Dodaj do ulubionych

czy ja jestem ateistką? ;/

11.08.21, 16:07
a może agnostykiem? uncertain
pomóżcie, światłe, mi sie dookreślić smile

wierzę/nie wierzę tak:
-może bóg jakis jest, może nie, ale definitywnie nie ma wpływu na życie.
-może stworzył świat, a może nie- gó.... no mnie to obchodzi.
-nie wierzę w żadną formę życia po życiu, nieba/piekła etc
-niczego nie poszukuję, nie jestem otwarta na wiarę, bogów etc
Po angielsku, gdy muszę [zdarzyło się ;/] określam siebie areligious

ps; jestem szczęsliwa, nie trzeba mnie żałować big_grin

Obserwuj wątek
    • atoness Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 11.08.21, 16:16
      Choćbyś wierzyła w jakiegoś konkretnego boga, byłabyś ateistką wobec tysięcy innych. Tak więc wszyscy jesteśmy ateistami, ale niektórzy wierzą w jednego/kilku z tych tysięcy.
      Wiem, niezupełnie o to pytasz. Moim zdaniem jesteś. Ciężar dowodu zawsze spoczywa na tym, kto twierdzi, że "coś", nie na tym, kto twierdzi, że "nie coś". Ty nie twierdzisz, że "coś", jest ci to doskonale obojętne. Nie ma powodu wymagać od ciebie, żebyś wzięła pod uwagę, że całkiem istnienia boga wykluczyć się nie da. Bo nie da się wykluczyć również istnienia krasnoludków i mnóstwa innnych rzeczy. I to nie znaczy, że powinnaś się tym zajmować.
      • leosia-wspaniala Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 11.08.21, 17:36
        >Choćbyś wierzyła w jakiegoś konkretnego boga, byłabyś ateistką wobec tysięcy innych.

        Ateista to ktoś, kto nie wierzy w żadnego boga. Jakby wierzyła, byłaby wierząca, jakby wierzyła w konkretnego byłaby chrześcijanką/muzułmanką/żydówką/czy co tam jeszcze. Nie ma czegoś takiego jak ateista wobec jakiegoś boga big_grin To tak jakby np. obywatel Polski miał być apatrydą wobec USA, bo nie ma obywatelstwa USA, tylko polskie.

        >Tak więc wszyscy jesteśmy ateistami, ale niektórzy wierzą w jednego/kilku z tych tysięcy.

        Nie. Polecam nie używać słów, których się nie zna.
          • kobietazpolnocy Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 11.08.21, 22:32
            Propozycje mogą być różne i każdy sobie może stworzyć swoje, ale ona pisze o powszechnie przyjętych definicjach i ma rację.

            Agnostyk skupia się na możliwościach poznania ludzkiego i stwierdza, że nie da się, przy obecnym stanie wiedzy, potwierdzić bądź obalić istnienia boga, bogów, czy też innych sił nadprzyrodzonych. To jest podejście najbardziej bliskie uczciwości intelektualnej. A potem można sobie już stopniować, jak bardzo prawdopodobne uznajemy, że te siły nadprzyrodzone jednak istnieją.

            Ateizm to defaultowe odrzucenie możliwości istnienia takich sił. Podejście mniej skupione na możliwościach ludzkiego poznania, a bardziej na wierze jako takiej (że takowych sił nie ma).
            Oczywiście, stopniować i rozcieńczać ateizm też można, i w pewnym momencie ateizm i agnostycyzm zazębiają się, ale tylko w pewnym, bo ich punkt wyjścia jest różny (możliwości ludzkiego poznania vs. wiara, czyli przekonanie o czymś bez dowodów).

            • atoness Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 12.08.21, 09:05
              Ma rację co do definicji, oczywiście. Ale różni ludzie zajmujący się myśleniem o tym proponują różne podejścia. Nie musimy się ograniczać do słownika.
              Podejście agnostyka zdecydowanie nie jest najbliższe uczciwości intelektualnej. Przy obecnym stanie wiedzy (i przy żadnym innym) nie jesteśmy w stanie obalić dowolnej liczby stwierdzeń.
              Ateizm zakłada, że nie zajmujemy się czymś, czym zająć się nie da. Są oczywiście tacy, którzy udają, że się da. Proponują nawet studiowanie (!) teologii (!). Człowieka studiującego krasnoludkologię nie traktowalibyśmy raczej poważnie.
            • erzulie Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 12.08.21, 11:37
              Nie, ateizm nie opiera się na wierze. To tak, jakbyś napisała, że odrzucenie koncepcji krasnoludków opiera się na wierze. Bzdura.

              Jeżeli chodzi o powszechnie przyjęte definicje, to proszę:

              ”ateizm [gr. a- ‘nie’, theós ‘Bóg’], filoz. poglądy teoretyczne lub postawy praktyczne, negujące istnienie Boga.
              Rozróżnia się: 1) ateizm dogmatyczny, kategorycznie zaprzeczający istnieniu Boga (bogów), 2) ateizm sceptyczny, zakładający niemożność udowodnienia jego istnienia (bliski agnostycyzmowi), oraz 3) ateizm praktyczny, negujący ważność samego problemu istnienia Boga. Powyższe formy ateizmu znajdują swoje dopełnienie odpowiednio w: 1) ateizmie polemicznym, czyli antyteizmie, 2) ateizmie semiotycznym, kwestionującym samo pojęcie Boga na podstawie filozoficznej analizy języka, oraz 3) ateizmie antropologicznym, negującym istnienie Boga w imię pełnej afirmacji człowieka.”
              encyklopedia.pwn.pl/haslo/ateizm;3872014.html
    • snakelilith Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 11.08.21, 16:25
      Dla mnie ateista. Powiedzenie, że ateista musi negować obecność Boga jest bzdurą. Nie można negować czegoś, na co nie ma żadnych przesłanek i dowodów. To ludzie, którzy zakładają obecność Boga mają obowiązek dowodu, a nie odwrotnie.
      • leosia-wspaniala Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 11.08.21, 17:45
        To nie jest kwestia powiedzenia, to kwestia definicji.

        >Nie można negować czegoś, na co nie ma żadnych przesłanek i dowodów.

        No i to jest różnica między ateizmem a agnostycyzmem. Ateizm wyklucza istnienie boga, agnostycyzm nie.

        >To ludzie, którzy zakładają obecność Boga mają obowiązek dowodu, a nie odwrotnie.

        Obowiązek big_grin ? O bogini! SJP: «konieczność zrobienia czegoś wynikająca z nakazu moralnego lub prawnego; też: to, co ktoś musi zrobić powodowany taką koniecznością»
        • snakelilith Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 11.08.21, 20:59
          leosia-wspaniala napisał(a):

          . Ateizm wyklucza istnienie
          > boga, agnostycyzm nie.

          Bzdura. Nie mogę wykluczać czegoś, czego istnienia nikt nie udowodnił.


          > Obowiązek big_grin ? O bogini! SJP: «konieczność zrobienia czegoś wynikająca z nakazu
          > moralnego lub prawnego; też: to, co ktoś musi zrobić powodowany taką konieczno
          > ścią»

          Tak, obowiązek. Jak ktoś twierdzi, że coś istnieje, to musi to udowodnić. Ja jako ateistka nie muszę ani w Boga wierzyć, ani go wykluczać, ani używać kretyńskich pojęć pod nazwą agnostyk.
      • black_halo Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 09:24
        Poniewaz nie ma zadnych dowodow na istnienie lub nieistnienie boga to dwod spoczywa na tej stronie, ktora chce udowodnic, ze cos jest albo tego nie ma.

        Jesli ateista chce przekonac teiste, ze bog nie istenieje to na nim spoczywa ciezar dowodu.
        Jesli teista chce przekonac ateiste, ze bog istnieje to nim spoczywa ciezar dowodu.

        Wezmy jednak pod uwage, ze za istnieniem boga "przemawia" kilka ksiazek jak Biblia, Koran i co tam jeszcze napisali czyli kazdy teista moze powiedziec - sa ksiazki, ktore opisuja boga, maja iles setek lat. Dla tych osob jest to dowod wystarczajacy, uznaja, ze w tych ksiazkach jest prawa i na tym opieraja swoja wiare. Ateisci z kolei mowia, ze bog nie istnieje bo tak i juz ale zadnych dowodow na to nie maja.
            • erzulie Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 10:54
              W przypadkach, które są dobrze zdefiniowane można obalić jakąś teorię. W przypadku, gdy nie wiadomo co to jest, jakie to jest, ani gdzie to jest, to na twierdzącym, że to istnieje spoczywa ciężar dowodu. Lub ścisłego zdefiniowania w celu potwierdzenia lub obalenia hipotezy.
              • dramatika Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 11:01
                erzulie napisała:

                > to na twierd
                > zącym, że to istnieje spoczywa ciężar dowodu.

                Coś tam ci dzwoni, ale nie wiesz, w którym kościele, nomen omen wink
                Owszem, to na twierdzącym spoczywa obowiązek dowodu, ale tylko wtedy, gdy chce z tego twierdzenia wyciągać jakieś skutki. Nikt cię do wiary w Boga nie zmusza wink
                  • dramatika Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 11:51
                    erzulie napisała:

                    > No, z twierdzenia o istnieniu boga jednak wynikają jakieś skutki. A skoro twier
                    > dzisz, że bajania starożytnych pastuchów są dowodem, to tobie chyba tylko dzwon
                    > i.

                    Nie, nie ma żadnych skutków - nikt cię do wiary w Boga nie zmusza. Oraz ja nie twierdzę, że bajania starożytnych pastuchów są dowodem na cokolwiek, ani nie twierdzą tego wierzący w chrześcijańskiego Boga. Oni zwyczajnie wierzą i bynajmniej nie podpierają i nie chcą podpierać swojej wiary jakimiś dowodami, bo to absurd - sensem wiary jest uznawanie czegoś za prawdziwe bez dowodów.

                    • erzulie Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 12:10

                      >
                      > Nie, nie ma żadnych skutków -

                      Aha. Nie ma skutków naukowych, społecznych, logicznych. Żadnych. Absolutnie.

                      >nikt cię do wiary w Boga nie zmusza.

                      Dyskusyjne.

                      > Oraz ja nie
                      > twierdzę, że bajania starożytnych pastuchów są dowodem na cokolwiek,

                      Udowodnij 😜

                      >ani nie tw
                      > ierdzą tego wierzący w chrześcijańskiego Boga. Oni zwyczajnie wierzą i bynajmni
                      > ej nie podpierają i nie chcą podpierać swojej wiary jakimiś dowodami, bo to abs
                      > urd - sensem wiary jest uznawanie czegoś za prawdziwe bez dowodów.
                      >

                      Bzdura do kwadratu. Przez wieki produkowali się ojcowie kosciola czy jak ich tam zwą, wymyślali setki ”dowodów” i argumentów za istnieniem boga. Powstała nawet w tym celu pseudonauka zwana teologią.

                      Gdyby było tak, jak twierdzisz, że chrześcijanie tylko sobie wierzą w jakieś bajki, nikogo nie zmuszali i nie zmuszają do wiary w boga, to żylibyśmy w zupełnie innym świecie. Ale niestety, jak zwykle chrzanisz jak potłuczony.
                      • dramatika Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 12:21
                        erzulie napisała:


                        > Aha. Nie ma skutków naukowych, społecznych, logicznych. Żadnych. Absolutnie.

                        Pocieszna jesteś. Nie zauważyłam, aby kreacjonizm dominował w naukowym mainstreamie, a jesli ktoś cię zmusza do praktykowania religii to natychmiast zgłoś to na policję - to wbrew prawu. A co to są "skutki logiczne" to niestety nie mam pojęcia tongue_out

                        > Dyskusyjne.

                        Szkoda że unikasz dyskusji tongue_out

                        > Przez wieki produkowali się ojcowie kosciola czy jak ich ta
                        > m zwą, wymyślali setki ”dowodów” i argumentów za istnieniem boga. Powstała nawe
                        > t w tym celu pseudonauka zwana teologią.

                        Po pierwsze jeśli to robili, to robili to wbrew naukom Chrystusa i wbrew logice - wiara nie potrzebuje dowodów. Po drugie teologia nie zajmuje się udowadnianiem istnienia Boga.

                        > Gdyby było tak, jak twierdzisz, że chrześcijanie tylko sobie wierzą w jakieś ba
                        > jki, nikogo nie zmuszali i nie zmuszają do wiary w boga, to żylibyśmy w zupełni
                        > e innym świecie.

                        Powtarzam - jeśli ktoś cię zmusza do praktyk religijnych i wiary w Boga, to zgłoś to na policję.
                        • erzulie Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 12:28
                          🤣🤣🤣🤣
                          Pocieszny jesteś. Twierdzisz, że próby udowadniania istnienia boga nie mają żadnych skutków? Twierdzisz, że teologia nie zajmuje się udowadnianiem istnienia boga? Twierdzisz, że chrześcijanie nie zmuszają i nie zmuszali nikogo do wiary w ich boga? Jeżeli tak, to albo łżesz, albo zgłoś się w trybie natychmiastowym na oddział psychiatryczny.
                          • dramatika Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 12:53
                            erzulie napisała:

                            > Twierdzisz, że chrześcijanie nie zmuszają i nie zmuszali nikogo do wiary w
                            > ich boga?

                            A propos logiki - twierdzisz, że ktoś, kto używa przemocy, musi coś udowadniać? A po co niby? Skoro wierzacy mają władze, by cię zmusić do wiary, to po co mieliby się wysilać, aby ci coś udowadniać?
                              • dramatika Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 13:49
                                erzulie napisała:

                                > A czy ja gdzieś twierdzę, że chcą mi coś udowodnić?

                                Twierdzisz, że powinni. Otóż ktoś, kto ma władzę, żeby cię zmusic do wiary, niczego nie musi - po prostu ci to nakazuje.
                                No chyba że żadnego zmuszania nie ma, ale wtedy też nikt niczego udowadniać nie musi, bo wiara nie potrzebuje żadnych dowodów.
                                Jedyną stroną, która ewentualnie mogłaby coś łaskawie udowodnić jest ta, która twierdzi, ze wierzący to ludzie niepoważni czy ułomni.
                                • erzulie Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 14:09
                                  Co ty bredzisz? Serio, gorzej się czujesz dzisiaj czy aż tak bardzo nie wierzysz w to, co sam piszesz, ze wypluwasz bzdurę za bzdurą?
                                  Nigdzie nie twierdzę, ze powinni mi coś udowadniać, bo mam to w głębokiej dudzie.
                                  Można nie mieć władzy czy możliwości do zmuszenia, ale próbować. Może się uda. Można mieć taką władzę, ale próbować ją uprawomocnić przez dowody.
                                  W końcu część tej samej sekty może próbować dowodzić, a inna część próbować zmuszać. Inni ludzie, ta sama ideologia i organizacja.
                                  I jakie ładne odwrócenie kota ogonem i chochoł na koniec 😂
                                  • dramatika Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 14:16
                                    erzulie napisała:


                                    > Nigdzie nie twierdzę, ze powinni mi coś udowadniać, bo mam to w głębokiej dudzi
                                    > e.

                                    Jeżeli ktoś twierdzi, że coś istnieje, to na nim spoczywa ciężar dowodu

                                    Zdecyduj się w końcu czy wierzący mają coś udowadniać, czy nie, bo "masz to w głębokiej dudzie".

                                    > I jakie ładne odwrócenie kota ogonem i chochoł na koniec 😂

                                    Sama się rakiem wycofujesz z tego, co piszesz. Pleciesz kompletnie bez sensu, bez składu i ładu, a to podobno wierzący są nielogiczni i nieracjonalni.
                                    • erzulie Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 14:32
                                      Serio, dzisiaj z tobą gorzej niż zwykle. Chyba zmienili operatora nicka 😂
                                      Między mają udowadniać prawdziwość swoich twierdzeń a mają mi udowodnić jest różnica. Jesli ktoś twierdzi, ze istnieje bóg czy dziesiąta prędkosc kosmiczna, która wynosi pierdyliard kilometrów na sekundę, to powinien to udowodnić. Ja natomiast mam to gdzieś i nikt nie musi mi udowadniać, ze dziesiąta prędkość kosmiczna wynosi pierdyliard. Jeżeli ktoś udowodni jedno czy drugie, to przyjmę do wiadomości i tyle. Póki co, nie jest mi to do życia potrzebne.
                                      • dramatika Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 14:46
                                        erzulie napisała:

                                        > Jesli ktoś twierdzi, ze istnieje bóg czy dziesiąta prędkosc kosmiczna, k
                                        > tóra wynosi pierdyliard kilometrów na sekundę, to powinien to udowodnić.

                                        A ja ci powtarzam jak krowie na rowie, że nie, niczego nie musi udowadniać, jeśli ze swoich twierdzeń nie chce wywodzić żadnych skutków.
                                        Ateiści też nie muszą niczego udowadniać, ale akurat tak się składa, że to ateiści nazywają wierzących ludżmi niepoważnymi, wierzącymi w bajeczki, czyli wywodzą skutki ze swoich twierdzeń dając sobie prawo do ocen, a więc to ateiści powinni coś udowadniać, a nie wierzący.
                                        • morekac Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 14:53
                                          >A ja ci powtarzam jak krowie na rowie, że nie, niczego nie musi udowadniać, jeśli ze swoich twierdzeń nie chce wywodzić żadnych skutków.

                                          No, akurat wierzący ze swoich twierdzeń wywodzą bardzo wiele skutków. Np.taki Czarnek.
                                          • dramatika Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 14:58
                                            morekac napisała:


                                            > No, akurat wierzący ze swoich twierdzeń wywodzą bardzo wiele skutków. Np.taki Czarnek.

                                            Ale do tego, co robi/mówi Czarnek nie potrzebne są żadne motywy religijne. Wystarczy mieć konserwatywne poglądy - one nie wymagają wiary w Boga.
                                              • dramatika Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 15:13
                                                morekac napisała:

                                                > Hm, on akurat motywuje te religijnie. JP2 do lektur, więcej religii

                                                Ale co z tego, że chce więcej religii (nie wiem czy chce - załóżmy ze to prawda)? Pyszczyć być mogła, gdyby wprowadzał obowiązek uczęszczania na religię.
                                                A jeśli pisma JPII mają wejść do lektur to bardzo dobrze - JPII był wielkim orędownikiem i w zasadzie prekursorem "godzenia" religii z nauką i poswięcił temu wiele tekstów. (piszę w cudzysłowie, bo de facto żadnej wojny między religią a nauką nie ma).
                                        • erzulie Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 14:56
                                          > A ja ci powtarzam jak krowie na rowie, że nie, niczego nie musi udowadniać, jeśli ze swoich twierdzeń nie chce wywodzić żadnych skutków.

                                          No bredzisz to kolejny raz, a ja ci mówię kolejny raz, że bredzisz. Chcą wywodzisz skutki naukowe, społeczne, prawne, logiczne itd
                                          • dramatika Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 15:06
                                            erzulie napisała:


                                            > No bredzisz to kolejny raz, a ja ci mówię kolejny raz, że bredzisz. Chcą wywod
                                            > zisz skutki naukowe, społeczne, prawne, logiczne itd

                                            Sama bredzisz. Gdzie ty widzisz ten atak wierzących na naukę? Przeoczyłam zmianę podręczników i wykreslenie teorii ewolucji? (choć to predzej byliby protestanci, a nie katolicy). A może ty jesteś z tych poszkodowanych przez religię, która dostaje hiperwentylacji na dźwięk dzwonów kościelnych i to nazywasz "skutkiem społecznym"?
                                            A taki zakaz aborcji nie musi mieć nic wspólnego z Bogiem i religią - uważanie płód za człowieka oraz uważanie, że ludzi się nie zabija bez względu na etap rozwoju czy ich choroby, nie musi mieć nic wspólnego z żadnym Bogiem. Wiem, że ci się to nie mieści w twojej progresywnej głowce, ale wielu ludzi o konserwatywnych, czy choćby nielewicowych poglądach jest ateistami.
                                            • erzulie Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 15:17
                                              Ale z ciebie nieogar i hipokryta. Do tej pory miałam lepsze zdanie o tobie. Udawaj dalej, ze nie widzisz dążeń kk i zaczadzonych funkcjonariuszy władz, nie tylko polskich. To, ze jakieś działania czy dążenia można argumentować różnymi postawami czy światopoglądem nie znaczy, że nie są argumentowane i wywodzone od religii. W tym momencie twoje słowa są już tylko żenujące.
                                              • dramatika Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 15:26
                                                erzulie napisała:

                                                > Uda
                                                > waj dalej, ze nie widzisz dążeń kk i zaczadzonych funkcjonariuszy władz, nie ty
                                                > lko polskich.

                                                Owszem, jedyne co widzę to zacietrzewienie takich jak ty, którzy nazywają się ateistami, a są antyklerykałami, a to zupełnie inna para kaloszy.
                                                Ja, jako ateistka, życzyłabym sobie "więcej religii" w szkołach - mając na myśli więcej wiedzy o religii katolickiej - aby załagodzić w dzieciach nienawiść do ludzi wierzacych, wkładaną im do głów przez ich tolerancyjnych i progresywnych rodziców. Nienawiść połączoną z przesądami, stereotypami i zabobonami.
                                                • erzulie Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 15:37
                                                  Łżesz jak zwykle. Ateiści nie nienawidzą wierzących, ale każdy zaczadzony będzie tak tłumaczył opór przed wpieprzaniem się religiantów w życie innych. Nienawiść połączoną z przesądami, stereotypami i zabobonami masz w filmiku wyżej. Ah racja, po co słuchać jego gadania, jeszcze można by usłyszeć tę nienawiść, szczucie i zobaczyć np. skutki społeczne.
                                                  • dramatika Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 15:43
                                                    erzulie napisała:

                                                    > Łżesz jak zwykle. Ateiści nie nienawidzą wierzących

                                                    Przecież ja nie napisałam, że "ateiści nienawidzą wierzących", tylko że wierzących nienawidzą antyklerykałowie, dlatego tacy jak ty nazywają się antyklerykałami, a nie ateistami.
                                                    Ateistką mogę się nazywać ja, choć tak po prawdzie, to uważam koncepcję Boga za przekonującą i piękną, więc bliżej mi do bycia agnostyczką.
                                                    Natomiast ty jesteś zwykłym nienawistnikiem z kompleksem ofiary, który w czyichś słowach widzi straszliwe zagrożenia, a dzwony kościelne i widok procesji wywołują u ciebie palpitacje serca.
                                                  • erzulie Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 16:03
                                                    Łżesz. Antykerykałowie nie nienawidzą wierzących, tylko nie chcą wpieprzania się kościoła w życie innych, życie społeczne i polityczne. Jak trzeba być głupim, żeby wpływ kosciola i religii sprowadzać do bicia dzwonów i procesji. Wpieprzanie się w prawodawstwo, edukację, wyciąganie kasy, ale takie kreatury zawsze sobie znajdą chochoła, którego będą obalać.
                                                  • dramatika Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 16:22
                                                    erzulie napisała:

                                                    < Jak trzeba być głupim,
                                                    > żeby wpływ kosciola i religii sprowadzać do bicia dzwonów i procesji.

                                                    Nie wiem, zgaduję i strzelam, bo poza mglistymi ogólnikami nie wskazujesz, jak konkretnie KK ci się "wpieprza" w życie. Przypominasz niejaką Jechton, która zapytana, jakie to swobody konstytucyjne zabiera jej rząd, poprosiła o następny zestaw pytań. Ale jakby co, to rząd ją strasznie prześladował big_grin

        • dramatika Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 10:33
          black_halo napisała:

          > sa ks
          > iazki, ktore opisuja boga, maja iles setek lat. Dla tych osob jest to dowod wys
          > tarczajacy, uznaja, ze w tych ksiazkach jest prawa i na tym opieraja swoja wiar
          > e.

          Chrześcijanie nie opierają swojej wiary na dowodach. "Błogosławieni ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli".
          • black_halo Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 11:13
            A skad by wiedzieli gdyby nie bylo to zapisane w jakiejs ksiazce? Dla chrzescijan Biblia swiadczy o istnieniu boga, gdyby nie bylo tej ksiazki z tymi zapisami to skad by wiedziel, ze jest jakis bog?

            Tak samo jak ty nie wiesz jakich bogow czczono w czasach starozytnych jesli nie pozostal po tym zaden zapis i nikt tego nie kultywuje? Czy to znaczy, ze te bostwa nigdy nie istnialy?

            Wiara istnieje tak dlugo jak jest chociaz jeden wierzacy.
        • malgosiagosia Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 12:02
          black_halo napisała:

          . Dla tych osob jest to dowod wys
          > tarczajacy, uznaja, ze w tych ksiazkach jest prawa i na tym opieraja swoja wiar
          > e. Ateisci z kolei mowia, ze bog nie istnieje bo tak i juz ale zadnych dowodow
          > na to nie maja.

          Sa tez tacy, ktorzy patrza na swiat w wiekim zdumieniu pytajac skad sie takie dzielo wzielo, jako, ze wszystko, nie moglo powstac z niczego.
          • morekac Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 14:27
            malgosiagosia napisała:

            >
            > Sa tez tacy, ktorzy patrza na swiat w wiekim zdumieniu pytajac skad sie takie d
            > zielo wzielo, jako, ze wszystko, nie moglo powstac z niczego.
            >

            Są też tacy, którzy uważali na fizyce, biologii, chemii, matematyce i geografii i jakoś nie mają takich problemów
            • dramatika Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 14:29
              morekac napisała:


              > Są też tacy, którzy uważali na fizyce, biologii, chemii, matematyce i geografii
              > i jakoś nie mają takich problemów

              To zaskakujące, bo nauka nie wyjaśnia, skąd się wziął wszechświat.
              • morekac Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 14:46
                Jest teoria Wielkiego Wybuchu. Co było wcześniej? Nie ma pewności, dane się zresetowały. Cała reszta - powstawanie galaktyk, słońc i planet jest już dość dobrze udokumentowana, o ewolucji życia nie wspominając.
                • dramatika Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 15:37
                  morekac napisała:

                  > Jest teoria Wielkiego Wybuchu. Co było wcześniej? Nie ma pewności, dane się zre
                  > setowały. Cała reszta - powstawanie galaktyk, słońc i planet jest już dość dobr
                  > ze udokumentowana, o ewolucji życia nie wspominając.

                  Ale my nie mówimy o "całej reszcie", tylko o tym, skąd się wszechświat w ogóle wziął, jeśli wyłonił się w momencie "Wielkiego Wybuchu". To jest fundamentalne pytanie, na które nauka nie zna odpowiedzi, więc nie - tutaj nauka bynajmniej nie zastępuje religii i jest co najwyżej religii równoważna, bo naukowe teorie o tym, skąd się wszechświat wziął są tak samo prawdopodobne jak teoria Boga, a jedna z teorii naukowych jest nawet z teorią Boga bardzo kompatybilna (czyli hipoteza symulacji).
                    • dramatika Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 15:48
                      erzulie napisała:

                      > 😂😂😂 a skąd się wziął bóg. I który to bóg stworzył wszechświat?

                      Nie dysponujesz odpowiednim intelektem i aparatem pojęciowym aby dyskutować na tego typu tematy, więc szkoda mojego czasu, ale krótko odpowiem, że jeśli założyć istnienie Boga, to nic nie stoi na przeszkodzie aby twierdzić, że Bóg jest wieczny, istniał i będzie istniał zawsze, w związku z czym żaden inny bóg nie musiał go tworzyć.
                    • dramatika Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 16:24
                      morekac napisała:

                      > Ale w tym momencie należałoby tego boga całkowicie przedefiniować. Nie ma on bo
                      > wiem nic wspólnego z bogami z pism świętych dowolnej religii.

                      Ale w którym momencie? Nie wiem do jakich słów się odnosisz.

                      Tak czy inaczej przed "przedefiniowaniem" ja proponowałabym zwykłe zdefiniowanie, bo zdaje się do tego etapu jeszcze nie doszliśmy w tej dyskusji tongue_out
                      • morekac Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 16:33
                        Chrześcijanie, muzułmanie czy żydzi (czy inni wyznawcy dowolnych bóstw) jakoś sobie boga definiują. Ale ich oficjalna definicja nijak ma się do tego, co nauka wie o wszechświecie i powstawaniu życia na Ziemi. Człowiek sobie boga wymyślił.
                        • dramatika Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 16:53
                          morekac napisała:

                          > Chrześcijanie, muzułmanie czy żydzi (czy inni wyznawcy dowolnych bóstw) jakoś s
                          > obie boga definiują. Ale ich oficjalna definicja nijak ma się do tego, co nauka
                          > wie o wszechświecie i powstawaniu życia na Ziemi.

                          Ale co masz na myśli piszac, że definicja Boga ma się "nijak" do tego co nauka wie o wszechświecie? Bo to można różnie rozumieć. Ma się choćby nijak, bo nauka nie zajmuje się istnieniem Boga, ale to nie znaczy, że nauka i Bóg się wykluczają.
                          • morekac Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 15.08.21, 13:25
                            Powiedzmy sobie, że nauka i to, co twierdzą przywódcy i wierni poszczególnych religii jakby się wykluczają.
                            Jeśli konstruować sobie pojęcie boga jako tego ktosia, który doprowadził do wielkiego bum (a potem już się nie interesował nadmiernie), to jakby nie za bardzo ma to się do wszelkich pism rzekomo objawionych głoszących, że kobieta jest podległa mężczyźnie. Albo że została zrobiona z żebra mężczyzny.
                            Ale wszelcy religianci dowolnych wiar twierdzą z reguły, że ich bóg jest prawdziwy, tylko ich wiara zapewnia zbawienie i tylko ich prorocy mieli prawdziwe objawienia.
                • malgosiagosia Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 15.08.21, 13:42
                  morekac napisała:

                  > No to w jakiego boga wierzysz? Tego od Wielkiego Wybuchu? W Zeusa z mitów greck
                  > ich? Starotestamentowego? Nowotestamentowego? Czy jakiegoś innego?

                  Wierze w inteligetna sile sprawcza, ktora nazwalabym, aby przyblizyc jakos czym ta sila moze byc, nazwalabym ja swiadomoscia. Nie mylic tej swiadomosci ze swiadomoscia czlowieka, wynikajaca z pracy mozgu.
              • black_halo Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 16:33
                malgosiagosia napisała:

                > morekac napisała:
                >
                > > Są też tacy, którzy uważali na fizyce, biologii, chemii, matematyce i geo
                > grafii
                > > i jakoś nie mają takich problemów
                > >
                >
                > Bardzo uwazalam na fizyce i dlatego wiem, ze cos nie moze powstac z niczego.


                Trudno powiedziec, masz jeszcze ciemna materie, antymateria i superstruny, zjawisko tunelowe i pare innych. Moze kiedys ktos znajdzie odpowiedz na to skad wzial sie wszechswiat ale nie licze, ze to za mojego zycia. W zwiazku z tym cala dyskusja jest bezcelowa bo nie ma zadnych dowodow na istnienie boga jak i na jego nieistnienie.
                • malgosiagosia Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 16:44
                  black_halo napisała:


                  > Trudno powiedziec, masz jeszcze ciemna materie, antymateria i superstruny, W zwiazku z tym cala
                  > dyskusja jest bezcelowa bo nie ma zadnych dowodow na istnienie boga jak i na je
                  > go nieistnienie.

                  Teoria superstrun dosc podupadla. Dyskutowac mozna, ale z ludzmi, ktorzy maja otwarte umysly.
                  • dramatika Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 16:56
                    malgosiagosia napisała:


                    > Teoria superstrun dosc podupadla.

                    Nie podupadła, tylko fizycy stracili ochotę do zajmowania się czymś, czego nie można udowodnić doświadczalnie. To tak jakby dysputowali o istnieniu Boga wink
                    • morekac Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 17:33
                      Rzekłabym też, że istnienie boga ma znaczenie dla tych osób, które wierza w życie po śmierci. Jeśli ktoś wierzy, że życie jest po prostu formą energii i po śmierci po prostu przestajemy być, to bóg jest mu całkowicie zbędny.
                    • malgosiagosia Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 14.08.21, 23:10
                      dramatika napisał(a):

                      > malgosiagosia napisała:

                      > Nie podupadła, tylko fizycy stracili ochotę do zajmowania się czymś, czego nie
                      > można udowodnić doświadczalnie. To tak jakby dysputowali o istnieniu Boga wink

                      Czyli podupadla, bo fizycy juz sie nie nie zajmuja.

                      Krzysztof Meissner zajmowal sie teoria strun 15 lat i przestal sie zajmowac.
                      Moze Tutaj cos o tym mowi.
                  • black_halo Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 15.08.21, 11:58
                    malgosiagosia napisała:

                    > Teoria superstrun dosc podupadla. Dyskutowac mozna, ale z ludzmi, ktorzy maja o
                    > twarte umysly.

                    No bo na dzisiaj nie ma zadnych instrumentow, zeby udowodnic jej prawdziwosc albo nieprawdziwosc. Moze za 100 lat beda a moze za 1000. Zupelnie jak z bogiem, moze wcale nie chce zebysmy odkryli jego istnienie a ze jest wszechmocny to moze moc nam to nie uniemozliwic.

                    Bardzo ciekawe jest, ze na ematce wszystko wiadomo a tymczasem nad wieloma problemami pracuja najtezsze glowy swiata i nadal nie potrafia ich rozwiazac.
                    • malgosiagosia Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 15.08.21, 12:43
                      black_halo napisała:

                      > malgosiagosia napisała:

                      Zupelnie jak z bogiem,
                      > moze wcale nie chce zebysmy odkryli jego istnienie a ze jest wszechmocny to moz
                      > e moc nam to nie uniemozliwic.


                      Mam wlasna teorie na ten temat. Otoz mysle, ze jesli czlowiek chce bardzo wiedziec czy istnieje Bog, ale nie jest ow czlowiek religijnie uwarunkowany czyli nie mysli, ze wie jaki ten Bog byc powinien, jesli szuka odpowiedzi, to ja wczesniej lub pozniej znajdzie. Jednak potrzeba tutaj troche wytrwalosci. Odpowiedz jest dostosowana do poziomu intelektualnego czlowieka. Ludzie, ktorzy z gory zakladaja, ze Bog nie istnieje, takim go maja. Niesistniejacym.



                            • malgosiagosia Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 15.08.21, 15:50
                              morekac napisała:

                              > Taki gen odkryli. Osoby go mające są bardziej religijne, a osoby go nie mające
                              > - bardziej sceptyczne (znaczy: nie jest im dana łaska wiary) względem hipotezy
                              > istnienia boga czy bogów.
                              >
                              To o czym mowie, czyli szukanie odpowiedzi na pytanie o Boga, nie ma nic wspolnego z "laska wiary" czy religijnoscia. Jest zwykla ciekawoscia, tak jak ciekawoscia jest szukanie odpowiedzi, co jest w srodku atomu czy w srodku zywej komorki. W poszukiwaniu odpowiedzi, i tu i tam, potrzebna jest pokora.
                              • morekac Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 15.08.21, 16:04
                                Ależ tłumaczę: osoby z tym genem są (podobno) bardziej podatne na bycie religijną osobą, osoby bez tego genu częściej zostają ateistami, co nie znaczy, że ich ateizm nie jest przemyślany. Po prostu ci religijni znajdują przyjemność w oraktykach religijnych i interpretują więcej rzeczy na dowód istnienia boga, a ci niereligijni - jako dowód na jego nieistnienie, a praktyki religijne jakoś są dla nich mało porywające.
                                • malgosiagosia Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 15.08.21, 16:16
                                  morekac napisała:

                                  > Ależ tłumaczę: osoby z tym genem są (podobno) bardziej podatne na bycie religij
                                  > ną osobą, osoby bez tego genu częściej zostają ateistami, co nie znaczy, że ich
                                  > ateizm nie jest przemyślany. Po prostu ci religijni znajdują przyjemność w ora
                                  > ktykach religijnych i interpretują więcej rzeczy na dowód istnienia boga, a ci
                                  > niereligijni - jako dowód na jego nieistnienie, a praktyki religijne jakoś są
                                  > dla nich mało porywające.

                                  Przeciez tez tlumacze, jesli powyzsze slowa skierowane sa do mnie, ze to o czym mowie, nie ma nic wspolnego z praktykami religijnymi czy wiara. Jest tylko ciekawosc.
                      • erzulie Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 15.08.21, 16:58

                        > Ludzie, ktorzy z gory zak
                        > ladaja, ze Bog nie istnieje, takim go maja. Niesistniejacym.
                        >

                        Aha, czyli niewierzący też wierzą w boga, tylko nieistniejącego 🤦‍♀️
                        Dlaczego wierzący zawsze wpychają wiarę niewierzącym? Jak nie z jednej strony, to z drugiej.
                        A jak nie zakładają z góry?
                    • asia.sthm Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 15.08.21, 14:07
                      > Bardzo ciekawe jest, ze na ematce wszystko wiadomo a tymczasem nad wieloma problemami pracuja
                      > najtezsze glowy swiata i nadal nie potrafia ich rozwiazac.

                      Mnie niepomiernie fascynuje co najtezsze glowy swiata maja do powiedzenia w sprawie boga jako Kreatora, chociazby:
                      Stephen William Hawking astrofizyk teoretyczny i kosmolog, jeden z najznakomitszych współcześnie żyjących uczonych zwany Einsteinem naszych czasów
                      „Przeciwności, które musiałyby zostać pokonane, aby wszechświat taki jak nasz mógł wyłonić się z czegoś takiego jak Wielki Wybuch są niesamowicie olbrzymie. Uważam, że kiedykolwiek zaczynamy omawiać początki wszechświata dochodzimy do czysto religijnych wniosków.”

                      Kitty Ferguson, „Stephen Hawking: Quest for a Theory of Everything” (1991


                      lub
                      Dennis Gabor fizyk: 1971 nagroda Nobla w dziedzinie fizyki
                      „Po prostu nie potrafię uwierzyć, że wszystko rozwinęło się poprzez przypadkowe mutacje…”

                      Edward F. Blick „Special Creation vs. Evolution” (Hearthstone Publishing, Ltd., 1995, ISBN: 1879366657) Scott M. Huse „The Collapse of Evolution” (Baker Book House: Grand Rapids ,1987)


                      i jeszcze sam Mistrz.
                      Albert Einstein fizyk, jeden z najwybitniejszych uczonych w historii nauki: 1921 nagroda Nobla w dziedzinie fizyki
                      „Moja religia polega na pokornym podziwie tego nieograniczonego wyższego ducha, który objawia się w drobnych szczegółach jakie jesteśmy w stanie dostrzec naszymi wątłymi i słabymi umysłami. To głęboko emocjonalne przekonanie o obecności wyższej rozumnej mocy, która jest objawiona w niepojętym wszechświecie, kształtuje moje wyobrażenie Boga.”

                      Alice Calaprice „The Quotable Einstein” (Princeton University Press: Princeton, New Jersey, 1996)

                      „Im bardziej zgłębiam naukę, tym bardziej wierzę w Boga.” często przytaczana wypowiedź Einsteina



                      obowiazkowa lektura zlotych mysli
                      apologetyka.org/noblisci-o-bogu/
                      • erzulie Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 15.08.21, 15:36
                        "Problem z cytatami w internecie polega na tym, że ludzie w nie wierzą" Albert Einstein

                        Ludzie nigdy nie przestaną się nabierać na fejki.

                        Co Einstein naprawdę napisał na temat boga:
                        "Słowo" Bóg "jest dla mnie niczym więcej niż wyrazem i wytworem ludzkiej słabości, a Biblia zbiorem dostojnych, ale jednak prymitywnych legend, ponadto dość dziecinnych. Żadna interpretacja, niezależnie od tego, jak subtelna, nie może tego zmienić".

                        A Hawking zmienił zdanie:
                        "Ponieważ istnieją takie prawa, jak grawitacja, wszechświat może i będzie tworzył się z niczego. Spontaniczne tworzenie jest przyczyną tego, że istnieje raczej coś niż nic, dlatego istnieje wszechświat, istniejemy my (…) Nie ma potrzeby angażowania Boga, by podpalił lont i sprawił, że wszechświat zaczął działać"
                        • asia.sthm Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 15.08.21, 16:19
                          Nie przesadzaj, obaj pewnie rozne rzeczy mowili i pisali, obaj mieli poczucie humoru, obaj werbalnie utalentowani i wiadomo, ze zaden nie traktowal legend z biblii powaznie.
                          Nie o biblii te zebrane cytaty, lecz o swiadomosci wielkich umyslow, ze wiemy nadal bardzo malo.
                        • malgosiagosia Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 15.08.21, 16:26
                          erzulie napisała:


                          > Co Einstein naprawdę napisał na temat boga:
                          > "Słowo" Bóg "jest dla mnie niczym więcej niż wyrazem i wytworem ludzkiej słaboś
                          > ci, a Biblia zbiorem dostojnych, ale jednak prymitywnych legend, ponadto dość d
                          > ziecinnych. Żadna interpretacja, niezależnie od tego, jak subtelna, nie może te
                          > go zmienić".

                          Nie dziwe sie, ze tak napisal. Biblia naprawde nie powinna byc brana pod uwage jako dowod istnienia Boga. Jednak co do samego Boga, Einsten mogl sie przeciez mylic, tak jak pomylil sie co do tzw. stalej kosmologicznej.

                          > A Hawking zmienił zdanie:
                          > "Ponieważ istnieją takie prawa, jak grawitacja, wszechświat może i będzie tworz
                          > ył się z niczego. Spontaniczne tworzenie jest przyczyną tego, że istnieje racze
                          > j coś niż nic, dlatego istnieje wszechświat, istniejemy my (…) Nie ma potrzeby
                          > angażowania Boga, by podpalił lont i sprawił, że wszechświat zaczął działać"

                          Zadne to wyjasnienie.



                          • erzulie Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 15.08.21, 16:46
                            Ale przecież to nie ja traktuję Einsteina jako autorytet w kwestiach religijnych, tylko wierzący podpierają swoją wiarę kłamstwami na temat Einsteina.
                            I w jakimś celu wlepiają je nawet na forum.
                            Einstein był ateistą z czasowymi odchyleniami w stronę agnostycyzmu, ale już nawet za jego życia pojawiały się jakieś fejkowe listy, w których rzekomo miział się z religiantami.
                            Ani Einstein, ani Hawking zapewne tez nie uważali, że poznali ostateczną odpowiedz, tylko wyrazali swoje przekonania.
      • atoness Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 11.08.21, 16:44
        Popieram, jak tak o sobie mówię: bezreligijna - kiedy ktoś mnie pyta o zdanie na temat istnienia boga. Kiedy pyta o światopogląd, to już nie. To absurd oczekiwać, że swój światopogląd będę wyrażać stosunkiem do czegoś, co nie istnieje. Równie dobrze jak ateistką mogłabym wtedy być akrasnoludkistką.
        • mamtrzykotyidwa Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 11.08.21, 17:35
          Ale bez religijny, to taki, który nie jest związany z żadna religią tzn, żadnej religii nie wyznaje.
          To jednak wcale nie świadczy o tym, że nie wierzy w istnienie Boga.
          Można przecież wierzyć w Boga i nie wyznawać żadnej religii, czyli być wierzącym bez religijnym.
          • asia.sthm Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 11.08.21, 22:10
            > Można przecież wierzyć w Boga i nie wyznawać żadnej religii, czyli być wierzącym bez religijnym.

            No wlasnie o to chodzi. Jest duzo takich ludzi, ktorzy w Boga wierza ale nadal go szukaja, z najrozniejszch powodow. Jeden kosciol czy cala religia im podpadnie to zmieniaja na inna, znow nie to, to ida dalej i szukaja az znajda, niekoniecznie w jakims kosciele, meczecie czy swiatyni.
            Panu Bogu bardzo sie podoba takie szukanie, nie ma nic przeciwko rozwojowi duchowemu, a juz najbardziej zlosci sie na samozwanczych posrednikow big_grin
                      • erzulie Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 19.08.21, 22:36
                        A ”katol” obraża ciebie? Należysz do sekty fundamentalistycznych religiantów?
                        Kto cię w tym wątku wyzywa od katoli? Kto cię tu obraża?
                        To ty zaczęłaś ubliżać od małych rozumków. Hipokryzja wylewa ci się uszami, niewinna lelijo.
                        • mamtrzykotyidwa Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 20.08.21, 14:07
                          erzulie napisała:

                          > A ”katol” obraża ciebie?

                          Nie, nie obraża.
                          Nie obrażałby mnie nawet wtedy, gdybym była katolem, bo niby dlaczego miałby, skoro bym była katolem?


                          Należysz do sekty fundamentalistycznych religiantów?

                          Nie, nie należę do żadnej sekty, ani religijnej, ani żadnej innej.
                          Dlatego mam szerszy ogląd sytuacji, bo mnie fanatyzm nie zaślepia.


                          > Kto cię w tym wątku wyzywa od katoli?

                          Mnie? Od katoli? Nikt mnie nie wyzywał w tym wątku, a niby dlaczego miałby?

                          Kto cię tu obraża?

                          Nikt mnie tu nie obraża.
                          Masz chyba bardzo wybujałą wyobraźnię,
                          Naprawdę wypatrujesz, gdzie kto kogo i jak obrażał/wyzywał? - to takie interesujące dla ciebie?

                          > To ty zaczęłaś ubliżać od małych rozumków.

                          Wyzywać?
                          To tylko stwierdzenie ogólnie znanego faktu, że każdy fanatyk ma mały rozumek, bo gdyby miał ździebko większy, to by nie był fanatykiem.
                          Poczułaś się wywołana do odpowiedzi? Uznałaś, że to ciebie tym obrażam?
                          Czyli uznajesz się za fanatyka?


                          Hipokryzja wylewa ci się uszami, nie
                          > winna lelijo.

                          Nic mi się uszami nie wylewa, a już na pewno nie hipokryzja.
                          Tak, jestem niewinna lelija.
                          A ty tak wszędzie widzisz tylko swoich wrogów, którzy cię wyzywają/obrażają?
                          Może czas poszukać pomocy?
                          Chyba bardzo ciężko musi ci się z tym żyć, prawda?
                          • erzulie Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 20.08.21, 14:52
                            Masz jakiś problem z odbiorem rzeczywistości?
                            Nazwanie kogoś katolem uznałaś za obelgę i w związku z tym postanowiłaś podzielić się opinią na temat ”sekty ateistów” i ich ”rozumków”. A teraz twierdzisz, że nazwanie kogoś katolem nie obraza, więc jak to ma się do tego co napisałaś wyżej?

                            Skoro nikt cię ni obraża, to dlaczego ty obrażasz innych? I co do zadania pytania ma moja wyobraźnia i gdzie wyczytałas, ze mnie interesuje kto kogo i gdzie obraża? Lubisz sobie dośpiewywać, żeby ci pasowało do nienawistnej narracji, prawda?

                            Skoro „stwierdzenie” o małym rozumku nie obraża, to rozumiem, ze nie będziesz obrażona, jak usłyszysz, że ty i twoje dzieci macie małe rozumki?
                            I nie pisałaś o fanatykach, a o sekcie zagorzałych ateistów, którą zresztą sobie wymyśliłaś, żeby moc pluć jadem.

                            To, ze masz o sobie dobre mniemanie, nie znaczy że masz rację. Jesteś hipokrytką, tworzysz sobie jakąś teoretyczna grupę, która obrażasz, żeby poczuć się lepiej i to niby dlatego, że to oni wyzywają innych od katoli, czego w sumie nie uważasz za wyzwisko. No paranoiczka i do tego hipokrytka. Ale o czystym sumieniu, bo ma mały rozumek. W takim szukaniu wrogów i zakłamaniu, to dopiero ciężko się żyje, prawda?
                            • mamtrzykotyidwa Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 20.08.21, 15:50
                              erzulie napisała:

                              > Masz jakiś problem z odbiorem rzeczywistości?
                              > Nazwanie kogoś katolem uznałaś za obelgę i w związku z tym postanowiłaś podziel
                              > ić się opinią na temat ”sekty ateistów” i ich ”rozumków”. A teraz twierdzisz, ż
                              > e nazwanie kogoś katolem nie obraza, więc jak to ma się do tego co napisałaś wy
                              > żej?
                              >


                              Mieszkasz z granicą? Długi brak kontaktu z językiem polskim byłby dobrym wyjaśnieniem tego, ze masz problem z rozumieniem tekstu i nie znasz wszystkich polskich słów.

                              Nie uznałam nazwania kogoś katolem za obelgę, skąd ci to przyszło do głowy?
                              Odpowiedziałam na wpis wyżej, że: wyzywają od katoli". Napisałam, że: "tylko sekta zagorzałych ateistów" wyzywa.
                              Nie "sekta ateistów", tylko sekta zagorzałych ateistów"'.
                              Zagorzały - definicja ze słownika języka polskiego to między innymi: «świadczący o nieprzejednanej postawie», czyli mówiąc inaczej fanatyk.
                              Normalni ateiści z reguły nikogo nie wyzywają, prawda?
                              Wyzywają fanatycy, a dlaczego wyzywają? Bo mają małe rozumki, jakby mieli większe, to by nie byli fanatykami i by nie wyzywali nikogo.
                              Inna zupełnie sprawa jak wyzywają. Widocznie uważają, że nazwanie kogoś katolem, to obrażające wyzwisko. Według mnie to nie jest obrażające, tylko głupie. Wyzywanie jest głupie.
                              Czy teraz już jasne o czym napisałam?
                              Zaprzeczysz temu, że fanatyk ma mały rozumek?

                              Twoje dalsze wywody pominę milczeniem, bo są zupełnie bezzasadne wobec tego, że zupełnie nie zrozumiałaś, co naprawdę napisałam.

                              Jedyną osobą, która tu próbuje kogoś obrażać, jesteś niestety ty, ale widzę, że twoja reakcja wynikła z niezrozumienia sytuacji więc trudno mieć ci to za złe.
                              • erzulie Re: czy ja jestem ateistką? ;/ 20.08.21, 16:56
                                Oj dwunicku, nie kompromituj już się.
                                Serio, wyzwisko to nie obelga? To może wyzywa się komplementami lub neutralnymi stwierdzeniami?
                                A ty kim jesteś, bo jak rozumiem nie fanatyczką, że musisz obrażać? Na twoim przykładzie widać, że niefanatycy też obrażają, a skoro obrażają i to bez powodu, to mają małe rozumki. Zgodzisz się, prawda? Bo bez względu na to, jakie będziesz odstawiać piruety, powiedzenie o kimś, ze ma mały rozumek jest obrażaniem tej osoby.

                                PS masz jakieś problemy psychiczne, rozdwojenie jaźni czy tylko wstydzisz się pisać pod jednym nickiem?