Dodaj do ulubionych

Czy nie za ostro?

14.08.21, 13:16
Syn zaprosił na rodzinny obiad swoją nową dziewczynę. Rodzice pierwszy raz ja widzą. Podane dania dziewczynie nie smakują, a to marchewki z surówki nie lubi, pieczarek z nadzienia, nie jada w ogóle ziemniaków. Matka chłopca mówi, do nie że" może nie jeść a jak jest głodna to trudno". W tym domu zjadane jest to co podane- nie ma grymaszenie i czegoś nielubienia. Czy zachowanie matki , jej dość radykalna postawa nie jest oznaką lekceważenia i braku tzw gościnności? To jest sytuacja wyłącznie teoretyczna a i tak jestem waszego zdania.
Obserwuj wątek
    • silenta Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 13:23
      To jak jesteś naszego zdania to o czym tu dyskutować?
      • la_bonne_cusine Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 15:09
        Nie zrozumiałam.
        • iwles Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 15:27
          la_bonne_cusine napisał(a):

          > Nie zrozumiałam.


          Zgubiłaś w ostatnim zdaniu słowo "ciekawa".
          • mallard Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 18:38
            iwles napisała:

            > Zgubiłaś w ostatnim zdaniu słowo "ciekawa".

            Albo zapomniała na końcu napisać "jakiekolwiek by ono nie było" .
      • ginger.ale Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 22:06
        silenta napisała:

        > To jak jesteś naszego zdania to o czym tu dyskutować?


        🙃
    • panna.nasturcja Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 13:24
      Zachowanie pani domu jest wyrazem chamstwa.
      Co nie zmienia faktu, że dziewczyna też nie zachowała się właściwie, nie powinna krytykować tego, co podano a z półmisków po prostu nałożyć sobie to, co jada.
      • little_fish Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 16:04
        Jeżeli była surówka z marchewką (nie lubi), kotlet z farszem z pieczarek (nie lubi) oraz ziemniaki (nie jada), to nie bardzo miała sobie co nałożyć. O ile w ogóle były półmiski 😉
        • panna.nasturcja Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 16:53
          No fakt. W takim razie wypada nałożyć to za czym się nie przepada, ale się zje i jeść.
          Brak półmisków bardzo nie ma miejscu, nie wyobrażam sobie żeby mi ktoś nakładał na talerz jedzenie, dorosła jestem.
          Chyba, ze pisząc „syn zaprosił dziewczynę” autorka ma na myśli dwunastolatki, bo i tak może być, a ja jakoś założyłam, ze mowa o dorosłych ludziach.
          • little_fish Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 17:09
            Wiesz, ja sobie nie wyobrażam powiedzieć gościowi że" może nie jeść a jak jest głodna to trudno". Kto wie jakie jeszcze zwyczaje panują w tym domu? Może porcje na talerzach lądują na stole?
            • panna.nasturcja Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 17:53
              Ja tez sobie nie wyobrażam, zachowanie matki dla mnie nie do przyjęcia. Więc w sumie możesz mieć rację, porcje mogły być nałożone a wtedy widać jak się nie zjada.
            • ajr27 Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 21:43
              A wyobrażasz sobie pojawić się u nieznajomych wcześniej ludzi na proszonym obiedzie i publicznie grymasić na pospolite, typowe w danej tradycji kulturowej, potrawy.
              Pani domu chamstwem odpowiedziała na chamstwo, nie dziwię się.
              • little_fish Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 22:06
                Wyobrażam sobie czegoś nie lubić. To żadne chamstwo.
                • ajr27 Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 23:00
                  "Czegoś" to nie znaczy wybrzydzać na każdą z podanych rzeczy. Z pewnością nikt by jej nie miał za złe, gdyby oświadczyła, że nie przepada np za pieczarkami. Grymaszenie na wszystko, co pojawiło się na stole jest brakiem kultury dla mnie nieakceptowalnym, a jej starzy powinni puknąć się w łeb z rozpędu, że tak wychowali córkę.
                  • little_fish Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 23:40
                    Jak się akurat trafiło na trzy nielubiane?
                  • 3-mamuska Re: Czy nie za ostro? 16.08.21, 16:08
                    ajr27 napisała:

                    > "Czegoś" to nie znaczy wybrzydzać na każdą z podanych rzeczy. Z pewnością nikt
                    > by jej nie miał za złe, gdyby oświadczyła, że nie przepada np za pieczarkami. G
                    > rymaszenie na wszystko, co pojawiło się na stole jest brakiem kultury dla mnie
                    > nieakceptowalnym, a jej starzy powinni puknąć się w łeb z rozpędu, że tak wycho
                    > wali córkę.


                    Podali 3 produkty których akurat nie lubi.
                    Ziemniaków nie lubi ,woli makaron, marchewki tez nie woli buraki , pieczarek nie lubi ,wsadzili w mięso.
                    Nie było nic innego aby wybrać coś co lubi i zjeść.

                    Makaron buraki i filet z kurczaka bez dodatków to tez klasyczne rzeczy. A mogłaby zjeść wszystkie chętnie.
                    Jak coś jej nie smakowało znaczy ze próbowała ratować sytuacje i jednak coś spróbowała co nie smakowało.

                    Jakby ktoś podał na przystawki krewetki, na danie główne rybę lub stek, a na deser czekoladę to tez bym nic nie zjadła i została uznana za buraka. Bo akurat ktoś podał 3 potrawy których nie tykam.
                    A takie klasyczne a raczej modne teraz potrawy.
              • memphis90 Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 09:56
                Człowiek kulturalny nie "odpowiada chamstwem na chamstwo ".
    • extereso Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 13:29
      Zachowanie obu pań niestosowne, matki gorsze, a zważywszy że jako starsza mogłaby mieć więcej rozumu - znacznie gorsze.
      • memphis90 Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 20:22
        Każdy ma prawo nie lubic czegoś i tego nie jeść. Nie jest to wyrazem braku kultury osobistej.
        • kocynder Re: Czy nie za ostro? 16.08.21, 08:26
          Nielubienie - owszem,nie jest brakiem kultury. Wydzielanie i grymaszenie przy stole wobec gospodarzy, których się wcześniej nie uprzedziło o swoich preferencjach - już jest.
          • iwles Re: Czy nie za ostro? 16.08.21, 08:30

            "Wydzielanie i grymaszenie przy stole wobec gospodarzy,"


            czy nienałożenie sobie marchewki i ziemniaków na talerz jest wydzielaniem i grymaszeniem ?
            • kocynder Re: Czy nie za ostro? 16.08.21, 13:06
              Owszem, krytykowanie WSZYSTKIEGO co podano jest wydzielaniem i grymaszenie, zwłaszcza, że potrawy nie były jakieś dziwaczne czy,ujmijmy to, dyskusyjne (niektórych brzydzi czernina czy wątróbka albo flaki). Tu potrawy były dość zwyczajne i pannica i tak do wszystkiego musiała kręcić nosem. Ma pełne prawo nie lubić i nie jadać tego czy tamtego, ale jeśli będąc z wizytą komentuje głośno że tego nie lubi, tamtego nie chce a diamto ją brzydzi - to zachowała się poniżej krytyki.
              • iwles Re: Czy nie za ostro? 16.08.21, 13:14
                kocynder napisała:

                > Owszem, krytykowanie WSZYSTKIEGO co podano jest wydzielaniem i grymaszenie, zwł
                > aszcza, że potrawy nie były jakieś dziwaczne czy,ujmijmy to, dyskusyjne (niektó
                > rych brzydzi czernina czy wątróbka albo flaki). Tu potrawy były dość zwyczajne
                > i pannica i tak do wszystkiego musiała kręcić nosem. Ma pełne prawo nie lubić i
                > nie jadać tego czy tamtego, ale jeśli będąc z wizytą komentuje głośno że tego
                > nie lubi, tamtego nie chce a diamto ją brzydzi - to zachowała się poniżej kryty
                > ki.
                ,

                rany!
                Gdzieś ty wyczytała, że dziewczyna krytykuje podane potrawy ?
                I że nosem kręci i głośno komentuje ?

                Może zadano jej pytanie, dlaczego nie je, to odpowiedziała.
                • kocynder Re: Czy nie za ostro? 16.08.21, 13:20
                  W pierwszym poście stoi wyraźnie :to jej nie smakuje, tego nie lubi, tamtego nie je... Czyli wybrzydza. A co do komentowania, gdyby panna miała ślad kultury i obycia nałożyła by sobie na talerz odrobinę surówki i już, a pytana odparłaby, nie że niesmaczne czy że nie lubi, a albo że nie jest głodna, albo że w ogóle mało jadą, albo też, że grzyby jej szkodzą i nie może.
                  • iwles Re: Czy nie za ostro? 16.08.21, 13:38
                    kocynder napisała:

                    > W pierwszym poście stoi wyraźnie :to jej nie smakuje, tego nie lubi, tamtego ni
                    > e je... Czyli wybrzydza.


                    tego nie wiadomo: kto pierwszy zaczął rozmowę. Czy dziewczyna komentowała na głos zaraz po tym, jak dania wjechały na stół, czy była wypytywana przez radykalną (jak to zostało okreslone w pierwszym poście) matkę.


                    > A co do komentowania, gdyby panna miała ślad kultury i
                    > obycia nałożyła by sobie na talerz odrobinę surówki i już, a pytana odparłaby,
                    > nie że niesmaczne czy że nie lubi, a albo że nie jest głodna, albo że w ogóle
                    > mało jadą, albo też, że grzyby jej szkodzą i nie może.
                    >

                    czyli lepiej by było, gdyby dziewczyna kłamała?
                    No cóż - pewnie nie wiedziała, że w tym domu nikt nie ma prawa sprzeciwiać się gospodyni, która odmawia prawa do nielubienia.
                    • kotejka Re: Czy nie za ostro? 16.08.21, 13:43
                      a moze i nie wybrzydzala
                      matka sie narobila podala
                      panna bez zbednych emocji mowi
                      ja tego nie jem
                      a matka mowi
                      nie jedz
    • bib24 Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 13:29
      dla mnie laska chamidło a matka ma racje.
      • margerytka73 Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 16:23
        bib24 napisała:

        > dla mnie laska chamidło a matka ma racje.

        Fajnie traktujesz swoich gosci big_grin
      • bluea.nne Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 16:33
        A może ta dziewczyna delikatnie powiedziała, że nie lubi danego produktu po tym, jak była kilka razy namawiana do jedzenia.
        • little_fish Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 17:10
          Otóż to. Nie znamy kontekstu.
    • tt-tka Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 13:32
      Cos sie czepnela matki ? Syn nie wie, co jego dziewczyna jada, a czego nie ? Mogl i powinien uprzedzic, a nawet sam ten "rodzinny" obiad przygotowac, jak mu zalezalo. I obojetne, na czym mu zalezalo, zeby dziewczyna spodobala sie rodzicom czy rodzice dziewczynie - zawalil na calej linii.
      • la_bonne_cusine Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 13:48
        Wcześniej już napisałam, że w tym domu zjada się co podano. Załóżmy, że matka gotuje to co chce i nie konsultuje menu z rodziną, która i tak wszystko zjada.
        W moim domu rodzinnym tak właśnie było. Rodzice gotowali a myśmy zjadali wiedząc, że mają mało czasu i dużo pracy. Owszem były czasami takie dni, w które pytali na co mamy ochotę jednak kuchnia to był obowiązek a nie przyjemność .
        • snakelilith Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 13:51
          Ale co znaczy "co chce"? Ziemniaki i marchewka, to jakaś egzotyka w Polsce, że trzeba wszystkich uprzedzać przed dziwnymi smakami?
          • arthwen Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 17:39
            Znam masę ludzi, którzy marchewki nie jadają (albo jadają, ale tylko tartą, albo tylko w rosole/innej zupie/tylko ugotowaną/wstaw dowolne), a mój osobisty syn nie jada ziemniaków wink

            Obie strony niezbyt hmmm... ogarnięte. Na pierwszym obiedzie u rodziców chłopaka przemogłabym się i zjadła, nawet jeśli nie przepadam (chyba, że coś co mi ewidentnie szkodzi, ale to chłopak powinien wiedzieć i ogarnąć), a jako gospodyni na pewno nie rzuciłabym takiego tekstu.
          • hanusinamama Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 22:36
            MOja córka nie lubi ziemniaków. Nigdy nie lubiła. Tzn nie powiedziałaby, ze są niesmaczne. Zwyczajnie by sobie ich nie nałożyła. Nigdy jej nie zmuszałam do jedzenia ziemniaków.
            • 3-mamuska Re: Czy nie za ostro? 16.08.21, 16:12
              hanusinamama napisała:

              > MOja córka nie lubi ziemniaków. Nigdy nie lubiła. Tzn nie powiedziałaby, ze są
              > niesmaczne. Zwyczajnie by sobie ich nie nałożyła. Nigdy jej nie zmuszałam do je
              > dzenia ziemniaków.
              >

              A jeśli dostała talerz pod nos z nałożonymi ziemniaki? Wszak nigdzie nie było podane ze ona sobie sama nałożyła.
              Może dom z takich co wjeżdża gotowy talerz ewentualnie o surówkę możesz poprosić dokładkę, bo matka podaje/wydaje obiad i każdy ma jeść bez własnej woli/chęci to co tamta poda.
            • little_fish Re: Czy nie za ostro? 16.08.21, 16:15
              Pewnie każdy by tak zrobił. Ale jeśli obiad nie był podany na półmiskach? Albo był, ale w każdym z trzech półmisków znalazły się nielubiane rzeczy, to co sobie nałożyć?
              • taki-sobie-nick Re: Czy nie za ostro? 16.08.21, 23:42
                Ja bym nałożyła co dają. Głodna jestem zła i wolę zjeść nielubiane niż nic nie zjeść. tongue_out

        • hanusinamama Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 22:33
          Tez nie mam nie wiem ile czasu. Ale na miłośc boską gotuję to co lubią domownicy. Jak nie mam czasu w tygodniu to nie robie wymagającego czasu danie ale prostsze..ale jedna to co lubią domownicy.
          MOja babcia tak miała "tyle przy garach stoje to macie jeść"...unikałam u babci obiadów jak ognia.
    • clk Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 13:33
      Obydwie zachowują się nie do końca ok.

    • damartyn Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 13:33
      Jedna i druga bez kindersztuby.
    • extereso Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 13:39
      Nie chcesz to nie jedz mogłabym powiedzieć mężowi, dzieciom, mamie, ojcu, bratu, bratankom a nie osobie, która jest po raz pierwszy u mnie w domu i chcę, żeby jako gość poczuła się dobrze. Już raczej powiedziałabym : o, jaka szkoda, że Antek nie uprzedził, że nie jadasz marchewek i pieczarek !
      • snajper55 Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 14:00
        extereso napisała:

        > Nie chcesz to nie jedz mogłabym powiedzieć mężowi, dzieciom, mamie, ojcu, bratu
        > , bratankom a nie osobie, która jest po raz pierwszy u mnie w domu i chcę, żeby
        > jako gość poczuła się dobrze.

        No chyba, że chce aby się źle poczuła.

        S.
    • la_mujer75 Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 13:40
      Jeżeli kiedyś przyjdzie taki dzień, że któryś z moich synów zaprosi swoją dziewczynę na proszony obiad, to postaram się wybadać, co panna lubi jeść smile
      Jeżeli panna wpada przypadkowo i częstują ją obiadem, a jej nie smakuje, to jednak proponuję cos innego. A w głowie sobie notuję, że panna mało wychowana, skoro wybrzydza, jak kilkulatek wink

      W wyżej opisanej sytuacji obie dały ciała- matka i ta panna.
      • paulownia88 Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 14:01
        Ja mam łatwiej - proszonych obiadów nie wydaję. Od wielu, wielu lat, kiedy właśnie nastałam się przy garach, a zawsze znalazł się ktoś, kto wybrzydza. Prościej jest spotkać się w restauracji, a do domu to na lody, ciasto, wino.
      • memphis90 Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 20:25
        Rozumiem, że Ty jesz absolutnie wszystko?
        • paulownia88 Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 14:42
          Napisałam poniżej
    • huang_he Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 13:41
      Miałam tak z miją teściową 😀
      Nie jadam mięsa i jeszcze kilku rzeczy. Nie krzyczę przy stole, że niedobre, nie grymaszę, tylko po prostu nie jem. I moja teściowa, gdy pierwszy raz byłam u niej na obiedzie (ona w domu gotuje i wyznacza kulinarne kierunki), była oburzona (podsłuchałam ją w kuchni). A że mój mąż kilka razy powiedział, co je pierwszy raz w życiu, gdyż nigdy się to u niego w domu nie pojawiało z powodu nielubienia tego przez jego matkę, to zaprosiłam przyszłych teściów na wykwintny obiad i dokładnie to przygotowałam. Moja teściowa nawet deseru nie była w stanie przełknąć, za to teść opróżnił wszystkie talerze. Od tamtej pory nie mamy absolutnie problemów z jedzeniem u siebie nawzajem.
      • panna.nasturcja Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 13:45
        A zdradzisz co było na deser? i na resztę obiadu dla teściowej? smile
      • ga-ti Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 14:56
        Moja teściowa słabo gotowała i lubiła obficie i od serca, więc było we wszystkim dużo tłuszczu, śmietany i duże porcje. Ale pamiętam, że na pierwszy obiad były buraczki na ciepło, nie jadłam takich buraczków od lat, pamiętałam smak, bo moja babcia takie robiła, nie mogłam przestać ich jeść smile
      • mallard Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 18:45
        huang_he napisał(a):

        > Miałam tak z miją teściową 😀

        Zapomniałaś napisać "ż"? 😉
    • kaki11 Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 13:42
      Rozumiałabym reakcje w stylu matki, ale sama mając takiego gościa (zakładam, że zgadzając się na zaproszenie do siebie na obiad kogoś, chce by czuł się dobrze i chcę mieć z nim stosunkowo dobre relacje) zaproponowała bym w miarę możliwości zrobienia czegoś szybkiego a lubianego przez dziewczynę (jakaś prosta sałatka z dostępnych warzyw, ugotowanie ryżu zamiast ziemniaków) a przy kolejnym zaproszeniu poprosiła bym, o danie znać co przygotować (w tym wypadku zapytała bym syna co dziewczyna jada, i co będzie ok, czy np. zrobić lazanie, faszerowaną cukinię, itd) ale oczywiście nigdy nie miałam aż takiej sytuacji (najwyżej, ktoś mówił, że nie jada takiej surówki, więc szybko szło zrobić pomidorki z cebulką albo przynieś ogórki, czy że nie jada ziemniaków, ale chętnie zje samą resztę) może też dlatego, że jeśli będzie u mnie jadł ktoś kogo nie znam, to pytam czy ma jakieś szczególne preferencje, nie mniej na chwilę obecną teoretyzuję.
      • sko.wrona Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 19:00
        No, ale to właśnie nie jest takie proste. Wjeżdża obiad na stół, a panna mówi, że nie lubi ziemniaków. Oczywiście, że można jej zaproponować ryż. Ale ten ryż trzeba ugotować, a to chwilę trwa. Wszyscy czekamy aż reszta jedzenia wystygnie?
        Synek nawalił. Trzeba było mamusię poinformować o preferencjach żywieniowych swojej wybranki.
        • aqua48 Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 19:04
          sko.wrona napisała:

          > No, ale to właśnie nie jest takie proste. Wjeżdża obiad na stół, a panna mówi,
          > że nie lubi ziemniaków. Oczywiście, że można jej zaproponować ryż. Ale ten ryż
          > trzeba ugotować,

          To bardzo proste. Można powiedzieć ok, to chleba nakroję, albo przyjąć do wiadomości i nie powiedzieć nic.
        • kaki11 Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 19:32
          No najbardziej komfortowo było by gdyby zapytał i dał znać, ale nie dał a matka sama nie dopytała. I teraz sytuacja jest jaka jest. Już przy tym stole siedzimy, okazuje się, że dziewczyna tego i tego nie jada. Można poczuć się urażoną jak to zrobiła matka (ok, narobiła się więc mogło ją to dotknąć, kwestia osobistej wrażliwości) co jestem wstanie zrozumieć. Tylko to nie zmienia faktu, że bardziej zasadne moim zdaniem, niż foch, jest próba zaproponowania gościowi innego rozwiązania sytuacji. "To może ugotować Ci ryż, czy wolisz zjeść samo mięso z sałatką" jest wiele bardziej stosowne (nawet jak reszcie rodziny wystygnie obiad) niż dość bezczelne "to nie jedz" bo to trochę pokazuje gościowi, że ma się go gdzieś. A w sumie pytanie o to właśnie było, czy nie jest to ]lekceważenie i brak gościnności. Dla mnie jest.
          • iuscogens Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 19:35
            No ale to nie jest ten przykład, bo dziewczynie nie pasowało nic. To nie była kwestia samych ziemniaków i do gotowania ryżu.
            • kaki11 Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 20:02
              Tak. Dlatego w pierwszym komentarzu zaproponowałam zrobienie czegoś na szybko pod dziewczynę, na zasadzie sałatki, makaronu, itd. Jeżeli na obiad był zestaw ziemniaki +surówka +mięso i to ostanie wchodzi w grę, proponujemy że pokroimy pomidora z cebulką albo przyniesiemy ogórki ze spiżarki i ugotujemy ryż, jeżeli totalnie nic, pytam czy w takim razie zje może smażoną cukinię? fasolkę szparagową z bułką? sałatkę typu caprese ? makaron z pesto?. Dziewczyna prawdopodobnie coś jednak jada, tylko odrobiny wysiłku wymaga ustalenie co i przygotowanie tego (uwzględniając co jest w domu). Dla mnie nie zrobienie nic w zakresie próby dania jej czegoś odpowiedniego jest jednak brakiem gościnności.
              • iuscogens Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 20:14
                Szczerze podziwiam, ty chyba lubisz tak latac wokół innych i pichcić w kuchni???? Mam taką znajomą, gotuje świetnie i uwielbia tak matkować wszystkim dookoła i dogadzać im. Ja jakbym nie miała żadnych wcześniejszych info, że gość jest wyjątkowo wybredny, przygotowała mało kontrowersyjny obiad i słyszała przy stole: że tego nie lubi, tego nie jada a to niesmaczne to bym się wkurwiła a nie latała po spiżarni i obcinała końcówki z fasolki szparagowej. Oczekiwalabym, że gość wpadnie na to, że o swoich preferencjach się mówi wcześniej a nie jak już ktoś przygotuje posiłek. I raczej bym się nie paliła, żeby częściej gościć osobę tak wybredną. Może syn ją w tym zakresie ogarniać.
                • memphis90 Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 20:32
                  >gość wpadnie na to, że o swoich >preferencjach się mówi wcześniej
                  Tj oczekujesz, że dziewczyna będzie dzwonić zawczasu do obcej kobiety, żeby zamówić sobie obiad pod preferencje...? No wg mnie to kompletnie nie tak powinno wyglądać...
                  • iuscogens Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 20:40
                    No oczywiście, że nie big_grin ale chyba młoda rozmawia ze swoim chłopakiem a on z matką???? Żaden problem, żeby młodzieniec ogarnął to i powiedział: mamo, co będzie na obiad? Zosia nie lubi marchewki, ziemniaków ani pieczarek, może zrobisz coś innego?? Mój mąż ponad 16 lat temu nie miał problemów z przekazaniem mamie informacji, że nie jem mięsa. Żaden to wyczyn, naprawdę. Podejrzewam zresztą (bo nawet tego jakoś specjalnie nie pamiętam), że nie musiałam mu o tym jakoś specjalnie przypominać, sam wpadł na to, że może być przy stole kłopotliwa sytuacja jakbym dostała kotlet.
                    • memphis90 Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 09:59
                      No właśnie - syn powinien byl pogadać z matką o menu. Nie dziewczyna. Pretensje do gościa, że nie lubi pieczarek i marchewki są nie na miejscu.
                • kaki11 Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 23:49
                  Tu nie chodzi o to czy lubię latać wokół innych- jak pisałam, jeśli zdarza się, że wpada do mnie na obiad/kolację ktoś kogo znam na tyle słabo lub wcale, ze nie wiem co jada, to dopytuję (zapraszającego) czy ma jakieś specjalne preferencje, jeśli w czasie posiłku wyjdzie coś zaskakującego, to po prostu reaguję, bo zwyczajnie chcę miło przyjąć gości. Tu matka nie zapytała syna "co Kaśka lubi jeść" - a fajnie to zrobić, nawet nie ze względu na smak ale choćby alergię, diety odchudzające czy wszelkie wege- tylko przygotowała coś tam do jedzenia a na fochy (też słabe) dziewczyny nie zareagowała żadną opcją pomocy. Można było zaproponować cokolwiek czy podmianę sałatki czy ugotowanie czegoś na szybko, a nie skwitować "to nie jedz"... I już nie przesadzajmy, z tym lataniem, bo o ile z fasolką faktycznie troszkę roboty jest i rozumiem, że komuś może się nie chcieć, to sorry, ale już widzieć problem z przyniesieniem ze spiżarki słoika ogórków żeby zamienić nielubianą marchewkę, i nazywanie tego nie wiem jakim lataniem jest słabe...
                  Dla mnie w takiej sytuacji trzeba zaproponować COKOLWIEK na co mammy zasoby. To nie spotkanie biznesowe tylko rodzinne, powiedzenie "Kasiu to może ugotuję Ci pierogów bo mam w zamrażarce" albo "a może chcesz żebym ugotowała Ci ryż/zalała kus-kus?" jest totalnie naturalne, kiedy chce się zachować jakkolwiek przyzwoite relacje. Tu wychodzi na to, że matka dziewczynę syna ma gdzieś.
                  • taki-sobie-nick Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 23:56
                    Zakładając, że mamy spiżarkę, a w niej ogórki... a gdyby Kasia nie lubiła także ogórków?
                    • kaki11 Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 01:42
                      Jejku, podajemy przykłady. Zakładam, że w 99,8% w domu jest coś innego do jedzenia niż to, co znajduje się właśnie na stole. Z tego co mamy wybieramy i proponujemy Kasi co możemy dla niej zrobić - czy to będzie zamiana surówki z marchwią na ogórki lub pokrojonego pomidora czy może ugotowanie dla niej pierogów z zamrażarki lub zrobienie najprostszej sałatki z 3 dostępnych w lodówce warzyw i fety albo nawet zrobienie tostów z dżemem. Jeżeli już by się naprawdę okazało, że dziewczyna nic co jest w domu i nadaje się do szybkiego przygotowania nie zje, to na miejscu jest powiedzenie "to przykro mi Kasiu, że nic dla Ciebie nie mamy" i sytuacja jest ok - staraliśmy się coś zaproponować, ale się nie udało. Jest kolosalna różnica między "to może zjesz XYZ" które jest prostym i szybkim daniem/zamiennikiem, a pokazaniem gościowi, że ma się go gdzieś.
                      • taki-sobie-nick Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 02:28
                        Ja nie znoszę gotować/przyrządzać potraw i zmuszanie mnie do tego bez istotnego powodu (a tego, że ktoś "nie lubi", nie uważam za istotny powód) jest przemocą.

                        Zatem niech sobie Kasia sama tę jajecznicę smaży.

                        Pierogi z zamrażarki łaskawie uznam, bo gotują się same.
                        • taki-sobie-nick Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 02:29
                          (W stylu 3-mamuśki naturalnie).
                        • taki-sobie-nick Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 03:03
                          Ach, no i rzecz jasna niech to Kasia smaży jajecznicę, bo jeszcze dodam za mało/za dużo/za słabo/za mocno wysmażonej cebulki, albo nie dodam topinambura, a Kasia - co za traf! - raczy akceptować wyłącznie jajecznicę z topinamburem.
                        • little_fish Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 07:50
                          "Ja nie znoszę gotować/przyrządzać potraw i zmuszanie mnie do tego bez istotnego powodu (a tego, że ktoś "nie lubi", nie uważam za istotny powód) jest przemocą." - to nie zapraszaj ludzi na obiad. Proste.
                          • taki-sobie-nick Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 21:39
                            Ależ dlaczego?

                            Kasia NIE LUBI ziemniaków, a ja NIE LUBIĘ gotować.

                            Dlaczego nielubienie Kasi jest lepsze niż moje nielubienie?

                            Skoro zmuszanie Kasi do zjedzenia ziemniaków jest przemocą, to zmuszanie mnie do ugotowania czegoś dodatkowego też jest przemocą.

                            A poza tym, jako się rzekło: Kasia lubi jajecznicę, może ale nie taką, jaką ja ugotuję.


                            Takiej być może NIE LUBI i nie zje.

                            Ergo Kasia powinna tę jajecznicę przyrządzić sobie sama, w mojej kuchni.
                            • little_fish Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 21:45
                              No też nikt cię do gotowania nie zmusza. Nie gotuj, nie zapraszaj.
                              • taki-sobie-nick Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 22:27
                                A co się fochasz?

                                Kasia LUBI jajecznicę, OK. Ale skąd mam wiedzieć, że taką, jak ja usmażę? Może takiej NIE LUBI.

                                Więc niech pichci sama, w mojej kuchni. tongue_out
                          • 3-mamuska Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 22:19
                            little_fish napisała:

                            > "Ja nie znoszę gotować/przyrządzać potraw i zmuszanie mnie do tego bez istotneg
                            > o powodu (a tego, że ktoś "nie lubi", nie uważam za istotny powód) jest przemoc
                            > ą." - to nie zapraszaj ludzi na obiad. Proste.



                            Dokładnie łaskę robi.🤣
                            Jak Ty nie znosić gotować, inny nie znosi marchewki zmuszanie i ciebie i tej osoby do czegoś czego nie lubi jest przemocą.

                            Nie wiem czemu wobec siebie masz zdrowe granice, i nie pozwolisz się zmuszać a chcesz przekraczać cudze granice i zmuszać drugą osobę do czegoś czego nie lubi. No paradne.
                            • taki-sobie-nick Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 22:23
                              Ależ ja nie zmuszam nikogo do jedzenia gotowanej marchewki.

                              Nie chce, niech nie je. Ale dlaczego mam się zmuszać do pichcenia czegoś innego?
                              • little_fish Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 23:01
                                Czy ta dziewczyna domagała się przygotowania czegoś innego? W którym jest jest taka informacja? Nikt cię nie zmusza do pichcenia. Ani jajecznicy ani obiadu
                            • taki-sobie-nick Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 22:26
                              Dlaczego łaskę robię?

                              NIE LUBIĘ. Mogę coś przygotować (najchętniej z knajpy na wynos),owszem, ale jeśli osoba nie je, trudno, niech nie je, nie będę gotować dań alternatywnych.
                            • taki-sobie-nick Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 22:38
                              Tak przy okazji, słowo "PARADNE" zapożyczyłaś ode mnie. tongue_out
                        • m_incubo Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 09:47
                          To nie zapraszaj ludzi na obiad, skoro gotowanie to dla ciebie taka opresja, albo od drzwi informuj, że masz tylko zamrożone pierogi, bo nie masz też spiżarki i w ogóle, jak nie pasuje, to wypyerdalac.
                      • tt-tka Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 02:53
                        kaki11 napisał(a):

                        > Jejku, podajemy przykłady. Zakładam, że w 99,8% w domu jest coś innego do jedze
                        > nia niż to, co znajduje się właśnie na stole. Z tego co mamy wybieramy i propon
                        > ujemy Kasi co możemy dla niej zrobić - czy to będzie zamiana surówki z marchwią
                        > na ogórki lub pokrojonego pomidora czy może ugotowanie dla niej pierogów z zam
                        > rażarki lub zrobienie najprostszej sałatki z 3 dostępnych w lodówce warzyw i fe
                        > ty albo nawet zrobienie tostów z dżemem.

                        Nie. Nie wybieramy i nie proponujemy. Nie zostawiamy pozostalych stolownikow ani wlasnego dania, zeby wystyglo, bo nie znosimy jesc zimnego obiadu. Jedyne, co moge zaproponowac w tej sytuacji, to by syn sie doinformowal, co jego dziewczyna zgodzilaby sie zjesc i jej to przygotowal.
                    • aqua48 Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 10:21
                      taki-sobie-nick napisała:

                      > Zakładając, że mamy spiżarkę, a w niej ogórki...

                      No jeśli zapraszam kogoś na obiad/decyduję się taki proszony obiad przygotować i wydać, to jednak do moich obowiązków jako gospodyni należy myśl, że gość może czegoś z mojego menu nie lubić, nie jeść lub może mu to szkodzić..
                      • taki-sobie-nick Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 21:36
                        To niech informuje z góry!
                        • 3-mamuska Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 22:21
                          taki-sobie-nick napisała:

                          > To niech informuje z góry!

                          A JAK MOŻNA POINFORMOWAĆ OBCA OSOBĘ?
                          • taki-sobie-nick Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 22:24
                            Przez osobę trzecią, w danym wypadku chłopaka.

                            Udajesz głupa?
                      • taki-sobie-nick Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 21:42
                        To, że nie je, ma alergię, szkodzi mu, jest na diecie wątrobowej/trzustkowej/zaleconej przez lekarza, szanuję.

                        To, że ktoś NIE LUBI, oznacza "zje niechętnie, bez okrzyków zachwytu".

                        Dawniej gość grzecznie jadł coś, czego nie lubił.

                        Obecnie gość ma prawo wybrzydzać i odsyłać mnie do kuchni, czyli rola gościa zmieniła się.

                        Dlaczego zatem nie zmieniła się rola gospodarza?
                        • little_fish Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 21:47
                          Ta dziewczyna nikogo do kuchni nie wysyłała. Z postu startowego nie wynika, że oczekiwała przygotowania innych dań
                          • taki-sobie-nick Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 22:23
                            Ale ematki oczekują, i do tego się ustosunkowuję.
                            • iwles Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 22:33
                              taki-sobie-nick napisała:

                              > Ale ematki oczekują, i do tego się ustosunkowuję.


                              Nie, ematki niczego takiego nie oczekują, ematki piszą (niektore), jak same by zrobiły na miejscu gospodyni. Jedne by coś przyrządziły alternatywnego, inne poczęstowały owocami, kanapkami, a jeszcze inne wypytałyby wcześniej syna o preferencje żywieniowe jego dziewczyny.
                              NIKT nie napisal, że będąc na miejscu dziewczyny oczekiwałby nowego pełnego obiadu.
                              • little_fish Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 23:03
                                Dokładnie. Jeszcze można syna wysłać do kuchni, żeby coś przygotował.
                                Ja nie oczekuję, żeby gospodyni robiła alternatywny obiad, wystarczy powstrzymać nietaktowne komentarze.
                                • taki-sobie-nick Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 23:27
                                  Nie wygłaszam nietaktownych komentarzy. tongue_out Odniosłam się tylko do oczekiwań wyrażonych przez niektóre forumki. tongue_out
                                  • little_fish Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 23:49
                                    Matka z wątku wygłaszała, a to jej zachowanie tutaj oceniamy.
                                    • taki-sobie-nick Re: Czy nie za ostro? 16.08.21, 00:30
                                      Matka z wątku była teoretyczna.

                                      Chwilowo abstrahując od komentarzy - czyż nie tego samego chcą forumki? Może nie jeść.
                                      • little_fish Re: Czy nie za ostro? 16.08.21, 07:18
                                        Może nie jeść. Nie musi wysłuchiwać niegrzecznych komentarzy. Ja bym zaproponowała coś innego. Na miejscu dziewczyny nie oczekiwałabym że gospodyni poleci do kuchni robić drugi obiad, choć miło by było gdyby zaproponowano alternatywę.
                                  • m_incubo Re: Czy nie za ostro? 16.08.21, 00:30
                                    A to jest wątek o tobie czy po prostu nie rozumiesz, co czytasz?
            • aqua48 Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 20:54
              iuscogens napisał:

              > No ale to nie jest ten przykład, bo dziewczynie nie pasowało nic.

              Zawsze można zaproponować - a może zjesz jajko sadzone/grzankę/kanapkę z dżemem? Nie? To zrobić od razu kawy?
              • iuscogens Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 21:09
                No można oczywiście, ale obiadem to nie jest. Może na przyszłość dziewczyna nauczy się wcześniej mówić co jada a czego nie.
                • aqua48 Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 21:23
                  iuscogens napisał:

                  > No można oczywiście, ale obiadem to nie jest.

                  Dlaczego? Obiad jest, tylko dziewczyna nie chciała zjeść.

                  > Może na przyszłość dziewczyna na
                  > uczy się wcześniej mówić co jada a czego nie.

                  Moim zdaniem jeśli przychodzi do kogoś po raz pierwszy nie ma takiej opcji.
                  • iuscogens Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 21:27
                    aqua48 napisała:

                    >
                    > Moim zdaniem jeśli przychodzi do kogoś po raz pierwszy nie ma takiej opcji.

                    Ale ona idzie do swojego chłopaka, nie do królowej. Tutaj bardzo prosto można to ogarnąć.
                    • krolewska.asma Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 21:31
                      Teściowa powinno się traktować jak królowa
                  • taki-sobie-nick Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 00:01
                    Och, jest możliwość poinformowania (przez chłopaka) o daniach, których nie zjemy za nic.

                    Ale jeżeli czegoś jedynie "nie lubimy", to niestety, należy się przemóc.
        • m_incubo Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 20:54
          Nawet bez związku z tym wątkiem, ale jak ja bym robiła proszony obiad i z jakiegoś powodu nie zainteresowałabym się, co jada/czego nie jada, to nie dam do wyboru (hehe) jednej sałatki z marchewką i samych ziemniaków, tylko podam wtedy ryż, kaszę, sałatki ze trzy różne, coś mięsnego i coś bezmięsnego, a nie walnę gościowi talerza kartofli pod nos z tekstem, że to kuchnia wydała i to ma wylizać do czysta.
        • 3-mamuska Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 20:57
          sko.wrona napisała:

          > No, ale to właśnie nie jest takie proste. Wjeżdża obiad na stół, a panna mówi,
          > że nie lubi ziemniaków. Oczywiście, że można jej zaproponować ryż. Ale ten ryż
          > trzeba ugotować, a to chwilę trwa. Wszyscy czekamy aż reszta jedzenia wystygnie
          > ?
          > Synek nawalił. Trzeba było mamusię poinformować o preferencjach żywieniowych sw
          > ojej wybranki.

          Ryż to 15 minut. Można czas powoli jeść.
          Nakroić chleba bułkę zawsze ktoś coś zje. Makaron, kuskus zalewasz wrzątkiem i niemal gotowy. Jest wiele możliwości.
    • kosmos_pierzasty Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 13:48
      Oczywiście, że jest niedopuszczalne.
    • ga-ti Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 13:52
      Nie lubię wybrzydzaczy jedzeniowych wink z drugiej strony staram się ugościć gości, dowiedzieć się co lubią, czego jeść nie mogą, a jak nie mam możliwości to przygotować różne potrawy. Zawsze można zaproponować coś, co mam w lodówce, spiżarni. I powstrzymać się od komentarzy.
      Z drugiej strony jeśli by mi dziewczyna ostentacyjnie wybrzydzała i mieszała widelcem w talerzu to by mnie wkurzyła wink Można grzecznie czegoś odmówić, nie absorbując sobą za bardzo zjeść coś innego. To tylko obiad, nikt z głodu nie zejdzie, najwyżej odbije sobie na kolację.
      Grzecznie by było gdyby matka chłopaka ugryzła się w język, ale te doświadczenie jeszcze przede mną, nie wiem, jak zareaguję big_grin
      • erzulie Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 17:42
        Dokładnie. Komentarz był zbędny, ale gdyby mi gość ostentacyjnie wybrzydzał, to siedziałby nadal nad nielubianym jedzeniem. Gdyby grzecznie odmówiła, to poprosiłabym syna, żeby znalazł w lodowce coś, co będzie smakować jego dziewczynie. Kolejnego obiadu czy szybkich sałatek jednak bym w tej sytuacji nie pichciła.
        • iwles Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 18:15
          erzulie napisała:

          , ale gdyby mi gość ostentacyjnie wybrzydzał, to
          > siedziałby nadal nad nielubianym jedzeniem.


          Niejedzenie tego, czego się nie lubi nazywasz ostentacyjnym wybrzydzaniem?
          • erzulie Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 18:48
            Napisałam ”gdyby gość ostentacyjnie wybrzydzał, to…. Gdyby grzecznie odmówiła, to…” czytaj do końca i ze zrozumieniem.
            • iwles Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 18:50
              erzulie napisała:

              > Napisałam ”gdyby gość ostentacyjnie wybrzydzał, to….


              Ale to dotyczyło opisanej sytuacji? Myślałam, że rozmawiamy o tym, co w pierwszym poście napisała autorka.
              • erzulie Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 19:04
                Odniosłam się do komentarza ga-ti:

                ”Z drugiej strony jeśli by mi dziewczyna ostentacyjnie wybrzydzała i mieszała widelcem w talerzu to by mnie wkurzyła”
              • kocynder Re: Czy nie za ostro? 16.08.21, 20:26
                Sorry, ale komentowanie WSZYSTKIEGO co podano jako "niesmaczne", "nie lubię" czy "nie jem" JEST wybrzydzaniem i grymasami. Oraz pokazem prostactwa.
            • droch Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 10:46
              A jak można „nieostentacyjnie nie zjeść” nielubianych potraw?
              • ga-ti Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 11:28
                Można grzebać widelcem w talerzu, robić miny, rzucić komentarz, odsuwać na obrzeża różna kąski, wzdychać itp.
                A można nałożyć sobie to, co nam smakuje, pochwalić tę potrawę, ewentualnie wspomnieć (jeśli się jest zapytanym), że tego to nie mogę jeść, niestety, bo wygląda apetycznie, podziękować za obiad.
                Można nawet poprosić o kromkę chleba (jeśli z obiadu nie jemy ziemniaków, warzyw i zostaje samo mięso) i zapewnić, że mięsko pyszne, chętnie zjem dokładkę. smile
    • maze.runner Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 13:52
      Jeśli dziewczyna daje do zrozumienia ostentacyjnie ze podane dania jej nie smakują to jestem całkowicie po stronie matki. Nie rozumiem sugestii dlaczego miałaby stawać na głowie tylko dlatego ze aspołeczna panna jest gościem.

      Jeśli dziewczyna była dyskretna a matka nie potrafiła się powstrzymać od komentarzy to analogicznie, racje ma młodsza.

      Syn mógł przekazać matce ze jego partnerka jest tak wybredna. Ziemniaki i marchewka to na ogół bezpieczny wybor, to nie jest smak z gatunku przepysznego jagielnika nadziewanego jarmużem i kawiorem.
      • ajr27 Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 23:32
        Albo ośmiorniczki!
        • snakelilith Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 23:49
          Ja już widzę ematkę biegnącą do kuchni szykować kanapki. big_grin

          Odsłona 1.
          Synuś: Mamuś, przyprowadzę dziewczyną w niedzielę na obiad, ok?
          Ematka: Okeeeej......
          Synuś: No to pa, do zabaczenia w niedzielę.
          Ematka (do siebie): Kurcze. Obiad. Niedziela. Co robić? Może nadziewane ośmiorniczki? Moje popisowe danie. Ale, ale, owoce morze są kontrowersyjne. Może dziewczynie nie smakować. Więc klasyka. Klasyka jest bezpieczna. Schabowy, ziemniaki i kapusta. A co jak dziewczyna jest wege? Eeee, coś tak ważnego synuś by mi przecież powiedział. Więc schabowy. Ziemniaki? Bezpieczne. Kapusta? Hm, może być problem, więc marchewka. Marchew jedzą przecież nawet małe dzieci. Dodam pospolite pieczarki, będzie wybór. Super. Mam menu. Będzie dobrze. smile

          Odsłona 2
          Dziewczyna: Fuuuj. Ziemniaki. Yyyyyy. Marchewka. Ble. Pieczarki. Łeee......
          Ematka (w duszy): Qrwa!!!! uncertain
          Ematka (głośno): No trudno, ktoś zostanie dziś głodny. uncertain
          • chatgris01 Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 07:46
            big_grinbig_grinbig_grin
          • memphis90 Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 10:34
            Ale warunki brzegowe są takie, że w tym domu matka gotuje co uważa, a rodzina ma zjeść bez gadania
            - więc powyższe rozkminy nie mają racji bytu. Poza tym w takiej sytuacji matka powiedziałaby:
            - synuś, a Marysia to zje osmiorniczki?
            Po trzecie - marchew i kotlet nadziewany pieczarkami to nie jest żaden "wybór". Po czwarte - głośne "bleee, fuuuj, ohyda" to tylko Twoje imaginacje, nie przedstawiona sytuacja.

            >Marchew jedzą przecież nawet małe >dziec
            A co to ma do rzeczy?
            • m_incubo Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 10:36
              No jak to co, należy żreć, marchew nie marchew, bo szmatą w łeb wink
    • iwles Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 13:56
      Dziwny dom.
      Matka powinna była spytać syna, co dziewczyna lubi, co jada. Gdyby np. okazalo się, że jest weganką, to postawa "u nas nie ma marudzenia, trzeba jeść to, co na stole" jest bardzo chamska.
      • tt-tka Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 14:42
        iwles napisała:

        > Dziwny dom.
        > Matka powinna była spytać syna, co dziewczyna lubi, co jada. Gdyby np. okazalo
        > się, że jest weganką

        Aha, i dlatego wlasnie wybrzydzala na ziemniaki i marchew big_grin
        • leosia-wspaniala Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 14:46
          >Aha, i dlatego wlasnie wybrzydzala na ziemniaki i marchew big_grin

          Rozumiesz znaczenie słowa "gdyby"?
          • tt-tka Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 14:56
            leosia-wspaniala napisał(a):

            > >Aha, i dlatego wlasnie wybrzydzala na ziemniaki i marchew big_grin
            >
            > Rozumiesz znaczenie słowa "gdyby"?

            Rozumiem, ale przyklad byl idiotyczny, jako ze nas poinformowano, czego panna jesc nie chciala.
            Caeterum censeo, ze zawalil syn. Jesli gusty jedzeniowe sa tak nie do pogodzenia, powinien byl zapraszac na kawe, nie na obiad.
            • morekac Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 15:13
              I może tak jest najbezpieczniej. Albo w knajpie na neutralnym gruncie.
        • iwles Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 15:33
          tt-tka napisała:

          > iwles napisała:
          >
          > > Dziwny dom.
          > > Matka powinna była spytać syna, co dziewczyna lubi, co jada. Gdyby np. ok
          > azalo
          > > się, że jest weganką
          >
          > Aha, i dlatego wlasnie wybrzydzala na ziemniaki i marchew big_grin


          A przeczytałaś całe zdanie? Do końca? I zrozumiałaś, czego to zdanie dotyczyło?

          Poza tym - jeżeli ziemniaki były z okrasą - żaden weganin nie zje. Nawet wegetarianin.
          Jeśli marchewka zaprawiona była masłem albo śmietaną- weganin też nie zje.
          • tt-tka Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 15:43
            iwles, dalas idiotyczny przyklad, wiec sie nie pultaj.
            Niezaleznie od tego jak sie ma powazne ograniczenia zywieniowe, to sie informuje o tym osobe przygotowujaca posilek zawczasu. Albo nie przyjmuje sie zaproszenia na obiad.
            • iwles Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 15:54
              tt-tka napisała:

              > iwles, dalas idiotyczny przyklad, wiec sie nie pultaj.


              Nie, dałam bardzo dobry przykład. Porozmawiaj z jakimkolwiek weganinem.


              > Niezaleznie od tego jak sie ma powazne ograniczenia zywieniowe, to sie informuj
              > e o tym osobe przygotowujaca posilek zawczasu.

              Jak niby miała poinformować dziewczyna?


              Albo nie przyjmuje sie zaproszen
              > ia na obiad.


              Skąd mogla wiedziec, co będzie na obiad?
              Oraz, że panuje tam zasada: "nie odmawiać, co postawione na stole, to żreć", bo inaczej się obrażę.
              • tt-tka Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 16:01
                Nie no, jasne, to, ze moga byc ziemniaki, marchewka czy pieczarki jest zaskoczeniem kosmicznym ! Kto by mogl przypuszczac, ze cos takiego postawia na stole !
                Dziewczyna mogla poinformowac za posrednictwem chlopaka. albo jego wypytac, co sie u nich zwykle jada wzglednie co szykuje sie dla gosci. Ale przyjac zaproszenie, a potem wybrzydzac ... dyskwalifikacja.
            • memphis90 Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 20:36
              Ale jak? Miała obcą kobietę informować...? Taką, której na oczy nie widziała? Jak dla mnie to zasada jest dokładnie odwrotna - zapraszam, to się interesuję i dopytuję co zaproszony gość lubi. W tym wypadku syn robił za pośrednika, więc gospodyni powinna podpytać syna, a syn wybrankę.
              • tt-tka Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 20:44
                memphis90 napisała:

                > Ale jak? Miała obcą kobietę informować...? Taką, której na oczy nie widziała?

                Nie. Po otrzymaniu zaproszenia miala poinformowac swojego chlopaka, syna domu, do ktorego jest zapraszana (o ile glab sam sie jeszcze nie zorientowal, czego ona nie je) z prosba, by powiadomil matke zarazem grzecznie pytajac, czy tak ograniczony spozywczo gosc nie bedzie zbyt klopotliwy.

                J
                > ak dla mnie to zasada jest dokładnie odwrotna - zapraszam, to się interesuję i
                > dopytuję co zaproszony gość lubi.

                Kogo ? te kompletnie obca dziewczyne, ktorej dotad na oczy nie widzialas ?

                W tym wypadku syn robił za pośrednika, więc g
                > ospodyni powinna podpytać syna, a syn wybrankę.

                A robil za posrednika ? Bo z pierwszego postu wynika, ze on zaprosil, a nie przekazal zaproszenie od rodzicow.

                >
                • iuscogens Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 20:53
                  No więc właśnie, to jest rzecz, która większosci umyka. Nie matka zaprosiła tylko syn, ale cała robota i problem z wybrednym gościem i całe odium niegościnnej chamki spadło na matkę. Jakie to jest symptomatyczne. Po prostu od garów jest kobieta i tyle. Ona zawaliła, ona nie dopytala, ona się zdenerwowała i to ona nie latała po spiżarni i kuchni, żeby zrobić kolejną wersję obiadu.
                  • 3-mamuska Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 21:03
                    iuscogens napisał:

                    > No więc właśnie, to jest rzecz, która większosci umyka. Nie matka zaprosiła tyl
                    > ko syn, ale cała robota i problem z wybrednym gościem i całe odium niegościnnej
                    > chamki spadło na matkę. Jakie to jest symptomatyczne. Po prostu od garów jest
                    > kobieta i tyle. Ona zawaliła, ona nie dopytala, ona się zdenerwowała i to ona n
                    > ie latała po spiżarni i kuchni, żeby zrobić kolejną wersję obiadu.
                    >


                    A skąd wiesz ze matka nie jest winna?
                    Może syn bał się powiedzieć ze ona czegoś nie je, bo matka rzuca michą i mają zjeść , bo ona się obraża i strzela fochy, bo jak ktoś śmiał wybrzydzać.
                    Może mu do głowy nie przyszło ze matce można zwrócić uwagę bo od małego był zmuszany jeść co dają? Nie przyszło mu do głowy ze można w ogóle złożyć zamówienie.
                    Pomyślał ze jakoś to będzie i tyle.
                    • iuscogens Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 21:12
                      Tak, na pewno big_grin może matka jest również baskijskim bojownikiem ETA i chlopak bal się, że wyciągnie broń i ich tam wszystkich powystrzela? Tylko czemu wtedy dziewczę do domu zaprosił??? I chyba zapomniał powiedzieć ukochanej, że matka taka groźna, bo jakoś nie widać, żeby ona też była sterroryzowana.
                      • 3-mamuska Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 22:24
                        iuscogens napisał:

                        > Tak, na pewno big_grin może matka jest również baskijskim bojownikiem ETA i chlopak b
                        > al się, że wyciągnie broń i ich tam wszystkich powystrzela? Tylko czemu wtedy d
                        > ziewczę do domu zaprosił??? I chyba zapomniał powiedzieć ukochanej, że matka ta
                        > ka groźna, bo jakoś nie widać, żeby ona też była sterroryzowana.
                        >


                        Nie ,wystarczy przez lata być zmieszanym jeść co dają i już tak się przyzwyczaisz ,ze to staje się to normą ze nie pomyślisz ze można inaczej.
                  • little_fish Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 21:13
                    Jak dla mnie "wina" matki absolutnie nie polega na przygotowaniu obiadu bez wcześniejszego wywiadu, tylko na późniejszym tekście że" może nie jeść a jak jest głodna to trudno".
                    • krolewska.asma Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 21:17
                      Nie widzę tu winy matki
                      To jest pojedynek
                      Smarkula ma się podporządkować
                      No rozumiem ze nie lubi marchewki
                      Ale ona nic nie zjadla
                      Jak można nie lubić 3 rzeczy
                      To brak szacunku od samego początku
                      • aqua48 Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 21:25
                        krolewska.asma napisała:

                        > Jak można nie lubić 3 rzeczy
                        > To brak szacunku od samego początku

                        Znamienne.
                      • amast Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 21:36
                        > Jak można nie lubić 3 rzeczy

                        Ja nie lubię zdecydowanie więcej niż 3 rzeczy. Nie wiem jak to wyszło, tak jakoś samo z siebie.
                        • little_fish Re: Czy nie za ostro? 14.08.21, 21:40
                          Ja też.
                        • droch Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 10:50
                          Ja nie lubię zdecydowanie więcej niż 3 rzeczy

                          Co za bezczelność wink
                          • amast Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 12:00
                            > Co za bezczelność

                            To jeszcze nic. Kiedyś powiedziałam teściowej, jaką potrawę lubię. I od lat jak jadę do teściowej, to potrawa na mnie czeka. I to mimo tego, że mało kto poza mną ją je.
                            • little_fish Re: Czy nie za ostro? 15.08.21, 13:32
                              Też tak mam. Jak powiedziałam, że wolę ciasto bez owoców, to zawsze jest pasek z brzegu zostawiony dla mnie