Dodaj do ulubionych

Mój poważny dylemat życiowy - długie

24.07.21, 10:34
Temat jest dla mnie poważny, bardzo proszę o wyważone opinie z cyklu "mądra ematka" smile Zastrzegam sobie prawo do nieodpowiadania na szczegółowe pytania dotyczące mojej pracy, bo chcę zachować resztki anonimowości.
Ogólnie pytanie brzmi: czy mąż ma rzucić robotę. Dla tych, co nie kojarzą, jestem niepełnosprawna ruchowo, pracuję na stałe z domu, z tym, że w tej pracy pomaga mi mąż, ja jestem mózgiem, on wykonuje pewną część fizyczną (ale lekką dla zdrowego), niemniej musi być obecny, gdy pracuję (może nie non stop, ale przez większość czasu). Swoją pracę ma zmianową, fizyczną (chodzenie po dużym obiekcie i drobne naprawy, kontrole, czasem na drabinie, czasem w kucki itd.) , na 1 etat, jest technikiem, zmiany 12-godzinne, bierze głównie nocki, bo w dzień jest potrzebny, aby wozić syna do szkoły, na zajęcia i mi pomagać w mojej pracy. Działamy tak od 7 lat. Ostatnio widzę, że mąż gorzej wyrabia, jest bardziej zmęczony, nic mu się nie chce, trochę pewnie przez wiek, ogólne wypalenie, trochę nam się zdekompensowało przez zdalną naukę (dodatkowe wyjście z synem na spacer każdego dnia), częściowo dlatego, że w tej swojej pracy mógł się kiedyś bardziej obijać, teraz szef ich goni do roboty smile I moja praca zrobiła się bardziej intensywna w czasie pandemii, jest trudniej.
Z tym, że ja dostałam podwyżkę, zarabiam już prawie 2 x tyle co mąż pracując mniej godzin, a stawkę godzinową mam 3 x większą niż on. I teraz jest pomysł, żeby on rzucił tę robotę, a ja wezmę w mojej więcej godzin, o tyle, aby nam się kasa zgadzała. Moja branża jest dość pewna i rozwojowa, wręcz oblegana przez klientów. Ale i tak są obawy, czy stawiać wszystko na jedną kartę, czy mąż psychicznie by się źle nie czuł będąc oficjalnie niepracującym, co ze składkami emerytalnymi (ubezpieczenie mógłby mieć ode mnie). Jeszcze jest opcja, że założyłabym działalność gospodarczą, zatrudniła męża jako asystenta i wtedy z moją firmą miała inny rodzaj umowy. Tylko jest to dla mnie totalnie nieznany temat, kompletnie mnie przerażający...
Oczywiście, to by nie było totalnie nieodwracalne. To znaczy mąż do swojej starej pracy mógłby nie móc wrócić, bo oni tam są foszaści, ale za równie słabą kasę pewnie by coś znalazł...
To może na razie tyle. Co myślicie?
Obserwuj wątek
        • beata985 Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 12:28
          Mąż nie będzie osobą zatrudnioną tylko współpracującą czy jakoś tak...wiąże się to z wysokością składek ZUS...musisz przeliczyć czy będzie się wam to opłacało...
          Jest jeszcze opcja że każde z was będzie miało swoją działalność, niski ZUS przez pierwszy okres działalności....firma męża wykonując pracę dla Ciebie wystawia ci fv, którą wrzucisz w koszty...
          .jak mąż dostanie dobrą ofertę pracy zawiesi działalność po prostu
        • nenia1 Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 14:48
          Możesz zatrudnić ale umowa o pracę jest traktowana przez ZUS jak współpraca, czyli pełne składki tzw. duży ZUS. Lepiej jest zatrudnić na umowę zlecenie. ZUS stoi na stanowisku, że nawet jeżeli zleceniobiorca spełnia warunki określone dla osób współpracujących, podlega ubezpieczeniom społecznym i ubezpieczeniu zdrowotnemu na zasadach określonych dla zleceniobiorców. Niemniej umowa zlecenie nie może mieć cech umowy o pracę i jednak zawsze trzeba się liczyć z tym, że ZUS może ją zakwestionować. W praktyce zawodowej co prawa mi się nie zdarzyło, ale nie wiadomo jak pójdą interpretacje za jakiś czas, bo to lubi się zmieniać. Zalecam skonsultowanie takie umowy z np. doradcą podatkowym.

      • julita165 Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 11:26
        Moim zdaniem nie mozna zatrudnic meza jesli ma sie po prostu zarejesrrowana dzialalnosc gospodarcza. Metody obejscia sa swie. Albo swoja dzialalnosc rejestrujesz jako spolke co jednak wiaze sie z wiekszymi i bardziej skomplikowanymi obowiazkami formalnymi i na etapie zakladania i potem albo meza zglaszasz do ZUS jako osobe wspolpracujaca co jednak oznacza koniecznosc oplacania za niego skladek w takiej wysokosci jak za osobe prowadzaca DG a one sa wyzsze niz gdybys ho zatrudnila z wynagrodzeniem minimalnym.
      • 3-mamuska Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 14:08
        Z tego co wiem to mąż jest współwłaścicielem i płaci wysoki ZUS teściowie maja działalność i tak ona mówiła.
        Kilka lat temu wiec może się coś zmieniło.

        Nie dziwę się ze mąż nie wyrabia w nocy praca w dzień nie śpi i jeszcze musi iść z dzieckiem ty wcale nie wychodzisz? Choćby z dzieckiem do parku?

        Pomyślałabym o zatrudnieniu kogoś na pół etatu żeby zrobił to co mąż. A mąż wtedy ogarnia swoją prace sen i dziecko.
        Albo mąż szuka pracy na pół etatu lub z sowitej firmie sprawdza czy może tak pracować.

        Nie wiem czy to będzie dobre dla męża 24/7 w domu i co on na to zostawić prace.
    • hrabina_niczyja Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 10:42
      Mąż po prostu z wiekiem już czuje się gorzrj. Praca na noce jest bardzo wyczerpującą, a w dzień też nie może spać niewiafomo ile, bo ma rodzinne zobowiązania. Nie ma co się dziwić. Ja bym zrezygnowała z pracy męża skoro sama doskonale dasz radę utrzymać rodzinę. Pomysl z zatrudnieniem męża w twojej firmie też jest bardzo ok. A jakby coś się wam pokiełbasiło między czasie to przecież zawsze mąż może znaleźć jakąkolwiek pracę. Skoro w starej nie zarabia kokosów to za niską pensje zawsze coś znajdzie.
    • totutotam.org Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 10:44
      Ogólnie odpowiem: w tej sytuacji dokonałabym tej zmiany, o której piszesz (więcej pracy w Twoim sektorze razem)
      W czasach "rodzicowych" tylko raz zdarzyło nam się pracować 2x100% i czuło się, że życie jest cięższe i że w rezultacie to nie ma sensu. Zawsze wymieniamy się etatami (np. ostatnio dwie epoki po 60 i 80, 100 i 0)
      Tzn. rozumiem, że nie zawsze tak się da, ale jeśli jest taka możliwość, czemu nie. Po co czekać aż mąż się rozchoruje, wypali, straci radość życia?
    • andaba Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 10:53
      Nie wiem, czy to dobry pomysł.
      I chyba przede wszystkim powinnaś się pytać męża, co on na to - dla faceta to wyjście do roboty i oderwanie sie od domowych problemów może być ważniejsze niż nam się wydaje.

      Mój mąż pracuje na podobnych zasadach jak twój i za podobnie gównianą kasę, ale jednak jest to etat, wypłata bez względu na wszystko, mniej męcząca niż w budownictwie i bardziej uporządkowana, przewidywalna niż u prywaciarza.

      I tak szczerze mówiąc, wątpię, czy po takiej zmianie mężowi humor się poprawi.
      To co opisujesz jako stan aktualny brzmi dobrze, wilk jest syty i owca cala - a ze wilk średnio zachwycony - nie sadze, zeby tego typu zmiana zwiększyła stan zadowolenia.
    • edka12 Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 11:13
      Mój mąż przez 3 lata pracował w systemie zmianowym na nocki. Pod koniec drugiego roku był wykończony, odbiło się to poważnie na jego zdrowiu i w końcu zmienił pracę. Organizm był rozregulowany, w dzień starał się odsypiać ale chciał też uczestniczyć w życiu rodzinny więc słabo to wychodziło. Jeśli nie będzie bezwzględnej konieczności nie zgodzę się więcej na pracę nocną.
      Natomiast co do twoich dylematów - chyba najpoważniej zastanowiłabym się nad opcją działalności gospodarczej, ale o musicie sami podliczyć za i przeciw.
    • jolie Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 11:21
      Zdrowie jest najważniejsze, z przepracowanego chłopa nie ma pożytku. Pewnie zaryzykowałabym coś nowego. Choć przyznaję, że ja chwalę sobie, że mąż ma część świata beze mnie w swojej pracy, poza domen. Ale u nas nie ma konieczności pomagania mi w pracy, zatem to inna sytuacja.
      • igge Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 11:34
        Cóż, fakt, jest to ryzykowna jednak decyzja. Te jaja w 1 koszykuwink
        Nawet jak w branży autorki klienci ją oblegają (obecnie) itp...
        Nikt nie jest wróżkąuncertain
        Odpukać, zdrowie można stracić, pracę też i chyba każdą pracę, etat, nawet tę pewną i stabilną.. .

        Ale jaka jest lepsza opcja?
        Bo chyba nikt nie zaproponował czegoś oprócz alternatywy opisanej przez autorkę?
    • hanusinamama Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 11:35
      Skoro tyle zarabiasz to bym pomyslala o zatrudnieniu asystenta a mąz zeby przestał brać nocki. Na dłuższą metę to jest niezdrowe i on jest zwyczajnie wyczerpany. Wraca z pracy do..pracy.
      Ty pracuj swoje, on niech robi swoje (emeryture sobie musi wypracować) ale po powrocie do domu niech ma wolne od pracy ( chociaz na jeo głowie nadal jest pewnie cały dom ze wzgledu na twoją niepełnosprawność).
      Mysle ze on bedzie w pracy swojej mniej zmeczony jak nie bedzie musiał jeszcze w twojej robic.
      • nenia1 Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 14:59
        hanusinamama napisała:

        > Skoro tyle zarabiasz to bym pomyslala o zatrudnieniu asystenta a mąz zeby przes
        > tał brać nocki. Na dłuższą metę to jest niezdrowe i on jest zwyczajnie wyczerpa
        > ny. Wraca z pracy do..pracy.

        Nie napisała ile zarabia, tylko, że więcej niż mąż. A mąż zarabia słabo.
        Nie wiem czy wiesz, ale w tej chwili mamy jeden z najniższych wskaźników bezrobocia
        w Europie a wynagrodzenie stale rośnie. Zatrudnienie pracownika na minimalnym wynagrodzeniu
        wraz z opłaceniem mu składek ZUS to 3 373zł. Pytanie kogo znajdziesz za takie pieniądze?
        A wypadałoby jeszcze coś z tego mieć.
        Mam wrażenie, że sprawa rozbija się głównie o konfigurację firmę prowadzi żona, pomaga mąż,
        z odmiennym układem raczej problemów nie ma, mało kogo dziwi/niepokoi, gdy mąż prowadzi firmę, a pomaga żona.
        Od siebie dodam, firm prowadzonych rodzinnie nie brakuje, i z moim obserwacji są najczęściej trwalsze, niż spółki zawierana przez obce osoby.




        > Ty pracuj swoje, on niech robi swoje (emeryture sobie musi wypracować) ale po p
        > owrocie do domu niech ma wolne od pracy ( chociaz na jeo głowie nadal jest pewn
        > ie cały dom ze wzgledu na twoją niepełnosprawność).
        > Mysle ze on bedzie w pracy swojej mniej zmeczony jak nie bedzie musiał jeszcze
        > w twojej robic.
        >
    • szorstkawelna Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 11:54
      Skontaktuj się z PFRONEM. Jest spora szansa, że dostaniesz jakiegoś rodzaju wsparcie lub dofinansowanie do ewentualnej działalności. Jeśli zdecydujesz się na DG - Ty lub mąż (może bardziej opłacałoby się gdyby to on ją założył?), weźcie pod uwagę planowane zmiany tzw. Nowy Ład.
    • str8.up Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 12:12
      A nie możesz poszukać wsparcia w Twojej pracy innego niż mąż? W sensie, współpracować z inną osobą? Ja bym się obawiała pracy z mężem, w ten sposób będziecie 24h na dobę razem i na dodatek będziecie od siebie zależni. Moim zdaniem to sytuacja bardzo trudna nawet dla super zgodnego malzenstwa.
    • dolcenera Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 12:18
      Nie da się odpowiedzieć uczciwie na to pytanie nie znając waszych zabezpieczeń i obciążeń.

      Inna odpowiedz będzie jeśli jesteście zakredytowani na chałupę, a inna jeśli już jesteście na czysto i w razie jeśli się zdrowotnie sypniesz to mąż bez dochodu+ syn nie będzie na widelcu banku.

      Pomyśl co w obu sytuacjach byłoby najczarniejszym scenariuszem - np zejście męża na serce z wyczerpania=brak pomocy/dochodu dla ciebie, i pomyśl jak waszego najczarniejszego scenariusza uniknąć.
      • aguar Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 12:47
        Dla mnie niezmiennie najgorszym scenariuszem jest zejście/odejście męża. Wydaje mi się, że wtedy będąc zmuszona pracować i dzielić się zarobkami z obcą osobą (która by mi była niezbędna przy pracy zawodowej), a także opłacając kogoś do pomocy w domu, nie byłabym w stanie utrzymać siebie i dziecka sad
        Nie mamy kredytów, aczkolwiek myślimy o samochodzie na kredyt, gdy syn skończy płatną szkołę (za 2 lata).
        • dolcenera Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 14:09
          Przy oplaconym mieszkaniu i jednym, już szkolnym dziecku postawiłabym na wszystkie jajka w jednym koszyku, ryzyka wylądowania pod mostem brak. Potraktuj to jako rodzinną firmę, podkręć zlecenia na ok 130/150% etatu i odkładaj co miesiąc ok 2K pln na konto męża jako ubezpieczenie na (twoje) życie / sprawność finansową.
            • hrabina_niczyja Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 14:30
              A co mają zrobić? Jeżeli mąż będzie pracował 8-16 to autorka leci z roboty i staje się bezrobotna, bo bez pomocy nie ma szans na pracę. Sytuacja do dupy, ale nie bez wyjścia. Faktycznie, albo pracować razem z mężem w jednej firmie albo brać działalność i zatrudnić asystenta dla żony plus mąż do innej pracy.
            • dolcenera Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 18:37
              To na jaki układ ja bym poszła nie ma znaczenia. Bez przesady z ta całodobowa opieką, aguar jest raczej sprawna, a 7latek niezbyt problematyczny.

              Mąż w tej sytuacji jest u kresu sił, nocki i zmiany za miskę ryżu, stawka godzinowa to 1/3 stawki aguar. W tym wypadku kalkuluje się rodzinnie, rodzinie bardziej opłaca się:
              - żywy mąż i ojciec
              - brak pracy na nocki, zmiany za miskę ryżu, które mogą każdego człowieka doprowadzić do ruiny zdrowotnej
              - utrzymanie dochodu aguar, jako głównego i potencjalnie rosnącego
              - sam pan ma swojej pracy dość i pewnie słusznie przeczuwa ze niebawem się sypnie i nie będzie co zbierać

        • aamarzena Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 14:46
          No czekaj to czegoś nie rozumiem. Jeśli zatrudniając kogoś do pomocy w pracy i w domu nie jesteś w stanie utrzymać siebie i dziecka, to jak rezygnacja z pracy męża spowoduje, że dasz rade? Przeciez jedną osobą więcej w domu tez kosztuje. A i pasuje składki za męża płacić, więc od zwiększonych dochodów ze okazji zostania męża w domu odlicz 1500 zł ZUS, no i utrzymanie męża. Daje nam to że 3-4 tys, przy skromnym życiu. Za to przecież da się zatrudnić asystenta na zlecenia na 1/2 etatu, bo na cały czas ci nie jest potrzebny, i gosposie na 2x w tygodniu. Syn skoro za dwa lata kończy szkole, to nie dzidzius, niani nie potrzebuje, a i za odkurzacz raz na tydzień może chwycić. Nic mu się nie stanie.
          Nie iem jaka masz niepełnosprawność, ale czy to nie jest tak, że za parę lat będzie gorzej? I czy wtedy dacie radę sie utrzymać? Czy maz będzie musiał brac wtedy cokolwiek?
          Moze przemyślcie jeszcze zmianę pracy przez męża na dzienna i moze za większe pieniądze, albo na część etatu.
        • chatgris01 Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 20:37
          aguar napisała:

          > Dla mnie niezmiennie najgorszym scenariuszem jest zejście/odejście męża. Wydaje
          > mi się, że wtedy będąc zmuszona pracować i dzielić się zarobkami z obcą osobą
          > (która by mi była niezbędna przy pracy zawodowej), a także opłacając kogoś do p
          > omocy w domu, nie byłabym w stanie utrzymać siebie i dziecka sad


          Zabezpieczeniem dla Ciebie i syna w takiej sytuacji byłaby polisa na życie męża, rozejrzyj się może po rynku ubezpieczeń i dowiedz, jakie są opcje dostępne w Polsce i w Waszych możliwościach finansowych.
    • cegehana Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 12:45
      Odradzam trzymanie wszystkich jajek w jednym koszyku, nie wierzę w takie rzeczy jak "pewna branża" na przestrzeni lat może się zdarzyć naprawdę wszystko. Jeśli mężowi obecna praca nie odpowiada to niech szuka lepszej, to o czym piszesz może być rozwiązaniem tymczsowym, ale na dłuższą metę warto mieć jakieś drugie niezależne od pierwszego źródło przychodu.
    • triss_merigold6 Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 12:55
      Nieźle się ustawiłaś.
      Gdyby to facet napisał, że żona pracuje na etat na nocne zmiany, pomaga mu nieodpłatnie w realizacji zleceń, a w domu i koło dziecka wykonuje wszystkie prace, wymagające ruszenia się z kanapy, to by go rozszarpano.

      Zatrudnij asystenta do pomocy, mąż niech zmieni system pracy na bardziej dzienny lub miejsce pracy, ale nie namawiaj go, żeby zrezygnował z kawałka własnego życia.
      Jesteś na najlepszej drodze do wykończenia faceta, jak kopnie na zawał to albo umrze, albo będziecie dwójką wzruszających inwalidów.
        • januszekxxl Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 13:41
          bergamotka77 napisała:
          aguar i tak
          > wymiata, że to ona jako osoba niepełnosprawna jest w stanie utrzymać dom a nie
          > jej zdrowy mąż. Szacun.
          >

          Bo nie płaci mężpowi za pracę, której nie jest w stanie samodzielnie wykonywać.

          Dla mnie niezmiennie najgorszym scenariuszem jest zejście/odejście męża. Wydaje mi się, że wtedy będąc zmuszona pracować i dzielić się zarobkami z obcą osobą (która by mi była niezbędna przy pracy zawodowej), a także opłacając kogoś do pomocy w domu, nie byłabym w stanie utrzymać siebie i dziecka
          forum.gazeta.pl/forum/w,567,172085816,172085816,Moj_powazny_dylemat_zyciowy_dlugie.html?p=172086365
            • januszekxxl Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 13:55
              aguar napisała:
              > Mamy wspólnotę majątkową, tak że ten...

              Ale ja odpowiadałem na zdanie bergamotki: aguar i tak wymiata, że to ona jako osoba niepełnosprawna jest w stanie utrzymać dom a nie jej zdrowy mąż.
              Bez bezpłatnej pomocy męża nie jesteś w stanie utrzymać domu i dziecka. A mąż może nie wytrzymać fizycznie pracy na nocne zmiany, połączonej z dzienną pracą fizyczną w twoim biznesie. O ogarnięciu domu i dziecka nie wspominając.
          • bistian Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 14:12
            januszekxxl napisał:

            > bergamotka77 napisała:
            > aguar i tak
            > > wymiata, że to ona jako osoba niepełnosprawna jest w stanie utrzymać dom
            > a nie
            > > jej zdrowy mąż. Szacun.
            > >
            >
            > Bo nie płaci mężpowi za pracę, której nie jest w stanie samodzielnie wykonywać.

            W tę stronę to nie działa. To kobieta, opiekując się dzieckiem, włączy pranie i zrobi obiad, a oprócz tego, wyśle pismo męża do US, wtedy pracuje na cztery etaty, tak to się definiuje na tym forum. Mąż pracuje w nocy, dzieckiem się zajmie, zamiast się wyspać, coś zrobi w domu, pomoże żonie, ale nadal pracuje na jednym etacie.
            Czego nie rozumiesz? wink

            Mam nadzieję, że się dogadają i znajdą dobre wyjście. Albo, chociaż, że facet szybko umrze i nie będzie cierpiał, rozległy zawał tak, wylew nie! smile
            • chatgris01 Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 20:28
              bistian napisał:


              > W tę stronę to nie działa. To kobieta, opiekując się dzieckiem, włączy pranie i
              > zrobi obiad, a oprócz tego, wyśle pismo męża do US, wtedy pracuje na cztery et
              > aty, tak to się definiuje na tym forum. Mąż pracuje w nocy, dzieckiem się zajmi
              > e, zamiast się wyspać, coś zrobi w domu, pomoże żonie, ale nadal pracuje na jed
              > nym etacie.


              Jak zwykle manipulujesz. Wygodnie pominąłeś fakt, że ta żona pracująca na 4 etaty ma w pełni sprawnego misia, który palcem w domu nie kiwnie tylko dlatego, że woli być obsługiwany, natomiast żona z tego wątku z powodu niepełnosprawności nie jest w stanie sama niczego zrobić i oni (w przeciwieństwie do tej przykładowej pary) nie mają wyboru w kwestii podziału obowiązków domowych i pracowych pomiędzy dwie osoby, więc porównanie kompletnie od czapy.
              • bistian Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 21:13
                chatgris01 napisała:

                > Jak zwykle manipulujesz. Wygodnie pominąłeś fakt, że ta żona pracująca na 4 eta
                > ty ma w pełni sprawnego misia, który palcem w domu nie kiwnie tylko dlatego, że
                > woli być obsługiwany

                Nie manipuluję, wypadałoby zrobić porządną statystykę, ale tak mnie się zakodowało, że na tym forum, kobieta pracuje na wielu etatach, a facet, jaki by nie był, jest leniem, bo pracuje tylko po 12 godzin plus dojazdy, wraca i nie chce mu się nic, więc jest pasożytem.

                Co do tej sytuacji, już dopisałem, że mąż robi głupio, bo może to się skończyć zawałem, ale nie ma wyboru. Tak szczerze, to trochę mnie zaskakuje, że nie jest potępiany, że robi za mało big_grin E-matka się popsuła wink
        • ladymercury Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 16:23
          Zgadzam się z hrabiną.
          Ale do rzeczy, skoro mąż się zdecydował na taką opcję, to można zaryzykować, tym bardziej zehak piszesz za podobna niska pensję znajdzie tego typu zajęcie bez problemu.
          Jednak zdecydowanie skonsultowałabym się z profesjonalista, radcą prawnym czy doradcą finansowym, aby forma ewentualnej wspólnej działalności była jak najkorzystniejsza i bezpieczna, żeby ZUS się nie czepiał.
          Skonsultowałabym się także z jakimś doradcą w wydziale ds niepełnosprawnych, PFRON, czy jakiejś fundacji. Może należałyby ci się jakieś dodatkowe bonusy jako osobie z niepełnosprawnością prowadzącej dg.
          • triss_merigold6 Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 16:36
            Funkcjonowanie tej rodziny zależy od męża, tymczasem autorka po 7 latach zauważyła, że mąż się kończy z wyczerpania i kombinuje jak go uziemić bez kawałka własnego życia. Do tej pory drastycznej nierównowagi w obciążeniach nie widziała albo nie chciała widzieć.
            Cokolwiek zdecydują, facet powinien mieć ubezpieczenie i własne składki na emeryturę/rentę.
            • hrabina_niczyja Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 18:32
              Tak tak, bo wszyscy mają wybór, a jak nie mają to mogą żreć gruz. Ty czasami zakumasz, że praca męża i autorki dla tej rodziny to było być albo zdechnąć? On qwa dla przyjemności nocami chodził? Nie. On po prostu musiał tak kombinować, żeby żona też pracę miała i jej nie straciła. Gdyby jej nie pomógł to zostałaby zwolniona albo wcale by jej nie zatrudnili i by zostali z jedną marną pensja, komornikiem i splesnialą kiełbasa w lodówce. Tak też bywa i pora otworzyć oczy, że nie każdy jest krezusem i może płacić z emerytury ojca za opiekę i gosposie. Teraz sytuacja jest inna, autorka zaczęła zarabiać więcej, sytuacja jest stabilna i zaczęli kombinować jakby tu pozmieniać. I autorka nie chce go uziemić, ona jest zwyczajnie niepełnosprawna. Jakby jeździła na wózku też by jej qwa mówili, że męczy chłopa, bo ona siedzi, a on ja wozi?
              • nenia1 Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 18:37
                hrabina_niczyja napisała:

                > Tak tak, bo wszyscy mają wybór, a jak nie mają to mogą żreć gruz. Ty czasami za
                > kumasz, że praca męża i autorki dla tej rodziny to było być albo zdechnąć? On q
                > wa dla przyjemności nocami chodził? Nie. On po prostu musiał tak kombinować, że
                > by żona też pracę miała i jej nie straciła.

                przecież tego nie da się inaczej nazwać niż pisanie odrealnionych kretynek. Nie mówiąc już
                o tym, że znowu facet w takim obrazie wychodzi na miękką faję, bo decydować o tym
                co, ile i jak robi powinna za niego kobieta i to na nią spada odpowiedzialność za jego wybory.
                A sądziłam, że czasy gdy "wina żony, że mąż chodzi w pogniecionej koszuli" powoli bo powoli
                ale jednak odchodzą w niebyt.
            • aamarzena Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 18:34
              Ja z tym wyczerpaniem bym nie przesadzała. Jeśli jest tak jak autorka pisze, że pracuje mniej h niż maz, zarabia 2x, a stawkę godzinowa ma 3x wieksza, to wychodzi, że łącznie w domu pracuja ok 5h dziennie to ile on w domu robi z tego? 2h? No chyba, że policzyła tylko swoją pracę, a praca męża w tej jej stawce jest "niewidzialna".
              Ale ludzie normalnie pracuja po 8 h, do tego się często doszkalają i mają dzieci. A dziecko autorki juz jest duże, mogłaby się samo ogarniać z dojazdami do szkoły i czesc zajęć dodatkowych. I wyjsc z kolegami, zamiast czekać aż rodzice wyprowadza go na spacer.
              Pracę tez można przeorganizować tak, żeby maz poszedl do normalnej pracy dziennej, skoro za te stawkę nie ma problemu ze znalezienim czegokolwiek, a pomagał żonie po pracy. Ewentualnie wziąć panią do pomocy w pracach domowych raz w tygodniu i jakąś emerytkę albo studentkę na zlecenie 2x w tygodniu do asystowania żonie jeśli chce zwiększyć dochody. I wtedy nie ma ryzyka, że jak autorka np zacznie bardziej podupadac na zdrowiu, albo z dnia na dzień trafi do szpitala, bo coś tam, to zostaną bez żadnego dochodu.
          • nocnamagia Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 18:22
            ladymercury napisał(a):

            > Zgadza się, żeby pisać o osobie częściowo niesamodzielnej z powodu niepełnospra
            > wności, że się "ustawiła" trzeba być pojebem. Jeśli Pani biurwa też chcę się t
            > ak ustawić, co za problem wyglebic się na motorze z kochankiem.
            >

            Może brutalnie napisała, ale zgadzam się z Tris. Facet rujnuje swoje zdrowie od lat, a refleksja u żony pojawila się dopiero po 7 latach. Kiedy on w ogóle śpi? Niepelnosprawność autorki to jedno (na podstawie zdjęcia w windzie raczej nie jest to znaczna niepelnosprawność) ale troski o męża z jej strony zabrakło
              • aamarzena Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 19:03
                Jeśli autorka ma taka niepełnosprawność, która z czasem będzie postepowac to tym bardziej pasowało by inwestować w zwiększenie dochodów męża. Bo za chwile zostaną z niczym. Chyba, że maz jest w stanie w przyszłości przejąć zlecenia autorki, bo w sumie nie wiem czym się ona zajmuje, czy jest wymagane jakieś kierunkowe wykształcenie, uprawnienia itp.
                • aguar Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 19:09
                  "czy jest wymagane jakieś kierunkowe wykształcenie, uprawnienia" - tak.
                  Z tym, że o ile na mózg mi nie padnie (moja główna choroba nie pada), to jeszcze widzę duży margines możliwości pogarszania się sprawności ruchowej, przy którym mogłabym kontynuować tę pracę w takim układzie (oby tak się nie stało!)
                  • hrabina_niczyja Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 19:12
                    Nie myśl o tym. Dzisiaj naprawdę nie wymyślicie zabezpieczenia na wszystkie a co się stanie za kilka lat, bo to jest po prostu nierealne. Myśl na dziś. Dziś mąż już nie daje rady, dziś ty zarabiasz więcej, dziś nie możecie ciągnąć tego w takiej formie, bo mąż zejdzie na zawał. Dziś. A jak się za rok czy dwa zmieni to wtedy będziecie myśleć tak, żeby znowu było lepiej na daną chwilę.
                • hrabina_niczyja Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 19:14
                  To mąż w przyszłości sobie pójdzie do pracy na etat jak autorka zostanie bezrobotna. Już przestańcie wymyślać. Ta rodzina już dziś nie jest w stanie dalej tak funkcjonować i naprawdę nie widzę sensu w zapier...niu ponad siły i za grosze, bo może za 5 lat Aguar nie będzie mogła wcale pracować. Do tego może to ten chłop może nie dożyć.
                  • aamarzena Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 20:52
                    Nie chodzi o zapiedzielanie ponad siły i za grosze, tylko o dywersyfikacje źródeł dochodów. Nie są mlodzi i zdrowi i bez zobowiązań. Ona jest niepełnosprawna, on przemeczony. Czy nie lepiej aby rozejrzał się za czymś lepiej płatnym, bo jeśli rzuci robotę, to zostają z dochodami o 1/3 mniejszymi póki co. Nie wiem co za rodzaj działalności autorka wątku prowadzi, qiec trudno wyrokować jak bardzo.moze rozwinąć swoja firme. I czy stawka godzinowa jaka otrzymuje to górna granica czy też przyspieszenie pracy, bo maz w domu i może pomóc, wpłynie znacząco na podwyżkę stawki. I ile mogą dobrać jeszcze zleceń, żeby było więcej pieniędzy a pracy mniej niz teraz. To muszą sami przeliczyć. Bo my póki co to wróżymy wróżymy fusów. Na danych, do których ciężko się odnieść. Bo jest różnica jeśli maz zarabia 2,5 tys ona pięć czy maz zarabia 4,5 a ona 9? I czym się zajmuje. I ile faktycznie średnio tygodniowo godzin każde z nich poświęcą na którą pracę.
                    • aguar Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 21:06
                      "Bo jest różnica jeśli maz zarabia 2,5 tys ona pięć czy maz zarabia 4,5 a ona 9?" Coś pomiędzy. Mąż pracuje na 1 etat, ja w wymiarze odpowiadającym niewiele ponad pół etatu. Stawkę godzinową mam stałą, ale mogę tych dodatkowych godzin brać praktycznie tyle, ile będziemy w stanie pracować. Wyższa nie jest niemożliwa, mogę np. spróbować wynegocjować wyższą od innej firmy. Ale jak dla mnie, obecna nie jest zła. Jak zaczynałam 8 lat temu, to była niepewna nisza, ale teraz jest to solidna gałąź, już nie ma co tego umniejszać.
                        • trampki-w-kwiatki Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 25.07.21, 09:04
                          Ojp.
                          Ta, kurła. Rozważajmy pierdyliard możliwości.
                          A co jak im trąba powietrzna zrzuci dach?
                          A zlodowacenie też powinni uwzględnić? Nie ma wszak pewności, że nie nadejdzie.
                          I tsunami. Kochanki męża też nikt nie wrzucił do wora.

                          Pomysł autorki jest spoko, czasem się takie ruchy w życiu wykonuje. Za jakiś czas, jak facet odpocznie po tych nockach, to może znajdzie dodatkową robotę. A może autorka jemu zorganizuje więcej swoich zleceń.
                      • bistian Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 21:19
                        aguar napisała:

                        > Mąż pracuje na 1 etat, ja w wymiarze odpowiadającym niewiele p
                        > onad pół etatu. Stawkę godzinową mam stałą, ale mogę tych dodatkowych godzin br
                        > ać praktycznie tyle, ile będziemy w stanie pracować.

                        Ja nie wiem, czy docelowo, to jest dobry kierunek zmian? Wiem, na teraz to jest w porządku, ale chyba lepiej by było, gdyby z czasem znalazł coś swojego, co mógłby rozwijać już samodzielnie? Do biura nie pójdzie, ale ma konkretne umiejętności, za które się dobrze płaci firmom, pracownikom już niekoniecznie. Może dorobić jakieś uprawnienia i mógłby już pracować za konkretne pieniądze?
                      • aamarzena Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 25.07.21, 01:01
                        Jeśli to branża rozwojowa to faktycznie warte rozważenia. Tylko policzcie to dobrze. Może też warto rozważyć opcję żeby maz z czasem zdobył uprawnienia, aby mógł być samodzielnym zleceniobiorca, a w przyszłości będziecie mogli np zatrudnić dla ciebie asystentkę na czesc etatu. Maz nie będzie wtedy orzepracowany. A jednocześnie zabezpieczacie się w ten sposób na wypadek zdarzeń losowych, pobytów w szpitalu, niewypłacalności kontrahenta, bo jako samodzielni specjaliści możecie pracować dla różnych firm itp
                    • hrabina_niczyja Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 23:54
                      A nie może rzucić roboty, w której zasuwa na 2 etaty i nocami przez 7 lat, żeby sobie zwyczajnie odpocząć? Naprawdę kult zapieprzu tak się dobrze ma, że przepracowany, zmęczony ponad siły, niewyspany od 7 lat człowiek nie może na chwilę siąść w domu i pomyśleć co dalej tylko od razu rzucać się z jednej roboty na drugą? Nawet jak im dochód spadnie, ale nadal spokojnie się utrzymają to najwyżej nie pojadą na Kanary i nie kupią samochodu. Nie wszystko da się przeliczyć na pieniądze.
            • bistian Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 18:37
              nocnamagia napisał(a):

              > Może brutalnie napisała, ale zgadzam się z Tris. Facet rujnuje swoje zdrowie od
              > lat, a refleksja u żony pojawila się dopiero po 7 latach. Kiedy on w ogóle śpi
              > ? Niepelnosprawność autorki to jedno (na podstawie zdjęcia w windzie raczej nie
              > jest to znaczna niepelnosprawność) ale troski o męża z jej strony zabrakło

              Facet rujnuje zdrowie i nie dosypia, bo widać, że widzi taką konieczność, nawet nie potrzebę.
              A co do choroby, ja znam takie osoby, w jeden dzień jest w miarę porządku, a w drugim nie można się podnieść. To nie nasz sprawa, nie trzeba o wszystkim mówić na forum.
      • mamamisi2005 Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 18:56
        Raczej delikatniej bym to ujęła, ale co do meritum - zgadzam się. Nie jest dogmatem, że do męża należy obsługa domu, dziecka i pracy żony, a sam może pracować (lub nie) w międzyczasie, czyli w nocy lub weekendy. Tymczasem z powodu założonych ograniczeń nie ma szans na lepiej płatną pracę i de facto pracuje cały czas, gdy nie śpi.
        Spróbujcie inaczej poukładać te klocki. Może jak zwolnisz męża z pracy w dzień, to znajdzie lepiej płatną pracę zawodową? A ty za wysokość jego pensji, którą jesteście skłonni poświęcić, zorganizujesz sobie pomoc w ciągu dnia?
    • aga_sama Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 13:22
      Sprawdź jakie opcje ma dla Ciebie w kontekście rozpoczęcia działalności PFRON, Twój lokalny PCPR. Być może są dofinansowania na rozpoczęcie działalności oraz zatrudnienia asystenta osobistego plus pomocy biurowej. Wtedy mąż mógłby zmienić pracę, bo z tego co piszesz na nim spoczywa jeszcze większość obowiązków domowych. Dla mnie niw ma znaczenia, kto więcej zarabia w Waszym układzie, po prostu sytuacja jest nierówna, a po rzuceniu pracy przez jedno z małżonków ta nierówność się pogłębi. Rodzina będzie wisiała na jednym źródle dochodu, które będzie generowała osoba mniej sprawna. To dla mnie też ryzyko, bo jak stan Twojego zdrowia się pogorszy, to mąż Cię nie zastąpi.
      Jezeli jednak zdecydujecie się pracować razem, to być może jakimś rozwiązaniem będzie działalność na męża i umowa o pracę w jego firmie dla Ciebie. Jak masz stopień znaczny, to dofinansowanie do wynagrodzenia z PFRON jest Ok. 2 tys. m-c. Ale to z kolei jest ryzykowne dla Ciebie - tracisz niezależność i kontrolę…
    • strumien_swiadomosci Re: Mój poważny dylemat życiowy - długie 24.07.21, 13:36
      Zdecydowanie mąż musi zmienić pracę. Domyślam się, że jako technik może mieć problem ze znalezieniem czegoś w sensownych godzinach (bo w dużych zakładach jednak jest system pracy ciągłej), ale może praca zmianowa że sporadycznymi nocami byłaby jednak lepsza opcją? A Ty mogłabyś po prostu zatrudnić kogoś do pomocy i np zawiezienia dziecka w jedną stronę.
      Jeśli to nie wchodzi w grę, to zaryzykowałabym i wciągnęła męża w swoją pracę. On po prostu fizycznie dłużej nie pociągnie.