Dodaj do ulubionych

Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było

27.08.21, 10:33
Czego przydatnego w życiu Waszym zdaniem nie uczy się dzieci, albo wręcz uczy się je odwrotnie? Co przydałoby się Wam wiedzieć już jako dziecko, żeby zastosować to w wieku dorosłym? Chodzi o kwestie wiedzy "życiowej".

Moje typy:
1) najlepsi uczniowie nie zawsze osiągają sukces w życiu. Nauka nie jest najważniejsza na świecie i na dobrą sprawę niczego nie gwarantuje
2) serio nie trzeba uczyć się wszystkiego, czego wymagają w szkole. Życie towarzyskie, hobby, sport, spotkania czy zwykle obijanie się też są wazne, a nawet wazniejsze
3) nie warto być zawsze ochotnikiem i wyręczać innych, bo się przyzwyczaja, a wdzięczności i tak nie uświadczysz. Leniwcom z reguły się i tak upiecze
4) liczy się tu i teraz, oczywiście w granicach rozsądku i odpowiedzialności. Lata szkoly
i studiów to ważny i wspaniały czas w życiu, a nie droga do celu.
5) jest mnóstwo innych dróg do sukcesu życiowego i dobrej pracy niż studia magisterskie. Liczy się pomysł i zaradność.
6) umiejętność odmawiania i walczenia o swoje to zaleta, a nie bezczelność.

Co jeszcze?
Obserwuj wątek
    • kosmos_pierzasty Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 10:37
      Podstawy finansów, podstawy psychologii.
      Ale nie całkiem zgadzam się z Twoimi punktami. Owszem, dziecko musi mieć świadomość, że nauka nie jest najważniejsza, ale uważam, że powinno wiedzieć, że jest ważna i wywiązywać się z obowiązków szkolnych - nawet jeśli nie dla ich samych, to dla ogólnego rozwoju. Zdecydowanie nie uważam też, by życie towarzyskie było ważniejsze niż szkoła... Już widzę, co by się działo, gdybym coś takiego powiedziała dziecku... Mierne wyniki bowiem również w życiu sukcesu nie gwarantują.

      A swoją drogą - ciekawe,czy ktoś to zbadał: jaka jest korelacja między ocenami a sukcesem w życiu. Bo że są wyjątki to wszyscy wiemy, jednak wnosząc z jednostkowego doświadczenia, to jednak dzieci zadbane, z najlepszymi wynikami w klasie, sukces odnoszą, a te przepychane z klasy do klasy, albo i nie, czasem też, czasem...
      • sabina211 Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 10:58
        Między postawą "wyniki (oceny) są najważniejsze" a przepychaniem z klasy do klasy jest szeroka gama możliwości pośrednich, poza tym sukces w życiu (nawet tylko w kontekście zawodowym, finansowym) definiuje się bardzo rożnie. Dzieci zadbane to nie tylko prymusi, na pewno nie jest to jedyny aspekt, na który warto zwracać uwagę i który w ostatecznym rozrachunku okaże się ważny...
          • memphis90 Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 11:25
            A skąd założenie, że o piątki zawsze się "walczy"? Są osoby, którym nauka przychodzi bez większego trudu, mają dobrą pamięć, są systematyczne i nie robią sobie zaległości - i to wystarczy. Nie przeszkadza to w rozwijaniu pasji - tróje na świadectwie i jedna piątka nie są oznaką "zagłębiania się w jednym, konkretnym przedmiocie". Nie wiem, skąd założenie, że osoba z jedną piątką ma tę piątkę "bardziej" niż osoba z pięcioma takimi samymi piątkami..? Już pomijając fakt, że pasja może byc kompletnie niezwiązana ze szkołą - jedna z moich kuzynek zdobywała jakieś medale strzelając z łuku, a nawet nie była świetna z wf jako takiego (definiowanego jako umiejętność zrobienia 10 wsadów w 10 dwutaktach czy tam idealnym skoku przez kozła).
            • jdylag75 Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 12:10
              Tak jest! Nie zawsze się walczy. Pozatym 5 z góry na dół może być środkiem do celu a nie celem samym w sobie. System szkolny jest tak skonstrułowany, że, by dostac sie do dobrej szkoły średniej ,nalezy mieć wzorowe swiadectwo. Syn mój, znakomity z jednej dziedziny szkolnej dbał o oceny w podstawówce, bo chciał sie dostac do najlepszego LO w mieście, a w LO uczy się tego co uznał za przydatne w jego planach zawodowych plus j. polski. Ponieważ wiedziałam że oceny to środek sama dbałam o celujący z techniki, celujący z plastyki i muzyki, wysiłek niewielki i rozłożony w czasie, a dzięki temu cel osiągnięty.
              Ucze dziecko by patrzyło perspektywicznie i planowało.
          • kornelia_sowa1 Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 21:10
            Mój syn nawet nie 5 a 6 ma z góry do dołu. Bez wysiłku. Nie siedzi nad książkami-trenuje 3 razy w tyg-z dojazdami zajmuje mu to 3g z dniówki. I jedna cała sobota w miesiącu. Oprócz tego turnieje q weekendy po całej Polsce.

            Wiedzę z biologii ma taką, że nauczycielkę zagina
            Z polskiego - nauczycielką dała mu na wakacje 10 lektur ponad program i ponad wiek bo twierdzi, że jest mega zdolny i trzeba to rozwijać. A on stopniezfobywa ot tak. Przeczyta i wie.

            Nie sądzę żeby mu to przeszkadzało w osiągnięciu celu. Przeciwnie
      • puella_174 Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 12:34
        Nie mówię oczywiście o przepychaniu z klasy o klasy czy odpuszczaniu nauki w późnej podstawówce, co skutkuje niedostaniem się do liceum.
        Ale już poświęcanie czasów licealnych na naukę, by wyciągnąć pasek w prestiżowym liceum jest bez sensu. Pasek w liceum nic nie daje. Lepiej chodzić na dodatkowe lekcje języka czy zajęcia sportowe niż zakuwać wszystko od góry do dołu, i fizykę, i historię.
      • margerytka73 Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 13:06
        kosmos_pierzasty napisała:


        > A swoją drogą - ciekawe,czy ktoś to zbadał: jaka jest korelacja między ocenami
        > a sukcesem w życiu. Bo że są wyjątki to wszyscy wiemy, jednak wnosząc z jednost
        > kowego doświadczenia, to jednak dzieci zadbane, z najlepszymi wynikami w klasie
        > , sukces odnoszą, a te przepychane z klasy do klasy, albo i nie, czasem też, cz
        > asem...


        Zależy od człowieka. Jeśłi oceny były złe, bo ktos tam był leniem i się cie chciał uczyć, a w oewnym momencie życia się ogarnął, zrobił studia, założył biznes, czy wybrał jeszcze inną ścieżkę edukacyjną, to zarabia całkiem nieźle, choć w szkole miał ledwo tróje.

        Może być tak, że ktos był bardzo dobry w szkole, du drogi sa dwie, albo nadal jest bardzo dobry, poszedł w edujkację - tu mamy świetnych prawników, lekarzy, architektów, tłumaczy, ekonomistów itd (ogólnie, bo i w tych grupach trafi się konował albo archotekt partacz), którzy w dorosły życiu dochodzą do diżych pieniędzy.
        Może jednak byc też tak, ze piątkowy uczeń, co to miał piątkę z matematyki i polskiecho i chemii i biologii - jako dorosły nie jest już małym geniuszem, okazzuje się że był dobry ze wszystkiego, to z naczy tak naprawdę z niczego, bo nie miał jednej dziedziny, która go interesuje - wtedy może skończyć i za biurkiem i za ladą, albo gdziues na czarno.

        Ogólnie ważam, ze jeśli człowiek jest ogarnięty i ma w normie iloraz inteligencji, nie ma upośledzeń umysłowych i zaburzeń umysłowych utrudniających naukę, to dużo zależy od jego koncepcji na życie, pracowitości, determinacji i łutu szczęścia.
        Lenie zas nie dochodzą do niczego.
    • beataj1 Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 10:39
      Zaufania dla swoich odczuć.
      Jeżeli gdzieś w głębi ciała, duszy, czujesz że to do czego cię namawiają jest złe, niedobre dla ciebie. Ufaj tym odczuciom. Choćby ktoś podpierał swoje namawiania religią, autorytetem czy siłą.

      Owszem czasem trzeba zrobić coś wbrew sobie, ale jest to rzadsze niż się wydaje.
      • pampelune Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 11:05
        beataj1 napisała:

        > Zaufania dla swoich odczuć.
        > Jeżeli gdzieś w głębi ciała, duszy, czujesz że to do czego cię namawiają jest złe,
        > niedobre dla ciebie. Ufaj tym odczuciom. Choćby ktoś podpierał swoje namawiania
        > religią, autorytetem czy siłą.

        Ale ładne. Może i ja kiedyś się nauczę.

      • tiszantul Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 28.08.21, 19:55
        "Zaufania dla swoich odczuć.
        Jeżeli gdzieś w głębi ciała, duszy, czujesz że to do czego cię namawiają jest złe, niedobre dla ciebie. Ufaj tym odczuciom. Choćby ktoś podpierał swoje namawiania religią, autorytetem czy siłą."

        W ten sposób wychowasz antyszczepa, który się będzie śmiał z profesorów Horbana i Simona
    • ajr27 Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 10:42
      Bardzo mądrze napisałaś!
      Jako niespełniony zawodowo prymus potwierdzam. Synowi się udało- robi to co kocha, a nigdy nie walczył o czerwone paski.
      Do nauk dodałabym uświadomienie, że popalanie fajek, jointów, czy popijanie piwa może skończyć się fatalnym nałogiem.
      • turzyca Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 11:20
        >Do nauk dodałabym uświadomienie, że popalanie fajek, jointów, czy popijanie piwa może skończyć się fatalnym nałogiem.

        Tak jakby tego nie było, takie trucie jest regularnie. Ale czego nie ma w standardzie, a ja miałam, bo miałam walniętą wychowawczynię, która nam zrobiła dodatkowy kurs, to kwestia powstawania uzależnień. U nas to był akurat alkoholizm (ofkors), ale dało mi to sporo wiedzy zarówno w kwestii unikania pułapek uzależnień jak i współuzależnień (to drugie może nawet ważniejsze).
    • triss_merigold6 Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 10:47
      1. Kompetencje komunikacyjne są bardzo ważne - umiejętność dopytania, dowiedzenia się, przekazania informacji, autopromocji.
      2. Warto zbierać kwity, potwierdzające osiągnięcia, umiejętności, kompetencje.
      3. Otoczenie społeczne jest istotne, finalnie i tak będziesz funkcjonować w jakiejś bance towarzyskiej.
      4. Ceń się, nigdy nie pracuj za darmo lub bez wymiernych korzyści.
    • totutotam.org Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 10:49
      1. Powinno się wprowadzić warsztaty teatralno-couchingowe. Case studies, które otwierają oczy ma świat poza domem i szkołą (różnorodność, której czasami nie mają okazji poznać), odnajdywanie się w różnych sytuacjach,
      2. Nauka trwa całe życie. Ty o tym decydujesz, dlatego ważna jest umiejętność planowania i realizacji tych planów. Samodzielność przeprowadzenia procesu dydaktycznego (jak się uczyć, jakie warunki sprzyjają konkretnej osobie)
    • ophelia78 Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 10:57
      Podstaw ekonomii praktyczne - czyli jak wypełnić PIT, co to jest zdolność kredytową, hak zarządzać budżetem.

      Podstaw prawa - znow: do czego ma prawo, jakie instytucje mogą Ci pomóc. Trochę prawa pracy. Co to są związku zawodowe. Co może pracodawca.

      Powinni tez ODUCZAĆ zachowań typu: chłopaki nie placza; siedz cicho a Cie znajdą itp stereotypy.

    • waleria_s Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 10:58
      Ważniejsze od zbierania 5 z każdego przedmiotu jest bycie dobrym w konkretnych dziedzinach.
      Trzeba ostro reagować na próby poniżania, chamskie docinki. Nie podejście przekazane mi przez rodziców 'ignoruj', a agresorzy i skakali mi po głowie.
      Rozwój społeczny jest ważny, ważna jest grupa przyjaciół, podtrzymywanie więzi. Młodość nie jest od ślęczenia przy komputerze i alienowania się, trzeba zbierać doświadczenia, zawierać nowe znajomości. To wszystko ułatwia nawet życie zawodowe.
    • daniela34 Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 11:08
      Ophelia wyżej napisała o podstawach prawa- tak, to ważne. Ale jeszcze jedna moja uwaga jako zupełnie niezaangażowanego, zewnętrznego obserwatora: taka prosta nauka o ponoszeniu odpowiedzialności. To problem młodzieży z dobrych/normalnych domów. W przypadku dzieciaków ze środowisk patologicznych jest oczywiste, że jakiś kuzyn siedzi w poprawczaku, a kolega z klatki ma zawiasy. W przypadku młodych ludzi z "dobrych" domów panuje mam wrażenie poczucie, że odpowiedzialność to może gdzieś tam po maturze. Na razie jesteśmy dziećmi. Wszyscy się muszą nami opiekować i prowadzić za rękę (i tu szkoła ma sporo za uszami).
      To oczywiście nie jest tak, że oni tej wiedzy nie mają przekazywanej, ale w moim odczuciu- na dwa sposoby, oba nieskuteczne: na WOSie "bla, bla, bla, nuda, nie słucham" i w formie straszenia podczas awantur "znowu się stara/wychowawca drze, nie słucham". Jak to zrobić- nie wiem, nie jestem specjalistą. Ale trzeba jakoś inaczej, bo nie pierwszy już raz siada przede mną miły, młody człowiek, otwiera szeroko jasne oczęta i pyta z zaskoczeniem "Ale jak to?" Kilka tygodni temu była tu taka dyskusja o tym, czego można wymagać od 16-letniego brata jesli chodzi o opiekę nad młodszym rodzeństwem, nie wracając do tamtej rozmowy, uderzyło mnie stanowisko: "A co jak nie będzie umial wezwać karetki?" No jak za kilka miesięcy nie będzie umiał wezwać karetki do obcego człowieka na ulicy, to będzie mieć zarzut popełnienia przestępstwa.
      To nie jest zarzut do ematek konkretnie, bo wiele z was tu pisze przy różnych okazjach: "mówię, uświadamiam czym to grozi, przestrzegam jakie są konsekwencje prawne". To jest raczej wniosek ogólnospołeczny
      • turzyca Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 11:30
        >Na razie jesteśmy dziećmi. Wszyscy się muszą nami opiekować i prowadzić za rękę

        A w sumie upupiamy młodzież coraz bardziej. Ostatnio byłam po coś w przychodni w Warszawie, koło drzwi stała żylasta staruszka i nastoletni wypasiony dryblas, dzwonię do recepcji, a staruszka na mnie naskakuje, że mam się nie wpychać, przecież ona tu z dzieckiem czeka. Rozglądam się, gdzie to dziecko, po czym do mnie dotarło, że ten dwumetrowy chłop o rozmiarach szafy gdańskiej, to jest to dziecko czekające z opiekunem prawnym na pediatrę.
        I w ramach kontrastu byłam u mojego rodzinnego, w dniu szczepień, w poczekalni chłopaczek na oko 13 lat, w trakcie mutacji, bez opiekuna prawnego, bo do stałego lekarza nastoletnie dziecko może iść samo, jak będzie coś trudnego, to się rodziców wydzwoni.
      • ludzikmichelin4245 Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 11:51
        Myślę o tym, co napisałaś i zastanawiam się, czy nie wynika to z realnej praktyki społecznej - że jak świat światem, ludzie lepiej sytuowani odczuwają mniej dotkliwe konsekwencje swoich działań. Nie wiem, o jakiego kalibru przestępstwach/wykroczeniach rozmawiamy, ale potrafię sobie wyobrazić, że konsekwencje są łagodniejsze dla bombelków z dobrych domów, których rodzice w pięć minut wpadną na komendę z mecenasem piranią (co oczywiście nie jest głosem za przemocą policyjną).
        Miałam w sumie podobną refleksję, gdy pojawił się ten hit Maty o ćpaniu w Batorym. Że przecież przed takim młodym człowiekiem stoi tak olbrzymia przestrzeń do w miarę "bezpiecznego" popełniania życiowych błędów, taka ilość kół ratunkowych, odwyków w drogich ośrodkach, adwokatów od wyciągania z kłopotów, psychoterapeutów, przyjaciół rodziny od "kolejnej szansy" w pracy czy chociażby domu rodzinnego, do którego można wrócić po przepuszczeniu wszystkich pieniędzy.
        • daniela34 Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 13:04
          ludzikmichelin4245 napisał(a):

          > Myślę o tym, co napisałaś i zastanawiam się, czy nie wynika to z realnej prakty
          > ki społecznej - że jak świat światem, ludzie lepiej sytuowani odczuwają mniej d
          > otkliwe konsekwencje swoich działań. Nie wiem, o jakiego kalibru przestępstwach
          > /wykroczeniach rozmawiamy, ale potrafię sobie wyobrazić, że konsekwencje są łag
          > odniejsze dla bombelków z dobrych domów, których rodzice w pięć minut wpadną na
          > komendę z mecenasem piranią (co oczywiście nie jest głosem za przemocą policyj
          > ną).

          Ludzik, wzięłaś mój wpis i wyczytałaś sobie z niego całkiem inną historię (to nie jest zarzut, tylko jest dla mnie zabawne w kontekście twoich wpisów o lewicy od sojowego latte). Ja nie jestem Mecenasem Piranią od bananowej młodzieży 2.0 z Batorego smile
          Specjalnie, przynajmniej raz posłużyłam się zamiennie określeniem domów dobrych/normalnych. Ty w tym określeniu widzisz Matę i dzieciaki, które nie poniosą żadnych konsekwencji, więc po co im mówić o fikcji odpowiedzialności, a ja miałam na myśli córkę nauczycielki z podkrakowskiego LO i pracownika b.huty, która otwierając niebieskie oczęta pytała "Ale jak to?" kiedy okazało się, że jako 17-latka będzie odpowiadać karnie.
          O takie dzieci/młodzież mi chodziło, albo trochę bardziej zamożne, albo trochę mniej zamożne. Normalne. Tam nie wjedzie Pirania na komendę i nie zrobi cudu. I nawet to "mniej dotkliwe" będzie wystarczająco dotkliwe- zawiasy, wpis w karcie karnej, jakieś środki karne choćby w postaci zakazów.
          Mówię o przeciętnych szkołach i przeciętnych dzieciach/młodzieży, dla których zaskoczeniem jest że jakąś odpowiedzialność będa ponosić (bo będą, żadne fikcji tu nie ma).
    • sabina211 Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 11:13
      Podstaw prawnych i ekonomicznych wyborów. przed którymi staje się w ciągu życia (a przynajmniej wykazu źródeł, gdzie znajdują się informacje, instytucji decyzyjnych itp)
      Reszta jest dyskusyjna i zależy od potrzeb i uwarunkowań jednostki i konkretnej rodziny, ale powyższe przydałoby się wszystkim.
    • kanna Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 11:17
      1. Samodzielności (samoobsługa, załatwianie spraw, poruszanie się po mieście, obszarze inaczej niż samochodem rodziców / Uberem)
      2. Rozpoznawania swoich potrzeb, asertywności.
      3. Odraczania (czyli tego, ze na niektóre rzeczy trzeba poczekać)

      Najbardziej boli mnie, ze zdanie dzieci nie jest szanowane. Bo skoro ktoś nie szanuje dziecka, jego odmowy, sprzeciwu, to jak dziecko w przyszłości ma szanować granice innych?. I domagać się szanowania jego granic.
        • madame_edith Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 21:27
          Z liceum mojego syna nie można wyjść na przerwie kupić sobie kanapki, piekarnia pod szkołą. Szesnastoletnie i więcej chłopy i baby siedzą głodne, jak nie zdążą zrobić/kupić przed lekcjami. Kosmos jakiś. A my tu o uczeniu nr odpowiedzialności karnej mówimy.
          Syn mówi, że w podstawówce było się latwiej wyrwać, też zabronione, ale na starszych oko przymykali. Tutaj jak w przedszkolu, jak się lekcje wcześniej kończyły to rodzic każdego musiał zwolnić pisemnie, aby ich puścili do domu.
    • hanusinamama Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 11:38
      Pływania w szkole. I to z opcją: dzieci w ubraniach wskakują do wody i musza dopłynąc na drugi brzeg.
      Zasad związanych z odkładaniem pieniędzy, co to jest kredyt. pozyczka, ile to kosztuje, jak działa.
      Uważam, ze bardziej przydatna jest nauka tworzenia róznego rodzaju pism, pisania tego co się myśli czy o co się wnioskuje...bardzij niż rozprawki i wypracowania. Mało kto po maturze pisze wypracowania, każdy pisze pisma urzędowe, pisma w róznych sprawach..
      Na biologii i chemii wieksza uwage bym dała na działanie szczepiopnek, leków przecibólowych, antybiotyków, opornośc na antybiotyki itd...to bardziej potrzbne wiekszosci niż cykl rozwojowy ameby.
    • ludzikmichelin4245 Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 12:06
      Nie wiem jak funkcjonuje ten zwrot w języku polskim, ale zdolność do dobrego znoszenia "delayed gratification" (nienatychmiastowej nagrody?).
      Nie wiem też, na ile jest to cecha wrodzona, a na ile można ją kształtować, ale zasadniczo uważam, że kto posiada tę umiejętność, to w dużej mierze wygrał życie.
        • ludzikmichelin4245 Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 12:17
          35wcieniu napisał(a):

          > Bo ja wiem? Jeżeli chodzi Ci o coś w stylu "rób swoje i pracuj na to co chcesz
          > osiągnąć a sukces przyjdzie z czasem, nawet jeżeli teraz nie widzisz efektów" t
          > o na tym też się wielu przejechało.
          >

          Bardziej chyba o "zrób obiad, a nie jedz hotdoga z żabki", "nie wydawaj całej pensji w pierwszy dzień po wypłacie", "nie rezygnuj z treningu po pięciu minutach", "nie oczekuj, że człowiek którego lubisz, będzie na pewno chciał i mógł spotkać się teraz, zaraz i natychmiast" itd.
        • ludzikmichelin4245 Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 12:29
          Był taki znany eksperyment: grupa dzieci dostała cukierki i wybór: możesz zjeść cukierka teraz, ale jeśli zjesz go dopiero za dwie godziny, to dostaniesz dolara. Później badano funkcjonowanie społeczne i odnotowano korelację - te, które wybrały odłożenie cukierka na później, funkcjonowały lepiej jako dorośli, niż te, które zjadły od razu.
          • zona_glusia Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 15:19
            >te, które wybrały odłożenie cukierka na później,
            To chyba też samo się z siebie nie bierze. Można przypuszczać, że te, które wybrały odłożenie cukierka na później raczej miały pewność, że ten cukierek nie zniknie. Czyli wcześniej nauczyły się, że ich potrzeby zostaną zaspokojone, świat jest bezpieczny i przewidywalny, nie bywały bardzo głodne, rodzeństwo im nie wyjadało słodyczy, itp.
            • ludzikmichelin4245 Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 15:58
              Tak, zdecydowanie. Plus być może te dzieci, które miały zaspokojone potrzeby, o których piszesz, wywodziły się po prostu ze środowisk zapewniających łatwiejszy start w dorosłość, stąd późniejsze lepsze funkcjonowanie.
              A jeszcze co do znikającego cukierka - chyba nawet kiedyś czytałam artykuł, który właśnie odwoływał się do tego eksperymentu i traktował o różnicach w delayed gratification w ujęciu klasowym (i w skrócie - polemizował ze społecznym oburzem z gatunku: dlaczego symboliczna Karyna za 100 zł robi sobie tipsy, a nie odłoży tej stówki na fundusz emerytalny).

              Przy czym w kwestii tej nagrody - chodzi mi po głowie raczej taki dość prosty mechanizm (eksploatowany przez współczesność), w którym nawet krótkotrwała deprywacja pozytywnych bodźców wywołuje frustrację, ta wywołuje chęć sięgnięcia po szybką gratyfikację, która z kolei winduje nasze potrzeby wobec odczuwania bodźców, i tak w kółko.
              • snakelilith Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 16:44
                Dokładnie chodzi o rezygnację z natychmiastowej nagrody, jeżeli ta decyzja daje większe korzyści w przyszłości. Jeżeli nie zjem ciastka (w oryginalnym badaniu były chyba ciastka) natychmiast, to po powrocie opiekuna dostanę jako nagrodę drugie ciastko i będę mieć dwa.
                I tak, dzieci które potrafiły powstrzymać pierwszy odruch i nie skonsumować słodyczy od razu, odnosiły w życiu dorosłym większe sukcesy, to zostało faktycznie po latach sprawdzone.
        • daniela34 Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 13:28
          Myślę, że ludzikowi nie chodziło o benedyktyńskie "ora et labora", w polskiej wersji: "módl się i pracuj, garb ci sam urośnie" tylko właśnie (też ciekawe w kontekście nauki o odpowiedzialności)- nie wydaj całej pensji pierwszego dnia i nie spędź reszty miesiąca na chwilówkach smile. Robi się teraz sporo wniosków o upadłość konsumencką młodych ludzi.
      • pocieszka Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 28.08.21, 19:35
        ludzikmichelin4245 napisał(a):

        > Nie wiem jak funkcjonuje ten zwrot w języku polskim, ale zdolność do dobrego zn
        > oszenia "delayed gratification" (nienatychmiastowej nagrody?).
        > Nie wiem też, na ile jest to cecha wrodzona, a na ile można ją kształtować, ale
        > zasadniczo uważam, że kto posiada tę umiejętność, to w dużej mierze wygrał życ
        > ie.
        Nie jestem w stanie przywołać badań, bo temat mi tylko mignął gdzieś, ale podobno zależy to w dużej mierze od stresu, doznawanego na wczesnych etapach życia. W sensie, mózg uczy się, że sytuacja jest alarmowa, i szanse na odroczoną nagrodę są niewielkie, więc są gorszą strategią przetrwania, lepiej nachapać się teraz, bo później nie będzie okazji.
        Może ktoś dokładniej zna to zagadnienie, i będzie w stanie rozwinąć.
    • sumire Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 12:40
      Pomijając kwestie ogólnowychowawcze, bo na tym z wiadomej przyczyny się nie znam, i skupiając się na konkretnej wiedzy, to:
      - Logika. Coraz częściej natykam się na ludzi mających duży problem z wnioskowaniem
      - Podstawy ekonomii
      - Erystyka i wystąpienia publiczne
    • princesswhitewolf Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 13:31
      >1) najlepsi uczniowie nie zawsze osiągają sukces w życiu. Nauka nie jest najważniejsza na świecie i na dobrą sprawę niczego nie gwarantuje

      gwarantuje wiedze. Nie znam prymusow ktorzy sie stoczyli. Wszyscy prymusi jakich znam maja dobra pozycje zawodowa. Racjonalizujesz sobie wlasne szkolne lenistwo

      >2) serio nie trzeba uczyć się wszystkiego, czego wymagają w szkole. Życie towarzyskie, hobby, sport, spotkania czy zwykle obijanie się też są wazne, a nawet wazniejsze

      w szkole sie uczysz i w szkole masz bywac. Jesli nie sluchasz i siedzisz myslac o bzdurach to z twoja strata bo to zmarnowany czas.

      >3) nie warto być zawsze ochotnikiem i wyręczać innych, bo się przyzwyczaja, a wdzięczności i tak nie uświadczysz. Leniwcom z reguły się i tak upiecze

      kolejne racjonalizowanie wlasnego lenistwa.

      >4) liczy się tu i teraz, oczywiście w granicach rozsądku i odpowiedzialności. Lata szkoly
      i studiów to ważny i wspaniały czas w życiu, a nie droga do celu.

      oczywiscie ze droga do celu. Jelop bez podstawowki nawet pisac i czytac czy obslugiwac internetu nie bedzie potrafil

      >5) jest mnóstwo innych dróg do sukcesu życiowego i dobrej pracy niż studia magisterskie. Liczy się pomysł i zaradność.

      Bez odpowiedniego wyksztalcenia i znajomosci podstawowej matematyki czyli rachunkow, umiejetnosci napisania listu zadne pomysly nie pomoga ani zaradnosc. Zaradnosc tez wynika ze zrozumienia rzeczy.

      >6) umiejętność odmawiania i walczenia o swoje to zaleta, a nie bezczelność.

      absolutnie zalezy od kontekstu i wszelakie generalizacje sa szkodliwe. Czlowiek to istota spoleczna a nie egoistyczny cham.


      Zauwazylam zalew pensjonarek ostatnio na forum z takimi o to rewelacjami jak ten watek
    • aguar Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 13:31
      "1) najlepsi uczniowie nie zawsze osiągają sukces w życiu. Nauka nie jest najważniejsza na świecie i na dobrą sprawę niczego nie gwarantuje"
      Słabi uczniowie też nie zawsze osiągają sukces w życiu.
      Poza tym bycie dobrym uczniem już w samo w sobie jest sukcesem w życiu, tym aktualnym, tu i teraz, wśród tych konkretnych ludzi, to też się liczy, nie tylko przyszłość.
    • princesswhitewolf Re: Czego nie uczy się dzieci, a dobrze by było 27.08.21, 13:41
      W szkole powinni uczyc:

      1.Dlaczego wiedza jest potrzebna. Brak swiadomosci tych oczywistosci wlasnie jest w watku powyzej

      2. Odpowiedzialnosc spoleczna. Dlaczego bycie go-getter i dbanie o wlasny egoistyczny cel, rozpychanie sie bez zwazania na innych jest szkodliwe spolecznie.

      3. zlikwidowac religie a wprowadzic filozofie z elementami religioznawstwa

      4. wszelakie studia powinny miec zajecia praktyczne i przygotowanie do zawodu jak to ma miejsce na zachodzie a nie czysto teoretyczne kierunki. Zajecia powinni prowadzic nie tylko akademicy ale przede wszystkim ludzie z branzy... tak jak to ma miejsce na zachodzie. Traktowac dzieci jako indywidualnosci i poza lekcjami wysylac do pedagoga ktory pomoze dziecku w dokonaniu wyborow zawodowych

      5. W szkole sredniej powinni przygotowywac do wyboru zawodu: jakie studia daja jaki zawod. Co sie robi po danych studiach bo kierunek moze byc interesujacy dla kogos a juz zawod nie. Jak wyglada rynek pracy. Na co jest zapotrzebowanie. Jak wygladaja perspektywy zatrudnienia na dluzsza mete w danej dziedzinie. W czym jestem dobry i co by mi pasowalo

      6. WOS i przygotowanie do zycia w rodzinie

      W podstawowce juz tlumaczyc dzieciom polityke, gospodarke i uswiadamiac seksualnie na poziomie wieku. Nie ludzic sie ze nastolatki seksu nie uprawiaja

      7. Byc blisko uczniow i widziec gdzie jest patologiczna rodzina. Wyczuwac gdzie moze byc glod i bicie. Obiady za darmo dla wszystkich dzieci a rano owoce i mleko na 2 sniadanie. Biedne dzieci powinny odbierac pakowany lunch rowniez podczas wakacji albo talony do miejsca gdzie wydaja jedzenie
      Wszystkie dzieci powinny miec za darmo podreczniki i zwracac je do szkoly po semestrze. Zniszcza mocno= placa.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka