riki_i
10.07.21, 19:22
Padło stwierdzenie ,że co prawda Nowy Jork to drożyzna, szczury i karaluchy, ale jak się zarabia 300-400 tys USD rocznie, to jest fajnie i ok.
No to ja na takie dictum powiem tak - nawet w Port-au-Prince na Haiti za odpowiedni cash można żyć jak w raju.
Co to w ogóle za debilny argument, że za 400 tysięcy dolców to " da się " gdzieś tam żyć. No żesz qrwa mać, wszędzie na świecie za taką kasę da się !
Imo 1000 razy lepsze od Nowego Jorku są Filipiny, gdzie na Palawanie da się całkiem miło przeżyć za polską minimalną krajową (acz bardzo skromnie), a za 5000 zl netto człowiek ma warunki daleko lepsze niż większość nowojorczyków .
Uprzejmie zatem proszę o nieużywanie argumentów z pupy, że za hoooj wie jaki cash, gdzieś tam w wielkim świecie można sobie fajnie żyć.
Jeśli w danym mieście da się akceptowalnie bytować jedynie za czterysta tysięcy dolarów amerykańskich rocznie, to znaczy ,że jest to piekło na ziemi, syf ,kloaka i hoojnia z grzybnią. I tylko tak należy traktować owo miejsce na Ziemi.