Dodaj do ulubionych

Jak nie zniszczyć rodzeństwa?

19.08.21, 12:34
Czytam rady, jakie dajecie w wątku o patchworkowej rodzinie i zastanawiam się, czy na dwójkę i więcej dzieci pod jednym dachem jest jakaś metoda.

Znam może trzy rodzeństwa, które się dogadują jako dorośli ludzie, cała reszta jest albo w stanie wojny albo widują się z okazji świąt, ślubów i pogrzebów. W dzieciństwie wszystko ok, w wieku nastoletnim zaczynają się problemy, jako dorośli nie chcą już mieć ze sobą wiele wspólnego. Często wynikało to z olewczego stosunku najbliższej rodziny do problemów, jakie zaczynały się pojawiać i konfliktów, które eskalowały. Z drugiej strony, są przecież rodzeństwa, które w dorosłości potrafią się komunikować, chcą spędzać wspólnie czas i są dla siebie dużym wsparciem.

Zastanawia mnie, jak powinni zachowywać się mądrzy rodzice? Możecie powiedzieć na przykładach własnych lub waszych rodziców, jak działać, albo czego absolutnie nie robić?
Obserwuj wątek
      • kubek0802 Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 19.08.21, 13:20
        Wypowiem się wyłącznie jako obserwator, bo u mnie od kilku pokoleń jedynactwo w modzie. Babcia, mama, ja, mój syn. Otóż myślę że w wielu przypadkach nie sprawdziło się powiedzenie "sprawiedliwie nie znaczy po równo".
          • memphis90 Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 19.08.21, 15:11
            >Znane mi rodzeństwa jednak chyba >wolałyby po równo
            Czyli jak jednemu rozwala się buty, to nie dostanie kolejnych, bo rodzeństwu jeszcze nie rozpadły się buty? A jesli ma wadę stop i potrzebuje specjalistycznych, drogich butów, to rodzeństwu trzeba kupic takie same, albo przynajmniej równie drogie? I nie można kupić prezentów gwiazdkowych wg tego, co dzieci chcą, bo ma być po równo? Bez sensu....
            • margerytka73 Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 19.08.21, 15:32
              memphis90 napisała:

              > >Znane mi rodzeństwa jednak chyba >wolałyby po równo
              > Czyli jak jednemu rozwala się buty, to nie dostanie kolejnych, bo rodzeństwu je
              > szcze nie rozpadły się buty? A jesli ma wadę stop i potrzebuje specjalistycznyc
              > h, drogich butów, to rodzeństwu trzeba kupic takie same, albo przynajmniej równ
              > ie drogie? I nie można kupić prezentów gwiazdkowych wg tego, co dzieci chcą, bo
              > ma być po równo? Bez sensu....

              Argument od razu o chorym dziecku jest tego samego kalibru co fakt, że ktoś w wieku 40 lat mieszka z rodzicami, bo navpewno są niedolęzni i nie ma kto przejąć pracy na roli big_grin
              A dzieci mają być chowane tak, aby żadno nie było faworyzowane w głupi sposóbtongue_out
            • m_incubo Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 19.08.21, 20:39
              Nie kochana.
              Jak jedno dostaje utrzymanie na studiach (o ile w ogóle) po czym idzie na swoje, to drugie też powinno dostać wykształcenie o iść na swoje, a nie jeszcze do tego mieszkanie, pożyczkę, darmowe obiady i pomoc przy dzieciach, bo takie biedne, a to pierwsze sobie radzi samo świetnie, więc o co niby chodzi.
              Udajesz, że nie rozumiesz?
              Na pewno potrafisz sama znaleźć jakiś przykład, który będzie pasował przy młodszych dzieciach.
              Ja też słyszałam, że sobie super radzę w szkole, na uczelni, więc było oczywiste, że nie mam żadnych problemów i nie należy się interesować czy mam, natomiast mój starszy brat ślizgał się to tu, to tam, szkoły rzucał, prace zmieniał i zawsze trzeba było poratować i obiad jeszcze pod nos podać.
              I nawet nie musiał po obiedzie zmywać, bo jak to tak, chłopak do garów smile
        • arthwen Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 19.08.21, 15:05
          Która się w przypadku rodzeństwa bardzo często NIE sprawdza.
          Bo po równo to po równo, a "sprawiedliwie" w tym przypadku jest uznaniowe, a jak uznaniowe to bardzo łatwo o faworyzowanie. Rodzicowi może się wydawać, że jest sprawiedliwe, bo ten ukochany synuś sobie gorzej radzi, więc trzeba go bardziej wspomóc, ale w takim wypadku ta sprawiedliwość jest zdecydowanie lewa.
        • ludzikmichelin4245 Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 19.08.21, 14:23
          W dorosłym życiu:

          1) manipulowanie dziećmi i ich wywiązywaniem się z obowiązków wobec rodziców-seniorów (np. "Zosia to ostatnio przyjechała z upieczonym ciastem i posprzątała łazienkę, a ty nawet nie raczysz zadzwonić"
          2) ingerowanie rodziców w dorosłe konflikty między rodzeństwem (na przykład finansowe) i opowiadanie się za którąś ze stron

          Za dzieciaka:

          1) brak dbałości o rodzinny quality time: wyjazdy, wyjścia, wspólne rytuały domowe
          2) zbyt duża różnica wieku między rodzeństwem (owszem, nie zawsze ma się na to wpływ)
          3) obciążanie starszego rodzeństwa opieką nad młodszym
          4) niewydolność wychowawcza skutkująca przejmowaniem przez starsze rodzeństwo roli rodzica
          5) ogólna dysfunkcyjność domu, skutkująca tym, że każde z rodzeństwa jak tylko już może, to spiernicza jak najdalej, aż się kurzy
          6) porównywanie dzieci, faworyzowanie, poświęcanie uwagi tylko w nagrodę za osiągnięcia
          7) brak kształtowania umiejętności budowania bliskości


    • margerytka73 Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 19.08.21, 13:32
      sajant napisał(a):


      >
      > Zastanawia mnie, jak powinni zachowywać się mądrzy rodzice? Możecie powiedzieć
      > na przykładach własnych lub waszych rodziców, jak działać, albo czego absolutni
      > e nie robić?
      Rady Ci nie dam, ale zaraz Ci tu jedna taka napisze, ze widać znasz same patologie bo to nie jest normalen
      • joana012 Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 19.08.21, 13:52
        Najlepsza rada to dbać o relacje w ogóle. Czyli miłość i szacunek między rodzicami i nauka szacunku do innych osób, nauka rozwią, ywania konfliktów najlepiej na własnym przykładzie.
        Warczenie na małżonka, sąsiada, nauczycieli czy kto tam jest w otoczeniu dzieci, nie sprzyja dobrym relacjom między rodzeństwem
      • memphis90 Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 19.08.21, 15:17
        O, czyli trafiłam celnie! Tak, odmieniana przez wszystkie przypadki "glęboka nienawiść" siostrzyczki cykającej fotki robiącemu kupę bracie - kryminaliście, tudziez 27 latek dyrygujący z kim może spotykać się matka- to patologia. Dziwnym trafem w otoczeniu masz same takie nienawidzące się rodzeństwa...
        • margerytka73 Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 19.08.21, 16:03
          memphis90 napisała:

          > O, czyli trafiłam celnie! Tak, odmieniana przez wszystkie przypadki "glęboka ni
          > enawiść" siostrzyczki cykającej fotki robiącemu kupę bracie - kryminaliście, tu
          > dziez 27 latek dyrygujący z kim może spotykać się matka- to patologia. Dziwnym
          > trafem w otoczeniu masz same takie nienawidzące się rodzeństwa...
          >
          Przecież Ty też znasz nienawidzące się rodzeństwa, tylko o tym nie piszesz wink
          • arthwen Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 19.08.21, 16:15
            Ale nie same. Są i tacy i tacy. Tacy, którzy się nienawidzą, tacy, którzy są dla siebie obcy, tacy, którzy się spotykają rodzinnie i służą doraźną pomocą, tacy, którzy wspierają się niezależnie od problemów oraz tacy, którzy by w ogień skoczyli dla dobra rodzeństwa.
    • 12gram Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 19.08.21, 14:03
      Nie ma opcji "W dzieciństwie wszystko ok, w wieku nastoletnim zaczynają się problemy, jako dorośli nie chcą już mieć ze sobą wiele wspólnego".
      Na ogół brak sprawiedliwości, uczciwości, wyjaśniania problemów i brak miłości jest już w dzieciństwie - albo rodziców wobec siebie którzy dziećmi sobie cos kompensują albo w nierównym traktowaniu dzieci co calkiem częste. Póki dzieci małe to myśla że tak ma być, a później im się otwierają oczęta, że ta rodzina to nie rozwija a bardziej tłamsi i podcina skrzydła. I bywa że im bardziej symbiotycznie związane rodzeństwo jako dzieci tym mocniej się oddalają od siebie jako dorośli, by w ogóle uzyskac samodzielność decyzyjną wobec nadmiaru rodzinnych oczekiwań.
    • aragorna71 Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 19.08.21, 14:05
      mam siostre, roznica wieku 1,5 roku. Jestesmy rozne i z wygladu i z charakteru. Nigdy nie bylo miedzy nami wiekszych konfliktow ani w dziecinstwie ani teraz. Zawsze trzymalysmy sie razem chociaz kazda z nas ma wlasne grono przyjaciol. Rodzice traktowali nas tak samo, zadnej nie faworyzowali, mialysmy obok kochajacych dziadkow dla ktorych obie bylysmy naukochanszymi wnuczkami. Kazda wybrala inna droge zyciowa, siostra wczesnie wyszla za maz i urodzila 3 dzieci (pracuje caly czas), ja nigdy nie chcialam miec dzieci i nie mam biologicznych. Nie oceniamy sie wzajemnie, szanujemy swoje decyzje, tak zostalysmy wychowane. Moze to jest sposob, szacunek do drugiego czlowieka.
    • magdallenac Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 19.08.21, 14:06
      Pomimo, że siostra jest o 6 lat młodsza, rodzice nigdy tego nie podkreślali i nie słyszałyśmy argumentu- ustąp, jesteś przecież starsza. Dziś bardzo się kochamy, lubimy i w ogóle to w ogień byśmy za sobą skoczyły. Obie mamy po córce i traktujemy je jakby obie były nasze- moja siostra wydziera się tak samo na moją, jak i na swoją, a ja jestem tak samo miła dla swojej, jaki i dla jej wink Mąż z moją siostrą i jej mężem jest bliżej niż ze swoim własnym rodzeństwem- jego rodzice popełnili tyle błędów, że te relacje są już nie do naprawienia.
      • sabina211 Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 19.08.21, 14:38
        Tylko są dzieci, które faworyzowanie zauważą tam, gdzie rodzice by go nie zauważyli nawet pod lupą...

        Trudno dać jednoznaczną receptę. Ja przez 20 lat lepiej dogadywałam się z bratem (10 lat młodszym) niż z siostrą (4 lata młodszą), teraz bliżej mi do siostry, choć taką podstawową, rodzinną solidarność czuję z obojgiem i w sytuacjach tego wymagających jestem do ich dyspozycji bez żadnego "ale". I żadna z relacji nie jest na zasadzie przyjacielskiej bliskośći, bo to są inne więzy po prostu.
        Nasze dzieci (czworo - obecnie najstarsze 20, a najmłodsze 7) mają ze sobą b. bliskie relacje (na dziś) i naprawdę nie wiem, co musiałoby się stać, żeby stali się sobie wrodzy albo obojętni, choć nigdy nie mów nigdy...Nie uważam, żebyśmy wprowadzali jakiś program typu "rodzeństwo doskonałe", tak NA TRAZ wyszło i fajnie...
        • grey_delphinum Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 19.08.21, 14:44
          Moje dzieci zaczęły najlepiej się dogadywać, gdy młody podrósł na tyle, że mógł stać się partnerem (w rozmowach, rozrywkach...) dla starszej siostry. Zresztą jej najbardziej się słucha, ona jest dla niego na pewno autorytetem w różnych kwestiach. Starszej to pochlebia i jakoś się te relacje ktrudne jeszcze kilka lat temu) wyprostowały 😉
        • bulzemba Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 20.08.21, 06:06
          Był artykuł na gazecie o zdrowym rodzeństwie kalekich dzieci. Pomijając fakt że podział czasu był że skupieniem na chorych to większość dzieciaków zazdrościła sobie nawzajem praw. Mimo że obiektywnie dzieci wiedziały z czego to wynika - jednak były zazdrosne.
    • ruscello Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 19.08.21, 15:04
      U moich rodziców zawiodło "dajemy (czasu, zainteresowania, pomocy) nie po równo, ale wedle potrzeby". Tylko ich widzenie potrzeby było zupełnie różne niż moje. Brakowało też indywidualnego czasu z każdym dzieckiem.

      Patrząc także po znajomych faworyzowanie najmłodszych dzieci; zawracanie uwagi na agresję fizyczną czy słowną przy całkowitym ignorowaniu biernej agresji. To w ogóle szerszy problem, zauważalny również w związkach czy relacjach społecznych. Mam nadzieję, że to się w końcu zmieni.
    • heca7 Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 19.08.21, 15:22
      Moi synowie mają tak różne charaktery, że prawdopodobnie ostatni raz zobaczą się na moim lub męża pogrzebie. W zależności, które z nas drugie umrze. Noo może jeszcze podczas podziału majątku. Siostra najstarsza i najbardziej ogarnięta w rodzinie będzie siedziała i patrzyła jak jej dwaj bracia wzajemnie gryzą się po kostkach. Po czym jak już znudzi jej się spektakl zarządzi podział taki, że ona dostanie najwięcej , średni będzie pewien , że to on wybrał najlepiej a tak naprawdę lepiej niż on wyjdzie na spadku najmłodszy. Bo podobny trochę do siostry i trudno go będzie wycyckać jak średniego tongue_out Czasem sobie z mężem mówimy, że aż żal umierać bo takie kino nas ominie tongue_out
      Nigdy ich nie polaryzowaliśmy. Każdy dostawał to co chciał. Ale są tak różni jakby byli z innych kontynentów. Nie ma żadnego punktu stycznego. Nie są podobni, nie rosną podobnie, nie chorują podobnie, nie lubią jedzenia tego samego, nie lubią tych samych miejsc, gier, filmów, ubrań, kolorów, przedmiotów w szkole. Zupełnie nic. Nie mają o czym rozmawiać ze sobą. Czas wolny spędzają inaczej.
        • heca7 Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 19.08.21, 21:02
          Jak najbardziej możesz smile Nie koloryzuję, taka jest niestety prawda. Nawet do babć (pisałam kiedyś o tym) jadą rowerami oddzielnie. Jeden wyjeżdża wcześniej i jedzie przez las, drugi później i jedzie ścieżką wzdłuż drogi. Podobnie do drugiej, jeden chodnikiem, drugi przez krzaki. Jak na dzień babci wysłałam ich z jednym prezentem to po 100m starszy zadzwonił , że stoją i nie mogą się dogadać. Bo młodszy (20m różnicy) chce przez krzaki a on chodnikiem. I tak stali. Kazałam iść jak chcą i spotkać się pod furtką u babci.
          Jak teraz córka się wyprowadzała na studia to powiedziała wyraźnie, że młodszy może przejąć jej pokój. Dotąd miał całe poddasze z bratem- 35m2. Ja miałam wątpliwości, wrażenie, że to takie noga-doopa-drzwi dla córki ale ona sama to zaproponowała żeby się przeprowadził. My wyjechaliśmy z córką o 5.00 rano w niedzielę. O 8.00 moje bratanice zza ściany obudził rumor. To starszy syn "wyprowadzał" młodszego do pokoju siostry tongue_out Wszystko co dało się zrzucić piętro niżej bez zniszczenia po prostu zrzucił. Jak starszy miał 5 lat przyszedł do nas z całkiem poważnym planem na pozbycie się brata. A konkretnie porzucenie go 300km od domu nad jeziorem. Oni gdybym im nie kazała to nie wymienili by się numerami telefonów. Nie mają się na messengerze.
          Nigdy ich nie porównywaliśmy, nigdy jeden nie dostał mniej niż drugi. Nie był zaniedbany itd.
    • extereso Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 19.08.21, 15:24
      Często wystarczy nie przeszkadzać. Jestem zupełnie inna niż mój brat, nie zaprzyjaźniłabym się z nim chyba. Ale wskoczę za nim w ogień i on tez. Taka baza, nie do naruszenia chyba. W problemach z rodzicami jesteśmy razem. I jego dzieci i moje jak na razie też stanowią wzajemnie dla siebie wsparcie i towarzystwo. Nie raz i nie dwa słyszę jak dobrze, że mogą na siebie liczyć. Jeśli to przetrwa, będę szczęśliwa że nie zepsuliśmy.

      > Czytam rady, jakie dajecie w wątku o patchworkowej rodzinie i zastanawiam się,
      > czy na dwójkę i więcej dzieci pod jednym dachem jest jakaś metoda.
      >
      > Znam może trzy rodzeństwa, które się dogadują jako dorośli ludzie, cała reszta
      > jest albo w stanie wojny albo widują się z okazji świąt, ślubów i pogrzebów. W
      > dzieciństwie wszystko ok, w wieku nastoletnim zaczynają się problemy, jako doro
      > śli nie chcą już mieć ze sobą wiele wspólnego. Często wynikało to z olewczego s
      > tosunku najbliższej rodziny do problemów, jakie zaczynały się pojawiać i konfli
      > któw, które eskalowały. Z drugiej strony, są przecież rodzeństwa, które w doros
      > łości potrafią się komunikować, chcą spędzać wspólnie czas i są dla siebie duży
      > m wsparciem.
      >
      > Zastanawia mnie, jak powinni zachowywać się mądrzy rodzice? Możecie powiedzieć
      > na przykładach własnych lub waszych rodziców, jak działać, albo czego absolutni
      > e nie robić?
    • panna.nasturcja Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 19.08.21, 20:04
      W wątku o patchworkowej rodzinie nie ma mowy o rodzeństwie.
      To dorośli się w sobie zakochali i postanowili zamieszkać razem, dzieci zostały postawione przed faktem dokonanym i zmuszone do zamieszkania z obcymi sobie ludźmi, to nie jest ich rodzeństwo tylko obce dzieciaki.
      To dorośli nie zadbali o to wcześniej i nie dbają teraz, bo ich dobrostan jest ważniejszy niż dobrostan dzieci.
        • panna.nasturcja Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 20.08.21, 13:22
          Sytuacja A
          Dziecko żyje z obojgiem kochających je rodziców, pojawia się niemowlę, rodzice zachowują sie rozsądnie, okazują miłość starszemu, dają mu czas tylko dla niego, mija kilka lat....

          Sytuacja B
          Rodzice się kochają, ale szybko im mija.
          Dziecko zostaje pozbawione jednego rodzica, ma poczucie opuszczenia.
          Matka/ojciec przyprowadzają nowego partnera a wraz z nim kilku lub kilkunastoletnie dzieci i od dziś chcą byśmy razem mieszkali i udawali rodzinę.

          Nie widzisz różnicy między sytuacjami A i B?
    • stephanie.plum Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 19.08.21, 20:18
      jest nas czwórka, w tym jedno przysposobione

      rodzice nigdy nie faworyzowali żadnego z nas, wiele rzeczy robiliśmy razem i o to dbali,
      kiedy ostro poprztykałam się z siostrą, mama wezwała mnie na poważną rozmowę: " w życiu dobre stosunki między wami będą na wagę złota".
      zapamiętałam. są.

      każde z nas ma inny charakter i styl życia, ale w ogień byśmy za siebie skoczyli.
      zresztą może to przykład rodziców - zawsze rodzina była najważniejsza, do dziś mogę na nich liczyć w 100%.
    • bi_scotti Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 19.08.21, 20:52
      Moge napisac wylacznie o swojej rodzinie. Truly speaking, komunikacja miedzy trojka moich doroslych dzieci jest bardzo dobra w zancznym stopniu (a moze glownie) dzieki temu, ze jako rodzice bylismy lucky i Najstarsza jest jaka jest smile Mamy super corke, dzieki ktorej mamy tez i swietnych 2 synow big_grin Najstarsza jest spoiwem calej naszej rodziny i nie przypuszczam zeby byla w tym jakakolwiek nas (rodzicow) zasluga - taka sie urodzila - my super girl smile Chlopcy to dostrzegli gdy tylko oczka otworzyli i korzystaja, dostosowuja sie, follow & love ... No taka prawda - jest ta jedna osoba, w naszym przypadku - Najstarsza - dzieki ktorej rodzina z dodatkami (wszystkie "in-laws" i reszta krewnych i znajomych Krolika) ma sie dobrze, dba o siebie, jest sobie zyczliwa i chetna do wspolpracy, wspolnej zabawy, pomocy etc. etc. etc. Jak maja inni - trudno mi powiedziec. Moge tylko kazdej rodzinie zyczyc tego swojego "kogos" smile Cheers.
    • berber_rock Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 19.08.21, 21:13
      Czy ja wiem czy "wedlug potrzeb = sprawiedliwie"?
      Obserwuje to na przykladzie bliskiej rodziny, gdzie jest dwojka juz doroslych dzieci (doroslych = majacych swoje dzieciate rodziny). Starszy ma wciaz wrazenie ze jest karany za samodzielnosc.
      Nie dosc, ze raczej niewiele dostal, to jest z tego powodu uwazany za dojrzalszego, bardziej wytrzymalego emocjonalnie etc.
      Efekt jest taki, ze rodzice z checia teraz przychodza z do niego z kazdym problemem, podczas gdy drugie (40-letnia siostra) jest caly czas oszczedzana ("bo ja to zrani") i obsypywana przyslugami.

      Szczerze podziwiam cierpliwosc brata, bo ja bym juz zerwala te relacje.
    • fredzia098 Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 19.08.21, 21:38
      Ze znanych mi przypadków- nic tak nie rozwala rodzeństwa, nawet najlepszego, jak niesprawiedliwy podział majątku przez rodziców. To najlepsza metoda jak ktoś chce skłócić własne dzieci. Działa zawsze. Niestety nie znam równie niezawodnego sposobu na udane relacje.
    • cegehana Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 19.08.21, 21:52
      Ja uważam że absolutnie nie należy narzucać dziecku własnej wizji relacji- to tak jakby ktoś chciał wychować dziecko na prawnika czy baletnice nie interesując się w ogóle jakie chęci ma samo dziecko. Jesteś matką to dbaj o relację matka-dziecko a nie wtrącać się w relacje jakie dziecko buduje z innymi ludźmi w tym z rodzeństwem. Reagować nalezy oczywiście w przypadku agresji, bullying, nie wiem kradzieży rzeczy - takich spraw w których reagowalabys gdyby chodziło o dziecko z sąsiedztwa.
      • sko.wrona Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 20.08.21, 00:42
        Dziękuję. I to jest najlepszy komentarz w tej sprawie.
        To jest jakieś złudzenie, że my jako rodzice kształtujemy człowieka od zera. Ten człowiek już jest. Ma swój charakter, temperament i zwyczajnie może mu nie być po drodze z bratem czy siostrą. Nie mamy wpływu, jako rodzice, na tą relację.
        I takie zaklinanie rzeczywistości, że np. jak będziemy równo między dzieci dzielić czas (co do minuty rozumiem) i środki (co do złotówki), to w efekcie uzyskamy kochające się rodzeństwo.
        Moja mama tak nas próbowała wychowywać. Dostawałyśmy te same ubrania, zabawki. No skoro moja siostra chciała lalkę, to ja też musiałam dostać. Co z tego, że ja już się lalkami nie bawiłam? Musiało być po równo.
        • arthwen Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 20.08.21, 17:00
          Zdecydowanie nie tak rozumiem po równo. Przecież jak masz dzieci, które mają inne zainteresowania, to nie chodzi o to, żeby je zmusić do tego, żeby interesowały się tym samym/chodziły na te same zajęcia/bawiły tym samym. To równo to jest równy podział środków (nie tylko pieniędzy, ale czasu, wysiłku, zainteresowania rodziców).
    • evee1 Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 20.08.21, 04:38
      Nie wiem jak bedzie w przyszlosci, ale moje dzieci (lat 24.5 i 26) dogaduja sie bardzo dobrze. Charaktery maja kompletnie inne, ale widze, ze jest miedzy nimi mocna wiez.
      Co robilismy? Duzo czasu spedzalismy wspolnie jako rodzina - wyjazdy, wakacje, sporty, planszowki.
      Pozwalalismy mowic obojgu razem, ale tez i kazdemu oddzielnie i sluchalismy tego co mowia. Zawsze traktowalismy dzieci jak ludzi, czy tez moze malych ludzikow, ktorzy po prostu ucza sie przy nas zycia, ale maja tez swoja uczucia i wlasne zdanie. Nie, zeby trzeba sie bylo do tego ich zdania od razu naginac, ale wysluchac sie powinno. Zasada byla taka, ze rodzice ustalaja zasady w domu, ale mozemy negocjowac. Poza tym zasad bylo niewiele, ale konkretne i przestrzegane.
      Co do konfliktow i zgodnosci. My z mezem jestesmy dosc bezkonfliktowi, czy tez raczej latwo rozwiazujemy konflikty, wiec moze i z czasem dzieci nabyly tej umiejetnosci. Ale na poczatku latwo nie bylo, bo dzieci wiedzialy dokladnie ktory "guziczek" nacisnac, zeby sprowokowac to drugie smile. Jak byly male, to bardzo czesto sie ze soba klocily i walczyly, ale jednoczesnie jedno stawalo murem za drugim, jak cos sie drugiemu dzialo. Czasami bylo to az kuriozalne, bo w jednej minucie byla awantura, a zaraz potem siedzialy razem ogladajac film i trzymajac sie za rece wink.
      Ale tez od dosc wczesnego wieku zachecalismy dzieci do rozwiazywania wlasnych sporow samodzielnie. Nie zeby je zostawiac samym sobie, ale dawac szanse radzic sobie z bratem/siostra samemu wink. W sumie to ich klotnie skonczyly sie jak weszly w wiek nastolatkowy i od tamtego czasu byl spokoj. Jako nastolatki byly juz dosc zgodne.
      Staralismy sie nigdy nie faworyzowac zadnego z dzieci, mimo ze syn byl dosc wymagajacy pod wzgledem wychowawczym. Tak, rozmawialismy o tym jak to czuja parokrotnie i wiem, ze dzieci nie odczuwaja, zeby ktores z nich bylo jakos faworyzowane.
      Zeby nie bylo tak, ze to tylko nasza zasluga tongue_out, to zdaje sobie sprawe, ze w utrzymaniu wiezi pomagal im tez ich stosunkowo zblizony wiek, bo prawie zawsze byly na podobnym etapie rozwoju. W dziecinstwie i w wieku dojrzewania 4-5 lat to jednak przepasc i nie pomaga w dogadywaniu sie.
    • mia_mia Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 20.08.21, 05:30
      Mamy z siostrą zupełnie różne charaktery w dodatku ona uwielbia narzucać otoczeniu swój punkt widzenia i swoją wolę, więc dla swojego zdrowia psychicznego ograniczam spotkania i dbam o poprawność relacji, bo wcześniejsze stawianie granic kończyło się kłótniami i ciężką atmosferą.
      Co rodzice mogli zrobić? Trochę przystopować ją w tych zapędach i manipulacjach, żeby się nie utrwaliły, ale to widać z perspektywy czasu, wtedy były działania doraźne (wychowywała nas głównie matka, bo ojciec dużo wyjeżdżał) „bo ona taka jest”, „weź jej ustąp, bo chcę świętego spokoju” albo jak miałyśmy ścięcie to wpadanie w histerię i ktoś musiał ustąpić, żeby nie było akcji dwie kłócące się o bzdurę siostry i matka we łzach.
      Moim zdaniem wcale nie trzeba popełnić dużych błędów wychowawczych, żeby rodzeństwo nie było ze sobą blisko, czasem wyrastają osoby o niekompatybilnych charakterach, innym sposobie życia i zwyczajnie męczą się w swoim towarzystwie, więzy krwi tego nie zmieniają.
      Mój mąż i jego brat z tego co wiem całe dzieciństwo i młodość stanowili zgrany duet, teraz żyją w innych światach, zupełnie inaczej i zwyczajnie nie mają wspólnych tematów, widują się sporadycznie przy okazji jakiś imprez rodzinnych.
      Rzeczywiście niewiele znam rodzeństw, które w dorosłości są blisko.
      • solejrolia Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 20.08.21, 08:05
        Dokładnie tak, wystarczy że są różne charaktery (poglądy, styl życia) i relacja pomiędzy rodzeństwem rozłazi się.
        U mnie tak jest- jesteśmy z siostrą totalnie różne
        ( plus faworyzowanie siostry przez mamę, oraz starania mamy o poprawę jakości relacji)
        i po prostu na samą myśl o siostrze słabo mi się robi. Wolę dystans i nie za częsty kontakt- lepiej mi z tym....
    • solejrolia Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 20.08.21, 07:59
      Nie dzielić dzieci na zasadzie: córeczka tatusia i córeczka mamusi ( czy tam córeczka tatusia i synuś mamusi) i nigdy tego nie mówić na głos.
      Bo to niestety zostaje i w dorosłym życiu rodzeństwa nadal funkcjonuje takie faworyzowanie. A najgorzej jak jednego rodzica zabraknie, wtedy jedno z dzieci zostaje " samo". I to jest i przykre, i również powoduje konflikty.

      I nie wtrącać się pomiędzy rodzeństwo!!! Nie wnikać w te relacje. Nie komentować, nie pierdzielic : macie tylko siebie musicie się kochać.
      Czasem są anse pomiędzy rodzeństwem ( co jeszcze nie jest problemem, i można z tym spokojnie się komunikować) ale po interwencji rodzica, może wybuchnac konflikt na całego....taka interwencja przekreśla możliwość dogadania się w danej sprawie, i pogarsza relacje pomiędzy rodzeństwem.
    • extereso Re: Jak nie zniszczyć rodzeństwa? 20.08.21, 09:52
      No a co do dziedziczenia, moim zdaniem w przypadku " zwykłych" majątków, trochę kasy i nieruchomości, lepiej w ogóle nie pisać testamentu, ustawowe dziedziczenie reguluje wystarczająco. Sprzedadzą, podziela i już a nie będzie że mamusia i tatuś namaścili jednego do mieszkania w domu albo innemu lepsza działkę przepisali.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka