Dodaj do ulubionych

Obsesyjne unikanie kontrolowania

14.08.21, 11:35
Mam następujący kwas w domu.
Maz wybiera się na dwudniowy wyjazd z noclegiem pod namiotami w towarzystwie jednego znajomego faceta  i dwóch kobiet. Wszyscy troje to single.  Jedna kobieta nowa,  nie znam jej , nie wiem czy maz ja zna. Drugą znam z opowieści o rozrywkowym życiu i wiecznym poszukiwaniu faceta.  
Nie pasuje mi to,  uważam ze taki wyjazd to szukanie okazji do nawiązania relacji. Ja nie pojadę bo nie pokonam 70 km dziennie rowerem po górkach. 
Kontekst.
Maz ma obsesję na punkcie bycia kontrolowanym. Prowadzi swoja mała,  dość dochodową firmę,  o której wiem same  powierzchowne rzeczy. Nie mam prawa zapytać dokąd jedzie, jaki projekt i z kim prowadzi. Przy wyjazdach kilkudniowych min zagranicznych wymuszam podstawowe informacje dla bezpieczeństwa.
Każde moje bardziej szczegółowe pytanie odbierane jest jak próba kontrolowania.
Niestety mam powody do braku zaufania.
Kilka lat temu przez przypadek odkryłam ze jeden z tych wyjazdów to było spotkanie z była.  Zamówione były wypasione kwiaty i hotel. Podobno  poza kawiarnie nie wyszli. 
Wiosna pojechał sam na nocne zjeżdżanie na nartach po oblodzonym stoku w deszcz.  Nie docierały argumenty o bezpieczeństwie.  Uważał ze mu zabraniam,  kontroluje. Złamał wtedy żebro,  nie przyznał się, skutecznie ukrywał.   Wyszło po kilku miesiącach. Mówi,  że nie chciał przyznać że miałam rację.

Naprawdę nie mam obsesji,  nie kontroluje. Każde z nas ma swoja pracę,  wyjazdy,  swoich znajomych. Mamy tez wspólnych,  rodzinne wyjazdy. 

Pojedzie na ten zaplanowany weekend mimo ,że ja czuję się z tym źle . Nie żałuję mu dobrej zabawy i realizowania pasji,  ale kurcze 3 singli nie jedzie zeby grzecznie spać po zmroku. 
Teraz jest wkurzony ze mu zabraniam  i nie odzywa się poza koniecznością.
Ja wiem ze pojedzie i czuję się nieszanowana,  lekceważona. On  ma to w nosie.
Nie wiem co z tym zrobić. Powiedzcie ze przesadzam 

Obserwuj wątek