Dodaj do ulubionych

Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża

05.08.21, 10:46
Jeszcze raz, trochę inaczej.

Mam w otoczeniu kilka kobiet, które od lat żyją obok męża. Nie tylko w takim znaczeniu, że nie mają wspólnych zainteresowań, ale wręcz mieszkają w osobnych, zamykanych na klucz pokojach, starają się nie widywać w przedpokoju czy kuchni, porozumiewają się za pomocą kartek zostawianych na stole, w taki sam sposób mężowie przekazują im na przykład pieniądze na opłaty i utrzymanie domu. I to są układy trwające często od wielu lat. To na ogół jest tak, że pani jest emerytką z najniższą emeryturą, bądź jeszcze pracuje ale też za najniższą krajową. Czasami nawet są po rozwodzie, ale nadal pod wspólnym dachem. Bez szans na wyprowadzkę ze wspólnego mieszkania i wynajęcie czegoś - w Warszawie wynajęcie nawet kawalerki to koszt dużo wyższy niż ich dochody. Dzieci na ogół dorosłe, ale z problemami we własnych małżeństwach albo gdzieś za granicą, więc zamieszkanie z nimi też odpada. I te kobiety tak żyją z dnia na dzień pogrążając się w beznadziei, bez żadnego światełka na horyzoncie. Pogodzone z losem albo i nie, ale bez pomysłu, jak mogłyby coś zmienić.
I moje pytanie: co mogłyby zrobić, żeby jeszcze coś z życia mieć? To są kobiety 60+, 70+. Zaczynanie życia od zupełnego zera, z minimalnym dochodem - kompletnie tego sobie nie wyobrażam.
Przy czym pytanie jest raczej teoretyczne, chciałabym się dowiedzieć czy ematka ma jakiś rozsądny pomysł na rozwiązanie takiej sytuacji. Wyrywać się z radami nie zamierzam, nawet jak mi kobieta wychlipuje się w rękaw. Nie czuję się "w prawie" żeby dawać światłe rady ludziom z pokolenia wyżej. Ale chętnie poznam zdanie ematek smile
Obserwuj wątek
    • piekna_remedios4 Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 10:49
      to +/- moi rodzice, choć oni czasami rozmawiają (normalnie gdzies tak raz na pół roku, zwykle się kłócą)
      Pomysłu nie mam żadnego, mowiłam matce 10 lat temu, żeby się ogarnęła i rozwiodła, ale nie. "bo on ją zniszczy" - lol, mój tata - dziadek ją zniszczy.
      No więc jak se pościelili tak się wysypiają. Ich decyzje, ich zbiory.
        • piekna_remedios4 Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 11:03
          to w ogóle nie jest dla mnie śmieszne
          Jest oczywiście przemoc psychiczna, jednak można się było od niej uwolnić, zamiast biadolić, że oj oj nie pójdę bo on mnie zniszczy. Trzeba przy tym wiedzieć, że mój tata nie ma absolutnie ani narzędzi ani możliwości ani raczej chęci jej niszczyć. On jest mocny tylko w sytuacjach 1:1, gdy może jej powiedzieć coś brzydkiego. Ona po prostu wcale nie chce odejść, ot co.
      • joana012 Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 11:01
        Ja tak funkcjonowałam przez ok 2 lata przed rozwodem. Straszna psychiczną męczarnia.
        Jeśli strach przed samodzielnością finansową i nieznanym jest większy niż taki ból psychiczny to niestety ludzie dochodzą do takiej ściany.
        Nic się już nie da zrobić, tutaj jedynie chyba śmierć może rozłączyć
        • iksa.78 Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 11:15
          joana012 napisała:

          > Nic się już nie da zrobić, tutaj jedynie chyba śmierć może rozłączyć

          To prawda. Moich rodziców dopiero śmierć rozłączyła. Mama, pomimo tego, że pracująca od 19 r.ż i finansowo była (i jest) zawsze niezależna - to pod każdym innym względem uzależniona od współmałżonka ( pewnie latami wyrabiane poczucie typu "jesteś zerem, zginiesz beze mnie"...)
          Nie zginęła. Radzi sobie.
          • joana012 Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 12:36
            iksa.78 napisała:

            > joana012 napisała:
            >
            > > Nic się już nie da zrobić, tutaj jedynie chyba śmierć może rozłączyć
            >
            > To prawda. Moich rodziców dopiero śmierć rozłączyła. Mama, pomimo tego, że prac
            > ująca od 19 r.ż i finansowo była (i jest) zawsze niezależna - to pod każdym inn
            > ym względem uzależniona od współmałżonka ( pewnie latami wyrabiane poczucie typ
            > u "jesteś zerem, zginiesz beze mnie"...)
            > Nie zginęła. Radzi sobie.

            Faceci którzy tak pieprzą sami na ogół robią w gacie, że sobie nie poradzą
    • daniela34 Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 10:53
      Też znam sporo kobiet żyjących w takich układach. Najczęściej znam je z powodów zawodowych (właśnie kobiety po rozwodzie, ale żyjące w jednym mieszkaniu z byłym mężem). Nie mam pomysłu, nie mam rady. No chyba że zamieszkanie z kimś innym (nowy partner-ale tu wchodzimy w osobne zagadnienie do dyskusji, przyjaciółka, dalsza krewna itd.)
    • primula.alpicola Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 10:55
      Szukać sposobów na tanie spędzanie czasu poza domem, z życzliwymi ludźmi. Nie piszesz gdzie państwo mieszkają, miasto? Wieś? Wszędzie da się wyjść do ludzi. Są grupy Nordic Walking, Koła Gospodyń Wiejskich, Uniwersytety Trzeciego Wieku, ostatecznie zwyczajne codzienne spacery z koleżanką. Pani ma koleżanki? Jakieś hobby? Jeśli tak, to super, jeśli nie- to czas najwyższy!
    • divlje_jagode Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 10:57
      Na zachodzie kobiety w tym wieku często wynajmują razem dom, w 4-5 osób. Mają własne towarzystwo, dużo wolnego czasu i są w stanie sobie pomóc.

      Żeby nie być gołosłownym - wynajem jednoosobowego mieszkania to często koszt 700 - 1100 euro, a emerytura jest w okolicach 1200-1400. Wynajem domu z 3-5 sypialniami często z ogrodem - 1200-2000 euro. Dzielone na kilka osób to znośna kwota, podobnie z rachunkami.

      Coś tam zawsze zostaje i okazuje się, że można przeżyć w tym wieku jeszcze sporo, łącznie z nowym związkiem.
        • daniela34 Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 11:09
          W 4-5 osób w wynajętym domu to by pewnie było trudno, ale już 2 osoby w mieszkaniu (przyjaciółka, koleżanka)-to by się dało. Tylko że to by trzeba było jednak po pierwsze mieć kogoś takiego, po drugie odważyć się wyjść z zaklętego kręgu, po trzecie- jednak dostosować się do drugiej, mniej znanej osoby. I może się okazać, że dla wielu osób jednak znany diabeł lepszy od nieznanego. Dochodzi oczywiście głos "opinii publicznej" w postaci sąsiadów. I okazuje się, że to za trudne.
        • divlje_jagode Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 11:11
          To kwestia zmiany myślenia. Można całe życie przezyc jak kobiety opisane przez autorkę wątku. Można też spróbować coś zmienić dostępnymi środkami. Można spróbować dorobić. Znam akurat taką panią co na emeryturze dorabia jako tester oprogramowania. Całe życie jako opiekunka w domu opieki, na emeryturze poszła na kurs i dorabia jako tester. Wiem, że to wyjątek ale właśnie pani znalazła sposób żeby coś jeszcze przeżyć.

          Jak się całe życie siedzi i otacza się ludźmi, którzy nic nie zrobią żeby zmienić sytuację to właśnie tak można skończyć. Jak się spróbuje wyjść poza swoją bańkę to można naprawę sporo zdziałać.
        • daniela34 Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 11:25
          princesswhitewolf napisała:

          > no ale czy mieszkanie bylo meza przed slubem ze ona musi sie wyprowadzac? Jesli
          > nie to jest do podzialu.


          Jest albo nie jest. Po pierwsze- nie wszystkie mieszkania w Polsce są spółdzielczo-własnościowe albo własnościowe. Nadal jeszcze sporo ludzi mieszka w mieszkaniach lokatorskich albo nawet i służbowych.

          Po drugie- nawet jeśli mieszkanie jest do podziału to
          a) przy wrogiej postawie eks sprawa o podział majątku może się ciągnąć nawet i 10 lat (a przez ten czas konflikt eskaluje)- doprawdy dzieliłam wystarczająco dużo meblościanek, 20-letnich pralek i rozliczałam wystarczająco dużo nakładów na przedmiot współwłasności w postaci środków z diet z delegacji w 1986 roku, żeby zdawać sobie sprawę, że "do podziału" nie zawsze jest proste
          b) po 10 latach po podziale mieszkania o powierzchni 40 m w bloku z lat 60-tych na mało atrakcyjnym osiedlu można dostać tyle ile można- owszem, można te pieniądze wpłacić do banku i opłacać sobie z tego czynsz najmu kolejnego mieszkania, tylko czy naprawdę to takie dziwne, że ludzie się tego boją
        • volta2 Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 11:31
          z reguły trzymają dla dzieci/wnuków
          sprzedaż mieszkania dla nas, 40/50 lat to pikuś, dla 2 dekady starszych to ciężki ruch, to ludzie komuny, pewnie nie raz im sie jeszcze śni, ile musieli wyczekać, by zdobyć te 2pokoje w spółdzielni.

          mojemu teściowi od 10 lat marzy się przeprowadzka na miasteczko wilanów, i mentalnie nie jest w stanie tego zrobić (trzeba by sprzedać ten cudowny komunistyczny dar od partii, spakować milion książek i tony starych szmat, pożegnać sąsiadów, z którymi nic go nie łączy poza dzień dobry, no i dopilnować przeprowadzki.
          myślę, że nawet gdyby dzieci się w to włączyły ( a oczekiwał) to by się to nie udało
          no jeszcze dochodzi powierzchnia, za 4 pokoje w starym bloku na MW miałby ze 2,5 - no same przeszkody
        • divlje_jagode Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 11:59
          To zależy gdzie te mieszkanie jest i jaka jest własność. Ale jak Ci już tu napisali - sprawa rozwodowa i o podział majątku może się ciągnąć latami bo małżonek może zwyczajnie chcieć zachować pozory, nie ma ochoty na zmiany, nie ma ochoty sie przyznać nawet przed sobą, że małżeństwo to fikcja.

          I co wtedy? Masz 60 lat i będziesz czekać do 70tki na podział majątku?
    • szaraiwka Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 11:09
      straszne i szczerze to nie ma chyba rady, moze procz muchomora sromotnikowego w piwie dla zasiedzialego meza/ex...

      a na serio to masakra marne perspektywy. Jesli sa zdrowe i sprawne to ja bym szukala pracy typu opieka nad dziecmi, albo jakis wolontariat zeby wyjsc do ludzi, nie siedziec w domu z grzybem, wracac na noc i spac. A moze w tym wyjsciu w swiat otworzylaby sie jakas nowa nieoczekiwana szansa. Jak sa na dodatek chore albo zgrzybiale to wegetacja,,,
      • kobietazpolnocy Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 11:18
        No ale co to za życie, uciekać z własnego domu i wracać tam tylko na noc. Dom powinien być schronieniem i przystanią do naładowania akumulatorów.

        Nie wiem, co poradzić. Mam wrażenie, że są przypadki w których rozchodzi się mniej o fundusze, a bardziej o strach przed zmianami i naruszeniem dobrze znanego porządku. Jednak takie jakoś tam funkcjonujące po kilkudziesięciu latach małżeństwa to wciąż normalność, dla wielu niemal oczywistość.. Jak tak patrzę po otoczeniu moich rodziców, to tylko jedna znajoma rozwiodła się, ale to już bardzo dawno. Cała reszta wciąż sparowana. Rozejście w wieku 70plus lat to jednak byłaby spora rewolucja, nawet jeśli nie łączy się ze znacznym pogorszeniem warunków życia. Ludzie często nie chcą bądź uważają, że tak po prostu wygląda życie.
      • amast Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 11:25
        Tak, niektóre opiekują się dziećmi, choćby i własnymi wnukami, chodzą do klubu seniora, biorą udział w innych zajęciach w klubie osiedlowym. Starają się wychodzić z domu, żeby się oderwać od szarości życia. Ale w rozmowach niestety zawsze pobrzmiewa ten element nieznośnej codzienności. Że dał za mało na opłaty, że kran się zepsuł a on na to "to sobie napraw", że zostawił brudną łazienkę, że coś na złość zrobił... Mam wrażenie, że takie drobne złośliwości dnia codziennego wykańczają je powoli ale systematycznie. I zajęcia poza domem, choć dają wytchnienie, nie rozwiązują problemu. Dlatego zastanawiam się, czy jest szansa na zupełną zmianę. Pomysł z wynajęciem w kilka osób mieszkania wydaje się jakimś rozwiązaniem, ale faktycznie w warunkach polskich nie wiem czy do zrealizowania.
        • kobietazpolnocy Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 11:31
          No ale bądźmy sprawiedliwi. Żony też potrafią uprzykszyć życie..To często są po prostu pary, które się nie znoszą, pewnie nigdy nie znosiły. Jedno gdera, drugie odburkuje, i tak to się kręci przez dekady.
          To niekoniecznie zawsze musi być uciśniona kobieta bez grosza przy duszy sterroryzowana przez kanapowego pierdziela.
            • daniela34 Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 11:46
              Tylko jeszcze jedna uwaga- oprócz kobiet, które rzeczywiście mają problem i szukają rozwiązania, ale go nie znajdują, jest jeszcze grupka takich, które tak naprawdę nie szukają rozwiązania ani nie są tak nieszczęśliwe w tym układzie, jak by to wynikało z ich opowieści, one szukają cierpliwego słuchacza (a raczej słuchaczki) i oczekują współczucia. I jeśli własne dzieci nie mają na to czasu albo ochoty, to szukają u obcych. Bo współczucie i wysłuchiwanie jest im potrzebne, bo wtedy znajdują się w centrum czyjejś uwagi.
              • amast Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 11:51
                Zdaję sobie z tego sprawę. Dlatego napisałam, że nie zamierzam wyrywać się z radami. Ale problem - nie wiadomo w jakiej skali - istnieje. Dlatego chciałam poczytać na forum, co inni mają do powiedzenia na ten temat. Takie tam poszerzanie horyzontów, nie wiadomo kiedy i do czego się przyda smile
                • daniela34 Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 11:54
                  O tak, problem istnieje. Egzemplarze "współczuj mi" od egzemplarzy "nie widzę wyjścia" zresztą zwykle dość szybko da się odróżnić. Zazwyczaj jak zaczynasz rzucać pomysłami "a może by pani/a może chociaż..." to widzisz jak uwaga rozmówczyni ucieka, albo jak znów usilnie sprowadza rozmowę na temat ostatniej złośliwości męża.
    • volta2 Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 11:16
      muszą czekać na wdowieństwo, w przypadku emerytek to bliżej niż dalej
      wiele kobiet, właśnie po teatralnym opłakaniu męża na elegancko wyprawionym pogrzebie odżywa, pięknieje, zaczyna żyć na większym luzie, szczególnie po wrogim przejęciu emerytury po mężusmile
        • daniela34 Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 13:02
          To ja znam sporo takich przypadków i odżywanie nie wynika z obłożnej choroby męża czy Alzheimera. W otoczeniu moich rodziców sporo jest wdów, wdowcy też są, ale wdów więcej. I one faktycznie łapią trzecią młodość, łącznie z wyjazdami zagranicznymi, romansami (ale już bez ślubu!), fryzjerami, kosmetyczkami. Hitem było dla mnie jak skomplementowałam sukienkę koleżanki mamy (świeżo wyszła z żałoby po mężu), a ona z głęboką satysfakcją oznajmiła: "Mąż mi nie pozwalał tej sukienki nosić. Teraz już mogę." (sukienka całkiem normalna, tyle że kolorowa i w miarę podkreślająca dobrą figurę pani).
          • maly_fiolek Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 13:54
            Jeśli mówimy o ludziach 65+, jest trochę wdów u mnie w rodzinie i wśród znajomych, jeśli jeżdżą za granicę to najczęściej bawić wnuki.
            Znam trochę starszych ludzi którzy jeżdżą na pielgrzymki lub do sanatoriów, ale widzę tam zarówno małżeństwa jak i wdowy (wdowców to na lekarstwo).
            Romanse - nie widzę, nie śledzę.
            Za to widzę bardzo wyraźne pogorszenie warunków finansowych po zgonie męża.
                • daniela34 Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 14:52
                  Matko, ale ja nie opisuję bogatych rodzin. Pani od wczasów z narzeczonym to matka 4 dzieci, która przez bardzo wiele lat nie pracowała, a mąż był robotnikiem w fabryce, w której pracował mój ojciec. Pani dostała emeryturę po mężu, dzieci przeszły na własne utrzymanie i pani zaczęło wystarczać na wczasy i wycieczki.
                  Pani od wyjazdu do Hiszpanii (i od sukienki, na którą mąż się nie zgadzał) jest świetnym przykładem "pogorszenia warunków finansowych"- pracowała jako sprzedawczyni, na emeryturze po śmierci męża zaczęło trochę brakować, żeby budżet się spinał, więc poszła do pracy (pracuje jako sprzedawczyni butów w tzw.chońskim markecie, więc żadna to elita finansowa), koleżanka z pracy zaproponowała jej wspólny wyjazd do Hiszpanii- pojechała z radością., jeździ też na zagraniczne Pielgrzymki (Izrael, Fatima). Ja nie opisuję wdów po biznesmenach tylko sąsiadki moich rodziców z prl-owskiego blokowiska.
      • maly_fiolek Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 12:08
        > Znaleźć koleżankę w tej samej sytuacji i zamieszkać razem.
        Kpisz? Dwie stare osoby o zupełnie innych przyzwyczajeniach i utrwalonyc nawykach chcesz trzymać w jednym mieszkaniu? Po tygodniu masz wojnę murowaną o odstawienie solniczki nie w to miejsce co trzeba.
        Już dom starości lepszy.
        • rexona_sport Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 12:23
          Co to za gadanie, właśnie starsza osoba może tez mieć więcej wyrozumiałości i mądrości żeby nie patrzeć na głupoty. Wojny o solniczkę to cecha osobnicza, ktoś z takim podejściem do otoczenia będzie miał konflikty niezależnie od wieku. Dwie starsze kobitki mogą super funkcjonować, szczególnie jak każda z nich zaznała uprzednio miodu życia ze złośliwym i leniwym padalcem - wtedy każda mała życzliwość ze strony współlokatorki bedzie bardzo doceniana smile
          • maly_fiolek Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 12:37
            > Dwie starsze kobitki mogą super funkcjonować, szczególnie jak każda z nich zaznała uprzednio miodu życia ze złośliwym i leniwym padalcem - wtedy każda mała życzliwość ze strony współlokatorki bedzie bardzo doceniana
            Niestety właśnie nie mogą, chodzi o wieloletnie przyzwyczajenia i nawyki które są łamane przez nową osobę w mieszkaniu. Starsi ludzie nie są skorzy nawet do najmniejszych ustępstw. Kończy się to wojną.
            Chyba jedyny układ który w miarę działa to matka-córka w jednym domu. Ale już teściowa-synowa nie bardzo. Nie znam ani jednego przypadku dwóch starszych kobiet który byłby w miarę trwały.
          • kobietazpolnocy Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 12:39
            To w przypadku tych łagodnych acz sterroryzowanych starszych pań.
            Moja matka i spore grono jej psiapsiółek raczej by się pozagryzały o te solniczki, bo ma być po ichniemu.
            To już łatwiej z irytującym kartoflem żyć, który z kanapy się nie rusza niż z drugą gospodynią. W tym wieku nie chce im się już nawet udawać, że chcą iść na jakiekolwiek kompromisy.
            Więc zależy od sytuacji i charakteru.
    • igge Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 11:23
      Jakoś niewiarygodne wydaje mi się " wychlipywać się w rękaw" na tematy swojego związku w wieku 60/ 70 plus... Komuś o kilka dekad młodszemu w dodatku...
      I oczekiwać porad hmmm....
      Może nie znam takich starszych pań w naprawdę kiepskich związkach?
      W wieku ok 75 to już chyba partner często kaput i w grobiewink ?
      Znajome emerytki są albo już same albo bardzo zaradne i ogarnięte i ich związki mają się dobrze, w sensie już nie patrzą sobie jak dwa gołąbki w ślepia ale realizują się i przyjaźnią z towarzyszem życia, wyjeżdżają, a te, którym się nie ułożyło - dawno rozwiedzione.
    • maly_fiolek Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 12:06
      Radzę zapytać wdowy, nawet z takiego małżeństwa.
      Dowiesz się że po śmierci męża jest wielokrotnie gorzej, bo zostaje się zupełnie samej, bez współlokatora i jego współudziale w kosztach i pomocy w ogarnianiu części zadań.
      To jest dużo gorsze.
      A dobrymi radami 'rozwiedź się' jest piekło wybrukowane. Bo trzeba patrzeć i na plusy i na minusy.
      • daniela34 Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 12:27
        Ty chyba nie ten wątek czytasz- tu chodzi o życie bez pomocy w ogarnianiu części zadań (a często jeszcze zamiast tej pomocy są kłody pod nogi) i chodzi o kobiety, które czasami są już rozwiedzione, tylko zmuszone do mieszkania pod jednym dachem z eks.
        Toteż piszemy, że współlokator i partycypacja w kosztach są czasem do znalezienia. I nie musi to być eks lub prawie eks.
          • daniela34 Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 12:49
            Ale piszesz: "dobrymi radami 'rozwiedź się' jest piekło wybrukowane"- podczas gdy rozmowa dotyczy kobiet czasem już rozwiedzionych. I piszesz: "Dowiesz się że po śmierci męża jest wielokrotnie gorzej, bo zostaje się zupełnie samej, bez współlokatora i jego współudziale w kosztach i pomocy w ogarnianiu części zadań.To jest dużo gorsze."- podczas gdy autorka opisuje kobiety, które tej pomocy w ogarnianiu zadań często nie mają, wręcz przeciwnie- mają ze strony męża przeszkody: bo nie płaci na czas swojej połowy kosztów, bo nie pomaga tylko przeszkadza, bo niszczy albo brudzi i nie sprząta po sobie. Więc chyba jednak nie ten wątek czytasz.
      • la_mujer75 Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 13:58
        Dziadek umarł prawie 16 lat temu. To był zły człowiek. Babcia odżyła smile Pod każdym względem. Finansowym również. Bo on np. : nie pozwalał jej na nic wydawać jej własnej emerytury!
        Babcia ma teraz 91 lat. Nadal mieszka sama, choć podejrzewam, że to się wkrótce skończy.
        I odkąd dziadek umarł, babcia częściej spotyka się z resztą rodziny, niż jak on żył.
        Sama mówi, że te ostatnie lata to jedne z najlepszych lat w jej życiu i szkoda, że tak "późno" wink
    • trampki-w-kwiatki Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 12:22
      Jak ktoś ma niewielką emeryturę i żadnych własnych nieruchomości, to jest w kiszce, niestety. Nieprzypadkowo współczynniki rozwodów rosną tam, gdzie wzrasta aktywność zawodowa kobiet oraz zamożność gospodarstw domowych. Po prostu jak kobiety/ mężczyźni mają możliwość wyboru, częściej decydują się z niej skorzystać. W wyżej wymienionych przykładach tej możliwości wyboru nie ma, bo tych państwa zwyczajnie nie stać na separację. Trwałość małżeństw od stuleci biedą i wspólnym gospodarowaniem/majątkiem stała. A nie jakimiś uczuciami czy komunią dusz. Na takie "wyprowadzę się od męża, bo mnie wkurza" może pozwolić sobie ktoś w gruncie rzeczy dość majętny. Z punktu widzenia naszych prababek byłaby to zapewne fanaberia.
    • kwietny_kwiatek Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 05.08.21, 14:00
      Taaa
      Żeby nie te klucze do pokoi i kartki to wypisz wymaluj moi rodzice. Rozmawiają ze sobą - ale tylko o sprawach gospodarczo - logistycznych. Jedno lata do jednego kościoła na neokatechumenat, drugie do drugiego na kurs biblijny, ale nie razem. Będą tak trwać do śmierci bo a) brali ślub kościelny i muszą, b) a gdzie ja bym poszła (matka). Jak się rozwodziłam to ojciec mi tłukł do głowy, co ja robię - on przecież z matką wytrzymuje już 52 lata. Zapytałam go tylko czy słyszy co mówi.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 06.08.21, 13:48
      A ja widzę inną sytuację. Koniety po tym jak dzieci się wyprowadzily z domu szukają innego lokum. Koleżanki mama wyprowadzila się od męża 400 km dalej na zadupie bo tylko tu mogla kupic male mieszkanko za 40 tyś. i tak zrobila, zostawila wszystko czyli pół domu, pola, wybrala swoje pieniądze i zyje skromnie ale moze robić co che, ma 70 lat.
      Kolejna mama kupila jeszcze kedys kiedyś mieszkanie, jeszcze jak pracowała nawynajem, ze swoich pieniędzy jak dzieci wyszly z domu to się do niego wprowadzila. Kolejna do mieszkania po swoich rodzicach a jeszcze kolejna od 10 lat wynajmuje mieszkanie na totalnym zadupiu.
      Mają wspólne najatki z mężami, zostawily im wszystko, nawet szklanki jie zabrały.
      To są kobiety kt9re nie szukaja innych zwiazków czytaj gaci do prania, tylko chca wreszczie żyć w spokoju.
    • margerytka73 Re: Problemy małżeńskie/wyprowadzka od męża 06.08.21, 15:09
      To jest smutne. Ale nasuwa się pytanie, jak do tego doszło? Przecież to nie jest tak, że nagle w wieku 70 kat, ktoś ocknął się, że nie chce tak dalej żyć. A pracował na to latami. A jak mi ktoś mówi, że żyje tak 20 lat to jakoś mi go nie żal. O dziwo, są osoby, które wyrwały się w którymś momencie życia z takiego układu o wszystkie sobie chwalą. Tylko one nie czekały 10 czy 20 lat.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka