Dodaj do ulubionych

Czy pomagacie (jak?) swoim dzieciom 18 - 26 lat?

06.08.21, 20:03
Oczywiście tym uczącym się.

1. Jeśli syn/córka mieszka w domu, to czy sam sobie pierze/prasuje/ gotuje? Czy jada to, co ugotuje rodzic, a czasem sam coś ugotuje dla wszystkich? Finansujecie dojazdy do szkoły, na uczelnię, opłaty, książki, itp.?
2. Jeśli w domu nie mieszka, to czy wspieracie go/ją finansowo (wynajem, wyżywienie, ewentualnie czesne) czy też na wszystko musi zarobić sobie sam/a ?
Obserwuj wątek
    • 3-mamuska Re: Czy pomagacie (jak?) swoim dzieciom 18 - 26 l 07.08.21, 01:16
      U nas syn mieszka z nimi, pracuje i wciąż się uczy.
      Ja gotuje w tygodniu w weekendy robią to zmianie inni lub syn zamawia jedzenie dla wszystkich.
      Ma swoje obowiązki w obrębie wspólnej, robi zakupy , swoje przestrzenie ogrania sam. Pierze sam chyba ze zawołam to dorzuca coś do prania wspólnego.
      Mamy suszarkę wiec nie prasuje. Choć umie.

      Zajmuje się młodszym bratem ,gdy my wychodzimy wiec pasuje mam obojgu.
    • kamin Re: Czy pomagacie (jak?) swoim dzieciom 18 - 26 l 07.08.21, 07:58
      Ja do końca studiów mieszkałam z rodzicami, miałam wikt, opierunek i kieszonkowe. Dorabiałam udzielając korepetycji i miałam stypendium, więc byłam w stanie parę złotych zaoszczędzić na start w samodzielne życie.
      Moje dzieciaki do końca studiów będą mogły mieszkać z nami.
    • matacznik Re: Czy pomagacie (jak?) swoim dzieciom 18 - 26 l 07.08.21, 08:30
      alterego72 napisała:

      > Oczywiście tym uczącym się.
      >
      Jak mieszka, to uczestniczy we wspólnym gospodarstwie, gdzie gotowanie, pranie i tak dalej realizują wszyscy w ramach podziału obowiązku, a finansowanie zapewniają pracujący, tj. rodzice.
      Jak studiuje w innym mieście, to ma zapewnione finansowanie, które wystarczy na zaspokojenie potrzeb na przyzwoitym poziomie, zapewnione przez rodziców, bo dziecko ma się skupić na nauce — większy będzie z tego pożytek, niż jak pójdzie dorobić w Maku kosztem studiów.
      Oczywiście łatwo się mówi, gdy rodziców stać na to.
    • solejrolia Re: Czy pomagacie (jak?) swoim dzieciom 18 - 26 l 07.08.21, 08:31
      1. Od wielu lat nie obsługuję córki ( nie piorę, nie prasuję i nie sprzątam). Ale jak gotuję to dla wszystkich, więc córka je z nami. Chociaż coraz częściej właśnie nie je, i to też kłopot, bo potem zostaje porcja w garnkach( może zje później, jutro, kiedyś). W domu teraz nawet symbolicznie nie robi nic.
      Finansujemy ją: taka jest umowa, że dopóki uczy się ma zapewnione finansowanie, i kieszonkowe, i wszystkie jej opłaty wg potrzeb, mimo że pracuje ( i z pracy może odłożyć na swój cel).
    • segregatorwpaski Re: Czy pomagacie (jak?) swoim dzieciom 18 - 26 l 07.08.21, 09:31
      Mam wariant drugi: ma swoje alimenty od ojca i ja dokładam ponad drugie tyle - ma na studenckie życie w odległym mieście. Ma mega absorbując studia więc dorabianie odpada, ale dorabia: uczy się pilnie by dostać stypendium, co jej wychodzi, walczy o jakieś dodatkowe stypendia typu: jednorazowe stypendium prezydenta miasta za wyniki w nauce i wygrana w jakiś konkursach, pracuje w wakacje. Całą dodatkową kasę ma na swoje przyjemności - to są podróże, zwiedzanie wymarzonych muzeów.
      Widzę, ze jest bardzo rozsądna z kasą, oszczędza, kupuje promocyjnie, gotuje nie kupuje gotowce jak tylko daje radę itp. Prócz przekazywana jej stałej kwoty na życie robię jej czasami takie prezenty typu: zamawiam dostawę jakiegoś jedzenia do akademika jak trwa sesja i nie ma czasu ugotować, zamawiam z delikatesów w jej mieście jakąś dostawę fajnych rzeczy typu te nie najtańsze do jedzenia, bo wiem że na co dzień oszczędza na zakupach, kupuję jakiś ekstra ciuch bo mamy podobny gust, wiem co lubi i się jej spodoba itp.
      W domu jak przyjeżdża nie robi kompletnie nic prócz spędzania z nami czasu i konsumowania przysmaków jakie jej serwuję wink big_grin ale to nie ze swojego wyboru, tylko z mojego big_grin
    • myosotisblue Re: Czy pomagacie (jak?) swoim dzieciom 18 - 26 l 07.08.21, 09:45
      Piorę, prasuję, gotuję.

      Dzieci za to robią zakupy, pomagają w polu, załatwiają różne sprawy "na mieście".
      Póki chodzą do szkoły kupuję ubrania, książki, zresztą wszystko co trzeba, na kosmetyki, rozrywki zarabiają sobie sami.

      Nie pobieram czynszu ani żadnych opłat nawet od dobrze zarabiających dzieci, niech sobie składają, jeszcze z głodu nie umieramy. Za to nie zwracam za zakupy, chyba że są jakieś drogie lub fanaberyjne.
    • bakis1 Re: Czy pomagacie (jak?) swoim dzieciom 18 - 26 l 07.08.21, 09:56
      Do końca dziennych studiów mieszkałam w domu rodzinnym, gdzie miałam wikt i opierunek. Na poczet budżetu domowego szła moja renta rodzinna (marna), ja na swoje miałam ze stypendiów, korepetycji i pracy w wakacje. Do ubrań dorzucali mi się dziadkowie kupując płaszcz na zimę, buty, kurtki - drożdże i porządniejszego rzeczy. Fatałaszki jak mawiał mój dziadek kupowałam sobie sama. Dorabialam sama, ale na dwóch kierunkach studiów dziennych, głównie stypendiami. W pierwszej pracy po studiach zarabiałam na stażu przez pół roku 500 zł. Wyprowadziłam się z domu rodzinnego w rok po studiach, gdy mialam juz sensowna pensje. Gdyby nie wsparcie finansowe nie mogłabym iść na studia dzienne. Moje dziecko będzie miało zapewnione mieszkania i pieniądze podczas nauki. Obowiązki domowe tez, ale jeśli maja kolidować z nauka ta będzie na pierwszym miejscu.
    • aqua48 Re: Czy pomagacie (jak?) swoim dzieciom 18 - 26 l 07.08.21, 10:30
      Moi synowie mieszkali z nami, oczywiście prałam i gotowałam obiady jak zawsze, wspólnie dla wszystkich, bo tak było i wygodniej i taniej. Nie wyobrażam sobie żeby cztery osoby miały prać osobno. Mieli swoje zarobione przez wakacje pieniądze oraz stypendia naukowe. Finansowaliśmy ubrania i buty, telefony, książki. Jeszcze rok po skończeniu studiów każdy z nich mieszkał z nami ma dotychczasowych zasadach - nie dokładając się do wydatków domowych. Tę naszą pomoc (zarobione przez 12 miesięcy po studiach pieniądze odkładali na usamodzielnienie się i wyprowadzkę) gdy już pracowali uzgadnialiśmy z nimi jako nasz ostatni wkład w ich dorosłość.. Moim zdaniem to było dobre rozwiązanie. U nas się sprawdziło.
      • evee1 Re: Czy pomagacie (jak?) swoim dzieciom 18 - 26 l 07.08.21, 13:08
        U nas też tak samo. Córka już się wyprowadziła, ale syn nadal mieszka z nami i sztucznym wydawałby mi się podział na nasze o jego pranie, gotowanie itp. Syn czasem dorabia, ale nie dorzuca się do budżetu domowego, bo nie ma takiej potrzeby. Ale wiem, że jakby było ciężko, to w wydatkach domowych by partycypował. Zresztą widzę, że nie jest rozrzutny (raczej wręcz przeciwnie) i nie mam problemu z utrzymywaniem go. On sprząta, robi zakupy, pomaga w ogrodzie, no, jest z niego pożytek smile.
    • ritual2019 Re: Czy pomagacie (jak?) swoim dzieciom 18 - 26 l 07.08.21, 13:19
      Tak, moja 18.5 mieszka z nami, nie doklada sie zadnych rachunkow, jedzenia, wakacji itp. Oczywiscie bierze udzial w obowiazkach domowych ale duzo tego nie ma, raczej bardzo niewiele. Pracuje od 16-tego roku zycia, zarabia, kupuje sobie odziez, obuwie, placi za swoj telefon (nie musiala, chciala), rozrywki. Odklada tez calkiem sporo. Postanowila studiowac w pobliskim miescie a wiec na razie bedzie mieszkac w domu.
      • ritual2019 Re: Czy pomagacie (jak?) swoim dzieciom 18 - 26 l 07.08.21, 13:23
        Pranie robi czasem, wtedy pierze rzeczy wszystkich, to samo jesli trzeba zdjac, poskladac itp. Gotuje czasem dla wszystkich ale 14-letni syn tez to robi. Maja swoje sypialnie z lazienkami wiec maja o to dbac, zachowac jakis sensowny porzadek, nie zapuscic, oproznic kosze na smieci, nie zostawiac resztek jedzenia itp. O przestrzen wspolna dbamy wszyscy.
    • piekna_remedios4 Re: Czy pomagacie (jak?) swoim dzieciom 18 - 26 l 07.08.21, 13:28
      nie mam dzieci w tym wieku, ale pamiętam jak było ze mną. Do 24 r.ż mieszkałam "w domu" ucząc się, więc część obowiązków przejęłam np.sprzątnie, zakupy, robiłam sobie jedzenie (lub rodzicom). Pranie robiła głównie mama, ja jak najbardziej swoje ubrania prasowałam. Natomiast moi rodzice do tego momentu mnie sponsorowali i dali pieniądze na start, gdy emigrowałam do IRL.
      A tuż za ścianą mam przykład nieuczącej się 20-latki (zrezygnowała z liceum i w ogóle z nauki w 2 klasie, nie chciało jej się), której podstawowym zajęciem jest robienie zdjęć na instagram. Nie uczy się, nie pracuje, nie pomaga w domu, po prostu siedzi a matka jest z niej dumna, bo "influencerka"
    • edka12 Re: Czy pomagacie (jak?) swoim dzieciom 18 - 26 l 07.08.21, 15:18
      Koleżanka, 44 lata więc nie ucząca się - ma swoją DG ale jest regularnie dofiansowywana przez matkę, a jej kredyt spłacany jest z emerytury dziadka , żyje wygodnie i spełnia marzenia. Bez komentarza.
      Ja opłacam dzieciom wszystko dopóki się uczą (oczywiście w miarę możliwości) . Syn już pracuje, wynajmuje mieszkanie i jest niezależny ale wie, że jak przyjdzie i powie, że chce podjąć studia, to te studia opłacę. Młodsze jeszcze się uczą więc nie ma tematu.
      • mysz1978 Re: Czy pomagacie (jak?) swoim dzieciom 18 - 26 l 07.08.21, 17:29
        to myślę sobie, że byłam pasożytem... Dopóki studiowałam (standardowo - 24 lata miałam jak skończyłam), to byłam na utrzymaniu rodziców... Nie miałam stypendium, nie dorabiałam itp. Jadałam w domu, obowiązki miałam takie jak w wieku nastoletnim (pomoc przy gotowaniu, czasem ugotowanie czegoś, pomoc przy zakupach, sprzątanie itp). Jak poszłam do pracy po studiach i jeszcze rok z rodzicami mieszkałam, to dokładałam do rachunków i jedzenia, ale obowiązków mi raczej nie przybyło ze względu na brak czasu.
        Dzieci mam w wieku "późnopodstawówkowym", więc jeszcze wiele może się wydarzyć.
    • feniks_z_popiolu Re: Czy pomagacie (jak?) swoim dzieciom 18 - 26 l 07.08.21, 17:47
      Studiuje w naszym mieście, mieszka z nami. Nie dokłada się do rachunków. Ma wikt i opierunek. Dostaje kieszonkowe, z którego kupuje sobie bilet miejski, benzynę do swojego samochodu, ciuchy, kino, knajpki. Czasem, poproszona zrobi jakieś drobne codzienne zakupy. W wakacje pracuje, nieźle zarabia i odkłada sobie kasę. Na cel bliżej nieokreślony, bo jest minimalistką co nic nie potrzebuje ☺️
    • kosmos_pierzasty Re: Czy pomagacie (jak?) swoim dzieciom 18 - 26 l 07.08.21, 22:12
      To ja też z własnych wspomnień, bo dziecko mam młodsze. Mieszkałam w domu rodzinnym. Miałam rentę, stypendium naukowe i spore jak a tamte czasy zarobki z korepetycji i tłumaczeń. Do czynszu i opłat się nie dokładałam, ale jedzenie kupowałam do domu, nie tylko dla siebie, gotowałam, sprzątałam itp. Ciuchy i wyjazdy, książki - też podręczniki akademickie, swoje dodatkowe języki, rozrywki itp. sama finansowałam.
    • igge Re: Czy pomagacie (jak?) swoim dzieciom 18 - 26 l 07.08.21, 23:26
      Jeśli mieszka nadal z rodzicami - wspieram. Jeśli życzy sobie wyprowadzić się przed ukończeniem nauki - nie wspieram. Żyje na własny rachunek i za własne zarobione pieniądze. Tzn utrzymuję ciepłe rodzinne relacje i nie narzucam się z nadmiarowymi kontaktami/ telefonami itp. Kasa/ prezenty na urodziny, gwiazdkę itp tylko. Ewentualnie proponuję wyjazd wakacyjny ( my płacimy) z nami z ewentualną drugą połówką jak chce.
    • malgorzatawylxxx Re: Czy pomagacie (jak?) swoim dzieciom 18 - 26 l 11.08.21, 17:39
      Nigdy nie rozpieszczaliśmy swojego jedynaka. Mieszkając w domu musiał w nim pomagać, dostawał kieszonkowe, pieniądze na prawo jazdy, na resztę zachcianek sobie dorabiał. Zaraz po maturze się wyprowadził na studia do innego miasta, wybrał zaoczne i pracę. Jest informatykiem, więc dobrze zarabia, w międzyczasie kupił kawalerkę na kredyt. W ramach prezentu na start dostał pieniądze na wkład własny plus irobota i zmywarkę na parapetówkę.
    • ga-ti Re: Czy pomagacie (jak?) swoim dzieciom 18 - 26 l 11.08.21, 18:24
      Nie wyobrażam sobie powiedzieć mojemu dziecku w dniu 18 urodzin, że teraz masz tu dziecko kartkę z wyliczonym czynszem i opłatami, grafikiem prac domowych, półkę w lodówce i godziny dostępu do kuchenki. Radź sobie samo.
      Jak dobrze pójdzie to moje dziecko w osiemnaste urodziny będzie jeszcze miało przed sobą 2 lata technikum, maturę, egzaminy zawodowe..., tak jako rodzic mam nawet prawny obowiązek utrzymywać dziecko do 26 urodzin, jeśli się uczy. A gdzie tu uczucia? Przecież to moje dziecko!
      Z drugiej strony, nie czekamy do osiemnastki, żeby wdrażać dzieci do prac domowych, dbania o mieszkanie, pracę na rzecz rodziny, ogarnianie siebie samego, współfinansowania własnych rozrywek.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka