Dodaj do ulubionych

Kura feministka

09.08.21, 18:42
Truizmy, ale niestety cały czas spotykane i wchodzące pod paznokieć jak szpilka.

Wszystkie takie wyzwolone, szalone, stanowiące o sobie, a potem:
Musi skonsultować z mężem (przeważnie nie mówi tego głośno), czy może  wyjechać do spa z koleżankami.
Jako pierwsza wychodzi z propozycjami spędzania wolnego nim czasu. Bierze wiele inicjatyw na siebie z zakłamaną satysfakcją, że to ona "rządzi", a tymczasem to on drze z niej łacha, bo ona się rzuca, a on spokojnie na legalu może powo sączyć na kanapie.
Na spotkaniach babskich nerwowe spoglądanie na zegarki.
Serio, mam znajome ze strajku kobiet, które drą się na manifach, a potem biegną na łeb, na szyję, żeby zdążyć Ferdkowi kolację podać.
Wiem, wiem, wiem, to nie ematka, bo u ematki takie rzeczy się nie zdarzają, ale ja mimo środowiska, w którym jestem, widzę ten feminizm tylko na transparentach. No może że dwie znajome znalazłyby się, co to trochę powalczyły w domu.

Rzućcie jakimiś pozytywnymi przykładami, bo tracę wiarę...
Obserwuj wątek
    • cosmetic.wipes Re: Kura feministka 09.08.21, 18:51
      No może że dwie znajome znalazłyby się, co to trochę powalczyły w domu.

      Ja nie mam o co walczyć w domu, bo se na męża nie wybierałam ani wroga, ani idioty z odchyłami konserwatywnymi.
      I szczerze mówiąc mało znam kobiet, które nerwowo spoglądają na zegarek w trakcie damskiego wina. W większości moje koleżanki utrzymują równowagę pomiędzy życiem rodzinnym a towarzyskim.
    • heca7 Re: Kura feministka 09.08.21, 18:52
      Ja też konsultuję z mężem jakieś wyjazdy. Co w tym dziwnego skoro w domu mamy dzieci, zwierzęta, obowiązki i pracę? On też mi mówi o wyjściach z kolegami.
    • fornita111 Re: Kura feministka 09.08.21, 18:57
      Pozytywnym przykladem sa dla mnie Gretkowska i Pietucha- piekna milosc i prawdziwie partnerski zwiazek. Ale moze to tylko medialna kreacja wink Znam w realu troche takich par, gdzie jest prawdziwe partnerstwo, ale... zadna z dziewczyn sobie do tego nie "wychowala" chlopa, kazdy z nich juz z domu wyniosl odpowiednie wzorce. No nie ma bata, zeby w naszym patriarchalnym spoleczenstwie bylo wielu normalnych facetow, oni sie dopiero tworza- w pokoleniu dzisiejszych dzieciakow tongue_out
    • escott Re: Kura feministka 09.08.21, 18:57
      Konsultowanie wyjazdów jest normalne, a robienie kolacji w niczym z feminizmem nie koliduje, ale...
      No ale ja też widzę wokół mnóstwo feministek, które dają się zajeżdżać obowiązkami domowymi i tego nie dostrzegają albo nie chcą dostrzegać. Tylko winię za to, uwaga, nie zajeżdżone kobiety, które nie dają rady walczyć o wszystko na raz na wszystkich frontach, a leniwych facetów i fatalną kulturę, w której wszystkie jesteśmy wychowane. To się musi zmieniać stopniowo, starczy jedno-dwa pokolenia. A coraz silniejsza kontrofensywa zakutych pał nie pomaga.
    • annaboleyn Re: Kura feministka 09.08.21, 18:58
      Feminizm jest o możliwości wyboru i o tym, że masz do tego wyboru prawo, a także - że twój wybór ma być szanowany. Nie o tym, żeby wygrać z facetem na punkty.
      Możesz mu gotować, sprzątać i organizować wakacje, pod warunkiem, że to jest twój świadomy wybór, jest ci z tym dobrze, decyzję podjęłaś samodzielnie i nie jesteś od faceta zależna.
      Jeżeli dziewczyna spełnia sie w tym, żeby chłopu podać kolacje i jest to dla niej ważniejsze od babskiego wina - jej sprawa. I, mam nadzieję - jej wybór. Ja wolę, jak mój mi gotuje, ale nie upieram się, że to obowiązujący schemat wink
      • kokokoko_euro_spoko Re: Kura feministka 09.08.21, 19:16
        Właśnie mam to spore wątpliwości odnośnie tego wolnego wyboru. Założę się że ma on miejsce jedynie w bardzo niewielkim odsetku przypadków. Reszta to po prostu wychowanie, tradycja, schemat No i przecież mama i babcia też tak robiły. Do tego dochodzi ostracyzm otoczenia typu że pani nie wyprała skarpet i nie ugotowała obiadu tylko pojechała na łąkę.
        • konsta-is-me Re: Kura feministka 09.08.21, 21:08
          Tak się zastanawiam, ty mieszkasz na wsi, gdzieś na wschodzie Polski ?
          Tylko z takimi rejonami kojarzy mi się to co piszesz .
          Bez złośliwości.
          Naprawdę gdzie indziej jest inny świat.
          • kokokoko_euro_spoko Re: Kura feministka 09.08.21, 21:11
            Bardzo mnie w takim razie powinno cieszyć, że sytuację opisane przeze mnie są tak rzadko spotykane. Tylko, dlaczego nie cieszy.
            A nawet, jeśli to jest spotykane w Polsce wschodniej, to warto to olać, bo my tu w lepszym świecie mamy lepiej?
            • konsta-is-me Re: Kura feministka 09.08.21, 22:06
              Ale kto olewa?
              Nie wiem czemu cię nie cieszy.
              Mam wrażenie że problem bardziej tkwi w twojej głowie -"myślą o obowiązkach domowych na winie"- jesteś pewna czy ci się jednak wydaje?
              Może są znudzone po prostu i ty to tak interpretujesz.
              "kobieta jest na końcu szeregu ważności"- znów chyba głównie w twoim umyśle .
              No ale po co przejechać że nie wszędzie jest tak źle skoro" cię nie cieszy".
              Chcesz koniecznie udowodnić że jest beznadziejnie i nie przyjmujesz do wiadomosci że może być inaczej.
              • kokokoko_euro_spoko Re: Kura feministka 09.08.21, 22:11
                Przyjmuję do wiadomości, że może być inaczej i dobrze i piszę o tym w tym wątku wiele razy. Natomiast moje przykłady są uważane za naciągane, może kłamliwe, bo Pani chcą już lecieć do domu etc. No to kto tu, pytam, jest zamknięty na inną niż własną rzeczywistość?
                U mnie jest fajnie czyli git. Tak, tak, znam tą "texhnikę"
                • konsta-is-me Re: Kura feministka 09.08.21, 22:21
                  Ale co forum ma zrobić z tym że gdzieś są takie zwyczaje ?
                  Podaj e-maile tych pań, to napiszemy im żeby siedziały na winie a nie pedzily do domu gotować obiadki...🤪
                  Nie bardzo rozumiem o co ci chodzi i czego oczekujesz?
                  Chciałaś przykłady -dalyśmy ci przykłady że można inaczej .
                  I teraz wychodzi że też źle, bo "u ciebie jest inaczej".
                  O co ci chodzi w ogóle?- nikt na forum nie rozumie, nie powinno ci to dać do myślenia??
          • annaboleyn Re: Kura feministka 09.08.21, 22:10
            konsta-is-me napisała:

            > Tak się zastanawiam, ty mieszkasz na wsi, gdzieś na wschodzie Polski ?
            > Tylko z takimi rejonami kojarzy mi się to co piszesz .
            > Bez złośliwości.
            > Naprawdę gdzie indziej jest inny świat.

            W Warszawie smile
    • lauren6 Re: Kura feministka 09.08.21, 19:00
      Ach jakie to dojrzałe w imię feminizmu porzucić dzieci i jechać z psiapsi do SPA nie informując nikogo. Mąż będzie miał fajny argument na rozprawie rozwodowej.
    • edelstein Re: Kura feministka 09.08.21, 19:13
      Mój właśnie robi obiadokolacje,a ja się raczej winkiem i czytam ematke.Pracuje w męskim zawodzie,na budowach,wyrobiłam sobie markę.Owszem mój miał najpierw opory,bo tylu facetów,bo męska robota,ale szybko mu wytłumaczyłam,że o ile w domu musimy iść na kompromis to pracę wybiorę sobie sama i jeśli moja praca mu nie odpowiada to niech znajdzie sobie inną kobietę z "kobiecym "zawodem.W pracy wszystkim nowym tłumaczę cierpliwie,że nie nie muszą lecieć mi pomagać tylko robić co mają robić.
    • fragile_f Re: Kura feministka 09.08.21, 19:32
      Wiesz, ale wyjazdy to wypada uzgadniac niezaleznie od płci, to chyba normalne? Moj maz nie bylby zachwycony, gdybym zniknela na caly weekend (i vice versa), bo w tygodniu mamy dla siebie malo czasu a w weekend uprawiamy razem sport, sprzatamy itp.

      Jesli ktos zobowiazal sie do przygotowania posiłku, to tez fajnie zeby sie wywiazal (znow, niezaleznie od płci). Byłabym wkurzona, gdyby maz powiedzial ze ogarnie dzis kolacje, a okazalo sie ze zasiedzial sie na piwie z kolegami i zamiast zjedzenia po pracy ciepłej, czekajacej juz na mnie kolacji musze sobie zrobic jakies smutne kanapki.

      Oczywiscie nie mowie o wyglupach typu odgrzewanie naszykowanego posiłku dorosłemu facetowi, bo ma dwie lewe raczki i nie umie uzywac mikrofali big_grin
      • riki_i Re: Kura feministka 09.08.21, 19:38
        fragile_f napisała:

        > Oczywiscie nie mowie o wyglupach typu odgrzewanie naszykowanego posiłku dorosłe
        > mu facetowi, bo ma dwie lewe raczki i nie umie uzywac mikrofali big_grin

        W domu żarcie z mikrofali???? Bleeeee! Fuj! A podobno żyjesz luksusowo....
        • fragile_f Re: Kura feministka 09.08.21, 19:50
          O, wkleisz mi jakas moja wypowiedz w ktorej pisalam, ze "żyję luksusowo"?

          Plus, ekhem, chodzi o ODGRZANIE w mikrofali, a nie przygotowanie. Wiesz, masz zupę w zamrażalniku, wsadzasz pojemnik do mikrofali, podgrzewasz, zjadasz.
          • riki_i Re: Kura feministka 09.08.21, 22:24
            Wolę taką zupę podgrzać tradycyjnymi metodami (indukcja, płyta grzewcza, w ostateczności gaz). Żarcie z mikrofali, również odgrzewane w mikrofali to imo porażka.
            • fragile_f Re: Kura feministka 09.08.21, 22:49
              No, zwłaszcza zupie odgrzanie w mikrofali robi straszne kuku big_grin Nie wszyscy lubią się umartwiać i myć dodatkowy garnek. Ty w ogole wiesz jak działa mikrofala?

              Sto lat temu przekonywałbyś mnie że tylko woda noszona ze studni ma odpowiedni smak a korzystanie z pompy to porażka.
              • riki_i Re: Kura feministka 09.08.21, 23:08
                Zapytaj może Makłowicza albo Panią Gessler, czy należy odgrzewać zupy w mikrofali.

                Jakie mycie? Przelewasz zupę na talerz, garnek pod zlew i bieżącą wodę, ewentualnie dwa ruchy myjką z płynem i odstawiasz garnek na ociekacz. 30 sekund w porywach.
                • fragile_f Re: Kura feministka 09.08.21, 23:29
                  >Zapytaj może Makłowicza albo Panią Gessler, czy należy odgrzewać zupy w mikrofali.

                  No, strasznie się przejmuje opinią przemocowej psycholki big_grin I pana, który podczas nagrywania swoich programów jest w 9 przypadkach na 10 nawalony.

                  BTW jadłam pare razy w jej restauracji i wolę moją odgrzewaną w mikrofali zupę - obsługa za każdym razem była kiepska, jedzenie zaś mocno przeciętne.


                  >Jakie mycie? Przelewasz zupę na talerz, garnek pod zlew i bieżącą wodę, ewentualnie dwa ruchy myjką z płynem i odstawiasz garnek na ociekacz. 30 sekund w porywach.


                  Blghghghghghgg..... letko mi się cofnęło. To Ty tak myjesz garnki? Może dlatego odgrzewane z mikrofali Ci nie smakuje - nie masz wtedy w potrawie posmaku 10 generacji poprzednich dań.

                  Again, napiszesz co jest nie tak Twoim zdaniem w używaniu mikrofali? I czy byłbyś w stanie rozpoznać zupę podgrzaną na gazie i w ten sposob?
      • kokokoko_euro_spoko Re: Kura feministka 09.08.21, 19:38
        Nie wiem, gdzie czytacie, że nie można odgrzać obiadu, albo, że jadę dokądś beż uprzedzenia. To symptomatyczne, że grupowo widzi się stwierdzenia, których nie ma.
        Ja napisałam, że Pani pyta Pana "czy" może wyjechać, czyli prosi o zgodę.
        Nerwowe patrzenie na zegarek to tworzenie sobie samej wyrzutów sumienia.
        Nigdzie nie napisałam, że Pan je#bnęła wszystkim i bez słowa uprzedzenia chleje Wino z kumpelkami.
        • annaboleyn Re: Kura feministka 09.08.21, 19:51
          Myślę, że tu nastąpiło grupowe odniesienie się dokładnie do tego, co napisałaś wink
          "Musi skonsultować z mężem (przeważnie nie mówi tego głośno), czy może wyjechać do spa z koleżankami."
          • kokokoko_euro_spoko Re: Kura feministka 09.08.21, 19:55
            Dobrze. Poprawiam się: pyta Pana, czy może wyjechać.
            No, ale pozostałych rzeczy nie napisałam: wyjeżdżanie bez informacji, niechęć do odgrzania obiadu itp. To zostało dopisane przez koleżanki foremki i mocno zastanawia, dlaczego.
            • annaboleyn Re: Kura feministka 09.08.21, 20:00
              No, ale napisałaś, z wyraźnym zdziwieniem i dezaprobata, że leci podać mężowi obiad. A my tu - pewnie niektóre trochę przekornie - przedstawiamy Ci sytuacje, w których chęć do podania mężowi obiadu nie wynika z jęczenia pod butem patriarchatu, tylko z WZAJEMNEJ troski, czułości i wręcz równych praw wink

              Pytanie CZY MOGĘ wyjechać też sobie mogę spokojnie wyobrazić.

              Jane Seymour: - Tej, Boleynówna, jedziemy do jutro SPA za trzy dni za tydzień?
              Ja : - Oj, nie wiem czy mogę, wait, dopytam starego. (telefon) Heniutku, mogę jutro jechać do spa, ogarniesz stajnię i bękarty? Czy masz jakieś polowanie z sokołami? Za trzy dni wracam, na egzekucję akurat zdążę!

              Wszystko jest kwestią układów.
              • kokokoko_euro_spoko Re: Kura feministka 09.08.21, 20:07
                Absolutnie nie odmawiam nikomu prawa do konsultacji. Napisałam o osobach (najwyraźniej nie o was), które są zobligowane przez mężów. Wy tak nie macie i luks, ale chyba możecie sobie wyobrazić, że jest masa innych kobiet i sytuacji. Czy nie?
                • annaboleyn Re: Kura feministka 09.08.21, 20:10
                  kokokoko_euro_spoko napisał(a):

                  > Absolutnie nie odmawiam nikomu prawa do konsultacji. Napisałam o osobach (najwy
                  > raźniej nie o was), które są zobligowane przez mężów. Wy tak nie macie i luks,
                  > ale chyba możecie sobie wyobrazić, że jest masa innych kobiet i sytuacji. Czy n
                  > ie?

                  Ale czy to zobligowanie zakładasz na podstawie innych objawów niż te opisane w poście startowym? Bo te mogą być niejednoznaczne. Rozumiem, że koleżanka oprócz nerwowego zerkania na zegarek w trakcie spotkania z Tobą dodaje jeszcze nerwowo, że musi temu cholerykowi podać kolację, bo inaczej ją opieprzy a i kieszonkowego ujmie - tak z grubsza?
                • fragile_f Re: Kura feministka 09.08.21, 20:11
                  Mozesz wyjasnic co znaczy bycie "zobligowanym przez mezow"...? Bo moja defincja tego słowa oznacza, ze jest sie zobowiazanym do wykonania pewnej czynnosci (albo jej zaniechania), ale nie ma tam nic o pytaniu o zgodę.
            • fragile_f Re: Kura feministka 09.08.21, 20:02
              "biegną na łeb, na szyję, żeby zdążyć Ferdkowi kolację podać."

              "No, ale pozostałych rzeczy nie napisałam: wyjeżdżanie bez informacji, niechęć do odgrzania obiadu itp."

              Eeee... tak jakby napisałaś big_grin

              A skad wiesz, w jaki sposob przebiega ta rozmowa?

              1. "Ferdek, mamy w sobote kupowac dzieciom buty na zimę i ogarnac chałupę, ale chce wyjechac do SPA - ogarniesz to sam? Mogę wyjechac?"

              2. "Ferdek, nie mamy zadnych planow weekendowych, czy wolno mi wyjechac do SPA?"

              Obydwie kombinacje to pytanie, czy mozna wyjechac, pierwszy to normalna opcja, drugi jest dziwny. Tylko skad wiesz, ktora opcja dotyczy koleżanek? Jestes przy tej rozmowie czy moze ja dla Ciebie nagrywają? Rownie dobrze moze to byc sciema, bo nie chce im sie jechac a to wspaniała wymówka.
            • memphis90 Re: Kura feministka 09.08.21, 20:09
              Mój Pan zawsze pyta swoją Panią czy może wyjechać. W pytaniu zawiera się :
              1. Czy mamy na to kasę w tym miesiącu
              2. Czy nie koliduje to z innymi planami (urodziny teściowej, herbatka u Tadka czy inne niezwykle wazne wydarzenie).
              3. Czy nie mam nic przeciwko, bo np jestem mocno zaorana i wizja samotnego weekendu z dziećmi brzmi jak propozycja wypoczynku w 5 kręgu piekieł...
              Co w tym dziwnego?
        • fragile_f Re: Kura feministka 09.08.21, 19:53
          Moze patrzy nerwowo na zegarek, bo chce juz wyjsc ze spotkania, ale wie ze nie wypada zmyc sie przed upływem symbolicznych dwoch godzin wink albo maz jej obiecał minetkę roku i odlicza minuty do wyjscia, bo o 20 dzieciaki wracaja z angielskiego i z seksów będą nici.

          I gdzie ja niby dopisałam komukolwiek sukowatość i olewactwo?
        • malia Re: Kura feministka 09.08.21, 20:13
          Nie napisalas, cytat: "Musi skonsultować z mężem (przeważnie nie mówi tego głośno), czy może wyjechać do spa z koleżankami" - konsultować nie oznacza prosić o pozwolenie
        • arwena_11 Re: Kura feministka 10.08.21, 08:39
          To chyba normalne? Bo może wcześniej były inne plany, dziecko jest chore, czy cokolwiek innego. Pani nie jest singielką i nie powinna się tak zachowywać.
          Odwróćmy sytuację, mąż wraca z pracy i informuje że wyjeżdża na weekend z kolegami. No chyba by mnie coś trafiło. Gdyby tak zrobił, to z całą pewnością nie mialby gdzie wracać. My często robimy w weekendy zakupy. Jeżeli nawet jadę sama, to oczekuje że mąż zatacha wszystko z garażu do domu, a dzieciaki rozpakują. Opcja, ze ja robie wszystko jest opcja po moim trupie. Na szczeście my sie szanujemy nawzajem i żadnemu z nas głupie pomysły nie wpadają do głowy.
      • annaboleyn Re: Kura feministka 09.08.21, 19:39
        fragile_f napisała:

        > Wiesz, ale wyjazdy to wypada uzgadniac niezaleznie od płci, to chyba normalne?
        > Moj maz nie bylby zachwycony, gdybym zniknela na caly weekend (i vice versa), b
        > o w tygodniu mamy dla siebie malo czasu a w weekend uprawiamy razem sport, sprz
        > atamy itp.

        To inna sytuacja, całkowicie zrozumiała, ale w żadnym układzie nie wyobrażam sobie wybycia z tajemniczym uśmiechem w nieznane, jeżeli to drugiej osobie zostawia na głowie nasze wspólne zobowiązania (dzieci, zwierzęta, cokolwiek). A nawet i bez zobowiązań - to po prostu niemiłe i niefajne. Uzgodnienie i poinformowanie nie oznacza niewolnictwa, tylko wzajemny szacunek chyba?
        >
        > Jesli ktos zobowiazal sie do przygotowania posiłku, to tez fajnie zeby sie wywi
        > azal (znow, niezaleznie od płci). Byłabym wkurzona, gdyby maz powiedzial ze oga
        > rnie dzis kolacje, a okazalo sie ze zasiedzial sie na piwie z kolegami i zamias
        > t zjedzenia po pracy ciepłej, czekajacej juz na mnie kolacji musze sobie zrobic
        > jakies smutne kanapki.
        >
        > Oczywiscie nie mowie o wyglupach typu odgrzewanie naszykowanego posiłku dorosłe
        > mu facetowi, bo ma dwie lewe raczki i nie umie uzywac mikrofali big_grin
        >

        Ja mojemu czasem odgrzewam, niosę do pokoju i stawiam omal na kolanach - jedyny sposób, żeby zjadł, jak człowiek, jak go praca wciągnie to sie potrafi odwodnić i ledwo zauważy...
        • fragile_f Re: Kura feministka 09.08.21, 19:58
          > Uzgodnienie i poinformowanie nie oznacza niewolnictwa, tylko wzajemny szacunek chyba?

          No dokładnie. Czasami moj maz ma jakies robocze plany weekendowe (typu: w sobotę wspolnie odgruzowujemy kuchnię albo łazienkę), mysle ze byłby wkurzony gdybym radosnie oznajmiła ze wyjezdzam z kolezanka lezec i pachniec. Dokładnie tak samo byłoby w drugą stronę.

          >Ja mojemu czasem odgrzewam, niosę do pokoju i stawiam omal na kolanach - jedyny sposób, żeby zjadł, jak człowiek, jak go praca wciągnie to sie potrafi odwodnić i ledwo zauważy...

          Mamy tego samego meza? Moj jak sie wkreci w pracę ma podobnie big_grin Ma ustawione przypomnienia na komorce zeby wziac sobie cos do picia i jedzenia z lodowki.
          • annaboleyn Re: Kura feministka 09.08.21, 20:01

            > Mamy tego samego meza? Moj jak sie wkreci w pracę ma podobnie big_grin Ma ustawione p
            > rzypomnienia na komorce zeby wziac sobie cos do picia i jedzenia z lodowki.
            >

            Jeżeli tak, to czy mogłabyś mu przypomnieć, że listwa przy drzwiach łazienki się odkleja? Bez presji, ale JAK JUŻ ZROBI ROBOTĘ, to niech jednak przyklei może...?
            • fragile_f Re: Kura feministka 09.08.21, 20:05
              Czej, juz szturcham.

              Ale pacz pani co za swinia, dosłownie wczoraj naprawił u nas drzwi od kabiny prysznicowej i wyszorowal wszystko na błysk a u Was głupiej listwy nie chce mu sie przykleic. Pisz pozew, moja droga.
              • annaboleyn Re: Kura feministka 09.08.21, 20:11
                fragile_f napisała:

                > Czej, juz szturcham.
                >
                > Ale pacz pani co za swinia, dosłownie wczoraj naprawił u nas drzwi od kabiny pr
                > ysznicowej i wyszorowal wszystko na błysk a u Was głupiej listwy nie chce mu si
                > e przykleic. Pisz pozew, moja droga.

                Słuchaj, to musi być ten sam, bo drzwi od kabiny też skrzypią i ciężko chodzą! On po prostu ma procesor tylko na jedną listwę i jedne drzwi na raz...
                >
                • fragile_f Re: Kura feministka 09.08.21, 20:19
                  U nas się magnesik uyebał (bo inaczej tego nazwac nie mozna...) i przez 2 tygodnie bralismy prysznic zaklejajac drzwi skoczem big_grin A zeby go przykleic z powrotem trzeba było wyjac uszczelkę, byla brudna wiec musial ja wyszorowac, jak szorował to okazalo sie ze listwa tez jest brudna, wiec ja domyl, ale jak doszedl do dolu to zobaczyl ze kafelki sa brudne, a jak je mył to przy okazji wyszorowal tez armaturę, bo juz i tak był cały spocony etc.

                  Jemu sie medal nalezy, a nie naprawa skrzypiacych (pfff) drzwi, znaj umiar zła kobieto! Petycje mozesz wniesc najwczesniej we wrzesniu i to warunkowo, bo jeszcze musi odkłaczyć odpływ.
            • annaboleyn Re: Kura feministka 09.08.21, 21:58
              magdallenac napisała:

              > To chyba wszystkie trzy mamy tego samego meza😀Ja tez mojemu niose zarcie do je
              > go jaskini, kiedy go za bardzo biznesy pochlona.

              Nic dziwnego, że chłopak taki zarobiony. Ja na ten przykład jestem BARDZO absorbująca!
    • daniela34 Re: Kura feministka 09.08.21, 19:44
      Rzucam pozytywnym przykładem: pozytywny przykład ma 75 lat. Pozytywny przykład przez wiele lat był gospodynią domową w dodatku dlugo tez wierzącą i praktykującą (przez niektóre forumki wdzięcznie nazywany byłby drobiem domowym). Pozytywny przykład termin wyjazdu owszem, ustalał z mężem, bo grafik i opieką nad dzieckiem, ale przecież nie pytał męża o zgodę. Pozytywny przykład na hasło: "muszę wracac pisać mężowi kolację" wytrzeszczał oczy, bo mąż rączki ma, nóżki ma, główkę ma i nie tylko sam sobie weźmie, ale poda dziecku i przygotuje dla żony. Pozytywny przykład nauczył córkę piec, gotować i sprzątać, mało tego nauczył ją kochać pięć i gotować (sprzatać nie bardzo, ale chyba tylko dlatego, że sam nie kochał), ale też nauczył, że miejsce kobiety jest równie dobrze na uniwersytecie jak i w kuchni. Pozytywny przykład haftuje, szydełkuje, robi na drutach i szyje i oglada Katarzynę Kasię w Szkle Kontaktowym i razem z nią ugruntowuje cnoty niewieście. Nie będę nim za bardzo rzucać, tym przykładem, bo się przykład poobija.
      Może taki przykład być?
    • livia.kalina Re: Kura feministka 09.08.21, 19:47
      Co ty za brednie wypisujesz?

      Co ma walka o prawo wolnego wyboru i prawa człowieka do robienia kolacji?

      Wyjazd uzgadniać z mężem? A mam mężowi robić niespodziankę i dzwonić dopiero z wyjazdu, że mnie tydzień nie będzie, licząc że on równocześnie nie wpadł na podobnie genialny pomysł i dzieci nie będą przez tydzień same w domu?
        • semihora Re: Kura feministka 09.08.21, 19:59
          kokokoko_euro_spoko napisał(a):

          > Jesteś już którąś tu kolei, która wyczytuje coś, czego nie napisałam. No cóż.
          > Spodziewałam się.

          Jeśli ludzie wyczytują coś, czego nie ma, to chyba nie ludzi wina, lecz źle napisanego tekstu. Jak ci pięć osób mówi, że jesteś pijana, to się połóż.
    • malia Re: Kura feministka 09.08.21, 19:51
      Bardzo naiwne jest to, co napisałaś, albo nie rozumiesz pojec, albo masz dziwne wzorce w domu i tłumaczysz swiat według nich
      1. Dlaczego nie konsultować wyjazdu? Z kimkolwiek się mieszka, wypadałoby ustalić rożne rzeczy, olewanie innych to nie feminizm.
      2. Punkt drugi w ogole jakiś kuriozalny jest, ty cos robisz a domownik/maz leży i „drze lacha”?
      3. Nie każde babskie spotkanie jest interesujące, nie każde spoglądanie na zegarek równoznaczne jest z tym, ze trzeba wracać na określoną godzinę do domu
      4. to, ze się uczestniczy w manifestacji oznacza, ze się popiera jej postulaty, nie ze ma się w uchu innych, czy to jest kolacja, czy inne sprawy do załatwienia
      Nie wiem o co chcesz walczyć w swoim domu, ale podane przykłady nijak się maja do feminizmu.
      Właściwie nijak się maja do wszystkiego
    • semihora Re: Kura feministka 09.08.21, 19:54
      >>>>Musi skonsultować z mężem (przeważnie nie mówi tego głośno), czy może wyjechać do spa z koleżankami.

      Ekhm. Mężczyzni też tak robią. To jest taka specjalna strategia "nie chce mi się z tobą wyjść/pojechać/cokolwiek, ale nie powiem tego wprost i wykręcę się partnerem/partnerką".

      (Poza tym to dobrze, że ludzie konsultują różne kwestie z drugą osobą i nie stawiają jej przed faktem dokonanym.)
    • klaramara33 Re: Kura feministka 09.08.21, 19:55
      Jakieś dziwne, nie widzę wśród moich znajomych takich zachowań. Zauwazam podział obowiązkówj , przykład to ostatnio ze znajomymi w domku na Mazurach spędziliśmy czas. Nie było zmywarki to on wszystko zmywak ręcznie a ona przygotowywała posiłki. To taki typ faceta co lubi rządzić ale ona mu się nie daje i często sprzeczala się z nim, że nie będzie tak tylko jak on chce na co on przystawał w końcu ( chodziło o sposób spędzania wolnego czasu).
    • bene_gesserit Re: Kura feministka 09.08.21, 19:55
      Wydaje się, że masz najstwojszą definicję feminizmu i dla ciebie jest ona jednocześnie najwłaściwsza. Tymczasem nawet ikony feminizmu definiują pojęcie bardzo różnie.

      Poza tym: feminizm nie jest jak ciąża albo uczciwość.
      • kokokoko_euro_spoko Re: Kura feministka 09.08.21, 20:03
        Podałam kilka przykładów ad hoc z ostatnich sytuacji w moim otoczeniu. Pisać felietonu nie mam zamiaru. I tak: w dość wielu przypadkach zachowanie i sytuacja kobiet w ich rodzinach stawia je absolutnie poniżej poziomu, na którym powinny być. Starają się sobie to rekompensować tym rzekomym luzem na babskich spotkaniu, ale myślami są przy kuchni, bo niewypełniły swoich obowiązków jak należy.
        • bene_gesserit Re: Kura feministka 09.08.21, 20:18
          Wiesz, mi to się wydaje, że takie 'poziom, na którym powinny być' jest bardzo antykobiece i antyfeministyczne. Masz jakieś wyobrażenia, skrojone do nich wymagania i te panie w związku z tym powinny stanąć na baczność czy też innej, wybranej przez ciebie pozie.

          Weź się, bez obrazy i z sympatią, wypchaj.
          • kokokoko_euro_spoko Re: Kura feministka 09.08.21, 20:23
            Oczywiście, że bez obrazy. Z chęcią się wypycham, nie ma problemu. Możesz to nazwać poziomem, pozycją, jak chcesz, ale na pewno nie powinna być na końcu i najniżej w hierarchii. No i keep calm!
            • bene_gesserit Re: Kura feministka 09.08.21, 21:52
              Po pierwsze - ty to tak odbierasz, tę hierarchię. A może jest inaczej. Przykłady nieprzekonywujące, wiele forumek tak twierdzi. Skąd twoje przekonanie - ba, pewność - że jest inaczej? Gdybyś mnie odwiedziła, pewnie skrzywiłabyś się wiedząc, że to ja gotowałam.

              Po drugie - ta zmiana trwa To sztafeta pokoleń. Ile heroizmu i zwykłego, codziennego kruszenia muru, okruszek po okruszku. Skąd to łatwe ocenianie i dezawuowanie wysiłku tych kobiet?

              Po trzecie - jeśli odsądzasz je od czci i feminizmu, to może na początek go zdefiniujesz?
              ...słucham.
              • kokokoko_euro_spoko Re: Kura feministka 09.08.21, 22:04
                bene_gesserit napisała:

                > Po pierwsze - ty to tak odbierasz, tę hierarchię. A może jest inaczej. Przykład
                > y nieprzekonywujące, wiele forumek tak twierdzi. Skąd twoje przekonanie - ba, p
                > ewność - że jest inaczej? Gdybyś mnie odwiedziła, pewnie skrzywiłabyś się wiedz
                > ąc, że to ja gotowałam.
                >
                > Po drugie - ta zmiana trwa To sztafeta pokoleń. Ile heroizmu i zwykłego, codzie
                > nnego kruszenia muru, okruszek po okruszku. Skąd to łatwe ocenianie i dezawuowa
                > nie wysiłku tych kobiet?

                Nie odbieram wartości tym staraniom, ja ich często niestety wcale nie widzę. O tym jest ten wątek. A jeśli u większości forumek, jak piszą, nie ma takich sytuacji lub nie czują się w żaden sposób wykorzystanez to tylko się cieszyć.



                >
                > Po trzecie - jeśli odsądzasz je od czci i feminizmu, to może na początek go zde
                > finiujesz?
                > ...słucham.
                >

                Na potrzeby wątku, bo to forum i zwięźle trzeba, to właśnie feminizmem nazwę starania kobiet o pozycję w rodzinie i społeczeństwie nie gorszą niż męska.
    • taki-sobie-nick Re: Kura feministka 09.08.21, 20:06
      on drze z niej łacha, bo ona się rzuca


      "Rzuca się" to znaczy "załatwia wszystko"? Zrozumiałam wyłącznie dzięki konktekstowi i wrodzonemu talentowi do rozumienia tekstów bełkotliwych.
    • kaki11 Re: Kura feministka 09.08.21, 20:12
      No, bo feminizm nie polega na tym, że zawsze robi się co chce, olewa innych i nie wykonuje żadnych obowiązków. Tak, w normalnym związku konsultuje się z mężem, kto gdzie i kiedy wychodzi/wyjeżdża nie z powodu zniewolenia tylko z powodu odpowiedniego zaplanowania sobie dnia/weekendu/wieczoru, zajęcia dzieckiem, zwierzakami, ogarnięcia domowego budżetu.
      Cóż złego w tym, że proponuje się samej spędzenia wspólnego czasu z ukochanym facetem. Tylko on musi? Nie, powinno być tak jak odpowiada ludziom. Nawet jeśli jedna strona jest bierna z propozycjami a drugiej to nie przeszkadza.
      Tak, można mieć taki podział obowiązków, że robi się mężowi kolacje a ten mąż myje podłogę, albo że się sprząta i gotuje a on ogarnia mechanikę, remonty i opłaty. Nie ma jednego wystarczająco wyzwolonego modelu.
      Feminizm nie polega na nierobieni niczego i udawanie zadufanej księżniczki tylko na zrozumieniu równości, do jasnej cholery. A w takiej to dwoje dorosłych ludzi, dobrze dla siebie dzieli się obowiązkami, ustala co robi i żyje wspólnie. I nikomu z głowy feministyczna korona nie spada od podania mężowi kolacji tak samo jak mężowi nie spada męska korona od zrobienia jej żonie. A jak któraś spada, to znaczy, że gów***na była.
      • fornita111 Re: Kura feministka 09.08.21, 20:15
        No w teorii wszystko pieknie, ale to nie ty bedac w pologu, robilas skacowanemu mezowi i jego koledze sniadanie? To nie jest normalne, sorry. Piekne slowa sobie, dziwna rzeczywistosc sobie.
        • kaki11 Re: Kura feministka 09.08.21, 20:21
          Robiłam bo robiłam sobie i nie zrobiło mi to różnicy. Mogłam nie zrobić, to zrobił by sobie sam jak już by wstał. Dla niego nie było by to problemem.
          Właśnie o coś takiego chodzi. Byłam w kuchni robiąc sobie coś do jedzenia, zrobiłam mężowi "bo tak" a nie bo musiałam czy miałby do mnie pretensje gdybym nie zrobiła. Nikt z nas nie uważa(ł) tego za mój obowiązek, po prostu. Ludzie w związkach robią dla siebie różne rzeczy, i jeśli to jest "dziwna rzeczywistość" to cóż, przykro było by mi być w związku w którym każdy tylko sobie i broń boże nic dla partnera, nawet jednej kanapki.
          • fornita111 Re: Kura feministka 09.08.21, 20:23
            Alez pamietam, bo chyba ten przypadek przebila tylko forumka, ktora chora i zgieta z bolu smazyla kotlety synowi-studentowi. I o czyms takim chyba wlasnie pisze watkodajka, choc jej przyklady zdecydowanie mniej drastyczne sa.
            • kaki11 Re: Kura feministka 09.08.21, 20:32
              No, tylko, że jest różnica pomiędzy "nie ważne jak się czuję, muszę usmażyć dla syna/męża kotlety chociażbym miała się zwijać z bólu" a "mam siłę, czas i ochotę zrobić sobie kanapki, mąż jeszcze odsypia to w sumie mogę zrobić dwie dodatkowe" Gdybym czuła się na tyle źle, że nie miała bym siły zrobić tego śniadania, to by mi to przez myśl nie przeszło, żeby je robić. Powiem więcej, to naturalne, że gdybym nie miała wtedy nawet siły sama sobie tego śniadania zrobić a była głodna to powiedział bym o tym mężowi i by mi zrobił. Tylko, że nie będę robić tego dla idei bo ładniej na ematce będzie wyglądało, skoro nie miałam problemu z tym śniadaniem to zrobiłam. Nie bolało.
              • fornita111 Re: Kura feministka 09.08.21, 20:40
                Z pijanym mezem przyprowadzajacym do domu pijanego kumpla, kiedy ty masz noworodka na stanie tez nie mialas problemu, pamietam. Tamta od kotletow tez pewnie chciala smazyc mimo bolu. No i tak to, racjonalizacja racjonalizacje pogania...
    • angazetka Re: Kura feministka 09.08.21, 20:13
      Konsultowanie z osobą partnerską, czy w dany weekend można wyjechać, to chyba takie minimum dobrego związku, nie? Wyjeżdżanie bez słowa jakoś mi nie odpowiada.
      I tak, to ja jestem u nas kaowcem. Bo to lubię. On gotuje obiady. Bo lubi. Wszyscy szczęśliwi.
      Walczyć nie musiałam, partnerstwo jest dla nas oczywiste (poza tym i tak rządzi pies).
    • shmu Re: Kura feministka 09.08.21, 20:56
      Mam teorie, że nasze pokolenie żyje trochę w rozkroku - z jednej strony chcemy walczyć o swoje prawa a z drugiej wzorce wyciągnięte z domu są bardzo silne.
      • kokokoko_euro_spoko Re: Kura feministka 09.08.21, 21:04
        Może to wynikać ze strachu, że ponieważ parę kotwic się posypało, jak kościół, inne wspólnoty, kółka etc. Że tylko rodzina może być czymś stałym i pewnym. Niestety słabe ukierunkowanie dla młodych dziewczyn, które źle trafiły i mogą niestety wiele stracić na poświęceniu się Panu o "ugruntowanych cechach samvcych" wink
      • fornita111 Re: Kura feministka 09.08.21, 21:10
        W pokoleniu moich rodzicow wielu zonatych mezczyzn to autentyczne kaleki zyciowe, co to z praniem, gotowaniem, odkurzaniem sobie "nie daja rady". W moim pokoleniu juz jednak tego typu cwaniactwo- bo tak to trzeba nazwac- jest obciachem. No to dalej w las moze byc juz tylko lepiej!
    • str8.up Re: Kura feministka 09.08.21, 21:25
      Bez sensu. Jak się z chłopem umawiam, że zjemy razem kolację, no to go nie olewam, tylko zostaję na mieście do godziny x, a potem wracam do domu. Co to ma wspólnego z feminizmem? Na tym właśnie według mnie polega związek partnerski, że mamy dla siebie szacunek, w tym szanujemy swój czas. A wyjazdu bez uzgodnienia sobie nie wyobrażam, jakbyśmy tak oboje wpadli na taki genialny pomysł, to koty zdechłyby z głodu.

      Moje spostrzeżenie jest takie, że ciche myszki na zewnątrz, w domu trzymają faceta pod pantoflem, a te głośne w domu się podporządkowują. I analogicznie z płcią męską, ale to nie kwestia feminizmu/szowinizmu, tylko charakteru/usposobienia. Mam w rodzinie ciotkę, konserwatystę i tradycjonalistkę. Jej mąż nie ma w domu nic do gadania, wraca z roboty do roboty, a ona wydaje rozkazy. Ale jakbyś ja nazwała feministką, to by się obraziła.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka