Dodaj do ulubionych

6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz?

02.08.21, 22:18
Prawie 6latka pojechała na wakacje do babci. Deklarowany pobyt: tydzień lub dwa wink. Początek: wczoraj. Dziś smuteczek i prośba o odebranie jutro. Co robi ematka? Jedzie i odbiera czy konsekwentnie trzyma się ustaleń?
W zeszłym roku spędziła tydzień bez specjalnych kryzysów.
Obserwuj wątek
        • huang_he Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 02.08.21, 22:32
          To olać.
          Smuteczek jest normalny, i rozumiem, że u babci krzywda się nie dzieje. To jak na koloniach - przez pierwsze dwie noce wszystkie dzieci wyją. Potem zapominają o rodzicach, a na koniec znowu wyją big_grin
          A najlepiej uciąć trochę kontakty telefoniczne, żeby dziecku się smuteczek nie włączał. I te kontakty jak są, to tylko do powiedzmy 15-16, byle nie wieczorem. Wieczorem są większe smuteczki.
          • kora.bez.loginu Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 02.08.21, 22:42
            Krzywdy nie ma, atrakcje są, ale przed wyjazdem mówiliśmy że w razie potrzeby odbierzemy. Rok temu nie zgłaszała, teraz wyczekała aż będzie sama w pokoju, powiedziała że chce wracać, a jak babcia wróciła - żebym powtórzyła babci co chciała. Tak, ma problem z asertywnością /mówieniem o swoich potrzebach poza domem.
            Powiedziałam że zadzwonię jutro, gdy będzie miała lepszy humor rano i jeszcze dopytam.
            • kocynder Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 02.08.21, 23:22
              Kluczowe jest "W RAZIE POTRZEBY". Jaka jest potrzeba? Że dziecina ma smuteczek? A z czego ten smuteczek wynika? Zdecydowanie nie jechać "od ręki". Zadzwonić jutro (najlepiej przed południem, z rana) i pogadać. Ale nie na zasadzie "chcę, bo mi smutno jak mamunia i tatunio daleko", ale czy są konkretne powody. Konkretne. I nie podsuwać młodej odpowiedzi (typu "Babcia cię źle karmi/każe ci to czy tamto/jesteś daleko od swojej koleżanki"). Poczekać, żeby to ona sama sprecyzowała, czemu chce skrócić pobyt. I uzasadniła to w rozmowie.
              Na marginesie - mam taką koleżankę - jej synek wystarczyło, że kwęknął, a już mamusia leciała w te pędy, bo dzieciątku krzywda się dzieje. Do tej pory, a dzieciątko ma już lat skromne 28 (!) chłopak nie umie stawić czoła niczemu i w każdej trudniejszej sytuacji chowa się za spódnicę mamuni. Włącznie z sytuacją zrobienia dziecka ówczesnej dziewczynie (miał lat 26, dziewczyna trzy lata mniej) - nawet i wówczas poleciał do mamusi, i to mamusia załatwiała kwestie z dziewczyną, dogadywała w kwestiach kosztów (nota bene - również mamusia płaci za synusia alimenty!) i mamusia nadal wszystkim którzy chcą jej słuchać jojczy, jak to zły świat rzuca kłody pod nogi jej synusia... A zaczynało się dokładnie tak samo - jeden telefon z koloni i mamusia leciała odebrać krzywdzone dzieciątko, jedno skrzywienie dzioba i mamusia szykowała inne danie na obiadek dla grymaśnika...
              • memphis90 Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 04.08.21, 07:30
                Okropne jest to, co wypisujesz uncertain To jest dziecko, a nie przedmiot. Człowiek, który ma prawo do swoich uczuć. I taki człowiek nie musi mieć "konkretnych powodów", nie musi udowadniać, że czuję się źle. I MA PRAWO DO SMUTKU.

                Tak, tęsknota i smutek to również jest "w razie potrzeby". Jeśli się drugiego człowieka, w tym dziecko, kocha i szanuje, to się wychodzi naprzeciw jego potrzebom. Jak się ma w d..., bo jest się kiepskim rodzicem, to się żąda "konkretnych powodów, a nie jakiś tam smuteczek". 🤔
        • aqua48 Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 03.08.21, 08:59
          kora.bez.loginu napisał(a):

          > Babcia choćby skały sr...y gotowa zatrzymać, zagłaskać i zagadać.

          Pozwoliłabym babci uporać się ze smuteczkami dzieciny. To zupełnie normalne, że tęskni. Natomiast umówiłabym się na pocieszające telefony co wieczór, żeby dziecko nie czuło się opuszczone. Taka możliwość wygadania się i poczucia że mama jednak jest i wspiera dzielne dziecko smile
          Moja wnuczka też bardzo chce do babci na "nocowanie" a na drugi dzień jak sobie przypomni mówi, że tęskni za rodzicami i swoimi zabawkami. rozmawiamy na ten temat, przytulam, mówię jej że rozumiem tęsknotę ale że zaraz będziemy się doskonale bawić, a mama po nią przyjedzie i po chwili jest ok. Małe dziecko ma prawo do różnych obaw, "czy rodzice jej nie zostawili". W sensie opuścili.
    • asfiksja Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 02.08.21, 22:31
      Ja bym odebrała od razu (w miarę możliwości). Z tego, co widzę u starszego pokolenia to mają tendencję raczej do pilnowania dzieci niż do aktywnego spędzania wspólnie czasu (i takie ich prawo, a prawem małych dzieci jest, że im się to nie podoba i z nadmiaru wolnego czasu tęsknią).
        • fraudes Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 04.08.21, 07:18
          A ja nie. Pamiętam jak moje dziecko dzwoniło z pierwszego obozu. Żeby zabrać teraz już i natychmiast. Powiedziałam, że na wieczór nie pojadę, że zdzwonię rano i jak nadal będzie chciał, to zabiorę. Rano już nie chciał. A potem okazało się, że było mega super w dalszej części pobytu.
          • heca7 Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 04.08.21, 08:12
            Mój nastolatek (ale on ma problemy z mową głębokie) potrafi takie numery z obozu harcerskiego odstawić. Zwykle raz na każdym. Po czym następnego dnia już jest super i czemu matko się dobijasz i dudę zawracasz?! Tydzień temu właśnie musiałam sms-ować do druhny bo miał problem z dogadaniem się. Po czym natychmiast po rozwiązaniu problemu zamilkł jak grób (nie odbierał sms i telefonów przez tydzień). O załatwieniu pozytywnym sprawy dowiedziałam się od druhny. Na pytanie po powrocie czemu się nie odezwał odpowiedział- po co? Przecież wszystko zostało wyjaśnione, obóz był super, sprawności zdobyte i oczywiście za rok jedzie.
      • paniusia.aniusia Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 04.08.21, 09:25
        Byłam dzieckiem, które chciało zostawać u babci na noc (w tym samym mieście) i dopóki nie miałam Ok. 13 lat nie udało się to za bardzo. Raz odwozono mnie w nocy,ze dwa razy udało się przetrzymac do rana i wtedy odwieźć. Na szczęście moi rodzice i babcia nie mieli pomysłu aby mnie przetrzymywać aż „smuteczek minie”.
        W dzień zostawiałam chetnie u każdego ale noc musiała być w domu z mamą.

        Gry doroslam to zaczęłam zostawać u babci,jeździć na kolonie itp a teraz mieszkam daleko od rodziny i świetnie sobie radzę z tym.

        Jeśli dziecko poprosiłoby mnie o przyjechanie to od razu bym to zrobiła.
        • annaboleyn Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 02.08.21, 23:07
          kora.bez.loginu napisał(a):

          > Lubi i ma z nimi kontakt, chociaż bardziej telefoniczny i messengerowy. Wyżej o
          > pisałam jak sobie przygotowała moment, żeby móc mi powiedzieć na osobności, co
          > miała do powiedzenia.

          Słabe to, że babcia poszła w narrację: "nie dzwoń do mamy, po co jej mówić", ale też rozumiem, skąd to się wzięło. Rozumiem też, że się martwisz, zrób może tak, żeby rozmawiać z córką sporo przez te dwa dni - masz szansę, że sytuacja się ładnie ułoży i nie będziesz musiała odbierać dziecka z wakacji.
    • e-ness Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 02.08.21, 22:41
      Po moim trupie!
      Moja to nawet nie smuteczek ale złość pokazywała jak pierwszy raz w wieku 6 lat pojechała so dziadków. Wyjścia nie miała bo musiałam ogarnąć przeprowadzkę, pojechała z rodzeństwem na 3 dni,
      Co się naryczala , co nakrzyczała ze nas nie nawiedzi przeć wyjazdem to moje. To był jej pierwszy wyjazd.
      Jak wróciła to mega szczęśliwa.

      Teraz tez jest u dziadków, pojechała chętnie- nawet nie dzwoni. Ja tez😄
    • kotejka Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 02.08.21, 23:14
      nigdy w zyciu
      miagwienie szesciolatka jest normalne i fizjologiczne
      decyzje podejmuja dorosli
      jezeli babci ufam i nie jest wariatka
      a nie jest - skoro powierzylam jej dziecko
      to nie ma tematu
      przez telefon dodaje otuchy i kaze sluchac babci
      koniec kropka
      po latach bedzie pielegnowac wspomnienia z wakacji z babcia jak najcenniejsze skarby
    • klementyna156 Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 02.08.21, 23:29
      Nigdzie nie jadę. Niech siedzi, jeśli ufasz babci i babcia fajna. Ale ja wyrodna, z obozów wcześniej też marud nie zabierałam, nawet jak tęsknili i prosili. Wyjazdy bez rodziców też są dla ludzi. Jeśli nic się nie stało, tylko tęsknota się włączyła, to pocieszałabym, zagadywała, wymyślała zadania do wykonania (np. pisanie listów, robienie zdjęć dla mamy itd.), żeby maruda zapomniała, że marudziła.
      Pojechałabym odebrać tylko w razie konfliktu, niedogadywania, problemów. Same smuteczki to jeszcze nie powód.
    • escott Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 03.08.21, 01:21
      Ja bym odebrała, o ile nie miałabym jakiegoś grubszego planu/powodu, dla którego nagrałam ten wyjazd do babci (typu coś, co miałam wtedy zdziałać koniecznie bez dziecka, własny wyjazd, nawał pracy taki, że i tak bym się tylko od tego dziecka opędzała). W tym drugim przypadku bym dociekała o co chodzi dokładnie i mediowała, w miarę możliwości skróciłabym pobyt, gdyby mediacje się nie powiodły. Nie przejmuję się, jak dziecko marudzi, że ma jechać, bo potem zwykle rozpacza tak samo, że pobyt u babci się kończy, zmiany są trudne w tym wieku.Ale jak po całym dniu coś nie gra, to bym tego nie ignorowała.
    • loginwieczniezajety Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 03.08.21, 06:48
      Miała jechać na tydzień lub dwa. Tydzień minął. Widać już tęskni. Może też być zmęczona przeładowanym grafikiem, skoro taki zaaplikowała jej babcia, może zmęczyły ją zasady, skoro wcześniej był głównie kontakt online. Tylko zgaduję. Ja bym chciała wiedzieć co nie pasuje dziecku - rozmawiając z dzieckiem - i ewentualnie próbowała coś wynegocjować. To tylko sześciolatka.
      • alicia033 Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 04.08.21, 07:27
        loginwieczniezajety napisał(a):

        > Miała jechać na tydzień lub dwa. Tydzień minął.

        Nie umiesz w czytanie ze zrozumieniem, co?

        kora.bez.loginu napisał(a):

        > Prawie 6latka pojechała na wakacje do babci. Deklarowany pobyt: tydzień lub dwa
        > wink. Początek: wczoraj.
    • kora.bez.loginu Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 03.08.21, 07:40
      Młoda sama chciała jechać, ja po doświadczeniach z ubiegłego roku zakładałam tydzień pobytu, ona po przeglądzie atrakcji mówiła o dwóch.
      Dla babci będzie porażką i wstydem przed rodziną jeśli tego tygodnia nie odsiedzi.
      Dla dziecka wakacje miały być przyjemnością, czas z dziadkami kontra siedzenie w domu i czekanie aż skończymy pracę. Tabletu używa godzinę dziennie, zarówno w domu jak i u dziadków.
      Do 8 urodzin nie ruszałam się nigdzie z domu, bo nie chciałam. Później bardzo skutecznie ogarnęłam samodzielność i decyzyjność.
      Co zrobię? Zadzwonię po śniadaniu, może uda mi się porozmawiać na osobności i ponętnie przedstawić atrakcyjne perspektywy na wyjeździe. Jeśli nie pomoże, to pojadę, wentyl bezpieczeństwa miał być, jeśli się nie wycofa, słowa dotrzymam. Potrzeba to nie tylko urwana noga wink
      • aguar Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 03.08.21, 08:30
        "Dla babci będzie porażką i wstydem przed rodziną jeśli tego tygodnia nie odsiedzi."
        To akurat za dobrze o babci nie świadczy, brzmi nieco narcystycznie - pokazać się z wnuczką, pochwalić nią, mieć o czym poopowiadać. A rzeczywiście wysilać się i zapewniać jej atrakcyjny czas za zamkniętymi drzwiami - niekoniecznie.
        • kolteta Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 03.08.21, 08:48
          Myślę, że raczej chodzi o to, że może nie dała rady, że nie zapewniła super strakcji i małej się nie pdobało, albo, że po prostu nie jest wystarczająco fajna dla wnuczki. Nie sądzę, że chodzi o to, żeby się dzieckiem chwalić i z nim pokazywać.
        • e-ness Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 03.08.21, 09:15
          Moja mama tez „przetrzymywała” moja córkę.
          Dla naszego wspólnego dobra, choć kosztowało ja to dużo więcej zaangażowania, troski i opieki. Cały czas musiał odwracać uwagę.

          Zeobila to dla robra nas wszystkich. Bo cóż dziecko użyje podczas przeprowadzki.
          Do młodej nie docierało, że będzie niebezpiecznie, nie będziemy mieli dla niej czasu, nawet z jedzeniem będzie problem.
          Jak dzwoniła, zeby ja zabrać, to mówiłam krótko, że będę w wyznaczonym przed wyjazdem terminie.
          Ale tez nie zapewniałem nigdy dziecka, ze jak zgłosi wcześniejsza chęć powrotu, to rzucam wszystko i jadę, gdyby zrobiła to moja mama, widząc, że córka rzeczywiście przeżywa i cierpi to bym męża z przeprowadzka zostawiła i gnała do niej.
          Ale tu jest istotna obserwacja opiekuna i jego ocena sytuacji, dziecko tęskni to oczywiste
            • e-ness Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 03.08.21, 10:31
              No jak się witryna przewróci na dziecko, czy przyciśna panowie w drzwiach przenosząc kanapę, a dziecko, akurat musiało przejąć do pokoju to wcale nie są niebezpieczne sytuacje.
              Nawet brak uwagi skupionej na 6 letnim dziecko stwarza zagrożenie.
              A później czyta się, o dzieciach ze wypadło przez okno, wybrało się nad jezioro, wpadło pod kosiarkę z ciągnikiem, można tak dalej wymieniać.
              • conena Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 03.08.21, 10:44
                wystarczy nie przewozić mebli kosiarką z ciągnikiem, to bardzo prosty sposób na wyeliminowanie tego ryzyka podczas przeprowadzki.
                lub wystarczy być trzeźwym, większość sytuacji, które wymieniłaś przytrafiają się dzieciom pijanych rodziców. WIĘKSZOŚĆ, nie twierdzę, że trzeźwy rodzic = bezpieczne dziecko. nawet trzeźwy rodzic nie ma wpływu na panów w drzwiach i sześciolatka, toż to żywioł nie do opanowania.

                zgodzę się, że może być nudno podczas przeprowadzki.
                    • turzyca Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 04.08.21, 10:13
                      Akurat przeprowadzki z dziećmi tak do 2 roku życia lub 3, jeśli to starsze rodzeństwo, są dość komfortowe, kojec plus torba zabawek i towarzystwo jest pod kontrolą, nie łazi, może być w zasięgu wzroku i głosu. Za to czterolatek w fazie buntu, który wlezie wszędzie, szczególnie między np. elementy szafy, jest koszmarny. Fakt, że to też się da ogarnąć, ogarniałam kilka razy, ale wymaga kombinowania. I sensownej ekipy przeprowadzkowej, która słucha co się do nich mówi.
                  • conena Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 04.08.21, 10:16
                    e-ness napisała:

                    > Albo noe masz dzieci, albo jedyne co „przeprowadzalaś” to karton gaci.
                    > 4 dzieci, 5 rosłych chłopa i przeprowadzka😂 No marzenie

                    skoro miałaś do dyspozycji "5 rosłych chłopa" to po cholerę ty się tam jeszcze plątałaś? trzeba było dzieci do zoo zabrać na spacer i na pizzę, a nie bawić się w dyrektorkę przeprowadzki a u bogu ducha winnej babci urządzać kolonię karną dla zesłańców.
                    • turzyca Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 04.08.21, 11:20
                      >skoro miałaś do dyspozycji "5 rosłych chłopa" to po cholerę ty się tam jeszcze plątałaś? trzeba było dzieci do zoo zabrać na spacer i na pizzę, a nie bawić się w dyrektorkę przeprowadzki

                      Ty się kiedykolwiek przeprowadzałaś? Bo ja mniej więcej wiem, jak działa 5 rosłych chłopa bez kierowniczki, która nad nimi stoi: jak ja tuż przed jedną z przeprowadzek wylądowałam w szpitalu, to chłop się nie był w stanie rozdwoić, więc tylko w jednym mieszkaniu był ktoś, kto ogarniał, co się dzieje i gdzie co ma trafić. Niestety w mieszkaniu docelowym nie, więc po prostu 60 kartonów zostało ustawionych na środku, bez ładu i składu. Rozpakowywanie tych kartonów to była udręka, męczarnia i zgroza. Naczynia i sztućce na pierwsze dni po prostu kupiliśmy, bo zupełnie nie wiedzieliśmy, gdzie mamy osprzęt kuchenny. Ciuchy na szczęście były częściowo w walizkach, więc dało się je odnaleźć.
                      • conena Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 04.08.21, 11:29
                        owszem, przeprowadzałam się i przeprowadzałam dwa razy swoją mamę. mój mąż był kierownikiem przeprowadzki, ja na luzie pełniłam funkcję średniozaangażowanej asystentki. dzieci zupełnie nie przeszkadzały w niczym.
                        i jakoś nie stanowiło to tak upiornie skomplikowanego, niebezpiecznego i wyczerpującego projektu jak to tutaj się jawi.
                      • memphis90 Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 04.08.21, 14:00
                        Przeprowadzałam się kilka razy i to, co opisujesz to jest totalny kosmos dla mnie. Oczywiście, że wiedzialam co jest w którym pudle, pudla były opisane i trafiały tam, gdzie trzeba. Dwóch albo trzech panów zebrało kartony z jednego domu, przewiozło do drugiego i wniosło do środka. Nie było problemu, żeby karton opisany kuchnia trafił do kuchni, a łazienka - do łazienki. Rozdzielania "prywaty" po sypialniach już od panów nie oczekiwalam, ale gdybym wpisała np zielony pokoj, to też by ogarnęli.
                        • turzyca Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 04.08.21, 15:02
                          >Przeprowadzałam się kilka razy i to, co opisujesz to jest totalny kosmos dla mnie. Oczywiście, że wiedzialam co jest w którym pudle, pudla były opisane i trafiały tam, gdzie trzeba.

                          Ja mam pudła opisane starannie. Tylko jak ktoś Ci zwali wszystkie pudła na jedną kupę, to jak sobie uświadomisz, że zapewne pudło z utensyliami kuchennymi jest na samym dole, to raczej pójdziesz do sklepu niż będziesz przewalać pudła.

                          > Nie było problemu, żeby karton opisany kuchnia trafił do kuchni, a łazienka - do łazienki. Rozdzielania "prywaty" po sypialniach już od panów nie oczekiwalam, ale gdybym wpisała np zielony pokoj, to też by ogarnęli.

                          No to fajnie. Mnie się zdarzyło nie raz i nie dwa, że panowie od noszenia nie byli w stanie przeczytać niczego w języku kraju pracy.
                          I, nie, nauczona doświadczeniem nie biorę najtańszej możliwej oferty, czasem zgoła się nacięłam na firmę, z którą wcześniej miałam dobre doświadczenia.
                    • e-ness Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 04.08.21, 11:20
                      Przeprowadzka to logistyka nie tylko związana z przewiezieniem mebli i gratów.
                      To demonaz szaf, lamp, sprzętu. To zaplanowanie załadunku tak, aby przy wnoszeniu rzeczy trafiały do odpowiednich pomieszczeń w nowym domu i dopilnowanie aby zeczywiscie się tak znalazły. Rozpakowanie choćby najpotzrbniejszych rzeczy, tak by można było zacząć funkcjonować to kilka godz.
                      wyniesie , załadunek, przewoz i rozładunek zajęły 8 godz.
                      Ekipa dopytywała co, gdzie i jak. Mówisz, że zdalnie mogłam to zrobić?
                      Chyba sumienia bym nie miała, aby „ angażować” w to dzieci.
                      Sama podałam na pysk po takiej imprezie.
                        • turzyca Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 04.08.21, 13:36
                          Ale przecież przeprowadzka obejmuje dwa mieszkania - mieszkanie opuszczane i mieszkanie docelowe. Nie da się być jednocześnie w dwóch miejscach i koordynować działania na początku i na końcu łańcucha. A jak nie skoordynujesz, to potem masz wszystko poplątane, typu właśnie 60 kartonów na kupie. Ogarnięcia na poziomie "mam 3 na pudełku, wstawiam do pokoju z "3" na drzwiach" daj się oczekiwać tak mniej więcej od połowy ekip, miałam też taką, gdzie dwóm panom należało pokazać palcem, gdzie mają iść, bo opisu "w lewo i potem w prawo" nie byli w stanie zrozumieć.

                          I jest potworna różnica w przeprowadzaniu jednej osoby (jedną swoją przeprowadzkę załatwiłam własnymi siłami, bez czyjejkolwiek pomocy, w jeden weekend, fakt, że mebli miałam mało i mieszkania niedaleko siebie, we wtorek to już nawet książki miałam ustawione we właściwym porządku), i całej rodziny z dziećmi w komplecie łącznie z meblami, to nie jest prosta wielokrotność.
                            • turzyca Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 04.08.21, 15:16
                              > Ale fakt, nie miałam korowodu ciężarówek, żeby ogarniać 2 mieszkania jednocześnie - panowie spakowali wszystko w domu nr 1, pojechaliśmy razem do domu nr 2, tam rozpakowali.

                              Próbuję to sobie wyobrazić. Panowie pakują i wynoszą, ja zamykam drzwi mieszkania w stanie poprzeprowadzkowym, po czym jedziemy z chłopem za ciężarówką, panów jest dwóch więc jadą na zmianę, rzemiennym dyszlem całą trasę, my za nimi z dzieciakami w fotelikach, po 12 godzinach wyjmujemy dzieci z fotelików, idziemy do mieszkania, pompujemy materace / rozstawiamy łóżka polowe, następnego dnia panowie rozpakowują całość, wiercimy, wbijamy wieszamy, włazimy na drabiny, pokazujemy palcem, co gdzie i jak. Z dziećmi w stanie po 12-godzinnej podróży w fotelikach bez przerwy. No, ok, wynajmujemy pokój w hotelu na jedną noc albo coś. Potem któreś z nas wraca do pierwszego mieszkania, żeby je "zamknąć".

                              Przewagi tego nad scenariuszem "jedno jedzie do mieszkania docelowego z podstawowym osprzętem i przygotowuje grunt pod działania, np. wiesza lampy tymczasowe, włącza ogrzewanie, w razie potrzeby bojler, a potem dryguje panami, ogarnia wstępnie rzeczywistość na nowym miejscu, ścieli łóżeczka świeżą pościelą i układa pluszaki na przywitanie, drugie zaś pilnuje spakowania (zostawiając dzieci na ten czas pod dobrą opieką), a potem ogarnia mieszkanie do stanu ludzkiego / wpuszcza ludzi od sprzątania / zdaje klucze itp, a potem na spokojnie jedzie z dziećmi w ludzkich warunkach, z postojami, posiłkiem i ew. noclegiem po drodze" to raczej nie ogarniam. Ale w końcu mam na koncie tylko trochę ponad dwadzieścia przeprowadzek, może kiedys ogarnę.
    • anvalley Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 03.08.21, 09:01
      U mnie dokładnie to samo było - pojechała bo chciała i po pierwszym dniu telefon że ona chce wracać stanowczo i już. Przeczekałam 2 dni i potem już nie chciała wracać. Zakładam że twoje dziecko nigdzie indziej samo nie wyjeżdża - u babci jest inaczej i tysiące rzeczy może jej nie pasować: bo nie takie śniadanie, bo babcia ma inne wymagania niż rodzice, może na mniej pozwala. I już masz gotowy bunt i chęć powrotu. Ja bym nie ulegała, jeśli dziecku nie dzieje się krzywda i jest z kochającą, normalną babcią. Inaczej nauczysz ją że z byle powodu zawsze będziesz interweniować. Potem będziesz ją z kolonii zabierać bo koleżanka się krzywo spojrzała czy obiad był niesmaczny...
      • memphis90 Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 04.08.21, 09:58
        >Inaczej nauczysz ją że z byle powodu zawsze >będziesz interweniować.
        Od tego są bliscy. Nie wyobrażam sobie, że zwracam się o pomoc, a moja rodzina deliberuje, czy zasłużyłam na pomoc czy mój problem jest zbyt banalny i mozna mnie olać. Na obozy jeździłam od dziecka, raz poprosiłam o odebranie - jako dorosła 24l studentka (odebranie dlatego, że było to wygnajewo z komunikacją typu 1 autobus dziennie). Byli następnego dnia rano. Nie było ważne czy miałam powód dość istotny czy nie dość istotny.
        • anvalley Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 04.08.21, 13:48
          A co jak problemem jest że babcia nie robi tak smacznej jajecznicy jak mama i każe się czesać rano? Mam rzucać pracę i jechać przez pół Polski?
          Trzeba odróżnić faktyczny problem od banałów i braku umiejętności dostosowania do nowych warunków - serio 6-latki potrafią robić aferę o drobiazgi. Nie zawsze oznacza to że dziecku dzieje się krzywda i tak jak mówiłam - córka jednego wieczora dzwoniła że chce natychmiast wracać, a potem dla odmiany tak jej się spodobało że wracać nie chciała, a z babcią się pogodziła i powiedziała że ją kocha najbardziej na świecie.
          Ale twoim zdaniem powinnam na pierwszy telefon rzucać wszystko i jechać.... Załamka
          • memphis90 Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 04.08.21, 14:58
            >A co jak problemem jest że babcia nie >robi tak smacznej jajecznicy jak mama i >każe się czesać rano? Mam rzucać >pracę i jechać przez pół Polski?
            To nie wywoź niegotowej na rozstanie 5 latki na drugi koniec Polski...

            >Trzeba odróżnić faktyczny problem od >banałów
            "Faktyczny problem" z czyjego punktu widzenia?

            >Ale twoim zdaniem powinnam na >pierwszy telefon rzucać wszystko i >jechać
            Nikt nie mówil, że na pierwszy telefon masz rzucać. Można umówić się z dzieckiem, że poczeka do jutra, że pogadacie znów rano. Są małe chwilowe smuteczki, są konflikty, które można szybko rozwiązać, ale są też sytuacje, w ktorych dziecko chowa się przed dziadkami albo krzyczy w telefon, że nienawidzi rodziców, bo nie chcą go zabrać domu z miejsca, w którym czuje się źle. Jeśli włącza się "nienawidzę cie" to znaczy, że w dziecku są jakieś straszliwe emocje - jak można to bagatelizować??? Chodzi o podejście, o zobaczenie emocji małego człowieka, a nie "wg mnie twój problem jest błahy, więc mam cie dziecko w d..., nie licz na mnie."
    • berber_rock Re: 6latka u babci. Konsekwencja czy odsiecz? 03.08.21, 09:11
      To zalezy.
      Osobiscie w tej historii dzwoni mi dzwonek alarmowy w momencie, kiedy napisalas, ze dziecko zadzwonilo dopiero kiedy bylo samo w pokoju, zeby porozmawiac na osobnosci i powiedziec, ze mu niefajnie.

      A dzwoni, bo mialam z synem podobna sytuacje. Jako 8-latek pojechal z dzidkami na wakacje i po kilku dniach zadzwonil ze chce wracac. Jak sie okazalo, zachowania dziadkow byly toksyczne, a on nie umial sobie z tym poradzic. W szczegoly nie bede wchodzic, ale jedno z achowan polegalo wlasnie na tym, ze telefony do nas mialy sie odbywac w ich obecnosci, a kiedy je wykonywal, to nic nie dawali mu powiedziec.
      Stad musial znalezc sposob zeby z nami pogadac na osobnossci.

      Tak, zabralam go wtedy z wakacji i w TYMI dzisdkami juz wiecej nie jezdzil.

      A dziecku uwierzylam, bo to moiu rodzice i bardzo dobrze znam ich zachowania. Blad, ktory zrobilam, to ze tym razem dalam sie nabrac na ich dobre checi i zaufalam ze bedzie dobrze. Okazalo sie ze toksyka nie da sie oduczyc toksycznych zachowan i jesli stosowal je na wlasnych dzieeciach, to bedzie tez stosowal na wnukach etc.