Dodaj do ulubionych

Osoby wysoko wrażliwe czy... przewrażliwione?

16.07.21, 14:34
Od dłuższego już czasu obserwuję ruch wokół tematów WWO/HSP i jak na początku byłam zachwycona, tak w tej chwili mam coraz więcej wątpliwości.
Początkowo dużą ulgę dał mi proces autodiagnozy i samopoznania - znalazłam swoją niszę, wiele od zawsze towarzyszących mi symptomów zostało nazwanych i wytłumaczonych. Dobrze było poznać ludzi z podobnymi myślami i odczuciami, podzielić się doświadczeniami, pogadać.
Jednak na dłuższą metę ta nisza wydaje się być jednak dość... ograniczająca. W tym sensie, że osoby WW wydają się czasem wręcz pławić w tej swojej wrażliwości i hamować tym samym siebie i innych. "Och, jestem taaaaka/-i wrażliwa/-y, w związku z tym nie mogę pracować ani spotykać się z ludźmi, a wszyscy powinni chodzić wokół mnie na palcach".
Mam wrażenie, że cały ten ruch zaczyna iść w złą stronę i produkować ludzi, którzy w związku ze swoją faktyczną lub wydumaną wrażliwością osiadają na laurach, gdyż każdą swoją niedoskonałość mogą wytłumaczyć swoją wyjątkowością i delikatnością i się za nimi chować jak za tarczą.
Wisienką na torcie była poznanie mojej nowej koleżanki w pracy, która już od progu zaczęła trąbić o swojej wyjątkowej wrażliwości, oczekując specjalnego traktowania i uwagi. Obserwuję ją już trochę i moim zdaniem to zwykła atencjuszka, która terroryzuje otoczenie głównie wywoływaniem poczucia winy i robieniem z siebie ofiary, kiedy coś nie idzie po jej myśli. Ona jest tą wrażliwa, tą czułą i dobrotliwą, a ten zły świat jest pełen wilków. Spróbuj zrobić coś nie po jej myśli, to umiejętnie wystylizuje ciebie na jednego z nich...
Moim zdaniem ten nurt powinien mieć za zadanie pomagać ludziom o wysokiej wrażliwości w ich specyficznych problemach, pokazać im, że nie są sami. Ale jednocześnie powinien też pokazać im drogę, jak sobie radzić z codziennością, ze zwykłym, niedoskonałym życiem, pełnym nieprzyjemnych sytuacji, z trudnymi ludźmi. Zachęcać ich do wyjścia ze strefy komfortu i ruszenia z miejsca, zamiast izolować od prawdziwego życia, które przecież bywa niestety brutalne. Samo tylko wpajanie i utwierzanie przekonania o wrodzonej wyjątkowości produkuje raczej więcej... egocentryków nowego typu. Co sądzicie?
Obserwuj wątek
    • ykke Re: Osoby wysoko wrażliwe czy... przewrażliwione? 16.07.21, 16:15
      Jakoś pomyliłaś chyba typy ludzi, bo to, o czym.piszesz plus koleżanka z pracy w żaden sposób nie kojarzą mi się z OWW.
      Sama jestem taką osobą, żyje się ciężko. A np. w kontaktach z ludźmi oczekuję tylko lekkiego zrozumienia problemu, jedynie w kwestii nadwrażliwości na bodźce dźwiękowe i zapachowe, a nie robienie ze mnie czepialskiej pt. "Tobie wszystko przeszkadza". Moje emocjonalne rozkminy i ból duszy zostawiam sobie i nikogo tym nie zadręczam, bo większość i tak nie rozumie.
    • leanne_paul_piper Re: Osoby wysoko wrażliwe czy... przewrażliwione? 16.07.21, 16:34
      Ja jako osoba wysoko wrażliwa życzyłabym sobie tylko, żeby WWO zostało uznane za cechę osobnicza, tak ja wysoki/niski wzrost, niebieskie czy też szare oczy, a nie wadę czy zaletę.
      Tylko tyle i aż tyle.
      Więcej mi nie potrzeba od innych ludzi, bo z reszta poradze sobie sama. A naprawdę nam wysokowrażliwcom jest wystarczajaco trudno na tym świecie. Ja nawet o pewnych rzeczach staram się nie mysleć, jak np. to, że wataha psów rozszarpuje jakiegoś kolejnego nieszczesliwca pod moimi oknami, bo oszalałabym od tego myslenia. A calego świata nie zbawię. Mogę tylko pomagać jednostkowo.
      • taniarada Re: Osoby wysoko wrażliwe czy... przewrażliwione? 16.07.21, 18:49
        leanne_paul_piper napisała:

        > Ja jako osoba wysoko wrażliwa życzyłabym sobie tylko, żeby WWO zostało uznane z
        > a cechę osobnicza, tak ja wysoki/niski wzrost, niebieskie czy też szare oczy, a
        > nie wadę czy zaletę.
        > Tylko tyle i aż tyle.
        > Więcej mi nie potrzeba od innych ludzi, bo z reszta poradze sobie sama. A napra
        > wdę nam wysokowrażliwcom jest wystarczajaco trudno na tym świecie. Ja nawet o p
        > ewnych rzeczach staram się nie mysleć, jak np. to, że wataha psów rozszarpuje j
        > akiegoś kolejnego nieszczesliwca pod moimi oknami, bo oszalałabym od tego mysle
        > nia. A calego świata nie zbawię. Mogę tylko pomagać jednostkowo.
        >
        To jak ja .Tylko te wrażliwe i niekoniecznie nieszczęśliwe .Bo jak nie kochać wrażliwej dziewczyny .Ale nię lubię się dołować . Bo źycie za krótko trwa .
      • nevertheless123 Re: Osoby wysoko wrażliwe czy... przewrażliwione? 16.07.21, 18:58
        I tu dochodzimy do drugiego problemu, który mnie nurtuje w kwestii OWW - do jakiego stopnia należy te cechy osobnicze po prostu zaakceptować takimi jakie są, a kiedy nad nimi pracować?
        Dla mnie przebywanie w większych skupiskach ludzkich było swego czasu nie do przejścia i kończyło się całkowitym wypaleniem i wyczeraniem emocjonalnym i fizycznym, które długo odchorowywałam. Tak było przez długie lata. Jednak pracowałam nad tym problemem i może nie tyle, że wyrobiłam sobie odporność na takie sytuacje, ale po prostu wyrobiłam w sobie pewne nawyki, które pomagają mi lepiej funkcjonować. W tej chwili jestem w stanie przebywać przez dłuższy czas w większych grupach (praca, imprezy itp.) pod warunkiem, że o siebie dbam - robię przerwy, ulatniam się na chwilę albo robię ćwiczenia oddechowe.
        Jednak zauważyłam, że jest grupa osób, która stwierdza - no cóż, jestem OWW, nie dla mnie spotkania w większym gronie, nic z tym nie zrobię. Zastanawiam się po prostu, czy to dobre podejście, taka rezygnacja, bo ma się "wymówkę" w postaci wrażliwości? Nie mam pojęcia, gdzie przebiega zdrowa granica pomiędzy akceptacją/poddaniem się, a sensem pracy nad problemem.
          • kira02 Re: Osoby wysoko wrażliwe czy... przewrażliwione? 16.07.21, 21:24
            Ok, a co doradzilabys nastolatkowi z WW? Żeby tez pozostał w swojej strefie komfortu?

            Jestem osobą wrażliwa, ale wiem, ze dzieki ciężkiej pracy da sie poprawić sposób funkcjonowania i podnieść Komfort życia. Ale oczywiście nic na siłę, jak ktoś nie czuje sie na siłach, moze zachować status quo.
          • nevertheless123 Re: Osoby wysoko wrażliwe czy... przewrażliwione? 16.07.21, 21:49
            Wychodzenie ze strefy komfortu to nie jest sztuka dla sztuki wink. To się robi po coś. Chodzi głównie o to, żeby znieść krótki dyskomfort po to, żeby zyskać długotrwałe korzyści.
            Gdybyśmy obie nie lubiły i bały się wystąpień publicznych, to Ty, nie chcąc opuszczać strefy komfortu do końca życia unikałabyś sytuacji, w których musiałabyś brać w nich udział. Ja zaś pewnie odwiedzałabym kursy i ćwiczyła tak długo, aż by ten dyskomfort zniknął lub zmalał do takiego stopnia, że nie stanowiłby dla mnie większego problemu. O to w tym chodzi, nie zaś o bycie fanką "rozwoju osobistego". Natomiast każdy ma prawo zdecydować, który wariant chce wybrać. Nie ma obowiązku rozwijania się.
            • pade Re: Osoby wysoko wrażliwe czy... przewrażliwione? 16.07.21, 22:03
              Chyba mówimy o czymś zupełnie innym.
              Ww wiąże się nie z dyskomfortem, a z pobudzeniem, napięciem, a potem ogromnym zmęczeniem związanym z przetwarzaniem bodźców.
              Z fizycznym bólem z nadmiaru, rozdrażnieniem, wyczerpaniem itd., itd. WWO odbiera więcej, mocniej, a na przetwarzanie wydatkuje sporo energii.
              Samoświadomość dla wwo jest bardzo istotna, ale nie w celu rozwoju, czy pokonywaniu tremy (co to ma wspólnego z wwo? ), tylko m.in po to, by wychwycić moment, kiedy już jest za dużo i trzeba się ewakuować.
              • nevertheless123 Re: Osoby wysoko wrażliwe czy... przewrażliwione? 16.07.21, 22:16
                Tak, mówimy o czymś innym. Ktoś już wyżej o tym wspomniał - Ty piszesz zapewne o wrażliwości sensorycznej, ja - głównie o emocjonalnej, gdzie takie problemy jak trema czy lęk społeczny grają dużą rolę. Nieporozumienia wynikają pewnie stąd, że różne publikacje w różny sposób definiuja WWO i odnoszą się do zupełnie różnych problemów. Te sensoryczne, neurologiczne, biologiczne czy fizyczne (np. przemiana "sowy" w "skowronka") są raczej trudne do zmiany, jeśli nie niemożliwe.
            • mid.week Re: Osoby wysoko wrażliwe czy... przewrażliwione? 17.07.21, 13:58
              nevertheless123 napisał(a):

              > Wychodzenie ze strefy komfortu to nie jest sztuka dla sztuki wink. To się robi p
              > o coś. Chodzi głównie o to, żeby znieść krótki dyskomfort po to, żeby zyskać dł
              > ugotrwałe korzyści.



              Jak to jest, że nikt nigdy nie namawiam extrawertyków żeby się zamknęli w pustelni i wychodzi ze swojej strefy komfortu w samotności. A to daje takie długotrwałe korzyści. Np w lokdałnie sie bardzo przydało.
        • szara.myszka.555 Re: Osoby wysoko wrażliwe czy... przewrażliwione? 16.07.21, 20:02
          "do jakiego stopnia należy te cechy osobnicze po prostu zaakceptować takimi jakie są, a kiedy nad nimi pracować?"

          Może nie tyle "pracować nad sobą", ale cały czas dostosowywać swoje otoczenie, swoje towarzystwo do swoich preferencji.

          Dla przykładu - mam ogromną wrażliwość na dźwięki (może nie tyle głośność, co mnogość źródeł dźwięku). Dlatego unikam dużych skupisk ludzi, unikam imprez i spędów, pracuję w wygłuszających słuchawkach... Wybrałam zawód "samotniczy", idealnie dostosowany do moich potrzeb.

          Nie przyjmuje zaproszeń na wyjścia w większym gronie, nie tłumaczę się i mam gdzieś, co myślą inni.
          Po co się zmuszać, zmieniać? W imię czego?
            • po-trafie Re: Osoby wysoko wrażliwe czy... przewrażliwione? 17.07.21, 06:10
              Uklad nerwowy jest cale zycie bardzo plastyczny i dynamiczny, da sie ogromnie duzo rzeczy wypracowac. Pamiec moesniowa, nowy jezyk, gra na instrumencie - przychodza z wiekiem trudniej, ale da sie je opanowac.
              Podobnie z nowymi wzorcami zachowan, reakcji, przesuwaniem poziomu tolerancji. Pracuje sie nad tym na rozne sposoby, sa psycho-neurologowie (czesto pracuja z ludzmi po udarach) i pomagaja.

              To powiedziawszy przyznam: taka pomoc i praca ma swoje granice. Sa rzeczy, ktorych z doroslym sie po prostu nie da, osobiscie mam sprawne fizjologicznie oczy ale mozg nie odbiera obrazu poprawnie.
              Daloby sie to wycwiczyc gdzies do 15 roku zycia, teraz najpewniej doszlabym do widzenia podwojnego i nikt w wieku doroslym juz takiej pracy z ukladem nerwowym nie poleca
        • wapaha Re: Osoby wysoko wrażliwe czy... przewrażliwione? 17.07.21, 09:52
          nevertheless123 napisał(a):

          > Jednak zauważyłam, że jest grupa osób, która stwierdza - no cóż, jestem OWW, ni
          > e dla mnie spotkania w większym gronie, nic z tym nie zrobię. Zastanawiam się p
          > o prostu, czy to dobre podejście, taka rezygnacja, bo ma się "wymówkę" w postac
          > i wrażliwości? Nie mam pojęcia, gdzie przebiega zdrowa granica pomiędzy akcepta
          > cją/poddaniem się, a sensem pracy nad problemem.


          Są takie osoby i będa. Generalnie ludzie lubią wymówki-bo wtedy jest łatwiej. A każdy lubi jak jest łatwo a nie trudno wink
          Nie zapominaj też o introwertykach . Mój mąż jest introwertykiem ale nie ma wrażliwości- ja jestem bardzo wrażliwa ( jestem poetką ) a jestem ekstrawertykiem ( aczkolwiek im starsza tym bardziej dziczeję wink )
          • pade Re: Osoby wysoko wrażliwe czy... przewrażliwione? 17.07.21, 10:11
            Dziewczyny, nie piszcie takich rzeczy bo aż strach czytać. Popracować to można nad zmianą myślenia, nawykami, komunikacją, itd., ale temperament jest niezmienny. Mamy go w genach. Inaczej się będzie przejawiał w wieku 5 lat, a inaczej po 40stce, ale to będzie ten sam temperament!
            To, co ewentualnie może na niego wpłynąć to ciężkie przeżycia,, zdarzenia życiowe, ale i tak nie są to radykalne zmiany.
    • koraleznasturcji Re: Osoby wysoko wrażliwe czy... przewrażliwione? 16.07.21, 16:46
      Ruch "emancypacyjny" HSP rozumiem jako promowanie świadomości swoich wad i zalet. Im szybciej człowiek to sobie ułoży w głowie, tym łatwiej mu będzie tak sobie poukładać kwestie prywatne i zawodowe, żeby wysoka wrażliwość ułatwiała, a nie utrudniała codzienność. Jest to wbrew pozorom zupełnie proste, bo nadwrażliwość nie wyklucza ani budowania wartościowych więzi międzyludzkich (wręcz przeciwnie, powiedziałabym), ani satysfakcjonującej kariery.

      Nadwrażliwość to nie przekonanie i wybór, ale cecha układu nerwowego. To nie jest tak, że człowiek nadwrażliwy postanawia czuć niechęć do hałasu. Ten hałas go fizycznie boli i wywołuje odpowiedź fizjologiczną, jaka u innych ludzi zaczyna się kilkadziesiąt decybeli wyżej. Można oczywiście pokazać własnemu ciału środkowy palec, nie dać się ograniczeniom, wyjść ze strefy komfortu i mimo wszystko zarabiać na życie nagłaśniając koncerty. Ale po co. Nie ma w życiu dodatkowych punktów za robienie czegoś, czego się nie lubi.
      • nevertheless123 Re: Osoby wysoko wrażliwe czy... przewrażliwione? 16.07.21, 19:09
        koraleznasturcji napisała:


        >
        >Można oczywiście pokazać własnemu ciału środ
        > kowy palec, nie dać się ograniczeniom, wyjść ze strefy komfortu i mimo wszystko
        > zarabiać na życie nagłaśniając koncerty. Ale po co. Nie ma w życiu dodatkowych
        > punktów za robienie czegoś, czego się nie lubi.

        Wychodzenie ze strefy komfortu ma tę zaletę, że bardzo poszerza świadomość i to są dla mnie te dodatkowe punkty. Mam takie obszary w życiu, gdzie nie robię czegoś, czego nie chcę, ale też nie czuję z tego powodu, że mi coś w życiu umyka. Wtedy się nie zmuszam. Inaczej sprawa wygląda, kiedy chciałabym osiągnąć jakiś cel, ale nie udaje mi się to ze względu na WW. Wtedy jednak dość wytrwale szukam nowych ścieżek, żeby obejść te swoje ograniczenia.
      • kira02 Re: Osoby wysoko wrażliwe czy... przewrażliwione? 16.07.21, 21:32
        Wydaje mi sie, ze przechodzisz ze skrajności w skrajność. Przecież nie chodzi o nagłaśnianie koncertów i prace jako muzyk heavy metalowy, ale moze taka osoba pracując nad układem nerwowym bedzie w stanie wyjsc na imprezę w gronie kilkunastu osób i przeżyć ja w dobrej formie? I pisze to jako osoba, u której pewne rodzaje drgań czy basy powodują mdłości.
    • kosmos_pierzasty Re: Osoby wysoko wrażliwe czy... przewrażliwione? 16.07.21, 18:59
      Ta koleżanka to pewnie jeśli nie wykorzystałaby tego tematu, to wykorzystałaby inny, modny.
      Mnie też w testach wychodzi WW, ale w realu się tym nie chwalę, bo to nic nie wnosi. Po prostu lepiej wiem - dzięki publikacjom na ten temat - jak o siebie zadbać i mam pewność że mi się nie wydaje, kiedy np. po spotkaniu czy innych atrakcjach jestem wypluta. Ale o czym tu gadać? I to jeszcze na gruncie zawodowym?
    • anku1982 Re: Osoby wysoko wrażliwe czy... przewrażliwione? 16.07.21, 23:11
      Znam jedną taką osobę, z fajnej koleżanki, z którą ciekawie wymieniało się poglądy, zrobiła się obrażona i milcząca - po tym jak chcąc wypełnić swoje obowiązki służbowe miałam pewne wymagania (związane z jej obowiązkami których nie zamierzała wypełnić na czas). Rozmowa i propozycja z mojej strony pomocy skończyła się nazwaniem mnie agresywnym natrętem, wejściem w rolę ofiary i zrobienia że mnie wroga numer 1, a wszystko to pod płaszczykiem jej wielkiej wrażliwości i prawa do własnego zdania.... Na całe szczęście zdecydowała się nie przedłużać umowy, bo z każdego po kolei robiła wroga, co jej się czepia, coś jej zabiera albo wyznacza jej obowiązki nie zgodne z jej chęciami.
    • waleria_s Re: Osoby wysoko wrażliwe czy... przewrażliwione? 17.07.21, 00:58
      Jestem zdania, że taka diagnoza ma być pomocą, pewną wskazówką, ułatwić radzenie sobie w życiu. Może przynieść ulgę, że nie jest się 'wybrakowanym', a po prostu nasze układy nerwowe są różne, mamy różne możliwości przetwarzania bodźców i co za tym idzie, różną wrażliwość. Tylko to nie może stanowić wymówki i być ochronnym płaszczem wkładanym na każdą okoliczność. Także mam koleżankę, która przeczytała o wysoko wrażliwych osobach, wpasowała się w te ramki i zaczyna być to dla niej wygodne wytłumaczenie fatalnych relacji z otoczeniem, niepowodzeń w pracy itd. Z boku nie widzę w niej nic a nic z WWO, jest bardziej czepliwą zrzędą i pesymistką, takim wampirem emocjonalnym. Wrażliwa tylko na swoim punkcie.
    • ruscello Re: Osoby wysoko wrażliwe czy... przewrażliwione? 17.07.21, 07:46
      Przecież to jak ze wszystkim. Zawsze znajdzie się grupa osób, która wypaczy albo zmieni pod siebie definicję/będzie starać się wykorzystać coś dla siebie. Mnie by wystarczyło poszanowanie, że coś nie jest dla mnie dobre/atrakcyjne i brak wmawiania mi, że bez fefnastej imprezy albo koncertu skrzypcowego moje życie jest przegrane. Teraz rzadziej to słyszę, bo córka wymagająca, była na terapii si i otoczenie przywykło, że jej wrażliwość wyklucza natłok atrakcji. Przy czym dbam o unikanie niepotrzebnych bodźców, więc z koniecznymi sobie raczej radzimy. Bardzo pomocny był Selfreg i bardzo polecam osobom, które jeszcze nie mają wypracowanych schematów albo chcą wesprzeć swoje dzieci.
    • wapaha Re: Osoby wysoko wrażliwe czy... przewrażliwione? 17.07.21, 09:47
      Myślę, że uogólniasz. Jednostki takie jak opisujesz zawsze będę wyraźniej widoczne i będzie można odnieść wrażenie, że to "cały nurt". To nie dotyczy tylko WW ale wypaczenia można odnaleźć również w każdej idelogii/filozofii/itp- RB, BLW, feminizm, nawet LGBT,itp
      Świetnie, że nauczyłaś się siebie. O to właśnie chodzi
    • princy-mincy Re: Osoby wysoko wrażliwe czy... przewrażliwione? 17.07.21, 11:11
      Mój syn mial i nadal ma cechy osób wysoko wrażliwych. Ja sama od jakiegoś czasu nie znoszę głośnej muzyki w domu, w aucie, nie lubię krzykliwych kolorów, zwłaszcza czerwonego, intensywnych zapachów.
      Nie oczekujemy specjalnego traktowania, po prostu zrozumienia. Np mąż słucha głośno muzyki, gdy mnie nie ma w domu. Przestałam odwiedzać jedną z moich znajomych na czas świąteczny, bo wszystko w jej domu jest czerwone, świeci się, błyskają różne lampki w różnym tempie. To dla mnie przytłaczające.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka