Dodaj do ulubionych

Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców

10.07.21, 22:11
Kolejne dziecko, a właściwie już osoba dorosła której rodzice zniszczyli życie. Niekochana, odrzucona, samotna, potraktowana jak niechciany przedmiot, który można komuś podrzucić. Za dużą część problemów psychicznych dzieci odpowiadają rodzice.
weekend.gazeta.pl/weekend/7,177333,27281565,w-wieku-14-lat-dostalam-pierwsze-leki-od-psychiatry-zaraz.html
Obserwuj wątek
      • georgia.guidestones Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 11.07.21, 11:51
        smillla napisała:

        > Ja tu raczej widzę wrodzona zaburzenia i wydaje mi się, że mają rację stawiając
        > na specyficzny rodzaj ADHD.
        Tylko ze bywa to diagnozowane dopiero u osob doroslych (z zerowym wsparciem na NFZ), czasu nie da sie cofnąć. Matka praktycznie porzucila córkę w czasie, kiedy dziecku mozna bylo faktycznie madrze i w pore pomóc.
        • eliksir_czarodziejski Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 11.07.21, 14:06
          georgia.guidestones napisała:

          > smillla napisała:
          >
          > > Ja tu raczej widzę wrodzona zaburzenia i wydaje mi się, że mają rację sta
          > wiając
          > > na specyficzny rodzaj ADHD.
          > Tylko ze bywa to diagnozowane dopiero u osob doroslych (z zerowym wsparciem na
          > NFZ), czasu nie da sie cofnąć. Matka praktycznie porzucila córkę w czasie, kied
          > y dziecku mozna bylo faktycznie madrze i w pore pomóc.

          I to będąc jeszcze w dodatku psychologiem...
    • memphis90 Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 11.07.21, 09:13
      Nie masz racji. Matka z tego artykułu pracowała dużo, bo nie miała wsparcia finansowego, a musiała wychować dziecko - ale sama bohaterka nie mówi,ze była "niekochana, odrzucona, potraktowana jak przedmiot". Samotna - tak. Jedna akcja z suczowatą babcią od strony eks-tatusia mogła wywołać epizod pocięcia, ale nie sprawiła, że ta dziewczyna jest, jaka jest. Przykry obraz dziecięcej psychiatrii, niestety, prawdziwy.

      Ponadto trudno uwierzyć, żeby zapracowanie matki spowodowało, że 7latka ma w sobie tyle agresji, że nauczyciel trzyma ja za rękę, a ona nadal wyrywa się i tłucze kolegę, bo ja zawołał po nazwisku... Tam jest dużo niepokojących informacji - rozbudzona seksualnosc, seks od 14 roku życia, alkohol, ucieczki, cięcie - wszystko mówiące o wysokiej pobudliwości i braku kontroli. Nie jestem przekonana, czy można obarczać matkę winą za nieprawidłową biochemię mózgu...
      • makurokurosek Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 11.07.21, 12:29
        Każde dziecko bardziej niż prywatnej szkoły potrzebuje obecnego przy nim rodzica.

        "Ponadto trudno uwierzyć, żeby zapracowanie matki spowodowało, że 7latka ma w sobie tyle agresji, że nauczyciel trzyma ja za rękę, "

        Jeżeli dodamy do tego dziecko, odrzucenie przez rodziców, ojciec nieobecny, matka non stop w pracy podrzucająca na dłuższy okres dziecko rodzinie, brak stabilności, brak jasnych zasad, brak jednej osoby która kierowałaby wychowaniem dziecka nic więc dziwnego, że w takiej atmosferze dziecko nie potrafi poradzić sobie z emocjami

        "Ponadto trudno uwierzyć, żeby zapracowanie matki spowodowało, że 7latka ma w sobie tyle agresji"

        Pamiętam jak młoda chodziła do żłobka i dostaliśmy informacje z prośbą o wyrozumiałość, bo jedno dziecko na skutek bardzo trudnej sytuacji domowej stało sie agresywne (śmierć rodzica) .
        Nas dorosłych wiele sytuacji przerasta, wielu wówczas ucieka w pracę, alkohol, a dziwisz się, że kilkulatka nie mając wsparcia w rodzicach, nie mając prawdziwego domu, tylko podrzucana jak niechciany odpad pomieszkując raz tu raz tam nie potrafi sobie poradzić z odrzuceniem i samotnością.

        "Nie jestem przekonana, czy można obarczać matkę winą za nieprawidłową biochemię mózgu..."

        Za biochemie mózgu nie, ale za brak wsparcia, brak opieki nad dzieckiem, brak czasu dla dziecka już jak najbardziej tak.
        • memphis90 Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 11.07.21, 16:11
          >Każde dziecko bardziej niż prywatnej >szkoły potrzebuje obecnego przy nim >rodzica.
          Do szkoly idzie się w wieku lat 7. W tym wieku pani już miała za sobą psychiatrę. Więc to nie prywatna szkoła wywolala zaburzenia, tylko zaburzenia postawiły wymóg znalezienia prywatnej szkoły.

          >Pamiętam jak młoda chodziła do żłobka i >jedno dziecko na skutek bardzo trudnej >sytuacji domowej stało sie agresywne
          Cięło się, narkotyzowało i uciekało z domu?
      • hanusinamama Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 11.07.21, 13:34
        Tylko troche dziwne, ze matka psycholog nie wiedziała, ze dzieciak bardziej niz prywatnej szkoły potrzebuje jej. Moze trzeba było mniej pracować i zając sie dzieckiem, a nie wyjezdzać a dziecko po rodzinie zostawiać. Skoro w kazdym domu były inne zasady , tych domów było chyba dużo.
        I oczywiście, ze matka miała ciężko bo ojciec sie wywinął od opieki i od płacenia. Tylko ze zapąłciło za to dziecko
          • hanusinamama Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 11.07.21, 22:13
            NO dokładnie. jakoś wyjazd do babci na miesiąc w wakacje czy 2 tygodnie na ferie nie skutkuje problemami, ze u babci sa inne zasady. Ja sie zastanawiałam jak czytałam ile tych domów było i na jak długo była zostawiana...i czy matka, tłumacząc to chęcia zarobienia na jej szkołę, nie uciekała w ten sposób przed dzieckiem którego tez nie chciała.
          • 3-mamuska Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 12.07.21, 13:10
            makurokurosek napisała:

            > "Skoro w kazdym domu były inne zasady , tych domów było chyba dużo."
            >
            > I raczej nie były to pobyty weekendowe raz na jakiś czas, bo wówczas nie wnikam
            > y tak w zasady panujące w danym domu.



            Nie ona nie potrafi żyć według żadnych zasad dlatego uważała to za koszmar.
            Ona nie lubi życia, taka chemia mózgu.
            • yadaxad Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 12.07.21, 13:38
              Dziewczyna z powodu zaburzenia była pozbawiona instynktu samozachowawczego, zdolności oceniania sytuacji i wyobraźni, refleksji nad konsekwencjami. Nie jest jej zasługą, że nie zaginęła gdzieś w mrokach jako prostytutka, nie zaćpała w jakimś squacie, nie zaopiekowało się nią na długie lata więzienie. Na terapie była zamknięta. Dożyła do momentu, nie dzięki swojej postawie, ale że nie jako bezdomna, kiedy zaczyna pracować nad sobą i otrzymuje pomoc. Mieć za złe, że w rodzinie nie było cudotwórców, którzy by jej mózg przy pomocy ducha świętego wymienili na lepszy?
          • triss_merigold6 Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 11.07.21, 16:02
            Pada, pod koniec. Po tym jak panna mówi, że przerwała studia i znów jest na lekach.
            Patrząc z boku, to zaburzone dziecko, a potem nastolatka dawała w kość ciężko pracującej matce. Teraz ma lat 24, ledwo maturę, matka ją utrzymuje, opłaca prywatnie terapie, ta ściąga do domu bezdomne zwierzęta (również na utrzymanie matki) i jest duże ryzyko, że zawsze matka będzie ją miała na garbie.
            • eliksir_czarodziejski Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 12.07.21, 17:43
              triss_merigold6 napisała:

              > Pada, pod koniec. Po tym jak panna mówi, że przerwała studia i znów jest na lek
              > ach.
              > Patrząc z boku, to zaburzone dziecko, a potem nastolatka dawała w kość ciężko p
              > racującej matce. Teraz ma lat 24, ledwo maturę, matka ją utrzymuje, opłaca pryw
              > atnie terapie, ta ściąga do domu bezdomne zwierzęta (również na utrzymanie matk
              > i) i jest duże ryzyko, że zawsze matka będzie ją miała na garbie.

              No cóż pani psycholog odstawiła dziecko kiedy powinna się nim zająć, więc teraz musi oddawać z nawiązką.
              W wychowaniu dzieci najczęściej jest tak że mówiąc brzydko co włożysz to masz.
              • triss_merigold6 Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 12.07.21, 17:49
                Negujesz występowanie uszkodzeń mózgu i chorób psychicznych u dzieci?
                Teorię jakoby autyzm był skutkiem chłodnego podejścia matek, już obalono.

                Matka panny z wywiadu zapewniła jej cieplarniane warunki w niepublicznej szkole, bo bachor z piekła rodem nie nadawał się do masowej, a potem ratowała z różnych opresji, załatwiała terapie, szpitale, wybaczała kradzieże. Cud, że szczeniara nie skończyła uduszona przez przygodnego amanta gdzieś na śmietniku, pobita za kradzieże, ani nie przedawkowała na jakimś gigancie.
    • extereso Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 11.07.21, 10:04
      Też tak uważam, że matka z artykułu mogłaby całkiem wystarczyć for dziecka nie tak obciążonego biologicznie, w innych warunkach. Sama nie wiem jaką byłabym matką bez wsparcia męża, w trudnych warunkach finansowych. Starająca się- ale ta się starała. Obwiniania u tej dziewczyny też nie widzę. Wydaje mi się fajna osobą. Oby znalazła ulgę.
    • barbibarbi Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 11.07.21, 11:11
      NIe jestem pewna czy to tylko rodzice są winni. Tutaj może są jakieś zaburzenia wrodzone, bo to ciężki przypadek, nikt nie zawinił, po prostu biologia. Przecież wiele rodzin jest rozbitych, wielu ojców nie płaci alimentów, a takie rzeczy się nie zdarzają, to co ta dziewczynka robiła to jest naprawdę ekstremum wskazujące na zaburzenia.
          • hanusinamama Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 11.07.21, 13:38
            Sa osoby wjatkowo "twarde", poza tym czesto nie wiemy wszystkiego (np ze ktos pije ale tego nie widać). To co ta dziewczyna przeszła...moim zdaniem w kazdym dziecku zostawi powazne blizny.
            Matka psycholog nie wiedziała, ze jej obceność w zyciu dziecka, bliskość są wazniejsze niz prywatna szkoła?
          • makurokurosek Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 11.07.21, 13:52
            "Mam akurat podobną sytuację w rodzinie ( tyle że matka umarła) i dzieci wyrosły bez uszczerbków na zdrowiu."

            Rozumiem, że w tej twojej rodzinie tym półsierotom również wszyscy jasno dawali do zrozumienia tak jak bohaterce artykułu, że lepiej byłoby aby jej nie było.
            Naprawdę sądzisz , że jedenastoletnie dziecko tułające się po rodzinie i słysząc tekst "Najmocniej się pocięłam, mając 11 czy 12 lat, kiedy zadzwoniła mama mojego taty i powiedziała, że on przez sprawy alimentacyjne trafił do więzienia i cała rodzina urywa ze mną kontakt.", nie będzie analizowało swojej sytuacji, nie będzie czuło się odrzucone, niechciane i niekochane
            • dramatika Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 11.07.21, 15:00
              makurokurosek napisała:


              > Naprawdę sądzisz , że jedenastoletnie dziecko tułające się po rodzinie i słysz
              > ąc tekst "Najmocniej się pocięłam, mając 11 czy 12 lat, kiedy zadzwoniła mama m
              > ojego taty i powiedziała, że on przez sprawy alimentacyjne trafił do więzienia
              > i cała rodzina urywa ze mną kontakt.", nie będzie analizowało swojej sytuacji,
              > nie będzie czuło się odrzucone, niechciane i niekochane

              Ale o matka jest winna temu, że babka zachowała się jak suka?
              Poluzuj lejce, bo takie rozumowanie jak twoje wyrządza wiele krzywdy. Matki (najcześciej one) boją się iść z dzieckiem do psychiatry w razie jakichś problemów z obawy przed tym, że to one - matki - zostaną oskarżone o problemy psychiczne dziecka. Takie rozumowanie jak twoje jest bardzo powszechne.
                • dramatika Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 11.07.21, 15:13
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Czas kiedy ta matka pracowała z wyja
                  > zdami, przypadał na lata bez 500+, a zarabiała zbyt dużo na świadczenie z FA. C
                  > zyli miała dziecko na swoim wyłącznym utrzymaniu.

                  Do tego nie zarabiała kokosów, skoro ojciec trafił do paki za niealimentację. W tamtych czasach jeśli matkę było stać na samodzielne utrzymanie dziecka, to alimenciarz unikał odpowiedzialności karnej.
                • hanusinamama Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 11.07.21, 22:21
                  I napisane jasno ze wyjezdzała zeby wysłać dziecko do prywatnej szkoły. Nie trzeba byc psychologiem, zeby wiedzieć ze dziecko barziej potrzebuje matki i stabilizacji ( a nie pomieszkiwania w różnych domach u róznych ludzi) niż prywatnej szkoły. A psycholog powienien to wiedzieć najlepiej
                • vre-sna Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 12.07.21, 00:24
                  No i swietnie.
                  Ale matka nie musialaby zapieprzac na szkole prywatna, gdyby w domu bylo byc moze biedniej, ale stabilniej.
                  Tam musialo byc cos w bardzo wczesnym dziecinstwie, potem to juz chyba stala sie rownia pochyla.
                  Ale matka psycholog mogla to jakos wychwycic, prawda?
                  Intuicja oraz chec pochylenia sie nad wlasnym dzieckiem.
                  Czas jemu poswiecony.

              • 3-mamuska Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 12.07.21, 05:19
                dramatika napisał(a):

                > makurokurosek napisała:
                >
                >
                > > Naprawdę sądzisz , że jedenastoletnie dziecko tułające się po rodzinie i
                > słysz
                > > ąc tekst "Najmocniej się pocięłam, mając 11 czy 12 lat, kiedy zadzwoniła
                > mama m
                > > ojego taty i powiedziała, że on przez sprawy alimentacyjne trafił do więz
                > ienia
                > > i cała rodzina urywa ze mną kontakt.", nie będzie analizowało swojej sytu
                > acji,
                > > nie będzie czuło się odrzucone, niechciane i niekochane
                >
                > Ale o matka jest winna temu, że babka zachowała się jak suka?
                > Poluzuj lejce, bo takie rozumowanie jak twoje wyrządza wiele krzywdy. Matki (na
                > jcześciej one) boją się iść z dzieckiem do psychiatry w razie jakichś problemów
                > z obawy przed tym, że to one - matki - zostaną oskarżone o problemy psychiczne
                > dziecka. Takie rozumowanie jak twoje jest bardzo powszechne.


                Co potwierdza się jak widać na forum i w życiu bo matka winna.

                A tak naprawdę są jednostki ,które będą miały takie problemy bo takie się urodziły.
          • eliksir_czarodziejski Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 11.07.21, 14:11
            marta.graca napisała:

            > Mam akurat podobną sytuację w rodzinie ( tyle że matka umarła) i dzieci wyrosły
            > bez uszczerbków na zdrowiu. Tak samo z innymi trudnymi sytuacjami życiowymi- j
            > eden sobie poradzi, a inny nie. I tu właśnie mamy tę biochemię mózgu.
            >
            A powiedz szczerze - dzieci tulaly się po różnych osobach z rodziny czy po śmierci matki miały jednak stałych opiekunów?
        • 1_legenda_lasu_1 Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 11.07.21, 14:00
          makurokurosek napisała:

          > Szokujące to jest uznanie, że kilkuletnie dziecko ma sobie samo radzić ze swoim
          > i emocjami i odrzuceniem, że dla matki psycholog ważniejsze jest zapewnienie pr
          > ywatnej szkoły , aniżeli spędzenie z dzieckiem czasu,

          Czy to, że matka, która sama dźwiga cały ciężar utrzymania rodziny bardzo dużo pracuje oznacza, że odrzuca swoje dziecko? Możesz to uzasadnić?
          • makurokurosek Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 11.07.21, 14:15
            Skoro dziewczynka pomieszkiwała u rodziny, to oznacza że jednak tej matki za dużo w jej życiu nie było. I tak, mając dziecko należy zachować równowagę między pracą, a domem. Pieniądze i prywatna szkoła nie zastąpią rodzica.
            To dziecko nie miało tak naprawdę domu, mieszkało raz tu raz tam, w każdym domu inne wymagania, inne zasady. Chciałoby się powiedzieć takie dziecko ulicy, ale nawet na ulicy masz ściśle określone zasady, a tu totalna karuzela.
            Ta matka nie harowała, bo nie starczało jej na jedzenie dla dziecka. Trudno powiedzieć czy ta pani uciekła w pracę, bo w ten sposób radziła sobie z odejściem męża, czy ucieczka w pracę była też ucieczką od wymagającego uwagi dziecka, czy po prostu zatraciła się i straciła równowagę. Niezależnie od powodów, nie było jej przy dziecku. nie miała czasu na stworzenie z nim relacji.
            • runny.babbit Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 11.07.21, 14:22
              Mogło jej starczyć na wyżywienie dziecka właśnie dlatego że harowała. To były lata rynku pracodawcy, wysokiego bezrobocia, bez 500+, matka mogła mieć wybór harujesz i masz pracę, albo nie masz jej wcale. W tamtych czasach człowiek cieszył się jak miał jakąkolwiek posadę.
              • makurokurosek Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 11.07.21, 14:41
                Wiemy natomiast tyle, że dziewczynka już w wieku siedmiu lat była przez psychiatrów określana jako bardzo wrażliwa i nadpobudliwa. Naprawdę sądzisz, że dla takiego dziecka ważniejsza jest prywatna szkoła niż wytworzenie więzi z matką.
                Mając niespełna lat 10 dziewczynka zaczęła się samookaleczać, co matka zauważyła dopiero po kilku latach gdy ta była już w gimnazjum
                U kobiety mimo lat terapii nie stwierdzono niczego więcej ponad nerwicy i borderliną, czyli lękiem prze odrzuceniem, nieumiejętnością budowania relacji międzyludzkich.
                Naprawdę sądzisz, że matka nie miała wpływu na rozwój tego zaburzenia. To może zadam inne pytanie gdzie i od kogo ta kobieta miała nauczyć się budowania relacji międzyludzkich, od kogo miała szanse usłyszeć " jesteś moim skarbem, kocham cię, cieszę się że cię urodziłam ", od ojca którego nie było, babki która otwarcie powiedziała, że lepiej aby jej nie było, czy matki która była non stop w pracy, a córkę podrzucała jak kukułcze jajo.
                    • dramatika Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 11.07.21, 16:54
                      makurokurosek napisała:


                      > Nie wiem co kierowało matką, co nie zmienia faktu że ucierpiało na tym dziecko

                      Nie mam pojęcia jak można tak wykoślawiać rzeczywistość. Matka przecież wypada korzystnie nawet w relacji osoby, która może mijać się z prawdą dla własnych korzyści (jaką jest osoba z borderline).
                      Jedno czego bym się czepiła to to, jak można dopuścić do az takiej demoralizacji małego dziecka, nawet takiego, które ma wrodzone problemy psychiczne. Rozumiem, że musiała ciężko pracować i nie mogła osobiście sprawować opieki, ale wtedy opiekę ceduje się na osoby zdolne zapewnić dziecku elementarne bezpieczeństwo. A tymczasem pod opieką dziadka jako 12-letnie dziecko wypiła całą zawartość barku, między 13 a 18 rokiem życia "ciągle imprezowała" oraz zdarzało jej się przychodzić na lekcje pijaną. W wieku 16 lat uczestniczyła w seksie grupowym. Lesbijska inicjacja seksualna - 10 lat, heteroseksualna - 14 lat.
                      • 3-mamuska Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 12.07.21, 13:28
                        Jedno czego bym się czepiła to to, jak można dopuścić do az takiej demoralizacji małego dziecka, nawet takiego, które ma wrodzone problemy psychiczne.

                        Wiedziesz niektórzy po prostu się tacy rodzą.
                        Otocznie nie jest w stanie pomoc.
                        Nikt nie wychowuje psychicznego seryjnego mordercę. Zreszta jest naukowo udowodnione ze oni maja różnice w mózgu niż zdrowi ludzie.
                        Jakiś % ludzkości jest po prostu wadliwa i nikt tego nie przeskoczy.

                        A walcząc z nią sprawa by się pogarszała.
                        Znam taka osobę, im rodzice więcej zabronili stosowali jakiś zakazy nakazy tym było gorzej. A dwoje rodziców reszta dzieci normalna z jaka normalna skala dziecięcych/ nastoletnich problemów.
                        Jak zabronili imprezy bo cała noc z alko to wyskakiwało oknem ,znikało na kilka dni. Umierali ze strachu ,wiec pozwalali byle by wiedzieć gdzie młode jest. I w miarę sie komunikować. Jak nie dali kasy to mówiło ok nie dawaj pójdę i ukradnę i tak robiło.
                        Byli bezradni. W końcu jako dorosła osoba żyje jako bezdomna to mocno zaburzone jednostka społecznie.

                        Po prostu takie dzieci się rodzą dziewczyna z artykułu gdyby miała normalnych rodziców to włączyłaby z nimi ze ja ograniczają ze ma słuchać itp.
                        Tej sytuacji i jej zachowań nie można było uniknąć.
                • 1_legenda_lasu_1 Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 11.07.21, 14:51
                  Makurokurosek, myślę, że to dziecko urodziło się z wadą nadpobudliwości i genem agresji, tak się zdarza.
                  Jeśli reagowała agresja na to, że dzieci wysmiewaly ja z powodu braku markowych ubrań i technologii, to znaczy, że nie lubiła biedy.

                  Myślę, że ludzie rodzą się różni, nic nie wiemy o ojcu dziecka, może wrodzilo się w tatę? I pamiętajmy, że czytamy jednostronny i subiektywny przekaz, dla pełni trzeba by wysłuchać matki.
                • memphis90 Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 11.07.21, 16:02
                  >Wiemy natomiast tyle, że >dziewczynka już w wieku siedmiu lat >była przez psychiatrów określana >jako bardzo wrażliwa i >nadpobudliwa.
                  Więc może DLATEGO matka szukała jej prywatnej szkoły? Bo miała agresywne, nadpobudliwe dziecko z problemami psychiatrycznymi, którego nie chciała puszczać do państwowego kołchozu...?

                  Weź zatrzymaj te wiadra pomyj, bo to, co robisz w tym wątku jest obrzydliwe uncertain
            • 1_legenda_lasu_1 Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 11.07.21, 14:24
              Makurokurosek, jest napisane, że matka chciała zapewnić dziecku jak najlepszą edukację, co nie jest niczym zlym. Czasowe pobyty dziecka u rodziny również nie są niczym zlym, czasem jest to konieczność. Myślisz, że gdyby matka zarabiała malo, ale byłaby przy dziecku, w domu piszczałaby bieda to ta dziewczynka by się nie cięła, nie byłaby agresywna? Przełknęłaby gładko to, że dzieci ją wyśmiewają, bo ma niemodne ciuchy a nie ma modnych gadżetów?
          • hanusinamama Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 11.07.21, 22:18
            Ale nie wyjezdzała za chlebem...tylko aby miec na prywatną szkołę dziecka. Zapytaj randomowego psychologa czy dziecko zdrowe potrzebuje bardziej obecności mamy (szczególnie ze tatus spierdolił) czy bardziej prywatnej szkoły?
            A teraz zapytaj czy dziecko diagnozowane w wieku lat 7 jako mające problemy psychiczne potrzebuje osoby bliskiej na codzien czy moze tej szkoły prywatnej?
            Jak dla mnie matka pod przykrywką "msze zarobic na lepszą szkołe" uciekała przed dzieckiem.
        • dramatika Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 11.07.21, 14:47
          makurokurosek napisała:

          > dla matki psycholog ważniejsze jest zapewnienie pr
          > ywatnej szkoły , aniżeli spędzenie z dzieckiem czasu,

          Pozwól, że cię uswiadomię jak to najprawdopodobniej wyglądało - matka zwyczajnie chciała uniknąć rejonówek, aby córka nie była szykanowana. W prywatnej jest jakaś selekcja i można wymagać więcej od personelu w przypadku dziecka z problemami.
        • umi Re: Kolejne dziecko zniszczone przez rodziców 11.07.21, 16:23
          niala ja w oknie zycia zostawic, bo nie miala za co utrzymac? winny jest ojciec i babka od jego strony.
          Poza tym tak wczesnie rozbudzona seksualnosc mogla wynikac z molestowania (moze tez przez ojca, albo kogos innego z rodziny np. jakiegos wujka). Moze tez ta dziewczynka byla swiadkiem jakiegos drastycznego trraktowania matki przez ojca i tak to odreagowywala.