Dodaj do ulubionych

Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych

02.08.21, 11:46
Co było na plus a co na minus?
Na plus to, że dzieci nie wcinały się do rozmowy rodziców i innych dorosłych bez pytania ( teraz ciężko rozmawiać z doroslymu przekrzykując ich dzieci, które wtrącają się nie pytane do rozmowy, a jak je ignorujesz to krzyczą coraz bardziej.
Na plus było też to, że dzieci były uczone kreatywności, np robiły same domek dla lalek z kartonu i mebelki z pudełek od zapałek, teraz wszystko można kupić gotowe, brak pola dla wyobraźni.
Na minus kary cielesne, brak rozmowy (rozmawiano tylko o tym, co w szkole, jakie oceny, brak rozmowy typu pierwsza sympatia, miesiączka, problemy z rówieśnikami i nauczycuelami). Na minus - zmuszanie do kontaktu z innymi typu daj buzi cioci, czemu nie chcesz usiąść na kolankach, powiedz wierszyk księdzu (to przy chodzeniu po koledzie).
Na minus -zmuszanie do rzeczy, których nie zdołali zrobić rodzice ( typu basen, szkoła muzyczna, gimnastyka), dziecko nie lubi ale mysi chodzić bo inaczej "będzie łopatą kopać rowy".

Jeszcze jedno pytanie, czy wtedy po prostu rodzice chcieli dobrze, czy była niska świadomość? Wiele starych osób mówi, że dziś inaczej wychowało y swoje dzieci, ale i tak mało kto do tego się przyznaje, dominują teksty o niewdzięcznych dorosłych dzieciach lub wyjeżdża tekst "ja miałam jeszcze gorzej". Co myślicie?
Obserwuj wątek
    • tiffany_obolala Re: Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych 02.08.21, 12:04
      Na minus - dzieci i ryby głosu nie mają, zjedz ziemniaczki do końca, słuchaj starszych, bo są starsi. W opiece nad niemowlęciem - karmienie na godziny i chodziki.
      Na plus - z jednej strony rodzice mniej się trzęsli nad potomstwem (m.in. dlatego, że mieli mniej możliwości kontroli - koleżanka zostawiła matce w wakacje kartkę na stole "pojechałam z Ziutą na Mazury", a potem wysyłała pocztówki, jak jej się przypomniało - zresztą, czy któraś z nas puściła by dzieci jak Tereskę i Okrętkę albo Podróż za jeden uśmiech?), dzieci miały możliwość się nudzić, zajęcia dodatkowe były, ale chyba mniej, niż teraz. Z drugiej strony - była wioska do wychowywania dzieci. Dorośli zwracali uwagę również na nieswoje dzieci.

      Ze mną rozmawiano, choć faktycznie raczej mnie nie przytulano i było mało wylewnie...

      Rodzice chyba generalnie chcą dobrze dla swoich dzieci. Zmieniają się mody, teorie psychologiczne, wiedza żywieniowa itd. Poza tym na naszych rodziców przeniosły się traumy wojenne, oni te traumy w jakiś sposób przekazują dalej, my nieświadomie powtarzamy ich błędy, choć wydaje nam się, że postępujemy odwrotnie, niż oni, to efekt jest taki sam.
    • bialeem Re: Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych 02.08.21, 12:19
      Nie wiem jak wy, ale ja jako dziecko wtryniałam się w rozmowy dorosłych nonstop skrzętnie ignorując "dzieci i ryby". Matka zresztą powtarzała to z uśmiechem, a nie z przyganą.

      Na plus - puszczanie samopas, większa wolność, brak nadzoru nad każdą minutą spędzaną przez dziecko. W razie potrzeby stawało się pod balkonem i wołało nieśmiertelne "mamaaaaa". Teraz to nielegalnetongue_out

      Na minus - rzeczywiście dość niebezpieczne zabawy typu skakanie z 4 metrowych nasypów i co tylko 6-12latkowi do łba wpadnie.
      Wspólne pokoje. Teraz rodzice bardziej dbają o prywatność dzieciaków i ich przestrzeń niż o własną (co w sumie też nie jest idealne)
      Większe zaufanie do obcych. Nie każdy był traktowany jako potencjalne zagrożenie.

      Plusominus - w czasach niedostatku każda nowość dzieliła dzieciaki na te mające i te niemające, ale te niemające uczyło się, że to nie jest koniec świata. Teraz dzieć w większości musi, bo siebie (albo rodzica) udusi.

      I jeszcze - nie zazdroszczę ludziom, którzy wychowali się nie wiedząc co oznacza brak internetu. Obecnie oderwanie od internetu, to robienie z kogoś kaleki. Komunikacja się zmieniła w ciągu ostatnich 20 lat drastycznie. Cieszę się, że przeżyłam kawałek życia w erze "przed".


      • tiffany_obolala Re: Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych 02.08.21, 12:28
        Czy ja wiem, czy ten internet taki straszny? Ostatnio się zastanawiałam, czy bym przeżyła bez internetu. Może i tak, bo też kawał życia przeżyłam "przed". Ale już bez prądu byłoby mi bardzo trudno - w bloku by się nie dało, musiałabym się ewakuować do teściów, mieszkających w przedwojennym domu, którzy się nie pozbyli jeszcze różnych ówczesnych przydatnych gadżetów i instalacji typu piwniczka-ziemianka czy studnia.
        • bialeem Re: Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych 02.08.21, 12:36
          Nie mówię, że jest straszny. Rozwiązuje tryliard problemów, tworzy biliard nowych i płaci moje rachunki. Bardzo się cieszę po prostu, że wiem jak było wcześniej. Teraz się tak nie da, bo automatycznie jest się odciętym od świata. Świat się przeniósł do internetu. Tamten już nie istnieje.
      • konsta-is-me Re: Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych 02.08.21, 13:45
        A ja zazdroszczę dzieciom które mają internet od zawsze...
        Albo choćby od młodych lat.
        Nie oszukujemy się, przed internetem dostęp do informacji był prawie żaden.
        Ogólna wiedzą o świecie też
        O podróżowaniu nie wspomnę.

        Owszem dla ludzi, którym wystarcza "własne podwórko" to było ok, może nawet takich ludzi jest większość.
        Ale dla takich jak ja internet to niebo, raj i zbawienie niemalże.
        Nie umiałabym żyć bez internetu , w sensie dostępu do całego świata, nie chodzi mi o uzależnienie od gier itp.
        Nie wiem czemu widzicie tylko wycinek ,typu "siedzi nosem w komórce"- co takiego było fajnego wcześniej?
        Byliśmy uwięzieni w swoich małych skrawkach świata i tyle .
        Teraz jest zupełnie inaczej.
        • simply_z Re: Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych 02.08.21, 14:01
          ale piszesz z perspektywy osoby doroslej.gorzej ze bedac nastolatkiem nie mozna sie odciac od bzdur typu tik toki, instagramy z dziewczynami pokazujacymi sztuczne cyce i gole dupy. mnie sie podobal swiat bez smartfonow. koncert gdzie kazdy w nim uczestniczyl a nie filmowal, impreza, z ktorej nikt nie zamieszczal potem zdjec w sieci, interakcje z ludzmi, ( a nie..wszyscy siedzimy z nosem w tel) itd itp.
        • bialeem Re: Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych 02.08.21, 15:04
          Nie wiem czy nazwałabym to uziemieniem. Raczej przywiązaniem do swojego skrawka świata.
          Domowa biblioteczka posiadała wystarczający zasób wiedzy z przeróżnych dziedzin i zapewniała sporo rozrywki w sposób skupiony i niezbyt przeładowany.
          Wiedza o możliwościach jakie zapewnia świat powoduje też frustrację, że nie możemy z nich korzystać. Wtedy raczej nie czytałam 3-4 książek na raz, a jedną od deski do deski, a później kolejną. Trudniej się było rozproszyć. Wiedza była bardziej... wartościowa, bo właśnie trudniejsza do zdobycia.
          Teraz świat jest bliziutko w sieci, wielki i nieogarnialny.
          Znów - absolutnie nie mówię, że internet jest jakoś zły. Po prostu nieodwracalnie zmienił... wszystko.
          • kobietazpolnocy Re: Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych 02.08.21, 15:26
            No akurat nie zgodzę się. Ta wiedza często była nieaktualna, trudna do zweryfikowania i zdobywanie informacji zużywało dość dużo energii, którą lepiej byłoby poświęcać na analizowanie danych i wyciągnie wniosków.
            To wiązało się też z brakiem krytycznego podejścia do tego, co się czyta - bo jak tu poddawać w wątpliwość zarówno encyklopedię jak i Mickiewicza?
            Jak wyszłam na wielki świat to okazało się, że kujon ma w głowie dużo bezwartościowych informacji i wiedzę opartą w dużej mierze na poglądach przekazywanych przez najbliższe otoczenie. Coś jak z przekonaniem, że pisanki to tylko w Polsce, itd.
            • rexona_sport Re: Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych 02.08.21, 17:25
              Dziwią mnie twoje przemyślenia bo ja widzę zgoła odwrotną sytuację, to dzisiejsi nastolatkowie czerpią wiedzę głównie z czytania nagłówków, nawet nie całych artykułów. Ciezko nie zauważyć ze ogólnie poziom dziennikarstwa bardzo się obniżył i ciężko mi z tym zestawić myśl jakoby dzisiejsza młodzież myślała bardziej krytycznie lub przeznaczała czas zaoszczędzony na wyciąganiu wolumenów encyklopedii z półek na analizę informacji. Wręcz jest tak ze jeśli czegoś nie ma na Wikipedii to „w dupie z tym” a wiedzę ostateczną stanowi pierwsza strona wyników wyszukiwania w google. Najczęściej link nr 1 albo 2. Ot, widziałem w internecie znaczy prawda. Do tego mamy przebodzcowanie, nie wiem czy masz kontakt z młodzieżą ale większość internetowego czasu pochłaniają parosekundowe filmiki, oglądane jeden po drugim do porzygu. O, śmieszny kotek, o, laska dupe pokazała, o, karku szedł i wpadł do basenu, o, dwa kotki - i tak w skrajnych przypadkach wręcz godzinami.
              Co do podróżowania - internet zrobił z tego sztampę. Jak by to nazwać, zmieniła się różnorodność doznań podróżniczych? Większość turystów odpala tripadvisora czy inne „10 rzeczy które musisz zrobić/zjeść/… w …” i wio, popodrozowane. Jednak planowanie wakacyjnej wyprawy na podstawie tych njeidealnyxj źródeł przez Mietka z Gdańska oraz Basię z Koszalina zazwyczaj dawało dwie całkiem różne wycieczki. I to wg mnie jest fajniejsze (różnorodność).

              Długi wpis mi wyszedł, chciałam tylko dodać ze wszystkie wymienione negatywy są w ramach polemiki z poglądem jakoby internet promował samodzielne myślenie, wydaje mi się ze jest na odwrót. Nie mniej nie da się zaprzeczyć licznym zaletom jakie daje, nie wymieniam ich tutaj bo nie o tym wpis. Nie chciałam tez generalizować, wiem ze nie CAŁA młodzież lasuje sobie internetem mózgi itd, mówię tylko o trendach które jednak niestety wcale nie są marginalne.
              • simply_z Re: Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych 02.08.21, 17:30
                nie tylko mlodziez zreszta..odnosnie podrozowania. Ostatnio podrozowalam z taka osoba i tak..
                knajpa-tylko to co poleca google/tripadvisor, zwiedzanie tylko z google map-nie jakies tam bladzenie po uliczkach. papierowy przewodnik? o zgrozo, przeciez nikt nie korzysta z przewodnikow, ewentualnie z tego co bloger z influencerem pokazali.
                • kobietazpolnocy Re: Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych 03.08.21, 09:48
                  Ten sam typ człowieka 20 lat temu prawdopodobnie robiłby to samo z przewodnikiem Pascala w ręku: tylko sugerowane trasy, tylko te knajpy, które są podane w przewodniku, itd... Które źródło info jest jednak łatwiejsze do zaktualizowania: net, czy książka wydana kilka lat temu i zredagowana przez wąskie grono ludzi?

                  Wyszukiwać informacji trzeba się nauczyć i tak i tak, ale jakoś nie widzę super zdolności w tym zakresie w pokoleniu wychowanym w czasach analogowych. Wręcz przeciwnie, często do głowy im nie przyjdzie sprawdzić strony internetowej muzeum, by się zorientować, jakie sa obecnie ceny biletów, zabukować online, sprawdzić stan kolejki, jeśli strona takowy podaje, itd.

                  Ja podróżuję z książkowym przewodnikiem, google maps, tripadvisorem i po prostu googlem. To się wszystło ładnie uzupełnia. I IMO jest znacznie łatwiej zbierać tego typu info w podróży teraz niż kiedyś.
              • kobietazpolnocy Re: Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych 03.08.21, 09:56
                Młodzież za moich czasów też czytała powierzchownie. Teraz mają Tiktoka i YT, my wtedy mieliśmy przeczytane tysiąckrotnie Bravo, Popcorn i Dziewczynę (tak, tak, Filipinka też była, w klasie byłam chyba jedyna, która ją czytala). Zarówno net jak i te gazetki są/były zarówno bardzo płytkie i głupawe, jak i pomocne (rozsądne podejście do ciała, seksu, itd. to po części zasługa Bravo w moim przypadku).

                Prasa przeżywa kryzys, istotnie, ale jakoś nie widzę, by kiedyś była bardziej wiarygodna.

                Co chcę powiedzieć: to, że informacja była kiedyś trudniejsza do zdobycia nie oznacza automatycznie, że była prawdziwa i wartościowa. Za to nawet u wykształconych refleksyjnych ludzi otępiała zmysł krytyczny, bo trudniej było zweryfikować dane info wtedy niż dzisiaj.

                Ale netu też trzeba się nauczyć, to nie przychodzi samo z siebie.
                • runny.babbit Re: Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych 03.08.21, 10:21
                  Chyba jesteś trochę młodsza ode mnie, bo pamiętam czasy kiedy nie było Bravo i Popcornu, więc siłą rzeczy więcej dziewczyn czytało Filipinke, była też Przyjaciółka, Świat młodych... Zmierzam do tego że ludzie skorzystają z tego co jest dostępne a jednocześnie zły pieniądz wypiera dobry, więc gdy pojawiły się masowo gazetki typu Bravo, Naj itp. to szybko wyparły stare czasopisma, które były droższe i bardziej wymagające od czytelnika. Przy czym widzę i pozytywy Bravo, głównie w zakresie edukacji seksualnej 😏
                  Czy prasa była bardziej rzetelna to zależało od tytułu i tematu, ale generalnie nie była taka płytka, artykuły były dłuższe, dziennikarze faktycznie wykonywali jakieś pogłębienie tematu, a nie tylko powielali krótkie notki. Pamiętam prasę lokalną, jakie to było złoto, a teraz już tego wcale nie ma. Lokalne tytuły to słupy reklamowe.
                  • kobietazpolnocy Re: Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych 03.08.21, 10:31
                    Być może jestem o te parę lat młodsza. Świat Młodych też był, pamiętam. Filipinka oczywiście też. Tylko co z tego, skoro nie znałam nikogo poza własnym rodzeństwem, które to czytał?

                    Ja mam naprawdę wielkie wątpliwości do tej rzetelności prasy. Zgodzę się, że artykuły były dłuższe, było więcej tekstu. Ale czy naprawdę było tak rzetelnie i wiarygodnie? Nie sądzisz, że obecny kryzys prasy tradycyjnej to nie tylko wynik pojawienia się demonicznego internetu, ale też konsekwencja znużenia i oporu wobec ich potęgi?
                    I nie twierdzę tu, że wszystkie gazety konsekwentnie kłamały, itd. Mnie chodzi raczej o manipulację: co promujemy, co nie i kiedy, o czym piszemy (a o czym nie), itd. Ja jestem dzieckiem GW, moi rodzice i ja łykaliśmy dosłownie wszystko, co GW pisała. Całkowicie bezkrytycznie. To też niezdrowe.

                    A po drugie: wyszukiwanie informacji jest bardzo ważne, ale nie może pożerać całej energii, bo z tą informacją coś jeszcze trzeba zrobić - zanalizować, wykorzystać. Mam wrażenie, że analogowy świat nie do końca na to pozwalał - stąd zresztą te bardziej encyklopedyczne niż analityczne wykształcenie wielu z nas. Z internetem jest pod tym względem łatwiej, ale znów - trzeba wiedzieć jak z niego korzystać.
                    • runny.babbit Re: Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych 03.08.21, 10:42
                      Ależ nie upieram się, że prasa była bardziej rzetelna, piszę o czym innym - że to dostępność i szeroki/wąski wybór mają duży wpływ na to co ludzie czytają i oglądają. Śmieszy mnie np. gdy starsze pokolenie narzeka że kiedyś to ludzie oglądali teatr TVP a dziś reality-show. Jakby dzisiaj do wyboru był teatr a na drugim kanale jakaś publicystyka, to jasne że oglądalność teatru będzie całkiem spora. Człowiek jest z natury leniwy, korzysta z tego co jest łatwe i dostępne.
                      Btw rozumiem te bezgraniczną wiarę w GW, chyba duża część inteligencji tak miała -że tak powiem z deszczu pod rynnę.... to samo dotyczy kościoła, nieprawdaż? Wiele autorytetów z tamtych lat czeka na odbrazowienie...
                      • kobietazpolnocy Re: Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych 03.08.21, 10:59
                        W sensie, że teraz media proponują więcej łatwo dostępnej rozrywki? To z pewnością.
                        Tylko nie wiem do końca, czy jest to takie złe.. Ludzie są leniwi, chcą tych igrzysk, teraz mają net i reality-shows, kiedyś trzeba było się rozerwać inaczej, czasem w bezmyślny sposób.. To nie jest takie czarno-białe, moim zdaniem.

                        Nasze podejście do GW to bardzo dobry przykład, taki jaskrawy, bo jestem pewna, że na tym forum więcej jednak jest (byłych) czytelników GW niż Trybuny, itp. Przyznam, że krytycznego podejścia do źródeł, nawet tak mainstreamowych nauczyła mnie dopiero emigracja i mój obecny mąż, który zaczął zadawać mi pytania nt. "oczywistości", które powtarzałam za mediami. I to on nauczył mnie sprawdzania (w miarę możliwości) tego, co przeczytałam i co może trochę mi zgrzytało. Już wtedy w necie najczęściej, chociaż bez smartphonów wink

                        Teraz od lat siedzę na emigracji i mogę porównywać, co podają mainstreamowe media w Danii i Polsce. To jest bardzo ciekawe doświadczenie, otwierające oczy na bias, które nawet najbardziej szanowany i profesjonalny portal ma, to nieuniknione. Bez netu nie byłoby to możliwe.

                        Aha, wydaje mi się też, że moje lata nastoletnie byłyby łatwiejsze, gdyby internet już wtedy był powszechny (spóźnił się o kilka lat, przynajmniej jego większa dostępność). Niby mówi się o netowych bańkach, ale ja wtedy też żyłam w swojej bańce, tylko analogowej. Tak sobie gdybam, że byłoby mi łatwiej z większym oknem na świat.
                    • erzulie Re: Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych 03.08.21, 10:51
                      Bravo wychodziło co dwa tygodnie, Popcorn i Dziewczyna raz na miesiąc. To jest nic przy ilości internetowego shitu serwowanego codziennie.
                      Prasa drukowana nie promowała tylko jednej strony, ponieważ nawet w Polsce można było czytać gazety opowiadające się różnych stronach. Nie wspominając o Zachodzie, gdzie prasy było więcej i była bardziej zróżnicowana. Każdy mógł wyrobić sobie opinię. Jednocześnie prasa wymagała od autorów minimum rzetelności, teraz każdy baran może pisać co chce, kłamać do woli i nie ponosi żadnych konsekwencji, jakim był choćby ostracyzm środowiska.
                      Informacje w książkach może nie były najbardziej aktualne, ale to, że redagowali je wąskie brono, najczęściej specjalistów, było zaletą. Teraz każdy może pisać co chce, nawet jeżeli nie ma pojęcia o czym pisze. I jeżeli uważasz, że kiedyś dużo czasu zajmowało zdobycie informacji, to teraz zdobycie rzetelnej informacji, odsianie ziaren od plew jest czasem bardziej praco- i czasochłonne. Jeżeli chodzi o to, do jakiej knajpy iść, to oczywiście nie.
          • konsta-is-me Re: Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych 06.08.21, 17:28
            I dobrze że zmienił.
            Wcześniej dostęp do informacji był żaden.
            Wiedza WYDAJE ci się bardziej wartościowa, bo nie miałas żadnej możliwości weryfikacji owej wiedzy.
            Więc tkwilas w przekonaniu że "tak już jest" i wiesz wszystko.
            Że jesteśmy przebodzcowani- pewnie tak, ale coś za coś.
        • erzulie Re: Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych 02.08.21, 15:18
          Dostęp do wiedzy był dużo trudniejszy i ograniczony. Jednocześnie dzięki temu można się było nauczyć wyszukiwać informacje: iść do biblioteki, przejrzeć katalogi, przejrzeć książki itp. Dzisiejsi dwudziestolatkowie nie potrafią nic znaleźć poza internetem, nie potrafią rozróżnić informacji wartościowej od bezwartościowej, informacje z książki naukowej mają dla nich często taka samą wagę jak wpis na blogu.
        • aga.doris Re: Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych 02.08.21, 20:18
          "co takiego było fajnego wcześniej?"
          Wiesz, ludzie książki czytali i z nich czerpali wiedzę o świecie, i to bardziej solidną niż z wikipedii. Może nie było błyskawicznego obiegu informacji, ale też nie szerzyły się pseudonaukowe teorie antyszczepów i innych płaskoziemców. Generalnie w cenie była nauka i wiedza.
    • berber_rock Re: Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych 02.08.21, 12:29
      Na plus: wieksza samodzielnosc - samemu trzeba bylo ogarnac dojazd do szkoly przez pol miasta, wychodzilo sie na podworko i wracalo wieczorem - nikt sie nie pytal, gdzie co i po co; samemu siedzialo sie w domu do powrotu rodzicow i trzeba bylo ogarnac jedzenie; mnie jako 13 latke matka nawet zostawila na tydzien samam w domu, gdy jechala na tzw. wymiane towarowa do Niemiec, a przeciez nie bylo telefonow ...

      Na minus: rodzice interesowali sie dzieckiem w zakresie wikt i opierunek, o reszte trzeba bylo zatroszczyc sie samemu, co powodowalo, ze o rzeczach zyciowo waznych z reguly dowiadywalo sie od starszych kolegow; nie bylo budowania wiezi, a uczuc sie nie pokazywalo. Dzieci sie nie chwalilo bo jeszcze im palma odbije.

      W skrocie: moze i bylismy barziej odpowiedzialni i samodzielni, ale tez bardziej samotni.

    • aguar Re: Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych 02.08.21, 12:41
      Widzę mało plusów, takich dotyczących wychowania (bo mega plus, że było mniej tłoczno, mniej korków, środowisko mniej zniszczone, żywność nie tak przetworzona). Istotny plus to, że dzieci później zaczynały "karierę placówkową" - mało chodziło do żłobka, do przedszkola nie szybciej niż w wieku 3 lat, a duża część dopiero zaczynała od obowiązkowej zerówki.
    • clk Re: Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych 02.08.21, 12:48
      Plusy:
      - spora swoboda co czynilo dzieci kreatywnymi
      - zdrowe jedzenie - nie wiem jak wy, ale ja pierwsza cole wypilam w latach 90 smile i jesli byla tylko na swieta, urodziny etc. Brak smieciowego jedzenia.
      - Wiecej ruchu - wychodzilo sie sporo (samemu), do kolegi sie szlo na piechote nie pisalo SMSy, messangery czy co obecnie jest modne

      Minus (patrzac na swoje dziecinstwo, rodzicow i rodzine)
      - Kosciol i wszystko co z nim zwiazane. nie znosilam od dziecka, bardzo mnie to mentalnie dobijalo. Wtedy nie do pomyslenia zeby do kosciolka nie chodzic sad Jak zaczelam sprawiad problmy wychowawcze (czytaj: wyrazac swoje zdanie), wysylano mnie do siostr na zamkniete rekolekcje (!!!) do dzisiaj mi sie slabo robi i jest mocno anty religijna
      - medota wychowacza na: krzyk, co ludzie powiedza, pas; brak romowy z dzieckiem.
        • clk Re: Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych 02.08.21, 13:34
          U mnie był koszmarnie ekspansywny - wina rodziców tutaj . Pamietam jak zaczęłam się buntować i nie chciałam chodzić do kościoła i na własne życzenie wypisałam się z religii - wtedy wlasnie wysłano mnie do sióstr na poprawę.
          Co ciekawe - patrząc na moich rodziców teraz- ojciec malo kościołowi matka więcej. Podejrzewam ze wtedy był „przymus co ludzie pozwiedza” i silna parafia zintegrowana ze szkoła/ loklalna społecznością
          • margerytka73 Re: Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych 02.08.21, 14:36
            clk napisała:

            > U mnie był koszmarnie ekspansywny - wina rodziców tutaj . Pamietam jak zaczęłam
            > się buntować i nie chciałam chodzić do kościoła i na własne życzenie wypisałam
            > się z religii - wtedy wlasnie wysłano mnie do sióstr na poprawę.
            > Co ciekawe - patrząc na moich rodziców teraz- ojciec malo kościołowi matka więc
            > ej. Podejrzewam ze wtedy był „przymus co ludzie pozwiedza” i silna parafia zint
            > egrowana ze szkoła/ loklalna społecznością


            Co ludzie powiedzą - uwielbiałam to. Zawsze miałam ochote zapytać, jacy ludzie?
      • margerytka73 Re: Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych 02.08.21, 13:04

        > - medota wychowacza na: krzyk, co ludzie powiedza, pas; brak romowy z dzieckiem
        > .
        Tak, ten brak rozmowy był najgorszy. Rozmawialo się tylko o szkole, o ocenach i klasówkach. Ewentualnie były pogadanki; zobacz Kasia ma same piątki a Ty?albo : popatrz ile Ania się uczy a Ty chcesz ciągle na dwór wychodzić. O swoich problemach nie rozmawiało się z rodzicami.
        Na minus: słowa: bądź grzeczna- słuchaj dorosłych, mają zawsze raczej, szanuj starszych, bo są starsi, przeproś, nawet jak nie miałeś racji bo to dorosły. Nauczyciel dal bure w szkole, to rodzic jeszcze w domu poprawił. Teraz nauczyciel miałby nieprzyjemności.

        Na plus: Nie trzęsli się tak nad dziećmi, teraz w dobie komórek koleżanki co 10 min potrafią dzwonić do dzieciaka z pytaniami, zjadłeś już, co ubrałeś, co robisz, gdzie jesteś itd.
          • margerytka73 Re: Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych 02.08.21, 13:11
            simply_z napisała:

            > a jak dzieciaki jada gdzies na kolonie lub oboz, to rodzice sledza zdjecia i fi
            > lmiki dodawane codziennie na fejsa. W ogole ta nieustanna kontrola jest straszn
            > a..oczywiscie z punktu widzenia dziecka. dawniej jechalo sie na 3 tygodnie i wy
            > slalo listy
            Tak, teraz każdy dzień relacjonowany jest na fb
            A kiedyś pisało się list z kolonii, dobrze, jak doszedł zanim dziecko wróciło do domu big_grin
          • nimaletko Re: Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych 02.08.21, 15:37
            Są też tacy, którzy za nic nie puszczą 9-latki na kolonie, mimo że chce.
            Mojej przyjaciółki córka chciała bardzo w tym roku jechać, ale nie sama, tylko z przyjaciółkami - sama jeszcze się boi.
            Rodzice obu przyjaciółek stwierdzili, że nigdy w życiu, bo by matki spać nie mogły i pojechałyby rezerwować nocleg w tym samym ośrodku, żeby dzieci pilnować i obciach by był. tongue_out
            Moja córka, teraz 8-letnia, też niestety ma przyjaciółki z takimi strachliwymi rodzicami, więc zapewne za rok będzie to samo, a sama też pewnie nie będzie chciała jechać.
      • triss_merigold6 Re: Wychowanie dzieci w latach 70tych i 80tych 02.08.21, 13:10
        Zdrowe? To paskudne, tłuste żarcie wydawane we wszelki placówkach (przedszkola, stołówki szkolne, kolonie, obozy) nazywasz zdrowym? Liczba zatruć była o wiele wyższa niż obecnie. Jedzenie było straszne, żeby kupić sensowną wędline albo mięso trzeba było korzystać z baby z cielęciną, znajomości, sklepów resortowych albo stać w kolejkach. Do dziś mam uraz do kolejek.