Dodaj do ulubionych

Pani wyszła a Pan nie

01.08.21, 10:23
z nałogu.

Pani kilka lat temu ogarnęła, że zarówno ona jak i jej mąż spożywają zbyt dużo alkoholu. W różnych ilościach. Bywały okresy, że prawie codziennie, a już z całą pewnością w weekendy. Pani zrobiła całą wstecz i wywaliła ten syf ze swojego życia. Dołożyła zdrowe jedzenie, sport, oczyściła głowę że zgnilizny, choć oczywiście nie wiadomo, czy nadal nie jest uzależniona. Pan jakby kompletnie odwrotnie. Tak, jakby "sukces" Pani go wkur$wiał. Tłoczył głębiej. Pani na początku delikatnie prosiła go o ograniczenie, potem z czasem coraz bardziej nalegała. Pan niby rozumiał, że alkohol niszczy ich małżeństwo i życie, ale, jak to często bywa, traktował wykłady żony z odpowiednim olewem.
No i z czasem poszło bardziej na ostro. Pani postawiła warunki, walnęła pięścią w stół. Na co otrzymała ripostę, że nie ma prawa mu niczego dyktować, bo sama kilka lat wstecz pozwalała sobie i moralnego prawa nie ma.
Pytanie brzmi: czy Pani ma prawo robić wyrzuty Panu, czy nie? Albo od kiedy może?
Ja dawno temu rzuciłam palenie i z tego powodu do końca nie głębię palaczy, bo sama mam grzech z przeszłości.
Czy Pani powinna się zamknąć?

Dziękuję i życzę leniucha niedzielnego!
Obserwuj wątek
    • zona_mi Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 10:33

      > Pytanie brzmi: czy Pani ma prawo robić wyrzuty Panu, czy nie? Albo od kiedy moż
      > e?

      Nikt jej nie zabroni robić wyrzuty, ake sensu to nie ma. Pretensje czy gderanie nie jest konstruktywne, nicnie wniesie dobrego.
      Raczej powinna się zainteresować kwestia współuzależnienia, czyli co robić, będąc w związku z czynnym alkoholikiem, żeby chronić siebie. Bo że jego nie zmieni, nie zmusi do zaprzestania picia czy terapii, to oczywiste.
      • kokokoko_euro_spoko Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 10:38
        On zrobił sobie niejako z jej wcześniejszego nadużywania wymówkę dla siebie. Pewnie użyje jej również na zewnątrz, jak już dojdzie do konfrontacji na noże. On uważa, że wszystko jest ok.
        Nie sądzę, żeby ona inwestowała specjalnie w terapię dla współuzależnionych, bo zakładam, że nie chce tracić czasu. Prędzej się rozejdą. Ale t kwestia moralnego prawa do oceny zastanawia mnie dalej.
        • zona_mi Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 10:42
          kokokoko_euro_spoko napisał(a):

          > On zrobił sobie niejako z jej wcześniejszego nadużywania wymówkę dla siebie.

          Typowe dla uzależnionych, zawsze inni są winni.

          Pe
          > wnie użyje jej również na zewnątrz, jak już dojdzie do konfrontacji na noże.

          W jakim celu taka konfrontacja miałaby się odbyć?

          On
          > uważa, że wszystko jest ok.
          > Nie sądzę, żeby ona inwestowała specjalnie w terapię dla współuzależnionych, bo
          > zakładam, że nie chce tracić czasu. Prędzej się rozejdą. Ale t kwestia moraln
          > ego prawa do oceny zastanawia mnie dalej.

          Jeśli jej zależy na związku z facetem albo nie potrafi sobie poradzić z jego chorobą, to tylko terapia. Jeżeli może się rozstać - to dla niej najwygodniejsze i bezpieczne wyjście.
            • zona_mi Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 10:50
              kokokoko_euro_spoko napisał(a):

              > Konfrontacja na zewnątrz w przypadku przeprowadzania rozwodu. Obwinianie się, w
              > yliczanie imprez itp.

              To raczej będzie zabawa dla prawników.
              Obwinianie i tak będzie, niezależnie od kwestii moralnych, jeśli nie zrobią tego bez orzekania o winie.
              • kokokoko_euro_spoko Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 10:54
                zona_mi napisała:

                > kokokoko_euro_spoko napisał(a):
                >
                > > Konfrontacja na zewnątrz w przypadku przeprowadzania rozwodu. Obwinianie
                > się, w
                > > yliczanie imprez itp.
                >
                > To raczej będzie zabawa dla prawników.
                > Obwinianie i tak będzie, niezależnie od kwestii moralnych, jeśli nie zrobią teg
                > o bez orzekania o winie.
                >
                > A Twoim zdaniem, od kiedy od rzucenia picia, pani może powiedzieć, że ona jest fair, a on nie? Od kiedy "przedawnią" się jej grzechy?
                • tt-tka Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 10:59
                  kokokoko_euro_spoko napisał(a):



                  > > A Twoim zdaniem, od kiedy od rzucenia picia, pani może powiedzieć, że ona
                  > jest fair, a on nie? Od kiedy "przedawnią" się jej grzechy?


                  A jaki jest sens rozpatrywac to w kategoriach grzechu czy przedawnienia ? Co to daje ?
                  Nie po drodze im po prostu, pani w kierunku trzezwosci, a pan w przeciwna strone.
                  • kokokoko_euro_spoko Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 11:02
                    tt-tka napisała:

                    > kokokoko_euro_spoko napisał(a):
                    >
                    >
                    >
                    > > > A Twoim zdaniem, od kiedy od rzucenia picia, pani może powiedzieć,
                    > że ona
                    > > jest fair, a on nie? Od kiedy "przedawnią" się jej grzechy?
                    >
                    >
                    > A jaki jest sens rozpatrywac to w kategoriach grzechu czy przedawnienia ? Co to
                    > daje ?
                    > Nie po drodze im po prostu, pani w kierunku trzezwosci, a pan w przeciwna stron
                    > e.
                    >

                    Pani chce się poczuć usprawiedliwiona, ale do końca nie wie, czy może.
                    • tt-tka Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 11:07
                      kokokoko_euro_spoko napisał(a):



                      > Pani chce się poczuć usprawiedliwiona, ale do końca nie wie, czy może.


                      A, na chcenia pani to my nic nie poradzimy. Poczuje, ze moze lub nie moze w zaleznosci od tego, ile internetowych bytow jej odpisze na tak lub na nie ? Nie widzisz nonsensu ?
                      Od takich rozkmin to jest terapia dla wspoluzaleznionych wlasnie.
                      • kokokoko_euro_spoko Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 11:11
                        tt-tka napisała:

                        > kokokoko_euro_spoko napisał(a):
                        >
                        >
                        >
                        > > Pani chce się poczuć usprawiedliwiona, ale do końca nie wie, czy może.
                        >
                        >
                        > A, na chcenia pani to my nic nie poradzimy. Poczuje, ze moze lub nie moze w za
                        > leznosci od tego, ile internetowych bytow jej odpisze na tak lub na nie ? Nie w
                        > idzisz nonsensu ?
                        > Od takich rozkmin to jest terapia dla wspoluzaleznionych wlasnie.
                        >


                        smile net to taka pierwsza opinia smile rozumiem ją. Do terapii to chyba nie dojdzie, jak mi się wydaje. Ona myśli o rozwodzie i No o stąd ta rozkmina.
                        • tt-tka Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 11:22
                          kokokoko_euro_spoko napisał(a):


                          >
                          > smile net to taka pierwsza opinia smile rozumiem ją. Do terapii to chyba nie dojdzie,
                          > jak mi się wydaje. Ona myśli o rozwodzie i No o stąd ta rozkmina.

                          Ale pani wie, ze po rozwodzie nadal moze ja gnebic poczucie winy i watpliwosci ? Mozna przestac byc zona alkoholika faktycznie, a pozostac nia mentalnie. Jesli stawia sprawe na plaszczyznie "grzeszylam, wiec czy mam prawo" to rozwod jej od takiego myslenia nie uwolni. A terapia moglaby pomoc zrobic porzadek w glowie i emocjach. Ale to juz jak pani chce.
                • zona_mi Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 11:55
                  > A Twoim zdaniem, od kiedy od rzucenia picia, pani może powiedzieć, że ona
                  > jest fair, a on nie? Od kiedy "przedawnią" się jej grzechy?


                  Może powiedzieć, kiedy chce.
                  Tu nie ma przedawnień, w ogóle sensu oceniać sytuację w ten sposób.
                  Lepiej skupić się na własnym nie piciu, a jeśli on brnie - albo próbować go wesprzec (terapia współ), albo go sobie odpuścić.
                  Wartościowanie jest zupełnie nieuzasadnione.
                  Ew może jemu przy kopać, a podnieść swoją samoocenę - sama dla siebie.
                  Oficjalnie i tak oboje są alkoholikami, przy czym ona niepijaca (nie wiadomo, jak długo i ile jeszcze).
                  W takich sytuacjach kieruję się konfrontacją z faktami, nie wartościowaniem.
                • aqua48 Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 12:11
                  kokokoko_euro_spoko napisał(a):

                  > od kiedy od rzucenia picia, pani może powiedzieć, że ona
                  > jest fair, a on nie? Od kiedy "przedawnią" się jej grzechy?

                  Źle stawiasz problem. Pani nadużywaniem alkoholu, w żaden sposób nie grzeszyła wobec pana, tylko niszczyła WŁASNE zdrowie i życie. Zatem nie można mówić o jakimkolwiek "przedawnieniu grzechów" skoro ich nie było. Pan tak samo. Niszczy siebie. Jeśli pani z tym jego uzależnieniem nie po drodze, to nie pozostaje jej nic innego jak odejść.Separacja, rozwód, wyprowadzka. Obojętne co wybierze.
                  Wymówki czy umoralniające gadki może mu robić, ale nie ma to żadnego sensu, bo nic tym nie wskóra. Nie zmieni innego człowieka, nie "przerobi go" na lepszą wersję. Nie ma takiej mocy sprawczej. Może jedynie trwać w swoich zmianach i nie pozwalać ściągać się w dół - obarczać winą za wybory pana. A nad swoim związkiem muszą pracować OBOJE. Tu w opisie nie widzę takiej chęci u żadnego z nich. Pani powinna prócz pracy już wykonanej iść na terapię by poukładać swoje emocje, przestać czuć się "grzesznicą" i odpowiedzialną za picie pana..
            • hosta_73 Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 19:16
              sophia.87 napisała:

              > Jak jakiejkolwiek normalnej kobiecie mogłoby zależeć na związku z pijakiem?

              Niejednej zależy i niejedna z alkoholikiem żyje. Nie masz w swoim otoczeniu takich par, gdzie w trakcie trwania dobrego związku jedno z nich uzależniło się od alko a potem z tego wyszło i związek trwa nadal? Oczywiście, zaraz tu ktoś powie, że związek nie był wcale dobry, jeśli ktoś popadł w uzależnienie, ale to truizm. Mam taką parę w rodzinie, mam wśród znajomych. Dobre małżeństwa, fajni ludzie który wiele przeszli ale dali radę i myślę, że tym kobietom byłoby przykro gdyby przeczytały to, co napisałaś.
              Walka o małżeństwo, o zdrowie i życie drugiego człowieka, którego się ciągle kocha ma sens. Do pewnego momentu, ale ten moment każdy musi określić sam.

              Na forum też niejedna albo żyje z alkoholikiem (pijącym lub nie) albo sama jest uzależniona. Życie.
        • zona_mi Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 10:48
          > Ale t kwestia moralnego prawa do oceny zastanawia mnie dalej.

          Czy jest sens w ogóle to w tych kategoriach traktować?
          Niech sobie go ocenia, jak jej jej się podoba.
          Pytanie - w jakim celu ona artykułuje głośno te oceny. Czego po tym oczekuje?
        • kokokoko_euro_spoko Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 10:52
          bywalec.hoteli napisał:

          > A może mogłaby dać cos z siebie i wspierać i pomoc mężowi wyjść z nałogu zamias
          > t gróźb i połajanek?

          Nie znam.historii ich rozmów, ale przynajmniej od 2 lat Pani nie ustawała w staraniach i prośbach o wspólne wyjście na rowery, do kina. Pan lubi kanapować drinkiem i co mu zrobisz. I według niego nie ma problemu z alkoholem.
              • hosta_73 Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 11:19
                E tam, czyli co, gdyby była para z dużą nadwagą i pani wzięłaby się za siebie, schudła i zaczęła żyć zdrowo i sportowo to nie mogłaby mobilizować pana? Nie ma moralnego prawa bo sama kiedyś była gruba? Dlatego ma spokojnie patrzeć jak pan siedzi na kanapie, je niezdrowo i za dużo i unika kazdej aktywności?
                • kokokoko_euro_spoko Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 11:23
                  hosta_73 napisał(a):

                  > E tam, czyli co, gdyby była para z dużą nadwagą i pani wzięłaby się za siebie,
                  > schudła i zaczęła żyć zdrowo i sportowo to nie mogłaby mobilizować pana? Nie ma
                  > moralnego prawa bo sama kiedyś była gruba? Dlatego ma spokojnie patrzeć jak p
                  > an siedzi na kanapie, je niezdrowo i za dużo i unika kazdej aktywności?
                  >
                  >

                  Ona sobie w pewnym sensie taki wyrzut robi.
                  • hosta_73 Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 11:36
                    "Ona sobie w pewnym sensie taki wyrzut robi"

                    Pan ją wkręca w takie myślenie.
                    Ja bym chyba postawiła sprawę jasno, albo rzucasz picie albo się rozstajemy. Pan może pójść po rozum do głowy jak będzie się musiał wyprowadzić. Takie ględzenie, marudzenie alkoholika nie rusza.
                    • kokokoko_euro_spoko Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 11:44
                      hosta_73 napisał(a):

                      > "Ona sobie w pewnym sensie taki wyrzut robi"
                      >
                      > Pan ją wkręca w takie myślenie.
                      > Ja bym chyba postawiła sprawę jasno, albo rzucasz picie albo się rozstajemy. P
                      > an może pójść po rozum do głowy jak będzie się musiał wyprowadzić. Takie ględze
                      > nie, marudzenie alkoholika nie rusza.
                      >

                      Echh. Wóda pierze.
                • aqua48 Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 12:19
                  hosta_73 napisał(a):

                  > co, gdyby była para z dużą nadwagą i pani wzięłaby się za siebie,
                  > schudła i zaczęła żyć zdrowo i sportowo to nie mogłaby mobilizować pana?

                  Mogłaby wspierać i mobilizować gdyby pan sam CHCIAŁ zmiany i prosił o pomoc. Tu jak widać - nie chce. A co gorsze konsekwencjami swoich decyzji obarcza panią. Jest dorosły, a pani nie ma żadnego realnego wpływu na JEGO samodzielne wybory. Jeśli ona poczyni kroki w kierunku odejścia, to mogłoby być dla niego motorem do zmian. Uwaga - mogłoby nie oznacza na pewno tak będzie.
                  • hosta_73 Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 12:55
                    Bardziej chodziło mi o to, że pani jak najbardziej ma prawo mówić, że nie podoba jej się to co pan robi i chce by to zmienił. To że kiedyś robiła podobnie nie odbiera jej prawa do wyrażenia swojego zdania i oczekiwania zmiany. A pan zamyka jej usta twierdząc, że była taka sama i niech teraz siedzi cicho.
                    A to czy on chce to w ogóle inna sprawa,
          • zona_mi Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 12:03
            przynajmniej od 2 lat Pani nie ustawała w sta
            > raniach i prośbach o wspólne wyjście na rowery, do kina. Pan lubi kanapować dr
            > inkiem i co mu zrobisz. I według niego nie ma problemu z alkoholem.

            Tylko ze to tak nie działa.
            Ona nie pije, ale nie zna mechanizmów uzależnienia i sądzi, że mąż robi/nie robi coś jej na złość, z lenistwa, niechęci itd.
            I nie wie, jakie zachowania w związku z alkoholikiem mają sens, a jakie nie. Jak zachowywać się mądrze przy jego chorobie, a jak stawiać wymagania ponad miarę.
            I czy w ogóle byłaby gotowa powalczyć - konstruktywnie - o związek. Bo to cholernie trudne zadanie.
            • zona_mi Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 12:14
              Dodam, że terapia dla współuzależnionych to nie jest sposób na wyleczenie alkoholika, tylko na poradzenie sobie samej.
              Właśnie z poczuciem winy, krzywdy i tego wszystkiego, co niesie ze sobą taki układ.
    • beataj1 Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 11:33
      Po pierwsze, zdaje się że w przysiedze małżeńskiej nie ma tego kretyńskiego zdania pt alkohol jest dla ludzi. Czyli Pani nie musi Pana głaskać po pleckach
      Po drugie uzależnienie jest destrukcyjne, dla nich, niej, niego I wszystkich razem i osobno.
      Po trzecie: uzależniony facet w ramach tłumaczenia nałogu i manipulacji użyje absolutnie każdego argumentu jaki mu przyjdzie do głowy. I na pewno znajdzie taki który chwyci.
      Po czwarte: kobiety znacznie częściej bywają wspoluzaleznione. To jest trudny kawałek życia.
      Po piąte: ona ma prawo, a wręcz obowiązek postawić granice pokazując co jej nie pasuje. Ma prawo zmienić zasady związku bo każdy człowiek ma prawo zmienić zdanie. Tak po prostu.
      Po szóste: nie ma czegoś takiego jak wspieranie nałogowca, który nie robi nic by z nałogiem walczyć. To jest wspieranie nałogu.

      Pani ma prawo zadbać o siebie. Biorąc pod uwagę jej historie, bycie z uzależnionym człowiekiem to bardzo poważne ryzyko powrotu do picia i zniszczenia sobie życia.
      Pani nic mu nie jest winna. I nie ma znaczenia co robili kiedyś
      Teraz jest teraz.
    • ewamaria.star Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 11:45
      Przypomina mi to rodzinę chłopaka. Niestety pani wróciła tu do picia, mimo dzieci straszących ich konsekwencjami. Najstarszy syn tej pani tez zaczął pić i brać narkotyki i wciągnął w to swoją dziewczynę. Nie jest łatwo wyjść z nałogów.
    • solejrolia Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 12:12
      Mam takich bardzo dobrych znajomych, pani na pewno lubiła napić się, ale nałogiem bym to nie nazwała. Po prostu dobrze się bawili.
      Natomiast pani zobaczyła, że pan pije coraz więcej i więcej, a dzieci na to patrzą.
      Ona powiedziała STOP, i zmienila styl życia, na zdrowszy, bieganie, nastawiła się na aktywność, wciągnęła w to dzieci , on w tym momencie też chciał zmian i angażować się zaczął, i ogólnie byli fajną ekipą, a jednocześnie on coraz więcej pił.
      (Im dłużej ona nic , tym więcej on pił. Im dłużej to trwało, tym częściej on, no i też w ukryciu. I takie tam). Terapie dla par nie pomogły. Rozstali się. Są po rozwodzie już jakiś czas. Pani świetnie sobie radzi, ma świetny kontakt z synami, ma karierę, jest ambitna, zawsze była, aktywna, zadbana. Pan z tego co wiem nie zmienił nic w swoim stylu życia i bycia.
        • solejrolia Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 12:32
          Cóż...u mojej kumpeli można powiedzieć, że wszystko dobrze skończyło się- teraz każde z nich żyje teraz dokładnie tak, jak chce żyć.
          Pani rozwija się i jest jej dobrze, a pan nie ciągnie jej w dół. A pan żyje jak lubi, i nikt mu nie truje nad uchem, nie każe jeść tego czego on nie lubi ( zdrowo), nie angażuje czasu i nie nakazuje aktywności. Itd. Luzik!
          • kokokoko_euro_spoko Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 12:34
            solejrolia napisała:

            > Cóż...u mojej kumpeli można powiedzieć, że wszystko dobrze skończyło się- teraz
            > każde z nich żyje teraz dokładnie tak, jak chce żyć.
            > Pani rozwija się i jest jej dobrze, a pan nie ciągnie jej w dół. A pan żyje jak
            > lubi, i nikt mu nie truje nad uchem, nie każe jeść tego czego on nie lubi ( z
            > drowo), nie angażuje czasu i nie nakazuje aktywności. Itd. Luzik!
            >

            Tu też chyba tak będzie. Nie życzę jej, ale ona chyba już powoli godzi się z takim obrazkiem. Niech kanapuje do wyrzygu.
    • bene_gesserit Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 12:14
      Jeśli jej zależy na tym, żeby on wyszedł z nałogu, powinna zorganizować interwencję.
      Nic innego nie pomoże.

      Chyba, że tak naprawdę nie chce, żeby on wyszedł z nałogu. Wtedy powinna dalej robić mu wyrzuty, gderać i awanturować się.
    • anorektycznazdzira Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 12:17
      Pani przede wszystkim ma prawo żyć tak, jak chce- i jeśli nie chce żyć z pijakiem, to ma prawo nie chcieć.
      Pan się ogarnie i dołączy albo nie ogarnie i nie dołączy.
      To tak, jak np. decyzja o wyjeździe/powrocie do kraju, decyzja o zmianie pracy, o kolejnym dziecku. Jedno ma prawo chcieć i tak żyć. Jeśli drugie nie zamierza, to nie zamierza, i niech nie rozkminia do czego ona ma prawo, bo to jest dziecinne. Ma prawo. On będzie zainteresowany albo to małżeństwo to przeszłość.
    • mandre_polo Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 14:56
      Robienie wyrzutów alkoholikowi nie pomoże w podjęciu decyzji o abstynencji. Uzależnienie wynika ze słabej kondycji psychicznej. Alkoholik nie ma planu dnia, tygodnia. Wszystko go rozstraja jest dobre żeby się napić, wyłączyć emocje. Taka ułomność
    • szafireczek Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 15:24
      Pani powinna zadbać o siebie, jeśli się widzi z tym panem dalej, to wypadałoby zawalczyć o tę relację, bo pan ewidentnie pikuje. Aczkolwiek, jeśli oceni, że to walka z wiatrakami i sama może popłynąc przy tej okazji, to chyba lepiej ratować to, co się realnie da - czyli siebie.
    • str8.up Re: Pani wyszła a Pan nie 01.08.21, 15:37
      Robienie wyrzutów jest IMO bez sensu, pewnie go tym wkurza i pan idzie się napić. Albo pan chce z nałogu wyjść i pani mu pomaga albo pan nie chce i pani decyduje czy może żyć z alkoholikiem.

      Swoją drogą, to znam dwóch byłych (w sensie, że już albo na razie nie piją) alkoholików i obydwoje przerzucili się z jednego nałogu w drugi. Akurat w tych przypadkach to sporty, więc teoretycznie nałóg "lepszy". Natomiast mój wniosek jest taki, że jak ktoś jest nałogowcem (podatny na uzależnienia), to nim pozostanie i albo druga strona to zaakceptuje albo lepiej się rozstać.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka