Dodaj do ulubionych

Jadę bez partnera, bo go nie stać

20.08.21, 18:15
Na głównej gazety wisi artykuł o tym, że sparowani jeżdżą na wyjazdy bez towarzystwa partnera. Normalna rzecz wydaje się, jeśli ktoś tak lubi. Ale jednym z powodów jest to, że partnera nie byłoby stać na taki wyjazd, jaki planuję druga strona. I to już mnie zaskoczylo.

Jestem zwolenniczką rozdzielności finansowej w związku i zasady każdy sobie rzepkę skrobie (niepopularne na emamie), ale nawet ja sobie nie wyobrażam, żebym pojechała gdzieś bez partnera, bo jego nie stać na luksusy czy tam egzotykę. Tylko mam ten komfort, że mam z partnerem podobny status finansowy. Ale nawet, jakby zarabiał najniższą krajową, to jakoś by mi to zgrzytało.

Co myślicie? Znacie w ogóle takie pary, czy to wymysł pani Porażki? smile

weekend.gazeta.pl/weekend/7,177339,27434384,zyja-razem-ale-podrozuja-oddzielnie-bo-wakacje-z-rodzina-to.html
PS. To pisałam ją str8.up
Obserwuj wątek
    • magdallenac Re: Jadę bez partnera, bo go nie stać 20.08.21, 18:24
      Jestem zwolenniczka wspolnoty, nie dokladam sie do budzetu na co dzien, a wrecz bym napisala, ze najbardziej ten budzet nadwyrezam😀 Gdyby maz wymyslil, ze nie stac mnie na jakies szalenstwa wakacyjne, to zanim bym mu wystawila walizki, zaprowadzilabym go do lekarza, bo podejrzewalabym jakies poprzepalanie stykow w mozgu, ktore odpowiadaja za zdrowy rozsadek. Nie znam ani jednej pary, takiej jak opisane w starterze.
          • 35wcieniu Re: Jadę bez partnera, bo go nie stać 20.08.21, 18:34
            Ja znam w drugą stronę, ale to nie małżeństwo. Facet lubi egzotycznie, dziewczyna jakoś szczególnie się takimi rzeczami nie zachwyca, coś na zasadzie "miałabym hajs to bym może raz pojechała zobaczyć ale nie chcę prezentów o takiej wartości". Zaznaczam że to jej wybór i to ona źle by się czuła, facet proponował.
              • koronka2012 Re: Jadę bez partnera, bo go nie stać 20.08.21, 19:44
                podaje_haslo_okon napisała:

                > W sumie to nie sprecyzowali tego w artykule, czy to jest nie stać, typu - nie p
                > rzepadam za górami, więc nie wydam na wycieczkę w Himalaje 10k. Czy nie stać, t
                > ypu - pojechałbym z Tobą chętnie, ale na Australię, to mnie nie stać.
                >
                > Pierwsze dla mnie ok, drugie słabe.

                Czemu słabe? Postaw się w sytuacji kogoś kto całe życie marzy o jakiejś destynacji np. Ja marzę o zobaczeniu na własne oczy ma Maccu Piccu.
                I miałabym kiedyś z tego zrezygnować bo Partner nie ma kasy?
                • podaje_haslo_okon Re: Jadę bez partnera, bo go nie stać 20.08.21, 20:01
                  No, tak uważam. Przy czym nie zakładam, że jak teraz ja zarabiam 3k,a partner 1k,to tak będzie na zawsze. Z czasem nasze pensje wzrosną i na to Maccu Piccu możemy pojechać. Tak bym powiedziała. Chociaż sama się przejechałam na odkładaniu podróży na przyszłość, bo od wielu lat marzyła mi się Syria sad
                  • koronka2012 Re: Jadę bez partnera, bo go nie stać 20.08.21, 21:17
                    podaje_haslo_okon napisała:

                    > No, tak uważam. Przy czym nie zakładam, że jak teraz ja zarabiam 3k,a partner 1
                    > k,to tak będzie na zawsze.

                    Zawsze będzie jakieś ale…. dojdą dzieci, zabraknie urlopu itd. Zawsze coś.

                    Z czasem nasze pensje wzrosną i na to Maccu Piccu mo
                    > żemy pojechać.

                    Po pierwsze nie wiadomo czy wzrosną, po drugie Partner może nie wykazywać najmniejszych ambicji w kierunku zwiększenia wypłaty bo jest w typie taty Borejko
                    i na tej zasadzie można sobie czekać i wybierać jak sójka za morze… ja odpuściłam sobie Birmę 😏
      • ludzikmichelin4245 Re: Jadę bez partnera, bo go nie stać 20.08.21, 18:42
        Magdallena, tylko wiesz - w małżeństwie jest trochę inaczej. Nie wiem jak w prawie amerykańskim, ale w polskim z defaultu budżet jest wspólny (a jeśli nawet nie jest to zapisane w prawie, to praktyka społeczna jest pewnie oczywista, że mąż i żona = wspólna kasa). W związkach nieformalnych współfinansowanie/opłacanie czegoś partnerowi (wakacji, kredytów, studiów) to już trochę bardziej złożona kwestia.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Jadę bez partnera, bo go nie stać 20.08.21, 18:24
      Wiesz, jak nie stać go za jazdym razem a wyjazd gdzies za 2-3 tysie od osoby to czlowieka moze trafić.
      Moja kolezanka miala propozycję wyjazdy na bali na 3 tygodnie za mala fortunę jak dla nas i poprosila partnera o zmianę kierunku, bo glupio jej się bylo dokladać do wycieczki w kwocie 5 tysi, bo jeszcze na miejscu należy jakoś funkcjonować - to jeszcze przed covid bylo.
      Pojechali do Wloch.
      • podaje_haslo_okon Re: Jadę bez partnera, bo go nie stać 20.08.21, 18:32
        kryzys_wieku_sredniego napisał(a):

        > Wiesz, jak nie stać go za jazdym razem a wyjazd gdzies za 2-3 tysie od osoby to
        > czlowieka moze trafić.

        Wiem, właśnie dlatego zaczęłam się zastanawiać. Bo to łatwo się mówi, jak kogoś stać na jakieś przyzwoite wakacje. Mnie się zdarzało wyjeżdżać ze znajomymi bardzo budzetowo, ale jakbym musiała zawsze tak jeździć, to chyba wolałabym wyłożyć kasę za partnera i pojechać razem w ludzkie warunki choć raz w roku. No nie wyobrażam sobie stwierdzić, słuchaj - mam dość tych namiotów w buszu, jadę sobie teraz na Malediwy, a w ten busz, to sobie pojedź z kolegą uncertain
    • ichi51e Re: Jadę bez partnera, bo go nie stać 20.08.21, 18:28
      na pewno opcja "jadę orient expressem sama bo bidoka nie stać, gdy partner od dziecka marzył i jest fanem Agaty Christie" jest beznadziejna. Ale
      np równie beznadziejna jest "siedzimy w domu/jedziemy do Białowieży bo zawsze jeździliśmy zreszta JA nie lubię zwiedzenia i nowości"
    • kaki11 Re: Jadę bez partnera, bo go nie stać 20.08.21, 18:37
      Nie znam (a przynamniej nie kojarzę) takiej pary. Co innego wyjechać osobno bo wyjazd w gronie starych przyjaciół/inny sposób spędzania czasu/inny preferowany standard czy coś takiego a co innego wyjechać osobno bo drugiego człowieka nie stać.
      Szczerze, gdyby mojego chłopaka (teraz z mężem trochę inaczej patrzę na własność pieniędzy bo wszelkie oszczędności wyjazdowe traktujemy jako wspólne) nie było stać na wyjazd to bym za niego zapłaciła (zdarzyło mi się) lub gdybym nie miała funduszy na taki wyjazd dla dwóch osób, obniżyła bym standard tego wyjazdu abyśmy mogli pojechać razem (również było). W druga stronę, spotykając się z kimś kto miał większe fundusze ode mnie, i chciał - a ja wiedziałam, że to szczere- dofinansować mój wyjazd, było mi trochę dziwnie, ale nie żałowałam kiedy się na coś takiego godziłam.
      Trochę dla mnie dziwne, jechać gdzieś, świetnie się bawić a osobę z którą się jest zostawić w domu, bo "jej nie stać". Co innego gdyby ta osoba bardzo protestowała, przed dofinansowaniem wyjazdu przez partnera i wysyłała go samego, ale wtedy nie jestem pewna czy bym pojechała czy nie- zależy od sytuacji.
    • lwica_24 Re: Jadę bez partnera, bo go nie stać 20.08.21, 19:12
      Są dwie a właściwie trzy rzeczy. Jestem mężatką od dobrych kilku dekad i czasem wyjeżdżam z mężem, czasem bez męża, czasem mąż wyjeżdża beze mnie. Bo tak chcemy, tak lubimy.
      Zarabiamy podobnie - mąż nieco więcej niz ja, ale ja mam też emeryture więc moje dochody są chyba większe. Nie ma to znaczenia. Pierwszą rzeczą, która zrobilismy po slubie to "uwspólnienie" kont. Nie bardzo sobie wyobrażam rozdzielność finansową na zasadzie, że każdy sobie.... ty wypalasz światło za 56.30 zł a ja za 34.20 zł. Jak to sprawdzić?
      Ty płacisz za wodę mniej , bo ja codziennie się kąpie a ty bierzesz prysznic.
      No i co z jedzeniem.... oddzielne półki w lodówce, no bo chyba nie inaczej się nie da. Ja jem mniej , ty więcej więc oddajesz mi za masło 1,27 zł......
      Konsekwencją rozdzielności tak rozumowanej jest "nie pojadę z partnerem, bo go nie stać". Fortuna kołem sie toczy więc za 10 lat ( o ile taki związek przetrwa) partner zacznie wyjeżdżąć sam, bo to jego bedzie stać np. na Nową Zelandię.
        • magdallenac Re: Jadę bez partnera, bo go nie stać 20.08.21, 20:00
          Tak, taka rozdzielnosc jest w miare prosta, kiedy partnerzy zarabiaja podobnie. Komplkacje zaczynaja sie wtedy, kiedy zarobki jednego partnera razaco przewyzszaja zarobki drugiego. I co wtedy? “Biedniejszy” partner w restauracji zamawia pierogi, a bogacz objada sie krewetkami i ruskim kawiorem? Biedak na impreze zaklada znoszony, wyswiecony garniak, a bogaczka musliny i jedwabie Chanel? Jak to w ogole moze w praktyce funkcjonowac?
    • koronka2012 Re: Jadę bez partnera, bo go nie stać 20.08.21, 19:40
      MNie to przesadnie nie bulwersuje, ludzie mają różne modele w związku i to jest ok. Mają również różne priorytety.

      Np. Jest wspólny budżet na domowe wydatki ale też oboje zostawiają co nieco dla siebie i
      sytuacja taka że ktoś przez cały rok wydaje spore kwoty na swoje hobby a ta druga osoba odkłada na wakacje bo dla niej to ważne.
      Ta druga miałaby z tego rezygnować? Albo zamiast jechać w ciepłe kraje spędzać urlop pod namiotem bo na dwoje jej oszczędności nie wystarczy?
        • koronka2012 Re: Jadę bez partnera, bo go nie stać 20.08.21, 21:22
          Dlaczego od razu biznesowy? Masa ludzi ma wspólny budżet ale również osobne na własne przyjemności i wydają je według własnego uznania.

          Uważasz że byłoby sprawiedliwie gdyby Pan swoje zaskórniaki wydawał przez cały rok na elektroniczne gadżety a przed wakacjami powiedział że nie ma I oczekiwał że ona pojedzie na działkę do teściowej zamiast na Maderę?
          I serio uważasz że pani w takiej sytuacji powinna wyskoczyć z kasy, którą odłożyła odmawiając sobie różnych rzeczy w ciągu całego roku?
          • amast Re: Jadę bez partnera, bo go nie stać 20.08.21, 21:29
            Jest taka niemodna teoria, że w małżeństwie/związku się ze sobą rozmawia. I na przykład robi wspólne plany, ustala jakieś krótko- lub długoterminowe cele. Na przykład o wakacjach można pogadać przy śniadaniu kiedyś w lutym a nie w lipcu, tydzień przed urlopem. I coś postanowić WSPÓLNIE.
            A jak już się kompletnie ludzie W ZWIĄZKU nie dogadują, ona oszczędza każdy grosz na wymarzoną Maderę, a on co miesiąc paraduje z nowym gadżetem, to może też trzeba o tym porozmawiać? Taka ostatnia rozmowa przed jakże modnym wystawieniem walizek? wink
            • igge Re: Jadę bez partnera, bo go nie stać 21.08.21, 12:11
              My nigdy w lutym nie rozmawiamy o wakacjach uncertain
              Aczkolwiem wręcz nadmiarowo wszystko robimy wspólnie i rozmawiamy też smile
              Przez 32 lata nigdy nie byliśmy oddzielnie na wakacjach.
              W tym roku on zatroszczył się o pierwszy wyjazd, a ja o drugi. W sensie finansowo.
    • ga-ti Re: Jadę bez partnera, bo go nie stać 20.08.21, 20:10
      Na urlopach wychowawczych będąc musiałabym żebrać o kromkę chleba. Dobrze, że mój mąż ma inne zdanie na temat pieniędzy w małżeństwie.

      Artykułu nie czytam, jeśli takie akcje odchodzą w małżeństwie, czy związku nieformalnym ale 'poważnym' to zgrzyta mi to bardzo. Chyba że związek przelotny, wolny, bez zobowiązań itp.
    • jkl13 Re: Jadę bez partnera, bo go nie stać 20.08.21, 20:12
      Znam taką parę. I tak to właśnie wygląda. Mąż zarabia znacząco więcej, do tego jest bucem jakich mało, więc na wycieczki zagraniczne kilka razy w roku jeździ sam, bez rodziny. I dokładnie tak to tłumaczy,bo żony nie stać. Żona zostaje w domu , dziećmi,gdy tatuś brakuje na egzotycznych wyjazdach.
      Ja bym wystawiła walizki po pierwszym razie, ona znosi to od lat. Dla mnie to rodzaj przemocy ekonomicznej, zwłaszcza że i żona i dzieci chętnie by pozwiedzali egzotyczne kraje. No ale ich nie stać...
    • kautokeino Re: Jadę bez partnera, bo go nie stać 20.08.21, 20:15
      Akurat na ematce to zawsze byl bardzo popularny motyw, zeby miec rozdzielnosc finansowa. Ja takich par nie znam (poza forum), sama jestem z frakcji cholernie tu niepopularnej i mamy wspolne konto (wiec jak mnie maz zostawi dla mlodszej, to sie obudze z reka w nocniku i bla bla), wiec na wakacje jezdzimy razem i stac na na te same.
      • la_felicja Re: Jadę bez partnera, bo go nie stać 20.08.21, 21:02
        My z mezem mamy osobne konta. Nie chce, zeby wiedzial, Ile wydalam na kosmetyki czy ksiazki, sama tez nie chce sie wkurzac na jego wydatki. Poza tym, jako ze duzo kupujemy przez internet, chcemy miec troche prywatnosci. Chocby zeby kupic drugiej osobie prezent -co to za prezent, gdyby on z gory wiedzial, co mu kupilam i za ile.
        Jednak mamy tez wspolne konto, z ktorego oplacamy wspolne rzeczy - codzienne i extra. Zarabiam wiecej, ale nie wyobrazam sobie korzystania z jakichs drogich przyjemnosci bez meza. Zyjemy na takim poziomie, na jaki NAS OBOJE stac.
    • abecadlowa1 Re: Jadę bez partnera, bo go nie stać 20.08.21, 20:16
      To jeden z wielu przykładów tego, że w związku, małżeństiwie nie zawsze jest po równo.
      A co jeśli jeden z małżonków wyjedzie na atrakcyjne stypendium, a drugi też by chciał, ale musi zostać w domu? Albo jed ma atrakcyjną pracę z wykazdami służbowymi w ciekawe, turystyczne miejsca, a drugi jest urzędnikiem niższego szczebla? Też niesprawiedliwe? Nie dzielimy się z bliskimi ludźmi wszystkimi zasobami.
    • zuzanna_a Re: Jadę bez partnera, bo go nie stać 20.08.21, 21:03
      Powaznie, znalam pare gdzie pani klepala biede w naszej firemce, pan mial wlasna bardzo dobrze proserujaca dg. Byli razem 14 lat i jak kupowali pralke do domu to on placil polowe, ona splacala w ratach. W knajpie bywalo ze żarł steka, a ona margerite a czasem nic bo nie miala kasy i szkl potem po drozdzowke do piekarni. Ustalili na dzien dobry absolutna rozdzielnosc finansowa i tak bylo. Im to nie przeszkadzalo, ja zbieralam szczeke z podlogi.
    • 3-mamuska Re: Jadę bez partnera, bo go nie stać 20.08.21, 21:08
      Jak to sobie nie wyobrażasz?
      Przecież kasy sobie rzepkę skrobie.
      I tyle. Twój styl życia i widzenia.


      Dla mnie to nie związek, a układ wyłącznie do seksu z mieszkaniem.
      I nie chodzi o to aby nie mieć własnej kasy, rozliczać się z każdej złotówki. Ale są jakieś granice.
      • podaje_haslo_okon Re: Jadę bez partnera, bo go nie stać 20.08.21, 21:17
        No nie wyobrażam. Dla mnie pieniądze nie są w ogóle tematem w związku, stąd jak wchodzę w związek, to nie ustalam żadnych zasad finansowych, a potem już tak zostaje, prawdopodobnie dlatego, że zarobki mam zawsze podobne do partnera. Ale spędzanie razem czasu to już podstawa. Jak jedziemy na "swoje" wyjazdy, to jedziemy. Ale jak mamy jechać na wspólny, to nie wyobrażam sobie, żebym pojechała jednak sama, bo go nie stać.
    • gulcia77 Re: Jadę bez partnera, bo go nie stać 21.08.21, 12:22
      Kurcze, nie wyobrażam sobie, pomimo że ślubu nie mamy. Jakoś tak od początku kasą była wspólna. Może dlatego, że klepaliśmy biedę na początku. A teraz to normalne, że wszystko ze sobą omawiamy. Choć nie zawsze wyjeżdżamy razem. Jakby to ująć, ja wolę snookera,chłop sporty walki. 😉 Ale zawsze znajdzie się coś, co lubimy oboje. I kasą jest nasza, a nie moja i twoja.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka