Dodaj do ulubionych

Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pomóżcie

18.07.21, 11:56

Pisałam już w poprzednim wątku, że przeczytałam rozmowę córki z chłopakiem (ona niecałe 17, on 18 lat), zobaczyłam że jej umniejsza i ją tresuje, telefon był nie zablokowany i zobaczyłam dosłownie kilka wersów. Potem córka zostawiła telefon do naładowania, zaświeciło się powiadomienia, zobaczyłam wiadomość od niego „spierdalaj, dobra idę ruchać”. Dlatego napisałam tamten wątek, nie mogłam spać, strasznie się martwiłam, ale jest dużo gorzej niż myślałam. Wczoraj pomagałam jej przenieść element szkicu na siatkę i żeby to narysować dała mi telefon do ręki, bo tam był ten szkic, w trakcie tego akurat przyszła wiadomość „to kupujesz mi te piwa”. Zrobiłam awanturę, ona się zarzekała, że to żart, że on się tak droczy, nawet babcia wkroczyła, że nie wierzymy własnemu dziecku i o co ta awantura, przecież ona nie jest tak głupia żeby chłopakowi piwo kupować!

Po tym wszystkim, mój mąż zauważył element kodu jak odblokowywała telefon, kod był banalny do odgadnięcia, poświęciliśmy pół nocy na odczytywanie konwersacji, zrobiłam zdjęcia tych konwersacji. I jest tragicznie. Oczywiście ona mu te piwa kupuje, i jeszcze inne rzeczy, on jej pisze typu „jesteś mało kumata” „jakaś nierozgarnięta” Na przykład
- dobrze że szybciej wyszłaś, bo jesteś męcząca, ona: ale jak jestem to chcesz się przytulać, on: bo jak jesteś to trzeba wykorzystać, haha. Albo on: dobra, idę na kurwy, ona: to w końcu idziesz ze mną, czy na kurwy, on: a to jest jakaś różnica? Haha, dobra, żart, ona tylko: grabisz sobie. Albo ona: co robisz? On: a leżę i myślę, czy zwalić konia czy iść do kibla się wysrać...... I tak to wygląda mniej więcej, ona niby reaguje, ale bardzo lekko. Ona też bardzo klnie, bardzo, co drugie słowo to przekleństwo, ona chyba myśli, że jest taka dorosła i cool. Bardzo często, kilka razy dziennie jej pisze jak to jest np. w autobusie i takie hot laski obok jadą, albo że kasjerka śliczna w jego typie azjatka (moja córka blondynka) Wysyła jej jakieś teksty pornograficzno-obsceniczne skopiowane z jakichś blogów, że na przykład uczeń nauczycielce odbyt penetruje itp. Ona na to, że to zmyślone (zamiast się obrazić, że on jej w ogóle coś takiego wysyła!) on, że nie, że takie jest życie. No i po tym wszystkim domaga się żeby mu piwo kupiła, bo on nie ma, bo on zbiera na mieszkanie.

Od kilku dni jestem jak zombi, nie śpię, płaczę po kontach, wczoraj w markecie jak sobie o tym pomyślałam to od razu łzy mi poleciały. Nie wiem co robić, on ją zniszczy, spaczy jej świat. Mam tylko nadzieję że ona z nim zaraz zerwie. A jak nie, to przyznam się do wszystkiego, zabronię kontaktów, szlaban na chłopaków na razie, tylko koleżanki i pójdziemy do jakiegoś psychologa/psychoterapeuty, plus jakieś zajęcia, wolontariat. Czemu ona pozwala sobą pomiatać? Czemu nie wymaga choćby odrobiny szacunku? Albo myślałam jakby nie chciał się odczepić, że postraszę policją, że zgłoszę demoralizowanie nieletnich (te pornograficzne opowiastki z bloga). Jezu, co robić? Czuję jakbym tonęła.

Czy są jakieś osoby do terapii rodzinnych/młodzieżowych? Kto się tym zajmuje? Psycholog, psychoterapeuta? Gdzie się tego szuka? Jak ją ratować?
Obserwuj wątek
    • konikoceaniczny Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 11:59
      Płaczę po kątach
      • margerytka73 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:03
        konikoceaniczny napisała:

        > Płaczę po kątach
        Jeśli to nie trolowanie, to spapraliscie z mężem wychowanie córki, że wyrosla na takiego człowieka, który daje sobą pomiatać.
        Nie wiem co teraz da się zrobić, może jak będzie dorosła sama się zacznie naprawiać.
        • kokokoko_euro_spoko Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:08
          margerytka73 napisała:

          > konikoceaniczny napisała:
          >
          > > Płaczę po kątach
          > Jeśli to nie trolowanie, to spapraliscie z mężem wychowanie córki, że wyrosla n
          > a takiego człowieka, który daje sobą pomiatać.
          > Nie wiem co teraz da się zrobić, może jak będzie dorosła sama się zacznie napra
          > wiać.

          A Ty co spaprałaś? Nie bądź taka szybką w ocenach paniusiu.
        • konikoceaniczny Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:09
          A te wszystkie kobiety, wykształcone czasami, i niby świadome też bywają w przemocowych związkach. Dlaczego tak się dzieje? To wina tylko wychowania?
          • cegehana Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:14
            Wina niezaspokojonych potrzeb w dzieciństwie (tak w uproszczeniu) i jedna z form przystosowania się do życia w patologii to wykształcenie takiej właśnie postawy.
        • jakis_wolny Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:23
          margerytka73 napisała:

          > konikoceaniczny napisała:
          >
          > > Płaczę po kątach
          > Jeśli to nie trolowanie, to spapraliscie z mężem wychowanie córki, że wyrosla n
          > a takiego człowieka, który daje sobą pomiatać.
          > Nie wiem co teraz da się zrobić, może jak będzie dorosła sama się zacznie napra
          > wiać.


          A czemu zaraz trollowanie?!?!?!

          Czy wy macie jakąś obsesję na tej ematce??? Chyba jakaś terapia by się przydała. uncertain

          Naprawdę nie znacie takich sytuacji z realnego życia?? Takich odzywek? Wystarczy czasem podróż tramwajem/autobusem/metrem, żeby nasłuchać się gadek takich odpadów.
    • thank_you Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:02
      A Twój mąż nie może mu zasugerować, aby w delikatny sposób stlenił się z życia córki?
      • konikoceaniczny Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:07
        Oczywiście może, ale tylko werbalnie, ale jakby chłoptaś był agresywny to mój mąż nie ma szans, to wypasiony nastolatek, w dodatku trenował...... boks (nawet o tym nie wiedziałam, córka to ukryła, dowiedziałam się z googla)
        • sundace46 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:11
          Dlaczego nie dałby rady. Zakladam, ze mąż jest w granicach 40-50 lat i nie dałby rady strzelic w ryja nastolatkowi? Nawet jeżeli trenował boks. Liczy sie często wkurw i zaskoczenie. Bez przesady. Moze nie doceniasz swojego męża...
          • alicia033 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:21
            Strzelić raz pewnie by dał radę. Nie ma tylko żadnej gwarancji, że młody by mu nie odwinął z naddatkiem. No i na wtedy? Poza tym sorry ale tylko patolstwo załatwia sprawy rękoczynami.
            • tanebo001 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:27
              Sorry, ale to jest właśnie męska powinność. Mam pić herbatkę odginając paluszek gdy patolstwo zabiera mi córkę? Nawet jeśli ryzykowałbym własnym zdrowiem facet dostałby w pysk. Skoro jest większy znalazłbym wyrównywacz - kastet, pałkę teleskopową. Albo wrobiłbym go w jakieś przestępstwo. Złożył doniesienie na policji że ukradł mi cenną rzecz z domu. I złożył wniosek o zakaz zbliżania się. A córkę przywiązał do kaloryfera i na leczenie.
              • alicia033 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:41
                tanebo001 napisał:

                > Sorry, ale to jest właśnie męska powinność.

                napisał incel regularnie wysyłający kobiety na barykady...
                • snakelilith Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:50
                  alicia033 napisała:


                  > napisał incel regularnie wysyłający kobiety na barykady...

                  Ale tu ma akurat rację, trollu.
                  • alicia033 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 15:52
                    Nie, nie ma racji, trolliku.
            • aqua48 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 14:17
              alicia033 napisała:

              > Strzelić raz pewnie by dał radę. Nie ma tylko żadnej gwarancji, że młody by mu
              > nie odwinął z naddatkiem. No i na wtedy? Poza tym sorry ale tylko patolstwo zał
              > atwia sprawy rękoczynami.

              Ni musi go wcale bić. Wystarczy by do niego poszedł i w krótkich żołnierskich słowach powiedział, żeby facio odczepił się raz na zawsze od jego nieletniej córki.
              No ale jeśli Wy oboje boicie się nastolatka to co dziwić się córce..
            • fifiriffi Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 19.07.21, 07:49
              alicia033 napisała:

              > Strzelić raz pewnie by dał radę. Nie ma tylko żadnej gwarancji, że młody by mu
              > nie odwinął z naddatkiem. No i na wtedy? Poza tym sorry ale tylko patolstwo zał
              > atwia sprawy rękoczynami.
              >


              Sorry, ale tej sytuacji pewnie sama bym do goowniarza uderzyła. Patole czasem trzeba po ichniemu.
              To tylko dla dobra córki.
        • snakelilith Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:13
          Nie piernicz, bo zaczynasz wyglądać na trolla. Nawet trenujący 18 latek nie ma autorytetytu dorosłego faceta. Tu należy być przekonywującym (postawa, spokojny, ale wyraźny ton głosu, odpowiednie słowa) a nie markować gieroja. To goowniarz, można zastraszyć go policją i adwokatem. To co robi to seksualne molestowanie, córka jest chyba ciągle nieletnia.
          • sundace46 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:17
            snakelilith napisała:

            > Nie piernicz,

            Może sama nie piernicz...bo zakładam, że to było do mnie.
            • pade Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:18
              Wg drzewka do autorki.
            • snakelilith Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:24
              Ogarniaj drzewko sundance. Pisałam do autorki.
          • m_incubo Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:52
            I w tę stronę bym poszła.
            Zamiast histeryzować nad przeglądanym telefonem, poinformować konkretnie, że sprawa wyląduje u prawnika lub na policji.
            Niestety, nie oczekuj wdzięczności córki za awanturę na temat tego, co wyczytałaś z jej telefonu.
          • jakis_wolny Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:26
            snakelilith napisała:

            > Nie piernicz, bo zaczynasz wyglądać na trolla. Nawet trenujący 18 latek nie ma
            > autorytetytu dorosłego faceta. Tu należy być przekonywującym (postawa, spokojny
            > , ale wyraźny ton głosu, odpowiednie słowa) a nie markować gieroja. To goowniar
            > z, można zastraszyć go policją i adwokatem. To co robi to seksualne molestowani
            > e, córka jest chyba ciągle nieletnia.
            >

            🤣🤣🤣Chyba dawno nie obcowalas z młodymi ludźmi.

            12-latka, która gnębiła moje dziecko, kpiła mojemu mężowi prosto w twarz. Te bachory nie mają skrupułów.
            • snakelilith Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:44
              jakis_wolny napisał(a):


              > 🤣🤣🤣Chyba dawno nie obcowalas z młodymi ludźmi.
              >
              > 12-latka, która gnębiła moje dziecko, kpiła mojemu mężowi prosto w twarz. Te ba
              > chory nie mają skrupułów.

              Nie martw się, obcowałam. Dlatego jako dorosła też nie mam skrupułów i wykorzystuję fakt, że jestem dorosła i mam więcej doświadczenia. Nie podzielam więc zdania niektórych ematek, że dzieci należy traktować ulgowo. Jak trzeba chronić je przed nimi samymi, to czasem trzeba też być brutalnym.
      • hanusinamama Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:46
        Albo zebrać kolegów smile Jak nie ejstem za przmocą to tuaj bym za pomocą kilku kolegów wyjasniła chłopakowi jak szybko i którym kierunku ma spierdalać.
        • konikoceaniczny Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:53
          Weźcie przestańcie z tym biciem. Ja chętnie osobiście bym mu mordę obiła, ale co to da? Co ja jej powiem? że dlaczego się zwinął? Powie jej przecież, że tatuś zbirów nasłał, to będziemy jej wrogami my, zamiast on bidny poszkodowany. Ja chcę pokazać, że widziałam całą konwersację (powiem że musiałam bo widziałam sygnały że jest coś nie tak), ma się natychmiast odciąć od niego i zerwać. A potem do psychologa na jakąś terapię, może gdzieś zawiedliśmy? Ona kiedyś powiedziała, że ona tak ma, że chce się wszystkim przypodobać, żeby ją ludzie lubili, że gra i do każdego jest inna. Tylko skąd u niej taka postawa? Dlaczego aż tak jej zależy na akceptacji, w domu jest akceptowana i kochana, mówimy jej to pokazujemy.
          • hanusinamama Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:56
            Ale czmu ty sie masz tłumaczyć. Nastraszyć chłopaka mordobiciem oraz tym, ze namawianie nieletniej do zakupu alkoholu zajmie sie prawnik. Ze ma sie zmyć z jej życia ciuchutko i szybciutko. A jak nie zrobi tego odpowiednio to dostanie taki wpierdol ze go własna matka nie pozna. Az sie dziwie ze twój mąz sam na to nie wpadł...chyba jednak trolujesz.
            • thank_you Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:15
              Z jakim biciem? To ma być monolog trwający minute - Kochany chłopcze, masz 24 h na zdematerializowanie swojej cudnej postaci z życia mojej córki, inaczej poniesiesz konsekwencje prawne swoich poczynań. Czas start. Pa.

              Miec alibi na ten moment i wyprzeć sie przed córka tego spotkania, jesli gówniarz sie poskarży.

              • pade Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:28
                "Miec alibi na ten moment i wyprzeć sie przed córka tego spotkania, jesli gówniarz sie poskarży."

                Otóż to.
              • znowu.to.samo Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 14:56
                Uważajcie żeby was nie nagrał telefonem, ale wzięty z zaskoczenia raczej nie zreflektuje tak szybko
          • chicarica Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:05
            Ty nie musisz jej nic tłumaczyć. Ty pocieszysz złamane serduszko a to on ma się stlenić.
          • pade Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:27
            konikoceaniczny napisała:

            > Weźcie przestańcie z tym biciem. Ja chętnie osobiście bym mu mordę obiła, ale c
            > o to da? Co ja jej powiem? że dlaczego się zwinął? Powie jej przecież, że tatuś
            > zbirów nasłał, to będziemy jej wrogami my, zamiast on bidny poszkodowany. Ja c
            > hcę pokazać, że widziałam całą konwersację (powiem że musiałam bo widziałam syg
            > nały że jest coś nie tak), ma się natychmiast odciąć od niego i zerwać. A potem
            > do psychologa na jakąś terapię, może gdzieś zawiedliśmy? Ona kiedyś powiedział
            > a, że ona tak ma, że chce się wszystkim przypodobać, żeby ją ludzie lubili, że
            > gra i do każdego jest inna. Tylko skąd u niej taka postawa? Dlaczego aż tak jej
            > zależy na akceptacji, w domu jest akceptowana i kochana, mówimy jej to pokazuj
            > emy.


            Wiesz co? Zaczynam rozumieć skąd te problemy.
            Nakazać 17-latce możesz. Zabrać, zabronić, zmusić. Tylko jak ucieknie z domu do niego, to nie bądź zdziwiona. Jak powiesz, że przeczytałaś korespondencję, będziesz spalona. Nigdy Ci nie zaufa.
            Twoja córka nie może dostać komunikatu "jesteś za głupia by o sobie decydować". Nawet, jeśli to prawda.
            Tu trzeba zadziałać umiejętnie, za plecami córki z gnojkiem, a z nią psychologicznie.

            Aha, jeśli na Twoją córkę działa "zakazać, zabrać" to masz odpowiedź skąd jej posłuszeństwo wobec chłopaka.
            Na dziecko trzeba zadziałać tak, żeby "samo" wpadło na to, co mu chcemy przekazać. Narzucanie zwykle powoduje bunt i opór.
          • snakelilith Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:39
            konikoceaniczny napisała:

            > Weźcie przestańcie z tym biciem. Ja chętnie osobiście bym mu mordę obiła, ale c
            > o to da? Co ja jej powiem? że dlaczego się zwinął?



            Całe twoje życie byłaś łamagą, to się nazywa "wyuczona bezradność" i jest konskewencją traumatycznych przeżyć w przeszłości. Tam gdzie inni zdrowi ludzie sięgają po pałę, bo z terrorystami się nie negocjuje, tam ty płaczesz po kątach i jęczysz, że nie da się nic zrobić, bo jest to dla ciebie niekomfortowe. Teraz też oddelegowałabyś najlepiej zadanie do psychologa, poradni, czy kogoś innego, kto ma to za ciebie załatwić. Weź ściśnij pośladki i wyjdź z tej bezsilności, tu nie chodzi o ciebie, a o dziecko, które trzeba ratować tu, teraz i natychmiast. A o to, co powiesz swojej córce teraz się nie martw. To jest najmniejszy problem. Jak by była chora i musiałabyś dać tabletkę, to też jęczałabyś, że nie możesz, bo tabletka gorzka?
            • pade Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:40
              snakelilith napisała:

              > konikoceaniczny napisała:
              >
              > > Weźcie przestańcie z tym biciem. Ja chętnie osobiście bym mu mordę obiła,
              > ale c
              > > o to da? Co ja jej powiem? że dlaczego się zwinął?
              >
              >
              >
              > Całe twoje życie byłaś łamagą, to się nazywa "wyuczona bezradność" i jest konsk
              > ewencją traumatycznych przeżyć w przeszłości. Tam gdzie inni zdrowi ludzie sięg
              > ają po pałę, bo z terrorystami się nie negocjuje, tam ty płaczesz po kątach i
              > jęczysz, że nie da się nic zrobić, bo jest to dla ciebie niekomfortowe. Teraz t
              > eż oddelegowałabyś najlepiej zadanie do psychologa, poradni, czy kogoś innego,
              > kto ma to za ciebie załatwić. Weź ściśnij pośladki i wyjdź z tej bezsilności,
              > tu nie chodzi o ciebie, a o dziecko, które trzeba ratować tu, teraz i natychm
              > iast. A o to, co powiesz swojej córce teraz się nie martw. To jest najmniejszy
              > problem. Jak by była chora i musiałabyś dać tabletkę, to też jęczałabyś, że n
              > ie możesz, bo tabletka gorzka?
              >

              Nic dodać, nic ująć.
            • nimaletko Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 16:04
              Jakie to prawdziwe. Niestety.
              Moja mama ma niestety tak samo i bardzo żałuję, że kiedyś nie zareagowała stanowczo i nie uchroniła mnie przed bardzo niefajną sytuacją. A mogła, tylko nie chciała ryzykować moich fochów czy oskarżeń, że się wtrąca.
              Teraz takie samo podejście ma do mojej córki: tematy problematyczne czy konfliktogenne są omijane. Coś jak ta gorzka tabletka, której dziecku nie da, bo gorzka i dziecko płacze, że nie weźmie.
              Na szczęście to moja córka, a nie jej, a ja mam zupełnie inne podejście.
          • kotletymielone5 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:46
            Widać, że ty nie jesteś (nie jesteście) w stanie podjąć działania, bo od razu pytasz: co to da, albo: a jak on... to czy tamto. Boicie się jego, boicie się przyznać córce, że znacie treść jej SMS. Bójcie się dalej
          • nutella_fan Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 15:15
            Masz rację, a jeszcze gorzej jak córka coś sobie zrobi przez to, patpwa sytuacja, współczuję i czekam, jak to się rozegra.
        • berdebul Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:38
          Podpisuję się. Nie tylko ma spie*rdalać, ale nigdy więcej nie nawiązywać kontaktu. uncertain
    • kokokoko_euro_spoko Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:07
      Wstrząsające, ale potrzebne jako mózgotrzep. Ten chłopak pochodzi z patologicznej rodziny/otoczenia? Nie czytałam Twojego poprzedniego wątku.
      • konikoceaniczny Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:11
        nie wiem dokładnie, do świeży związek, kilka tygodni. Raczej biedna rodzina.
        • kokokoko_euro_spoko Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:17
          konikoceaniczny napisała:

          > nie wiem dokładnie, do świeży związek, kilka tygodni. Raczej biedna rodzina.

          Dobrze, że tak krótko, ale i o tyle za dużo. Zapowietrzyłam się, muszę pomyśleć. W każdym razie należy zadziałać szybko. Każda godzina jej z nim to trucizna dla niej. Być może nie do odwrócenia.
          • nigdynigdynigdy84 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:14
            Jeśli dziewczyna jest zakochana, to raczej posłucha chłopaka a nie rodziców
            • triss_merigold6 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:16
              Dlatego nie należy jej dawać dalszych okazji do słuchania go.
    • snakelilith Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:09
      Nie bardzo wiem, co tam ematki napisały ci w tamtym wątku, ale w takiej styuacji, to posłałabym męża do tego gościa, by zrobił doopkowi dyskretną propozycję nie do odrzucenia. Ma się natychymiastowo odpindolić od waszej córki, a jak nie, to skopie mu mordę. Wiem, że to trochę dziki zachód, ale niektórych trzeba ratować bez względu na koszty.
      Twoja córka jest prawie dorosła, nawet jak się dowie, to przecież chyba skuma, że ojciec nie zachowuje się tak bez powodu? Nie wiem, coś zrobiliście chyba mocno źle, że dziecko nie ma instynktu samozachowaczego.
      • chicarica Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:34
        Akurat jestem za podobnym rozwiązaniem, tylko zamiast męża, załatwiłabym jakiegoś zbira. Nie wiem, znajomego znajomych co akurat jest zawodnikiem MMA albo kogoś w tym stylu. Wiem, nie miewa się takich znajomych, ale może jednak. Może ktoś z dalszych znajomych ma wujka co właśnie wyszedł z pierdla albo kogoś w tym stylu? Taka patologia umie np. odczytywać tatuaże i rozpozna że to nie przelewki.
        A córka popłacze i jej przejdzie. Pod pozorem ratowania z rozpaczy po rozstaniu załatwiłabym dobrą terapię podnoszącą poczucie własnej wartości.
        • snakelilith Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:44
          Zbira, ruską mafię, whatever. Ale rady tłumaczenia lasce, że jakaś Grażynka się na takim chłopaku przejechała, to groch o ścianę. Przecież nastolatki na hormonach są często głupie jak but i nie potrafią w ogóle przewidzieć konsekwencji własnego działania na następny moment, a co dopiero w jakiejś tam przyszłości.
          • sofia_87 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 14:32
            Zbira od razu plus równolegle dobrego detektywa, których znajdzie na patusa tyle żeby trafił do więzienia.
            Zawsze trzeba mieć plan B
        • mgla_jedwabna Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 14:40
          Ale po co zaraz wyskakiwać z rozwiązaniami typu "oboje mordę". Zwyczajnie typa poinformować, że ma zakaz zbliżania się do córki, i vice versa, w przypadku łamania grane będą policja/naruszenie miru domowego/molestowanie/wstaw co uważasz. Córce zrobić skuteczny szlaban na kontakty z tym osobnikiem, a nie "zakaz kolegów, tylko koleżanki".

          Tak naprawdę niewiele da się zrobić oddzialując na faceta bezpośrednio. Skupiłabym się raczej na córce, bo zaraz będzie pełnoletnia i wyląduje z konkubentem, dwójką dzieci, podbitym okiem i fachem na rodziców.

          Nawiasem mówiąc sądzę, że córka daje sobą pomiatać, bo ma rodziców, którzy w razie czego płaczą po kątach zamiast stanąć za nią murem.
      • m_incubo Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:54
        Jak nie pochwalam podobnych metod, tak tu się przychylam.
        • chicarica Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:06
          Rozwiązania należy dostosować do ich odbiorcy. To zadziała.
          • triss_merigold6 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:11
            To na pewno, natomiast jeśli policjant, to znajomy, żeby przy okazji panna nie dostała kuratora za demoralizację (jeśli faktycznie te piwa kupuje).
            Umówić się z chłopakiem, iść zamiast dziewczęcia, ze 2 rosłych panów i wyjaśnić, że zero kontaktów jakichkolwiek, bo mu spalą chatę. Ale najpierw zabrać telefon na chwilę, żeby nie nagrał rozmowy.
            • bistian Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:18
              triss_merigold6 napisała:

              > To na pewno, natomiast jeśli policjant, to znajomy, żeby przy okazji panna nie
              > dostała kuratora za demoralizację (jeśli faktycznie te piwa kupuje).
              > Umówić się z chłopakiem, iść zamiast dziewczęcia, ze 2 rosłych panów i wyjaśnić
              > , że zero kontaktów jakichkolwiek, bo mu spalą chatę. Ale najpierw zabrać telef
              > on na chwilę, żeby nie nagrał rozmowy.

              To jest takie typowe, czym ktoś jest większym cieniasem w życiu, tym ma głupsze pomysły. Spalić chatę? big_grin A może, wysadzić w powietrze dzielnicę, w której mieszka? wink
              Bez jaj i galopującej wyobraźni. Wystarczy porozmawiać z dziewczyną i zainwestować w sensowną antykoncepcję
              • triss_merigold6 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:20
                To jemu mają powiedzieć w sposób przekonujący, nieważne czy to prawda, ważne, żeby uwierzył.
                Rozmowa z nastolatką, która w tej chwili ma sieczke w głowie jest bez sensu, a inwestowanie w antykoncepcję to robienie prezentu szczylowi.
                • bistian Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 15:08
                  triss_merigold6 napisała:

                  > To jemu mają powiedzieć w sposób przekonujący, nieważne czy to prawda, ważne, ż
                  > eby uwierzył.
                  > Rozmowa z nastolatką, która w tej chwili ma sieczke w głowie jest bez sensu, a
                  > inwestowanie w antykoncepcję to robienie prezentu szczylowi.

                  Chyba coś niedokładnie przeczytałaś. Ja sugerowałem antykoncepcję, nie, żeby chłopakowi było lepiej, ale żeby ochronić dziewczynę przed jej (przejściową) głupotą. To nie chłopaka wina, jest okazja, więc korzysta, tylko dziewczyna jest na hormonach i jeśli nie ten, to inny. Dlatego proponowałem ją chronić przed niechcianą ciążą, bo przed seksem się nie uchroni, ma taką potrzebę dziewczyna i nic się z tym nie zrobi na tym etapie rozwoju
                • kandyzowana3x Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 15:28
                  a jak chlopak z tych co lepszych kolegow ma i rzeczywisce im chate jest w stanie spalic czy w ciemnej alejce sie odwdzieczyc?
              • wkswks Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 15:54
                Zabić wszystkich na literę „m”. Ale tak serio, jako były pracownik sw powiem tyle, ze na niektóre jednostki działa tylko przemoc. Wiec sugestie pogrożenia konkretnym wpier..., moze byc jedynym rozwiązaniem. Tzn jestem pewna, ze to taka sytuacja. Również uważam ze wychowaliscie straszna niedojdę i ze duża w tym wasza zasługa.
            • lauren6 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 23:07
              > Ale najpierw zabrać telefon na chwilę, żeby nie nagrał rozmowy.

              Jeśli będzie chciał nagrać to nagra na smartwatcha. Zegarek też mu mają ściągnąć z nadgarstka?
              • chicarica Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 23:28
                Koleś nie ma na piwo a Ty o smartwatchu.
                • hrabina_niczyja Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 23:31
                  Ma ma tylko szuka frajerki.
                • lauren6 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 19.07.21, 08:25
                  Akurat im większy dziad tym chętniej wyda wszystkie pieniądze na elektroniczne zabawki. Być może córka autorki mu zrobiła prezent. Groźne założenie patus = nie ma.

                  Zwracam uwagę, że samo zabranie telefonu by nie nagrywał rozmów to w dzisiejszych czasach za mało.
          • m_incubo Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:21
            W poprzednim wątku padło pytanie, na które autorka nie odpowiedziała.
            Jak funkcjonuje córka towarzysko, w grupie rówieśniczej. Moim zdaniem to kluczowa informacja, zwłaszcza w kontekście tego wątku i poprzedniego.
            Obawiałabym się takiego zwrotu akcji, że postraszony chłopak, jeśli np jest popularny, narobi jej gnoju w towarzystwie wśród kolegów i znajomych, a taki gnój nieraz trudno wyczyścić.
            • triss_merigold6 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:25
              O ile w ogóle jest z jej środowiska szkolnego, równie dobrze może być z innej bajki.
              • m_incubo Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:33
                Tego właśnie nie wiemy.
              • bergamotka77 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:33
                triss_merigold6 napisała:

                > O ile w ogóle jest z jej środowiska szkolnego, równie dobrze może być z innej b
                > ajki.

                Pewnie jest z innej bajki. Poznany na dyskotece czy gdzieś tam, gdzie takie odpady chodzą.
                • m_incubo Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:35
                  Zdziwiłabyś się BARDZO, jakimi "odpadami" potrafią być nastolatki z tzw dobrych, porządnych, zamożnych domów, z wysoką średnią i zajęciami dodatkowymi.
                  Nie tylko chłopaki. Dziewczyny im dorównują.
                  • bergamotka77 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:52
                    m_incubo napisała:

                    > Zdziwiłabyś się BARDZO, jakimi "odpadami" potrafią być nastolatki z tzw dobrych
                    > , porządnych, zamożnych domów, z wysoką średnią i zajęciami dodatkowymi.
                    > Nie tylko chłopaki. Dziewczyny im dorównują.
                    >

                    No nie wiem. Nie spotkałam takich a mam z nimi dużo do czynienia. Nawet we własnym domu.
            • konikoceaniczny Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 16:02
              W grupie rówieśniczej funkcjonuje bardzo, bardzo dobrze, ma mnóstwo koleżanek, nowszych, takich sprzed lat, takich z różnych grup zainteresowań, ma parę bliższych przyjaciółek, kolegów. Codziennie właściwie jest poza domem, jakieś spotkania, grille, wyjścia. Ten chłopak jest trochę z innego towarzystwa bo chodzi do innej szkoły, ona teraz też spotyka się często z jego towarzystwem jak i ze swoim. Z tego co zauważyłam, dziewczyny, stare koleżanki radzą jej, że to chłopak nie dla niej, że jest dla niego za ładna i że to patol. Ona chyba im nie mówi jak on się do niej odzywa, bo się wstydzi, raz przyszła zapłakana (sama w nocy, nie odprowadził jej) i wymsknęło jej się, że on jej zrobił wstyd. Teraz wiem, że ją "ukarał" bo nie chciała czegoś tam zrobić, i nawet się z nią nie pożegnał tylko wstał i poszedł a ją ominął. Koleżanki były zbulwersowane. To zwykły cham, a ona zaślepiona, jakby to jej koleżanki przeczytały choćby promil z tych ich konwersacji, to by się popukały w głowę. Zaraz się zacznie, że koleżanki złe, ma się z nimi nie spotykać bo to k... i on sobie nie życzy. Już widziałam takie przebłyski, że jej towarzystwo jest beee, a jego cacy.
              • bergamotka77 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 16:29
                A gdzie ona go poznała? I do jakiej szkoły chodzi bo zakładam, że nie jest to topowe liceum? Zgłosiłabym wychowawcy/dyrektorowi szkoły że demoralizuje nieletnią. Zrobiłabym bagno w szkolenia gnojkowi jeśli rozmowa i ostrzeżenie by się trzymał od córki z daleka by nie pomogły.
                • alewcale Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 16:34
                  A co do antykoncepcji to żadna nie chroni w 100% a jeszcze się dziewczyna zarazi HPV i będzie miała złe wzorce (o ile już nie ma). I on czasami musi być miły, taki efekt miesiąca miodowego. Dlatego ona lgnie. Powie jej parę miłych słów, przygarnie ramieniem a potem od nowa tresuje.
                  Powaga, zagaiłabym na temat pracy. Świetny moment na rozpoczęcie pierwszej harówki. Póki ma Was i możesz jej dać jeść po 12godz. pracy. Będzie znała wartość czasu, znieczuli się trochę na chamstwo....
                  • alewcale Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 16:37
                    No i będzie okazja do powiedzenia za jakiś czas "córciu, a nie szkoda Ci tak było wydać na to piwo dla niego?"
                    • alewcale Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 16:47
                      A jeszcze w ogóle to się koleś może wyprzeć nawet jakby został zapytany wprost o te teksty i fakty.Ale na to można odpowiedzieć "rozumiem, ale na wszelki wypadek odwal się od niej".
                      To to jest naprawdę problem. Bo jakby się nieszczęśliwie zakochała w kimś uczciwym to by nie był taki problem.
      • black_halo Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:08
        Tyle, ze jak sie corka dowie to bedzie klasyczny syndrom Romea i Julii, rodzina zabrania, tworzy problemy a my razem przeciw swiatu.

        Lepszy by byl przyspieszony kurs szacunku do kobiet bo mlodzieniec pewnie sie naczytal braci samcow i uwaza, ze jak bedzie "trzymal rame" to laski beda na niego leciec. I ma dozod empiryczny, ze tak wlasnie jest. Problem lezy w wychowaniu dziewczynek, u ktorych od wczesnego wieku tworzy sie odruch Pawlowa: ladnie sie ubierzesz - wszyscy beda chwalii, opowiesz wierszyk na obiadku u babci - wszyscy beda chwalili, pojdziesz pobiegac i pobrudzisz podkolanowki - mama powie, ze jestes niegrzeczna i brzydko wygladasz. I potem cale zycie sie jedzie takim schematem, ze trzeba byle gnojka w szkole, w domu, w pracy zadowalac, byc zawsze mila, uczynna i spolegliwa.

        Corke trzeba ratowac ale ja bym poszla chyba w edukacje jej na temat tego jak powinna byc traktowana przez faceta.

        Do chlopaka wyslalabym meza z kolegami, jesli sam nie da rady, zeby mu wyjasnili co i jak ale werbalnie bo rekoczyny niestety moga doprowadzic do tego, ze panowie wyladuja na sali sadowej.

        Albo wyprzedzic rozwoj wypadkow i zalozyc sprawe sadowa w imieniu corki o molestowanie.
        • snakelilith Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:17
          black_halo napisała:

          > Tyle, ze jak sie corka dowie to bedzie klasyczny syndrom Romea i Julii, rodzina
          > zabrania, tworzy problemy a my razem przeciw swiatu.

          Ten chłopak to nie jest Romeo. Z całą pewnościę nie. Więc może zostańmy na ziemi. To nie ta kategoria relacji.
        • thank_you Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:17
          A skąd córka ma sie dowiedzieć? Przecież ojca tam nie było. Ani nikogo innego.
          • black_halo Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:25
            thank_you napisała:

            > A skąd córka ma sie dowiedzieć? Przecież ojca tam nie było. Ani nikogo innego.

            Ma telefon, maila i dziesiec innych kanalow komunikacji lacznie z takim, ze bubek powie jej kolezance i ta jej przekaze. Chyba, ze matka z ojcem skonfiskuja telefon, komputer i wywioza na zabita dechami podkarpacka wies gdzie jest jeden telefon u soltysa.

            I co? Beda spotykac sie w tajemnicy, corka zacznie klamac i kombinowac a w najgorszym razie ucieknie z domu i bedzie jeszcze wiekszy dramat.

            Albo jest rozmowa wprost - jestes niepelnoletnia, po przeczytaniu tej wiadomosci o powie zdecydowalismy z ojcem o przeczytaniu waszych konwersacji, nie podoba nam sie ten facet i nie chcemy zebys sie z nim spotykala i tu wymienic rzeczowe powody. Dla lepszego efektu mozecie odczytac dialogi na glos z kartki jak ojciec mowi tak do matki i zapytac co by pomyslala, gdyby chlopak jej przyjaciolki tak mowil do jej przyjaciolki/siostry czy kogokolwiek, kogo corka lubi. Bo jest na 100% pewne, ze w momencie w ktorym rodzice to zrobia to corka ich czasowo znielubi.

            Albo niewprost - wzmacaniaja corke i jej poczucie wlasnej wartosci.
            • thank_you Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:40
              No i co, ze powie? Powiedzieć to ja moge, ze widziałam świetego Mikołaja na saniach.

              Fakty są takie, ze ojca ani nikogo tam nie było, a ty widzisz córeczko, jak on bredzi.

              Przecież to słowo przeciwko słowu, a gówniarz nie zdążyłby nawet wyjąc telefonu, Aby miec dowod. Problemy trzeba dzielić, a nie mnożyć.
              • black_halo Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:44
                I co? Uwazasz, ze nastolatka uwierzy rodzicom?

                Ahahahahaahahahah


                hahahahaha



                ekhmmmmm hahahaha


                hahaahahahahahahahahah


                o kurwa, nie moge juz.


                ahahahahahahahahhaahahhaahahahahahah
                • snakelilith Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:56
                  black_halo napisała:

                  > I co? Uwazasz, ze nastolatka uwierzy rodzicom?

                  A co to ma do rzeczy? Niech nie wierzy, niech wierzga, niech rzuca focha, niech histeryzuje i robi co chce. Z tego powodu nie można jednak pozwolić pędzić dziewczynie w nieszczęście. Jak trzeba, to nawet areszt domowy i finito. Za rok będzie może mądrzejsza i sama dostrzeże, że gnojek był gnojkiem. Przecież to nie jest żadna miłość, to uwłaczająca jej godności toksyczna, a nawet kryminalna relacja.
                  • black_halo Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 14:06
                    Dlatego uwazam, ze w kazdym wypadku lepiej powiedziec prawde. Tak, martwilismy sie o ciebie i dlatego przetrzepalismy ci telefon, i nawet jak teraz uwazasz nas za ostatnie szuje to jednak robimy to dla twojego dobra bo jestesmy twoimi rodzicami.

                    Tajemnice rujnuja zycie.
                    • thank_you Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 14:14
                      Tajemnice rujnują życie jesli sie wydadzą, a tu wystarczy trzymać mordę w kubeł.
                    • snakelilith Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 14:18
                      Ja też jestem za tym, by dziewczyna wiedziała. Jestem zdania, że rozmemłana sytuacja rodzinna jest przyczyną jej fascynacji gnojkiem. To dziecko nigdy nie odczuło silnej ręki rodzica, która czasem karze i kieruje, ale czasem właśnie daje poczucie bezpieczeństwa. To, że rodzice tak mocno się zaangażują, może być dla niej nawet pozytwnym sygnałem, że jest ważna i warta zachodu.
                      • thank_you Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 15:34
                        I ci rozmemlani rodzice nagle bedą potrafili miec jaja i zatrzymać corke w domu? Aha.

                        • thank_you Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 15:51
                          Zniknela mi część: i zatrzymają córkę w domu, gdy ta rozhermetyzuje się na wieść o interwencji ojca?
                • thank_you Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 14:13
                  A co mnie to obchodzi? Jego juz nie bedzie. A jesli zechce byc, to wystosowałabym drastyczne środki, bez mrugnięcia okiem. Cel uświęca środki.
                  • thank_you Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 14:16
                    I na spokojnie bym sie wyparła i twierdziła, ze chyba nie sadzi, iz ten delikatny płatek jak ojciec byłby w stanie cos takiego zrobic. Ta córka doskonale to wie, bo ma rodziców, których paraliżuje na myśl o przedsięwzięciu jakichkolwiek skutecznych i drastycznych środków.
                    Niestety najprawdopodobniej jej nie pomogą, bedą chodzić i płakać wśród fal.
            • jedn0raz0w0 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 15:18
              dla lepszego efektu można wydrukowac, isc do młodziana i jego rodziców i kazać mu to przeczytać na głos 🙃
              • wkswks Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 17:56
                To jest jakieś
                Rozwiązanie ale zawstydzi tez córę.
      • 3-mamuska Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 19.07.21, 18:44
        snakelilith napisała:

        > Nie bardzo wiem, co tam ematki napisały ci w tamtym wątku, ale w takiej styuacj
        > i, to posłałabym męża do tego gościa, by zrobił doopkowi dyskretną propozycję n
        > ie do odrzucenia. Ma się natychymiastowo odpindolić od waszej córki, a jak nie,
        > to skopie mu mordę. Wiem, że to trochę dziki zachód, ale niektórych trzeba rat
        > ować bez względu na koszty.
        > Twoja córka jest prawie dorosła, nawet jak się dowie, to przecież chyba skuma,
        > że ojciec nie zachowuje się tak bez powodu? Nie wiem, coś zrobiliście chyba moc
        > no źle, że dziecko nie ma instynktu samozachowaczego.
        >
        Czasem takie zachowanie pokazuje córce ze zachowanie chłopaka jest mocno nie tak ,skoro ojciec tak zareagował. I ze jest tak ważna ze to zrobił.
    • pade Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:13
      Podniosło mi się ciśnienie podczas czytania. Co za gnojek!
      Nie rób tego: "przyznam się do wszystkiego, zabronię kontaktów, szlaban na chłopaków na razie, tylko koleżanki i pójdziemy do jakiegoś psychologa/psychoterapeuty, plus jakieś zajęcia, wolontariat", absolutnie!!!
      Bo to będzie tak, jakbyś ją chciała ukarać za to, że chłopak jest złamasem.
      Nie przyznawaj się, ogarnij się i opracuj gadkę. W stylu "wiesz córciu, myślałam nad tym kawałkiem smsa, który widziałam, pogadałam z koleżankami w pracy bo się strasznie martwię i wiesz czego się dowiedziałam? Że pani Zdzisi córka miała chłopaka, który odzywał się do niej w taki sposób (i tu wstaw trochę pozmieniane teksty z rozmów córki). I tu popłyń z komentarzem, że owszem, wulgaryzmy można zrozumieć (młodzież), ale obrażanie dziewczyny?
      Oczywiście córka pani Zdzisi z chłopakiem zerwała, teraz ma innego, który ją szanuje. Więc wiesz córciu, gdyby ten Twój rzucił Ci kiedyś jakiś obraźliwy tekst, to kopnij go w tyłek tak mocno, żeby doleciał na Marsa. I w ten deseń. Że jest piękna, mądra i zasługuje na kogoś, kto ją będzie na rękach nosił.
      Nie masz innego wyjścia, musisz się gdzieś na boku wyryczeć, uspokoić, a potem grać na miarę Oskara.
      • pade Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:16
        A jeśli to nie zadziała w ciągu kilku dni, to wysłałabym jakiegoś rosłego i groźnie wyglądającego faceta z rodziny, żeby gościa odstraszył. Ale musiałby być naprawdę przekonujący, żeby gnojowi nie przyszło do głowy dalej chodzić za dziewczyną i się mścić.
        Nie zazdroszczę sytuacji.
        • la_mujer75 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:32
          Podpisuję się!
          Dokładnie to samo bym zrobiła.
          Nie przyznałabym się za żadne skarby, że czytałam całość, ale wstawiłabym kilka "opowieści".
          I cały czas bym podkreślała : "Córciu, pamiętaj, nie wolno pozwolić się tak traktować, bo jak Ziutek na samym początku tak się zachowuje, to potem będzie tylko gorzej, Moja Grażynka, koleżanka z liceum, miała takiego niby fajnego Zbyszka. Ładny chłopak był, niby miły, ale ....".
          A niestety- znam ileś w sumie smutnych takich historii, nie miałabym problemu ich opowiedzieć córce. Niektórych to bym nawet nie musiała modyfikować sad
          Jak by nie podziałało- to scenariusz z nasłaniem męża. Plus gadka prawnicza o demoralizacji nieletniej.

          I jak-Pade- bardzo współczuję całej sytuacji. I nie uważam, że to wasza wina. Nie dajcie sobie tego wmówić.
          Dzieci są różne. Sama mam dwóch synów. I ten mój Młodszy jest mega wrażliwy, nieśmiały i niewierzący w siebie, a obiektywnie- powinno być na odwrót.
          • kosmos_pierzasty Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:56
            la_mujer75 napisała:

            I nie uważam, że to wasza wina. N
            > ie dajcie sobie tego wmówić.

            Jasne, rodzice zawsze są święci. Prawda jest taka, że nie wiemy, jakimi rodzicami są Autorka i jej partner. Być może zupełnie przypadkowo jej córkę pociąga zbir. Jednak najczęściej takie rzeczy nie dzieją się ot tak. Dlatego terapeuta jest jak najbardziej wskazany. Bo co się stało, to się nie odstanie, ale teraz można działać. Byle spojrzeć uczciwie na fakty, a nie umywać ręce.
            • bergamotka77 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:59
              Kosmos a to nie Ty pisałaś niedawno że córka ci zarzucała ze jestes biedna i żałujesz jej kasy? Dlatego bym raczej nie oceniała innych rodziców. Są dziewczyny, które pociąga silny charakter i dają się podporządkować roznym gnojkom i tak się dzieje w każdym środowisku. Niezależnie od staran rodziców.
              • kosmos_pierzasty Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:03
                Nie oceniam, przeczytaj raz jeszcze. Spostrzegłam jedynie, że nie wiemy, jacy ci rodzice są czy byli. Gdzie napisałam nieprawdę?
                Jednak nie zgadzam się, że takie sytuacje są z reguły całkowicie niezależne od rodziców. Praktyka pokazuje co innego. Zwyczajnie. Aczkolwiek są wyjątki, jak zawsze.
                Zresztą dobry rodzic nie będzie próbował unikać odpowiedzialności i chować głowy w piasek, a poszuka rozwiązania problemu. Nie skupi się na tym, że ktoś go "oskarża", a jak pomóc dziecku. Co, o ile się nie mylę, Autorka właśnie robi - podobnie jak chyba ja bym zrobiła w takiej sytuacji. Więc gdzie Ty widzisz problem?
                A środowisko tu nie ma nic do rzeczy. Zaś silny charakter to niekoniecznie cham i bandyta (albo ktoś z takim właśnie potencjałem).
                • bergamotka77 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:07
                  "Silny charakter" miało być w cudzysłowie, oczywiście coś na zasadzie "Łobuz kocha bardziej". Oceniasz i wysmiewasz, że zawsze rodzice niewinni. Bywa ze córki robią głupoty, nawet ematki, niezależnie jak bardzo były wspierane w domu rodzinnym. I odwrotnie, te umniejszane w domu potrafią być asertywne gdy trafią na dupka. Nie tylko wychowanie ma znaczenie, ale i charakter.
                  • konikoceaniczny Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:10
                    Tak, mnie ojciec zawsze umniejszał, a ja nigdy nie pozwoliłam nikomu na pomiatanie, zawsze było, że będę w pomarańczowym fartuchu ulice sprzątać, a jak kończyłam studia to sobie myślałam "i co, ..uju, nie sprawdziło ci się!" A my córce być może stworzyliśmy zbyt cieplarniane warunki, bo nie chciałam żeby miała tak trudno jak ja. No i mam, nagrode sad
                    • triss_merigold6 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:13
                      Nie wolno Ci traktować jej związku i wyborów towarzyskich w kategorii nagrody/kary dla rodzica i w ogóle mniej wzruszaj się sobą.
                      • pade Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:14
                        W punkt!
                      • snakelilith Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:18
                        triss_merigold6 napisała:

                        >i w ogóle mniej wzruszaj się sobą.

                        Amen, amen i jeszcze raz amen.
                    • kosmos_pierzasty Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:14
                      Szłabym może w stronę, że raczej nie wszystko udało Ci się pozamiatać po takiej na przykład relacji z tatą. Tego raczej się nie da uciąć całkowicie w ciągu zaledwie jednego pokolenia. Mimo najlepszych chęci. I nie wiem, czy korzystałaś z terapii, ale bez to tym bardziej trudne. No ale właśnie dlatego fachowiec może tu pomóc. Ważne, że jesteś gotowa się zająć problemem i trzymam za Was kciuki.
                    • m_incubo Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:38
                      Dużo za dużo skupiasz się w tej historii na sobie, swoich histeriach, płaczu, awanturach, ojcu.
                      Skup się na córce.
                      • triss_merigold6 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:40
                        O, czyli nie tylko ja na to zwróciłam uwagę.
                        • triss_merigold6 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:41
                          Kocianna bis? Wiek dziewczyny pasuje, płaczliwa bezradność matki też.
                    • alewcale Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 16:03
                      Jej się po prostu w głowie to nie mieści, że ma do czynienia z kanalią. Od lat dzieci są mam wrażenie bardziej zaniedbywane niż mogło mieć to miejsce kiedyś ... I ten chłopak niestety został nauczony, że może tak postępować. Otoczenie go tego nauczyło. Może nastolatkowie tak rozmawiają między sobą i Twoja córka znieczula się i myśli, że to nie tak najgorzej sad Jak czytałam post startowy to aż mnie szarpnęło. Teksty rodem z meliny...zasłyszane z okna tej meliny i na rogu ulicy.
                  • kosmos_pierzasty Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:11
                    Owszem, wyśmiewam pisanie zupełnie obcej osobie "Ty z pewnością jesteś ok, nie daj sobie wmówić nic innego", czy coś w ten deseń. Bo to zwyczajnie głupie jest. Z resztą się zgadzam. I jednak nie oceniam.
                • bergamotka77 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:10
                  Skoro zawsze winni są rodzice to co zrobiłaś nie tak że córka jest taka materialistka i nie zna limitów w wydawaniu? Sorry ale samo się nasuwa.
                  • kosmos_pierzasty Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:15
                    Coś ewidentnie.
                  • bergamotka77 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:17
                    Ja mam dwóch synów skrajnie różnych i widzę że dużo zależy tez od charakteru, my też mamy zapewne wpływ na wychowanie, ale dużo zależy od dziecka, jego konstrukcji psychicznej.
                    • kosmos_pierzasty Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:19
                      Dużo, a jednak nie wszystko. Pewne schematy zachowań istnieją, czy Ci się to podoba, czy nie.
        • jedn0raz0w0 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 15:22
          Spoiler alert: nie zadziała. Kurwa, dorosłe kobiety nie sa w stanie sie uwolnić od zjebów którzy je maltretują, mimo tego, ze się im mowi ze to nie halo a ty chcesz z racjonalną I KŁAMLIWĄ gadką wyjechać do dziewczyny która ma w głowie bełt z siana i hormonów?
        • rosapulchra-0 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 23:13
          Pade, ja dodam od siebie, że na cito wysłałabym córkę na jakiś atrakcyjny dla niej obóz, nawet za granicę. Taka przerwa w kontaktach wiele by dała młodej zakochanej, a może i nawet dziewczę z tej perspektywy mogłoby inaczej spojrzeć na jej "związek z chamskim troglodytą. Zmiana środowiska na takie "miłości aż po grób" bardzo otrzeźwia. A jakby tak spotkała przeciwieństwo swojej obecnej sytuacji, to mały przemocowiec pozostałby w otchłani pamięci jako wstydliwy epizod w jej życiu.
      • konikoceaniczny Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:18
        Tak myślałam jeszcze przedwczoraj, ale teraz boję się, że to zaszło za daleko, on jaj zryje mózg i może mieć wzorce na całe życie, że taki patolski związek to jest normalka. I jeszcze boję się, że ją wykorzysta seksualnie, tu nie ma miłości tylko manipulacja, może zrobić jej krzywdę! Takie rozmowy oczywiście przeprowadzam, nie od dziś, wczoraj słuchałyśmy podkastu w tym temacie, ale ona w domu jest inną osobą (niby mądra, wszystko rozumie) a w rozmowach z nim inną,
        • pade Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:24
          "Tak myślałam jeszcze przedwczoraj, ale teraz boję się, że to zaszło za daleko, on jaj zryje mózg i może mieć wzorce na całe życie, że taki patolski związek to jest normalka."
          Nie sądzę. Wychowywaliście ją 17 lat, obserwowała Was, patolami chyba nie jesteście?
          To okropne doświadczenie, ale po ochłonięciu warto się zastanowić, dlaczego ona jest tak zdesperowana? Skąd ten brak instynktu samozachowawczego? Co w tym chłopaku jej imponuje?
          Istotne jest też, czy ma parcie na związek bo koleżanki też mają chłopaków i nie chce odstawać, czy też tak jest spragniona uczucia, że pcha się w łapy byle kogo.
          • konikoceaniczny Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:31
            Właśnie samo sobie łamię głowę nad tym. Ona z koleżankami rozmawia inaczej, mam mnóstwo przyjaciółek, nie jest mało inteligentna, to bystra dziewczyna i ma kilka talentów. Ale zawsze pociągały ją takie treści jak tatuaże, teraz słucha rapu, jakieś subkultury jej imponują...
            • pade Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:34
              Tatuaże, rap, wulgaryzmy to chyba jakaś moda wśród młodzieży. Można na to przymknąć oko, póki wartości i samoocena są na właściwym miejscu.
            • pade Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:34
              A pytałaś ją co w tym chłopaku ją pociąga?
              Rozmawiałaś z nią o nim?
      • snakelilith Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:21
        Pade, córka jest teflonowa. I najwyraźnie niespecjalnie inteligentna. Po niej to spłynie. Jeżeli nie działa na nią pomiatanie przez jakiegoś gnojka, to takie teksty ze strony matki nic nie dadzą. Tu trzeba wziąć sprawę w swoje ręce. Córka jest nieletnia. Rodzicie muszą działać. I to konkretnie. Córka nie będzie na pewno zadowolona, ale ludzie, przecież ona jest niepełnosprawna umysłowo, takim dziewczynom nie można dawać tyle wolności, bo skończy jako prostytutka, gdy chłopak zadecyduje nagle, że powinna na niego zarabiać. Przecież takie historie są realne. Może być, że ona reaguje właśnie na siłę, agresję i przebicie. Rodzice muszą jej udowodnić, że gotowi są dla niej to pokazać.
        • kokokoko_euro_spoko Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:25
          To o niepełnosprawności to informacja z poprzedniego wątku autorko czy twoje chamstwo teraz?
          • snakelilith Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:35
            Nie histeryzuj. Dziewczyna w ty wieku powinna wiedzieć, że takie zachowanie chłopaka nie jest wyrazem sympatii. Jeżeli tego nie dostrzega, to JEST niepełnosprawna umysłowa i należy otoczyć ją odpowiednią opieką. Traktowanie jej jako dorosłej, odpowiedzialnej osoby, który sama potrafi podjąć decyzję, jest nie tylko naiwnością, a zaniedbanieniem opieki rodzicielskiej. Jak długo należy czekać? Aż chłopak napisze "prześpij się ze Zdzichem, bo obiecał mi za to słuchawki do ajfona"?
            • kokokoko_euro_spoko Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:40
              snakelilith napisała:

              > Nie histeryzuj. Dziewczyna w ty wieku powinna wiedzieć, że takie zachowanie chł
              > opaka nie jest wyrazem sympatii. Jeżeli tego nie dostrzega, to JEST niepełnospr
              > awna umysłowa i należy otoczyć ją odpowiednią opieką. Traktowanie jej jako doro
              > słej, odpowiedzialnej osoby, który sama potrafi podjąć decyzję, jest nie tylko
              > naiwnością, a zaniedbanieniem opieki rodzicielskiej. Jak długo należy czekać? A
              > ż chłopak napisze "prześpij się ze Zdzichem, bo obiecał mi za to słuchawki do a
              > jfona"?
              >

              Ale ty ograniczoną jesteś. Zero zauważenia możliwości innych, niż przeżyte własne. Jesteś dla mnie niepełnosprawna umysłowo.
              • snakelilith Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:49
                Bredzisz. Pewnie czujesz się urażona, bo nie doceniam należycie wrażliwości twojej i twojego dziubdziusia. Tak, ty na pewno masz mądrą corkę. Wszystkie matki tak myślą, a potem płaczą, bo okazało się, że nastolatki są jednak jeszcze w większości głupie i mają deficyty mentalne. Tak jest, było i będzie, tego nie zmienisz.
                Zadaniem matki jest tłumaczyć, gdzie dociera i brutalnie działać, gdzie jest już niebezpiecznie.
                • kokokoko_euro_spoko Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:51
                  Twoją ocenę mam głęboko. Pewnie musisz się czuć urażona.
        • pade Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:27
          Może masz rację.
          Ja patrzę przez pryzmat własnej córy, 18-latki. U mnie takie rozmowy działały. Nigdy od razu, ale po chwili zastanowienia owszem. Ale też nic mi nie wiadomo, żeby jakikolwiek chłopak traktował w ten sposób moją córkę.
          • snakelilith Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:51
            No właśnie pade. Działanie dopasowuje się do sytuacji i możliwości dziecka. Tutaj jest 5 przed 12, mocno naiwna dziewczna stoi przed przepaścią.
          • black_halo Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:16
            pade napisała:

            > Może masz rację.
            > Ja patrzę przez pryzmat własnej córy, 18-latki. U mnie takie rozmowy działały.
            > Nigdy od razu, ale po chwili zastanowienia owszem. Ale też nic mi nie wiadomo,
            > żeby jakikolwiek chłopak traktował w ten sposób moją córkę.
            >

            Bo jak sie czlowiek zakocha to nie ma na to zadnej sily, zwlaszcza w tym wieku. Jezu, jak mialam 18 lat to mi sie wydawalo, ze facet, ktory mnie wtedy zostawil byl ostatnim samcem na planecie i juz innego nie znajde. Zostaje mi zakon, habit i celibat do konca zycia bo on byl ten jedyny. Plakalam po nim kilka dlugich miesiecy, rodzice rwali wlosy z glowy bo on mnie zostawil dzien po studniowce, zaraz matura, studia a ja plakalam, plakalam i jeszcze wiecej plakalam.

            Tak jest w tym wieku i z perspektywy doroslej kobiety to widze, ze zmarnowalam szmat czasu ale wtedy to byl dramat i depresja gleboka jak Row Marianski. Zadne slowa rodzicow, dziadkow, przyjaciolek nie mialy znaczenia. Teraz sie moge z tego smiac ale pamietam te uczucia i gdybym miala nastolatke na stanie to staralabym sie uszanowac, ze nie ma sie nad tym kontroli.

            Ale pomoc trzeba.
      • m_incubo Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:57
        Absolutnie (!) bym nie wyjeżdżała z pogadanką, że omówiłam jej związek u siebie w pracy, i koleżanki mamy rzuciły się z radami. Absolutnie!
        Niezależnie od tego, że trzeba tu interweniować, ale z głową! To gdyby mi matka zrobiła jazdę za wiadomość, którą przeczytała a potem powiedziała, że omówiła moje sprawy i siebie w pracy...
        Ludzie...
        • pade Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:10
          Ja się przyznałam córce, że rozmawiam z przyjaciółką. Nie konkretnie o córce, jej związkach itd. Ale ogólnie, o nastolatkach. Powiedziałam wprost: "rozmawiamy, bo mamy córki w tym samym wieku i dzięki temu wiem, że moda na nike od stóp do głów to moda, a nie, że zwariowałaśsmile" ( to było w gimnazjum)
          • m_incubo Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:24
            To jest diametralnie różna sytuacja.
      • aandzia43 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:05
        Dorzuciła bym jeszcze kilka artykułów o dalszych ciągach takich początków: drastyczna przemoc w małżeństwie, pobicia kobiet, zabójstwa.
        • triss_merigold6 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:07
          To nie zadziała na nastolatke z sieczką w głowie, pozującą na twardzielkę.
          • aandzia43 Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 14:42
            Samo w sobie nie zadziała, można dorzucić jako dodatek.
        • thank_you Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:19
          Ojojoj, na pewno ja to dotknie. Myśle, ze od razu po przeczytaniu.... skoczy mu znowu po piwo.
        • m_incubo Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:24
          Moim zdaniem świetny sposób, żeby osiągnąć odwrotny skutek.
        • borsuczyca.klusek Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 13:40
          Na takie subtelności to jest już raczej za późno.
    • stara-a-naiwna Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:14
      zawsze mąż mozepodejsć do jegomoscia i powiedziec, ze jeśli jeszcze raz go zobaczy w okolicy, napisze smsa czy w jakikolwiek sposób będzie kontaktował sie z cóką to mu przypierdzieli.

      nnego pomysłu nie mam.


      Sama w wieku nastoletnim byłąm w podobnej relacji - dużo mnie to nauczyło. I chciaż teraz się z tego śmieje i jest mi wstyd nie żałuję tego czasu.
    • marcelinasok Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:16
      Jeśli to nie troll wątek to :
      Córka nie ma szacunku do siebie a ten koleś to psychol .
      • konikoceaniczny Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:19
        To to ja wiem. Tylko nie wiem dlaczego ona tak ma.
    • woman_in_love Re: Jest gorzej niż myślałam, jak ją ratować? Pom 18.07.21, 12:18
      strasznie się to czyta

      jedyne co można zrobić, to wkładka antykoncepcyjna, póki czas