Dodaj do ulubionych

Odechciało mi się pomagać...

14.07.21, 10:43
Czuję się oszukana, a właściwie wprowadzona w błąd.

1. Bardzo dawna znajoma. Na fejsie zaprosiła mnie do znajomych. I za chwilę podsyła stronę fundacji ze zbiórką na jej leczenie. Samotna matka, rak piersi, opis jak bardzo walczy i chce żyć, ale NFZ nie finansuje leczenia. Prośba o kasę i udostępnienia. Ok. Rozumiem, współczuję i pomagam.
Przypadkiem spotykam wspólną koleżankę i się dowiaduję, że: znajoma nie jest samotną matką (żyje z ojcem dziecka w konkubinacie), leczenie już dawno zakończone (na teraz sukcesem), a kasa była potrzebna, bo rekonstrukcję piesi wolała zrobić w wypasionej klinice, a nie na NFZ. Rozumiem, ale z opisu jednoznacznie wynikało, że laska zbiera kasę na ratowanie życia...

2. Bardzo daleka krewna sąsiadki. Pani lat 48 uległa wypadkowi samochodowemu (jechała z partnerem, który jest winny wypadkowi). Też ogłoszona zbiórka, jaka to pani cale życie dobra, uczynna, pracowita itp. I została teraz bez środków do życia i z trojgiem dzieci. Zbiórka kasy na rehabilitację.
Dzieci pani mają lat: 30; 25, 18. Pani nigdy w życiu nie pracowała. Utrzymanie zapewniał jej i dzieciom mops, mopr itp + alimenty od ojców dzieci.
I najważniejsze. kasa na rehabilitację już dawno przyznana i wypłacona z oc sprawcy i kwocie słusznej (pani zainwestowała w adwokata). Pani, z tego co mówią krewni do zdrowi wróciła, ale zbiórka trwa... I stara się o jakąś rentę...

Wolałabym pomóc osobom, które naprawdę tej pomocy potrzebują, a nie cwaniakom, którzy zgrabnie pomijają, moim zdaniem istotne informacje.
Czepiam się, czy nie?
Obserwuj wątek
    • snajper55 Re: Odechciało mi się pomagać... 14.07.21, 10:48
      ixiq111 napisała:

      > Wolałabym pomóc osobom, które naprawdę tej pomocy potrzebują, a nie cwaniakom,
      > którzy zgrabnie pomijają, moim zdaniem istotne informacje.
      > Czepiam się, czy nie?

      Osoby naprawdę potrzebujące pomocy zwykle nie organizują zbiórek.

      S.
      • agniesia331 Re: Odechciało mi się pomagać... 14.07.21, 12:45
        Dlatego ja pomagam fundacji Po Drugie i Atalaya
        Oni pomagają wcusampdzoelnoaniu się młodzieży w bezdomności i po domach dziecka. Przekazuję tam fajne ciuchy (mam od siostrynostwo tego, pościel, wszystko co nowe dostanę w prezencie a mi nie pasuje do wystroju domu
        Zmieniam fotel, stary (ale ładny i moeznoszvzpny= podwozie do mieszkania socjalnego
      • taniarada Re: Odechciało mi się pomagać... 14.07.21, 12:50
        snajper55 napisał:

        > ixiq111 napisała:
        >
        > > Wolałabym pomóc osobom, które naprawdę tej pomocy potrzebują, a nie cwani
        > akom,
        > > którzy zgrabnie pomijają, moim zdaniem istotne informacje.
        > > Czepiam się, czy nie?
        >
        > Osoby naprawdę potrzebujące pomocy zwykle nie organizują zbiórek.
        >
        > S.
        Bzdury .Gdzie ty żyjesz.
      • taniarada Wracając do Ciebie 14.07.21, 13:01
        snajper55 napisał:

        > ixiq111 napisała:
        >
        > > Wolałabym pomóc osobom, które naprawdę tej pomocy potrzebują, a nie cwani
        > akom,
        > > którzy zgrabnie pomijają, moim zdaniem istotne informacje.
        > > Czepiam się, czy nie?
        >
        > Osoby naprawdę potrzebujące pomocy zwykle nie organizują zbiórek.
        >
        > S.
        Miałem taki przykład parę lat temu pod moją Biedronką .Akurat tyle co przyjechałem .Młoda dziewczyna zbierała pieniądze dla swojego synka.Stała skromnie w kącie nikogo nie zaczepiała .Ludzie wyjeżdżali z pełnymi koszami ,a ta biudulka stała.Paru łobuzów obudziłem z letargu.
      • sylwik7 Re: Odechciało mi się pomagać... 14.07.21, 18:58
        snajper55 napisał:

        > ixiq111 napisała:
        >
        > > Wolałabym pomóc osobom, które naprawdę tej pomocy potrzebują, a nie cwani
        > akom,
        > > którzy zgrabnie pomijają, moim zdaniem istotne informacje.
        > > Czepiam się, czy nie?
        >
        > Osoby naprawdę potrzebujące pomocy zwykle nie organizują zbiórek.
        >
        > S.


        Eee, nieprawda organizują ale czasem trudno odsiać ziarno od plew. Ja najczęściej pomagam lokalnym fundacjom prowadzącym zweryfikowoną sensowną działalność prozwierzęcą.
    • daniela34 Re: Odechciało mi się pomagać... 14.07.21, 10:52
      Jeśli te okoliczności o których piszesz są prawdą to się nie czepiasz. Tylko może byłabym ostrożna z wiarą w słowa krewnych czy przypadkiem spotkanej wspólnej koleżanki. To już tak jest, że ludzie czasem o innych ludziach (tych zbierających na leczenie również) mówią bardzo nieładne i nieprawdziwe rzeczy. Ostatnio był tu wątek o pani chorej na glejaka zbierającej na leczenie. Oprócz pomocy otoczenia spotkała się ona również z bardzo negatywnymi komentarzami na swój temat. Ale jeśli jest tak, jak opisujesz, to słusznie czujesz się oszukana.
        • daniela34 Re: Odechciało mi się pomagać... 14.07.21, 11:02
          Tak. Ale tam te negatywne komentarze dotyczyły o ile pamięta tego że pani sobie wymyśliła chorobę jako sposób zarabiania.
          Tak mi się nasunęło, zwłaszcza po przeczytaniu tego o tej rekonstrukcji piersi, że to jest akurat taki komentarz jaki zdarzyło mi się słyszeć o chorych na raka kobietach. Że "może coś tam było, ale już nic im nie jest i mają z tego nowy biust."
          Zresztą hasło "zbieramy na cycki, nowe fryzury i dragi" też się nie wzięło znikąd.
          Więc jak czytam/słyszę takie komentarze to jestem po prostu ostrożna. Czasem jest tak, że otoczenie wszystkiego nie wie, coś tam sobie dośpiewa i wychodzi brzydka plotka.
          • panna.nasturcja Re: Odechciało mi się pomagać... 14.07.21, 11:34
            Problem jest w tym, ze jak nie ma informacji na co konkretnie się zbiera, na jaką metodę leczenia, ile ona kosztuje, gdzie jest wykonywana, dlaczego nie można na NFZ, to ludzie podejrzewają właśnie wyłudzanie na chorobę. I często mają rację. Zwłaszcza jeśli to jest zbierane na portalach od zbiórek a nie przez fundacje, które się tym zajmują i sprawdzają dokumentację medyczną.
            Naprawdę, ja to widziałam od drugiej strony, od strony fundacji i wiem, ze ludzie zaczynaja zbierać pieniądze w zbiórkach dwa dni po diagnozie mając całe leczenie refundowane. Wiec jestem bardzo ostrożna.
            • swiezynka77 Re: Odechciało mi się pomagać... 14.07.21, 11:37
              to prawda. zauważyłam ogłoszenie, gdzie przez fundację pani zbierała na operację dziecka, którą to operację moje dziecko miało bez problemu na nfz. zgłosiłam to do fundacji i obiecali, że zweryfikują. ja nie wpłacam jeśli ogłoszenie nie zawiera wiarygodnych informacji, dlaczego leczenie, na które jest zbiórka, nie jest refundowane.
            • daniela34 Re: Odechciało mi się pomagać... 14.07.21, 11:43
              No, tu akurat, sądząc z postu startowego, pani zbierała przez fundację: "za chwilę podsyła stronę fundacji ze zbiórką na jej leczenie."
              W przypadku pani z artykułu na onecie, podejrzewać, że zbiórka to fake i nie wpłacać na nią, a napisać komuś, że wymyślił raka i zrobił sobie sposób na życie z tego, nie mając dowodu, to jednak zupełnie inna para kaloszy.
              Natomiast, tak nawiasem mówiąc, wróciłam do tego artykułu i weszłam na zbiórkę. Tu akurat mam poważne wątpliwości, czy to leczenie to nie będzie przypadkiem szarlataneria. Jakoś tak mi trąci tym niedawnym wątkiem o leczeniu dziecka z mięsakiem
              • panna.nasturcja Re: Odechciało mi się pomagać... 14.07.21, 11:52
                Zgadzam się, ze zarzucanie komuś, ze sobie wymyślił chorobę jest niedopuszczalne.
                Ale już próby zarobienia pieniędzy z powodu choroby to ja naprawdę widziałam na własne oczy. Choroba była prawdziwa i poważna, ale w Polsce leczona bezpłatnie i bez kosztów dodatkowych.
      • swinka-morska Re: Odechciało mi się pomagać... 14.07.21, 11:00
        daniela34 napisała:

        > Tylko może byłabym ostrożna z wiarą w słowa krewnych czy przypadkiem spotkanej wspólnej
        > koleżanki. To już tak jest, że ludzie czasem o innych ludziach (tych zbierając
        > ych na leczenie również) mówią bardzo nieładne i nieprawdziwe rzeczy.

        O to, to! W tym kraju wszyscy wszystkim wszystkiego zazdroszczą - widziałam przypadki zazdrości o kwoty zebrane na leczenie, zazdrości o zebrany 1% itd.
        • daniela34 Re: Odechciało mi się pomagać... 14.07.21, 11:07
          Zwłaszcza w przypadku chorób- ludzie nie zawsze wszystkim krewnym i znajomym królika opowiadają wszystko ze szczegółami na temat swojej choroby i procesu leczenia. A mechanizm powstawania plotki jest zawsze ten sam: gdzieś jest jakaś prawda, ale zniekształcona, przekręcona, wyolbrzymiona albo pomijająca istotne szczegóły.
          Dlatego JEŚLI te podane przez autorkę okoliczności są prawdziwe, to ma oczywiście prawo czuć się oszukana. Bo owszem, też bym chciała wiedzieć, czy wpłacam na leczenie, bo w Polsce nie ma szans, czy na rekonstrukcję piersi i jeśli na rekonstrukcję to dlaczego musi być ona płatna i robiona w Niemczech. Pytanie tylko, czy tak na pewno jest.
      • lauren6 Re: Odechciało mi się pomagać... 14.07.21, 11:29
        > Tylko może byłabym ostrożna z wiarą w słowa krewnych czy przypadkiem spotkanej wspólnej koleżanki. To już tak jest, że ludzie czasem o innych ludziach (tych zbierających na leczenie również) mówią bardzo nieładne i nieprawdziwe rzeczy

        Dokładnie tak jest. Nie ma co wierzyć w plotki.

        Raka wycięto, ale może kobieta musi do końca życia przyjmować drogie leki. Jest oszustką? Wybór prywatnej kliniki do rekonstrukcji piersi też pewnie nie był podyktowany faktem, że pani się w dupie poprzewracało. Zabiegi plastyczne na NFZ są robione w stopniu ile NFZ refunduje. Nie zawsze wiążą się z poprawą jakości życia, a o to pewnie też tu chodzi.

        Obrzydliwe jest takie ocenianie ludzi po strzępkach informacji.
    • nuclearwinter Re: Odechciało mi się pomagać... 14.07.21, 10:58
      Nie, nie czepiasz się. Nie mam problemu ze zbiórkami, nawet na wakacje na Malediwach czy wstawienie złotego zęba na przedzie (wpłacanie nie jest przymusowe), ale chciałabym być uczciwie poinformowana na co jest przeznaczona kasa. No ale tak to już jest z tymi zbiórkami, co chwilę wychodzą różne rzeczy, takie ryzyko.
      • daniela34 Re: Odechciało mi się pomagać... 14.07.21, 11:14
        A ja bardzo ostrożnie wpłacam na zbiórki. Raczej wtedy, kiedy znam osobiście i dość blisko zbierającego. Nie lubię ludzi rozliczać z tego, co zrobili z moimi wpłatami, ale też nie lubię być oszukiwana (kto lubi?), nie lubię też finansować szarlatanów ani uporczywych terapii (tu zwłaszcza w przypadku dzieci, które o sobie nie decydują)
      • panna.nasturcja Re: Odechciało mi się pomagać... 14.07.21, 11:38
        A niby dlaczego odpadają? Przecież na zwierzęta pieniądze zbierają ludzie, tak samo wiarygodni lub nie, to ludzie opisują problem i wydają zebrane pieniądze uczciwie i zgodnie z przeznaczeniem albo wrecz przeciwnie.
        Ryzyko dokladnie takie samo.
    • kaki11 Re: Odechciało mi się pomagać... 14.07.21, 11:13
      Moim zdaniem, nie czepiasz się, masz prawo czuć się oszukana. Sama wpłacam co miesiąc pieniądze na różne akcje charytatywne zwykle przez portal więc nie mam z tymi ludźmi kontaktu i w większości ich nie znam i mam tylko nadzieje, że to uczciwe zbiórki, ludzi którzy potrzebują leczenia a nie jakieś naciągane oszustwa, ale przyznaje, jak czytam o takich akcjach to czasem mi się odechciewa i mam zamiar tego nie kontynuować... tylko jeśli utracimy całkowite zaufanie do zbiórek, wiele osób które faktycznie potrzebują pomocy nie będzie miało szansy na jej uzyskanie sad
    • thea19 Re: Odechciało mi się pomagać... 14.07.21, 11:14
      sprawy cywilne przeciwko ubezpieczycielom trwają latami, tak więc chyba pani nie dostała zbyt dużo z tego OC
      9ubezpeiczyciele sami z siebie nie dają zbyt wiele a o resztę trzeb a walczyć w sądzie), skoro po wszystkim a o rentę dopiero się stara. U mnie po 8 latach zapadł nieprawomocny wyrok (była aż jedna rozprawa), od którego ubezpieczyciel może się odwołać, no i nie ma jeszcze uzasadnienia i nie wiadomo kiedy będzie.
    • swiezynka77 Re: Odechciało mi się pomagać... 14.07.21, 11:25
      nie zniechęcaj się przez pojedynczych oszustów, choć rozumiem żal. pomaganie jest dobrowolne. można ograniczyć je do akcji, które uznamy za słuszne/ znamy wiarygodne osoby zbierające lub potrzebujące. ja niestety znam osobiście tyle osób potrzebujących (przeważnie na ciężko chore dzieci) że problem tylko jak wybrać sad
    • tiffany_obolala Re: Odechciało mi się pomagać... 14.07.21, 11:31
      A ja wychodzę z założenia, że jeśli pomagałam w dobrej wierze, jeśli poczułam się dzięki temu lepiej (bo m.in. po to pomagamy) i jeśli nie straciłam czegoś ważnego dla mnie (straciłam trochę pieniędzy - przeznaczonych na pomaganie, a nie chleb dla dziecka, czy trochę czasu - przeznaczonego na pomaganie, a nie wydartego umierającej matce) - to nawet jeśli zostałam w jakiś sposób oszukana, to trudno. Może dokładniej sprawdzam tylko następnym razem. Wierzę, że karma wraca, jakkolwiek to rozumieć - życie wieczne, dobry los czy inaczej.
    • kropkacom Re: Odechciało mi się pomagać... 14.07.21, 11:47
      Sama wiesz czy się czepiasz. W końcu to ty weryfikujesz te osoby. Generalnie na każdego znajdzie hak. Jestem przekonana. Ten ma jakieś pieniądze, tamten sam sobie winny i tak dalej. W dodatku jak się się na jakimś punkcie wyczulonym tongue_out Na przykład ma się fatfobię (czy jak to zwą).
    • mid.week Re: Odechciało mi się pomagać... 14.07.21, 12:22
      jak to śpiewała Kayah
      Prawda z ust do ust jest całkiem inna,
      Bo nie ludzie słowa, ale słowa ludzi niosą

      Prawda może być w opisie osoby zbierającej, w słowach sąsiadki albo gdzieś pomiędzy.
      Ja mam dystans emocjonalny do wszekich zbiórek. Pomagam głownie WOSP, TOZ i lokalnym znanym mi animalsom albo konkretnym placówkom, osobom. Reszta, no coż... omijam. Mam więcej zaufania do akcji organizowanych przez Kasię X z grupy tematycznej Y, która pisze ze była tu i tu i poznała panią Franciszkę, lat 85 która mieszka w skandalicznych warunkach. Kasia na grupie jest znana, organizuje ten remont i linkuje osoby, firmy które udało się przekonac do pomocy fizycznej i materialnej. Wrzuca info i dokumentuje zdjęciami postęp prac. Rozlicza zebrane srodki. To wszystko trzyma się kupy.
      No i nie - lipne i podejrzane ogłoszenia zbiórek nie zniechęcają mnie do pomocy innym. Po prostu udzielam się tam gdzie nie mam watpliwości.
      • ladymercury Re: Odechciało mi się pomagać... 14.07.21, 12:48
        Nie pomagam poprzez fundację, zbiórki internetowe itd. Mam wrażenie, że kasa nie trafia, gdzie i na co trzeba. Pomagam konkretnie : kupuje chrupki kocim karmicielom czy place rachunek u weta za konkretną operacje konkternego zwierzaka, wiozę rzeczy do ogrzewalni dla bezdomnych, dzwonie do domu dziecka i rozmawiam z dyrektorem, czego potrzebuje i kupuję.
        Za wiele znam fundacji i organizacji, których priorytetem jest lista plac. Jedyny wyjątek robię dla WOŚP
        • mid.week Re: Odechciało mi się pomagać... 14.07.21, 13:02
          o, zbiórki kocich chrupków kolegi z podstawówki wspieram.
          W sumie jak się człowiek porozgląda dookoła to widać ile osób wkoło coś organizuje, w czymś bierze udział, coś sprawdziło osobiście i gwarantuje, że to nie jest oszustwo. Naprawdę jest wybór i mozna do czegoś sensownego się przyłaczyć.
    • clk Re: Odechciało mi się pomagać... 14.07.21, 13:01
      Kiedys tutaj pisalam - po latach wplacania na zbiorki, przestalam.
      Wplacam na fundacje od ktorej wzielismy kota, bo wiem co robi.

      Zbiorki - od pamietnej pudelija na ktorej sie przejechalam, do kilku innych mniej znanych, w tym i znajomej, ktora zbierala na leczenie za granica ktore okazalo sie praktycznie homeopatia - przestalam wplacac bo w jakims sensie czuje sie "oszukiwana".
    • joyce_byers Re: Odechciało mi się pomagać... 14.07.21, 13:05
      Całkowicie rozumiem. Nie pomogam w zbiórkach dotyczących SMA u dzieci bo w Polsce od 2019 roku jest świetny lek refundowany całkowicie zatrzymujący chorobę biorąc pod uwagę, że mówimy o niemowlętach. Niestety rodzice wolą zbierać na lek za 9 mln wierząc, że ten lek wyleczy chorobę i wystarczy podać go 1 raz. Producent już wycofał się z jednorazowego podawania na rzecz nie wiadomo ilu dawek (każda po 9 baniek). Badania kliniczne tego leku wciąż w toku więc to leczenie eksperymentalne (i tutaj nikt nie oburza się, ze ktoś na dzieciak eksperymentuje) pokazujące, ze rezultaty sa dalekie od obiecywanych. A najlepsze, ze jeżeli rodzice czekają zbierając kasę na ten drogi lek to ucieka im czas na podanie refunowanego.

      Ostatnio Pan Szczygieł zrobił porządny reportaż na temat tych zbiórek SMA. Polecam przeczytać. Wnioski nasuwają sie same.
    • fredzia098 Re: Odechciało mi się pomagać... 14.07.21, 14:27
      W tych przypadkach masz rację. Czepiałabyś się, gdybyś wypominała matce od 10 lat warującej dzień i noc przy łóżku chorego dziecka, i zbierającej faktycznie na drogą rehabilitację czy leczenie, że "madka zbiera na chorom córkem" a śmie mieć pomalowane paznokcie i zafarbowane włosy a na dodatek raz na kilka lat wyjeżdża na wakacje. To się niestety bardzo często zdarza.
    • wapaha Re: Odechciało mi się pomagać... 14.07.21, 18:53
      Założ zbiórkę suspicious
      Rozumiem emocje ale...nie dziwi nic <z wstchnieniem rozkłada ręce> - są zbiórki na psy, na rower, na wyjazd,-różne różniste. To nie jest zabronione, sama sobie wybierasz osobę której chcesz pomóc
      Ja pomagam tylko "znanym", kilka razy zdarzył mi się poryw serca i wpłacił na jakieś chore dziecko - ale to dosłownie na palcach jednej ręki można policzyć
    • cegehana Re: Odechciało mi się pomagać... 14.07.21, 19:06
      Wczytaj się w regulamin fundacji której podopiecznym jest dana osoba - w wielu, zwłaszcza tych zorientowanych na ochronę zdrowia forsa trafia na subkonto w fundacji i żeby z niej skorzystać pacjent musi pokazać fakturę za dany zabieg.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka