Dodaj do ulubionych

A ja lubię swój wygląd

15.07.21, 09:56
mimo zmarszczek pod oczami, mimo nievjedrnych piersi to reszta ok. Nie martwię się upływem lat, lubię wygladać na dojrzała kobietę, czuje się lepiej niż jak miałam 20 lat czy 30. Teraz jestem bardziej świadoma siebie, swojego miejsca i sensu życia. Nie boję się śmierci, to naturalne. Nie chcę wyglądać młodziej niż mam czyli 40. Kto podobnie?
Obserwuj wątek
    • kalafiorowa.es Re: A ja lubię swój wygląd 15.07.21, 10:09
      Wygladac to bym mogla mlodziej, nue mam nic przeciwko, jakby sie dalo tak naturalnie. Ale skoro jest jak jest to po co sie nad tym glowic?
      Akceptuję się w pelni. Moje cialo jest w 100% sprawne a twarz nieodrażająca i to mnie zadowala*
      Natomiast mentalnie: mam wywalone na wiele rzeczy milion razy bardziej niz 20 lat temu i to jest cudne.


      *w ogole dochodze do wniosku, ze moje zadowolenie z zycia wynika z niewielkich co do niego oczekiwan oraz braniu na klate realiow. Myslalam o tym, co napisalam w watku o zazdrosci i uderzylo mnie, ze nie chcialabym tak po prostu wiecej kasy, tylko chcialabym spelniac warunki, ktore pozwolilyby mi wiecej jej zarobic.
    • daniela34 Re: A ja lubię swój wygląd 15.07.21, 10:19
      Ja też lubię swój wygląd. Wreszcie. Żałuję trochę tego czasu, który straciłam na to, żeby się przejmować kompleksami jak miałam naście i dwadzieścia lat. Są czasem takie wątki: "Co byście powiedziały sobie 18-letniej?" Teraz, patrząc na zdjęcia z przeszłości myślę, że powiedziałabym: "Jest ok. Ciesz się każdą chwilą." To nie jest tak, że wyglądam w 100% lepiej. Mam większą świadomość swojego ciała, a tym samym tego jak się ubrać, mam lepszą figurę w porównaniu do niektórych wcześniejszych okresów, ale wiadomo- już nie tak świeżą twarz. Natomiast na pewno samopoczucie w ciele mam o wiele lepsze.
      Przy czym - ja jestem brzydka. Uprzedzając na wypadek jakby przyszła tu mada i opowiadała, że na zdjęciu w maseczce widać, że nie i że kokietuję (już dwa razy tak za mną przyszła) - nie, nie wrzucałam zdjęcia w maseczce, na którym byłoby widać cokolwiek poza moimi oczami w okularach i kawałkiem maseczki, zdjęcie w innym wątku miało zamazaną twarz, widać tylko postać. Nie, nie kokietuję: mam ostre rysy, wysokie czoło, garbaty nos i wystającą brodę. Jestem brzydka i byłam brzydka. To się nie zmieniło. Tylko teraz już z tym wyglądem czuję się ok, nie zamierzam przy nim majstrować, poprawiać, zmieniać siebie w kogoś innego.
      Ale też mając lat 37 trudno mi mówić o tym, że lubię i akceptuję oznaki starzenia. Bo nie mam pojęcia. Na razie nic wielkiego się nie dzieje, albo ja nie jestem tego świadoma- cholera wie, podobno to już najwyższy czas na pierwsze jakieś prace konserwacyjne, nie znam się na tym kompletnie. Natomiast arogancją byłoby twierdzić, że mając lat 50 na pewno będę radośnie akceptować każdą nową zmarszczę. Nie wiem. W każdym razie, znając siebie, raczej nie podejmę się reparacji szkód wojennych smile
          • daniela34 Re: A ja lubię swój wygląd 15.07.21, 10:31
            Ja dzieci nie mam, problem tym samym nie istnieje. Nie martwię się o nikogo, jak sobie beze mnie poradzi. Nie mam też potrzeby, żeby po sobie coś zostawiać- dzieci, czyny, ślady. To całe: "wybudowałem pomnik, trwalszy niż ze spiżu"- to nie dla mnie. Teraz mam żyć tak, żeby dobrze było mnie, a innym- ze mną. A po mnie- choćby potop wink
            • daniela34 Re: A ja lubię swój wygląd 15.07.21, 10:43
              Nie wiem. Ja chyba tak nie mam. Zdarzyła mi się sytuacja, w której pani z kosą zapukała do drzwi. Odratowali mnie. Fizyczny powrót do świata żywych nie był przyjemny, natomiast żadna taka świadomość: "mogłam umrzeć, a przecież jeszcze tu nie byłam, tego nie zrobiłam, a tego nie doświadczyłam" się nie pojawiła. Raczej: "Odratowali? Super. Carry on as usual" Nie rzuciłam się na życie bardziej zachłannie.
        • igge Re: A ja lubię swój wygląd 15.07.21, 10:34
          No ja też życzyłabym sobie tzw " dobrą" śmierć tzn np w łóżku u siebie w otoczeniu najbliższych i bez bólu, spokojną, taką jak moja kochana, 93 plus, babcia miała.
          A nie taką jak ktoś z naszej dalszej rodziny ostatnio: przedwczesną, tragiczną, nagłą, w tajemniczych okolicznościach i przy udziale złych ludzi/ złego człowieka, ze zmasakrowanym ciałem sad sad . Prawdopodobnie w cierpieniu i bólucrying
      • gama2003 Re: A ja lubię swój wygląd 15.07.21, 11:49
        Z opisu ( portret pamięciowy ) wypisz wymaluj ja. Chyba myślę podobnie, przyzwyczaiłam się do siebie, nikt nie krzyczy na ulicy, na codzień może być. Zdjęć nie cierpię, jestem tak niefotogeniczna, że chyba jako modelka na jakiś studiach dla fotografików mogłabym pomagać w uwalaniu zdjęć egzaminacyjnych i wyrzucaniu za nietalent z uczelni. A moje zdjęcia w ruchu ! Na 100 zdjęć jedno może nadać się do oglądania. Trudno.

        Nie lubię i już. Mimo bardziej podeszłego niż Daniela wieku miewam epizody przejmowania się, ale nic z nimi nie robię i na żadne skalpele się nie wybieram.
        Oznakami starzenia nie przejmuję się jakoś specjalnie. W sumie jedyny z którym coś robię, to farbowanie wlosów, nie podoba mi się pieprz z solą, bo taki mam naturalny efekt, nawet nie że postarza, ale smutnego wyrazu jakoś mi nadaje i tyle. Z odzyskiwania mlodości wolę zatrzymywanie energii i poczucia humoru, tu gdy czuję ubytki walczę o stan lepszy.
        Licho wie na ile wyglądam. Sama raz widzę ematkę bez wieku a raz zmęczoną staruchę. I stany pośrednie, w lustrze.
        I tak sobie myślę, że ten upływ czasu i zmiany wyglądu najbardziej chyba uderza w osoby wyjściowo bardzo atrakcyjne. I im chyba trudniej zmienić przyzwyczajenia w ocenie samych siebie. Tzn takie przyklady z otoczenia przychodzą mi do głowy.
        • daniela34 Re: A ja lubię swój wygląd 15.07.21, 11:55
          Zdjęć też nie lubię, mało które się nadaje, najlepsze-nie wiedzieć czemu, mimo problemów ze wzrokiem- robi mi mama smile
          Włosy farbuję, bo jakiś siwy włos na mojej skroni się pojawia (choć ostatnio rzadko).
          I też mi się wydaje, że starzenie bardziej uderza w osoby atrakcyjne. Nie przez to, że gorzej, brzydziej czy szybciej się starzeją, ale właśnie "trudniej zmienić przyzwyczajenia w ocenie samych siebie", trudniej chyba zaakceptować to, że jest nieidealnie, jeśli dotąd było w zasadzie idealnie.
      • kiddy Re: A ja lubię swój wygląd 17.07.21, 14:50
        O, to ja też sobie nasto- i dwudziestokilkuletniej powiedziałabym: dziewczyno, jest dobrze, a nawet świetnie. Jak patrzę na zdjecia sprzed 15, 20 lat, to się zastanawiam, co ja miałam w głowie, że uważałam się za grubą i brzydką. Gruba to ja teraz jestem, ale proporcjonalna, więc kij z tym. Brzydka też nie jestem, dzisiaj to widzę. Kurczę, jaki człowiek był niedowartosciowany w młodości. I jakoś nie było koło mnie nikogo, kto by mi powiedział, jak jest naprawdę.
          • trampki-w-kwiatki Re: A ja lubię swój wygląd 19.07.21, 09:35
            Otóż to. Tak zwany "zimny chów".
            Nota bene pamiętam jak matka kazała mi wyrzucić jej portretowe zdjęcia z czasów liceum /studiów, bo "tak fatalnie na nich wygląda". Miała na nich naturalne włosy, buzię bez makijażu. Była taka młoda i naprawdę śliczna. A ona patrzyła z odrazą. Zdjęcia zachowałam. Im starsza jestem tym bardziej podziwiam.
    • igge Re: A ja lubię swój wygląd 15.07.21, 10:25
      Nie wiem czy na pewno czuję się lepiej niż gdy miałam 20/ 30 lat 😉. Przecież wtedy w moim życiu w zasadzie nie było żadnych większych trosk czy zmartwieńsmile No i mąż był jakby wtedy bardziej idealnywink, nie wkurzał mnie nigdy.
      Ale generalnie mam podobnie jeśli chodzi o wygląd. Zauważam, że oczy mi się zestarzały, skóra latami jędrna teraz gdzieniegdzie powolutku wiotczeje ...Ale co tam i tak się sobie podobam.
      Też nie boję się śmierci choć jak niemal wszyscy - chcę żyć i chce mi się żyć.
    • trampki-w-kwiatki Re: A ja lubię swój wygląd 15.07.21, 16:38
      Ja mam tak, że jak byłam młoda, wiotka i piękna to widziałam w sobie tyle defektów (obiektywnie nieistniejących), że aż nie mogę w to uwierzyć. Teraz jestem pańcia w średnim wieku, defekty obiektywnie mam ale tym razem nie powtórzę tego błędu poznawczego. Ilekroć widzę w lustrze że coś mi opada lub odstaje mówię sobie "dziewczyno, jak spojrzysz na swoje zdjęcia za dwadzieścia lat to z rozpaczą stwierdzisz, że niepotrzebnie się martwiłaś bo oddałabyś wszystko, żeby tak wyglądać". Więc staram się patrzeć na siebie oczami mnie 60 letniej a nie 37 letniej i od razu jestem znacznie piękniejsza! 😂
    • beata.1968 Re: A ja lubię swój wygląd 15.07.21, 18:40
      Ja też z biegiem czasu nauczyłam się akceptować niedostatki własnej urody . Pewnie ma to związek z tym że nabieram dystansu do wielu rzeczy w tym do wygladu. Psychicznie na pewno czuję się lepiej niż 20/30 lat temu , że już nie wspomnę o latach licealnych . Mimo że coraz bardziej przypominam Borisa Johnsona ( szczególnie zanim się uczeszę i nałożę makijaż) cieszę się z tego co jest smile
    • wlazkotnaplot Re: A ja lubię swój wygląd 17.07.21, 10:14
      Nie, nie mam. Mam też 46 lat, wkurzają mnie już nie zgrane nogi, odstający brzuch i nie ładny owal twarzy. Wkurzały mnie opadające powieki ale je poprawiłam i jest ok. Kiedyś się wezmę i wrócę na fintness czy też inną aktywność może się poprawi. Póki co tkwię w tym niezadowoleniu łapiąc chwile radości kiedy czytam dobrą książkę, odwracam twarz do słońca (uwielbiam), wdychając powietrze letnim wieczorem ojjjj!!!
    • zofiamarcela Re: A ja lubię swój wygląd 18.07.21, 02:52
      Ciekawie sie czyta Wasze opisy. Ja jestem po 40-tce i lubie siebie. Wierze, ze usmiech, pozytywna pewnosc siebie i dobry/zyczliwy stosunek do innych czynia kazda z nas piekna. Ja czuje sie lepiej i pomaga tez madrosc/doswiadczenie zyciowe, ktore nabiera sie z wiekiem. Sciskam wszystkie piekne wewnetrznie i zewnetrznie dziewczyny.
    • mamamisi2005 Re: A ja lubię swój wygląd 18.07.21, 12:33
      Ja też. Z wiekiem widzę coraz gorzej, a figura niewiele mi się zmienia, więc uznaję, że z grubsza wyglądam jak za czasów świetności. Gdy oprócz wzroku zacznie szwankować krytyczność myślenia, to zacznę się dziwić, dlaczego przy zakupie wina nikt mnie od dawna o dowód nie prosi wink
      A serio, to dojrzałość psychiczna to wspaniały stan.
    • kobietazpolnocy Re: A ja lubię swój wygląd 18.07.21, 14:58
      Mam bardzo podobnie, ba, ja jestem w sobie zakochana wręcz. I nie ma to nic wspólnego z urodą, choć mam kilka cech fizycznych na które nie mogę się czasem napatrzeć. wink
      Ja po prostu lubię swoje ciało. Ufam mu (no, w ramach rozsądku), ale poza tym raczej mnie nie zawodzi, choć oczywiście ma swoje - na razie, odpukać, wciąż względnie małe - usterki.

      I tak, byłam wobec siebie znacznie surowsza w młodości, czyli typowo.
      • zofiamarcela Re: A ja lubię swój wygląd 18.07.21, 19:27
        Ja z pozoru mam bardzo dobre warunki fizyczne, jak na swoj wiek, ale mam tez swoje male kompleksy. Sekret polega na tym, ze o nich nie mowie i nikt ich przez to nie zauwaza. To tak, jak aktor moze zapomniec jakas kwestie i widz nawet sie nie zorientuje. Jak sie pokocha siebie, to latwiej wtedy innym pokochac nas. Pozytywna “pewnosc siebie” bardzo w zyciu pomaga. Trzeba znac swoja wartosc i umiec tez okazac slabosci. Nikt nie jest idealny, ale mozemy codziennie nad soba pracowac. Trzeba tez umiec doceniac male rzeczy (nie tylko duze). Kazdy z nas ma jakies szczescie w zyciu. Wierze w to gleboko. To tyle przy niedzieli smile
    • ludzikmichelin4245 Re: A ja lubię swój wygląd 18.07.21, 20:50
      Ja tam nie lubię. Doceniam swoje ciało za zdrowie - bo rzeczywiście, odpukać, większych problemów z nim nie mam. Doceniam za brak cech skrajnych typu rozległe blizny, widoczne choroby skóry czy otyłość olbrzymia.
      Ale żeby jakoś szczególnie lubić? Nie wiem na jakiej podstawie miałabym - estetycznie mnie nie zachwyca. Ciało jak ciało - ani piękne, ani brzydkie.
    • panna.w.paski Re: A ja lubię swój wygląd 19.07.21, 12:57
      Mam 37 lat i 6 tygodni temu urodziłam drugie dziecko. Myślę, że jestem całkiem, całkiem - żadna piękność, ale lubię swoje odbicie w lustrze. Chciałabym być bardziej jak mawia ematka, nastarana, pewnie za jakiś czas trzeba będzie inwestować w farby, kremy itp ale na razie nie mam do tego głowy. Figurę mam bardzo kobiecą, jeśli akurat mam okres życia, w którym trzymam optymalną wagę i ćwiczę to wszystko jest na swoim miejscu, że tak to ujmę.
      Ciekawym zjawiskiem była dla mnie wdzięczność do własnego ciała w kontekście macierzyństwa - fakt, że urodziłam dwoje dzieci, wykarmiłam jedno i karmię teraz drugie. Połóg sprzed kilku tygodni zniosłam strasznie pod względem fizycznym, byłam słaba i przyplątało się dużo pobocznych rzeczy - jak nie urok to przemarsz wojska. Czułam się jakby ciało nie należało do mnie tylko do popsutej lalki - i to też było z perspektywy ważne doświadczenie bo kiedy pewnego dnia wstałam i mogłam normalnie funkcjonować to poczułam wielką radość.
      Tak więc - mam dobrą relację z moim ciałem, nie zawodzi mnie, dostarcza mi przyjemności i dzięki niemu mam ukochanych synów, będę starać się mu odwdzięczyć dietą i ćwiczeniami smile

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka