Dodaj do ulubionych

pensje parlamentarzystów a kryzys demokracji...

01.08.21, 20:02
...przedstawicielskiej.

Był tu niedawno wątek na temat propozycji podniesienia zarobków parlamentarzystów i z tego, co widzę pomysł ten wzbudza raczej jednogłośny sprzeciw.
Ale ja myślę, że tutaj niestety mieszają się dwie sprawy.
Zarobki polskich parlamentarzystów są kompromitujące dla państwa polskiego. Ludzie, którzy decydują o kształcie państwa i o naszym życiu, zarabiają tyle, co malarz pokojowy czy glazurnik w stolicy (nie ujmując nic glazurnikom). Pensje są śmieszne, nie zachęcają do tej roli ludzi kluczowych zawodów – prawników, ekonomistów. Ale są też po prostu kompromitujące dla nas wszystkich – skoro tyle płacimy posłom i senatorom, to co za państwo mamy? Czy to jest biedny kraj afrykański, zmagający się z kryzysem i upadkiem?
Ale ja głęboko rozumiem, skąd się bierze społeczny (i również wasz) sprzeciw. No bo jak widzicie, KTO tam pracuje i JAK pracuje, to nóż się wam w kieszeni otwiera i uważacie, że ci konkretni ludzie nie zasługują na żadną podwyżkę. Z jednej strony tępa maszynka głosująca PISu, która nigdy nie kwestionuje głosu wodza (no chyba że chodzi o poprawę losu zwierząt – wtedy o co, to nie!). Z drugiej główna opozycja, która nie dociera na kluczowe głosowania, zacina się w kiblu, myli guziki i cały szereg żenujących wymówek na przegrane głosowania – również te, które można było wygrać. Z trzeciej twardzi ideolodzy z lewicy, którzy beznadziejnie podlizują się elektoratowi, których ich nie chce, a olewają całkowicie potrzeby swojego twardego elektoratu wielkomiejskiego,
no i myślą, że grają w wielką politykę, a dają się ograć Kaczyńskiemu jak dzieci na podwórkowym boisku. Ale oddając sprawiedliwość np. Razem – ci to przynajmniej są naprawdę merytorycznie przygotowani do pracy w parlamencie.
Ale rozumiem, że nikt nie widzi powodów, by wynagradzać podwyżką grupę 1 i 2, czyli większość naszego parlamentu.
I tu przechodzę do meritum mojego wątku – kryzysu demokracji przedstawicielskiej.
Ktoś kto kiedyś wpadł na ten pomysł, to kombinował tak – grupy ludzi o podobnych interesach (klasowo, zawodowo, wiekowo, geograficznie) będą wybierać swojego przedstawiciela – w założeniu najbardziej ogarniętego, mądrego spośród siebie, żeby reprezentował ich interesy. W ten sposób to ciało ustawodawcze będzie takim mini społeczeństwem, ale trochę mądrzejszym niż przeciętna.
A co mamy w aktualnym systemie partyjnym?
Że do polityki nie pchają się osoby najbardziej ogarnięte i inteligentne, bo te mogą w swoich zawodach zarobić na wolnym rynku 2-3 razy więcej (i jest to zdecydowanie przypadek Polski – patrz niskie pensje parlamentarzystów). Nie są to również realni przedstawiciele ludzi, bo na listy wyborcze trafiają ludzie wybrani nie przez społeczności tylko przez polityków, albo wręcz przez jednego polityka (vide PIS) i jest to metoda dyscyplinowania partii i nagradzania najwierniejszych (i miernych) piesków. Od lat badania socjologiczne pokazują, że wszystkie kolejne parlamenty w Polsce miały bardziej konserwatywne poglądy niż społeczeństwo. Nie ma żadnego mini-społeczeństwa w parlamencie, jest kółko adoracji wodzów partii. A kto w ogóle idzie do polityki, skoro nie ci najbardziej kompetentni i ogarnięci? W 90% są to dwie grupy:
1) Ci, którzy na rynku pracy nie mają szans nawet na te marne pieniądze, które zarobią w parlamencie, więc naprawdę nie są to tuzy intelektualne naszego społeczeństwa, za to dobre w kombinowaniu i obracaniu się we właściwych kręgach (w stylu Rysio Czarnecki i cała ta masa tabulae, których nazwisk nikt nie zna)
2) ludzie zaburzeni , często o cechach psychopatycznych, dla których władza i możliwość narzucania własnej wizji całemu społeczeństwu (choćby po trupach) jest kluczowa, i przede wszystkim służy do załatwienia swoich prywatnych traum i rekompensacie głębokich kompleksów.
Mamy świetne dwa przykłady z brzegu: Kaczyński, który nie ma żadnego życia prywatnego i któremu władza służy do prywatnej vendetty za śmierć brata, która była absurdalna i zupełnie przypadkowa, ale on potrzebował znaleźć konkretnego odpowiedzialnego (być może wypierając fakt, że to on sam jest najbardziej odpowiedzialny), więc znalazł Tuska. Celem tej całej jego krucjaty przez ostatnie lata jest zniszczenie państwa, jakie zbudowali poprzednicy i odwrócenie europejskiego, zachodniego i progresywnego kierunku, w jakim zmierzało. Tak jakby chciał zostawić kamień na kamieniu po znienawidzonym państwie Tuska.
I drugi - Ziobro, który jest po prostu psychopatą i którego cala deforma systemu sprawiedliwości to zemsta na złych sędziach, co nie skazali bogu ducha winnych lekarzy, którym na stole operacyjnym zmarł totalnie schorowany tatuś Ziobry. Śmierć ojca, który chorował przewlekle wiele lat, dla 40-letniego starego byka była takim wstrząsem, że postanowił wsadzić za kraty cały świat, a że ówczesny system sprawiedliwości z nim nie współpracował, Ziobro uznał, że zasługuje na Gwiazdę Śmierci.
W jaki sposób tak głęboko zaburzeni ludzi sprawują w naszym państwie tak wysokie i decydujące stanowiska? Czy i w jakiejkolwiek mierze są reprezentantami jakiejś normy społecznej, jakiejś racjonalnej, większościowej wizji? A jednak to w wyniku demokracji przedstawicielskiej dostali te stanowiska.

Jak wyjść z tego ślepego zaułka, w który ten system nas zapędził?
Obserwuj wątek
    • pani07 Re: pensje parlamentarzystów a kryzys demokracji. 01.08.21, 20:12
      Odnośnie podwyżki pensji (50-60%) jeśli się nie mylę, to poza partią Razem politycy wyjątkowo łatwo się porozumieli.
      I tak, od dawna powinny takie podwyżki być, ale za duże są, gdy widzi się pensje np. pielęgniarek, nauczycieli itp.
      Wśród polityków mnie np. dziwi czasami głupota- symbolem stał się rokujący tak swego czasu Petru, który swoją rysiową głupotą zaraził tak naprawdę całą Nowoczesną- wyjątkowo się podobierali tam.
      • bialeem Re: pensje parlamentarzystów a kryzys demokracji. 02.08.21, 00:28
        Obecna pensja parlamentarzysty nie pozwala na przeżycie w Warszawie osobie, która musi sobą coś reprezentować. Jest wysoka dla pielęgniarki, ale tam nie siedzą pielęgniarki, a osoby mające możliwość lewego dorobienia sobie jak nikt inny. Z jednej strony nie powinni być oderwani od rzeczywistości zwykłego człowieka, a z drugiej wolałabym żeby nie myśleli tylko o tym jak zarobić więcej pieniędzy.
        Chyba to drugie u mnie przeważa. Realnie ich podwyżki kosztują nas niewiele w porównaniu z ryzykiem jakie niosą cięcia lub pozostawienie ich na obecnej stopie. Dobrze by tylko było przed wyborami przypomnieć im jak żyje reszta. Może obowiązkowy pobyt w jakimś mieszkaniu komunalnym przez miesiąc i wydzielone 2k na życiesuspicious
    • demodee Re: pensje parlamentarzystów a kryzys demokracji. 01.08.21, 20:21
      Ale do polityki nie powinno się iść dla pieniędzy!

      Chcesz zarabiać - idź do biznesu. Politycy powinni kierować się innymi motywacjami niż przedsiębiorcy, których interesuje tylko zysk.

      I uważam, że parlamentarzyści powinni zarabiać średnią krajową. Plus kasa na prowadzenie biura itp.
    • malia Re: pensje parlamentarzystów a kryzys demokracji. 01.08.21, 20:25
      Podwyżka nie sprawi, ze ludzie zaczną wybierać tych bardziej inteligentnych i kompetentnych. Jej brak nie sprawi, ze odejdą idioci . Bo to w ogole nie jest kwestia wielkości pensji polityków. Nagle znajduje się geniusz, idzie do polityki, będzie miał dobrze zapłacone i wszyscy na niego glosują. Wierzysz w to ?
      • claudel6 Re: pensje parlamentarzystów a kryzys demokracji. 02.08.21, 00:24
        chyba nie zrozuzmiałaś tego, co napisałam.
        >podwyżka nie sprawi, ze ludzie zaczną wybierać tych bardziej inteligentnych i kompetentnych.
        tu chodzi o to, Z JAKIEJ PULI wybierasz. jak pensje są żałosne, to zawsze będziesz wybierać z puli miernot lub psychopatów. nie ma znaczenia wtedy, kogo wybierzesz.
        >Jej brak nie sprawi, ze odejdą idioci .
        jezu. idioci jak już się dostali na jakieś stanowiska, to nie odejdą. ale ktoś ich wpuścił na listy. nie Ty i nie ja. tylko wodzowie partii. o TYM jest ten post.
        >Nagle znajduje się geniusz, idzie do polityki, będzie miał dobrze zapłacone i wszyscy na niego glosują. Wierzysz w to ?
        nie pisałam o geniuszach, tylko ludziach kompetentnych. nie zagłosowałabyś na kogoś kompetentnego, kierującego się własną wiedzą, a nie wyłącznie sterowanego przez partię?
    • ludzikmichelin4245 Re: pensje parlamentarzystów a kryzys demokracji. 01.08.21, 20:38
      W kwestii niskich uposażeń - efekt, o którym mówisz, może przejawiać się dwojako - z jednej strony obecność reprezentantów o niewystarczających kompetencjach, z drugiej strony - nadreprezentacja ludzi na tyle zamożnych i finansowo zabezpieczonych, że trudno uznać ich za realnych reprezentantów niezamożnej i średniozamożnej większości społeczeństwa.
    • runny.babbit Re: pensje parlamentarzystów a kryzys demokracji. 02.08.21, 13:28
      Sądzę że lepiej nie będzie póki panuje przekonanie że polityka i władza to musi być coś złego, a ludzie nie chcą się angażować w życie społeczne. To widać od samego dołu, nawet nie mam na myśli szczebla gminnego, tylko jakieś bardziej lokalne jednostki, typu rada dzielnicy albo nawet trójka klasowa. Ludziom kompletnie się nie chce w to angażować, nie chcą poświęcać swojego czasu, zrobić coś wspólnie. To powoduje że faktycznie do władzy dostają się ci którzy nie powinni, przy milczącej aprobacie większości, która się wręcz cieszy że nie musi się już w nic angażować. Takie mechanizmy mamy na każdym szczeblu tego systemu, tylko na górnych jest więcej korzyści. Ale główna zasada pozostaje ta sama- bierność większości, daje przyzwolenie na działanie mniejszości. Imo dopóki od małego nie skupimy się na budowaniu poczucia wspólnoty, uczeniu prawdziwego działania w grupie opartego na wartościach etycznych, demokratycznych i liberalnych, to będziemy się osuwać w mentalny wschód.
      • myfaith Re: pensje parlamentarzystów a kryzys demokracji. 02.08.21, 14:33
        Wiesz runny / byłam przewodnicząca RR - wytrzymałam 2 lata / doszłam do wniosku ze nie będę kopać się z koniem bo na 14 przedstawicieli tylko kilku miało konstruktywne podejście ( ogarnijmy temat, wyznaczmy zadania i je realizujemy) a pozostali to chcieli przedewszystkim realizować swoje własne wyobrażenia i je forsować za wszelka cenę . Był pan typ rewolucjonisty / liczyła się tylko jego wizja i chętnie oskarżał innych o wszelskie konszachty z dyrekcja celem storpedowania jego pomysłów , była pani bardzo udzielająca się w jakim ruchu kościelnym która zdecydowanie negowała wszelkie przejawy „ pogaństwa” ( haloween , zabawa dla rodziców z kieliszkiem wina itp) , byli tez rodzice którzy chcieli dyskutować żeby dyskutować bo pni po prostu muszą wyrazić swoje ( długie) zdanie wiec zebrania trwały po kilka godzin i wg nich musiał być co 4 tygodnie ( bo po prostu - wcześniejsze stwierdzenie - musieli się wypowiedzieć)

        Także nie dziwie się ze na radnych, posłów idą ludzie o cechach lekko lub bardziej narcystyczno -psychopatycznych / vide Rysiu Czarnecki 😁 ( nie mam sobie nic do zarzucenia i chętnie się wypowiem na każdy temat )
      • nenia1 Re: pensje parlamentarzystów a kryzys demokracji. 02.08.21, 19:36
        runny.babbit napisał(a):

        > Sądzę że lepiej nie będzie póki panuje przekonanie że polityka i władza to musi
        > być coś złego, a ludzie nie chcą się angażować w życie społeczne.

        w życie społeczne to się ludzie angażują, natomiast zwyczajnie nie przebijesz się do szczytu polityki
        bez znajomości i zaplecza. To według mnie dość naiwne przekonanie, że jak zwiększymy pensje
        to w polityce pojawią się fachowcy. To zabetonowany układ, wystarczy popatrzeć od ilu lat na samej
        górze bujają się ci sami ludzie.




        To widać od
        > samego dołu, nawet nie mam na myśli szczebla gminnego, tylko jakieś bardziej lo
        > kalne jednostki, typu rada dzielnicy albo nawet trójka klasowa. Ludziom komplet
        > nie się nie chce w to angażować, nie chcą poświęcać swojego czasu, zrobić coś w
        > spólnie. To powoduje że faktycznie do władzy dostają się ci którzy nie powinni,
        > przy milczącej aprobacie większości, która się wręcz cieszy że nie musi się ju
        > ż w nic angażować. Takie mechanizmy mamy na każdym szczeblu tego systemu, tylko
        > na górnych jest więcej korzyści. Ale główna zasada pozostaje ta sama- biernoś
        > ć większości, daje przyzwolenie na działanie mniejszości. Imo dopóki od małego
        > nie skupimy się na budowaniu poczucia wspólnoty, uczeniu prawdziwego działania
        > w grupie opartego na wartościach etycznych, demokratycznych i liberalnych, to b
        > ędziemy się osuwać w mentalny wschód.
        • pragma_2019 Re: pensje parlamentarzystów a kryzys demokracji. 02.08.21, 19:51
          Cokolwiek napisze będzie tylko powtórzeniem myśli z wątku otwierającego, więc nie śmiem. Odważę się tylko na uwagę (zresztą też powtarzaną): dla niektórych ważna jest zmiana "systemu", który sam się nie stworzył. On nie został zastany. Dla innych istnienie nie ma kompletnego znaczenia, znaczenie mają tylko poszczególne wypadkowe. Dla niektórych wyłącznie osobiste stanowiące oś własnej egzystencji gdzie słońce i Bezos z rakietą kręcą się wokół osi umieszczonej w Pustosławkach Dolnych przeciętnego kraiku. Dla innych rakieta właściciela staje się punktem odniesienia zainteresowań. Z dwóch powodów. Wyniesienia ludzkości w inny wymiar. 2.Kompletnej dekadencji niezrozumialej przez współczesnych niewolników na etacie w Amazonie oddających mocz do butelki czy pracujących po 72 godz tyg, by rakietka razem z ego właściciela wtrysnęły się w inną grawitację.
        • runny.babbit Re: pensje parlamentarzystów a kryzys demokracji. 02.08.21, 20:23
          Masz rację że układ jest zabetonowany. Co do zaangażowania to polemizowalabym, ludzie nie są zainteresowani nawet działaniem na rzecz wspólnoty w której mieszkają, a co dopiero jakiejś większej grupy. Na pewno jedno jest powiązane z drugim, część nawet gdy się zaangażuje, odpada gdy widzi że nie przebije głową muru - lokalni społecznicy cos o tym wiedzą.
          Natomiast nigdzie nie pisałam że lekarstwem na to są wyższej pensje, absolutnie nie.
    • alicia033 Re: pensje parlamentarzystów a kryzys demokracji. 02.08.21, 15:26
      claudel6 napisała:

      > Mamy świetne dwa przykłady z brzegu: Kaczyński, który nie ma żadnego życia prywatnego i któremu władza służy do prywatnej vendetty za śmierć brata, która była absurdalna i zupełnie przypadkowa, ale on potrzebował znaleźć konkretnego odpowiedzialnego (być może wypierając fakt, że to on sam jest najbardziej odpowiedz
      > ialny), więc znalazł Tuska. Celem tej całej jego krucjaty przez ostatnie lata jest zniszczenie państwa, jakie zbudowali poprzednicy i odwrócenie europejskiego, zachodniego i progresywnego kierunku, w jakim zmierzało. Tak jakby chciał zostawić kamień na kamieniu po znienawidzonym państwie Tuska.
      > I drugi - Ziobro, który jest po prostu psychopatą i którego cala deforma systemu sprawiedliwości to zemsta na złych sędziach, co nie skazali bogu ducha winnych lekarzy, którym na stole operacyjnym zmarł totalnie schorowany tatuś Ziobry. Śmierć ojca, który chorował przewlekle wiele lat, dla 40-letniego starego byka
      > była takim wstrząsem, że postanowił wsadzić za kraty cały świat, a że ówczesny system sprawiedliwości z nim nie współpracował, Ziobro uznał, że zasługuje na Gwiazdę Śmierci.

      no naiwna, jak dziecko we mgle.
    • pragma_2019 Re: pensje parlamentarzystów a kryzys demokracji. 02.08.21, 19:14
      Też nie znam odpowiedzi na ostatnie pytanie (zbędne do znakomitej całości). Przypuszczam że jedynym rozwiązaniem, co miało miejsce w powojennych Niemczech, jest wymarcie pewnej generacji. Czyli za około 20-30 lat. Biorąc jednak pod uwagę statystykę i występowanie u seniorów demencji, Alzheimera, wylewów , spastyki ruchowej, kompletnej jaskry i innych chorób oraz upośledzeń po mózgu i ciele optymistycznie szacuję... za około 20-25 lat.
      • myfaith Re: pensje parlamentarzystów a kryzys demokracji. 02.08.21, 19:34
        jak miałam lat 20+ to tez liczyłam ze wystarczy żeby pewne pokolenie wymarło a w US i Gminnym to bedzie wreszcie normalne podejście jak do klienta ....O ja naiwna wtedy
        Pokolenie odchodzące uczy złych nawyków następujące po nim. Mam takiego radnego - jak zaczynał z 15 lat temu to był ambitny, prospołeczny i potrafił współpracowac z innym radnym z obozu przeciwnego. Niestety wybił sie do powiatu (chyba lub wojewódzkiego sejmiku) i coś mu sie zrobili w glowke zwłaszcza ze jest w jedynej słusznej partii gdzie jego ojciec jest (p)osłem....
      • runny.babbit Re: pensje parlamentarzystów a kryzys demokracji. 02.08.21, 20:31
        W powojennych Niemczech nie chodziło tylko o wymarcie generacji, to byłoby za mało. Tam cały system poniósł tak dotkliwą klęskę że nie było czego zbierać, tylko wyciągać wnioski i zaczynać od nowa. Szczęście w nieszczęściu u nas jest po prostu za dobrze żeby prowokować do głębokich zmian.
        • pragma_2019 Re: pensje parlamentarzystów a kryzys demokracji. 03.08.21, 10:30
          anorektycznazdzira napisała:

          > Wymarcie generacji gie daje, bo starzeje się i dziadzieje kolejna generacja, kt
          > óra tradycyjnie nie nadąża za rzeczywistością i nie ma perspektywy istnienia w
          > tym kraju lat 50 tylko kilka- co powoduje że gra na krótką perspektywę własneg
          > o interesu.
          >
          >
          Tu się podpiszę.
    • taje Re: pensje parlamentarzystów a kryzys demokracji. 02.08.21, 20:01
      Świetny post i analiza!

      W normalnym kraju bez wahania powiedziałabym, że pensje parlamentarzystom należy podnieść ale u nas (zwłaszcza w obecnej konfiguracji politycznej) mam poważne wątpliwości. Pytanie od czego zacząć - czy wysokie pensje przyciągną lepszych kandydatów, czy wręcz przeciwnie. Obawiam się, że to drugie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka