywiście średnia będzie mocno zaniżona przez ludzi, którzy mieszkają na kupie, w najuboższych częściach dzielnicy, oraz przez domestic staff, czyli wszystkie live-in pomoce do dzieci i domowe.
                    Co sprawi, że większość gospodarstw domowych będzie nadal bardzo zamożnych, a pojedyncze będą mocno ubogie.
                  • riki_i Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 11.07.21, 00:56
                    bywalec.hoteli napisał:

                    > 153k na gospodarstwo domowe. czyli 76.5k. na osobę. Mniej niż 6,5k $ brutto na
                    > miesiąc. Gdzie 300-499 rocznie l?

                    Walczysz z wiatrakami. Niektóre panie są niereformowalne, a bronić swojej 'najmojszej racji' będą do upadłego. Przypomina mi się wątek o wysokości emerytur naszych bliskich (to było już jakiś czas temu, a seniorzy większości dyskutantek mieli rzekomo od 3500 w górę) oraz całkiem niedawny wątek o dobrych miejscach do zamieszkania w Warszawie (kosmos absurdu, Miasteczko Wilanów było w nim przedstawiane prawie jak jakiś slums). Ja nie wiem czy to jest poza, świadome kłamstwo, czy też faktycznie jakaś 'banieczka dobrobytu', ale miejscami mi się ulewa (tak jak teraz na kanwie wątku o NY). IMO najgorsze są dziumdzie , które świat oglądają zza swoich bogatych męskich gaci, o prawdziwym życiu nie wiedzą nic, ale czują się w świętym obowiązku wypowiadać na każdy temat i pouczać wszystkich dookoła. Kiedyś zdiagnozowałem tę grupę (w PL, nie wśród emigrantek) jako przeważająco żony programistów - mało mnie tu nie zjadły żywcem.
                      • riki_i Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 11.07.21, 01:21
                        Musiałyby przede wszystkim zająć się jakąkolwiek robotą , a nie smarowaniem postów na forum kilkanaście godzin na dobę. Już po samych godzinach aktywności na forum, w przypadku niektórych nicków wiem dokładnie, że dana pani żadną pracą się nie hańbi (mimo, że twierdzi co innego). Jeśli mimo to faktycznie jest bogata, w większości przypadków oznacza to uwieszenie się na cennych męskich gaciach.

                        Ps. Właścicielek firm i większych biznesów jest tutaj mało, wypowiadają się raczej oszczędnie , no i od razu można je rozpoznać (a przynajmniej ja je rozpoznaję)
                        • magdallenac Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 11.07.21, 02:28
                          riki_i napisał:

                          > Musiałyby przede wszystkim zająć się jakąkolwiek robotą , a nie smarowaniem pos
                          > tów na forum kilkanaście godzin na dobę. Już po samych godzinach aktywności na
                          > forum, w przypadku niektórych nicków wiem dokładnie, że dana pani żadną pracą s
                          > ię nie hańbi (mimo, że twierdzi co innego).


                          Czuje sie wywolana do tablicy, od samego poczatku mojej bytnosci na forum pisalam, ze jestem kura domowa, nigdy nie twierdzilam, ze robie kariere.


                          Jeśli mimo to faktycznie jest bogat
                          > a, w większości przypadków oznacza to uwieszenie się na cennych męskich gaciach

                          Tego to juz w ogole nie rozumiem. Na Twoich gaciach sie uwiesily te pazerne harpie? Zazdroscisz, ze Twoja zona nie moze wylozyc sie na basenie i pol dnia smarowac posty na ematce?


                          > Ps. Właścicielek firm i większych biznesów jest tutaj mało, wypowiadają się rac
                          > zej oszczędnie , no i od razu można je rozpoznać (a przynajmniej ja je rozpozna

                          Brawo, brawo, alez Ty jestes wnikliwy i domyslny! A co z takimi, ktore sie opyerdalaja, ale sa wspolwlascicielkami biznesow i dodatkowo rodzice o nie zadbali i nie wypuscili z jednym tobolkiem w swiat? Do jakiej kategorii je zaliczysz?

                          • riki_i Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 11.07.21, 09:58
                            Magdallenac wyluzuj, personalnie i z konkretnego nicka nikogo tu nie atakuję i atakować nie zamierzam. Po prostu jest pewne zjawisko i ono mnie czasem drażni. To wszystko, rozwijać tego subwątku nie ma sensu. A co do ostatniego akapitu - "współwłaściciel biznesu " to pojemne określenie, może się w nim mieścić zarówno niepracujaca żona dopisana na słupa , jak i faktyczny dyrektor zarządzający z własnymi udziałami. Podobne uwagi można mieć odnośnie "zadbania (wyposażenia dzieci) przez rodziców ", bo rozrzut pomiędzy rentierstwem a jakimś kapitałem/dobrem materialnym na start jest duży. Ale nie dyskutujmy o tym , szkoda czasu.
                            • jedn0raz0w0 Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 11.07.21, 15:53
                              typie, chodzi o to, że mąż laski która zaczęła dyskusję nie będzie mieć pozwolenia na pracę, więc realnie ona musiałaby zarabiać tyle ile normalnie zarabiają dwie osoby, to raz. Dla dwóch pracujących osób to inaczej wygląda. Dwa, ona by tam wjechała z pustymi rękami i musiałaby kupić wszystko od początku, bo przy cenach bagażu i przesyłek to targanie gratów z Europy nie na sensu. Trzy, oczywiście że da sie przeżyć za mniejszą kasę, ale wtedy właśnie ta kasa idzie na przeżycie a na skorzystanie z oferty tego miejsca (gastro, muzea, Broadway) już nie styka. Bilety na Hamiltona dla czterech osób to tysiąc dolców, na przykład. A jak się jedzie do innego kraju na parę lat i wyrywa dzieci ze środowiska to po to, żeby coś jednak na tym wyjeździe skorzystać (lub oszczędzać na życie po powrocie), ludzie żyjący w NYC za 40K nie mają takiej opcji. That being said, magdalenac trochę przestrzeliła bo jest oderwana od realnego zycia większości ludzi, 100K to faktycznie dupy nie urywa (wystarczy na życie bez spiny 4 osobowej rodziny ale w innym mieście) ale nie jest tak, ze bez 400K się mieszka w piwnicy jak z "Jaś nie doczekaľ".
                              • magdallenac Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 11.07.21, 16:43
                                Nie, ja tylko odpisałam komuś tam, że wcale nie jest tak, że jeśli zarabiasz powyżej 300k na gospodarstwo domowe, to hulaj dusza piekła nie ma, można się bujać po najdroższych hotelach i całą rodziną podróżować w biznesie i nie mieć ograniczeń w wydatkach. Podatki od nieruchomości, sporty dzieci, ubezpieczenia potrafią pochłonąć dużą część rocznych zarobków, tej bardzo dobrej pensji. That being said, nie powiedziałam, że w USA nie da się żyć za 100K, napisałam, że to co wydaje się w Polsce oszałamiającą studnią bez dna, tutaj nią nie jest, bo dochodzi szereg wydatków/podatków o które w Polsce nie musisz się martwić. A problemem babki, która założyła post o przeprowadzce do NY, nie jest niemożność skorzystania z oferty kulturalnej NY, a kwestia dwójki dzieci w wieku szkolnym, które, albo powinny iść do dobrej szkoły publicznej, albo do prywatnej i tej kwestii z zarobkami poniżej 100k w NY, nijak nie da się przeskoczyć.
                                • jedn0raz0w0 Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 11.07.21, 23:11
                                  magdallenac napisała:

                                  > A proble
                                  > mem babki, która założyła post o przeprowadzce do NY, nie jest niemożność skorz
                                  > ystania z oferty kulturalnej NY, a kwestia dwójki dzieci w wieku szkolnym, któr
                                  > e, albo powinny iść do dobrej szkoły publicznej, albo do prywatnej i tej kwesti
                                  > i z zarobkami poniżej 100k w NY, nijak nie da się przeskoczyć.

                                  Da się. Sa charter schools, magnet schools, choice programs. Tulko trzeba się koło tego zakręcić.
                              • princesswhitewolf Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 13.07.21, 11:01
                                > 100K to faktycznie dupy nie urywa

                                cytat: In Manhattan, the median market-rate tenant makes $100,000 per year and pays $2,625 per month in rent, while the median rent-regulated tenant makes $49,200 and pays $1,29

                                slate.com/business/2014/01/new-york-city-census-data-manhattan-and-brooklyn-are-much-poorer-than-you-think.html
                          • srubokretka Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 11.07.21, 03:44
                            Zazdroscisz jej? Co cie tak to boli? Po co pchneliscie ten watek w te strone?

                            Drodzy panowie polecam wam pobyc troszke w Ny, poobserwowac samemu. Zadne nasze opisy tego nie zastapia. Co osoba to opinia i rozniaste doswiadczenia. Te nasze opisy mozna porownac do opisywania niewidomemu jak wyglada las i jak nam sie w nim zyje. Jeden bedzie mial sciezke taka, drugi inna.
                            Moje widzenie Ny tez sie zmienia niemal codziennie. Mozesz spojrzec w prawo i zobaczyc szczura, a mozesz sie spojrzec w lewo i zobaczyc pawia. Zalezy od podejscia do zycia na co zwracasz uwage. Tu przynajmniej jest naprawde duzy wybor.
                            Wbrew temu co pokazuja media, panuje tu taka specyficzna symbioza. Raz biedny sluzy bogatemu, a raz bogaty biednemu. O tej drugiej sluzbie malo sie teraz mowi.

                            Dzis bylam w domu , gdzie roczne podatki od nieruchomosci wynosza 45 tys$. Ubezpiecznie pewnie tak z 10K rocznie. Nie patrzcie na statystyki. Popatrzcie sobie na podatki. Po nich mozecie poznac ile ludzie musza zarabiac, zeby w miare dostatnie zyc.
                      • riki_i Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 12.07.21, 22:37
                        Ty krytykowałaś zabudowę MW w kontekście EkoParku, natomiast cała dyskusja stwarzała wrażenie, że Wilanów to substandard. Tak się czasem dzieje, że poszczególne klocki dyskusji układają się w określony całokształt. Btw napisałem wyraźnie, że nie przychrzaniam się do konkretnych nicków...
                        • thank_you Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 13.07.21, 08:23
                          Krytykowałam w kontekście swoich potrzeb, tak jak rozesmialam sie, gdy jedna forumka wciskała mi, ze najwspanialszym miejscem do zamieszkania w wawie są apartamenty przy Flory, z boskim widokiem na Łazienki. Tylko dla każdego cos innego jest boskie i ja swoje mieszkanie przy wejściu do Łazienek mam wynajęte, bo nie spełnia ono moich standardów, od kiedy mam samodzielne dziecko. Kogos kręci widok na Łazienki, mnie kręci możliwość samodzielnego wyjścia mojego dziecka do parku.

                          Nie zapominaj, ze wbrew pozorom na naszym forum siedzi grupa dość specyficznych osób, owszem, jest pełen przekrój społeczny, ale raczej z naciskiem na klase średnia.
    • kandyzowana3x Re: A propos wątku o mieszkaniu w Nowym Jorku 11.07.21, 09:52
      Oderwane od rzeczywistości bo twierdzą, że NY jest jednym z najdroższych miast do życia dla pracownika i żeby tu żyć na komfortowym, wyższym poziomie trzeba zarabiać niesamowite pieniądze? O ile się nie mylę nikt nie twierdzi, że za mniejsze pieniądze się nie da. Jak udowadniają miliony nowojorczykow, oczywiście że się da. Po prostu nie warto.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka