Dodaj do ulubionych

Nie wiem co ze sobą zrobić:/

15.08.21, 16:43
Ostatnio, a raczej od dłuższego czasu, coraz częściej źle się czułam, zwalałam to na brak kondycji, nawet wmawiałam sobie nerwicę itd. aż w końcu, korzystając z nieobecności rodziny, poszłam zrobić badania, żeby się uspokoić i z czystym sumieniem od września zabrać się za siebie… wyniki fatalne, ale wyjaśniają wszystkie objawy. Jedyne leczenie to poważna operacja (na pocieszenie usłyszałam, że teraz to już rutyna), nic nikomu nie chcę mówić póki co (tzn. mężowi, bo o reszcie nie ma mowy). Weekend spędziłam czytając o wszystkim w temacie, obejrzałam mnóstwo filmików, szukając jakiejś nadziei i chyba tylko się zdołowałam.
Jutro będę szukać lekarza ze szpitala, gdzie podobno będę musiała zrobić dodatkowe badania, może on będzie bardziej optymistyczny. Nie mogę sobie znaleźć miejsca, chodzę rozkojarzona, w dodatku ja nie potrafię chorować, mówić o swoich dolegliwościach nawet lekarzowi, nie umiem w NFZty, co dodatkowo mnie dołujeuncertain
Obserwuj wątek
    • elkas11 Re: Nie wiem co ze sobą zrobić:/ 15.08.21, 17:02
      Nic nie musisz. Jeżeli nie chcesz nikomu mówić, masz do tego prawo. Jedna zaufana osoba wystarczy. Możesz założyć sobie teczkę z wynikami badań, skierowaniami, terminami wizyt, przydatnymi telefonami itd. Dodatkowo dobrze jest od razu robić skany, później się przydają. Zrób sobie listę rzeczy do zrobienia i po kolei się nimi zajmuj. Znajdź sobie coś na oderwanie myśli - może kryminały, może fantastyka, może rękodzieło... Będzie dobrze.
    • iwles Re: Nie wiem co ze sobą zrobić:/ 15.08.21, 17:04

      Trzymam kciuki i życzę, żebyś jak najszybciej znalazła właściwą ścieżkę leczenia i oddała się w najlepsze ręce.
      Może warto się przełamać i z kimś porozmawiać? Wtedy okaże się, że nie taki diabeł straszny 🙂
    • mamtrzykotyidwa Re: Nie wiem co ze sobą zrobić:/ 15.08.21, 17:07
      Dobrze, że wreszcie wiesz co ci dolega, dobrze, że możesz to wyleczyć, więc działaj i się lecz.
      Skoro nie umiesz chorować, to działaj jak najszybciej aby mieć to za sobą i znowu dobrze się czuć.
      Mężowi jednak powiedz bo źle jest być samemu w takich chwilach.
    • brak_pomyslu17 Re: Nie wiem co ze sobą zrobić:/ 15.08.21, 17:14
      Współczuję. Dwa lata temu okazało się że muszę mieć zabieg, nic skomplikowanego czy obarczonego ryzykiem dużym. A i tak chodzilam po scianach. Wiem o czym piszesz.
      A co do nfz to roznie moze byc. O moim zabiegu mowili ze czeka się co najmniej dwa lata a ja miałam po dwoch mcach. Po prostu z ulicy się zapisalam ze skierowaniem.
      Przytulam i glowa do góry
    • z.szarych.stron Re: Nie wiem co ze sobą zrobić:/ 15.08.21, 17:27
      Jest szansa na operację i leczenie - to już są dobre wieści.
      Lekarz powiedział, że taki zabieg to obecnie rutyna - a więc drugi plusik, bo oni zazwyczaj lubią straszyć.
      Masz wsparcie - mąż, a więc jest plusik numer 3.
      Nie masz ochoty rozpowiadać - ok, nic nie mów reszcie rodziny - nie każdy potrafi dać wsparcie w takiej sytuacji. Niektórzy mogą różnie zareagować i przeciwnie, zasiać zwątpienie i panikę. Po co Ci telefony 5 razy dziennie, typu: co teraz? co dalej? jak się czujesz?
      Bywa, że czujemy się mocniejsi kiedy nie ma osób, które nad nami ''płaczą''...
      Zawsze możesz też zmienić zdanie i poinformować o sytuacji. Możesz ułożyć sobie plan leczenia i trzymać się tych punktów, odhaczać po kolei.
      Musisz to przetrawić, poukładać w głowie - nie da się inaczej. Trzymam kciuki smile
    • nawoyka Re: Nie wiem co ze sobą zrobić:/ 15.08.21, 17:29
      Jeśli rutyna to już dobrze brzmi. Wiadomo, że dla Ciebie to trudne. Nie może być inaczej a rozmawiać z nikim nie musisz. Też z nikim na temat moich operacji nie rozmawiałam. Z nikim poza lekarzami oczywiście. Oni są od tego aby rozwiać wątpliwość i wszystko wyjaśnić. Jeśli bardzo się boisz albo nie jesteś pewna słuszność diagnozy idź na wizytę do innego lekarza. Dasz radę bo nie masz wyjścia!
    • katiemorag Re: Nie wiem co ze sobą zrobić:/ 16.08.21, 09:02
      Umów sie na operacje. Nie zwlekaj z tym. Ja miałam mieć operacje pęcherzyka zolciowego. Usunięcie. Wyniki kiepskie i kiepskie samopoczucie. Cała rodzina mnie straszyła, ze po co, dlaczego, będą komplikacje… dopóki nie jeżdżę z bólami do szpitala do warto czekac. Zapisałam się na operacje w sumie wbrew woli rodziny. Jak się okazało zostałam przyjęta już z żółtaczka i ostatni tydzień przed operacja mogłam jeść tylko płatki owsiane. Czasami organ jest znoszony a nie daje widocznych objawow.
    • rb_111222333 Re: Nie wiem co ze sobą zrobić:/ 16.08.21, 09:03
      Moja matka ukrywała przede mną swoje ciężkie choroby. Dla mnie to było bardzo męczące - nie można być wsparciem dla takiej chorej. Nawet nie chodzi o pocieszanie, czy wspieranie - jeśli ktoś nie chce, ale nawet o nie zawracanie głowy pierdołami, jeśli ktoś jest w trakcie poważnej diagnozy. Zdrowia życzę i otwartości na bliskich.
      • mia_mia Re: Nie wiem co ze sobą zrobić:/ 16.08.21, 09:37
        Moja jak powiedziałam kiedyś, że boli mnie głowa, a potem poszłam spać i nieodebrałam telefonu zadzwoniła pod 112, tylko cudem nie miałam pod domem policji i straży pożarnej.
        Kiedy wyjeżdża oczekuje, że przynajmniej dwa razy dziennie będę dzwoniła do ojca, plus jej telefony, plus telefony siostry, a najlepiej to żeby ktoś z nim mieszkał pod jej nieobecność (ojciec jest schorowany, ale w 100% pełnosprawny).
        Nawet jeśli robi to w dobrych intencjach to najdelikatniej mówiąc uciążliwe plus oczywiście milion porad wyczytanych w internecie.
    • ela.dzi Re: Nie wiem co ze sobą zrobić:/ 16.08.21, 09:15
      Najważniejsze, że wiesz na czym stoisz. Daj sobie czas na obycie się z tematem i tak jak już było powiedziane potraktuj to jak kolejne zadanie do wykonania. Może być wyboiście, ale najważniejsze, żeby udało się zrealizować plan. Dużo zdrowia i trzymaj się !
    • jeste_m_sobie Re: Nie wiem co ze sobą zrobić:/ 16.08.21, 09:18
      Uczucie, iż Twój organizm niedomaga i Ci nie służy, a Ty nie wiesz dlaczego i wydaje ci się, że to lenistwo - to jedno z najgorszych uczuć na świecie. Znam z doświadczenia. Więc diagnoza i plan leczenia to już jest duży krok naprzód! Choroby zwykle same nie mijają tylko się rozwijają, więc im szybciej się zabierzesz za siebie, tym lepiej. Ludzie dookoła też mają mnóstwo chorób, tylko niekoniecznie się tym chwalą. Może jednak warto z kimś porozmawiać?
        • mia_mia Re: Nie wiem co ze sobą zrobić:/ 16.08.21, 09:49
          Musiałabym wziąć na siebie obowiązek dodatkowych kilku rozmów dziennie, niezapowiedziane wizyty, żeby upewnić się czy nadal żyję plus jeszcze pocieszanie innych, że będzie dobrze. To niczego nie ułatwi. Mężowi powiem, ale jak będę po rozmowie z lekarzem i będę wiedziała więcej, znała jakieś ramy czasowe.
          • eukaliptusy Re: Nie wiem co ze sobą zrobić:/ 16.08.21, 10:08
            Rozumiem dlaczego nie chcesz powiedzieć rodzinie. Nie udzielają ci wparcia, natomiast obarczają cię własnymi lękami i ty się musisz nimi zajmować. Wymyślają co tobie jest potrzebne i co robić, żeby ich lęk się zmniejszył. A nie ma rozmowy o tym jak wszyscy się czują i jasnych granic co jest a co jest twoje.
            Jeśli masz takie doświadczenia, to nic dziwnego, że czujesz, że zawsze musisz sobie sama radzić.
            Dobrze, że tu piszesz.
            Dobrze by było gdybys z kimś mogła rozmawiać na bieżąco. To może przerodzić się w głębszy kryzys dla ciebie.

            Czy mąż potrafi cię wesprzeć? Czy masz kogoś jeszcze?
        • bergamotka77 Re: Nie wiem co ze sobą zrobić:/ 16.08.21, 23:49
          Mia dopiero to przeczytałam. Trzymaj się, bedzie dobrze, uwierz. Ja z gatunku tych, które klepią od razu o problemie, który mam swoim bliskim czyli mężowi i mamie czy rodzicom obojgu oraz bratu. Łatwiej mi gdy podzielę się tym, co mnie gnebi w myśl zasady "co dwie głowy to nie jedna". Do tego czasem brat kogoś zna ze służby zdrowia kto może pomóc czy jest specjalista w danej dziedzinie. Robimy burzę mózgów po kolei jak działać, gdzie zasięgnąć opinii. Ale rób tak jak tobie jest lepiej, znasz swoich bliskich najlepiej i nadmierne jojczenie nie pomaga. Dasz radę, jesteś ematka w końcu a my w zdrowotne kwestie umiemy smile Tez mam ostatnio pewne problemy zdrowotne i badania przede mną ale cóż, takie życie. Dużo zdrowia ci życzę i pomyślnego rozwiązania problemów zdrowotnych.
    • hexella Re: Nie wiem co ze sobą zrobić:/ 16.08.21, 10:38
      Jeśli lekarz powiedział, że to rutyna to czepiłabym się tego słowa. Czasem początek jest przerażający, a potem przekuwa się lęk na działanie i ostatecznie pokonuje wroga. Tego Ci życzę. I nie czytaj informacji po necie zanim nie usłyszysz konkretów od lekarza. Zwykle ludzie, którym walka z choroba idzie jak z płatka nie rozpisują się po internetach, znajdziesz tam głównie ciężkie historie.
    • magdallenac Re: Nie wiem co ze sobą zrobić:/ 16.08.21, 12:35
      7 lat temu przeszlam dokladnie to samo- koszmarne wyniki i skierowanie na histerektomie. Najwiekszy blad, ktory popelnilam, to przetrzasanie internetow w poszukiwaniu doswiadczen innych kobiet. Nic z tego, co mialo sie stac sie nie stalo, ja jestem zdrowa jak ryba, czuje sie swietnie i tak tez wygladam (mialam utyc) Lekarz mowi, ze rutyna, to znaczy, ze rutyna😉Trzymaj sie i glowa do gory!
    • mia_mia Re: Nie wiem co ze sobą zrobić:/ 18.08.21, 19:17
      Dzięki za kciuki, pomogłysmile
      Na podstawie tamtych wyników lekarz wypisał skierowanie do szpitala, ale widząc moje przerażenie sytuacją zgodził się zrobić badanie jeszcze raz (nie miał na to zarezerwowanego czasu), jemu wyszły lepsze wyniki (oby to on miał rację, ale pewnie sprawdzę u trzeciego), więc umówiliśmy się na częste kontrole i na tej podstawie będziemy podejmować decyzje. Także póki co dostałam czas do grudnia, a jakby coś się działo mam zgłosić się do szpitala.
      Żeby nie było nudno wynalazł mi jeszcze dwie inne choroby, ale do kontrolowania lekami.
    • edka12 Re: Nie wiem co ze sobą zrobić:/ 18.08.21, 19:46
      Trzymam kciuki za dobre wyniki i życzę zdrowia, ale z mężem może pogadaj. Kilka lat temu byłam w odwrotnej sytuacji, mąż poważnie chorował, niczego mi nie powiedział, dowiedziałam się dużo później (już po terapii). Bardzo to przeżyłam i do dzisiaj "gdzieś" to we mnie siedzi. Nie było tak, że niczego nie zauważałam, ale wszelkie moje pytania zbywał w różny sposób, czasami mało sympatycznie. Dzisiaj rozumiem, że się bardzo źle czuł, wtedy różne myśli mi przychodziły do głowy, łącznie z rozwodem. Tak więc - to nie jest dobry sposób. Nie chroni ani chorego, ani bliskiej osoby. Ale oczywiście każda sytuacja jest inna i decyzja należy do ciebie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka