Dodaj do ulubionych

Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie?

09.08.21, 23:24
Proszę o głosy, gdzie tu został popełniony błąd, co można było zrobić inaczej i jak się teraz zachować.

Pierwsza randka. Trzeba było przesunąć, bo ulewa stulecia. Tak bardzo leje, że nie widać domów po drugiej stronie ulicy. Gdy kobieta chce napisać, że jednak będzie lepiej jutro albo pojutrze, on daje znać, że już jedzie taksówką (z daleka, bo spod miasta). Chcąc nie chcąc, kobieta zakłada więc kalosze i idzie 300 m do umówionej knajpki (totalnie po drodze moknąć mimo parasola). W knajpce dość sympatycznie, wrażenie dobre. Z powodu pogody i awarii prądu obsługa jednak szybko ogłasza, że zamykają wcześniej i trzeba iść. Randkowicze wchodzą pod parasol i w gigantycznej ulewie lecą do innej knajpy, która okazuje się też zamknięta. Stoją w bramie i nie wiedzą co zrobić. Dojście do kolejnej knajpy bez przemoczenia się do majtek nierealne, więc zapada decyzja, że pani do domu (parę domów dalej) pan taxi i też do domu. I tutaj zonk, bo ani uber, ani bolt ani absolutnie żadna korporacja nie przyjmuje zgłoszeń, a jak już ktoś gdzieś odbiera, to nie wybiorą się pod miasto, bo nawet w mieście ulice są zalane, a co dopiero pod. Jest już po 22, więc nie ma szans na autobusy czy tramwaje, nawet we względne pobliże domu pana. Pani stoi więc z Panem zmarznięta w bramie i może:
1. iść do domu i pana zostawić, wiedząc, że chyba zostanie mu wynajęcie hotelu,
2. czekać z nim na cud w postaci jakiejś litościwej taxi,
3. odwieźć go swoim samochodem,.
Pani najpierw wybiera 2 i stoi tak z 20 minut dzwoniąc razem z panem, ale w końcu irytuje się i decyduje jechać. Pan bardzo się cieszy, wiadomo. Sam tego wcześniej nie proponował, ale rozmawiali o tym, że pani w ulewie jeździć nienawidzi, boi się i autko też nie jest pewne na 100 proc, bo przed przeglądem, a coś tam piszczy.

I teraz: jadą do niego 30 min, momentami prawie po podwozie w wodzie, bez oświetlenia na tej wsi. Pan cała drogę radośnie szczebiocze, pani w ekstremalnym stresie. Pan wysiada pod domem, dziękuje i każe się pani odezwać, jak ta dojedzie do siebie. Pani wraca 40 minut, ledwo żywa ze strachu, bo jest jedynym autem na tym zadupiu, pada jej komórka (już w mieście na szczęście) i gdy wreszcie dojeżdża do domu i podłącza się do ładowania, widzi kilka połączeń od pana. Pisze więc, że jest już w domu.
Pan nie odczytuje, odpisuje dopiero następnego dnia rano.
Dziękuje za podwózkę i docenia, że się pani "chciało" go uratować.

Pani po przemyśleniu (i odczekaniu pierwszego wkurwa) pisze, że to, ze go wiozła taki kawał, to jej decyzja, nie ma żalu, ale że on poszedł spać nie wiedząc, co się z nią dzieje, to draństwo, brak elementarnego wychowania i totalna dyskwalifikacja. Pan się dopiero wtedy zaczyna kajać - niby wziął prysznic, usiadł z lapkiem, dzwonił kilka razy, ale w końcu zasnął z wyczerpania i stresu i spędził noc na kanapie. I że prosi, żeby go nie przekreślać.


Pani postanawia nie być zołzą i daje szansę. Drugie spotkanie po kilku dniach - bardzo standardowe, jakaś kolacja, wino, pan zapraszał. Po kolacji pani się żegna i idzie do domu.
Pan chętny na trzecie spotkanie, pani - w ogóle nie. Mimo poprawnego drugiego spotkania. Coś ją jednak gryzie, coś dla niej zostało niedokończone, złe wrażenie nie zostało w żaden sposób zmazane. Czy słusznie czuje się źle z tą sytuacją?

Co Wy byście zrobiły na jej miejscu pierwszego dnia (odwiozły? zostawiły?) i czego spodziewały się po panu w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • angazetka Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 09.08.21, 23:28
      Eeee? Przecież gościu kilka razy do niej dzwonił w trakcie jej wracania, więc widać, że mu zależało.
      • homohominilupus Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 09.08.21, 23:33
        Pani jakąś lękowa mocno i fobie ma.
        Letniej ulewy się boi, jeździć samochodem w deszczu się boi. Huk wie co ja jeszcze przeraża.
        Na miejscu pana nie naciskalabym na kolejne spotkania.
        • 10.trefl Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:08
          Ja nie lubię jeździć w deszczu. Boję się. Podczas ulewy, na trasie miasto - wieś, zazwyczaj szukam pobocza i przeczekuję najgorszy moment.
          • pruszynkaaa Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 11.08.21, 16:45
            I to jest chyba jedna z gorszych opcji - takie auto na poboczu w ulewę jest tragedią dla innych kierowców - ograniczona widoczność (nie wiadomo czy to auto stoi czy jedzie) to zaproszenie do wjechania w tyłek.
        • marta.graca Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 08:20
          Z jednej strony się boi, z drugiej jeździ piszczącym autem i z nieba ładowaną komórką?
          • marta.graca Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 08:21
            *nienaładowaną oczywiście.
            • homohominilupus Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 08:34
              marta.graca napisała:

              > *nienaładowaną oczywiście.
              >
              Z nieba ładowana komórka brzmi intrygująco
              • marta.graca Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 08:53
                Tym deszczem się ładowała smile
            • m_incubo Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 10:39
              Chciałabym z nieba ładowaną komórkę.
              • memphis90 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 20:22
                Stan na dachu auta podczas burzy i wyciągnij telefon wysooooko w górę... Naładuje się w try miga!
                • kira02 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 20:30
                  😄
        • magdallenac Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 09:12
          Nie ma najmniejszych szans, abym czula sie odpowiedzialna za dopiero co poznanego pana. Jesli rzecz sie dziala w Krakowie w zeszla srode, to nie ma szans, abym w tym armagedonie jezdzila po wioskach, aby pana odstawic do domu. Takiego deszczu w zyciu nie widzialam, wiec to nie bylo tak, ze neurotyczna pani przestraszyla sie byle kapusniaczku. Pan z pewnoscia mial kumpli/rodzine w pobliskim miescie, niech sobie radzi.
        • zona_glusia Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 09:48
          Zależy jaka letnia ulewa? W lipcu była u mnie taka, że ulice w mieście były absolutnie nie przejezdne, a malutka rzeczka za miastem zerwała dwa mostki i chlapnęła wodą wymieszaną błotem na wysokości powyżej mojego ramienia.
    • daisy Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 09.08.21, 23:33
      pani nie rokuje, strachliwa lelija z poważnymi problemami z komunikacją, typ pasywno-agresywny, na miejscu pana dałabym sobie spokój
    • koronka2012 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 09.08.21, 23:34
      Ty serio mówisz że ona się obraziła bo po kilku telefonach do niej poszedł spać? A co według tej niej powinien był zrobić? Obgryzać paznokcie do rana?

      Pani zrobiła taką scenę że na miejscu gościa uciekałabym galopem od wariatki. Dyskwalifikację to ona odstawiła koncertową…
    • kk345 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 09.08.21, 23:34
      Trzeba było wybrać 4. Pani wiezie Pana do najbliższego hotelu. A tak to pani niby pomocna, niby nie ma problemu a w efekcie jej wkurw przekreśla szanse na ten związek. Odpuścić sobie dalsze randki bo pani panu nie wybaczy a pan nie zrozumie, o co ten wkurw...
    • fragile_f Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 09.08.21, 23:35
      > i czego spodziewały się po panu w takiej sytuacji?

      Szybkiej ewakuacji, bo pani ewidentnie szuka dziury w całym i wymyśla sobie problemy.
    • ludzikmichelin4245 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 09.08.21, 23:35
      Nie wiem. Ale jak by nie było w dalszej przyszłości, będzie super anegdota:
      1) "...tak że mówię Wam - cały wszechświat dawał mi wtedy znaki, zły omen gonił omen, a ja to zignorowałam"
      2) "i tak oto, mimo tych wszystkich przeciwności, serii katastrof, kaloszy i wody po kolana babcia poznała dziadziusia".
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 09.08.21, 23:35
      Wziely pana do domu na kawę a w między czasie niech dzwoni po taxi.
      • homohominilupus Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 09.08.21, 23:41
        Gdzie do domu, to pewnie Kuba Rozpruwacz 😂
      • magdallenac Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 09:15
        Nie zaprosilabym nowopoznanego faceta do domu.
      • szorstkawelna Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 19:33
        kryzys_wieku_sredniego napisał(a):

        > Wziely pana do domu na kawę a w między czasie niech dzwoni po taxi.

        Jeśli wzbudzałby moje zaufanie, to być może też bym tak zrobiła.
    • 12gram Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 09.08.21, 23:42
      Jak pani nie miała ochoty pana odwozić to mogła nie odwozić a nie robić nie wiadomo jakich fochów. Facet bez pani by sobie poradził, zapewne ma kumpli którzy by po niego przyjechali albo by poszedł do hotelu. Więc łaski pani nie robiła. Pani facet nie leży to niech mu nie zawraca głowy i nie wymyśla powodów dla których się z nim musi spotkac by mu powiedzieć że jest beznadziejny.
      • 10.trefl Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:57
        12gram napisała:

        > Facet bez pani by sobie poradził

        Myślę, że tak. A jednak skorzystał z propozycji i naraził panią na podróż. Fakt - pani nie powinna wychodzić z propozycją.
        • fragile_f Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 01:18
          Pani sie musi nauczyc prostego przekazu - jesli sama cos proponuje, to nie moze strzelac focha o to, ze ktos skorzystał. Sama sie narazila na podroz, a nie on ja.
          • gumka_recepturka Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 01:39
            Kopiuję ze startera: to, ze go wiozła taki kawał, to jej decyzja, nie ma żalu, ale że on poszedł spać nie wiedząc, co się z nią dzieje, to draństwo.

            Gdyby taką podwózkę w najgorszą możliwą pogodę zaoferowała ci koleżanka, tak uczciwie - nie poczekałabyś na kontakt, że jest bezpieczna w domu? Może ja jakaś dziwna jestem, ale dobijałabym się do niej do skutku. Podobnie robiłyśmy po imprezach: rozdzielamy się, każda idzie w swoją stronę, ale spisujemy się z domów, że wszystko ok. I dopiero wtedy spanie. Nie widzę innej możliwości.
            • fragile_f Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 01:47
              Przeciez dzwonil iles razy... co jeszcze miał zrobic? Obdzwonic okoliczne szpitale i komisariaty?

              Jedyna wina jaka tu widzę, to wybranie sie w taka pogode w trase z rozładowanym telefonem. Pani powinna nastepnego dnia pomaszerowac do sklepu po powerbank i od tego dnia zawsze nosic przy sobie.
              • gumka_recepturka Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 01:54
                Mam powerbank, ale to była naprawdę szybka, spontaniczna akcja, więc złapałam tylko kluczyk i papiery. Do tego na początku telefon był dość pełny, ale ponad godzina z nawigacją go wyczerpała, bateria ma swoje lata. Gdybym tę akcję lepiej (lub jakkolwiek) przemyślała, w ogóle bym nie wyjechała spod domu. Inna rzecz, że w środku Krakowa ulewa była duża, ale nie mogłam wtedy wiedzieć, co się dzieje dalej. A dalej była powódź, zalane wiadukty, padnięte oświetlenie ulic.
                • fragile_f Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 03:09
                  Czyli wróciliście z knajpy do bramy, Ty poszłas na górę do siebie po kluczyki i papiery, w środku była mama pilnująca dziecka - która nie powiedziała ani słowa, powerbanku nie wzięłaś ze sobą, mimo że komórka ma starą baterię i wiedziałaś że masz przed sobą godzinę w trasie.

                  Skoro boisz sie jezdzic po ciemku w deszczu, to dziwne że nie sprawdzilas w necie warunków pogodowych.

                  I Ty masz pretensje do pana, tak? Myślę, że powinnaś mieć głównie do siebie, bo mogłaś wpaść do rowu i siedzieć w błocie do rana, bo nie miałabyś jak zadzwonić po pomoc drogową. A w tym czasie mama pilnująca dziecka dostałaby ataku wkurwu i/lub zawału.
                  • panna.nasturcja Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 03:46
                    Liczyła na inne zakończenie a pan się wypiął, nie zaprosił jej do siebie a potem poszedł spać.
                    A ona znów coś dla kogoś, całą sobą i znów nic z tego. Przecież to jest klasyka jej wpisów, nie tylko o facetach a o ludziach w ogóle.
                • memphis90 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 07:26
                  >Do tego na początku telefon był >dość pełny, ale ponad godzina z >nawigacją go wyczerpała
                  Potrzebujesz GPS, żeby trafić ze swojego zadupia do Krakowa i z powrotem...?
                  • iwles Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 07:57
                    memphis90 napisała:

                    >
                    > Potrzebujesz GPS, żeby trafić ze swojego zadupia do Krakowa i z powrotem...?
                    >


                    To nie było jej zadupie, tylko jego.
                    Ty pewnie też nie znasz wszystkich zadupiow w promieniu 25 km od swojego miejsca zamieszkania.
                    • memphis90 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 08:20
                      Ale wrócić z zadupiow do cywilizacji już umiem, szczególnie, kiedy widzę, że telefon pada.
                      • iwles Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 08:27
                        memphis90 napisała:

                        > Ale wrócić z zadupiow do cywilizacji już umiem, szczególnie, kiedy widzę, że te
                        > lefon pada.
                        >


                        no toż wróciła, ale wtedy trzeba mieć wyostrzoną uwagę, zwłaszcza w taką pogodę i gdy jest ciemno.
                        Inaczej się jedzie (nieznaną trasą) o 12 w południe w słoneczny dzień, a inaczej o godz. 23 w ulewny deszcz.
                        • kosmos_pierzasty Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 08:33
                          IMO to nie chodzi o brak GPS, a o brak możliwości zadzwonienia po pomoc, gdyby np. Stanąć w kałuży, w sensie skutecznie stanąć...
                          • 3-mamuska Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 12.08.21, 01:22
                            kosmos_pierzasty napisała:

                            > IMO to nie chodzi o brak GPS, a o brak możliwości zadzwonienia po pomoc, gdyby
                            > np. Stanąć w kałuży, w sensie skutecznie stanąć...

                            To czemu w tamta stronę pan nie włączył GPS?
                        • memphis90 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 20:26
                          Ale wracając na znajome tereny nie musisz mieć gps, skoro widzisz, że bateria pada.
                        • 3-mamuska Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 12.08.21, 01:21
                          iwles napisała:

                          > memphis90 napisała:
                          >
                          > > Ale wrócić z zadupiow do cywilizacji już umiem, szczególnie, kiedy widzę,
                          > że te
                          > > lefon pada.
                          > >
                          >
                          >
                          > no toż wróciła, ale wtedy trzeba mieć wyostrzoną uwagę, zwłaszcza w taką pogodę
                          > i gdy jest ciemno.
                          > Inaczej się jedzie (nieznaną trasą) o 12 w południe w słoneczny dzień, a inacze
                          > j o godz. 23 w ulewny deszcz.
                          >
                          >
                          Ale jej telefon padł już w mieście. Wiec nie wiem, co ma z tym wspólnego zadupie i pan.
                • magdallenac Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 09:18
                  Ty go wiozlas w ta srodowa ulewe??? Tak myslalam, ze o Krakow chodzi, nas na polnocy odcielo od Krakowa o 22, pan jest zwyklym bucem, jesli nie poczekal na znak od Ciebie, ze dojechalas.
                  • arwena_11 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 09:21
                    Jak facet zmókł, zmarzł, rozgrzał się kąpielą - mogło go zmorzyć. Ja tak mam. Oczy to mi się w takim wypadku same zamykają.
                    On przecież do niej dzwonił - ale jej padł telefon.
                • jak_zwykle_wszystko_zajete Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 11:42
                  gumka_recepturka napisała:

                  > Mam powerbank, ale to była naprawdę szybka, spontaniczna akcja, więc złapałam t
                  > ylko kluczyk i papiery. Do tego na początku telefon był dość pełny, ale ponad g
                  > odzina z nawigacją go wyczerpała, bateria ma swoje lata.

                  Ładowarka do gniazda zapalniczki?
                  • iwles Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 11:59
                    jak_zwykle_wszystko_zajete napisała:

                    >
                    > Ładowarka do gniazda zapalniczki?


                    Przyznam szczerze, że od niedawna mam telefon z innym gniazdkiem, niż kabel w samochodzie, i (tak, wiem, MOJA wina) jakoś tak ciągle zapominam dokupić ten właściwy. Więc tutaj jestem w stanie zrozumieć autorkę.
                    • arwena_11 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 13:56
                      a nie masz tego kabla wyjmowanego z ładowarki? W samochodzie mam wejście na usb, też zawsze zapominam dokupić kabel aby mieć i w samochodzie i w mieszkaniu. Dlatego zawsze wychodząc zabieram sam kabelek do samochodu i podłączam do wejścia tkwiącego na stałe w samochodzie.
              • m_incubo Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 10:42
                Wystarczy mieć kabel w samochodzie...
            • 10.trefl Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 01:58
              Facet powinien zadzwonić później lub wysłać smsa żeby odezwała się po powrocie.
              • gumka_recepturka Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 02:03
                Tak to widzę: on dzwoni, tak jak dzwonił, ja mam wyłączony telefon, co może oznaczać przecież dla mnie kłopoty. On wysyła mi smsa: zadzwoń jak będziesz w domu, czekam na kontakt. I czeka, bo jest mi chociaż tyle winien. A jak już pada, bo nie może wytrzymać, to budzi go dzwonek mojego telefonu i chociaż udaje, że czekał.
                • 10.trefl Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 02:09
                  Też tak to widzę.
                • panna.nasturcja Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 02:14
                  Jak mógł go obudzić dzwonek Twojego telefonu skoro do niego nie zadzwoniłaś?
                  • gumka_recepturka Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 02:20
                    Bo nie napisał, żebym zadzwoniła. Wysłałam wiadomość na WA, a jak nie odpisał, to na mess, bo nie byłam pewna czy używa WA. Nie obudził go ani jeden, ani drugi sygnał, więc zgodnie z prawdą założyłam, że poszedł spać i nie ma sensu się dobijać, skoro taki zaniepokojony jest moim losem.
                    • panna.nasturcja Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 02:26
                      Dla mnie osoba, która się tak komunikuje jak Ty to jest jakiś koszmar.
                      Chciałaś przełożyć randkę, ale tego nie powiedziałaś.
                      Chciałaś żeby Cię zabrał taksówką, ale nie powiedziałaś.
                      Nie chciałaś go odwozić w ulewę, ale odwiozłaś.
                      Przeszkadzało Ci, że gada całą drogę, ale nie poprosiłaś żeby zmilkł.
                      Dzwonił zapytać czy cała dojechałaś, miałaś rozładowany telefon, ale nie oddzwonisz, bo nie napisał.
                      Primadonna, której myśli trzeba zgadywać i zawsze jest się na przegranej pozycji.
                      • gumka_recepturka Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 02:33
                        Nie wyolbrzymiaj. 1. Chciałam przełożyć, ale już jechał, więc postanowiłam wyskoczyć na to wino. Mam blisko z domu, kto mógł wiedzieć, że tak się to dalej potoczy? Chciałam iść i wrócić po godzinie. 2. Nie chciałam, żeby mnie zabrał taksówką, bo miałam blisko i z domu. Napisałam, że przyszło mi do głowy, że on mógł zaproponować. 3. Odwiozłam bo tak zdecydowałam i w starterze piszę wyraźnie, że nie o to mam żal. 4. Kazałam mu się zamknąć, owszem. 5. Nie będę dzwonić do śpiącego typa, że jestem bezpieczna. Na głowę upadłaś?
                        I nikt nie próbował zgadywać, co mam na myśli, tylko wziął, co dali i poszedł spać.
                        • panna.nasturcja Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 02:36
                          Oczywiście, ze nikt nie próbował zgadywać, ludzie są normalni.
                          To ty byś chciała żeby zgadywał.
                          A swoją drogą, Hrabino, szybko się zdradziłaś, ze to ty.
                          Kilka postów nie po twojej myśli i już jest chamska agresja, zaraz będzie dodawanie dziesiątek szczegółów. Słabo.
                          • fragile_f Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 03:13
                            Hrabina nie ma dziecka, chyba ze ten szczegol zostal zmyślony i dodany potem.

                            Aczkolwiek fascynuje mnie matka, która widzi córkę wracająca o 22 z randki, mokrą do majtek i nie odzywa sie ani słowem patrząć jak corka znika na kolejną godzinę z nieznanym facetem, tylko po to zeby go odwieźć w burze stulecia na wies przez zalane wiadukty.
                            • panna.nasturcja Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 03:43
                              Ten szczegół pojawił się by uzasadnić czemu nie zabrała go do domu.
                              Agresywny ton ostatniego postu do mnie jest jak podpis. I forma, i treść.
                              Zauważ, ze Kraków podpowiedziałby forumowiczki, nie autorka, ona tylko skorzystała z sugestii.
                              • waleria_s Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 04:06
                                Hrabina przecież spotyka się z kimś i nie randkuje, tak mi świta.
                                • panna.nasturcja Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 04:30
                                  Akurat.
                      • sundace46 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 09:27
                        panna.nasturcja napisał(a):

                        > Dla mnie osoba, która się tak komunikuje jak Ty to jest jakiś koszmar.

                        > Primadonna, której myśli trzeba zgadywać i zawsze jest się na przegranej pozycj
                        > i.

                        Dokladnie, jakas niedorobiona, infantylna, z fochem do całego świata nastolatka. Koszmar.
                    • arwena_11 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 08:18
                      Jeżeli widzę na ekranie x nieodebranych telefonów od jednej osoby, po podłączeniu telefonu do ładowarki mam dwie opcję
                      - dzwonię, jeśli nie jest to środek nocy
                      - jeśli jest środek nocy piszę sms - dotarłam bezpiecznie, padam, idę spać, zdzwonimy się rano/w ciągu dnia.
                      • iwles Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 08:29
                        arwena_11 napisała:


                        > - jeśli jest środek nocy piszę sms - dotarłam bezpiecznie, padam, idę spać, zdz
                        > wonimy się rano/w ciągu dnia.


                        no i ja oczekiwałabym w tym momencie sms-a: ok, dobranoc.
                        • arwena_11 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 09:25
                          Ale facetowi też mógł paść telefon, mógł mieć wyciszone powiadomienia ( ja mam ), mógł spać ( po zmoknięciu, zmarznięciu, rozgrzaniu się - ja w 100% usypiam na stojąco ).
                        • koronka2012 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 22:06
                          A ja bym nie oczekiwała niczego wychodząc z założenia że normalni ludzie śpią o tej porze.

                          W ogóle to zasadniczo nie widzę większej potrzeby odpisywania na takie komunikaty. Tekst „zdzwonimy się jutro” odbieram jako koniec konwersacji w danym dniu który nie wymaga już potwierdzenia z mojej strony.
                          • hrabina_niczyja Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 22:09
                            Ok, ale chyba sytuacja była nieco inna. Pani Pana odwoziła i wracała sama w ulewę stulecia. To jednak coś innego niż rozmowa z psiapsia, że jutro się zdzwonimy i obgadamy nowy kolor paznokci. Jak moja psiapsia wraca w nocy to czekam aż napisze jestem w domu.
                      • 3-mamuska Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 12.08.21, 01:30
                        arwena_11 napisała:

                        > Jeżeli widzę na ekranie x nieodebranych telefonów od jednej osoby, po podłączen
                        > iu telefonu do ładowarki mam dwie opcję
                        > - dzwonię, jeśli nie jest to środek nocy
                        > - jeśli jest środek nocy piszę sms - dotarłam bezpiecznie, padam, idę spać, zdz
                        > wonimy się rano/w ciągu dnia.



                        Ja zawsze oddzwaniam jeśli to jest kilka połączeń. Znaczy ze ktoś czeka i się denerwuje. A nie minęło dużo czasu bo coś około 40.
                    • m_incubo Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 10:45
                      O qwa...
                      Facet powinien Bogu dziekowac, że zamierzasz go skreślić.
                • mae224 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 08:41
                  Ojejejejej, raz widziany pan, a ty już chcesz, żeby był wytresowany. 😃 Po twojemu.
                • 3-mamuska Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 12.08.21, 01:25
                  gumka_recepturka napisała:

                  > Tak to widzę: on dzwoni, tak jak dzwonił, ja mam wyłączony telefon, co może ozn
                  > aczać przecież dla mnie kłopoty. On wysyła mi smsa: zadzwoń jak będziesz w domu
                  > , czekam na kontakt. I czeka, bo jest mi chociaż tyle winien. A jak już pada, b
                  > o nie może wytrzymać, to budzi go dzwonek mojego telefonu i chociaż udaje, że c
                  > zekał.


                  Serio może miał wyciszony. Mój mąż ma nastawione na noc „nie przeszkadzać” i automatycznie każdego dnia się to włącza samoistnie. Wiec jak przyśnie i tego nie odblokuje to nikt się nie dodzwoni spoza listy wybranych.
            • cosmetic.wipes Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 16:20
              gumka_recepturka napisała:

              > Gdyby taką podwózkę w najgorszą możliwą pogodę zaoferowała ci koleżanka, tak uc
              > zciwie - nie poczekałabyś na kontakt, że jest bezpieczna w domu?



              No dobra, przyjmijmy, że coś ci sie stało w drodze powrotnej. Ile pan miałby czekać na sygnał, żeby stwierdzić, że już za długo się nie odzywasz? Jak miałby ci pomóc, skoro nie ma samochodu/był po drinku (zakładam, że w innej sytuacji by się nie tłukł taxi do miasta)? A jakby już poruszył ziemię i niebo i dojechał w tej ulewie, to skąd miałby wiedzieć, w którym szpitalu/kostnicy jesteś? No i jeśli cudem by się dowiedział, to ani mu info nie udzielą o twoim stanie, ani o pogrzebie nie zdecyduje, więc właściwie po xuj drążysz temat?
        • memphis90 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 07:24
          >A jednak skorzystał z propozycji i naraził >panią na podróż
          Ojej, straszne! To była półroczna podróż przez Antarktyke na saniach napędzanych psami, canoe z wiosłem przez Atlantyk, czy podwózka autem z zadupia do cywilizacji?
          • kosmos_pierzasty Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 07:33
            W opisanych warunkach to chyba jednak jak przez Atlantyk. Serio, można stanąć w jeziorku, powstałym w jakimś zagłębieniu na jezdni, a i nie każdą wiochę wokół swojego miasta zna się jak własną kieszeń, żeby wiedzieć, gdzie takie jeziorka się tworzą. Jak do tego był wiatr, to i drzewa mogły zablokować drogę (u mnie praktycznie przy każdej burzy się przewracają, tzn. Przy takich, jakie obecnie miewamy). Uważam więc że pani postąpiła lekkomyślnie i faktycznie rozsądny facet powinien być przytomny i jej taką wycieczkę wybić z głowy.
        • 3-mamuska Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 12.08.21, 01:18
          10.trefl napisała:

          > 12gram napisała:
          >
          > > Facet bez pani by sobie poradził
          >
          > Myślę, że tak. A jednak skorzystał z propozycji i naraził panią na podróż. Fakt
          > - pani nie powinna wychodzić z propozycją.


          A czyli faktycznie u ematek jest tak ze tak tylko mówią proponując spotkanie/kawę/pomoc 😂
    • daisy Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 09.08.21, 23:46
      Jeszcze dodam, że są ludzie, dla których taka sytuacja będzie świetną okazją do bliższego poznania się, przygody, a nawet (jeśli chodzi o randkę) do zakochania,
      oraz ludzie, dla których będzie kopalnią kłopotów i pretensji do towarzysza niedoli.
      I tak będzie z każdą sytuacją inną niż utarty, oswojony szlaczek praca-dom.
      • ludzikmichelin4245 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 09.08.21, 23:50
        Bardzo trafne.
        • caponata75 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:00
          Też tak myślę. Gdyby była chemia, facet fajny, pewnie poszlibyśmy do hotelu, przegadaliśmy całą noc, a może doszłoby do czegoś więcej.
        • kafana Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 01:22
          Zgadzam się bo dla mnie od początku wątku zanim zostały wymienione te sytuacje z du** oczywistym jest ze wzielalabym pana do domu i w zaleznosci jak by się kleiło a) przegadalanym noc przy winie b) przenocowalabym typka na kanapie c) uprawiała dziki sex i pochodne sytuacjismile
          • bialeem Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 01:25
            Jestem konserwą, bo chyba nigdy (szukam w pamięci) nie zaliczyłam seksu na pierwszej randce.
            Ok. Znalazłam w pamięci.
            Podpisuję się pod powyższymsmile
          • taki-sobie-nick Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 23:22
            Dla mnie oczywistym jest NIEZAPRASZANIE obcego faceta do domu, a sytuacją absurdalną - jego zapraszanie. NIE WSZYSCY SĄ TOBĄ.
      • fragile_f Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:20
        Moja pierwsza randka z pierwszym powaznym facetem miala miejsce w taką właśnie burzę - wyszlismy z kina, w 2 minuty przemoczyło nas do majtek, poszlismy na piechotę do domu (mieszkal niedaleko) włażąc w największe kałuże, zaliczylismy tez pocałunek w strugach deszczu tongue_out

        Do tej pory to fajnie wspominam. Ale znam mase osob, które uznałyby to za mega traume, niedogodnosc i okazje do złapania zapalenia płuc.
        • waleria_s Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 04:08
          To wszystko zależy od tego, jak reaguje się nawe sytuacje, zdarzenia nie do przewidzenia, jak jest się elastycznym. Mnie by taka sytuacja na pewno rozstroiła, złapałabym solidny wnerw (na siebie za rozładowany telefon) i nie widziałabym szans na fajną randkę.
          • 3-mamuska Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 12.08.21, 01:35
            waleria_s napisał(a):

            > To wszystko zależy od tego, jak reaguje się nawe sytuacje, zdarzenia nie do prz
            > ewidzenia, jak jest się elastycznym. Mnie by taka sytuacja na pewno rozstroiła,
            > złapałabym solidny wnerw (na siebie za rozładowany telefon) i nie widziałabym
            > szans na fajną randkę.


            Telefon rozładował się na końcu wiec żaden argument.
      • miruka Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 06:27
        A mnie się tylko nasuwa, po co ludziom te samochody
    • mae224 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 09.08.21, 23:48
      Abstrahując od meteo, fajny facet?
      • gumka_recepturka Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 09.08.21, 23:59
        Pewnie gdyby był naprawdę fajny i od pierwszej chwili byłaby chemia, to i wrażenia z "przygody" byłyby bardziej pozytywne, mimo stresu.
        A nazywanie tego, co ostatnio nawiedziło małopolskę, letnią burzą, to delikatnie mówiąc eufemizm. Ludzie mają doszczętnie zalane domy i piwnice, samochody potopiły się w niektórych dzielnicach. Mój weterynarz stracił tej nocy sprzęt w szpitaliku, który miał w podpiwniczeniu kliniki. Ale ok, letni deszczyk. Pogooglujcie, co tu się działo.
        • simply_z Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:02
          ja ci wierzę.. mnie podtopiło..
        • taki-sobie-nick Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:02
          W taką pogodę normalny człowiek szybciutko jedzie do domciu i nie pałęta się po nieznanych drogach (z obcym facetem).

          Facet zaś, trudno, bierze hostel. tongue_out
        • mae224 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:19
          Wiemy, co się działo. Ale wiesz, z fajnym człowiekiem, jak jest chemia, zainteresowanie i wspólne tematy, to można nawet pod daszkiem/w bramie/w klatce/na przystanku stać i gadać godzinami. Ba, nawet w samochodzie zaparkowanym w fajnym miejscu. Zakladam, że ta ulewa to trochę pretekst jest, żeby pomarudzic.
          • kub-ma Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 08:54
            mae224 napisała:

            > Wiemy, co się działo. Ale wiesz, z fajnym człowiekiem, jak jest chemia, zainter
            > esowanie i wspólne tematy, to można nawet pod daszkiem/w bramie/w klatce/na prz
            > ystanku stać i gadać godzinami. Ba, nawet w samochodzie zaparkowanym w fajnym m
            > iejscu. Zakladam, że ta ulewa to trochę pretekst jest, żeby pomarudzic.

            O tak. Jako nastolatka, po imprezie, przegadałam tak z chłopakiem, właśnie poznanym, kawał czasu. Przerwała nam konieczność udania się na ostatni środek komunikacji. A był środek zimy, ja lekko ubrana, bo przecież nie sądziłam, że w mrozie będę stała. Nie dostałam nawet kataru.
        • pink_peonies Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 14:58
          On nie powinien cię narażać na powrót samej do domu w takich warunkach. Egoista myślący tylko o sobie.
          • ritual2019 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 14:59
            Mial wrocic z nia?😃😃
            • arwena_11 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 15:00
              no a jak - pojeździli by sobie w te i z powrotem, zacieśnili więzi wink
            • pink_peonies Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 15:48
              Miał zadzwonić po kumpli, a nie narażać samotną matkę na wypadek.
              • ritual2019 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 15:48
                😃😃😃😃😃
                • pink_peonies Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 15:55
                  Zabrakło argumentów? 😃😃😃😃
              • arwena_11 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 11.08.21, 14:29
                Ale ta samotna matka zgłosiła się na ochotnika. Jakby odmówił - to miałybyśmy post w stylu - wredny facet, bał się jechać z kobietą, nie wierzył w moje umiejętności itd.
    • panna.nasturcja Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 09.08.21, 23:57
      Oni się wcześniej znali?
      Bo jeśli tak to pani coś o facecie wie i jakąś opinię ma wyrobioną.
      A jeśli nie to pani jest koncertową idiotką, ze z facetem, którego zna godzinę wsiadła do samochodu i pojechała w ciemną wieś.
      • gumka_recepturka Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:01
        Nie znali się na żywo, ale pan jest znajomym znajomego i do tego łatwym do wygooglania prawnikiem. Pewnie, że mógł zgwałcić na tej wsi, ale szanse na to mniejsze niż z anonimem z tindera.
        • panna.nasturcja Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:16
          Czyli się nie znali.
          Pan mieszka w tym mieście pewnie od wielu lat, do domu trafić umie, jest dorosły, ma pieniądze, znajomych, rodzinę.
          Jak zdecydowali, że koniec spotkania to nie problem pani jak pan poznany godzinę temu wróci do domu, naprawdę.
          • mae224 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:21
            Przecież zaproponowała. Może pan miał zwyczajnie ochotę jeszcze z panią pobyć...
            Ps. Tak, odwożę facetów. I to bardzo często, bo rzadko piję i jestem zawsze samochodem smile
            • panna.nasturcja Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:26
              Jesteś pewna, że mnie odpowiadasz?
              Co ja niby pisałam o zaproponowaniu?
              • mae224 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:29
                Ale napisałaś, że dojazd pana do domu to nie pani problem. Gdyby postawiła sprawę jasno to ok, ale podwózke jednak zaproponowala, a teraz płacze, że to "draństwo".
                • panna.nasturcja Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:40
                  Bo to nie był jej problem.
                  Jak zaproponowała podwózkę obcemu facetowi to jest zwczajnie głupia.
    • sasanka4321 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:02
      Na miejscu pani to bym zrobiła to, na co akurat miałabym ochotę. Za to na miejscu pana wiałabym gdzie pieprz rośnie, blokując telefon.
      • taki-sobie-nick Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:04
        ?
    • turbo_sniezynka Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:02
      Facet jakis desperat chyba, ja na jego miejscu cieszylabym sie, ze skonczylo sie na jednej randce.
    • daniela34 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:04
      Co byście zrobiły?

      Byście nie już chciały napisać "że jednak będzie lepiej jutro albo pojutrze" tylko byście napisały i nie miały poczucia winy, że pan "już jedzie taksówką (z daleka, bo spod miasta". Pan by taksówkę zawrócił i następnie był wdzięczny, bo to co się działo w Małopolsce to istotnie był mały potop. Jednakowoż potop ten nie przyszedł znienacka (skąd nadchodzi wróg? Wróg nadchodzi znienacka) tylko był zapowiadany i nawet alerty RCB były. Koniec problemu.
      • panna.nasturcja Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:17
        Zawsze myślałam, że z Nienacka smile
      • ludzikmichelin4245 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:19
        Jaki to doskonały pomysł dla tych, którzy nie lubią dawać kosza wprost! (jako że potencjał kowidowy chwilowo na wyczerpaniu)
        Pasuje nawet do melodii "Baby, it's cold outside":
        " - Lepiej dziś nieee
        - A mo-że jed-nak?
        - Jest alert ercebeeee
        - A ja nic nie mam 🤔📱"
        • daniela34 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:28
          Patent jest istotnie do wykorzystania, natomiast to, co się działo w czwartek w Krakowie i okolicach to ciut przekraczało ramy zwykłej ulewy. Nie dziwią mnie zupełnie traumatyczne opisy drogi z panem i drogi powrotnej, bo wesoło nie było. Znajomy sobie auto utopił w "kałuży". Ja tam nie lubię ani siebie ani nikogo innego narażać na takie atrakcje.
          • ludzikmichelin4245 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:33
            To już kolejna taka ulewa w Krakowie, prawda?
            • ludzikmichelin4245 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:34
              Jeszcze znajomi mi donosili o jakimś wielkim gradzie parę tygodni temu.
              • daniela34 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:39
                A weź, gradobicia były chyba ze 3 od lipca i to naprawdę takie mocne, że samochody poniszczyło. Czwartkowa ulewa (plus kawałek piątku) to już tez była kolejna, tylko ta była najgorsza. Naprawdę było niebezpiecznie. I jeszcze wiatr do tego.
                Szczerze powiedziawszy, nie pamiętam czegoś takiego, choć w Krakowie byłam podczas powodzi w 2010 roku. Wtedy padało dłużej, ale spokojniej.
                • strumien_swiadomosci Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 08:13
                  Spadło 103 mm wody, podczas gdy średnia roczna (!!) to 638 mm.
                  Nie jestem przesadną panikarą za kółkiem, ale stresowi autorki się nie dziwię.
                  Tyle tylko, że w takiej sytuacji się nie proponuje podwózki. Moim zdaniem to jest już pozamiatane, Pani ma żal i niezależnie od tego, czy on jest słuszny czy nie, to uczucie nie zniknie i nie da się na nim zbudować związku.
                  • daniela34 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 09:51
                    No ja bym pana nie odwiozła za Chiny Ludowe z Wietnamem. W ogóle bym randkę odwołała, ale jeśli już bym doznała zaćmienia umysłowego, to na hasło "nie ma prądu" w pierwszej restauracji rzuciłabym hasło:ewakuacja.
                    Jak pan fajny i pomysłowy to mógł zaproponować hotel (w sensie: "nie kończmy jeszcze tego wieczoru, napijmy się gorącej herbaty w hotelu", a nie w sensie: "hop do łóżka na pierwszej randce"), a jak nie, to pani do domku, pan do hotelu. Ogarnięty prawnik nie zginie marnie. Pan najwyraźniej nieogarnięty jednak i to by mnie do niego zniechęciło, a nie to, że nie czuwał przy komórce.
          • magdallenac Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 09:34
            Poszlismy w ten wieczor na randke na Kazimierz😂po kolacji na piechote do Scandali, a pozniej przez godzine szukanie taksowki, na szczescie znalezlismy, ale wiekszosc drogi na nasza podkrakowska wies taksowkarz jechal po chodniku. Ostatnie 2 km juz nie przejechal i musial nas wysadzic, wiec szlismy na piechote, bylismy juz tak mokrzy, ze nawet parasoli nie bylo sensu rozkladac, a buty musielismy wywalic, bo szlismy w wodzie prawie po kolana. Na koniec okazalo sie, ze brama na osiedle sie zepsula, wiec musielismy skakac. Randka stulecia 😂
      • conena Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 11.08.21, 09:23
        daniela34 napisała:

        > Co byście zrobiły?
        >
        > Byście nie już chciały napisać "że jednak będzie lepiej jutro albo pojutrze" ty
        > lko byście napisały i nie miały poczucia winy, że pan "już jedzie taksówką (z
        > daleka, bo spod miasta". Pan by taksówkę zawrócił i następnie był wdzięczny, bo
        > to co się działo w Małopolsce to istotnie był mały potop. Jednakowoż potop ten
        > nie przyszedł znienacka (skąd nadchodzi wróg? Wróg nadchodzi znienacka) tylko
        > był zapowiadany i nawet alerty RCB były. Koniec problemu.


        dokładnie! błąd popełniony na samym początku potem okrutnie się zemścił.
    • taki-sobie-nick Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:25
      Jest już po 22, więc nie ma szans na autobusy czy tramwaje, nawet we względne pobliże domu pana

      Miasto akcji?
      • mae224 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:31
        Kraków i podkrakowska wieś?
        • taki-sobie-nick Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:34
          Ja się upewniam u autorki. Bo jeśli Kraków, to facet da radę tanio przenocować.
          • daniela34 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:48
            Dodajmy do tego, że Pana łatwego fo wygooglowania prawnika raczej stać na nocleg, nawet jeśli nie tani.
            • arganowa Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:57
              Moim zdaniem pani mogła z dobrego serca zaproponowac tę podwózlę, ale żaden normalny dorosły facet nie powinien jej przyjąć. Co innego dać się odprowadzić do domu w deszczu i całować się romantycznie pod domem, a co innego zostawić kobietę daną pewnie kilkadziesiąt km od jej domu i iść spać. Co to w ogóle za porównania.
              • arganowa Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:58
                *samą
              • zuleyka.z.talgaru Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 13:44
                Może pan liczył że pani zostanie...
              • 3-mamuska Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 12.08.21, 02:19
                arganowa napisała:

                > Moim zdaniem pani mogła z dobrego serca zaproponowac tę podwózlę, ale żaden nor
                > malny dorosły facet nie powinien jej przyjąć. Co innego dać się odprowadzić do
                > domu w deszczu i całować się romantycznie pod domem, a co innego zostawić kobie
                > tę daną pewnie kilkadziesiąt km od jej domu i iść spać. Co to w ogóle za porówn
                > ania.



                Żadna normalna dorosła osoba ,która boi się jechać w deszczu nie proponuje podwózki nie robi sobie z gęby ścierki. Jedno myśle ,robię drugie.
                Jak mnie tacy ludzie denerwują mówią coś obiecują, próbują a jak człowiek skorzysta to ci dupę obrabiają. Bo oni tak nie myśli bo oni tak naprawdę tylko tak se gadali 🤬 albo co obiecują potem nie wywiązują się bo tylko chlapnęli i zrywają kontakt , bo głupio im się przyznać.
    • znowu.to.samo Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:31
      Ja bym.na miejscu pana już zrozumiała że mam do czynienia z czepialską jędzą
    • bialeem Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:31
      Za moich czasów bym pana zaprosiła do domu i przenocowała na kanapie. Jak fajny, to już w ogóle. Jedynka tylko jeżeli creep-vibe wystawał, ale aż takich panów spotkałam w życiu może 2-3.
    • konsta-is-me Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:37
      Pani trochę przesadza, ale to trudno ocenić po samym tekście.
      Nikt nie zrobił błędu, potop był i tyle
    • taki-sobie-nick Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:37
      Zostawiły. Po nim spodziewałybyśmy się tego, że jako dorosły mężczyzna w dużym mieście da sobie jakoś radę mimo niedowiezienia do domku.

    • 10.trefl Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:38
      Błąd jest po stronie pani. Powinna zdecydowanie odwołać randkę, pomimo tego że pan już był w drodze do miasta.
      Drugi błąd: po tym jak zapadła decyzja, że pani do domu ( parę domów dalej) a pan bierze taxi i też do domu - powinni pożegnać się i rozejść smile
      A oni razem czekali na cud. Pan powinien pożegnać się, zapewnić że poradzi sobie a pani zmykać do domu ( czyli opcja 1.)
      A trzecim błędem była podwózka pana do jego domu. Pani zrobiła to wbrew sobie, zaryzykowała. I chyba to zadecydowało o wszystkim, ze związku nici.


      • 10.trefl Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:44
        Pierwszy błąd - po stronie pani.
        Drugi błąd - po stronie pana.
        Trzeci błąd - ich wspólny: nie powinna proponować podwózki, nie powinien korzystać z propozycji.
    • taki-sobie-nick Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:38
      totalnie po drodze moknąć mimo parasola

      Bo w taką ulewę to się właśnie moknie mimo parasola, chyba że ma się sztormiak albo coś podobnego.
    • arganowa Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 00:41
      To pewnie ta noc:
      Polska - Informacje
      Kraków. Padł rekord dobowej sumy opadów deszczu. Tak źle nie było od 126 lat
      Kraków. Padł rekord dobowej sumy opadów deszczu. Tak źle nie było od 126 lat

      Jedna z krakowskich stacji meteorologicznych zanotowała w ubiegłym tygodniu opady na poziomie 103 mm. Tak dużego deszczu nie widziano od 126 lat. Dla porównania roczna suma opadów w Krakowie wynosi 638,5 mm.
    • kaki11 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 01:06
      Ja tu prawdę mówiąc niczyjej winy nie widzę. O pogodę ich oskarżyć nie możemy, Pan w zasadzie niewiele innego mógł zrobić (ewentualnie poszukać noclegu ale to im do głowy zwyczajnie nie przyszło), Pani też niewiele innego zrobić mogła (opcja pierwsza jest w moich oczach bardziej bezczelna niż zaśnięcie przed dostaniem SMSa, a opcja 2 nic by nie dała), ewentualnie mogła jeszcze zaprosić go na kawę na przeczekanie, ale ledwo poznanego do domu nie każdy chce przecież zapraszać. Pan wyraził zainteresowanie Pani powrotem do domu (kilka telefonów) i możemy zakładać, że było mu przykro, że zasnął. Do pani też trudno mieć pretensje, że coś ją kłuje skoro ją kłuje- uczucia to do siebie mają, nawet jeśli są jak dla mnie bez podstawne.
      Ja tu raczej brak chemii między Państwem więc chyba nie ma tego co ciągnąć.
      Co bym zrobiła? pewnie też odwiozła choć pewnie zaproponowała panu o ile ma prawo jazdy, że jednak on przynajmniej w jedną stronę pojedzie, lub zaprosiła pana do siebie. Spodziewała bym się tego co zrobił, ewentualnie zaproszenia na herbatę do domu, z którego zależnie od tego jak bym się w towarzystwie czuła bym skorzystała lub nie (przy czym ja wiem, że zaproszenie do domu lub wejście do domu kogoś ledwo znanego jest mało bezpieczne, więc ani trochę mnie nie dziwi że ktoś tego nie chce)
    • escott Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 01:06
      Pani strasznie lękowa i strasznie, ale to potwornie czepialska. Ja bym normalnie zaprosiła do siebie, nie rozumiem, dlaczego w takiej sytuacji tego nie zrobiła. Chyba bym nie poszła na randkę z kimś, kogo bałabym się zaprosić do domu. Pani też zupełnie niepotrzebnie urządziła taką histerię z tym odwożeniem, no albo jedzie i to nie jest aż taki potworny problem, albo, jak jest, nie jedzie i patrz punkt pierwszy: zaprasza do siebie. Akcja z esemesami absolutnie niepojęta, facet zachował się w porządku, dzwonił, pytał, zatroszczył się. Skoro "szczebiotał" całą drogę, to prawdopodobnie nie odbierał tej sytuacji jako tak potwornie groźnej jak pani i miał prawo nie obawiać się jakoś bardzo serio o jej życie...
      • panna.nasturcja Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 01:13
        Zaprosiłabyś do siebie faceta poznanego godzinę temu?
        • bialeem Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 01:27
          Pan był znany wcześniej. Fizycznie li tylko poznany dnia tegoż. Z panem posiadali wspólnych znajomych.
          Znakomita większość mężczyzn nie jest mordercami i gwałcicielami.
          • gumka_recepturka Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 01:34
            Ale dom nie wchodził w grę z innych powodów. W domu miałam mamę pilnującą dziecka. Mama z powodu pogody nie wróciła do siebie, czekała aż ja wrócę i spała na kanapie.
            • panna.nasturcja Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 01:36
              A gdyby pogoda była inna to mama zostawiłaby dziecko samo i poszła do siebie?
              • gumka_recepturka Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 01:42
                Gdyby pogoda była inna, mama pewnie mogłaby minąć się ze mną w drzwiach. Ale było jak było i gdy weszłam, już leżała na kanapie i szykowała się do spania. Kiepsko na to wprowadzać faceta. Zwłaszcza obcego. Ale tak, w tej bramie było mi tak zimno i mokro, że rozważałam i tę opcję, jako awaryjną. Ale się nie zdecydowałam.
                • jedn0raz0w0 Re: Pierwsza randka zrujnowana ulewą - opinie? 10.08.21, 01:56
                  Gdybym ja była tą mamą, tysiąc razy lepiej bym się czuła gdyby córka jednak wzięła tego faceta na herbatę (przy okazji bym go oblukała czy mu dobrze z oczu patrzy) żeby wykombinowali rozwiązanie dostawy pana na chatę, mogłaby wcześniej zadzwonić upewnić się czy nie jestem w dezabilu i wyjaśnić że ma zmokłą kurę na stanie, niż żeby tę zmokłą kurę w taką pogodę w którą zawodowi kierowcy dziękują za współpracę woziła po jakichś zadupiach po nocy.