Dodaj do ulubionych

Jak być kwiatem lotosu

18.08.21, 11:36
czyli co was uspokaja, relaksuje, wycisza.
Czasem w wątkach o zdrowym trybie życia pada stwierdzenie "unikam stresów". Jak można to zrobić?
Życie jest, jakie jest, reaguje na rożne sytuacje mniej lub bardziej emocjonalnie, nie umiem przewidzieć jak zareaguję albo sobie tego zaplanować, rożne rzeczy wytrącają mnie z równowagi.
Mam też dwa problemy zdrowotne, lekarz od jednego powiedział, ze cos tam robimy, ale trochę stresu czy obniżenia odporności i to wróci. A w drugiej sprawie sama widzę, ze sytuacje stresujące powodują zwiększenie dolegliwości.
Więc pytam się jak ja mam to zrobić, przecież nie zamknę się w piwnicy( piwnica tez mnie wkurza)
Czy można to w ogole samemu wypracować?
Obserwuj wątek
    • primula.alpicola Re: Jak być kwiatem lotosu 18.08.21, 11:53
      Stresów nie unikniesz, możesz jedynie nauczyć się kontrolować swoje reakcje .
      Będę nudna, mówiłam to sto razy: sport. Umiarkowany, bo codzienny HIIT na pewno nie pomoże. Joga i Pilates byłyby idealne, umiarkowane cardio.
      Techniki relaksacyjne- nudne i trudno to wprowadzić w codzienną rutynę, ale pomaga. Na youtube mnóstwo.
      Masz hobby? Dobrze śpisz? Kochasz i jesteś kochana? Nie masz poważnych problemów finansowych? To takie podstawy, dobrze, jak odpowiedź na wszystko brzmi "tak" smile
      Nie wiem czy dasz radę sama, może trzeba by spróbować z fachowcem?

      Ja, jak, mi się zbiera na dołki i rozpaczy z powodu kondycji ludzkości/klimatu/pandemii/upływu czasu/uchodźców/schronisk dla zwierząt/ handlu żywym towarem/wstaw dowolne- egoistycznie i świadomie skupiam się na sobie i najbliższych; kupuję nowe perfumy albo obczajam co tam w modzie piszczy. Trochę pomaga takie wyparcie, powierzchownie, ale jednak.

    • conena Re: Jak być kwiatem lotosu 18.08.21, 11:54
      ja lubię masaże, działają na mnie bardzo relaksująco. nie sprawdziła mi się refleksologia, cholernie mnie bolało i nie wróciłam więcej.
      oraz ruch, a to już każdy wg możliwości.

      poza tym uważam, że stres jest nie do wyeliminowania i trzeba go oswoić oraz włączyć tryb olewactwa, mniej ważne sprawy zlewać, przejmować się grubszymi sprawami, przy czym skalę samemu trzeba sobie opracować.
    • extereso Re: Jak być kwiatem lotosu 18.08.21, 11:54
      To co triss mówi. No i odkąd często ( dwa razy w tygodniu) chodzę na saunę, medytuje, spaceruję regularnie, stres mnie rzadko dopada. To praktykuję już kilkanaście lat, mam wrażenie że na stałe zmieniłam się z nerwusa w kwiat lotosu.
    • hexella Re: Jak być kwiatem lotosu 18.08.21, 11:54
      "Unikanie stresu" przychodzi łatwiej ludziom z określonym rysem charakteru oraz tym, którzy nie mają poważnych problemów. Jedni mają wywalone na wszystko - ja i mój kot (on jest moim mistrzem zen), inni przejmują się drobiazgami, chociaż wiedzą, że nie warto. Ale każdego w sytuacji zagrożenia zdrowia (swojego lub bliskich) pożre stres - tu nie ma siły.
      Mnie bardzo pomaga myślenie racjonalne o problemie i szacowanie skutków istnienia tego problemu w skali makro, z długim horyzontem czasowym. Wtedy często z dramatu wychodzi mi bagatelasmile
    • ludzikmichelin4245 Re: Jak być kwiatem lotosu 18.08.21, 11:57
      U mnie się sprawdziło kilka rzeczy, ale to pewnie takie oczywistości
      1) bieganie - cudowny reset
      2) joga
      3) nieczytanie wiadomości
      4) spacery wśród zieleni
      5) małe stałe rytuały, w stylu: w środę zawsze chodzę do ulubionej kawiarni czytać książkę

      Są też techniki, głównie oddechowe, by uspokoić się "na cito".


    • snakelilith Re: Jak być kwiatem lotosu 18.08.21, 12:13
      Moje sposoby:

      1. Spacery, ale bez presji wykonania zadania. Czyli też nie na zakupy, czy w inym konkretnym celu. Idę połazić, gapię się na przyrodę, gdzie dojdę nieważne, resetują przy tym głowę. Idealnie jest nad morzem, na długiej bezludnej plaży.

      2. Autogenny trening. Warto się nauczyć, bo to działa. Trzeba tylko mieć cierpliwość i spróbować. NIe ma szybkiego, cudownego sposobu na odsteresowanie się.

      3. Odcięcie się od rajców i zasada Scarlett Ohary "pomyślę o tym jutro". Większość problemów następnego dnia znacznie maleje, z góry robi się kupka. Zatrzymać myśli, nie mielić, nie rozstrząsać, nie stymulować wyobraźni. Jak coś męczy, to znak drogowy STOP przed oczy, a jak już nie można inaczej, to zapisać uporczywą myśl w punktach na kartce i odłożyć na do jutra.
    • piataziuta Re: Jak być kwiatem lotosu 18.08.21, 12:30
      >czyli co was uspokaja, relaksuje, wycisza.

      aktualnie raczej nic/niewiele

      >Czasem w wątkach o zdrowym trybie życia pada stwierdzenie "unikam stresów". Jak można to zrobić?

      niedasie

      >Życie jest, jakie jest, reaguje na rożne sytuacje mniej lub bardziej emocjonalnie, nie umiem przewidzieć jak >zareaguję albo sobie tego zaplanować, rożne rzeczy wytrącają mnie z równowagi.
      >Mam też dwa problemy zdrowotne, lekarz od jednego powiedział, ze cos tam robimy, ale trochę stresu czy >obniżenia odporności i to wróci. A w drugiej sprawie sama widzę, ze sytuacje stresujące powodują zwiększenie >dolegliwości.
      >Więc pytam się jak ja mam to zrobić, przecież nie zamknę się w piwnicy( piwnica tez mnie wkurza)
      >Czy można to w ogole samemu wypracować?

      Miałam sama taki wątek (po raz kolejny) założyć, ale stwierdziłam, że to i tak nic nie da. tongue_out Rzycie.

      Ja dziś przepedałuję ze 20km. To żmudne, nudne, zajmie z godzinę, podczas której trudno się korzysta ze smartfona. tongue_out
      Potem popływam - też nudne.
      Być może to "nudne" trochę pomaga (musi być nudne i w miarę przyjemne, a nie nudne jak sprzątanie).
    • po-trafie Re: Jak być kwiatem lotosu 18.08.21, 13:01
      1. Terapia, pracujaca nad tym by nauczyc sie swoj spokoj priorytetyzowac. Powyzej pieniedzy, zobowiazan, oczekiwan.
      2. Dzieki narzedziom wypracowanym w czasie terapii, wdrazac coraz wiecej zmian w zyciu. Zmian stawiajacych swoj sen, swoje zdrowie i swoj spokoj na pierwszym miejscu.

      W praktyce:
      - zaczelam bardzo czesto mowic „nie”. Nie spotkam sie w weekend, nie odwiedze kogostam mimo ze mam czas, nie pomoge w czymstam, nie zajme sie czymstam;
      - zaczelam mowic „nie” albo „tak, bardzo chetnie, ale nie na jutro tylko za 2 tygodnie” w pracy.
      - zaczelam czesciej i w pracy i w zyciu osobistym pytac ludzi, co oni zamierzaja zrobic ze swoim problemem i jak chcieliby go rozwiazac, zamiast brac szukanie rozwiazan na siebie.
      - biore na siebie obciazenie na 60-70% mozliwosvi, zostawiam wolny czas, margines.
      - regularnie, dzien w dzien, znajduje czas na rytualy ktore mnie relaksuja i regeneruja: czytanie, ruch, robienie na drutach, kapiel z zapachowa swieczka, sluchanie muzyki ktora lubie itp
      - dbam o zdrowie. jem lekko, regularnie, z przewaga warzyw, owocow, kasz, orzechow. Biore witaminy. Ruszam sie, rozciagam, gleboko oddycham, medytuje, podnosze ciezary, chodze na sauny, masaze, robie badania profilaktyczne. pije duzo wody.

      Wszystko to razem zamienilo mnie z osoby majacej ataki paniki, problemy ze snem, wrzody zoladka, nerwobole i stojacej na granicy nadcisnienia w.. spokojna osobe. Czuje ze mam duzo sil, pojemnosci, ze nawet jesli zycie mi rzuci klody pod nogi, to mam zapas sil ktory pozwoli mi ciezszy moment przetrwac.
      Paradoksalnie, im czesciej zaczelam wpracy unikac przepracowywania sie, tym bardziej mnie awansuja big_grin
    • bi_scotti Re: Jak być kwiatem lotosu 18.08.21, 14:18
      Gdy swiat sie wali, musze sie przespac. Chocby 20 minut nap. Potem moge stawic czolo kazdemu stress, kazdej "wielkiej sprawie/katastrofie". Zawsze tak mialam - im wiekszy stress, tym wieksza potrzeba snu lub chociaz drzemeczki. Moja Najstarsza ma dokladnie tak samo - gdy wracala ze szkoly i zagrzebywala w koc, wiedzielismy, ze cos tam nie poszlo po jej mysli. Po 30-40 minutach nap ... life was good again smile Ja wiem, ze nie kazdy tak moze wiec blogoslawie Matke Nature za ten dar - bardzo pomaga cale zycie. Cheers.
    • berdebul Re: Jak być kwiatem lotosu 18.08.21, 17:29
      Woda. Najchętniej naturalne zbiorniki, ale wystarcza wanna i 2h seans z pianą, ostatecznie miska z wodą i moczenie stop. Ewidentnie moi przodkowie nie zeszli z drzew, tylko wypełzli z wody. wink
    • buldog2 Re: Jak być kwiatem lotosu 18.08.21, 19:48
      Polecanej książki nie znam, zajrzałem tylko do spisu treści, odnoszę wrażenie, że autor zaleca zmniejszenie reakcji na świat.
      Kwiat lotosu ("bądź jak kwiat lotosu nad bagnem życia" itd.) to joga. Też oddzielenie od świata.
      Jednak jeśli coś nas porusza, odpłynąć, oddzielić raczej się nie da (po mnisiemu zamknąć się w jakiejś skorupie), warto spróbować inaczej.
      Tak jak również powiedziano tutaj, można obserwować własne reakcje, myśli. Nie zajmować się postawionym przedmiotem medytacji (joga), nie narzucać go i odrzucać resztę, tylko tę resztę obserwować.
      Jakiś czas robiłem to i wiem, że się sprawdza - "myśli dokuczające" jeśli nie znikają, to stają się mniej dokuczliwe, w końcu wypalają się, powoli blakną. Na ich miejsce przychodzą inne i z nimi wszystkimi trzeba postępować tak samo.
      Po pewnym czasie, po dwóch tygodniach, może miesiącu, świat uspokaja się. Nie jest za ścianą, tylko uspokaja się. Ale też traci wcześniejszy koloryt, bo zmienia się myślenie i wartościowanie emocji. Uspokajają się reakcje.

      To, najogólniej mówiąc, podejście buddyjskie, w wersji dzen (dopisałem tu coś o ewolucji - hinajana, mahajana itd. - uwagi niepotrzebne tutaj, tę informację chcę dodać. To samo gestalt - też blisko, ale to jeszcze coś, coś wyrozumowanego, jak wiele innych podejść stawia obraz świata i człowieka przed człowiekiem i światem - znaczy nierekomendacja).

      Jeśli chodzi o to, co już zebrało się w ciele, to wysiłek. Polecam pływanie - bo cudowne zmęczenie obejmuje całe ciało. Bardzo fajne są rolki. Z tego co słyszałem, ćwiczenia jogi to dłuższa sprawa i nie wierzę, by takie powiększenie możliwości ciała można było osiągnąć ot tak, w czasie kursu.
      • buldog2 Re: Jak być kwiatem lotosu 18.08.21, 22:48
        youtu.be/8ijJNYjgCWk
        youtu.be/H9_zF6pEi5M

        Znaczy zlepienie się ze światem, które nie boli (a nie zamknięcie się we własnej bańce - metoda jogi, tak też robią, droga jogi, to droga dominacji nad światem).

        Wielokrotnie szukałem definicji jazzu (nie chodzi o amerykańskie mody i wygłupy, tylko o istotę jazzu, z odrąbanymi naleciałościami typu Gershwin, bibop itd.). Znalazłem kilka i żadna mi nie odpowiadała. Jest wśród nich taka, która mówi, że jazz to muzyka z brzucha (nie z głowy). Coś w tym jest, jazz to nie muzyka akademicka, z regułami itd., może być i taka, która jest jej zaprzeczeniem (zaprzeczeniem logicznej konstrukcji, reguł). Ale to stwierdzenie mi nie wystarcza. Chaos jest zaprzeczeniem wszystkiego, ale chaos to nie muzyka.

        Tak jak w matematyce, kiedy mówimy "następujące warunki są równoważne" i jeśli identyczność warunków nie jest oczywista, mamy definicję.

        Wracając do jazzu i medytacji odnoszę wrażenie, że to ekspresja tego co aktualnie dzieje się w umyśle, w ciele i że, w odróżnieniu od medytacji zen, tutaj człowiek robi (gra) to co w nim jest. Taki "strumień świadomości i nieświadomości" wyrażony w muzyce. Pomaga. Wiadomo, sztuka wyciąga z człowieka to co w nim siedzi, często oczyszcza.

        Znów Bielsko latem
        roześmiane, biegnące
        w gorącej nocy.

        Oczyszcza, często ale nie zawsze. Przykładem artysta z opowiadania Riunoske Akutagawy "Męki piekła" (oryginalny tytuł jest trochę inny, ale ta wersja mi się podoba). Tu sztuka artysty nie oczyszcza, ale już czytelnika - tak : )
        Męki piekła, tu: u.pcloud.link/publink/show?code=XZbTzJXZsPLwCi0wi4536foqKMSNduDpDSwX
        (chyba już pokazywałem, ale warto powtórzyć)
    • str8.up Re: Jak być kwiatem lotosu 18.08.21, 21:39
      W pracy - nie brać na siebie więcej obowiązków niż konieczne minimum.
      W domu - wyrzygiwać to co leży na sercu bez zbędnej zwłoki i chodzić spać bez ciężaru. A jak ciężaru nie da się wyeliminować, to seks może pomóc (to tak pół żartem pół serio, każda aktywność fizyczna pomaga odsunąć myśli od problemu).
      W czasie wolnym - szanować czas wolny. Nie myśleć, że zaraz trzeba iść spać, a jutro znowu do roboty albo że jutro poniedziałek albo że to ostatni dzień urlopu itd.

      A tak naprawdę, to w unikaniu stresów pomaga przede wszystkim to, co już ktoś wcześniej napisał - brak poważnych problemów (obiektywnie poważnych, typu ciężka choroba, utrata pracy, a nie, że mąż znowu robi nadgodziny a może, to nie nadgodziny, tylko bzyka grubą z księgowości) i odpowiednie usposobienie (czyli mam wy*ebane na wszystko).
    • tyggrysio Re: Jak być kwiatem lotosu 18.08.21, 21:58
      Nauczenie sie nazywania emocji i rozpoznawania momentow, kiedy zaczynasz sie stresowac. Wtedy mozna przywolac/zwizualizowac (jak to dziwnie brzmi...) bezpieczne miejsce.
      Zeby umiec to zrobic, trzeba cwiczyc - czyli np wlaczac sobie codziennie czy co drugi dzien medytacje z przewodnikiem, ktory Ci mowi, co masz sobie wyobrazic, ze szczegolami. Mozg sie uczy, ze to bezpieczne miejsce i pozwala ogarnac stres.

      Cwiczenia fizyczne obnizaja ogolny poziom stresu, wiec tez sa dobre, ale w samej stresujacej sytuacji nie pomoga.
      • buldog2 Re: Jak być kwiatem lotosu 18.08.21, 22:13
        Ale to jest wyłącznie objawowe (trening autogenny też). Zabawa w której umawiamy się (wmawiamy sobie), że coś jest okiełznane, obłaskawione.
        Zamknąć jak dżinna w butelce, zdystansować się, uciec, oddzielić się od problemu - ale od tego on się nie zmniejszy, tylko będzie gdzieś zamknięty. Można go zwizualizować w klatce - ale w ten sposób nie da się zlikwidować go.
        Ból czy "problem" trzeba przeżyć, przywołując go do świadomości, nie spychając na ubocze.
        • tyggrysio Re: Jak być kwiatem lotosu 18.08.21, 22:41
          W stresie niekoniecznie lepiej rozwiazuje sie problemy. Czasem tez system zagrozenia aktywuje sie za bardzo - ta technika z wizualizacja bardzo sie wtedy przydaje. Jak sie podejdzie ze spokojem, to moze byc latwiej ogarnac stresujaca sytuacje albo rozwiazac problem.
    • malia Re: Jak być kwiatem lotosu 19.08.21, 10:30
      Dziękuję wam za pomysły, nie pozostaje mi nic innego niz stawać się tym pieprzonym kwiatem na cholernym jeziorze.
      Na codzien nie nigdzie nie pędzę, jestem leniwa bula lubiąca odpoczywać, nie mam większych problemow. Ale zauważyłam , ze z wiekiem mam coraz krótszy lont i nawet mała pierdoła doprowadza mnie do nerwicy.
      Przykład - remontujemy pokój, cos nie wyszło, dla mnie to już powód do nerwów i złego nastroju, dla chłopa nic wielkiego, przedłuży sie o kilka dni i będzie zrobione dobrze. Kiedyś mogłam sobie koczować w takim remontowym bajzlu dowolnie długo z czytając książkę i nic mnie nie ruszało, a teraz o mało nie odgryzłam sobie głowy ze złości, chociaż wina była niczyja.
      Druga rzecz, to rozpamiętywanie nawet najmniejszych potknięć i wyolbrzymianie ich w nieskończoność.
      Nic to, bede próbować, byłam dzisiaj na dlugim spacerze z psem, teraz idę ogarniać syf poremontowy i postaram sie nie kopać każdej lezącej rzeczy

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka