Dodaj do ulubionych

Córka, interweniować, czy czkać aż się sparzy?

15.07.21, 21:11
Przeczytałam konwersację córki z jej chłopakiem, ona ma niecałe 17 on 18 lat.

Tak generalnie to on ją tresuje, opieprza o bzdury, a ona się płaszczy i przeprasza. Przykro było mi to czytać, po prostu nie mogłam uwierzyć, że jest taka uległa a on taki cwany ...uj. Drażni się z nią werbalnie jak z psem, ona się niby wkurza, a on dalej swoje. Dla mnie jest to widoczne jak na dłoni, że ten młodociany ..ujek bada na ile może sobie pozwolić i widać, że jest coraz bardziej zaborczy, agresywny słownie, umniejszający, obrażający się, oczekuje przeprosin, a sam ani myśli przepraszać bo on "ma zszargane nerwy przez poprzednie laski" ciągle wspomina z kim się spotykał, wspomina swoje byłe, straszy niby w żartach, że idzie na podryw, że za nim aż piszczą, zaczepiają go te natrętne wielbicielki. P prostu zwykły gnojek, ma idealne zadatki na tworzenie toksycznej relacji, gdzie na początku będzie milutki a z biegiem czasu coraz bardziej będzie umniejszał, poniżał i tresował swoją ofiarę.

To jest dopiero początek tego "związku" i pierwsze łzy córki, co robić? Udawać, że nic nie wiem i pozwolić aby się sparzyła. Czy interweniować i się zdemaskować, że wszystko wiem? Czy wszystkie nastolatki są takie głupie i zaślepione? Tak się zastanawiam, bo ona ma wsparcie w domu, zawsze jej powtarzamy, że jest ładna, dobra, mądra. Skąd u niej taki brak wiary w siebie, czemu ona tak pozwala się traktować i jest zaślepiona?
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka