Dodaj do ulubionych

Dla wygadania i chyba ulgi...

14.08.21, 15:24
Byliśmy razem przez 8 lat. Dla mnie 25-33, dla niego 28-36. Wypaliło się. Popadliśmy w rutynę. Poza tym ja chciałam małżeństwa, dzieci, on zdecydowanie nie. Pewnego piątkowego wieczora usiedliśmy i przegadaliśmy całą noc. Konkluzja jasna: rozstajemy się. Na ile to możliwe wszystko odbyło się w przyjaznych warunkach, z klasą można powiedzieć. W ciągu tygodnia on się wyprowadził, pozałatwialiśmy swoje sprawy (np. przepisanie umowy najmu na mnie, bo do tej pory wspólnie byliśmy w umowie), jakieś tam rozliczenia, inne sprawy administracyjne. Oczywiście bolało, bo nie da się tak łatwo przekreślić takiego kawału czasu, poza tym po prostu go szanowałam i miałam wspomnienia, jak go kocham. Wiedziałam jednak, że postępujemy słusznie i dla nas obojga to właściwa decyzja. Po trzech miesiącach w miarę doszłam do siebie, zatopiłam się w tym czasie w pracy i w sporcie, żeby nie popaść w jakąś depresję. I po owych trzech miesiącach, gdy w miarę się ogarnęłam zobaczyłam na jego FB zdjęcie ze ślubu i wesela z nieznajomą mi kobietą, w zaawansowanej ciąży. Nie zareagowałam, nie pytałam, ale przypadkiem wyszło, że dwie moje „psiapsiółki” znają tą panią. Farmaceutka, z którą mój eks znał się od ponad dwóch lat. Nie wiem jak mu się to udało ukrywać, nie wiem czemu nikt mi nic nie powiedział, dowiedziałam się ostatnia. I dół wrócił. Mam pretensje do eksa za zdradę i że ze mną nie chciał rodziny, a z panią farmaceutką szybko założył, że zdążyła zaciążyć do ślubu - jeszcze jak był w związku ze mną. Mam pretensje do mojego otoczenia, zwłaszcza „psiapsiółek”, które niby nie były pewne, ale się domyślały, nie chciały mnie niepokoić itp. Kontakty już ucięłam. Wiem, że to przetrwam i wiem że sobie poradzę, ale gdy myślałam, że spokój jest blisko znowu coś takiego. A mówi się, że kobiety to małpy, które nie puszczą jednej gałęzi, dopóki nie chwycą drugiej. U mnie widocznie odwrotnie. Najgorsze z tego jest uporczywie pojawiające się pytanie dlaczego? Czy tamta jest lepsza? Co miała takiego, czego nie miałam ja? Wiem, że to głupie rozważania, ale same się cisną. I smutno, bo mimochodem się porównuję i jest mi bardzo źle. Chciałam się wygadać. Dzięki.
Obserwuj wątek
      • trampki-w-kwiatki Re: Dla wygadania i chyba ulgi... 14.08.21, 15:40
        No i właśnie przez takie przyjaciółki kobiety tracą kawał życia na związki z kretynami.
        Ja błogosławię koleżankę, która pewnego dnia napisała do mnie "Ziuta, ja byłam dziś na piwie w knajpie X a tam twój mąż długo konwersował z taką chudą małpą."
        Oczywiście wtedy się upierał, że to tylko koleżanka z pracy i spotkanie było służbowe. Tak, to była koleżanka z pracy ale podczas tych służbowych wyjazdów jakoś tak zapominali spać w osobnych pokojach.
        • bene_gesserit Re: Dla wygadania i chyba ulgi... 14.08.21, 15:50
          Ale to zależy, co byś miała do powiedzenia. Byłabyś świadkiem ich upojnej nocy, albo przynajmniej jak idą w ślinę i to na trzeźwo? Tak, to jest coś. Ale że jedna widziała go na kawie w czasie lunchu z jakąś babą? Taką życzliwością można rozwalić komuś związek, bo kobieta bogu ducha winnego gościa nagle go zaczyna zadręczać podejrzliwościa, zakłada podrzutkę w samochodzie i włamuje mu się na pocztę.
            • bene_gesserit Re: Dla wygadania i chyba ulgi... 15.08.21, 11:59
              Można się zastanowić, czy facet, który był na niezobowiązującym, pół służbowym lunchu z bardzo atrakcyjną kobietą powie prawdę swojej żonie, która z krzywym uśmieszkiem po paru dniach dopytuje go o towarzystwo na tym lunchu.

              Kilkanaście lat temu narzeczona mojego kolegi przyszła do niego do pracy, a my - inne pracownice, odbyłyśmy z nią życzliwą, krótką rozmowę o szczegółach zbliżającego się ślubu. Facet następnego dnia przyszedł wściekły, bo narzeczona urządziła mu awanturę. Z powodu, cytuję - pamiętam ten absurd do dziś - dlaczego mi nie powiedziałeś, że pracujesz w firmie, w której jest zatrudnionych tyle atrakcyjnych kobiet. I urządziła mu wściekłą scenę zazdrości, bo najwyraźniej powinnyśmy być brzydsze czy coś.

              Ziarno podejrzliwości może po prostu paść na żyzną glebę nawet wtedy, kiedy facet jest kompletnie niewinny. Trzeba bardzo uważać z taką życzliwością.
          • rosapulchra-0 Re: Dla wygadania i chyba ulgi... 14.08.21, 23:39
            dą w ślinę co to w ogóle za określenie?
            Kiedyś mówiłam, że nie chcę wiedzieć, aż.. zostałam zdradzona. O czym dowiedziałam się zupełnym przypadkiem i to był mój urodzinowy prezent od męża uncertain Dzisiaj chciałabym wiedzieć, a co z tym bym zrobiła, to zupełnie inna sprawa.
            • bene_gesserit Re: Dla wygadania i chyba ulgi... 15.08.21, 12:07
              rosapulchra-0 napisała:

              > dą w ślinę co to w ogóle za określenie?

              Ale co, googla ci ukradli?

              > Kiedyś mówiłam, że nie chcę wiedzieć, aż.. zostałam zdradzona. O czym dowiedzia
              > łam się zupełnym przypadkiem i to był mój urodzinowy prezent od męża uncertain Dzisiaj
              > chciałabym wiedzieć, a co z tym bym zrobiła, to zupełnie inna sprawa.

              Wiesz, byłam może nie w takiej samej sytuacji ale, powiedzmy, podobnej.
              I po pewnym czasie dotarło do mnie, że ja nie chciałam widzieć tego, co było kompletnie na wierzchu. I im bardziej to było na wierzchu, tym bardziej tego nie widziałam, dopóki nie zaczęło krzyczeć mi prosto do ucha.

              Widzisz to wtedy, kiedy jesteś na to gotowa, stety czy nie. Przyjaciółki nie mają tu nic do rzeczy o ile nie dysponują krzyczącymi dowodami.

              Oprócz scenariusza 'świnia zdradza, ona powinna o tym wiedzieć, dowiaduje się i walczy o siebie w najlepszy możliwy sposób' są tutaj jeszcze inne. Np: Świnia nie zdradza, w ogóle nie jest świnią - i tu dwa zakończenia: podejrzliwość żony, chora i osaczająca krzywdzi go na tyle, że związek się rozpada. Z powodu głupiej plotki. Drugie: podejrzenia żony wobec jego konsekwentnie niewinnej postawy się w końcu rozwiewają, ale 'niesmak pozostaje' i on w każdej sytuacji, którą można źle zinterpretować czuje się absurdalnie winny. A i żona na wszelki wypadek ufa, ale kontroluje, czyli odziera go z prywatności na wiele oburzających sposobów.

              Bezmyślne, mechaniczne działanie może tu wyrządzić wiele krzywd.
      • lauren6 Re: Dla wygadania i chyba ulgi... 14.08.21, 19:10
        I właśnie po takich akcjach poznaje się prawdziwych przyjaciół. Ja do dzisiaj przyjaźnię się z dziewczyną, która lata temu powiedziała mi, że mój facet równolegle spotyka się z inną. Faceta tego samego dnia rzuciłam, przyjaciółka pozostała.
      • demono2004 Re: Dla wygadania i chyba ulgi... 15.08.21, 08:42
        bylam.stara.mostowiakowa napisała:

        > Moim zdaniem nie powinnaś mieć pretensji do przyjaciółek, nie chciały się miesz
        > ać w wasze sprawy. Ja też na ich miejscu tak bym postąpiła.



        W taki sposób to postępują znajomi, nie przyjaciele.
    • bergamotka77 Re: Dla wygadania i chyba ulgi... 14.08.21, 15:34
      O kurcze...Moja koleżanka miała podobną historię sad No ale teraz ma fajnego męża, dzieci, mieszka za granicą i jest szczęśliwa. Po prostu następnym razem daj facetowi mniej czasu na decyzję co do przyszłości waszego związku - do 2-3 lat nie chce rodziny to pa. A w pewnym wieku to i po roku powinien wiedzieć czego chce. Niezdecydowanym podziękuj.
    • 35wcieniu Re: Dla wygadania i chyba ulgi... 14.08.21, 15:35
      W zasadzie w całej nieciekawej sytuacji jesteś w dobrym położeniu. Sprawy zakończone bez dużych emocji, które by były gdyby to wyszło wcześniej, rozstanie w pokoju, sprawy zamknięte. A że boli i wkurw*a to inna rzecz, nie masz na to wpływu.
    • bene_gesserit Re: Dla wygadania i chyba ulgi... 14.08.21, 15:43
      Kochanki z definicji są bardziej atrakcyjne, bo są nowsze. Poza tym oferują to, czego ty nie masz - czyli brak codzienności. Ta na dodatek była sprytna, bo zaciążyła. Ty nie wpadłaś na to, żeby złapać męża na brzuch. Poważnie myślisz, że jest od ciebie lepsza? Poza tym wszystko ma swoją cenę, taki początek małżeństwa też - parę miesięcy na pikowanie z upojnych seksualnych przeżyć w okołoniemowlęce problemy 24/7? Ciekawe, jak twój nieciekawy eks to zniesie.

      Do przyjaciółek pretensji bym nie miała. Nie widziały przecież, jak twój facet wchodził innej do łóżka, prawda? A podejrzenia mogą być słuszne albo nie. Nie mówiąc już o tym, że niektóre kobiety wolą o zdradzie nie wiedzieć, tak zupełnie po prostu.

      Jesteś w świetnym okresie dla kobiety, w dodatku mądrzejsza i silniejsza. Ciesz się tym.
    • cegehana Re: Dla wygadania i chyba ulgi... 14.08.21, 15:49
      W uczuciach nie ma mowy racjonalności. Nie jesteś lepszą ani gorszą od tamtej po prostu w tym miejscu i czasie nie piknelo. Raczej bym tej kobiecie - zdradzanej w ciąży - tych zdjęć ze śluby nie zazdroscila. Jak emocje opadną to cała sytuacja może być cennym doświadczeniem życiowym.
      • bominka Re: Dla wygadania i chyba ulgi... 14.08.21, 18:20
        Wez to wytłumacz sobie inaczej. Twój były wpadł po uszy,bo potomstwa nie chciał,a jednak tamta zaciążyła i złapała go na dzieciaka. Teraz będzie wiódł życie jakiego sobie nie życzył.
        Niech ta chwila trwa,tu już nie b3dz6ie mógł się wymiksować..
    • jedn0raz0w0 Re: Dla wygadania i chyba ulgi... 14.08.21, 18:44
      Nie, ona nie jest lepsza tylko albo ma dużo większy tupet albo jest kretynką, jedno drugiego nie wyklucza. Przecież pani zaciążyła i poślubiła gościa u którego nigdy wcześniej nie była w domu (no bo mieszkaliście razem), czyli albo wiedziała ze pan w związku i miała plan go wyjąć na ciążę, albo bezdennie głupia i łykała jakiś kit cały ten czas.
      To tak, jakby Ci ktoś w pracy świnię podłożył i specjalnie np. zniszczył ważne dla Ciebie dokumenty zeby Ci narobić kłopotów i wskoczyć na Twoją pozycję. Nad wieloma rzeczami mogłabyś dumać, ale nie nad tym, w czym ta osoba jest od Ciebie lepsza.
    • lauren6 Re: Dla wygadania i chyba ulgi... 14.08.21, 19:19
      Po prostu to był przechodzony związek, który powinien się zakończyć kilka lat temu. Nie pasowaliście do siebie. Z Tobą nie jest nic nie tak, poza tym, że mogłaś to zakończyć dużo wcześniej, zamiast tkwić przy facecie, który wpędzał Cię w przysłowiowe lata.

      Na Twoim miejscu cieszyłabym się, że Twoją drugą połówką nie okazał się mezczyzna, który zdradzał swoją partnerkę i równolegle sypiał z dwiema kobietami, bo nie miał jaj by zakończyć stary związek. Ty się od niego uwolniłaś, a tamta będzie uwiązana do zdradzacza dzieckiem. Za kilka lat to ona będzie Cię wyszukiwać na fb i drżeć ze strachu, czy nie będziesz chciała odbić sobie z powrotem misia-pysia.
    • hrabina_niczyja Re: Dla wygadania i chyba ulgi... 14.08.21, 19:38
      Bardzo mi przykro i naprawdę szczerze ci współczuję. Cóż, samo życie, po prostu byłaś na przeczekanie, z braku lepszej opcji, a nie byłaś kobieta, z którą ten facet chciał coś więcej. To boli. Mam nadzieję, że odzyskasz spokój i spotkasz kogoś fajnego i wartościowego. Trzymaj się 😘
    • pani_tau Re: Dla wygadania i chyba ulgi... 14.08.21, 19:49
      A tam od razu lepsza. Znam przypadek, w którym kobieta zostawiła fajnego męża dla typa, który był zdecydowanie i pod każdym względem dużo mniej atrakcyjny. Pierwszą reakcją, i moją i reszty znajomych było " Ej, co tu się odwaliło?" No ale tak zdecydowała i fertig. Nie wiem doprawdy jakby to miało umniejszać wartość porzuconego męża.
    • paskudek1 Re: Dla wygadania i chyba ulgi... 14.08.21, 19:56
      Jeżeli cie to pocieszy to nagle mogłabyś się obudzić po kilkunastu latach maleństwa, co prawda ze wzlotami i dołami ale wydawałoby się że udanego, zdradzona z wmanewrowana w trójkąt i uznana za najgorszą małżonkę na świecie ever. I w dodatku mogłabyś z tego guana wyjść dużo starsza niż jesteś.
      Młoda jesteś, głowa do góry, będzie jeszcze pięknie ❤️
    • ritual2019 Re: Dla wygadania i chyba ulgi... 14.08.21, 20:17
      Mam pretensje do eksa za zdradę i że ze mną nie chciał rodziny, a z panią farmaceutką szybko założył, że zdążyła zaciążyć do ślubu - jeszcze jak był w związku ze mną.


      I slusznie, ze masz zal. Boli ale przestanie. Nie mysl o tym jak o zmarnowanym czasie (oprocz tych 2 ostatnich lat), pomysl o tym jak o doswiadczeniu, zapewne tez nie wszystko bylo zle, a mieliscie tez fajny czas.
      Masz 33 lata, jestes wciaz mloda, mam nadzieje ze zdrowa tez wiec masz szanse przezyc przyjemnie zycie. Jesli bardzo chcesz rodzine z dziecmi to i to moze nadejsc, czesto gdy sie najmniej starasz.


      Mam pretensje do mojego otoczenia, zwłaszcza „psiapsiółek”, które niby nie były pewne, ale się domyślały, nie chciały mnie niepokoić itp. Kontakty już ucięłam.

      Rozumiem, tyle ze gdyby ci powiedzialy np 6 miesiecy wczesniej to co by to zmienilo? Ludzie czesto nie chca sie wtracac, milcza w takich sprawach. Jesli ucielas kontakty to ppstaraj sie o nowe kolezanki do spedzania czasu.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Dla wygadania i chyba ulgi... 14.08.21, 20:33
      Z jednego możeszsię cieszyć, że rozstaliscie się wtedy, gdy nie wiedzialaś o niczym.
      Tak to dobijajace, ze ktos kto mówil nie dla ciebie z inną ułożyl sobie życie inaczej.
      Ja bym to widziala tak, z tobą dorastal, miał swoje wyobrażenie o zwiazku, po 8 latach mu się odmieniło ale ciebie już przypisal do innego modelu życia i nie umiał przerzucić do innego zbioru.
      Dlatego dziewczyny dbajcie o swoje potrzeby i nie rezygnujcie dla kogoś ze swoich potrzeb.
      Tego niestety nie wie się w wieku dwudziestu często trzydziestu lat, ja doszlam do tego czego potrzebuje w okolicach 40 lat.
      Będzie cię to gryzlo długo, zajmij się swoim życiem na poważnie.
      Ucieczka w sport czy pracę jak widzisz dziala do kolejnego szoku.
      A jak za chwilę będzie slub, piękny dom, kolejne dzieci to jak ty nie będziesz miala czegos swojego to nie będzie wesoło.

    • koronka2012 Re: Dla wygadania i chyba ulgi... 14.08.21, 20:38
      jablkotloczone napisała:

      > Czy tamta jest lepsza?

      Absolutnie nie.
      Ona po prostu za zaczęła realizować własne plany na życie w momencie kiedy facet był oczadziały w fazie różowych okularów. Poszła na żywioł i zyskała przewagę. Zanim on ochłonął już był zaobrączkowanany, a ty zapewne długo dojrzewałaś do poważnych rozmów o przyszłości I dałaś się nabierać na plewy pt. „ po co komu papierek” bądź „dziecko..? może kiedyś”
      Ty po prostu przegapiłaś swój moment - ten kiedy facet był skłonny zrobić dla ciebie wszystko.

      > Co miała takiego, czego nie miałam ja?

      Zdrowy egoizm.
    • livia.kalina Re: Dla wygadania i chyba ulgi... 14.08.21, 23:19
      Ciesz się, ze się od kogoś takiego uwolniłaś. A tamtej raczej współczuj. Jak bardzo musi z nią być coś nie tak, ze wiąże się z kimś, kto działał na dwa fronty i mimo ciąży, nie planował po prostu zerwać z inną kobietą?
    • india-mia21 Re: Dla wygadania i chyba ulgi... 14.08.21, 23:23
      Bardzo Ci współczuję. Spokój wewnętrzny to niezwykle ważna rzecz. Mam nadzieję, że wkrótce go odnajdziesz

      Może porozmawiaj z tymi dwiema przyjaciółkami. Dla mnie przyjaźnie są niezwykle cenne. Szkoda przez pajaca stracić przyjaźń (o ile była prawdziwa).
    • rosapulchra-0 Re: Dla wygadania i chyba ulgi... 15.08.21, 00:01
      Przykro mi, że cię to spotkało.
      Ja też zostałam zdradzona przez męża. O fakcie dowiedziałam się zupełnie przypadkiem. U nas skończyło się to dla mnie depresją, którą zresztą mam do dzisiaj, na szczęście już opanowaną farmakologią.

      Z czyjej strony padła propozycja tej nocnej rozmowy Polaków?
      I na moje pani farmaceutka zaszła w ciążę bardzo świadomie, ale bez jego wiedzy.
    • igge Re: Dla wygadania i chyba ulgi... 15.08.21, 00:45
      Przytulam.
      Zapomnij.
      I tak chciałaś już przedtem ( przed info o ślubie i ciąży tej pani) rozstać się z nim i piszesz, że uczucie wasze się wypaliło.
      Tym bardziej facet niegodny uwagi. Bez sensu byłoby marnować sobie z nim życie.
      😘

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka