Skrajni domatorzy

    • trampki-w-kwiatki Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 12:36
      Nie znam. Za to byli wyraźnie głośni przy wszelkich lockdownach. "Na co komu restauracje, hotele, baseny czy teatry?!" mówili "przecież to wszystko można mieć w domu!"
    • z_pokladu_idy Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:18
      Ja jestem skrajną domatorką. Tłumów nienawidzę, drenują mnie z całej energii, pewnie to jakaś fobia społeczna. Najfajniej wypoczywa mi się we własnym ogrodzie i warsztacie. Na wakacyjne wyjazdy też długo zbieram energię, bo moje dziecko jest niejadkiem i kombinowanie z jedzeniem poza domem to udręka. A że dziecko bardzo kocham, to jeździmy w różne miejsca, żeby świat poznawało, tyle że później oczekuję, że mnie wszyscy w spokoju zostawią, żebym doszła do siebie. Pogłębia mi się z wiekiem, a najchętniej osiadłabym na wsi z kaczkami i kurami. Nie chcę jednak brać dzieciaka jako zakładnika, więc czekam aż podrośnie. Jest jeszcze jeden minus, jaki widzę, to to, że mi pizzy o 24 na tę wiochę nie dowiozą.
    • srubokretka Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:18
      Skapiradlo. Na pytanie dlaczego nie pojda do restauracji odpowiada, ze partnerka lepiej gotuje ( ona placi za zakupy). Dlaczego nie pojada na wycieczke? Bo on juz wszedzie byl. Prawda. W Niemczech po samochod, w Czechach, w Rosji, Turcji za handlem, abosolutnie nic nie zwiedzal. Jak ktos zaplaci, to on bardzo chetnie, a tak to domator. Sztucce, talerze, garnki.... zbieranina. Ma 3 domy, 2 wynajmuje. Wnuk sobie kiedys spiniezy i jacht sobie kupi.

      W PL jest kilku z mojego pokolenia. Oni nawet kobiety nie maja, bo za drogo.
      • bistian Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:23
        srubokretka napisał:

        > W PL jest kilku z mojego pokolenia. Oni nawet kobiety nie maja, bo za drogo.

        Trochę racji mają, kobiety nie są tanie, a w zamian dostaje się zabałaganioną łazienkę, zagracone mieszkanie, mnóstwo dodatkowych obowiązków i to ciągłe gdakanie nad głową big_grin
        • srubokretka Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:49
          dolicz jeszcze dzieci. Po co takiemu zyc? Dla takich pasozytow? Zwlaszcza w PL, gdzie syn u tatusia w mieszkaniu siedzi conajmniej do 30ki.
      • tiszantul Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 15:40
        "Dlaczego nie pojada na wycieczke? Bo on juz wszedzie byl. Prawda. W Niemczech po samochod, w Czechach, w Rosji, Turcji za handlem, abosolutnie nic nie zwiedzal"

        Unia mocno ruszyła w stronę ideologiczngo ekologizmu, więc jeśli nic się nie zmieni, to zaraz jeżdżenie żeby coś sobie obejrzeć będzie mocno krytykowane przez ekspertów i naukowców w wolnych mediach. Psychologowie i psycholożki będą mocno lansować siedzenie w domu. Promowane będą najwyżej wycieczki rowerowe. Wprawdzie człowiek na rowerze emituje więcej dwutlenku węgla niż siedząc, ale jeśli będzie miał w "zielonym paszporcie" specjalne punkty zezwalające na dodatkową emisję dwutlenku węgla, to czemu nie. Może tak jak dzisiaj prawa do dodatkowej emisji określonej ilości dwutlenku będzie można zwyczajnie kupić
        • chococaffe Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 15:49
          tiszka - mnie UE pomogła i pomaga podróżować i próbować różnych rzeczy (nie tylko kulinarnie). Jak tobie przeszkodziła?wink big_grin
          • boogiecat Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 16:01
            Tiszcio przeczytal jakis artykul o local tourism i sie przestraszyl, ze mu kaza sie taplac w rowie kolo domu udajac, ze jest w amazonskiej dzungli. Po tym jak go zmusza do adopcji czarnego dziecka, z innym facetem😛
            Jusz niedlugo…
    • potworia116 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:25
      Mój tata. Bardzo otwarty umysł poza tym.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 13:58
      Mój mąż.
      Jak sobie radzę: mam bujne życie towarzyskie.
      Jeżdże sama na imprezy branżowe, na wypady z koleżankami na miasto typu na zakupy, do restauracji, na imprezy, umawiam się z moją siostrą na wyjazdy, z synem chodzimy do kina, na basen.
      Mąż tylko do lasu na grzyby i nad jezioro na ryby - ileż tak można!
      • kryzys_wieku_sredniego Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 14:00
        A i zaszczyci mnie swoją obecnoscia na wczasach ale po poludniami śpi 😬
      • volta2 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 14:10
        O to odwrotnie niż u nas, chłop wszędzie poleci i jeszcze dzieci zdąży zabrać a ja w tym czasie sobie poleżę na kanapie i obiadek ugotuję. Na wczasach wypisałam się z chodzenia po górach i ostatnio leciałam do sklepu na 16 bo tam się umówiliśmy, tylko ja do 16 nie zdążyłam z domu wyjść ( miał być spacer do wioski, kawa w kawiarni, zakupy i wspólny powrót) kawkę wolałam wypić na tarasie i zleciało... Oni w tym czasie przejechali ileś kilometrów, wleźli na 2 tysiące w górę, i wrócili w umówione miejsce...
      • potworia116 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 23:33
        Opisałaś dokładnie relację moich rodziców. Żałuję, że nie udało mi się tego modelu odwzorować na własnym podwórku, uważam, że daje szansę na idealny balans😊.
    • andace Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 14:05
      Mój ojciec, ale moim zdaniem nie wynika to z bycia domatorem tylko ze skąpstwa i wygody.
      Po co do restauracji jak w domu najlepsze jedzenie (ale nie on gotuje i sprząta), po co gdzieś wyjechać skoro można pójść na działkę i leżeć na leżaku (ale działkę też nie on obrabia, on tylko leży), po co do kawiarni skoro ciasto i kawę można mieć w domu - i znowu on siedzi i czeka aż ta kawa i ciasto się zrobią i zostaną mu podane.
      Oczywiście to jego „domatorstwo” to pełny etat mojej Mamy. Ona by chętnie i do restauracji poszła i pojechała na wakacje i napiła się kawy w kawiarni ale Ojciec nie chce. No i ile dzięki temu on może oszczędzić!

      Lubię być w domu ale odkąd miałam własne pieniądze to zarówno jedzenie na mieście, wakacje poza domem i wyjście do kawiarni są wysoko na liście priorytetów - takie rekompensowanie dzieciństwa i młodości i rodzica „domatora”. I zarówno na wakacje jak i do restauracji i kawiarni regularnie zabieram Mamę 😉
      • madame_edith Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 15:10
        Kwintesencja polskich domatorów…
        Mnóstwo takich znam, zazwyczaj panowie w wieku moich rodziców. Z żonami, które przy ich domatorstwie zasuwają.
        • waleria_s Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:10
          Oj tak, częsty i niezwykle smutny obraz polskich domów, mam na myśli starsze pokolenie. Pan zrzęda, skąpiradło, na wszystko reagujący po co, na co, dlaczego tak drogo (od wakacje po remont, inne wydatki na tzw. życie) i uwijająca się przy nim i styrana kobieta. Cholernie dobijające.
          • andace Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 00:24
            O potrzebie remontu u polskiego domatora 70+ można kolejny wątek założyć 🙄
            Mama w końcu zrozumiała że to stracona sprawa i zaczęła podróżować z koleżankami i ze mną i umawiać się z koleżankami na mieście. A odkąd przeszła na emeryturę, okazało się, że zamiast odpocząć powinna pracować w domu jeszcze więcej.
            W towarzystwie Rodziców, większość małżeństw tak wyglada, panowie niekoniecznie zrzędy czy skąpi ale nieprawdopodobnie tradycyjni w swoich przekonaniach i jest to faktycznie dość smutny obraz.

      • primula.alpicola Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 12:25
        Dobrze że mam ma Ciebie.
        Wkurzyłam się od samego czytania, cholerny Twój ojciec
    • 1papryczka.chili Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 14:33
      Nie jestem skrajną domatorką, ale lubię być w domu, we wlasnym ogródku i pić kawę z własnego ekspresu. Ale czasem lubię też wyjść i potrzebuję wyjść do ludzi. W piątek np byłam w knajpie z kolezankami z mojej poprzedniej pracy, naprawdę fajnie było je zobaczyć i pogadać.
      Nie lubię przedłużających się spotkań. Chętnie wracam do domu.
    • malgosiagosia Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 14:41
      Znam i uwazam, ze maja jak najbardziej prawo do swojego stylu zycia.
    • mama303 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 14:54
      poza wyjazdami wakacyjnymi /i to też nie za często/ ja taka jestem
    • tiszantul Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 15:27
      Wobec zapowiadanych lockdownów najmniej stracą właśnie fanatyczni domatorzy. Jednak przez rok również ematka powoli wdrożyła się do lockdownów i odkryła ich zalety. Będzie coraz łatwiej siedzieć w domu z perspektywą na dalsze siedzenie w domu.
      Przewidywane hasła wdrażające do nowych zasad - "zostań domatorem - lockdown będzie przyjemnością"
      • srubokretka Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:24
        > Jednak przez rok również ematka powoli wdrożyła się do lockdownów i odkryła ich zalety.

        Mozna w spokoju obejrzec w tv ,jak bogaci nie sa domatorami i za zaoszczedzone przez ludzi paliwo lataja sobie w kosmos i patrza na domatorow z gooooory smile Ktora udupiona, zaszczepiona, zamaskowana ematka ogladala oddalajacy sie zadek Bronsona? Przyznac sie smile
        • chococaffe Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:24
          Ja zaszcepiona i zamaskowana podróżuję z przyjemnoscią, za granice też. A Ty?
          • magdamajak Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:24
            Zajebista przyjemność: w kagańcu i na smyczy 😆 A dla Twojej ograniczonej wiedzy, to na większości granic tych szczepien czy innych bzdetów nie sprawdzają, także zrobili Was 2 balona aż miło patrzeć 😂😂
            • chococaffe Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 22:46
              Cóż.. wytłumaczę najprościej jak potrafię:


              1) Nie wiem kto to jest "Was"
              2) Nie szczepiłam się dla podróży
              3) Aczkolwiek miło było dostać niespodziewany bonus, bo SPRAWDZALI wink
              4) I odpowiedzi śrubokrętce, żeby nie zasmiecać kolejnym postem - tak mogłam pojechać zagranicę, bo w przeciwieństwie do ciebie nie powstrzymywali mnie komuniści (reptilianie, rząd światowy- wpisz dowolnie)
          • srubokretka Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:27
            Do Utah lece w tym roku. Zima bylam na Florydzie. Chcialam kolezanke w Kanadzie odwiedzic , ale za duzo problemow generuja komunisci.

            >, za granice też

            Gdzie bylas w te wakacje i jak bylo?
    • alpepe Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:00
      Ja jestem skrajną domatorką i najlepiej mi u siebie w mieszkaniu, ogródka nie mam całkowicie własnego. Ale wszystkie te rzeczy jednak mnie nie dotyczą, gdyby ich jednak nie było, świat by się nie zawalił.
    • trampki-w-kwiatki Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:12
      Ja to jestem jednak antydomatorem.
      Gdybym nie musiała pracować, to bym ciągle gdzieś jeździła. Do knajpy czy kawiarni chadzam możliwie często, najczęściej sama. Żeby posiedzieć w ładnym miejscu, zjeść posiłek, którego nie umiem sporządzić albo zostać obsłużoną, a przy tym popatrzeć na ludzi, posłuchać o czym rozmawiają, co w trawie piszczy. To takie przyjemne. Gdybym była wystarczająco bogata spędzałabym większość dnia w knajpach.
      • madame_edith Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:15
        Ja dokładnie tak samo 😁
      • mae224 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 19:49
        Mam to samo, w czasach przedcovidovych raz w tygodniu wychodziłam pół godziny wczesniej z domu, żeby na mieście zjeść sniadanie (kawa, kanapka).
        Najprzyjemniej spedzany czas to knajpka ze znajomyclmi, a już w ogóle ideał to knajpka w podróży, na wakacjach, gdzieś na końcu swiata, ogladanie, jak żyje miasto (a najlepiej rano, jak sie budzi). Kawa wystarczy.
        Dom lubię, ale tak co dwa tygodnie byłoby idealnie się gdzieś wybrać.
        Co wiecej, lubię się przeprowadzać smile to moje 7 miejsce do życia.
        • chococaffe Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 22:54
          Nie dla mnie opcja. Uwielbiam jeść, ale spać jeszcze bardziej ! big_grin

          Poza tym dla mnie przed pracą od jednak za wczesnie na śniadanie. Kawa owszem, ale zlikwidowali mi kawiarnię w pobliżu z ładnym widokiem. A samą kawę...to se moge w domu wink
      • jolie Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:12
        >popatrzeć na ludzi, posłuchać o czym rozmawiają, co w trawie piszczy.

        Przyznam, że to dla mnie dziwne. Nigdy nie przysłuchuję się rozmowom obcych ludzi, poza tym - rzadko cokolwiek słychać. Pogadać ze znajomymi przy kawie/posiłku to tak, oczywista oczywistość
        • trampki-w-kwiatki Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 17:26
          Słychać, słychać. Ludzie bardzo głośno rozmawiają gdy są w większym towarzystwie i do tego sączą alkohol. Nie podsłuchuję intymnych szeptów tylko te głośne dyskusje.
      • waleria_s Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:13
        O, idealna opcja. Zaczynać dzień w ulubionej kawiarni, jeszcze przed tłumem. Mogłabym codziennie, nie przepadam za obiadem/kolacją w restauracji, bo w tych dobrych i popularnych o tej porze są zwykle tłumy. Jednak takie leniwe śniadanie, gdy zajęte są ze 2-3 stoliki, a tak spokój, cisza, ładnie podane, smaczne, bajka.
        • trampki-w-kwiatki Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 17:25
          O to, to. Przed covidem zaczynałam pracę w środę o 10, więc wiozłam dziecko na 8 do przedszkola i jechałam do ulubionej knajpki na śniadanie. Nie ma nic lepszego niż poranna prasówka z widokiem na budzące się miasto i ulubiona ciepła kanapka albo sałatka.
          To są moje absolutnie konieczne przyjemności, z których trudno jest mi rezygnować. Teraz już nie mam tych wolnych poranków w tygodniu, ale raz w tygodniu po pracy idę sama na obiad. To jest mój czas na to, żeby poukładać w głowie różne sprawy, posiedzieć, porelaksować się. Pozostałe wyjścia do miasta załatwiam w towarzystwie.
          No i pierwsze co robię gdy jadę do innego miasta to odpalam tripadvisora i szukam fajnych knajpek. A potem chodzę tak od jednej do drugiej, tutaj pierogi, tu kawa, tam ciasto. Uwielbiam, nic na to nie poradzę.
          • taje Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 19:16
            >No i pierwsze co robię gdy jadę do innego miasta to odpalam tripadvisora i szukam fajnych knajpek. A potem >chodzę tak od jednej do drugiej, tutaj pierogi, tu kawa, tam ciasto. Uwielbiam, nic na to nie poradzę.

            O, ja też tak mam, zwłaszcza na wakacjach. Wakacje się dla mnie nie liczą jeśli nie mogę jadać w knajpach, najchętniej codziennie gdzie indziej. A AI to dla mnie najgorsza kara. Jeździłam póki dzieci były małe dla wygody, na szczęście już nie muszę smile
            • trampki-w-kwiatki Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 23:27
              Ja nie jeżdżę. Hotelowe śniadania, o ile są w formie bufetu to jedyne, co rezerwuję. A potem zaczynam maraton knajpek, kawiarni, food - trucków, tawern i innych restauracji. I nie ma życia bez cappuccino z ładnym widokiem na jakąś rzekę czy jagedre. No nie ma.
              • trampki-w-kwiatki Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 23:28
                *katedrę a nie jagedrę 😂
                • simply_z Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 23:50
                  dopóki się nie zatrujesz..miałam tak raz w nadmorskim miasteczku..food truck, lody i sraczka przez 1, 5 dnia,
    • chococaffe Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:31
      Na marginesie - najsmaczniejszy posiłek w tym roku zjadłam w domu (cudzym - ja tak nie potrafię)
    • miruka Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 16:36
      Nie znam większego domatora niż ja jestem, ale w kawiarni i restauracji kocham bywać. Nie lubię spać w obcych miejscach, ale chętnie jeżdżę coś pozwiedzać. Na plaży umieram z nudów. Pod koniec urlopu mam tak wypielęgnowany dom, że płaczę na myśl o opuszczeniu go na czas pracy. To co opisujesz nie pasuje mi do domatora.
      • mae224 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 09:13
        Sprzątasz na urlopie?
        • ponis1990 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 18:46
          Na urlopie najlepiej sie sprząta, bo jest cały dzień wolny a czlowiek wyspany. Też lubie sprzątać tylko jak mam wolne, wiec soboty tez są grane.
    • leanne_paul_piper Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 17:04
      madame_rita napisał(a):

      > Znacie takich?
      >
      > Nie samotników, nie odludków, ale takich którzy:
      >
      > - nie pójdą do restauracji, bo w domu jedzenie najlepsze, najsmaczniejsze i po
      > co jadać "gdzieś"

      Well, jak mój maż przyrzadzi ośmiornicę albo rybę, to jest to zdecydowanie lepsze wykonanie, niż w jakiejkolwiek restauracji, a i do tego za 1/10 kosztów.
      A mimo to ja bardzo lubię chodzić do knajpek, zjeść coś innego, posłuchać fajnej muzyki, trochę potańczyć, posłuchać fal oceanu. To dla atmosfery się przede wszystkim chodzi. No i maż nie musi zmywaćwink

      >
      > takich, którzy po prostu bardzo lubią dom?

      A to zupełnie odmienna kwestia, ja np. uwielbiam swój dom, ale uwielbiam do niego wracać. Gdybym musiała siedzieć tu 24/7 to bym oszalała.

      Więc, nie rozumiem ludzi nigdzie nie wychodzacych/ nie jeżdżacych. Nawet moi folks, ludzie po 70.tce lataja na drugi kontynent, na wakacje nad morze, chodza do teatru, operetki czy do kawiarni.
    • pelissa81 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 17:12
      Moi teściowie. Dokładnie tak samo.
    • madi138 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 17:14
      Znam. To moi rodzice.
      Dzięki temu wrosłam na totalnego dzikusa i jako poźna nastolatka musiałam uczyć się samodzielnie bywania w takich miejscach. Do dziś czasem czuję się, jak Kopciuszek na balu i mam poczucie winy, że wydanie takiej kasy na posiłek w knajpie to głupota.
      • bywalec.hoteli Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 18:34
        smile
      • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:19
        I własnie o tym tu sporo dziewczyn pisze. Jak tak chcą życ dorośli - ich sprawa. Ale dzieciom nie mozna takiej krzywdy robić.
        • simply_z Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 23:22
          kkedyś były też inne czasy..moi też niespecjalnie wyjeźdżali, na wakacjach głównie spali wymęczeni rannym wstawaniem do roboty, po prostu odsypiali. Na szczęście trochę to się zmienia
    • magata.d Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 18:32
      Tak, znam. W domu jedzą, bo to najzdrowsze (nawet jak ich zaprosiłam kiedyś na urodziny do restauracji, to nie przyjechali wcale, bo nie był to domowy obiad). Na wczasy jadą, ale sami, bez żadnych znajomych czy rodziny. Do kawiarni czasem pójdą. Nie lubią odwiedzać innych i nie lubią, jak ktoś ich odwiedza.
      • magdamajak Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:27
        O to ja! 😃 uwielbiam swoje życie!
        • magata.d Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:58
          Swoje dziecko wysłali do cioci na tydzień w wakacje, ale cioci dziecka już nie zaprosili do siebie, żeby im domowego spokoju czasem nie zakłóciło wink Też tak robisz?
      • primula.alpicola Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 13:05
        "nawet jak ich zaprosiłam kiedyś na urodziny do restauracji, to nie przyjechali wcale, bo nie był to domowy obiad)"

        To już bardzo nieuprzejme.
      • ponis1990 Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 09:24
        A to źle jeździć na wakacje samym bez znajomych albo rodziny? Bo ja tak jeźdze, nie wytrzymałabym nikogo dłużej niż trzy dni, wolę z meżem i dzieckiem. Weekendowy wypad to ok, dłuzej nie.
    • nuclearwinter Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 18:35
      Znam takie starsze osoby, po prostu mają złe doświadczenia z jedzeniem na mieście jeszcze z czasów PRL-u i tak już im zostało, nie chcą próbować niczego nowego. Takie tam dziwactwo.

      Sama uwielbiam mój dom, lubię w nim siedzieć, ale nie wyobrażam sobie nie chodzić do knajp, barów, pubów czy kawiarni, a jedzenie jest jedną z ważniejszych rzeczy w moich podróżach smile uważam też że w ostatnim dziesięcioleciu bardzo się poprawiła jakość usług w gastronomii, aż żal nie chodzić i nie próbować.
    • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 19:59
      Znam i pisałam juz raz o ich dziecku. Dzieciak rośnie jakby zył w jaskini. Boi się świata. I nie, nie jest trzymany tylko w domu bo sie boi. Boi sie bo świata mu nie pokazują. Na spacer wychodzą na 1 metrów od domu. Ja byłam zdziwiona ze 4 latka nigdy w restauracji nie jadła...okazało sie ze oni od ponad 10 lat nie jedli w restauracji. Nie chodzą do kina, do teatru, do parku, zoo, na wystawy...nic. Jaskinia
      • waleria_s Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:16
        Biedne dziecko, oby im się zmieniło, bo dla rozwoju tej 4-latki naprawdę nie wróży to dobrze. Może doświadczenie restauracyjnego jedzenia tak małemu dziecku jest jeszcze zbędne, ale zero zmiany otoczenia, wyjścia dalej, zoo, bawialni itp., koszmar, naprawdę koszmar.
        • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:22
          Dzieciak boi sie wszystkiego, kazdego...nie był taki bo dobrze ich znam. I nie mow ze 4 atkowi nie ejst potrzebne obycie restauracyjne. W tym wieku dziecko uczy sie odruchowo jak sie zachować. Potem 10latka na szkolnej wycieczce bedzie sie czuć głupio bo pierwszy raz w restauracji jest.
          O ile rozumiem ze nadmiar bodźców jest zły...ale brak nowych bodźców chyba gorszy.
          • waleria_s Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:40
            Uważam, że może tego obycia może jeszcze nabrać. Byle przed pójściem do szkoły, tu masz 100% racji, wtedy faktycznie zaczyna się problem z odstawaniem od rówieśników nawet na głupiej wycieczce szkolnej i przy okazji wizyty w mcdonaldzie. Brak bodźców dla dziecka zawsze będzie zły. To stagnacja zamiast rozwoju.
          • wapaha Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 08:49
            hanusinamama napisała:

            > Dzieciak boi sie wszystkiego, kazdego...nie był taki bo dobrze ich znam. I nie
            > mow ze 4 atkowi nie ejst potrzebne obycie restauracyjne.

            Nie jest. Uwierz, większość 4latkow wyrasta na normalnych dorosłych mimo braku tych emocji



            W tym wieku dziecko uc
            > zy sie odruchowo jak sie zachować

            Socjalizuje przedszkole, potem szkoła. Socjalizuja zajęcia, wyjazdy wakacyjne, imprezy okolicznościowe. Pobyt 4latka w restauracji nie jest must have socjalizacyjnym

            . Potem 10latka na szkolnej wycieczce bedzie s
            > ie czuć głupio bo pierwszy raz w restauracji jest.

            Moze będzie a może nie będzie. To nie jest kwestia tego czy jako 4latka była w restauracji - bardziej kwestia charakteru. To nie sala tortur czy wyzwań.

            > O ile rozumiem ze nadmiar bodźców jest zły...ale brak nowych bodźców chyba gors
            > zy.

            Robisz z tego zabierania dzieci do restauracji jakąś misję bez której człowiek nie poradzi sobie w życiu 🤦‍♀️
            To niezdrowy stosunek, czyzbys jako dziecko nie bylwala w restauracji? 🤔
            >
            • potworia116 Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 11:14
              Ja nie bywałam w restauracjach jako dziecko. W liceum też raczej nie. Poskutkowało to nieco zachłannym doświadczaniem pejzażu gastronomicznego, kiedy już byłam "na swoim". Po paru latach złapałam balans. Nadal lubię, chadzam często, testuję nowe, kompleksów nie mam (uświadomionych), a do barszczyku autorstwa taty i pierogów autorstwa mamy zawsze tęsknię.
              • andace Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 11:43
                U mnie dokładnie tak samo, dodatkowo musiałam się nauczyć smaków i tego co lubię od nowa bo znałam tylko to co było w domu/na rodzinnych przyjęciach. Wielu rzeczy nie jadłam bo się u mnie w domu ich nie robiło, do wielu oryginalnych produktów nie było lub nie ma dostępu, bardzo wielu smaków nie znałam i okazało się że cześć produktów wcześniej niejadalnych, bardzo mi smakuje, po prostu musza być inaczej przyrządzone.

                I może dzięki tej zachłanności próbuje wszystkiego nowego (żeby zdecydować czy MI to smakuje a nie czy pasuje to osobie gotującej), podróżując szukam zawsze lokalnego jedzenia i korzystam ze szkół gotowania czy kursów i warsztatów. Pomogło mi to też odróżniać dobre jedzenie od złego, sama kupuje jedzenie od sprawdzonych dostawców, lokalnie, zwracam uwagę na jakość, jak kupuje „gotowce” to w formie świeżego makaronu od włoskiej rodziny z sąsiedztwa czy bajgle od Amerykanki z NY z polsko-żydowskimi korzeniami, bo wiem że jakbym się nie starała ro odtworzę tych smaków w domu i utalentowany kucharz amator zawsze lepiej przygotuje swoje narodowe danie.

                Z drugiej strony mam koleżankę rówieśniczkę z podobnym wychowaniem i ona je tylko to co zna, tak jak gotowała mama, żadnych nowości, żadnych eksperymentów, wszystko poza schematem jest niejadalne.

                Mam 2 znajomych którzy gotują obłędnie i jakbym miała wybrać to wolę zjeść u nich niż w jakiejkolwiek restauracji: kolega skończył Le Cordon Bleu i ma niesamowity talent kulinarny i moja była szefowa która w ramach hobby gotuje, eksperymentuje i też cały czas się dokształca i jeździ kulinarnie po świecie.
                • wapaha Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 12:53
                  Andace - a może gdybyś jadała dobrze, rozbudziloby to twój zmysł smaku i ciekawość nowych testur/kombinacji/przepisow?
                  😉
                  Ja od małego jadałam dobrze - zresztą mam bardzo wyczulony smak i węch - ale też jako kilkulatka "rządziłam się" w kuchni i wyzywałam - kreatywnie jak na moj wiek. Mama cierpliwie znosiła mimo że musiała po mnie doprowaddzac kuchnie do ładu 🤣
                  • andace Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 13:52
                    Jadłam całkiem nieźle, i babcia i mama świetnie gotowały i uczyły mnie gotować ale nie da się porównać kuchni w domu Mamy z doświadczeniami kulinarnymi, to jest właśnie to ograniczenie bo nadal obracasz się w kręgu smaków domowych i to samo robią Twoje dzieci.

                    Skąd mogłabym wiedzieć że zasmakuje np w sałatce z ze świeżej zielnej papai czy pad thai? Albo paneer w sosie szpinakowym? Okazało się że orientalne połączenia smaków są dla mnie ciekawsze, że pizza z dobrego pieca nigdy nie będzie tak dobra jak domowa (bo komu by się chciało oganiać ciasto przez 72h), że wołowina sezonowana przez szefa kuchni od lokalnego rzeźnika nigdy nie będzie tak dobra jak ze sklepu bo nie mam warunków do sezonowana a steki lubię etc.

                    Nie wszystko jesteś w stanie przygotować w domu i przepis nie da odpowiedzi czy smak jest taki jak powinien być. U mnie w domu nie jadło się np szparagów i długo mi zajęło zanim spróbowałam. o ile zielone lubiłam to białe mi nie pasowały, próbowałam różnych przepisów aż trafiłam na krem z białych szparagów w restauracji i był świetny, wracałam tam regularnie na ten krem. Ale np ani topinambur ani jarmuż nie były dla mnie zaskoczeniem bo babcia hodowała je u siebie w ogrodzie i jadałam i jedno i drugie, jak również skorzonerę.

                    Chodze w miejsca lokalne, kuchnie regionalne wspierające ideę slow food, sezonowości i lokalnego pochodzenia produktów. Chodzę też do restauracji z gwiazdkami i do takich rodzinnych prowadzonych gdzieś na uboczu przez ludzi z pasją.

                    Mam świetny węch i smak, jestem kreatywna kulinarnie ale żeby stwierdzić czy mam się bawić kilka/kilkanaście godzin i szukać nietypowych składników to wole iść do restauracji i się przekonać na daniu wykonanym przez specjalistów.

                    Wiem już że nie lubię ryb i owoców morza bo maja zbyt intensywny zapach - wszyscy twierdzili że świeża ryba nie pachnie a ja już wiem że ta świeża pachnie jeszcze gorzej.
                    Mam do tego stopnia wyczulony węch że znajomi/rodzina jak nie są pewni że coś jest nadal jadalne to każą mi wąchać 😂 raz nie chciałam zjeść dania głównego na dużej imprezie domowej bo zapach był nie ten - zostałam uznana za lekko szaloną ale jako jedyna nie spędziłam potem paru uroczych dni z zatruciem. Raz zjadłam coś wbrew sobie - wszyscy twierdzili że potrawa powinna mieć taki zapach, i znowu miałam racje 🤢🤮
                    • wapaha Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 15:46
                      Ja też, jak ktoś jestem - najpierw wącham ( również na rynku przed zakupem)
                      😉
                      Z tego co napisałaś wnioskuję ze we mnie nie ma tego co określiłaś wyżej "ciekawością"
                      No nie ciekawi mnie jedzenie aż tak
                      Chyba że ładnie zapachnie 😉
            • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 11:39
              To akurat dziecko nie chdozi do przedszkola i chodzić nie będzie. Nie chodzi na zajęcia, nie wyjezdzają bo po co. Na imprezy okolicznościowe jak moga nie chodzą.
              Nie pisałam jest must have ale ze sie przydaje. Co innego jeśc w przedszkolu co innego w restauracji.
              Nie chodzi o "nie poradzi sobie" ale moze sie czuć głupio, niepewnie. Nie mowie ze trzeba jadać regularnie raz w tygodniu ale uwazam, ze zabranie dziecka do restauracji, kina teatru...to tez obowiązek rodzica. Ja mohe nie lubić ale dziecku pokazac uwazam ze sie powinno.
              • jolie Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 12:14
                Niestety, ale nie za bardzo wierzę w to, co napisałaś. W każdym wątku znasz kogoś, kto pasuje do tezy, teraz wymyśliłaś dziecko - dzikusa. A już sugerowanie, że dziecko, które nie jada w restauracji będzie źle się czuło na wycieczce szkolnej to kuriozum. Na wycieczkach kilkudniowych dzieci mają zorganizowane wyżywienie w obiekcie, w którym śpią, na jednodniowych nie chodzą do restauracji (nie ma na to czasu). Masz dziecko późnopodstawówkowe chociaż? Pewnie nie.
                • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 12:32
                  O tym dzieciaku akurat kiedys założyłam watek.
                  Moja w 2 klasie była na wycieczce (teraz na wiosne) jedli w restauracji.
                  • wapaha Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 12:54
                    Serio? W jakiej? To wycieczka na wypasie tak na marginesie ze dzieciaki do restauracji chodzą a nie do :baru mlecznego, pierogarni, pizzerri czy KFC
                    • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 14:16
                      W normalnej. We Wrocławiu na rynku. Było pytanie czy sie zgadzamy, wszyscy sie zgodzili. Po pandemicznym zamknięciu dla tych dzieci nawet wyjscie do restauracji było atrakcją. NO chyba jednak lepsza restauracja niz KFC...
                      • jolie Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 14:29
                        I cóż takiego niesamowicie trudnego i niespotykanego było w tej restauracji na wrocławskim rynku, że żeby wiedzieć, jak się w niej zachować i zjeść posiłek należało wcześniej chodzić z rodzicami do restauracji?
                        • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 15:02
                          Nie wiem moje dziecko bywa w restauracjach, musisz zapytać dzieci któe tam są pierwszy raz. Oczywiście można uważać, ze to szkoła jest od takich rzeczy jak pokazanie restauracji czy kina.
                          • jolie Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 15:48
                            Pytam ciebie, bo to Ty wysnułaś tezę, że takie dziecko czuje się źle i nie wie, jak się zachować na wycieczce szkolnej. A jeżeli w szkole zorganizowane jest wyjście dla dzieci połączone z degustacją dań jakiejś innej kuchni to moim zdaniem bardzo dobrze świadczy to o szkole i pomysłach wychowawczyni.
                      • wapaha Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 15:47
                        Chyba kluczem do dogadania się jest definicja :restauracji
                        Bo przy rynku we Wrocku to knajpy są 🤷‍♀️
                        • primula.alpicola Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 16:04
                          Istnieje coś co się nazywa "Rodzaje i kategorie uspołecznionych zakładów gastronomicznych, ale "knajpa" tam nie widnieje.


                        • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 01:00
                          Proszę cię...napisałaś ze dla ciebie restuaracja to tylko taka gdzie mozna wejsc w smokingu i garsonce...zlituj się.
                          • wapaha Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 06:50
                            hanusinamama napisała:

                            > Proszę cię...napisałaś ze dla ciebie restuaracja to tylko taka gdzie mozna wejs
                            > c w smokingu i garsonce...zlituj się.
                            >
                            A ty doczytałaś tam coś więcej czy tylko to? 🤦‍♀️
              • wapaha Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 12:47
                hanusinamama napisała:


                > Nie pisałam jest must have ale ze sie przydaje. Co innego jeśc w przedszkolu co
                > innego w restauracji.


                Alee
                uwazam, ze zabranie dziecka do r
                > estauracji, kina teatru...to tez obowiązek rodzica.

                🤣
                To zasługuje na to, by być w sygnaturce
                Wybacz, ale mamy inne rozumienie obowiązków rodzicielskich
                >
                >
                • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 14:17
                  Nie no pewnie, w sumie to do zycia potrzeba jeśc, pić i oddychać. Zeby nie zmarznąc jakieś ubranie no i jest obowiązek szkolny wiec wysłać dziecko do szkoły. Reszte mozna nazwać fanaberią.
                  • wapaha Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 15:48
                    A bez skrajności nie umiesz?
                    • simply_z Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 23:50
                      to nie jest kwestia skrajności ale nauczenia dziecka pewnej ogłady, tego jak się powinno zachować w zależności od okoliczności. Bon ton po prostu.
                      • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 01:02
                        Ale jej dziecko bywa w restauracjach tylko ona te przybytki nazywa knajpami. Dla niej restuaracja to takie miejsce gdzie cie nie wpuszczą bez smokingu i garsonki (juz pomijam kto dzisiaj garsonki nosi i ze smoking to sie zakłada na inne okzaje a nie wyjscie do eleganckiej restauracji).
                        Wapaha cofam...juz cię nie podziwiam. Jadasz na miescie, bywasz w restauracji, robisz sobie przerwy od gotowania smile
                        • wapaha Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 06:54
                          A gdzieś pisałam że nie robię przerw 🤣?
                          Widzę że lubisz sobie kolorować. Dla mnie wyjście na pizze nie jest elementem wychowywania i oglądy z myślą, żeby dziecko w przyszłości dobrze się czuło. A taki wniosek można wysnuć czyrajac twoje peany i wdrażanie od kilkulatka do życia restauracyjnego. Jakbyś co najmniej o poważnej restauracji pisała a nie knajpie
                          • hanusinamama Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 13:04
                            A ciebie co ugryzło? Żartowałam.
                          • simply_z Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 15:05
                            ale co masz na mysli piszac knajpa? bo "knajpy" sa rozne. to moze byc podrzedny bar, tanc buda lub tzw. mordownia, mala kawiarenka, rodzinna restauracja, restauracja bardziej luksusowa, itd.
    • magdamajak Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:20
      To ja i mój niemąż. Z baaaardzo rzadkimi wyjątkami od naszej wspaniałej reguły.
    • kachaa17 Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:27
      Są też tacy co mają jakieś lęki albo tak wydrukowane redukowanie swoich potrzeb, że im się wydaje, że tak lubią. Dam za przykład moich rodziców a zwłaszcza ojca. Po ci gdzieś jechać coś zobaczyć jak on to w telewizji sobie w domu zobaczy. Jechać gdzieś wypoczywać? Oni mają dom i do ogrodu mogą wyjść i to to samo. Przy czy jak ojciec gdzieś pojedzie pod przymusem (bo czuje się zobowiązany np. chrzciny wnuczki na drugim końcu Polski) to widać jak potem z przejęciem opowiada, że coś tam widział. Ale najlepiej mu w domu i na wsi - w drugim domu.
      • pade Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:37
        To prawda, takie też mogą być przyczyny. Ja tam się starszym ludziom nie dziwię. Kiedy byli w wieku, w którym da się jeszcze ogarnąć rzeczywistość to nowoczesne było posiadanie telefonu. Teraz tak technika poszła do przodu, że młodsi parkometrów albo biletomatów nie ogarniają, to co ma starszy człowiek powiedzieć?
        Moje miasto zmienia się w takim tempie, że ktoś, kto jeździ do centrum raz do roku, może się nieźle zdziwić przy następnej wizycie.
        • waleria_s Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:43
          To jest druga strona medalu, postęp technologiczny tak ruszył, że starsze pokolenie może mieć kosmiczne problemy z ogarnięciem. Mnie już samą powoli denerwuje, że tyle rzeczy trzeba ogarnąć przez aplikacje, wieczne uwiązanie do telefonu.
          • pade Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 23:11
            Mnie też.
            • simply_z Re: Skrajni domatorzy 26.07.21, 23:25
              bez przesady. jakie aplikacje? ja używam tylko jednego komunikatora, nawigacji, aplikacji bankowej i neta. tyle, po co mi wiecej? same się uwiązujecie do telefonu i oglupiacie mozg.
              • waleria_s Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 01:01
                U mnie najczęściej używane to bolt, uber, skycash... Żadne ogłupiacze mózgu, po prostu apki, bez których miałabym na maxa utrudnione poruszanie się po moim mieście.
                • taki-sobie-nick Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 01:37
                  Bez bolta, ubera, a zwłaszcza skycasha miałabyś "na maxa utrudnione poruszanie po mieście"? To co to za miasto? Pozbawione komunikacji i możliwości płacenia gotówką?
                  • simply_z Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 15:02
                    moze w Pekinie mieszka..
          • panna.nasturcja Re: Skrajni domatorzy 27.07.21, 01:45
            Ale to jest twoja decyzja. Nie mam telefonu z aplikacjami, żyję normalnie, podróżuję, jadam na mieście, korzystam z kultury.
            Sama się uzależniasz od smartfona, aplikacji. Bez tego się zyje równie normalnie.
    • arthwen Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 20:56
      Mój ojciec to tak częściowo - owszem, domowe jedzenie jest najlepsze, tak samo herbata (kawy nie pije), te wszystkie fikuśne potrawy, czy herbaciarnie to nie to, bo nie jest dokładnie tak jak on lubi. A żeby lubił, musi być dokładnie tak jak chce.
      Ale nie to, że nie wychodzi, jak jest okazja - mają gości, którzy wyrażają chęć zjedzenia na mieście/matka się uprze/ich ktoś zaprosi/my ich wyciągniemy - to pójdzie, zje i nawet nie będzie marudził przy ludziach, ale zrobi to bez przyjemności i z własnej woli by nie powtórzył. Co ciekawe, jak byłam dzieckiem chodziliśmy do restauracji regularnie, chociaż nie bardzo często, chyba własnie na zasadzie "trzeba dzieciom pokazać inne" wink
      Natomiast na wakacje jeździł zawsze chętnie (ale też najlepiej, żeby mama gotowała to co on lubi na tym wyjeździe), teraz trochę gorzej, ale to związane z przyczynami obiektywnymi - nie może wyjechać na dłużej i zostawić wszystkiego.
    • bambzgrozja Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 21:33
      To ja. Tak mi się zrobiło stare lata.
    • mia_mia Re: Skrajni domatorzy 25.07.21, 21:58
      Mój ojciecsmile
      Idzie do restauracji, bo mu każą albo wypada, woli jeść w domu, swoje poza domem już zjadł i przespał (nieważne czy mama gotuje, zamawia z restauracji czy jak ostatnio odgrzewa pudełka)
      Jeśli chodzi o podróże to jest tu mały kłopot, bo lubi zwiedzać, zwłaszcza gdyby była opcja teleportacji, ale z daleka od miast, wiele rzeczy zobaczył, ale jeszcze więcej chciałby, a raczej chciał zobaczyć, tylko nie lubi tłumów, teraz jest pandemia, więc pewnie na wiele czasu mu zabraknie, bo zdrowie coraz słabsze, w planach była choćby Australia, bo tam go jeszcze nie było, ale sama nie wiem co go bardziej kręci, słuchanie ptaków w ogrodzie czy wyjazdy np. szlakami parków narodowych Ameryki.
      Kawę uwielbia domową, sypaną, robioną przez mamę, ewentualnie kogoś z rodziny, to jego rytuał. Prosi o nią w specjalny sposób.
      Ostatnia rzecz jaką o nim można powiedzieć to skąpiec, ma inne wady, ale zdecydowanie nie taką.
Pełna wersja