Dodaj do ulubionych

Czy jestem za miękka?

12.08.21, 13:17
Kontrowersyjny temat szczególnie na tym forum, bo chodzi o pasierbice a pisze macocha😊
Pasierbica mieszkała z nami od 11 do 20 roku życia i nie było z nią żadnych problemów. Zaraz po maturze zaczęła pracować jako kelnerka w weekendy i wyprowadziła się za nasza zgoda do mojego panieńskiego mieszkania. Pokrywaliśmy wszystkie opłaty i cos tam dawaliśmy na przeżycie, na resztę zarabiała. Na początku mieszkała z koleżanka, która cos jej płaciła za pokój, później już sama, teraz z chłopakiem.
Nie wnikamy w rozliczenia miedzy nimi, płacimy nadal wszystkie opłaty. To mieszkanie 3 pokojowe 74 metry z garażem na ogrodzonym osiedlu, ale bezczynszowe wiec opłaty nie przekraczają 700 zł miesięcznie.
Przez ostatni rok szukaliśmy dla niej małego mieszkania takiego na start. Maż i teść chcieli kawalerkę, my z teściowa 2 pokoje. Teściowie się dokładają wiec maja prawo głosu.
Młoda najbardziej chciała zostać tam gdzie jest, nie powiedziała tego wprost, ale chyba chciała dostać moje mieszkanie.
Zastanawiałam się nawet nad tym, ale i na tym forum i w domu usłyszałam, abym tego nie robiła.
Maż tez uważa, ze to mieszkanie powinno zostać na nasza starość. Teraz mieszkamy w małym domu 20 km. od miasta. Daleko to nie jest, ale bez samochodu dojazd jest kiepski.

I teraz do sedna, przez ponad rok żadne mieszkanie nie zadowoliło Młodej, każde ma wady i nie chce tam mieszkać. Braliśmy pod uwagę rynek wtórny ale i deweloperski.
W końcu maż się zdenerwował i powiedział jej, że zostaje w moim mieszkaniu do skończenia studiów ( rok) a potem ma sobie radzić jak większość młodych ludzi, jego już to nie interesuje, o mieszkaniu może zapomnieć , teść oczywiście go poparł i wyszło na to, ze ja jestem za miękka i smarkula ma fochy, bo może sobie na to pozwolić. Młoda oczywiście obraziła się na ojca i dziadka co nie przeszkadza jaj przyjeżdżać do nas po wałówkę jak ojca nie ma😉

Jak oceniacie?
Obserwuj wątek
          • primula.alpicola Re: Czy jestem za miękka? 12.08.21, 14:24
            Jeśli przez ten rok ona będzie widziała Waszą niezłomność bez żadnych pęknięć, to znajdzie sobie dach nad głową (za który chcą zapłacić ojciec z dziadkami, szczęściara z niej).
            A możliwość, że zostawiacie jej to mieszkanie, a sobie kupujecie inne na starość, istnieje?
            • aragorna71 Re: Czy jestem za miękka? 12.08.21, 14:27
              istnieje, zwlaszcza, ze ta starosc jeszcze odlegla, ale maz i tesc uwazaja, ze mieszkanie 3 pokojowe 74 metry na start to za duzo. Sama tez powinna do czegos dojsc, lub jesli z kims bedzie chciala sie zwiazac to druga strona tez powinna miec swoj wklad.
              • 3-mamuska Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 02:11
                aragorna71 napisała:

                > istnieje, zwlaszcza, ze ta starosc jeszcze odlegla, ale maz i tesc uwazaja, ze
                > mieszkanie 3 pokojowe 74 metry na start to za duzo. Sama tez powinna do czegos
                > dojsc, lub jesli z kims bedzie chciala sie zwiazac to druga strona tez powinna
                > miec swoj wklad.


                Dokładnie hodujesz pasożyta.
                Jeszcze opłaty jej robić i dawać kasę skoro pracuje i mieszka z lokatorem. Całkiem oszalałaś ze jej tam pozwoliłaś zamieszkać.
                Od początku powinna iść na kawalerkę a to mieszkanie pod wynajm.
                I uważaj bo mieszkanie jest twoje nie daj bóg coś się w małżeństwie popsuje i stracisz swoją własność.
              • dr.amy.farrah.fowler Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 10:09
                I mają świętą rację. Dwa pokoje dla młodej osoby na start jest w sam raz i niebywałe ułatwienie. Jak dziewczę z chłopakiem chcą więcej, niech na to zarobią. Pierwsze mieszkanie bez kredytu to bajka, zamienienie tego na coś większego nie jest dużym wyzwaniem, dwie zarabiające osoby zrobią to z palcem w de po złapaniu pierwszej porządnej pracy.
              • aguar Re: Czy jestem za miękka? 15.08.21, 20:07
                "lub jesli z kims bedzie chciala sie zwiazac to druga strona tez powinna miec swoj wklad."
                No niby tak, ale jeśli to będzie tylko jej, to da jej to o wiele lepszą pozycję w związku, niezależność, w każdej chwili będzie mogła zapakować panu te przysłowiowe walizki.
              • aragorna71 Re: Czy jestem za miękka? 12.08.21, 14:39
                nad tym tez sie zastawiamy, ciagle narzeka, ze nie ma pieniedzy a jak przyjezdzaja w niedziele to potrafi nawet surowe marchewki zabrac i cebulesmile Jest pelnoletnia, mamy uklad, ze placimy za mieszkanie i tego sie trzymamy. W knajpce zarabia okolo 2000 zl miesiecznie. Powinno jej wystarczyc.
                • borsuczyca.klusek Re: Czy jestem za miękka? 12.08.21, 14:44
                  Moim zdaniem swoim postępowaniem nie pozwalacie jej dorosnąć. Duży błąd to też brak poważnej rozmowy tylko jakieś ustalenia za plecami, aluzje, obrażanie, fochy itd.
                  W tej chwili obie strony są dorosłe, więc traktujcie się po dorosłemu.

                  Dziewczynie nie starcza, bo nie musi jej starczać. Ma mieszkanie, jedzenie i pomoc w opłatach. Żyć nie umierać.
                  • aragorna71 Re: Czy jestem za miękka? 12.08.21, 14:49
                    ustalenia byly i sa nie za plecami, jest o wszystkim informowana. Rozmowy na temat ewentualengo zostawienia jej mieszkania byly tylko miedzy nami. Masz jednak racje, ze nie umiemy sie odciac i powiedziec jej, ze czas zaczac sobie radzic. Z drugiej strony uczy sie, nie zawala studiow, pracuje wiec tez chcemy byc wobec niej w porzadku.
                      • aragorna71 Re: Czy jestem za miękka? 12.08.21, 14:56
                        masz racje, dobrze, aby sprawa byla jasna. Nie mamy nic do jej chlopaka, tez uczy sie i pracuje. Z tego co zaobserowalam jest bardzo za nia i duzo robi w domu. Ciagle slysze, ze umyl okna, cos tam naprawil, ugotowal wiec chyba dobry material na partnera.
                          • aragorna71 Re: Czy jestem za miękka? 12.08.21, 15:05
                            ciuchy kupuje sama, oczywiscie dostaje prezenty na urodziny, imieniny, gwiazke, jaeczko, dzien dzieckawink Z jedzeniem roznie, jest wegetarianka wiec jak wiemy, ze bedzie a jest prawie w kazda niedziele na 23 godzny to kupujemy kilka serkow roznych, jajka wiejskie, warzywa, tofu orzechy, herrbate, kawe, owoce dla niej. Do tego zawsze bierze kasze, ryze, makarony, jak jej brakuje to chemie, kosmetyki. Mysle, ze jedzenia maja na 3-4 dni na 100 %
                            • szpil1 Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 05:48
                              aragorna71 napisała:

                              > Z jedzeniem roznie, jest wegetarianka wiec jak wiemy,
                              > ze bedzie a jest prawie w kazda niedziele na 23 godzny to kupujemy kilka serko
                              > w roznych, jajka wiejskie, warzywa, tofu orzechy, herrbate, kawe, owoce dla nie
                              > j. Do tego zawsze bierze kasze, ryze, makarony, jak jej brakuje to chemie, kosm
                              > etyki.

                              Ciekawe czy przyjeżdżałaby tak często gdyby nie jedzenie i inne rzeczy, które zabiera.
                            • rozaliaolaboga Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 14:15
                              Trochę mi szczęka opadła... Jak jecham do rodziców czy dziadków na weekend to owszem, jedzenie było, na wynos słoiki też, ale raczej coś, czego bym sobie sama nie robiła, typu pierogi, a nie suchy ryż i makaron. To przecież można kupić. Niestety z własnych pieniędzy wink
                              Nie wyobrażam sobie ogolacanie spiżarni rodziców z normalnych, sklepowych produktów... Nie w tym wieku, nie przez pracujaca osobę, która i tak ma wielką pomoc na start.

                              Mieszkania na pewno bym jej nie zostawiła, i nie wtrącalabym się do jej ustaleń z tatą i dziadkiem.
                              • princesswhitewolf Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 14:24
                                >Nie wyobrażam sobie ogolacanie spiżarni rodziców z normalnych, sklepowych produktów...

                                a skad wiadomo ze to ogolacanie z normalnych produktow? Ja przez walowke rozumiem ugotowane juz dania.

                                >Nie w tym wieku, nie przez pracujaca osobę, która i tak ma wielką pomoc na start.

                                Jako studentka musialas pracowac by sie utrzymac i w niczym nie moglas liczyc na pomoc rodzicow nawet w tym ze cos ugotowali bys mogla sie uczyc?No wspolczuje. Normalnie jak rodzicow nie stac na pomoc finansowa w ciagu studiow by dziecko konczylo studia bez harowania jednoczesnie, to chocby costam ugotuja by mialo czas sie uczyc.
                                • azalee Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 15:15
                                  princesswhitewolf napisała:

                                  > a skad wiadomo ze to ogolacanie z normalnych produktow? Ja przez walowke rozumi
                                  > em ugotowane juz dania.

                                  Bezposrednio z tego co autorka pisze : Z jedzeniem roznie, jest wegetarianka wiec jak wiemy, ze bedzie a jest prawie w kazda niedziele na 23 godzny to kupujemy kilka serkow roznych, jajka wiejskie, warzywa, tofu orzechy, herrbate, kawe, owoce dla niej. Do tego zawsze bierze kasze, ryze, makarony, jak jej brakuje to chemie, kosmetyki.
                                  Szczerze mowiac tez mi szczeka opadla na pomysl aby dorosla, pracujaca i mieszkajaca za darmo osoba traktowala spizarnie rodzicow jako darmowy supermarket i to regularnie co tydzien.
                                  • princesswhitewolf Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 16:07
                                    znam kobiete ktora co tydzien jechala z malej wsi do wiekszego miasta by swoim corkom, niepracujacym studentkom medycyny i politechniki zawiezc walowke, byly to przygotowane w sloikach zupy, drugie dania,

                                    To wozenie mnie dziwilo, no ale matka nie pracowala. Zas juz przygotowywanie walowki nie.

                                    Walowka w sensie studenckim nie jest rozumiana dla mnie jako zawartosc supermarketu bo na to jej moga dac pieniadze jesli nie ma, ale jako gotowe domowe obiady. Troche dziwne uklady z tym robieniem dla niej zakupow a potem jej wozeniem przez iles km tego. Dlatego uwazam ze trolluje autorka albo bylo to wyjatkowe zdarzenie i nie cykliczne
                                      • tt-tka Re: Czy jestem za miękka? 14.08.21, 16:47
                                        aragorna71 napisała:

                                        > bierze gotowe produkty ale tez dania w pojemnikach/sloikach, to co akurat jest.
                                        > Kilometrow ma ok. 20 i jezdzi samochodem wiec problem to nie jest.

                                        No, jezeli dla ciebie nie jest problemem, ze nie-domownik wygarnia ci zarowno produkty, jak i gotowe dania na wynos... dla meza, jej ojca, to tez nie problem ? Np finansowy albo wychowawczy ?
                                        • aragorna71 Re: Czy jestem za miękka? 15.08.21, 10:23
                                          maz nie chodzi glodny, zapewniam ciesmile a co mojego problemu, to jak juz pislaam zawsze mam sporo jedzenia, robie gotowe dania i zamrazam, gotuje wiecej jak wiem, ze pasierbica bedzie i finansowo daje rade. Macie oczywiscie racje, ze czas, aby z nia porozmawiac i postawic granice. Ojciec to robi, ja zawsze bylam i jestem bardziej wyrozumiala dla mlodziezy (dla dzieci mojej siostry tez). Mysle, ze u Mlodej dziala tu opcja jak wezme to nie bede musiala tracic czasu na przygotowanie/kupowanie/ wydam na cos innego. Ona genralnie ciagle cos robi, uczy sie, pracuje, bawi, sprzata. Gotowanie i zakupy sa na ostatnim miejcu. Jej chlopak tez sporo pracuje na zmiany, uczy sie. W domu maja czysto a lodowka najczesniej pusta lub kawalki wczorajczej pizzy.
                                          • tt-tka Re: Czy jestem za miękka? 15.08.21, 10:35
                                            aragorna71 napisała:

                                            > maz nie chodzi glodny, zapewniam ciesmile (...) Macie oczywiscie racje, ze czas
                                            > , aby z nia porozmawiac i postawic granice. Ojciec to robi,

                                            No i o to mi chodzilo ! Nie podejrzewalam cie o glodzenie meza smile, mowa o wspolnym froncie w tych wychowawczych (a moze juz obronnych) dzialaniach.

                                            ja zawsze bylam i j
                                            > estem bardziej wyrozumiala dla mlodziezy (dla dzieci mojej siostry tez). Mysle,
                                            > ze u Mlodej dziala tu opcja jak wezme to nie bede musiala tracic czasu na przy
                                            > gotowanie/kupowanie/ wydam na cos innego. Ona genralnie ciagle cos robi, uczy s
                                            > ie, pracuje, bawi, sprzata. Gotowanie i zakupy sa na ostatnim miejcu. Jej chlop
                                            > ak tez sporo pracuje na zmiany, uczy sie. W domu maja czysto a lodowka najczesn
                                            > iej pusta lub kawalki wczorajczej pizzy.

                                            Sorry, ale jak sie idzie na swoje, nawet jesli umownie "swoje", mowie o oddzielnym, nie z rodzicami mieszkaniu - to pociaga to za soba konsekwencje takie jak zaopatrzenie, gotowanie, sprzatanie itd, to dosc oczywiste. Chcesz byc dorosla, badz, czemu nie, ale nie ma tak, ze wybieramy z doroslosci tylko to, co nam pasuje.

                                            I nie mam nic przeciw podkarmianiu dziecka, natomiast przeciw wygarnianiu mi z lodowki, spizarki i kosmetyczki - owszem, sporo. Oraz wybiorcze demonstrowanie obrazy - z ojcem gadac nie bede, ale do jego lodowki sie przypne - tez mi nie pasi. A juz najbardziej mi nie pasi utrzymywanie czy wspolutrzymywanie obcego a doroslego i pelnosprawnego faceta. Sorry, ale przy ich wspolnych zarobkach ok 4 tysi i przy calkowicie bezplatnym lokum oni powinny byc spozywczo samowystarczalni. Poczestowac obiadem raz w czas, prosze, pozwolic na rabunowa eksploatacje mojej lodowki i w sumie zaopatrywac ich na cztery dni w tygodniu - nie, stanowczo nie.
                        • borsuczyca.klusek Re: Czy jestem za miękka? 12.08.21, 15:03
                          Skoro oboje pracują, nie płacą za wynajem i jeszcze dorzucacie się do jedzenia i rachunków, to coś tu nie gra.
                          Okres studencki to najlepszy moment na nauczenie się zarządzania budżetem i podstawowych oszczędności.
                          Tutaj gdzieś te pieniądze idą, więc mnie to by niepokoiło, że żyją ponad stan.
                  • waleria_s Re: Czy jestem za miękka? 12.08.21, 16:57
                    To bym powiedziała jest bardzo dużo. Realnie odpada jej z 1500-2000 zł kosztów (mieszkanie i wyżywienie). Nie znałam i nie znam jakoś bardzo dużo osób jeszcze na studiach, które dysponują budżetem +/- 4k.
                    Na pewno nie dałabym tak dużego mieszkania na start. Kupić kawalerkę, małe dwupokojowe. Od czegoś się zaczyna, jestem za wsparciem dorosłych dzieci, kupnem mieszkania, ale niech to będzie coś faktycznie na start, a nie od razu full wypas i 75 m².
                    • princesswhitewolf Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 16:11
                      >Nie znałam i nie znam jakoś bardzo dużo osób jeszcze na studiach, które dysponują budżetem +/- 4k.

                      i jeszcze sa tak zdesperowani ze biora od ojca i macochy zawartosc supermarketu i wlokla to kilometrami do swojego mieszkania

                      trolling
                      • aragorna71 Re: Czy jestem za miękka? 14.08.21, 07:17
                        a znasz inne slowo niz trolling?, jestem na tym forum (zaczelam od macoch) od lat pod tym samym nickiem, pisze rzadko, ale mam jakas tam historie. O pasierbicy tez pisalam wiele razy.
                        Co do budżetu to jakie 4 k, zarabia ok. 2k a jesli policzyc oplaty to dokladamy jej 700 zl. czyli wychodzi 2700. Twoim zdaniem dziewczyna uczaca sie nie powinna dostawac od ojca pieniedzy. 700 zl plus troche jedzenia to duzo?
                        • tt-tka Re: Czy jestem za miękka? 14.08.21, 19:01
                          aragorna71 napisała:

                          >
                          > Co do budżetu to jakie 4 k, zarabia ok. 2k

                          Podobno chlopak tez zarabia...

                          > a jesli policzyc oplaty to dokladamy
                          > jej 700 zl. czyli wychodzi 2700. Twoim zdaniem dziewczyna uczaca sie nie powi
                          > nna dostawac od ojca pieniedzy. 700 zl plus troche jedzenia to duzo?

                          Troche ? W niedziele zywi czy tez oboje zywia sie sie u was plus zabiera gotowce i produkty na kilka dni. Cztery piate spozywki jej finansujecie plus w calosci lokum. A jeszcze kosmetyki i chemie podbiera, jak jej zabraknie.
                              • aragorna71 Re: Czy jestem za miękka? 15.08.21, 10:31
                                no wlasnie tez mnie to zaskakuje jak niektore panie zaluja tego jedzienia. A potem czytam na forum, ze nie zapraszaja gosci, podaja cisteczka do kawy i tyle albo ustalaja, ze wizyta ma trwac 2 godziny.
                                W moim domu gosci podejmuje sie dobrym jedzeniem, daje cisto na wynos jak za duzo upieke. Tak zostalam wychowana i to sie raczej nie zmieni.
                                • tt-tka Re: Czy jestem za miękka? 15.08.21, 10:39
                                  aragorna71 napisała:

                                  > no wlasnie tez mnie to zaskakuje jak niektore panie zaluja tego jedzienia. A po
                                  > tem czytam na forum, ze nie zapraszaja gosci, podaja cisteczka do kawy i tyle a
                                  > lbo ustalaja, ze wizyta ma trwac 2 godziny.
                                  > W moim domu gosci podejmuje sie dobrym jedzeniem, daje cisto na wynos jak za du
                                  > zo upieke. Tak zostalam wychowana i to sie raczej nie zmieni.

                                  przepraszam, ale ty serio nie widzisz roznicy miedzy daniem gosciowi ciasta na wynos jak za duzo upieklas a braniem sobie przez goscia ryzu, makaronu, sloikow i srodkow czystosci ?
                                  • aragorna71 Re: Czy jestem za miękka? 15.08.21, 10:58
                                    jesli te sloiki bierze dziecko to nie widze roznicy. Zrozumcie jedno, my inwestujemy w nia ok. 1000 zl nie wiecej a moze nawet mniej, czy to duzo dla studiujacego dziecka?
                                    To branie jedzenia a nie dawanie pieniedzy na jedzenie wynika wlasnie z tego, ze ona ma malo czasu na zakupy i gotowanie. Oczywiscie gdyby lepiej rozpanowala to czas by sie znalazl, ale jak kazdy mlody czlowiek woli pogaduchy z kolezanka czy zwyczejnie spanie, bo zazwyczej z racji pracy malo spi.
                                    • tt-tka Re: Czy jestem za miękka? 15.08.21, 11:24
                                      aragorna71 napisała:

                                      > jesli te sloiki bierze dziecko to nie widze roznicy. Zrozumcie jedno, my inwest
                                      > ujemy w nia ok. 1000 zl nie wiecej a moze nawet mniej, czy to duzo dla studiuja
                                      > cego dziecka?

                                      A ty zrozum, prosze, to, co my piszemy.
                                      primo, inwestujecie znacznie wiecej - 700 samych oplat zwiazanych z mieszkaniem i spozywka dwoch osob przez, plus minus, 20 dni w miesiacu, jak nie lepiej, jakos mi sie w tysiacu nie zamyka. To tak dla scislosci.

                                      secundo - nie chodzi o pieniadze, ktorych wam nie brakuje na te wydatki, tylko o wdrozenie corki twego meza, a twojej pasierbicy, w samodzielnosc. To nie jest nastolatka, tylko mloda kobieta rok przed dyplomem i powinna juz wiedziec, a jesli nie wie, to czas najwyzszy jej uswiadomic, ze nie zawsze bedzie miala od rodzicow wszystko, czego zechce i ze pora nauczyc sie a) wybierac w tym, co jest, a nie co chcialoby sie miec i b) zarzadzac zasobami


                                      > To branie jedzenia a nie dawanie pieniedzy na jedzenie wynika wlasnie z tego, z
                                      > e ona ma malo czasu na zakupy i gotowanie. Oczywiscie gdyby lepiej rozpanowala
                                      > to czas by sie znalazl, ale jak kazdy mlody czlowiek woli pogaduchy z kolezanka
                                      > czy zwyczejnie spanie, bo zazwyczej z racji pracy malo spi.

                                      bardzo sie starasz zrozumiec pasierbice, czy tyle samo zrozumienia masz dla meza ? Tego, co on chcialby dla swojej corki nie tylko w sferze materialnej ?
                                • thank_you Re: Czy jestem za miękka? 15.08.21, 11:12
                                  Też tak mam i wiem też, że będę miała do wykarmienia dzieci siostry, gdy przyjadą na studia. Pewnie siostrzenica wpadnie czasami z koleżanką - czy powinna zostawić ją na dole, bo przecież obcego studenta nie będę dokarmiać. Nie powinnam też nic im kupować, wszak to dzieci siostry, a nie moje, więc tak jakby obce... a ja je jeszcze na wakacje z sobą zabieram. big_grin
                                • komorka25 Re: Czy jestem za miękka? 15.08.21, 19:21
                                  aragorna71 napisała:

                                  > ... czytam na forum, ze nie zapraszaja gosci, podaja cisteczka do kawy i tyle

                                  A ty podajesz do kawy tatara, bigos i kaszankę z grila?

                                  > W moim domu gosci podejmuje sie dobrym jedzeniem,

                                  W moim też, ale do kawy to jest ciasto, ew. likier/koniak/nalewka, a nie sześciodaniowe przyjęcie.
        • 3-mamuska Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 02:18
          Ogólnie ostatni rok studiów powinnaś przestać ja dożywiać.
          Kupować zachcianki , wałówkę i kazać płacić przynajmniej jeden rachunek.
          Żeby się nauczyła ze ma sobie planować. Serio ale robicie jej mega krzywdę.
          Paniusia z dobrego domu, rozpieszczona wegetarianka z głowa w chmurach ,nie wróżę jej dobrej przyszłości. Każda praca będzie ble bo nie będzie mieć jej standardów. I będzie zawsze liczyła ze dostanie od was. Czas serio coś robić bo niszczycie dziewczynę.
        • hrabina_niczyja Re: Czy jestem za miękka? 12.08.21, 13:35
          Ale ty chciałaś wziąć pod uwagę jej zdanie. Rok żeście brali pod uwagę jej zdanie. I teraz ja bym sobie poczekała aż przyjedzie po wałówkę i powiedziała dobitnie, masz 2 miesiące na zakup mieszkania, jak się nie wyrobisz w terminie nikt twojego zdania nie będzie brał od uwagę i kupujemy według własnego uznania. Moje mieszkanie zostaje moje. Koniec.
        • aragorna71 Re: Czy jestem za miękka? 17.08.21, 07:16
          ale ona nie umie wybrac przez rok i stad ta awantura. Kazde mieszkanie ogladala albo na zywo albo na zdjeciach. Teraz po rozmowie sama ma szukac i jak znajdzie dac nam znac. Ma swiadomosc jak ceny rosna i co moze kupic za te pieniadze za kolejny rok. Ma tez swiedomosc, ze w moim mieszka do zakonczenia studiow.
    • rb_111222333 Re: Czy jestem za miękka? 12.08.21, 13:32
      Co mamy oceniać? Z perspektywy lat wydaje mi się, że kupowanie młodej osobie mieszkania nie jest dobrym pomysłem, bo w życiu może mu się jeszcze wiele zmienić. Gdybym miała wolne mieszkanie, które chciałabym zostawić sobie na starość, to taki bliski najemca wydawałby mi się dobrym rozwiązaniem - po zakończeniu studiów może Ci płacić za wynajem, tylko dziewczyna musi mieć świadomość Twoich planów, żeby za bardzo nie przywiązywała się do lokalu
    • conena Re: Czy jestem za miękka? 12.08.21, 13:45
      a w czym przeszkadza obecny układ? mieszkanie zostaje twoje, a dzieciak niech sobie mieszka, tylko jak skończy studia niech płaci za siebie. uparliście się żeby koniecznie miała swoje, a ona ewidentnie nie chce.
    • gama2003 Re: Czy jestem za miękka? 12.08.21, 13:54
      Cokolwiek zdecydujesz, punktem niepodważalnym jest - mieszkanie sobie zostawiasz.
      Młodej się w główce poprzewracało, start w dorosłość średnio wyszedł i tupie nóżką.
      A tupanie jest skierowane do Ciebie, ilość wazeliny i chwiloowe nieobrażenie się na Ciebie znaczenia nie mają. Ona wie, że musi z Tobą żyć dobrze by wysępić to konkretne mieszkanie.
    • mikams75 Re: Czy jestem za miękka? 12.08.21, 14:15
      mieszkanie jest twoje i niech tak zostanie. Planujesz je wynajmowac? Mozesz zaproponowac po skonczeniu studiow wynajem w promocyjnej cenie. Absolutnie bym jej nie dala ot tak mieszkania. Jak przyjedzie po walowke, to jej powiedz, ze chcesz mieszkanie wynajmowac, wiec ma rok na wyprowadzke, to wystarczajaco duzo czasu na ogarniecie lokum. Jak bedzie wynajmowac pokoj to dosyc szybko sie okaze, ze jakakolwiek kawalerka bedzie odpowiednia.
      • aragorna71 Re: Czy jestem za miękka? 12.08.21, 14:21
        mieszkanie zostaje, decyzja zapadla zanim zaczelismy szukac mieszkania dla niej. Ona o tym wie a mimo to, probuje cos wymusic, chociaz jakby jej ktos zarzucil, ze chce wymusic to powie, ze nie, przeciez jezdzi oglada a co ona na to poradzi, ze nic jej nie odpowiadawink
        Nie planuje wynajmowac, wynajmowalam mieszkanie odziedziczone po cioci i nie mam dobrych doswiadczen z najemcami. Sama nie wiem, czy mieszkanie powinno stac puste. Wielkich kosztow nie bedzie, tylko findusz remontowy i oplaty za przesył.
        • aragorna71 Re: Czy jestem za miękka? 12.08.21, 14:24
          Dodam jeszcze, ze pochodze z rodziny gdzie kupuje sie male mieszkania na start mlodym ludziom i sama takie dostalam 30 lat temu. Maz tez dostal kawalerke po babci. Chcialismy Mlodej ulatwic start w dorosle zycie a koniec studiow to chyba dobry moment, niestety okazuje sie, ze mimo, ze dobrze sie zapowiadala to cos schranilismy w jej wychowaniu.
          • sabina211 Re: Czy jestem za miękka? 12.08.21, 14:56
            Myślę, że nic nie schrzaniliście, wręcz przeciwnie. Młoda czuje się Waszym dzieckiem, ma pełne poczucie bezpieczeństwa i przynależności do rodziny (a nie obcą dziewczyną dla Ciebie i tu WIELKIE gratulacje, bo to rzadko się udaje z dzieckiem wychowywanym od 11 roku życia) i dlatego się nie ogranicza w chceniu. I tu rzeczywiście jest pole manewru dla Was, dokładnie tak jak dla rodziców w standardowym układzie, czyli stawianie granic i uświadomienie Młodej, że i tak ma super warunki startowe. Nie super jak na Kopciuszka (pasierbicę), ale w ogóle na tle rówieśników w układach rodzinnych wszelakich...Trudno (i chyba bez sensu z takiego powodu) przechodzić od poziomu "prawie moja córka" do "obca dziewczyna"...A ona, jako dziecko po przejściach, może mieć problemy ze zmianami i potrzebować udowodnić sobie, że jest akceptowana bezwarunkowo. To, co napisałam nie przekreśla stawiania granic co do mieszkania, ale DLA MNIE byłoby przesłanką do delikatności i stopniowania trudności rozmów na ten temat.
            PS. Nie w temacie wątku, ale co dzieje się z braćmi Młodej, zwłaszcza z tym, dla którego byliście RZ?
            • aragorna71 Re: Czy jestem za miękka? 12.08.21, 15:01
              teraz jest u ojca, spedza z nim od kilku lat kazde wakacje/ferie. Mieszka nadal z nami, ale za rok ma sie przeprowazic juz na stale do swojego biologicznego ojca za granice. Nie chce za duzo podawac szczegolow. Maly (ma 180 cm wzrostu) jest super facetem,, jest bardzo z nami zwiazany, z siostra tez.
              • sabina211 Re: Czy jestem za miękka? 12.08.21, 15:07
                To super! Rzadko się udaje (zwłaszcza jak chodzi o biol. ojca, który nie wychowywał dziecka od początku), ale jest - jak widać - możliwe. Tym bardziej myślę, że to, co przeżywacie to przejściowe trudności. Będzie dobrze, dla wszystkich, nawet jeśli Młoda chwilowo się obrazi, co zdarza się w KAŻDEJ rodzinie. Trzymam kciuki.
                • aragorna71 Re: Czy jestem za miękka? 12.08.21, 15:21
                  aby mlody byl taki jaki jest wlozylismy duzo pracy my i psycholog. Ojca biologicznego nie znal, odszedl jak maly mial 2 lata podobnie jak moj maz, ale maz nie zerwal kontaktu z dzieckiem a tamten tak. Uznalsmy po kilku latach, ze mimo wszystko warto nawiazac kontakt dla dobra malego i intuicja nas nie zawiodla. Maly ma fajny kontakt z ojcem, jego zona i przyrodnim mlodszym bratem. Pyta tylko, czy nie bedziemy za nim tesknic bo on twierdzi, ze bedzie bardzo tesknilsmile
              • przepio Re: Czy jestem za miękka? 12.08.21, 19:11
                aragorna71 napisała:
                Maly (ma 180 cm wzrostu) j
                > est super facetem,, jest bardzo z nami zwiazany, z siostra tez.

                Myślę, jak Sabina. Twoja pasierbica czuje się Waszym dzieckiem. Nie każdej macosze się to udaje.
        • mikams75 Re: Czy jestem za miękka? 12.08.21, 14:49
          oj tam, zaraz schrzaniliscie w wychowaniu... mieszka w duzym i wygodnym lokum, komu by sie chcialo przeprowadzac do gorszych warunkow? Pogadajcie jeszcze na spokojnie. Jesli jednak Ci nie przeszkadza, ze ona tam mieszka, to niech mieszka ale nie za darmoche po skonczeniu studiow. Niech ponosi koszty plus na wlasny koszt naprawy czy inwestycje. Uswiadom, ze jesli w tym mieszkaniu zostanie, to bedzie ciagle dokladac do nieswojego mieszkania i bedzie musiala z Toba ustalac wszelkie zmiany w mieszkaniu. W swoim moze robic, co chce. Poza tym moze ona nie jest nawet pewna, czy chce zostac w tym miescie, w tym kraju.
    • agonyaunt Re: Czy jestem za miękka? 12.08.21, 14:35
      Z boku wygląda to tak, jakbyś miała wobec niej jakieś poczucie winy i chciała jej coś wynagrodzić.
      Ja bym sprawę rozegrała inaczej: skończysz studia, skończy się obowiązek alimentacyjny, od kolejnego miesiąca płacisz mi za wynajem cenę rynkową. Wychowaliście roszczeniową cwaniarę, najwyższa pora zacząć stawiać granice.
      • aragorna71 Re: Czy jestem za miękka? 12.08.21, 14:44
        nie mam wobec niej poczucia winy, nic jej nie zrobilam a wprost przeciwnie wspieralam meza w walce o przejecie opieki i jeszcze wzielam pod swoj dach jej przyrodniego brata. Zawsze miałysmy dobre relacje, kiedys powiedziala, ze ja to cos najlepszego, co moglo spotkac jej ojca i ja a wylewna nie jest. Teraz jej nie poznaje, zmienila sie.
        • agonyaunt Re: Czy jestem za miękka? 12.08.21, 15:39
          I może za kilka lat znowu jej się zmieni. A na razie laska mieszka w bardziej komfortowych warunkach niż cała masa ludzi zarabiających na siebie i swoje rodziny, jak nie umie tego docenić, to nie miej z tego powodu wyrzutów sumienia. Ty dbaj o swoje. Formalnie, jak rozumiem, to dla Ciebie obca osoba, nie masz wobec niej żadnych obowiązków. Jak się łamiesz, to wymyśl sobie najczarniejszy ze scenariuszy, taki, w którym zostajesz sama i bez mieszkania - to Cię powinno otrzeźwić.
        • szpil1 Re: Czy jestem za miękka? 12.08.21, 18:25
          aragorna71 napisała:

          > Teraz jej nie
          > poznaje, zmienila sie.

          No cóż, robi się coraz bardziej rozpieszczona i oderwana od rzeczywistości. Już tu któraś dziewczyna wyżej napisała - w główce jej się poprzewracało. Też tak uważam.
          • memphis90 Re: Czy jestem za miękka? 12.08.21, 23:55
            Muszę przyznac, że obrzydliwe są te insynuacje - "w głowce się poprzewracało", "roszczeniowa cwaniara", "rozpieszczona i oderwana od rzeczywistości"... O swoich dzieciach też tak mówicie, jak tylko coś idzie nie po waszej myśli? Okropne uncertain To tylko młoda dziewczyna, ogarnięta, ogólnie fajna, mająca dobre stosunki z rodzicami.
            • jednoraz0w0 Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 00:29
              czasem dzieciom przewraca się w głowie, owszem. To oczywiście jest część dorastania i zderzania się z rzeczywistością, no ale to nie znaczy, że rodzice czy macochy mają nie do tego naginać.
              • thank_you Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 11:11
                Ale dzieci mają prawo żyć na takim poziomie, na jakim żyją rodzice - i to dziecko, póki jest współutrzymywane, to korzysta. Na zarządzanie budżetem z długopisem w dłoni jeszcze czas.
                • jednoraz0w0 Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 13:45
                  > Na zarządzanie budżetem z długopisem w dłoni jeszcze czas.

                  Na zarządzanie budżetem z długopisem w dłoni najwyższy czas jest wtedy, kiedy sie wyprowadza od rodziców, ot nie jest żadna krzywda. Kurde, wszyscy moi znajomi którzy przyjechali do większego miasta na studia czy nawet do liceum i musieli sami się ogarniać już sobie musieli budżet obmyślać, dostawali od rodziców jakąś tam kasę i słoiki ale to w ich głowie było, żeby starczyło na wszystko, a nie mogli jak to dziewczę w każdej chwili wpaść do starych i im wynieść pół lodówki.
                        • jednoraz0w0 Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 15:50
                          ale jak porąbanych? jeśli dziecko chce iść do szkoły, której nie ma w jego rodzinnym mieście to co, rodzice maja się przeprowadzić razem z nim? Najczęściej w pierwszej klasie to jeszcze są w jakimś internacie, ale z tego co pamiętam to w następnych już wszyscy byli w wynajmowanych mieszkaniach, na ogół na spółkę z innymi w tej sytuacji. I oni sami tak chcieli i nie uważali tego za opresje ze strony porąbanych starych.
                            • jednoraz0w0 Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 16:17
                              Boli mnie niemyslenie i nieumiejętność czytania. Breaking news: nauka zarządzania kasą to nie jest to samo co odcięcie od finansowania. Raczej: tu masz dziecko kasę na miesiąc, tu (na kartce, w excelu, w programie online czy jak kto lubi) masz wstępny budżet, zapisuj na co wydajesz, po miesiącu zobaczymy jak ci poszło, czy wystarczyło i czy gdzieś nie przepuszczasz kupując drożej to, co może być taniej itd.
                              (do dziś nie mogę wyjść ze zdumienia, jak redaktor rubryki finansowej Samcik kiedyś odkrył, że owoce kupowane luzem są tańsze od tych zapakowanych na tacce i było to dla niego tak przełomowe, że napisał artykuł na ten temat, a Wyborcza czy gdzie on tam się udzielał, w każdym razie pismo dla dorosłych ludzi, mu to wydrukowała)
                              • thank_you Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 16:26
                                I to właśnie próbuję ci wytłumaczyć - na naukę zarządzania kasą będzie miała czas, jak pójdzie na swoje. Nic się nie martw - nauczy się tak samo jak ci twoi 15-latkowie, tylko będzie o kilka lat do przodu wygodnego życia, bez długopisu w ręku, bo starzy nie chcą, aby "gówniarom przewróciło się w głowach".
                                • jednoraz0w0 Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 16:28
                                  naprawdę nie musisz mi tłumaczyć, co to znaczy pójść na swoje oraz kiedy najlepiej zacząć uczyć się jak zarządzać kasą. Zwłaszcza, ze sama przyznajesz, że jesteś z tym do tyłu. Buziaczki smile
                                  • thank_you Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 16:42
                                    Nie, byłam do przodu o wiele lat braku zmartwień i wyborów A albo B - to jest ludziom doskonale ZBĘDNE, nie jest to w żaden sposób wychowawcze. Można dobrze zarabiać i świetnie radzić sobie z budżetem domowym (i firmowym) także bez opisywanych przez ciebie przejść od 15 r.z. C
                                    Całuski.
                          • hrabina_niczyja Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 17:11
                            Jeśli dziecko ma 15 lat i idzie do szkoły poza domem to rodzice mają obowiązek wykupić takiemu dziecku obiady i wsadzić do szafki makaron i mleko oraz bilet miesięczny, a nie kazać mu robić tabelki w Excelu.
                            • jednoraz0w0 Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 17:30
                              hrabina_niczyja napisała:

                              > Jeśli dziecko ma 15 lat i idzie do szkoły poza domem to rodzice mają obowiązek
                              > wykupić takiemu dziecku obiady i wsadzić do szafki makaron i mleko oraz bilet m
                              > iesięczny, a nie kazać mu robić tabelki w Excelu.

                              I piętnastolatki na ogół szły do internatów gdzie to było ogarnięte, ale już starsze wolały gospodarować same. Co wy 17 lat nigdy nie miałyście? Własna miejscówka bez rodziców i własny budżet na makaron i bilet miesięczny (nawet, jeśli rodzice dawali wałówkę) to była pozycja.
                              • hrabina_niczyja Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 17:55
                                To nie była pozycja, a ujowa sytuacja, w której dzieci mojej matki siostry po tygodniu stały u nas w drzwiach z pytaniem czy mamy jakiś obiad 😄 A po miesiącu się do nas wprowadziły. Moje koleżanki z liceum wolały dojeżdżać niż mieszkać w internacie. Zima niektóre mieszkały i nadal w niedzielę rodzice odwozili dzieci włącznie z ryżem, twarogiem i chlebem na cały tydzień.
                                Miałam 19 lat jak się wyprowadziłam z domu. Uważam, że wyprowadziłam się za daleko. Dużo łatwiej było tym co zostali w domach rodzinnych albo tym co w każdy weekend jeździli do rodziców.
                    • lumeria Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 15:44
                      hrabina_niczyja napisała:

                      > Ja gdybym miała blisko bym mogła wynieść i cała lodówkę, a mam 40 lat.

                      Tzn. w wieku 40 lat mogłabyś iść do domu matki i opróżnić jej lodówkę i spiżarnię? Dobrze rozumiem?


                      Wiesz, mnie sie to widzi jako jakieś zaburzenie zdrowych granic żeby nie-domownik przychodził i brał zakupy. Na studiujące dziecko, bądź rodzinę w trudnej sytuacji (niemowlak na stanie ,choroba) dałabym dyspensę.

                      Ale zdrowa, dorosła osoba dlaczego miałaby to robić?

                      • thank_you Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 16:10
                        A co w tym dziwnego? Też bym mogła i matka nic by mi nie powiedziała. Jednak nigdy tego nie robiłam i nie zrobię, bo i po co - mam wystarczająco dużo wszystkiego.
                        Ale do dziś pamiętam, że gdy przyjeżdżałam do Babci, mając nawet 30 lat i dziecko, to Babcia zawsze wciskała 100 zł i jakieś dobroci. smile
                          • lumeria Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 16:28
                            To, ze ludzie wychowani w kryzysie i braku darują bądź wciskają dzieciom/wnukom jedzenie to rozumiem.

                            Ale robienie sobie "zakupów" u matki lodowce to nie rozumiem. Dla mnie jest to wykorzystywanie (nawet jesli dzieje sie z przyzwoleniem) i nie uważam go za coś zdrowego.
                            • thank_you Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 16:38
                              To jest budżetowanie w rozumieniu studenta - jeśli wezmę ryż, to nie będę musiał kupić ryżu. Taki "spryt". wink Zresztą któregoś razu , gdy stojąc w chińskim barze, pod SGH, student przede mną zamówił sajgonki i 4 porcje ryżu, moje matczyne serce zawyło. wink
                              • lumeria Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 18:13
                                krolewska.asma napisała:

                                > Żeby to była matka jesZcze
                                > Zniosłabys obca dziewczynę która grzebie ci w lodowce i wynosi jedzenie dla jes
                                > zcze bardziej obcego gacha

                                Kobieta zna dziewczyne od malenkosci, jakos 2.5 roku zycia. To nie jest obca dziewczyna, to jest bardzo bliskie dziecko.
                              • aragorna71 Re: Czy jestem za miękka? 14.08.21, 07:24
                                to nie jest obca dziewczyna, to corka mojego meza, wychowywalam ja od 11 roku zycia, jest mi bliska i ja jestem jej bliska. Lapiesz? Jej chlopak jest jej chlopakiem, szanujemy jej wybor wiec nie robimy problemu jak zje cos u nas. Ona tez czasem jezdzi do jego rodzicow, myslisz, ze dostaje wtedy paluszki i herbatke?
                                • tt-tka Re: Czy jestem za miękka? 14.08.21, 08:28
                                  Jak cos zje u was, to jasne, ze nie problem. Problem to ja bym miala w tym, ze nie u was on tez je wasze bez wiedzy i zgody twojego meza, ojca, bylo nie bylo, dziewczyny. On tez ja wychowywal, przypuszczam.
                                  A panna strzelila focha, gdy ojciec jasno postawil sprawe - nie obrazil, nie ublizyl, nie ograniczal, wyjasnil sytuacje - a teraz oproznia wasza lodowke poza plecami tego, komu strzelila focha, z twoja pomoca. Nieladnie.
                      • hrabina_niczyja Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 17:14
                        Dlatego, że z chwilą jak się stała dorosła nie przestała być dzieckiem swojej matki. A matka z miłą chęcią by te pierogi, sloiki i resztę mi gotowała. Zresztą gotuje i jak od niej wracam to zawsze wałówkę przywiozę. Moja matka czasami mi wysyła paczkę, wiadomo, że nie z bigosem, ale wkłada tam słodycze, jakiś kosmetyk, kawę, herbaty, dobry miód. Po co? Bo lubi.
                        • lumeria Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 18:16
                          hrabina_niczyja napisała:

                          > Dlatego, że z chwilą jak się stała dorosła nie przestała być dzieckiem swojej m
                          > atki. A matka z miłą chęcią by te pierogi, sloiki i resztę mi gotowała. Zresztą
                          > gotuje i jak od niej wracam to zawsze wałówkę przywiozę. Moja matka czasami m
                          > i wysyła paczkę, wiadomo, że nie z bigosem, ale wkłada tam słodycze, jakiś kosm
                          > etyk, kawę, herbaty, dobry miód. Po co? Bo lubi.

                          Poczęstowanie, podanie wałówki na drogę, albo wysłanie paczki do dorosłego dziecka jest znacząco inne od dziecka opróżniającego lodówkę matki by zapełnić swoją.
                          • hrabina_niczyja Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 18:59
                            Weź już przestań. Moja babcia jak tylko nas zobaczyła od razu pakowała żarcie co dla kogo. Potem można się było gościć. Podawała nam też bigosy, pierogi, marmolady, drożdżówki, jajka, kury. Moja mama jest taka sama. Gdyby mieszkała w tym samym mieście na bank by mi gotowała i podrzucała gotowe żarcie albo wpadalabym do niej na obiady. Zreztza jak jest u mnie to zanim pojedzie to mi nakupi do lodówki i czego brakuje, a mogłabym sama. Ale dla niej to jest taki pewniak, że mi pomogła i dziecko będzie miało co jeść. Nie kłócę się, skoro lubi. Jak z nią mieszkałam to też kuchnia była jej, starej babie robiła kanapki na śniadanie. Ja za to sprzątałam, prałam, prasowałam, przynosiłam jej cięższe rzeczy.
                  • thank_you Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 15:30
                    No i co z tego, że tak było u twoich znajomych? Ja w wieku tej dziewczyny byłam w stanie wydać każde pieniądze, a moi rodzice oddaliby mi swoje ostatnie buty. tongue_out Zupełnie nie wyobrażam sobie sytuacji, że ja bardzo dobrze żyję i nie pomagam swojemu dziecku - studentowi, który podjął pracę (choć nie musiał). Dopóki się uczy - żyje tak jak ja. Kropka.
                    • jednoraz0w0 Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 15:56
                      No i co z tego, ze tak było u ciebie? Coś mi się widzi, że gdybys wydala ostatnie pieniądze, ale nie miałabyś na podorędziu hojnych starych tylko własne, małoletnie dzieci, to szybciutko byś się nauczyła liczyć no bo co byś miała zrobić? Wiadomo, że przez pierwszych pare miesięcy będą potknięcia bo dzieciak się jeszcze nie nauczy przewidywać wszystkiego, ale ja tez nie mówię o całkowitym obcięciu od pomocy, tylko, że masa ludzi, również młodszych od tej laski, daje radę spinać budżet na własnym nie mając opcji wskoczeni w każdej chwili do rodziców i wyjęcia im połowy lodówki, mam nadzieje, ze widzisz różnice smile
                      I nie wiem, co ma twoja wizja "ty bardzo dobrze żyjesz i nie pomagasz dziecku" do tego wątku, bo tutaj dziecko otrzymuje całkiem sporą pomoc i zadeklarowaną tez ma całkiem sporą, tyle, że chciałoby, żeby to było NA JEGO WARUNKACH. A na to juz się nie trzeba zgadzać. Kropka.
                      • thank_you Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 16:06
                        Pasierbica autorki nie ma na podorędziu małoletnich dzieci, więc cóż to za argument? To wy postulujecie o ograniczenie finansowania dziecka i sugerujecie, że przy takiej postawie NIGDY nie nauczy zarządzać się budżetem domowym. A fakty są takie, że kiedy nie trzeba nim zarządzać, to się nie zarządza, a kiedy idzie się na swoje, to nagle się udaje.

                        Moja wizja jest taka jak wizja autorki - dziecko wygodnie mieszka, ma opłacane rachunki, dostaje prezenty, autorka kupuje jej kosmetyki i robi zakupy spożywcze. Dla was to za dużo, mnie to "Za dużo" może śmieszyć. smile))
                        • jednoraz0w0 Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 16:24
                          Pokaż palcem, gdzie ja postuluję ograniczenie finansowania dla dziecka. Finansowanie (w tym marudzenie przez rok w sytuacji, w której ceny mieszkań rosną szybko i nieproporcjonalnie do zarobków, o oszczędnościach nie mówiąc, czyli laska realnie z każdym dniem okrawa swoje szanse na takie, jakie chce) nie powinno się odbywać na warunkach dyktowanych przez finansowanego, to chyba oczywiste? i tyle. Rozumiałabym, gdyby dziewczyna mieszkała jak Harry Potter, ale dostała zaproponowane naprawdę przyzwoite wsparcie na start. Ja rozumiem, ze jej nie odpowiada oferta na rynku mieszkaniowym, bo zdaje się, ze wszystko się ostatnio na pniu wykupuje, ale propozycja która padła w tym wątku - kupić lasce mieszkanie na tyle fajne na ile się da za kasę na którą ofiarodawców stać i niech ona se decyduje, czy mieszka w nim i się rządzi po swojemu, czy je wynajmuje, a za te kasę opłaca to większe, zanim znajdzie mieszkanie swojego życia, jest bardzo dobra. Co ci w niej nie pasuje?
                          • thank_you Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 16:34
                            Dokładnie tak odpisałas na mój post, w którym napisałam, ze dziecko ma prawo żyć na poziomie rodziców bez liczenia każdej złotówki: "Na zarządzanie budżetem z długopisem w dłoni najwyższy czas jest wtedy, kiedy sie wyprowadza od rodziców, ot nie jest żadna krzywda. "

                            A dziewczynę bym po prostu uświadomiła co to jest inflacja, jakie mogą być skutki przeciągania jej decyzji. I jeśli rodzice podjęli decyzję o tym, że to mieszkanie na ich starość, to wyłuszczyłabym to dokładnie. Skoro i tak nie chcą go wynajmować, to niech młoda tam mieszka z informacją, że po skończeniu studiów i znalezieniu pierwszej pracy musi sama się utrzymywać.
                            • jednoraz0w0 Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 17:25
                              Zarządzanie budżetem to nie jest obcinanie finansowania ani ścibolenie każdej złotówki, mylą ci się pojęcia. Zarządzać można bardzo dużym budżetem. A ograniczenia budżetowe ma KAŻDY. Nawet Bezos, bo go bidusia nie stać na płacenie przyzwoitych pensji i prac owsicy mu musza fundować kosmiczne wycieczki. I każdy musi w ramach tych ograniczeń działać.
                              I autorka wątku najwyraźniej czuje, że młoda probuje przekroczyć jakiś limit, bo inaczej by nie zakładała wątku.
                              • thank_you Re: Czy jestem za miękka? 13.08.21, 17:33
                                To ty napisałaś: " Kurde, wszyscy moi znajomi którzy przyjechali do większego miasta na studia czy nawet do liceum i musieli sami się ogarniać już sobie musieli budżet obmyślać, dostawali od rodziców jakąś tam kasę i słoiki ale to w ich głowie było, żeby starczyło na wszystko, a nie mogli jak to dziewczę w każdej chwili wpaść do starych i im wynieść pół lodówki."

                                To naprawdę straszne, że DZIEWCZĘ może wpaść do matki po ryż, a nie siedzi z ołówkiem i wylicza, że albo ryż albo piwo. Naprawdę, myślę, że ci znajomi twoi to są dzisiaj chociaż krezusami, skoro od 15 r.ż. MUSIELI żonglować finansami i zarządzać budżetem, aby starczyło im to, co rodzice rzucą na stół, wszak taka nauka i praca nie mogła pójść na marne.