Dodaj do ulubionych

Co przywiozłam z Polski

19.08.21, 13:57
Pytałyście kilkukrotnie jakie dobroci przywiozłam z PL, właśnie się rozpakowuję po powrocie, oto lista rzeczy, które przywiozłam:

Chleby orkiszowe,
Nasiona bobu,
Zakwas na chleb w słoiku (Daniela udało się!!),
Płatki gryczane, jaglane, kukurydziane bez cukru,
Chyba z 10 par futrzanych, wyszywanych kapci góralskich zwanych przez moje amerykańskie koleżanki polskimi uggsami (mam na prezenty),
Naszyjnik z bursztynami, dla teściowej (jak można kochać bursztyn??),
Biżuteria by Dziubeka, Lilou,
Kosmetyki- tutaj należałby się osobny wątek- bardzo zazdroszczę Wam Hebe i Pigmentu, a kosmetyki d'alchemy to w ogóle mistrzostwo świata,
Książki kucharskie niedostępne u mnie- między innymi świetna pozycja o kiszonkach i ostatnia Jadłonomia,
Ciuchy, buty, torebki ze sklepów niedostępnych u nas (Oysho, Stradivarius, Patrizia Pepe, Liu Jo, Mossimo Dutti, Top Secret, Pola) ,dziecko zachwycone Stradivariusem Bershką i Pull& Bearem.

Miałam kilka dodatkowych walizek i byłam gotowa zapłacić za nadbagaż- wyobraźcie sobie, że na checkinach w Krakowie nie mają czytników kart i muszą dzwonić do linii, aby przedyktować im dane z karty kredytowej w celu uiszczenia opłaty i nie mogą przyjmować gotówki- agent próbował, chyba z 15 minut i nikt w KLMie nie odbierał, poddał się i puścił mi wszystkie walizki gratis smile Zaoszczędziłam kilkaset dolarów!

Ja i polskie litery pozdrawiamy zza oceanu i dziękujemy, że nikt się nie czepiał o brak polskich znaków przez ostatnie kilka tygodni.
Obserwuj wątek
        • princesswhitewolf Re: Co przywiozłam z Polski 19.08.21, 20:03
          Zakwas mozesz kupic w US przeciez. Sourdough starter. Na Ebay, Etsy albo sklepy w necie. Macie tam zreszta wysylkowy sklep ktory sprzedaje kilkadziesiat odmian startera z roznych krancow swiata w tym i Polski. A juz nie wspomne wspanialy San Francisco sourdough starter
          • magdallenac Re: Co przywiozłam z Polski 19.08.21, 20:07
            W ogole nie mialam pojecia, ze mozna to gdzies znalezc. O zgrozo, po poscie snake, gdzie ktos zamiescil zdjecia zakwasu w proszku w saszetkach, znalazlam go dzis w sklepie 5 min od domu. Najwiekszy face palm 🤦‍♀️ ever!!!
                    • princesswhitewolf Re: Co przywiozłam z Polski 19.08.21, 21:07
                      Jak masz suszony to pierwsza noc tylko dodac wody. Potem nastepnego dnia troche maki i wody ale nie duzo, po 3 -4 dniach powinien juz "odzyc" w pelni. Nie piecze sie na takim suszonym od razu tylko pare dni zejdzie az dojdzie do siebie

                      Mnie uczyl sprawy zakwasu lata temu taki jeden fajny facet na forum Kuchnia. Kucharz z Irlandii.
                      • snakelilith Re: Co przywiozłam z Polski 19.08.21, 21:32
                        Jezus, miałam już nie reagować na twoje brednie, ale znowu gadasz od rzeczy. Suszony zakwas miesza się z nową mąką i normalnie z wodą. Nie miesza się tylko z wodą na noc, bo tam jest za mało mąki do tego, by go odżywić. To strata czasu.
                        Ponadto zakwas z torebki można od razu dodawać suchy do mąki i piec, bez odżywiania. Zwykle torebka 15 g starcza na 1 kg mąki, trzeba tylko zachować proporcje. Wtedy nie trzeba odżywiać i robić rozczynu, bo bakterie są w tym proszku już na tyle silne, że dają radę przy wyrastaniu ciasta na chleb.
                        Ja robię w ten sposób alzacką tarte flambée, na 400g mąki i 10-15 g drożdży daję łyżkę stołową, albo dwie suchego zakwasu żytniego albo orkiszowego (bardziej delikatny i jasny) w proszku. Ciasto wychodzi drożdżowe, ale przez dodatek zakwasu bardziej wytrawne, lekko chlebowe.
                  • snakelilith Re: Co przywiozłam z Polski 20.08.21, 10:26
                    hanusinamama napisała:

                    > Ale co innego samemu ususzony i potem "obudzony" a co innego ten sklepowy kupny
                    > w proszku.

                    To nie jest "co innego". No ludzie, co jest trudnego w zrozumieniu, że tego kupnego używa się jako startera, dokładnie tak samo jak ten, który się samemu ususzyło? I wbrew uprzedzeniom, ten z torebki to nie jest jakiś przetworzony przemysłowo produkt, z niewiadomo czym w składzie. To tylko zwykły zakwas, odrobina mąki plus bakterie, tylko starszy i lepszy, dlatego dodanie go do nowej mąki z wodą w domu zawsze daje pewność, że założony zakwas się uda i nie zdechnie. Nie każdy przecież piecze na okrągło i pielęgnuje zakwas, który trzeba dokarmiać i trzymać w lodówce. Susz, obojętnie, czy domowy, czy kupny pozwala na przechowanie bakterii bez obawy, że zdechną/zapleśnieją/whatever i w każdej chwili można zrobić sobie z nich nowy. Tylko to trwa trochę dłużej niż wybudzanie zakwasu z lodówki, bo bakterie muszą najpierw się w nowej mące porządnie rozmnożyć. Jak ktoś zmieszał z mąką/wodą i myślał, że następnego dnia zakwas jest już gotowy do użycia, to się rozczarował.
                    • hanusinamama Re: Co przywiozłam z Polski 20.08.21, 12:38
                      Tak wiem. Sama tak kiedy zaczełam swój własny zakwas. Nie wiem moze ja nie umiem tego używac ale jednak inazej działa mi taki stary sprawdzony, 10 letni a inaczej te gówniane proszki.
                      Jak pisałam łatwiej dokarmiać zyjący niż budzić uśpiony. Magdalena chyba nowa w te klocki.
                      Bawi mnie pisanie " po co wiozłaś mogłas kupić"...
                      • snakelilith Re: Co przywiozłam z Polski 20.08.21, 15:09
                        hanusinamama napisała:

                        > Tak wiem. Sama tak kiedy zaczełam swój własny zakwas. Nie wiem moze ja nie umie
                        > m tego używac ale jednak inazej działa mi taki stary sprawdzony, 10 letni a ina
                        > czej te gówniane proszki.

                        Na jakiej podstawie twierdzisz, że te proszki są gówniane? Postkomunistyczna mentalność, że wszystko co domowe, to lepsze? Akurat jeżeli chodzi o proszek, to on jest identyczny z tym, co ty wyprodukujesz w domu, bo w domu też nie czarujesz, a pozwalasz wszechobecnycm bakteriom się rozmnożyć na mące i wodzie. Nie masz więc niczego lepszego w swoim domowym zakwasie. Masz dokładnie to samo.
                        Najlepszy zakwas mają zresztą dobre piekarnie z tradycją, oni używają zwykle starego, dokarmianego od lat zakwasu, z silnymi bakteriami, dlatego taki chleb jest zwykle najlepszy. Kiedyś gospodynie jak chciały coś piec same, to kupowały taki zakwas u lokalnego piekarza. I takiego piekarskiego zakwasu używa się do suszenia i sproszkowania.
                        I mylisz się, że magdalena lepiej da sobie radę z żywym zakwasem. Ten w rękach niedoświadczonej kucharki może w każdej chwli zdechnąć, na przykład dlatego, że nie dokarmia go wystarczająco dobrze, albo zapomni na kilka tygodni w lodówce i powstaną drożdże. I wtedy nie ma nawet rocznego zakwasu, nie mówiąc o 10 letnim, a guzik.
                        A bakterie z proszku są łatwe do użycia, bo nie trzeba ich w między czasie pilnować. Ich nie trzeba też "budzić", wystarczy po prostu wrzucić łyżeczkę do mąki i zawsze wyjdzie jej nowy, dobry zakwas.
                        Ale rozumiem, że potrzeba pochwalenia się, że twój zakwas żyje już 10 lat jest większa i pogardliwie patrzysz na tych, którzy zakwasu potrzebują kilka razy w roku. Ja piekę chleb rzadko, bo u mnie można dostać dobry chleb żytni i mieszany, i czasem tylko mam ochotę się pobawić sama.
                        Sowją drogą, szczyptę zakwasu w proszku dodaję także do buraków, zamiast razowego chleba i to działa super, bo mąka osiada na dnie i nie ma zagrożenia, że chleb zacznie pleśnieć, a buraki kiszą się szybciej.
                          • snakelilith Re: Co przywiozłam z Polski 20.08.21, 16:56
                            Nie chcę cię straszyć magda, ale ja też miałam entuzjastyczną fazę domowego pieczenia, nawet francuskie bagietki na zakwasie robiłam i inne cuda na na kiju. Aż mi się znudziło, a zapomniany zakwas w lodówce dostał grubą warstwą drożdży i zamienił się szary, niefajnie pachnący blob. Kot się przypomni, jak go nie nakarmisz, to coś w słoiku może cichcem zamienić się w coś dziwnego. wink
                            • mysiulek08 Re: Co przywiozłam z Polski 20.08.21, 18:07
                              u mnie dla odmiany za cholere zakwas nie chce pracować, nie i już, już nawet nie próbuję, sypie proszek i odrobine drożdży, nie zważając na opinie 😊

                              mamtez slod pszenny tylko nie wiem dlaczego chleb z zakwasem i spodem wychodzi gliniasty, okropnie gliniasty
                        • daniela34 Re: Co przywiozłam z Polski 20.08.21, 16:19
                          To ja tylko co do tego ostatniego z faktycznie zdecydowanie lepiej dać trochę domowego zakwasu do buraków i do zakwasu na żurek niż dawać chleb. Chleb czasem wypływa do góry i pleśnieje.
                          A jak się nie ma zakwasu to woda woda kiszonych ogórków.
                          Chleb na ostatnim miejscu
                          • mysiulek08 Re: Co przywiozłam z Polski 20.08.21, 18:09
                            co do zakwasu na żurek sie nie wypowiem, ale zakwas z buraków doskonale wychodzi bez zakwasu czy chleba tylko woda, sol, czosnek, buraki, dodaje tez listek laurowy i ziele angielskie, jest czysty, klarowny i pachnący
                            • dominika9933 Re: Co przywiozłam z Polski 21.08.21, 12:32
                              mysiulek08 napisała:

                              > co do zakwasu na żurek sie nie wypowiem, ale zakwas z buraków doskonale wychodz
                              > i bez zakwasu czy chleba tylko woda, sol, czosnek, buraki, dodaje tez listek l
                              > aurowy i ziele angielskie, jest czysty, klarowny i pachnący
                              >
                              Robię tak samo. I też wychodzi pyszny.
              • snakelilith Re: Co przywiozłam z Polski 19.08.21, 21:07
                nickbezznaczenia napisał(a):

                > Ten w proszku wcale nie jest taki dobry. Masz gotowy i dbaj o niego. smile

                W tym sproszkowanym są tylko kultury bakterii na mące. Najczęściej żytniej i do tego często ekologicznej. Jak dodasz odrobinę tego do mąki z wodą, to wyjdzie ci taki sam zakwas jakbyś go robiła od zera. A nawet lepszy, bo te bakterie są z dobrego, czytaj starego piekarskiego zakwasu z silnymi bakteriami, takiego, który w domu się zrobi dopiero po długim, długim czasie wykorzystywania i dokarmiania. Więc nie opowiadaj bajek. Świeży domowy zakwas może być dużo gorszy i słabszy.
            • hanusinamama Re: Co przywiozłam z Polski 19.08.21, 23:59
              Nie, nie, nie!!! MIałam takie w proszku chyba 6 równych. Chleby piekę od nie pamietam kiedy....i to nie jest to samo. Mam zakwas który ma 7 lat (dostałam taki 3 letni) i sama go hoduje od 4 lat. Tego sie nie da porównać to tego w proszku.
          • magdallenac Re: Co przywiozłam z Polski 19.08.21, 14:21
            Chlebów przywiozłam 15 już pokrojonych, więc odrazu wczoraj został włożone do zamrażarki. Kiedy przechodziłam przez US Customs and Border zostałam zatrzymana do kontroli ze względu na ilość walizek i musiałam zapewnić, że nie wiozę tego wszystkiego na handel 😄. Na szczęście nie znaleźli mi nasion bobu i zakwasu w słoiku, na widok chleba agent zdębiał, ale w końcu mnie puścił.
              • magdallenac Re: Co przywiozłam z Polski 19.08.21, 14:30
                Przez ostatnie lata tutaj w USA stanęliśmy z mężem na głowie, aby znaleźć bób, niestety bezskutecznie. Kiedy byłam w Polsce okazało się, że moja mama wysiała sobie kilka grządek bobu i pięknie jej obrodził, nie miałam pojęcia, że to tak łatwo się hoduje, a później zbiera i łuska. W przyszłym roku zaczynam hodowlę bobu i edukację Amerykanów, którzy nigdy o tym rarytasie nie słyszeli (przynajmniej w moim stanie)
                • mmoni Re: Co przywiozłam z Polski 19.08.21, 16:04
                  magdallenac napisała:

                  > Przez ostatnie lata tutaj w USA stanęliśmy z mężem na głowie, aby znaleźć bób,
                  > niestety bezskutecznie. Kiedy byłam w Polsce okazało się, że moja mama wysiała
                  > sobie kilka grządek bobu i pięknie jej obrodził, nie miałam pojęcia, że to tak
                  > łatwo się hoduje, a później zbiera i łuska. W przyszłym roku zaczynam hodowlę b
                  > obu i edukację Amerykanów, którzy nigdy o tym rarytasie nie słyszeli (przynajmn
                  > iej w moim stanie)

                  A Dr Lecter i jego fava beans do wątróbki (with a nice Chianti)?
                • al_sahra Re: Co przywiozłam z Polski 21.08.21, 13:39
                  magdallenac napisała:

                  > Przez ostatnie lata tutaj w USA stanęliśmy z mężem na głowie, aby znaleźć bób,
                  > niestety bezskutecznie.

                  Mieszkasz w złej okolicy smile. Zarówno w Kalifornii, jak i na Wschodnim Wybrzeżu można kupić bób, tyle że w strączkach. Trzeba się namęczyć łuskając i jeśli ktoś pochłania w ilościach przemysłowych, to wypada drogo, ale jest.
                  • snakelilith Re: Co przywiozłam z Polski 21.08.21, 13:43
                    al_sahra napisał(a):

                    Trzeba się namęczyć łuskając i jeśli kt
                    > oś pochłania w ilościach przemysłowych, to wypada drogo, ale jest.

                    Nie ma mrożonego? U mnie w De mrożony bób jest dostępny cały rok. Nawet go preferuję, bo ten w sezonie w sklepie często jest już ciut podwiędnięty.
                    • al_sahra Re: Co przywiozłam z Polski 21.08.21, 14:00
                      snakelilith napisała:

                      > al_sahra napisał(a):
                      >
                      > Trzeba się namęczyć łuskając i jeśli kt
                      > > oś pochłania w ilościach przemysłowych, to wypada drogo, ale jest.
                      >
                      > Nie ma mrożonego? U mnie w De mrożony bób jest dostępny cały rok. Nawet go pref
                      > eruję, bo ten w sezonie w sklepie często jest już ciut podwiędnięty.

                      Jest mrożony w polskich sklepach i innych “etnicznych” (np. w portugalskich), ale z jego jakością jest różnie. Niedawno kupiłam bardzo dobry mrożony bób, ale w przeszłości kilka razy się nacięłam (nawet na tym polskim), potrafił być po prostu stary, mączysty.

                      Jak dla mnie nic nie pobije świeżego, tylko to łuskanie…
                      • magdallenac Re: Co przywiozłam z Polski 21.08.21, 14:13
                        Luskanie mnie nie przeraza. Taki koszyk bobu to 10 minut roboty, wliczajac zerwanie z krzaka. Niestety ostatni polski sklep w moim stanie zamknieto w trakcie pandemii, miewali mrozony bob, ale zawsze byla to ruletka- raz sie trafil ok, ale wiekszosc razy stary i maczysty. W przyszlym roku na wiosne zasieje sobie kilka grzadek.
                        • snakelilith Re: Co przywiozłam z Polski 21.08.21, 14:19
                          magdallenac napisała:

                          > Niestety ostatni polski sklep w moim stanie zamknieto w trakcie
                          > pandemii, miewali mrozony bob, ale zawsze byla to ruletka- raz sie trafil ok,
                          > ale wiekszosc razy stary i maczysty.

                          O ile wiem, to bób jedzą oprócz Niemców także Włosi. U mnie bób sprzedaje się także w orientalnych sklepach, tam kupuję też buraki, chrzan i korzeń pietruszki. Może nie powinnaś się więc sklepowo tak bardzo orientować w "polskim kierunku", bo wiele z "polskich" produktów "polskimi" tak na prawdę nie są.
                      • snakelilith Re: Co przywiozłam z Polski 21.08.21, 14:13
                        al_sahra napisał(a):

                        Niedawno kupiłam bardzo dobry mrożony bób, ale
                        > w przeszłości kilka razy się nacięłam (nawet na tym polskim), potrafił być po p
                        > rostu stary, mączysty.


                        U mnie ten mrożony jest bardzo dobry. Ale on nie jest polski, tylko lokalny.
            • dvdva Re: Co przywiozłam z Polski 19.08.21, 14:39
              Mina celnika musiala być bezcenna, dobrze, że ci nie kazał wyszczegolniac co ile kosztowalo i otwierac kazdej walizki, bo chyba by zarekwirowal trochę tego dobra.
              Też nasiona ostatnio wiozlam I inne rzeczy, na szczęście tylko ręka machneli I puścili bez sprawdzania
            • piataziuta Re: Co przywiozłam z Polski 19.08.21, 16:24
              magdallenac napisała:

              > Chlebów przywiozłam 15 już pokrojonych, więc odrazu wczoraj został włożone do z
              > amrażarki. Kiedy przechodziłam przez US Customs and Border zostałam zatrzymana
              > do kontroli ze względu na ilość walizek i musiałam zapewnić, że nie wiozę tego
              > wszystkiego na handel 😄. Na szczęście nie znaleźli mi nasion bobu i zakwasu w
              > słoiku, na widok chleba agent zdębiał, ale w końcu mnie puścił.


              też bym zdębiała
              gdzie to mieścisz? 😮‍
      • magdallenac Re: Co przywiozłam z Polski 19.08.21, 14:17
        Dokładnie takie, tylko w różne wzory- moje koleżanki je uwielbiają, a ja kupuję je hurtem na placu Imbramowskim w Krakowie (w Sukiennicach są o wiele droższe) i płacę po 25 zł za parę, te kapcie są idealne na prezenty dla obcokrajowców.
            • bi_scotti Re: Co przywiozłam z Polski 20.08.21, 01:05
              No pisze wszak - local smile Mnie zadne z nich by nie odpowiadaly, bo futerka sie filcuja/lysieja/utupuja, ozdobki wszelakie kurza/brudza/niszcza/odpadaja, a przede wszystkim ja chadzam po domu na bosaka 365 dni i nocy w roku; widze teens & mlode kobiety chadzajace w takich wynalazkach po ulicy regardless of weather ale to nie moj styl. No i akurat mnie by do glowy nie przyszlo obdarowywac znajomych czyms, co moga sobie sami zakupic locally wedlug wlasnych upodoban i potrzeb tak wielkosciowych jak i cieploto-dekoracyjnych. Szczegolnie, ze mnie osobiscie to te "gorolskie" kojarza sie tak raczej z paniami woznymi w mojej szkole podstawowej tudziez z jakimis kasjerkami marznacymi zima w malych sklepikach, w ktorych wciaz ktos otwieral drzwi ale zapominal zamykac.
              Ale naprawde nie chce zeby to zabrzmialo jak jakas krytyka tych nieszczesnych bamboszy - de gustibus etc. Skoro ludzie je produkuja, sprzedaja i nosza na co najmniej 2 continents, znaczy wielu one wlasnie ciesza - mnie nie musza smile To jest doprawdy cudowne na swiecie jak jestesmy rozni, jak rozne rzeczy nam sie podobaja, jak rozne make us happy! Byloby nie do zniesienia gdybysmy wszyscy marzyli wylacznie o bamboszach z polskich Tater tongue_out Cheers.
              • magdallenac Re: Co przywiozłam z Polski 20.08.21, 03:30
                bi_scotti napisała:

                >. Szczegolnie, ze mnie osobis
                > cie to te "gorolskie" kojarza sie tak raczej z paniami woznymi w mojej szkole p
                > odstawowej tudziez z jakimis kasjerkami marznacymi zima w malych sklepikach, w
                > ktorych wciaz ktos otwieral drzwi ale zapominal zamykac.
                >

                Kiedy po raz pierwszy przywiozlam je dla siebie, kolezanka pomykajaca caly rok w uggsach, doslownie sciagnela mi te goralskie kapcie ze stop i zabrala. Wiesc rozeszla sie szybko i nim sie obejrzalam mialam na nie kilka zamowien. To nie tak, ze obdarowuje nimi ludzi na sile 😂Teraz po kilku latach, wiekszosc moich kolezanek i ich dzieci nosza goralskie kapcie. Ile bym nie przywiozla, to zawsze znajda sie chetni na przygarniecie.
                • bi_scotti Re: Co przywiozłam z Polski 20.08.21, 04:43
                  Ha, to teraz juz wiem czemu czasem widuje te bamboszki w Starsky! Evidently, sa amatorzy (amatorki) wink Zawsze myslalam, ze to jakies old Polish ladies, ktore moglyby byc moimi babciami i tesknia za ta gryka i Tatrami ale teraz juz wiem - new trend smile Dzieki za kaganek oswiaty - ematka uczy, ematka radzi, ematka nigdy cie nie zdradzi! Cheers.
                  • nenia1 Re: Co przywiozłam z Polski 20.08.21, 08:16
                    bi_scotti napisała:

                    > Ha, to teraz juz wiem czemu czasem widuje te bamboszki w Starsky! Evidently, sa
                    > amatorzy (amatorki) wink Zawsze myslalam, ze to jakies old Polish ladies, ktore
                    > moglyby byc moimi babciami i tesknia za ta gryka i Tatrami ale teraz juz wiem -
                    > new trend smile

                    To jak czapka uszatka z Rosji, fajnie pokazał to Jarmusch w jednej z nowelek w Nocy na Ziemi.
                    Spotkali się w taksówce kierowca emigrant z Rosji, w autentycznej czapce z którą przyjechał z i Amerykanin w "najnowszym krzyku mody", Rosjanin się ucieszył, że mają takie same czapki, ale zdaniem Amerykanina były to dwie zupełnie różne czapki wink
        • snakelilith Re: Co przywiozłam z Polski 19.08.21, 14:38
          To sobie trochę zakwasu wysusz. Wystarczy rozsmarować cieńko na papierze do pieczenia i jak będzie suchy pokruszyć do papierowych torebek albo do słoika. Tym możesz zaszczepić nowy zakwas, wystarczy odrobina do nowej mąki, jak ten co masz z jakiegoś powodu znowu ci zdechnie.
          U mnie w Niemczech suszone kultury zakwasu (żytniego i orkiszowego) można kupić w torebkach za 50centów, w sklepach ze zdrową żywnością, albo nawet drogeriach i supermarketach, tam gdzie ekologiczna mąka. Mam zawsze w szafie i jak potrzebuję, to rozrabiam tym nowy.
            • snakelilith Re: Co przywiozłam z Polski 19.08.21, 15:09
              Dajesz, ile chcesz. Co najmniej szczyptę na końcu noża, ale możesz od razu dać całą łyżkę. Tam nie musi być proporcji. Chodzi tylko o trochę sprawdzonych, szybkich bakterii, które masz w twoim suszu. Od razu zaczyna się fermentacja, twój zakwas kisi się szybciej i jest silniejszy.
              W suchym stanie możesz te stare bakterie przechować bez dokarmiania, jak na przykład tygodniami nic nie pieczesz. Od czasu do czasu robisz sobie nowy susz z aktualnego zakwasu.
              Co jest fajne, możesz taki susz komuś wysłać listem, albo zamówić u kogoś z Polski jak musisz zaczynać znowu od nowa.
                • snakelilith Re: Co przywiozłam z Polski 19.08.21, 15:45
                  blokersowa napisała:

                  > Snake, co to za supermarkety/drogerie? jak wyglada opakowanie z tym suszem? Mi
                  > ciagle na wsi umiera zakwas, z takim trudem zdobyty w miescie. Taki susz by mi
                  > uratowal prawie zycie smile

                  A mieszkasz w Niemczech? Zakwas w torbece jest wszędzie. W reformhausach, w supermarketach Bio. Nawet w Rewe. Tak gdzie mąka i wyroby ekologiczne. Ale polecam ci ten z drogerii DM, bo tą masz na każdym rogu.
                  15 g żytniego kosztuje 55 centów, orkiszowego 75centów. W Rossmannie jest chyba marki Alnatura.
                  • mysiulek08 Re: Co przywiozłam z Polski 20.08.21, 01:47
                    przy suszonych trzeba czytac sklad, bywaja takie z guma guar i innymi dodatkami, ja sie nacielam na Browin, czekalam pare trzy miesiace zeby odebrac z poczty (akurat sie wirus rozszalal i kwarantany pozarzadzali) i zaliczylam solidne rozczarowanie

                    teraz mam francuski , trzy rodzaje, kupiony na miejscu, calkiem ladnie sie rozrasta ale czesciej sypie suchy
            • arthwen Re: Co przywiozłam z Polski 19.08.21, 15:28
              Rozrabiasz mąkę żytnią z wodą (niechlorowaną, tak jakby coś wink ), dodajesz suszony zakwas.
              Proporcje nie są najistotniejsze, możesz dać mniej (będzie dłużej się rozpędzał), możesz dać więcej.

              Suszony mam zawsze, bo bywa, że jak wyjeżdżamy, to zakwas nie przeżyje (ale np ostatni wyjazd, ponad 10 dni, solidnie dokarmiony przed, przeżył, chociaż po zapachu sądząc to ostatkiem sił - ale nakarmiony ładnie się rozkręcił i jutro chleb będę piekła), a w przewozie, czy dla kogoś milion razy łatwiejszy w obsłudze wink
    • mysiulek08 Re: Co przywiozłam z Polski 19.08.21, 15:53
      Nasiona bobu,
      Zakwas na chleb w słoiku (Daniela udało się!!),
      Płatki gryczane, jaglane, kukurydziane bez cukru,


      jesusmarija! za nasiona by mnie do lochu wtracili, za zakwas podobnie, na platki i inne bym musiala tone papierow wypelniac....
    • lot_w_kosmos Re: Co przywiozłam z Polski 19.08.21, 17:52
      P&B i Bershka oraz New Yorker to ulubione sieciowki też mojej córki.

      A z ciekawości- nie macie podobnych?
      Myślałam że w Stanach to dopiero jest szał wyboru w tym segmencie.

      No i cieszę się że jesteś zadowolona!