Dodaj do ulubionych

Dzieci, bańka i "bieda"

14.07.21, 12:00
Jak i w jakim wieku uświadomić dziecku, czym jest bieda i jak żyją ludzie nieuprzywilejowani?

Jestem "biedna" gdyż albowiem nie zgodziłam się dać w tym momencie kasy na zakupy z koleżankami w CH, a inni rodzice dali.

Może jakaś szlachetna paczka czy inna tego typu akcja by pomogła? Ale to chyba tak dla 16-latka najwcześniej? Jak uważacie? A może razem, już z młodszym dzieckiem?





Obserwuj wątek
    • mia_mia Re: Dzieci, bańka i "bieda" 14.07.21, 12:09
      A dlaczego nie dałaś? Teraz są wyprzedaże, a dziecko pewnie coś potrzebuje, co i tak będzie musiało kupić potem z Tobą. Postąpiłaś słusznie jeśli dziecko rzeczywiście nic nie potrzebuje, z drugiej strony na takie okazje powinna mieć jakieś oszczędności.
    • 35wcieniu Re: Dzieci, bańka i "bieda" 14.07.21, 12:10
      Nie wychodzi z domu poza swoje podwórko? Nigdy nie widziała bezdomnego, żebraka, nie słyszała żadnej matki tłumaczącej w sklepie dziecku że czegoś nie kupi bo nie ma za co? Nie ma mniej zamożnych koleżanek? Nie ogląda tv? Nie wie o nieszczęściach w których ludzie tracą dobytki życia?
      Faktycznie bańka.
      • daniela34 Re: Dzieci, bańka i "bieda" 14.07.21, 12:21
        chococaffe napisała:

        > A czym jest bieda? I sama się uznałaś za "biedną" czy ktoś (córka) tak uznała?

        Bieda jest pojęciem względnym. Anegdota: syn znajomych znajomych uczęszczający do prywatnego przedszkola zapytał kiedyś: Mamusiu, czy my jesteśmy biedni?
        Dlaczego pytasz, synku?
        Bo mamy tylko basen w ogrodzie, a inne dzieci mają i w ogrodzie i w domu.

        Tak, że tego wink Taka bańka
        • trampki-w-kwiatki Re: Dzieci, bańka i "bieda" 14.07.21, 14:30
          No ja go rozumiem. Też się czułam biedna w mojej klasie w liceum, gdzie standardem były narty w Szwajcarii, obozy językowego w Wielkiej Brytanii czy drogie ubrania, kursy, samochody na 18 stkę. Mówimy o latach 90, gdy takie rzeczy były luksusem. Ja pochodziłam z zamożnego domu, ale nie aż tak, żeby dostać auto czy jeździć kilka razy w roku za granicę na drogie wakacje. Na szczęście do podstawówki chodziłam w dzielnicy gdzie moje koleżanki z klasy uważały, że mam luksusowo w domu, bo mamy własną łazienkę, więc już wiedziałam, że świat nie składa się z biznesmenów z przedmieść dużego miasta.
          • mikams75 Re: Dzieci, bańka i "bieda" 14.07.21, 14:35
            hmm gdzie ty chodzillas do liceum w latach 90tych, ze narty w Szwajcarii byly standardem? U mnie w ogole czegos takiego nie bylo a w okolicy luksusem bylo posiadanie wlasnego pokoju, wiekszosc zyla skomnie.
          • kosmos_pierzasty Re: Dzieci, bańka i "bieda" 14.07.21, 14:37
            trampki-w-kwiatki napisała:

            > już wiedziałam, że świat nie składa si
            > ę z biznesmenów z przedmieść dużego miasta.
            O, a ja mam wątpliwości, czy moja o tym wie. No i nastoletnie podejście, jak piszą dziewczyny...
            Jeszcze była mowa o zbiórkach, oddawaniu rzeczy... Ale tak sobie myślę, że to jednak co innego niż wejść do domu, gdzie żyje się bardzo skromnie.
            Kurczę, ona nawet nie zna nikogo, kto by mieszkał w postkomunistycznych blokach, rodziny mieszkają na 50 metrach w dwóch pokojach i też nie powiedziałabym, że to bieda. Bez przesady. Biedę widziałam z bliska raz, u bardzo miłych ludzi zresztą i kochających swoje dziecko. No ale moja nastolatka takich doświadczeń nie ma. I zastanawiam się, czy by jej się nie przydały...
            • georgia.guidestones Re: Dzieci, bańka i "bieda" 14.07.21, 14:43
              kosmos_pierzasty napisała:

              > trampki-w-kwiatki napisała:
              >
              > > już wiedziałam, że świat nie składa si
              > > ę z biznesmenów z przedmieść dużego miasta.
              > O, a ja mam wątpliwości, czy moja o tym wie. No i nastoletnie podejście, jak pi
              > szą dziewczyny...
              > Jeszcze była mowa o zbiórkach, oddawaniu rzeczy... Ale tak sobie myślę, że to j
              > ednak co innego niż wejść do domu, gdzie żyje się bardzo skromnie.
              > Kurczę, ona nawet nie zna nikogo, kto by mieszkał w postkomunistycznych blokach
              > , rodziny mieszkają na 50 metrach w dwóch pokojach i też nie powiedziałabym, że
              > to bieda. Bez przesady. Biedę widziałam z bliska raz, u bardzo miłych ludzi zr
              > esztą i kochających swoje dziecko. No ale moja nastolatka takich doświadczeń ni
              > e ma. I zastanawiam się, czy by jej się nie przydały...
              Teraz pewnie odpowiedziala pod wplywem chwili, mogla poczuc jakies wykluczenie na tle koleżanek z wyższym kieszonkowym.
            • trampki-w-kwiatki Re: Dzieci, bańka i "bieda" 14.07.21, 15:07
              No to masz odpowiedź. Gdyby nie moje doświadczenie z podstawówki, to też bym myślała, że każdy ma dom na przedmieściach i obóz językowy w Wlk. Brytanii czy weekend kwietniowy we Włoszech lub wakacje w Californii to taki polski standard. Ja sobie chwalę, że przed dwa lata chodziłam do lokalnej podstawówki w śródmieściu, gdzie były dzieci z kamienic czynszowych. To było doświadczenie, które zmieniło moje życie, serio. Uważam, że dzięki temu mam dziś takie podejście do pieniędzy i zbytków, jakie mam. Bardzo mnie to potem zdystansowało względem moich bogatych znajomych, którzy poza swoją bańką nie chcieli widzieć innego świata. Nie miałam już z nimi wspólnego języka. I dało mi kopa do asertywności, gdy ktoś w liceum podrwiwał z moich niemarkowych ciuchów. Bolało, ale wiedziałam, że to świadczy tylko o tym, który podrwiwa, nie o mnie. Na studiach też miałam masę ludzi z biednych domów, z jakiejś dalekiej prowincji, z rodzin rolniczych, więc skończyło się funkcjonowanie wśród ludzi z bańki dobrobytu.
              • thank_you Re: Dzieci, bańka i "bieda" 14.07.21, 16:28
                Tzn. dwa lata w podstawówce pokazały ci, ze istnieje tez „bieda”? Tez chodziłam do liceum, w którym uczyły sie w większości bananowe dzieci, ale większość nie oznacza wszyscy i np. u nas w klasie składaliśmy sie na jedna osobę, co rok, na wycieczki. Naprawdę trzeba byc wyjątkowo ślepym, aby dorastać w Polsce w latach 90 i pisać, ze gdyby nie podstawówka, to uważaloby sie za normę narty w Szwajcarii, wakacje w Kaliforni i Micra na 18-tke. Do tej szkoły sie teleportowalas? Do kina nie chodziłaś? Do biblioteki? W sklepie w kolejce nie stałaś, ze nie widziałaś, jak ludzie żyją?
                • trampki-w-kwiatki Re: Dzieci, bańka i "bieda" 14.07.21, 20:12
                  W szkole spędzałam każdy dzień od 8 do 15.30, potem się uczyłam lub przebywałam z koleżankami z klasy. Nastolatek szybko traci perspektywę, w tym wieku 4 lata pośród uprzywilejowanej młodzieży to wieczność. Jeździlismy razem na wycieczki, na narty, na wakacje. Jak widzisz wokół siebie taką nadreprezentację bogatych ludzi, zaczynasz z innej perspektywy oceniać swoją sytuację materialną. Gdyby nie fakt, że poznałam przed liceum ludzi z przeciwnego bieguna, gdzie nie było łazienek w mieszkaniu, dzieci nigdy nie widziały morza, mało kto uczył się języka obcego albo miał w domu jakąś książkę, też czułabym się biedna pośród moich babanowych kolegów.
                  • jolie Re: Dzieci, bańka i "bieda" 14.07.21, 21:07
                    O co chodzi z tą łazienką, w latach 90. w zwyczajnych mieszkaniach z wielkiej płyty, gdzie mieszkali przeciętniacy, łazienka w mieszkaniu to był standard, różnica była tylko taka, że czasami jedno pomieszczenie to była łazienka razem z ubikacją, a czasami były one razem. Z morzem podobnie - niezbyt zamożni jak najbardziej nad morze jeździli (oczywiście robili wszystko, żeby nocleg był jak najtańszy).
                • trampki-w-kwiatki Re: Dzieci, bańka i "bieda" 14.07.21, 20:26
                  Do tej szkoły sie teleportowalas
                  > ? Do kina nie chodziłaś? Do biblioteki? W sklepie w kolejce nie stałaś, ze nie
                  > widziałaś, jak ludzie żyją?

                  A w ogóle coś ty taka opryskliwa? Podstawówkę na rejonową zmieniałam w 7 klasie. Wcześniej miałam jakieś 12 lat. Wyobraź sobie, że w tym czasie żyłam w bańce polskich wykształciuchów i ludzi zamożnych, znajomi rodziców to byli ludzie typu dyrektorzy teatru, członkowie zarządu spółki energetycznej, właściciele dużych firm. Nie jeździłam zbiorkomen, na obozy wysyłano mnie z pracy ojca, więc znowu bańka. Nawet mieszkanie rodzice kupili ze spółdzielni założonej przez ludzi z jego pracy, większość mieszkańców to byli pracownicy tej samej instytucji, i nie byli to bynajmniej robotnicy czy kolejarze jak za PRL. Zamknięte osiedle, ludzie z jednego środowiska. Tak, nie widziałam wcześniej jak wygląda życie kogoś kto nie zarabia zbyt wiele. I wydawało mi się, że takich osób jest garstka. Ba, w porównaniu do innych członków rodziny czy znajomych rodziców nasza sytuacja finansowa wydawała mi się cienka. A nie była.
                  Serio, mając lat trzynaście zobaczyłam jak żyją inni ludzie. A wyobraź sobie, że są tacy, którzy przez 40 lat życia nie zobaczyli. Mam takich kuzynów, nie mają pojęcia jak wygląda życie nie tylko ludzi biednych ale zwykłych przeciętniaków.
                  • thank_you Re: Dzieci, bańka i "bieda" 14.07.21, 21:11
                    W ogóle nie jestem opryskliwa, po prostu bawi mnie, że 15-latek traci perspektywę, bo w jego szkole AŻ DWIE klasy to były bananowe dzieci. Do sklepu też nie chodziłaś, na zajęcia dodatkowe też nie, na basen nie, do biblioteki nie. Tylko osiedle plus szkoła i znajomi rodziców. Ale spoko. smile
                    • kosmos_pierzasty Re: Dzieci, bańka i "bieda" 15.07.21, 07:52
                      No ale jak Twoim zdaniem w sklepie czy bibliotekece dziecko poznaje cudzą sytuację materialną? Ma analizować zawartość co skromniejszych koszyczków, pytać, "czy korzystasz z biblioteki, bo nie możesz kupić sobie książki"?
                      Zresztą prawdę mówiąc, my nie korzystamy z biblioteki ze względu na terminy, konieczność dojazdu i niewygodne godziny otwarcia. Czasem tam za to podrzucam jakieś książki.
                      Zajęcia dodatkowe są płatne, niektóre niemało albo wymagają sprzętu, też nietaniego, więc to chyba średni przykład.
                        • zona_glusia Re: Dzieci, bańka i "bieda" 15.07.21, 10:30
                          >Mówimy o latach 90-ych. Zajęcia dodatkowe to nie tylko konie i tenis, ale także taniec w Domu Kultury lub setki zajęć za grosze w PKiN (obejrzyj sobie listę).
                          To bardzo warszawskie spojrzenie. W latach 90-ych w najbliższym mi domu kultury zlikwidowano wszystkie kółka zainteresowań dla dzieci i młodzieży plus zamknięto bibliotekę, a sam budynek przekształcono w sale konferencyjne. Pojawiły się owszem zajęcia dla dzieci prowadzone przez firmy, więc w cenach o wiele wyższych.
                          • thank_you Re: Dzieci, bańka i "bieda" 15.07.21, 10:53
                            Rozumiem, ze te bananowe dzieci z wakacjami w Kalifornii i nartami w Szwajcarii, to z liceum w Pcimiu Dolnym?

                            Wiesz, ja nie pochodzę z Warszawy i w moim ODK były zajęcia dla dzieci, często także bezpłatne, dorastałam w tych samych latach co trampki w kwiatki.

                            Ale w sumie nawet dzis można udawać ze nie widzi sie biedy, wszak to tylko kwestia chęci dostrzeżenia innych ludzi.
                          • jolie Re: Dzieci, bańka i "bieda" 15.07.21, 11:05
                            >To bardzo warszawskie spojrzenie. W latach 90-ych w najbliższym mi domu kultury zlikwidowano wszystkie kółka zainteresowań dla dzieci i młodzieży plus zamknięto bibliotekę, a sam budynek przekształcono w sale konferencyjne.

                            Widocznie to zależy od miasta. Ja pochodzę z miasta na Dolnym Śląsku, gdzie był jeden Dom Kultury i jak najbardziej działał w latach 90., prężniej niż obecnie. Bibliotek też było kilka.
                  • kosmos_pierzasty Re: Dzieci, bańka i "bieda" 15.07.21, 14:02
                    Dokładnie tak. Wraz z transformacją okazywało się, że kilku sąsiadów to tzw. osoby publiczne. Lub znani artyści. Jak dla idei był jakiś robotnik to przodownik pracy, który po 89 też został dyrektorem...
                    Ja naprawdę nie wiem skąd u tyłu forumek opinia, że dzieciak (!) ogarnia cały przekrój społeczny niezależnie od tego, gdzie mieszka i do jakiej chodzi szkoły.
    • hanusinamama Re: Dzieci, bańka i "bieda" 14.07.21, 12:19
      Nastolatek nie wie co to bieda? I ze są ludzie biedni, dzieci które nie jadą na wakacje, nie mają modnych ciuchów itd?
      Jest taka fajna seria Była sobie ziemia (to z tej samej serii co Było sobie zycie ale nowe) i tam jest sporo problemów poruszanych ( bieda na śwcie, praca dzieci, nierówność w dostępie do wody) tylko ze to jest dla młodszych dzieci. Moja oglądała to jako 6latka...a i tak nie był to dla niej nowy temat
      • hugo43 Re: Dzieci, bańka i "bieda" 14.07.21, 12:27
        My jestesmy obecnie we wschodniej Turcji i moja młodsza,lat 8,doskonale widzi,ze jest inaczej.ona w plecaku przywlekla więcej zabawek niż przeciętne dziecko tu posiada.nie mowiac o książkach,materiałach papierniczych itdniestety tu w wiekszosc nie wynika to z biedy materialnej ,a umysłowej .dzieci sa,bo sa,nikt się nimi zbytnio nie przejmuje
    • alpepe Re: Dzieci, bańka i "bieda" 14.07.21, 12:25
      Przecież ciebie to ubodło, nie podoba ci się ta łatka. To przepracuj, nie chodzi o to, że dziecko nie ma porównania do biedy. Wiesz, moja córka też nieraz się oburzała, że jak to, jak mogę jej mówić, że nie mam pieniędzy, jak mam pieniądze na jej chiński, na jej wyjazdy do Chin, na mieszkania i działki, na płatny aparat ortodontyczny. Kompletnie mnie to nie interesowało, choć w przeszłości zdarzało mi się odczuć odrzucenie, bo nie byłam drogo ubrana i wypindrzona od kosmetyczki i fryzjerki. Cóż, life.
    • mid.week Re: Dzieci, bańka i "bieda" 14.07.21, 12:27
      Nie wiem, ale ja mam świadomośc istenienia biedy a butów z wyprzedaży i tak sobie nie odmówię...Mam też świadomość, że rozgoryczny odmową nastolatek klepie farmazowny i nie trzeba rozrywać szat ani przezywać załamiania z powodu potencjalnych błędów wychowawczych. Jak ma 16lat i chce wydawac to załatw mu prace w Zabce.
      • daniela34 Re: Dzieci, bańka i "bieda" 14.07.21, 12:37
        Jak jestem niedzieciata tak miałam pisać to samo. Czy to na pewno tak, że dziecko nie wie, co to bieda, czy w podgrzanym hormonami rozgoryczeniu tak gada. I co najważniejsze, w tym momencie naprawdę w to wierzy!
        (Co by tłumaczyło wrażenie Kosmosy, że to było serio) Samej mi się zdarzało w wieku nastoletnim.
      • kura17 Re: Dzieci, bańka i "bieda" 14.07.21, 12:38
        > Mam też świadomość, że rozgoryczny odmową nastolatek klepie farmazowny
        > i nie trzeba rozrywać szat ani przezywać załamiania z powodu potencjalnych
        > błędów wychowawczych.

        w zasadzie to byla moja pierwsze mysl po przeczytaniu postu startowego.
        dzieki Mid.week, ze tak ladnie to za mnie napisalas smile


        PS buty na wyprzedarzach - zlote kowbojki wolaja "pojdz ku mnie" ...
    • gulcia77 Re: Dzieci, bańka i "bieda" 14.07.21, 12:29
      Zacząć tak od trzeciego roku życia? Nie wiem, co odpowiedzieć na pytanie, bo nie wyobrażam sobie, żeby dziecko o tym nie wiedziało. Młody ma 17 lat. Biedni nie jesteśmy. A i tak wie, że kasę się zarabia. Jeśli mu mało tego, co ma od nas i dziadków, to po prostu jakąś robotę ogarnia. Chyba bym go zabiła śmiechem, gdyby przyszedł do mnie po kasę na wypad z kolegami.
    • asfiksja Re: Dzieci, bańka i "bieda" 14.07.21, 12:30
      Dziecko w normie intelektualnej w wieku, w którym samo już chodzi do CH na bank już się orientuje, czym jest bieda. Może w kwestii biedy dzieci nawet lepiej od ciebie.
      Jedyny problem, jaki tu widzę to to, że swoją postawą pozwoliłaś dziecku sądzić, że "jesteś biedna" jest wspaniale skuteczną obelgą. Udało jej się dotknąć matkę, punkt dla niej, no nie?