Dodaj do ulubionych

Współlokatorzy po ślubie

03.08.21, 17:11
Zainspirowana dwoma innymi wątkami na tym forum zastanawiam się jak to wygląda w małżeństwie ematki? Może w ogóle nie ma tego problemu, bo czułość, namiętność i pasja niezmiennie takie same?
Jeśli jednak problem się pojawia to jak sobie z nim radzicie? Byłabym wdzięczna o rady bardziej konkretne niż rozmowy o uczuciach i potrzebach oraz pielęgnowanie wspólnego hobby. Dowód anegdotyczny dopuszczalny 
Przykładowo: Ona i On, naście lat po ślubie. Ona jest stadna, on introwertyk. Tak było od początku, ale w fazie zakochania, motylków w brzuchu on jej w dużej mierze wystarczał. On czasem się przemógł, żeby gdzieś wyjść, ale liczył że jak ona się wyszumi to będą obje szczęśliwymi domatorami. Dzisiaj każde realizuje się oddzielnie (odpowiednio w towarzystwie i w samotności), są w pełni świadomi odmienności swoich potrzeb, jest pokojowo i przyjaźnie, ale coraz bardziej „współlokatorsko” Oboje lubią pływać. Ona kiedy miała 20 lata mogła pływać z ukochanym w zimnym Bałtyku, brudnym jeziorze, porywistej rzece z kamienistym dnem, pod gwiazdami lub w samo południe. Dziś ona chce iść na basen X a on na basen Y. Oboje lubią spacery i przejażdżki rowerowe, zawsze lubili. Ona woli jednak trasą X, on Y, ona w tempie takim, on siakim, ona przy takiej pogodzie on przy siakiej. Każde lubi obejrzeć czasem jakiś film, ale po obejrzeniu iluśtam filmów razem gust kinematograficzny się każdemu wyspecjalizował. Itp. itd. Oboje się lubią, szanują, ale się oddalają od siebie.
Obserwuj wątek
      • alina_z_komina Re: Współlokatorzy po ślubie 04.08.21, 10:29
        Bo może za parę lat to się źle skończy - oddaleniem partnerów, poczuciem samotności, zbliżeniem się przez jednego z partnerów do kogoś innego (sprzyja temu zarówno oddalenie emocjonalne jak i oddzielne spędzanie wolnego czas). A może to jest naturalny etap związku i trzeba to zwyczajnie zaakceptować a nie szukać sposobów na zmiany.
    • memphis90 Re: Współlokatorzy po ślubie 03.08.21, 17:24
      Związek to sztuka kompromisu. Oczekiwanie, że będziemy zawsze sięgać po identyczny dżemik na stolowce, w tej samej sekundzie kończyć czytać stronę wspólnie zgłębianej książki (z dokładnie tym samym zainteresowaniem), w tym samym momencie mieć ochote na spacer czy ten sam pomysl na wakacje itd - jest naiwne. Jeśli obydwoje upierają się, że wyłącznie basen X, że na rowerku tylko trasa Y, że spacerek tylko w tym parku i żadnym innym - to owszem, oddalają się od siebie, ale wcale nie dlatego, że jedno woli podziwiać sosny, a drugie dęby...
      • alina_z_komina Re: Współlokatorzy po ślubie 04.08.21, 10:23
        No jasne, kompromis jest niezbędny do poprawnego długoterminowego funkcjonowania związku, ale uważam że jest przereklamowany jako sposób na szczęście. Sednem kompromisu jest poświęcenie – czyjegoś czasu, czyichś potrzeb, wspólnych funduszy na rzecz osiągniecia celu, a to zawsze generuje jakieś poczucie straty. Nawet wygrany nie zawsze jest zadowolony, bo wie, że duga strona zrobiła coś niechętnie. Jeśli trzeba wybrać sosny lub dęby to jasne kompromis jest łatwy i jego koszty są pomijalne. Ale jeśli on lubi hardcorową jazdę 100 km dziennie w pocie czoła przez wertepy, a ona 5km powolutku po lesie z dwoma postojami na kontemplowanie przyrody to już jest nieopłacalny (bo jego takie wycieczki śmiertelnie nudzą, a ona nie ma chęci ani kondycji na to co on robi, więc się jemu nie „zrewanżuje”).
        • aqua48 Re: Współlokatorzy po ślubie 04.08.21, 11:08
          Ale on może się poświęcić i od czasu do czasu jechać z nią na spacerek rowerowy, a ona w ramach rewanżu pójść z nim na jego ulubiony basen. Natomiast jeśli ich "śmiertelnie nudzi" przebywanie we własnym towarzystwie poza własną strefą komfortu to znaczy, że już się od siebie oddalili. Sednem kompromisu nie jest poczucie straty tylko poczucie że coś tej drugiej osobie od siebie dajesz.
    • kkalipso Re: Współlokatorzy po ślubie 03.08.21, 17:25
      Ja nie widzę problemu.
      Kocham męża całym sercem ale uwielbiam też jak daje mi wolność i nie wtrąca się do tego jak lubię spędzać wolny czas. Znam pary które nawet zęby myją razem, podziękowałam to nei dla mnie, fajnie jest do siebie zatęsknić.
      • joana012 Re: Współlokatorzy po ślubie 03.08.21, 22:43
        W jakimś wywiadzie znanej osoby usłyszałam ostatnio że jej związek składa się z 3 światów. Ich wspólny, jej i jego. Dla mnie to idealny układ, można na chwilkę się oddalić, zatęsknić, wymienić się jakimiś informacjami, czegoś się od siebie nauczyć. Dzięki temu nuda i rutyna tak nie gnębi
      • alina_z_komina Re: Współlokatorzy po ślubie 04.08.21, 10:49
        Tematyka wspólnych rozmów może się w takim układzie zacząć ograniczać do kwestii organizacyjno -technicznych: zakupy, co na obiad, przegląd samochodu, wizyta dziecka u lekarza itp. Seks, owszem, jest argumentem za czymś więcej, ale bez poczucia bliskości wynikającej ze współdzielenia ze sobą jakiś innych emocjonujących doświadczeń, może być układem friends with benefits.
    • swiecaca Re: Współlokatorzy po ślubie 04.08.21, 09:46
      U mnie zbiór wspólny coraz mniejszy. Pasje ewoluowały w różnych kierunkach i brak chęci do naginania się. Na co dzień dobrze funkcjonująca maszynka do ogarnięcia domu i rodziny. Nie wiem, jak to się skończy.
      • alina_z_komina Re: Współlokatorzy po ślubie 04.08.21, 10:37
        O to to. Czasem myślę, że to rozchodzenie się zainteresowań to jakaś klęska urodzaju dzisiejszych czasów. Mamy tyle możliwości do wyboru, że trudno żeby wypadło tak, że wybierzemy te same opcje. Nawet TV nie ma sensu oglądać wspólnie, bo każdy przed swoim ekranem ogląda co mu/jej się podoba. Nie mówiąc o bardziej wyrafinowanych rozrywkach.
    • gulcia77 Re: Współlokatorzy po ślubie 04.08.21, 10:37
      A myśmy nigdy nie byli jakoś bardzo że sobą sklejeni. Od początku to było raczej spotykanie się, niż motyle w brzuchu i zasłania mi cały świat. Połączył nas seks i wcale nie mieliśmy zamiaru układać sobie razem życia. W międzyczasie zaczęliśmy się przyjaźnić, a jak w życiu zaczęły się wydarzać rozmaite tragedię, to okazało się, że możemy na siebie liczyć. To wspólne życie jakoś tak samo wyszło.
      • trampki-w-kwiatki Re: Współlokatorzy po ślubie 04.08.21, 12:33
        No ja właśnie cztery lata testuję taki układ o jakim piszesz. Myślałam, że to jest nie do zrobienia, tj. że bez komunii dusz się nie da na dłuższą metę. Ale jakoś póki co działa, daje mi emocjonalne wytchnienie i jestem zadowolona. Bez fajerwerków i łomotania motyli w brzuchu, ale mam poczucie, że wszystko jest na swoim miejscu.
    • maly_fiolek Re: Współlokatorzy po ślubie 04.08.21, 15:23
      Do pojawienia się dzieci byliśmy 3 lata razem, to był czas motylków w brzuchu i zakochania. Potem jak masz dzieci... to zmienia się wszystko, nie liczy się 'ja', liczy się rodzina - więc idziemy na basen całą rodziną, na trasy w tempie najwolniejszego, na plaże piaszczyste żeby starsi mogli pograć w siatę a mały żeby mógł pokopać w piachu. Towarzystwo w 90% związane z dziećmi lub sąsiedzi, osobno jeśli już to pracowe (ech te sławne imprezy integracyjne). A jak jest z pustym gniazdem - jeszcze nie wiem.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka