Dodaj do ulubionych

Moi rodzice to dobrzy wujkowie

26.08.21, 20:45
Skłonni rozdać rzeczy dzieci gdy znajdzie się ktoś bardziej potrzebujący. A to, że dane rzeczy miały przede wszystkim wartość sentymentalną a nie realną i dla obdarowanych często były od razu badziewiem mieli w nosie. W sumie ja więcej traciłam niż goście zyskiwali.

W ten sposób pożegnałam dwa komputery, serię książek oraz kilka zabawek.

Tak, wiem że mam teraz dużo za dużo lat by się złościć za utratę zabawek ale one (teoretycznie) były MOJE. Podejrzewam, że rodzice chcieli mi dać lekcję dobrego serca i radości dzielenia (umm oni mieli - bo darowali coś czego nie uważali za swoje - był wtedy drugi komp w domu i nie mogli zrozumieć czemu ja chcę grać na tamtym podczas gdy oni mogą pracować na tym). A jedyną lekcja jaką wtedy odebrałam: masz być grzeczna i dawać d... Jak inni każą. Bardzo dziękuję za lekcję bycia posłusznym popychadłem.😑
Obserwuj wątek
      • bulzemba Re: Moi rodzice to dobrzy wujkowie 26.08.21, 21:05
        Jestem jeszcze dzieckiem komuny i sztafeta ciuchowa była dla mnie czymś naturalnym. Z resztą miałam taką zdolność noszenia "moich" rzeczy że te które naprawdę lubiłam nie dożywały momentu gdy można by je wydać (tzn. ja uważałam je za zdatne do użytku ale to już były takie szmaty że nie wypadało tego oddać nawet do Caritasu 😁).
      • bulzemba Re: Moi rodzice to dobrzy wujkowie 27.08.21, 08:29
        Koleżanka kiedyś wspominała, że rodzice potrafili przestrząsnąć jej szafę w celu obdarowania jej kuzynek. I traciła eleganckie ciuchy "bo przecież w nich chodzi" - no fakt, w galowych kieckach raczej do szkoły się nie chodzi codziennie... A potem dostawała po uszach (od rodziców) że nie potrafi się ubrać stosownie do okazji 😤
    • woman_in_love Re: Moi rodzice to dobrzy wujkowie 26.08.21, 22:19
      Phi, problemy 1 świata.

      Dziadek kiedyś obciął przy mnie kurze głowę i ona bez tej głowy odleciała i poleciała w kępę drzew chyba z 500m od nas.

      I do tej pory pamiętam jak podrzynali na drzwiach stodoły gardło śwince, a ona tak strasznie krzyczała jak umierała.
    • kobietazpolnocy Re: Moi rodzice to dobrzy wujkowie 27.08.21, 09:09
      U nas było bez rozdawania, ale mam wrażenie, że mechanizm był podobny: rzuczanie wszystkiego, by komuś innemu zrobić dobrze. Kosztem wcześniejszych planów, ustaleń, itd. I namawianie dzieci, by też działały wbrew własnej woli, tu już okraszane wprost "żeby on/ona/oni was polubili".
      Co nie przeszkadzało im w domowych ścianach narzekać i obgadywać tych "innych".
      Przez całe dzieciństwo i okres dojrzewania żyłam w przekonaniu, że nasza - niebiedna, porządna, bez przemocy - rodzina z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu jest gorsza niż inne.

      A nauka z tego była taka, żeby z ostrożnością podchodzić do takich zbyt przyjaznych i pomocnych ludzi, bo ich pobudki mogą nie mieć wiele wspólnego z dobrocią serca.
    • jdylag75 Re: Moi rodzice to dobrzy wujkowie 27.08.21, 09:17
      Przytulam. Fajnie że widzisz ze to siedzi w Tobie i jakie skutki powoduje, mozesz powoli zmieniac swoje reakcje.
      Moja powojennie urodzona mama w wieku 7 lat musiała oddać lalkę kuzynce Hani, bo już była duża, opowiadała mi to, to była jej jedyna lalka, a ona wcale nie była duża... bardzo smutne to było, mama nie zarządzała naszymi rzeczami. Dla mnie to tez była lekcja.
    • hiacynta.bukiet123 Re: Moi rodzice to dobrzy wujkowie 27.08.21, 09:22
      U mnie było "ustąp, bo jesteś mądrzejsza" oraz do dziś niezrozumiała dla mnie nauka: "lepiej przeprosić, nawet jak się nie ma racji, niż ryzykować konflikt". Całe moje dzieciństwo tak wyglądało. Jak mi dokuczały koleżanki w szkole słyszałam "nie zwracaj uwagi, pokaż że jesteś mądrzejsza". Jak mnie (niesłusznie) zrypała sąsiadka za coś, czego nie zrobiłam, kazali mi pójść i przeprosić "dla świętego spokoju". Za każdym razem tak było. Do 30-ki walczyłam z niską samooceną, brakiem asertywności, brakiem umiejętności walczenia o swoje i wszyscy wchodzili mi na głowę. Na szczęście udało się to przepracować.
    • beataj1 Re: Moi rodzice to dobrzy wujkowie 27.08.21, 09:29
      Bo jak ogólnie wiadomo nasi rodzice nie mieli swoich traum, nie nieśli bezmyślnie "rodzinnych mądrości", nie byli ofiarami wychowania starszych pokoleń.
      Mieli za to pełen i nieograniczony dostęp do najnowszej wiedzy psychologicznej, oceany czasu i uważności i wiedzieli, że ich obowiązkiem jest pomoc dziecku być najlepszą wersją samego siebie oraz wyjście ze swojej strefy komfortu.
      Było jak było, zwykle nie ze złej woli.
      Zamiast roztrząsać winy rodziców najlepsze co możemy zrobić to skorzystać z dostępnej nam wiedzy, wyciągnąć wnioski i przerwać sztafetę pokoleń.

      A następnie popełnić własne, autorskie błędy wychowawcze, za które będą nas winić nasze dzieci....
      • kosmos_pierzasty Re: Moi rodzice to dobrzy wujkowie 27.08.21, 09:53
        I co ma wnosić Twój wpis do dyskusji? To że ludzie są nieidealni, nie oznacza, że osoby przez nich skrzywdzone nie mają prawa przepracować swoich doświadczeń. A by przerwać tę sztafetę, o której łaskawie wspomniałaś, trzeba najpierw uświadomić sobie, co się właściwie wydarzyło. Zbyt szybkie puszczenie wszystkiego w niepamięć może najwyżej ten proces zakłócić.

        Btw np. mordercy też są zapewne ofiarami środowiska lub biologii lub jednego i drugiego, nie wykluczone, że nawet skupiły się na nich traumy pokoleń. Może więc zaprzestańmy stawiania ich przed sądem? Bo przecież wszyscy możemy być ponadto.
        • beataj1 Re: Moi rodzice to dobrzy wujkowie 27.08.21, 09:59
          Przepracowywanie jest przepracowywaniem a nie skupianiem się na winie rodziców.
          Jeżeli chcesz wybaczyć winy, to najlepiej zacząć od zrozumienia ich pochodzenia. A potem można iść dalej.
          Pielęgnowanie poczucia krzywdy nikomu jeszcze nie przyniosło pożytku.
          Tym bardziej, że nasze dzieci na pewno znajdą w nas nasze osobiste przewiny i część z nich będzie uzasadniona.
          Tak to wygląda że z pokolenia na pokolenie jesteśmy inni, wiemy więcej i rozumiemy więcej.

          Trzeba sobie zadać pytania, czy rodzice robili to ze złej woli, czy mieli swoje traumy, czy mam wpływ na przeszłość.

          A potem zastanowić się nad tym co JA mogę zrobić by poprawić MOJE życie. I tyle.
          • kosmos_pierzasty Re: Moi rodzice to dobrzy wujkowie 27.08.21, 10:07
            beataj1 napisała:

            > Przepracowywanie jest przepracowywaniem a nie skupianiem się na winie rodziców.

            I po jednym wpisie wiesz, że Autorka "skupia się na winie rodziców". To ile uwagi wolno poświęcić takim doświadczeniom? Trzy sekundy czy trzydzieści?

            >
            > Jeżeli chcesz wybaczyć winy, to najlepiej zacząć od zrozumienia ich pochodzenia
            I? Myślisz, że ona nie ma tej świadomości? To co piszesz, naprawdę nie jest dziś odkrywcze. A wybaczenie to zdecydowanie coś więcej niż zrozumienie.

            > Pielęgnowanie poczucia krzywdy nikomu jeszcze nie przyniosło pożytku.
            Jw. dziewczyna najwyraźniej ma problem do rozwiązania i postanowiła się nim zająć, ale Ty już wiesz, że 'pielęgnuje poczucie krzywdy'. Serio?
            Imo 'pielęgnowanie poczycia krzywdy' jest wtedy, gdy na złych doświadczeniach budujesz praktycznie swoją tożsamość i nie podejmujesz odpowiednich działań, by rozwiązywać problemy i - właśnie - iść do przodu. Naprawdę od uświadomienia sobie korzeni problemu, jak w poście startowym, i chęci przegadania (przepracowania) tego, do 'pielęgnowania poczucia krzywdy' jest droga bardzo daleka.
            Zarzucanie 'pielęgnowania poczucia krzywdy' tylko dlatego, że ktoś podzielił się przemyśleniami o takim a nie innym charakterze, to lekka paranoja.


            >
            >
            > Trzeba sobie zadać pytania, czy rodzice robili to ze złej woli, czy mieli swoje
            > traumy,
            I w związku z tym natychmiast zapomnieć o wszystkim?


            > A potem zastanowić się nad tym co JA mogę zrobić by poprawić MOJE życie. I tyl
            > e.
            Nie taki jest wydźwięk tego, co piszesz.
            • beataj1 Re: Moi rodzice to dobrzy wujkowie 27.08.21, 10:20
              Znam całkiem sporo dorosłych ludzi, którzy nigdy nie wyszli z etapu: moi rodzice są winni tego, tamtego śmego.
              I są to obiektywne, realne przewinienia - absolutnie ich nie umniejszam.
              Ustalili te winy i niestety na tym się zatrzymali. Zadanie im konkretnych pytań pt: jakie zaplecze mieli rodzice, jakie traumy, jaki dostęp do wiedzy, czy mieli umiejętność autorefleksji itd otwiera drogę do zastanowienia się nad sobą.
              Co ja mogę zrobić, jak mogę poprawić swoją sytuację i jednocześnie sytuację moich dzieci.

              Ojojanie jest miłe, dajemy głaski. I na pewno autorka, ja, ty, większość osób dookoła zasługujemy na te głaski. Tylko że w pewnym momencie czas zrobić oddech i iśc dalej.

              Być może autorka już sobie te pytania zadała, może ma już na nie odpowiedzi. Może jest już znacznie dalej.
              Ale myślę że w wątku wylewającym żale na rodziców warto zadać pytanie: co oni mogli zrobić w tym konkretnym czasie i przestrzeni, co ja mogę zrobić w moim konkretnym czasie i przestrzeni.
              I jak ja mogę być oceniona przez moje dzieci.,
              • kosmos_pierzasty Re: Moi rodzice to dobrzy wujkowie 27.08.21, 10:44
                Z takim postawieniem sprawy się zgadzam, ale właśnie tak - stopniowo i z wyczuciem, bo nie wiesz, (ani ja nie wiem, ani forum nie wie), na jakim etapie jest pytająca. A pierwszy Twój wpis zabrzmiał dla mnie mniej więcej tak: Nie zawracaj głowy pierdołami, dorosła jesteś, masz sobie radzić tu i teraz, a nie czepiać się rodziców smile Więc pociągnęłam temat.
                • beataj1 Re: Moi rodzice to dobrzy wujkowie 27.08.21, 10:48
                  Mogłam skrócić za bardzo. Nie chciałam być obcesowa.
                  Ale doświadczenie nauczyło mnie właśnie by zadawać takie pytania wprost.
                  Bo sama straciłam dużo czasu drepcząc wokół siebie i pielęgnując żale.
                  A jak się z nimi skonfrontowała okazało się że to nie jest takie skomplikowane i sama mogę o wiele więcej niź myślałam.
                  A jak już uwolniłam ( w głowie) rodziców od ich winy nagle zrobiło się mnóstwo miejsca na co innego.
                  • kosmos_pierzasty Re: Moi rodzice to dobrzy wujkowie 27.08.21, 10:55
                    U mnie np. to "uwolninienie od winy" było znacznie trudniejsze. Zrozumienie nie pomogło. Dodatkowo nie wiem, czy Twoi rodzice żyją, ale mam wrażenie, że jednak łatwiej wybaczyć komuś, z kim nie musisz utrzymywać kontaktów. U mnie ojciec nie żyje, matka - tak. Serio, prawie wcale nie myślę o tym, co on robił. Bo i po co? Natomiast matka, działająca nadal na tym samym oprogramowaniu, co jak byłam dzieckiem, dawała mi popalić znacznie dłużej i znacznie bardziej. Nadal mnie czasem irytuje, ale już potrafię nad tym zapanować. Dlatego wg mnie trudniej jest się ogarnąć, gdy ta przeszłość stanowi kontinuum z teraźniejszością i co trochę coś wyskakuje. Tu nie wystarczy powiedzieć "wybaczam" i cześć.
                    • beataj1 Re: Moi rodzice to dobrzy wujkowie 27.08.21, 10:59
                      Moi rodzice żyją.
                      U mnie zrozumienie ich ograniczeń było podstwą na której zbudowałam częściowe wybaczam a częściowe - to już nie jest mój problem. Idę dalej i nie będę się taplać w ich bagnie. Odcinam swoje życie od ich traum.
                      Natomiast kluczowe w tym wszystkim było zobaczenie człowieka w rodzicu.
                      • kosmos_pierzasty Re: Moi rodzice to dobrzy wujkowie 27.08.21, 11:05
                        Dla mnie to "zobaczenie człowieka" w przeszłości okazywało się pułapką, bo jak zaczynałam tak podchodzić, to uruchamiało mi się współczucie, które natychmiast było wykorzystywane. Dlatego nie polecam, oczywiście zupełnie subiektywnie, nadmiernego wnikania w to, jakich traum rodzic doświadczył, że musiał potem odreagowywać na własnym dziecku.
      • bulzemba Re: Moi rodzice to dobrzy wujkowie 27.08.21, 11:55
        Nie umiem się przemóc żeby kupić sobie coś "tylko mojego" bo przecież to wstyd że JA chcę mieć jakieś dupe.rele które robią przyjemność tylko mi.

        Kupiłam sobie i mam wyrzuty sumienia. Nawet książki nie umiem sobie kupić by się później nie gryźć.
          • aqua48 Re: Moi rodzice to dobrzy wujkowie 27.08.21, 12:52
            Znałam pewną staruszkę, ponad dziewięćdziesięcioletnią, w momencie w którym opowiadała mi (pochodziła z arystokratycznego bogatego domu) jak to w dzieciństwie musiała ona i jej rodzeństwo regularnie oddawać swoje ledwo co wcześniej otrzymane zabawki, w tym ulubione lalki, biedniejszym dzieciom. Do końca traktowała tę "metodę wychowawczą" jako krzywdę dla siebie. Widać nad takimi sprawami nie przechodzi się do porządku dziennego..
        • margerytka73 Re: Moi rodzice to dobrzy wujkowie 27.08.21, 12:55
          bulzemba napisała:

          > Nie umiem się przemóc żeby kupić sobie coś "tylko mojego" bo przecież to wstyd
          > że JA chcę mieć jakieś dupe.rele które robią przyjemność tylko mi.
          >
          > Kupiłam sobie i mam wyrzuty sumienia. Nawet książki nie umiem sobie kupić by si
          > ę później nie gryźć.

          Zacznij od małych rzeczy i jak tylko będziesz mieć wyrUty mów sobie, sama zarobiłam to sobie kupiłam.
          To dobra metoda. Z czasem wydasz 300 złna tusz do rzęs i okiem nie mrugniesz, że nie zasłużyłaś, czy, że to niepotrzebna fanaberia.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka