Dodaj do ulubionych

"obiecanki cacanki", czy "na mnie jak na zawiszy"?

28.08.21, 10:40
czy jest dla Was wazne, zeby byc uwazane za osobe "godna zaufania", slowna?
czy Wasza obietnica jest "swieta" - i co uwazacie za obietnice - jakas specjalna deklaracje, czy zdarza Wam sie rzucac jakies slowa niezobowiazujaco (a inni czasem biora to na serio)?

ja musze przyznac, ze chce byc uwazana za osobe dotrzymujaca slowa (i chyba mi sie to udaje). na wiele moich cech nie mam za duzo wplywu, na to tak. traktuje swoje slowa powaznie, nawet jak nie mowie "obiecuje" i "na pewno". jak cos powiem - bardzo staram sie wywiazac. jesli nie dam rady (z roznych powodow), lub przeliczylam sie z mozliwosciami, to wyjasniam i przepraszam. jak zapomne (rzadko), to wstyd mi i tez wyjasniam.

w moim otoczeniu tez sa ludzie raczej slowni - albo nie wyrywaja sie z obietnicami (co jest jak najbardziej ok), albo slowa dotrzymuja. jedna moja przyjaciolka jest bardzo asertywna, jesli chodzi o odwolywanie roznych spotkan i na poczatku troche mnie to irytowalo, ale teraz doceniam, ze nie spotykamy sie na sile (i jest pelna symetria - ja tez zawsze moge sie "wymowic").


anegdotka: od paru lat wspolpracuje czasem zawodowo z kolezanka. znamy sie dosc dobrze, ja mam role nadrzedna i staram sie jej pomoc, jesli moge (bo ja lubie i jej projekty sa ciekawe). juz dwa razy byla tak zachwycona moja pomoca, ze dosc intensywnie obiecywala mi (sama z siebie) przeslanie w podziekowaniu swojego ulubionego wina ... wino nigdy do mnie nie dotarlo, nie komentowalam. drugi raz byl calkiem niedawno i za pare tygodni sprawa, w ktorej jej pomoglam, bedzie miala oficjalne zakonczenie - zastanawiam sie nad wyslaniem gratulacji i napisaniu "szkoda, ze Twoje wino jeszcze do mnie nie dotarlo, bo opilabym dzis Twoj sukces" smile

(zeby bylo jasne - nie oczekuje zadnej gratyfikacji za dobrowolna pomoc, ale mam wrazenie, ze takie "obiecanki cacanki" maja zrobic dobrze na ego wylacznie obiecujacemu.)
Obserwuj wątek
    • e-ness Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie jak na zawi 28.08.21, 10:54
      Obiecałam mojej ekipie budowlano remontowej, że jak „pomogą” mi przejść przez remont bez konieczności późniejszej terapii nerwicowej, dostaną ode mnie 6 litrowe whisky. Oddam z przyjemnością, jakby jeszcze udało się z terminem dostali by druga taka sama flaszkę 😉

      • wapaha Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie 29.08.21, 11:59
        kosmos_pierzasty napisała:

        > Mam tak jak Ty. Jestem jeszcze z tych, których uczono, że dotrzymywanie słowa t
        > o kwestia honoru i szacunku do siebie. Niestety czuje się z tym jak ostatni dod
        > o 😒
        > I nawet zastanawiam się, czy dziś takie podejście to aby nie kula u nogi... Ale
        > u siebie nie umiem tego zmienić.


        To jest nas wiecej- tych dodo - nie martw się
        Ja bardzo serio podchodzę do tego co mówię, i co robię. Można na mnie polegać i znajomi i bliscy o tym wiedzą- że jak ja coś powiem to już powiem.
        Równie serio podchodzę do tego co piszę-ktoś pisze na forum- tak jak w sposób dosłowny i faktyczny przyjmuję pewne słowa ( co jest mi zarzucane jako czepianie się ) -tak samo serio traktuję słowa innych w rzeczywistości- bo sama nie rzucam ich na wiatr
    • mail-na-gazecie Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie jak na zawi 28.08.21, 11:08
      Masz dobrą cechę, ja postepuję tak samo ale tak zdroworozsądkowo należy tolerować małe odstępstwa. Np to wino, to tylko takie gadanie. Nic bym z tym nie robiła. W żaden sposób nie nawiązywała do tej obietnicy. To nie jest rzecz wielkiego kalibru, a ludzie często tak plototą, bo chwilowo mają taki nastrój. Bardzo często przy wyjazdach, rozstaniach padają takie obietnice, że zapraszamy, zobaczymy się.. Itd. Po prostu tak łatwiej w danym momencie uważać, że to nie koniec. Serio. Traktuj to bardziej na luzie, bo wyjdziesz na dziwoląga, co nie ogarnia albo co gorsza zrazisz się niepotrzebnie do ludzi, którzy w 85 % są słowni.
      • pade Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie 28.08.21, 11:17
        A to odpowiedzialność za słowa już nie obowiązuje? Można sobie pleść trzy po trzy bo to nic nie znaczy? Tylko kto ustala, że to nic nie znaczy? Z tego co piszesz wynika, że ten plecący.
        Ja mam tak jak Kura i u mnie słowo droższe od pieniędzy. Oczywiście czasem po prostu nie da się dotrzymać, ale wtedy pospieszam z wyjaśnieniami. Ba, gdy jestem "w trakcie" od czasu do czasu zdaję relację, by ten, któremu obiecałam wiedział na czym stoi.
        Tak lubię i dobrze mi z tym.
            • mail-na-gazecie Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie 28.08.21, 11:34
              pade napisała:

              > A ja nie lubię ludzi, którzy poprawiają sobie samoocenę czyimś kosztem.
              > Nigdy nie wchodzę w bliższe relacje z ludźmi, którzy plotą dla samego plecenia
              > i nigdy nic z tego nie wynika.
              >
              A kto mówi o wchodzeniu zaraz w bliższe relacje? Naprawdę jest mnóstwo relacji zwykłych. Zresztą warto zachować odrobinę niezależności, bo to robi dobrze każdym relacjom, a nie od razu łapać za słówka.
              • pade Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie 28.08.21, 11:44
                Nie uważam branie czyichś słów na poważnie za łapanie za słówka. Naprawdę nie ma obowiązku klepania wszystkiego co ślina na język przyniesie😃 Można się wstrzymać, odmówić, powiedzieć, że potrzebuje się czasu na zastanowienie itd.
                • mail-na-gazecie Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie 28.08.21, 11:58
                  pade napisała:

                  > Nie uważam branie czyichś słów na poważnie za łapanie za słówka. Naprawdę nie m
                  > a obowiązku klepania wszystkiego co ślina na język przyniesie😃 Można się wstrz
                  > ymać, odmówić, powiedzieć, że potrzebuje się czasu na zastanowienie itd.
                  >
                  Jestem ci bardzo wdzięczna i chcę ci podarować wino, ale potrzebuję czasu na zastanowienie, czy naprawde tego chcę 🙂 To tak nie działa. Pewne słowa padają pod wpływem chwili i emocji. Wydaje się, że dojrzali ludzie to łapią.
                  • pade Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie 28.08.21, 12:04
                    Eee, nie 🙂 to ja wtedy mówię, że jestem bardzo wdzięczna. A jak mam ochotę kupić wino, to po prostu kupuję i wręczam.
                    Z kolei gdy mówię, że coś kupię/stawiam to to robię. No chyba, że widzieliśmy się ostatnio 5 lat temu i w międzyczasie w ogóle nie było okazji, to wtedy tak, mogę nie pamiętać.
                      • mail-na-gazecie Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie 28.08.21, 12:38
                        Nie nie zwalają, bo też mają świadomość, że część ludzi bierze na poważnie wszelkie deklaracje i nawet jak im się wypsnie, to albo postępują honorowo albo nie bylo tematu. Myślenie, że a ona to wzięła na poważnie hehe... Jest niedojrzałe.
                        Czy ja bym chciała by ktoś mnie gdzieś zaprosił, bo obiecał, ale teraz nie ma ochoty. No nie. I z drugiej strony też wolę po prostu kupić to wino niż obiecać i czuć się właściwie jakbym już je dała. To chyba o te emocje w tym momencie chodzi. I żeby było miło w tym momencie. Zaproszenie jak nie jest konkretne i douzgodnione jest laniem wody podobnie jak i obiecany prezent. Ja piszę o odbieraniu takich obietnic przez nas, bo na to że pojawiaja nie mamy wpływu. Możemy jedynie zmienić swoje oczekiwania i jak rzecz błaha, to nie obrażać się.
                        • pade Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie 28.08.21, 12:54
                          Dla mnie rzucanie słów na wiatr, żeby tu i teraz było miło (potem jest zupełnie nieważne), jest ściśle związane z postawą życiową danego człowieka, z jego wartościami. Ktoś kto coś klapie, byleby było miło, a robi coś zupełnie innego jest po prostu dziecinny i ja takich ludzi nie traktuje serio. Nie obrażam się, niczego od nich nie oczekuję, ale też nie są dla mnie nikim ważnym czy bliskim.
                • wapaha Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie 29.08.21, 12:02
                  pade napisała:

                  > Nie uważam branie czyichś słów na poważnie za łapanie za słówka. Naprawdę nie m
                  > a obowiązku klepania wszystkiego co ślina na język przyniesie😃 Można się wstrz
                  > ymać, odmówić, powiedzieć, że potrzebuje się czasu na zastanowienie itd.
                  >


                  Mam tak samo smile
          • bi_scotti Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie 28.08.21, 23:19
            mail-na-gazecie napisał:

            > Ja z kolei nie lubię jak ktoś bierze wszystko dosłownie.

            Ciezko nie wziac doslownie declaration przeslania butelki wina ... To nie jest to samo, co np. haslo "ozloce Cie" czy "zabije go" big_grin
            Moi rodzice nigdy-przenigdy nie straszyli mnie czyms, co bylo by default niemozliwe np. "gdy bedziesz niegrzeczna, to oddam cie tej pani/zostawie tu na ulicy" czy inne takie dosc popular odzywki, ktore chyba wciaz sie niektorym przytrafiaja. Nigdy tez nie obiecywali god-knows-what na odczepne czy dla swietego spokoju, ale zawsze/zawsze wiedzialam, ze gdy mama czy tata cos obiecaja, to nie ma takiej sily zeby sie nie spelnilo smile Promise is a promise! A poniewaz uczymy sie based on examples, ergo ... ja tak samo ... wobec moich dzieci i reszty swiata wink Cheers.
    • hadron-plus Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie jak na zawi 28.08.21, 11:21
      kura17 napisała:

      > czy jest dla Was wazne, zeby byc uwazane za osobe "godna zaufania", slowna?

      Nie jest ważne za kogo ktoś mnie uważa. Jestem słowna.

      > czy Wasza obietnica jest "swieta" - i co uwazacie za obietnice - jakas specjaln
      > a deklaracje, czy zdarza Wam sie rzucac jakies slowa niezobowiazujaco (a inni c
      > zasem biora to na serio)?

      Tak, jest święta.

      >
      > w moim otoczeniu tez sa ludzie raczej slowni - albo nie wyrywaja sie z obietnic
      > ami (co jest jak najbardziej ok), albo slowa dotrzymuja.
      W moim również, mowa o prywatnym, na które mam wpływ. Jeśli jest inaczej nie ma takich ludzi w moim otoczeniu.

      > miala oficjalne zakonczenie - zastanawiam sie nad wyslaniem gratulacji i napisa
      > niu "szkoda, ze Twoje wino jeszcze do mnie nie dotarlo, bo opilabym dzis
      > Twoj sukces" smile
      >
      A po co ci to? Zrobiłaś dobry uczynek przede wszystkim dla siebie. Jeśli ktoś nie rozumie i nie docenia, co gorsza nawet nie podziękuje za Twoje starania, to rozważałabym dalsze podtrzymywanie znajomości. Wino możesz sobie kupić sama.
    • basiastel Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie jak na zawi 28.08.21, 11:23
      Mnie dziecię nauczyło odpowiedzialności za obietnice. Spotkałyśmy kiedyś w parku dziewczynki, które na kocu miały małego króliczka. Córcia chciała koniecznie podejść, ale dziewczynki jej nie pozwoliły. Okropnie się popłakała, a ja, by ją pocieszyć, kłapnęłam bez większego zastanowienia, by nie płakała "mamusia kupi ci królika". Dziecię od razu załapało, zaczęło dopytywać kiedy kupię, no to palnęłam, że na 4 urodziny. Do urodzin było jeszcze kilka miesięcy i myślałam, że temat się rozpłynie. Ale od czasu do czasu córcia pytała, czy pamiętam o króliku i czy oby na pewno będzie prawdziwy. Nie miałam wyboru i na 4 urodziny królik był. Ogarniałam go potem 7,5 roku (bo tyle żył) i stałam się bardziej uważna na to, co obiecuję.
    • mikams75 Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie jak na zawi 28.08.21, 11:33
      jak obiecam, to obiecam i strasznie mnie wkurza jak ktos gada dla samego gadania i nic z tego nie wynika. Mam takie osoby w swoim otoczeniu i troche sie nauczylam filtrowac informacje i jakby nie przyjmowac do wiadomosci tego co mowia, bo jest duze prawdopodobienstw, ze nic z tego nie wyniknie. Mnie sie zdarza udzielac nieco wymijajacych odpowiedzi jak nie jestem czegos pewna, nie chce obiecywac a pozniej odkrecac.
    • nenia1 Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie jak na zawi 28.08.21, 11:40
      U mnie różnie, staram się raczej być słowna, ale nie ukrywam, że może mi się zdarzyć o czymś po prostu zapomnieć, mam dość sporo spraw na głowie, zresztą mam wrażenie, że ludzie czasem coś tam klepią, bo w danym momencie czują jakiś entuzjazm, radość, albo przeciwnie smutek i to takie trochę ekspresyjne wyrażenie emocji. Na pewno nie obiecuję nigdy niczego ważnego wiedząc, że i tak tego nie zrobią, piszę raczej o jakiś drobiazgach w rodzaju spotkania kogoś dawno niewiedzianego i rzucenia hasła "musimy się zdzwonić". No niestety, przyznaje się, nie zawsze się to udaje. Z winem z twojej historii dałabym sobie spokój, osobiście sama nie składam tego rodzaju obietnic bez pokrycia i tu już bym starała się pamiętać, bo to jednak obietnica pewnej konkretnej gratyfikacji. Ale z drugiej strony dla mnie to nie jest też taka wada u kogoś żeby rozpamiętywać i robić aluzje, co najwyżej już bym po prostu nie pomogła.
      • kura17 Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie 28.08.21, 11:56
        masz racje, sprawy wina nie bede pewnie ruszac. choc to drugi raz w krotkim czasie - po moim "bez przesady, zadne wino niepotrzebne" uslyszalam "alez ja bardzo chce! i tak zrobie. w przyszlym tygodniu wysle" wink

        jednak pomocy nie bede od tego uzalezniac.
    • ponis1990 Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie jak na zawi 28.08.21, 12:23
      Z wiekiem coraz bardziej zwracam na to uwagę, zawsze starałam się też być słowna w stosunku do syna, od początku. Tego samego oczekuję też od innych. Nienawidzę sztampowych zwrotów ,,musimy sie kiedyś zgadać" sama nie gadam tak nikomu, zwracam też coraz bardziej uwagę na punktualność - kiedyś z tym różnie bywało.
    • kura17 Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie jak na zawi 28.08.21, 12:39
      aha, "dotrzymywanie slowa" dotyczy rowniez zachowywania dla siebie wszelkich informacji powierzonych jako "poufne". w niedawnym watku o prywatnosci na telefonie padlo stwierdzenie, ze "czyjes tajemnice nam powierzone i tak na ogol trafia do naszego partnera w zwiazku" - no nie, u mnie nie trafia. jesli jestem proszona o dyskrecje, to maz sie rowniez nie dowie. nawet jak nie jestem bezposrednio proszona, to czasem sytuacje sa w miare oczywiste i nie puszczam takich informacji dalej.
    • mika_p Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie jak na zawi 28.08.21, 12:40
      Dziś rano własnie przypomniał mi się odcinek "Seksu w wielkim mieście", kiedy Carrie była w Paryżu. W jakiejś księgarni rozpoznali ją fani, umówili się na spotkanie autorskie, a wieczorem, kiedy miało się odbyć, Pietrowsky miał atak tremy - a ta ciumcia nawet słowem się nie zająknęła, że jest z kimś umówiona, że ktos na nią liczy, tylko polazła za nim, żeby porobić za element tła, bo on oczywiście natychmiast tremę przestał mieć, i brylował. Jak się Carrie wreszcie przypomniało o spotkaniu autorskim, to dotarła akurat na sprzątanie po nim.
      Bardzo jej tu nie lubię - przede wszystkim za ten brak refleksji nad daną obietnicą. Co innego wybrać ważniejszą sprawę i jakoś próbować coś zrobić z tą drugą, a co innego tak totalnie bezrefleksyjnie olać.

      Z podobnych powodów nie wracam do La La Land, chociaz jest taki ładny i muzykę lubię: w dzień monodramu Mii okazuje się, że Sebastian ma sesję fotograficzną, o której zapomniał - i też ani ciut ciut nie próbuje nic z tym zrobić, choćby wyrwać się wcześniej z sesji, żeby zdążyć na wielkie wydarzenie swojej dziewczyny.
    • madame_edith Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie jak na zawi 28.08.21, 12:40
      Nic mnie u ludzi tak nie wkurwia jak niesłowność, zwłaszcza w sprawach ważnych. Sama nie obiecuję rzeczy niemożliwych, jak coś obiecuje to stanę na głowie i dotrzymuję słowa zawsze, choćby nie wiem co.
      Niestety mam pecha do takich, co klepią co ślina na język przyniesie. I siłą rzeczy nie przywiązuję się już do tych słów i mam poczucie, że liczyć to można wyłącznie na siebie.
    • la_mujer75 Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie jak na zawi 28.08.21, 12:42
      Myślę, że ci którzy mnie znają, wiedzą, że jak cos powiem, to tak będzie. Albo zrobię wszystko, aby tak się stało.
      Muszą zaistnieć wysoko utrudniające czynniki, abym nie zrealizowała danego słowa.
      Tak samo, jak mam obsesję ze spłatą najmniejszego długu.
      I jeszcze jestem punktualna.
      Czy jestem mega ułożona i nudna smile
    • e-ness Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie jak na zawi 28.08.21, 12:58
      Moja tesciowa zobowiązała się do zorganizowania Wigilii, ( jej propozycja) mieli być moi rodzice, ojciec męża, No i my. po czym 3 dni przed, poinformowała ze jedzie na urlop nad morze😄 Nigdy więcej nie spotkaliśmy die w okresie świątecznym ( ale to tez z innego powodu/ te spotkanie wigilijne miało być takie pojednawcze). A ja z 4 dzieci, w tym 10 miesięcznym niemowlakiem, jak na rasowa ematka przystało, własnoręcznie zorganizowałam spotkanie. To była najlepsza impreza rodzinna od lat.
      Jak kiedyś teściowej się wyrwało, ze ona w święta się z nami nie widuje, to dobitnie jej powiedziałam, jak nas potraktowała i gdzie miała. Do tematu nie wraca od lat. Na święta wyjeżdżamy, a z nią jemy szybki obiad w knajpie po powrocie.
      W zasadzie to powinnam jej podziękować, ze zrobiła z gęby cholewę, bo przestaliśmy się bawić w konwenanse, uwolniliśmy się z poczucia obowiązku.
    • koraleznasturcji Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie jak na zawi 28.08.21, 13:39
      Dotrzymywanie obietnic jest nie tylko honorowe, ale też na dłuższą metę opłacalne. Więc większość ludzi, zwłaszcza w istotnych sprawach, jest słowna i chce, żeby ufano jej obietnicom.

      Ale co do tego wina. Język jest nie tylko narzędziem wymiany informacji. "Zdzwonimy się", "masz u mnie piwo" albo "super wyglądasz" nie zawsze znaczy dosłownie to, co znaczą te zdania. Być może kontekst sytuacji tłumaczy "wyślę ci wino!" na "bardzo ci jestem wdzięczna i przyznaję, że mam u ciebie dług wdzięczności".

      • mail-na-gazecie Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie 28.08.21, 13:46
        koraleznasturcji napisała:
        >
        > Ale co do tego wina. Język jest nie tylko narzędziem wymiany informacji. "Zdzwo
        > nimy się", "masz u mnie piwo" albo "super wyglądasz" nie zawsze znaczy dosłowni
        > e to, co znaczą te zdania. Być może kontekst sytuacji tłumaczy "wyślę ci wino!"
        > na "bardzo ci jestem wdzięczna i przyznaję, że mam u ciebie dług wdzięczności"
        > .
        Jej ja się tak rozpisałam powyżej a Ty tak z dwóch słowach 😂
        "Masz u mnie piwo" , dokładnie o to mi chodziło i tak bym to odebrała.
      • kura17 Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie 28.08.21, 13:54
        gdyby padlo "masz u mnie wino", to w ogole bym o tym nie myslala jako o "obietnicy".
        jednak dwa razy padlo "wysle ci moje ulubione wino" - tutaj dokladny opis tego wina oraz informacja, ze nastapi to w przyszlym tygodniu. wedlug mnie jest roznica.
        • boogiecat Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie 28.08.21, 21:05
          kura17 napisała:

          > jednak dwa razy padlo "wysle ci moje ulubione wino" - tutaj dokladny opis tego
          > wina oraz informacja, ze nastapi to w przyszlym tygodniu.

          Mnie sie to wydaje uber komiczne😀- babka ci snuje juz dwa razy dlugie opowiesci o tym winie i opowiada jak to ona ci je przysle, a tu ciagle nada🤣 Moze to jakas specjalna procedura?🤪

          Sa dwa rozwiazania:
          - dajesz Triss numer kolezanki, Triss takie sprawy zalatwia radykalnie i bez zastanowienia! 😅

          - jako, ze wiadomo ze chodzi tylko i wylacznie o to wino, to poglebiasz moje obrzydliwe poczucie winy z powodu niezdolnosci do napisania Ci tego co tam napisalam, ze z cala pewnoscia napisze w lecie i zadasz wina na zadoscuczynienie (jest na forum wiec sie nie wymigam!)


          A na powaznie to nie mialabym takich rozkmin wobec kogos z kim utrzymuje serdeczne acz zawodowe stosunki, zrzucilabym to na karb szczegoliku natury ludzkiej, ktora ogolnie i bezproblemowo toleruje bo inaczej zyc sie nie da, pani!😛
          Jesli zas z jakichs nieznanych powodow by mnie winogate meczyla- nie robilabym pisemnych aluzji przy gratulacjach, tylko wspomniala zartobliwie o winie przy spotkaniu na zywo kiedy komunikacja w takich sprawach jest latwiejsza. Mozliwe, ze poprosilabym o ponowna, detaliczna opowiesc o produkcji, historii, pochodzeniu, smaku i aromacie, a moze nawet sposobach wysylki tego cuda😅 »oh opowiedz mi jeszcze raz o tym legendarnym winie🤣 »

          ps Dla mnie wazne jest « bycie uwazana » (ale tez naprawde bycie) jako slowna osoba w pracy i jest to duza czesc mojej roboty, bo to jest zwyczajnie wazne dla ludzi (eureka).

          W zyciu prywatnym, w bliskich relacjach, jestesmy widziani « sprawiedliwiej », bo spojrzenie bliskich ma dostep do milliarda niuansow i regularnie ewoluuje. Nie jestesmy oceniani jak w innych sytuacjach, wiec « bycie uwazanym » cos zle mi sie w tym kontekscie kojarzy.
          Wazne jest tu dla mnie tylko samo dotrzymywanie slowa i zawsze pamietam, ze pozornie « latwiej » nie dotrzymac wobec bliskich, bo wybacza, totez sie tego bardzo strzege.

          Ale ogolnie wydaje mi sie oczywistoscia, ze kazdej normalnej osobie jest zwyczajnie glupio nie wywiazac sie z obietnicy, albo ekhem po prostu piendolic bez pokrycia. Dlatego uwazni ludzie nie tryskaja takimi wokol. I bioro ich za mrukow😛
          • kura17 Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie 28.08.21, 21:21
            > Mnie sie to wydaje uber komiczne😀- babka ci snuje juz dwa razy dlugie opowies
            > ci o tym winie i opowiada jak to ona ci je przysle, a tu ciagle nada Moze to
            > jakas specjalna procedura?

            miejscowe primitivo z malutkiej winiarni - akurat ostatnio wlosi mi pasuja bardzo, wczesniej hiszpanie. francuzi - jacys nudni ... (teraz musisz mi udowodnic, ze to wcale nie jest prawna i przyslac pare butelek!!)


            > Sa dwa rozwiazania:
            > - dajesz Triss numer kolezanki, Triss takie sprawy zalatwia radykalnie i bez
            > zastanowienia! 😅

            chyba bardziej sie boje Triss, niz chce tego wina!!


            > - jako, ze wiadomo ze chodzi tylko i wylacznie o [b
            > ]to[/b] wino, to poglebiasz moje obrzydliwe poczucie winy z powodu niezd
            > olnosci do napisania Ci tego co tam napisalam, ze z cala pewnoscia napisze w le
            > cie i zadasz wina na zadoscuczynienie (jest na forum wiec sie nie wymigam!)

            lato astronomiczne jest do 21 wrzesnia!!! ja jestem fizyk, wiec prawie astronom!!

            i masz racje - w pracy dotrzymywanie slowa uwazam za uber wazne, a bliscy wybacza, jak sie wpadka trafi.
            ... chyba tez musze kolezance "wybaczyc" smile
            • boogiecat Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie 29.08.21, 11:28
              kura17 napisała:
              >
              > miejscowe primitivo z malutkiej winiarni - akurat ostatnio wlosi mi pasuja bard
              > zo, wczesniej hiszpanie. francuzi - jacys nudni ... (teraz musisz mi udowodnic,
              > ze to wcale nie jest prawna i przyslac pare butelek!!)


              Phi, tania prowokacja. Ale skuteczna - co, JA ci nie udowodnie?!

              Chcialam napisac, ze wino jest najlepsze wypite razem w fajnych okolicznosciach bla bla bla (dzizys, winno- degustacyjny maraton w bordelskim regionie😅, dzizys nocne letnie kulturo -fiesta degustacje u winiarzy beaujolejskich, kurwa mac kofit), ale przypomnialo mi sie jak kiedys poszlam na obiad z takimi xujami- mialo byc strasznie, a dali takie dobre wino (Pouilly fuissé i to biale), ze wyszlam bardzo zadowolona😀


              > lato astronomiczne jest do 21 wrzesnia!!! ja jestem fizyk, wiec prawie astronom
              > !!

              🙂 a wiesz, ze moja corka chce zostac astronomem? (albo zajmowac sie « czyms zwiazanym z astronomia ») Bardzo powaznie do tego podchodzi- ksztalci sie, jest kajecik obserwacji, dostala lunete i Larousse’a astronomicznego, teraz pisze list motywacyjny zeby ja przygarneli do obserwatorium. A najlepsze to, ze ma w szkole straszna facetke od fizyki, odpychajaca dzieci od tej wspanialej dziedziny.
              • kura17 Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie 29.08.21, 12:30
                > Phi, tania prowokacja. Ale skuteczna - co, JA ci nie udowodnie?!

                no przeciez wiem, ze masz polska dusze!!

                > Chcialam napisac, ze wino jest najlepsze wypite razem w fajnych okolicznosciach
                > bla bla bla

                przeciez wiesz, ze ja sie tam znawie przy najblizszej wizycie w CERNie!!
                szykuj okolicznosci!

                > 🙂 a wiesz, ze moja corka chce zostac astronomem? (albo zajmowac sie « czyms
                > zwiazanym z astronomia »)

                haha, moj mlodszy syn tez! on dla przyjemnosci czyta "dane katalogowe gwiazd" na przyklad.
                moj tata byl astronomem smile powiedz corce, ze mam w domu rodzinnym kamien z ksiezyca - jak Armstrong robil wycieczki po swiecie po zdobyciu ksiezyca, to odwiedzil rowniez UJ i moj tata byl zaproszony na to spotkanie (i rozdwali kamienie).

                niech jej sie uklada - tyle jest fajnych rzeczy w astronomio-podobnych dziedzinach, ze szok. moj syn chce na ksiezycu budowac teleskop, ktory pomoze zajrzec w czasy bliskie big bangowi, a CERN ma plany (haha!), zeby wybudowac wielki akcelerator na ksiezycu, wokol jego "rownika" - schladza sie to teraz cieklymi gazami, a na ksiezycu w nocy chlodzic sie bedzie samo LOL
                • boogiecat Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie 30.08.21, 12:51
                  kura17 napisała:

                  > przeciez wiesz, ze ja sie tam znawie przy najblizszej wizycie w CERNie!!
                  > szykuj okolicznosci!

                  Topsz, umyje meza na poczatek, a potem kupie w karfurze wino w kartonie i poprzelewam do umytych butelek po prezentach swiatecznych, bedzie elegancko, a co!
                  (teraz przynajmniej wiem, ze mam w te obietnice twardo wierzyc :p)

                  otworzymy (chyba) pierwszy zagraniczny oddzial ematki real life




                  > haha, moj mlodszy syn tez! on dla przyjemnosci czyta "dane katalogowe gwiazd" n
                  > a przyklad.
                  > moj tata byl astronomem smile powiedz corce, ze mam w domu rodzinnym kamien z ksie
                  > zyca

                  opowiem jej smile pamietam z forum te historie i troche innych o twoim tacie smile mialam do ciebie pisac w tym temacie, bo kiedy corka nam oznajmila nowe powolanie to nie bardzo wiedzielismy jak ja ukierunkowac na poczatek, pomyslalam ze poczekam zobacze czy pasja sie nie ulotni- ale wrecz przeciwnie (wczoraj obserwowala Saturna z satelitami, ledwo zywa po drugiej dawce szczepionki wyczekala do 23h48 chyba i wyszla na pozarcie komarom)

                  > niech jej sie uklada - tyle jest fajnych rzeczy w astronomio-podobnych dziedzin
                  > ach, ze szok. moj syn chce na ksiezycu budowac teleskop, ktory pomoze zajrzec w
                  > czasy bliskie big bangowi, a CERN ma plany (haha!), zeby wybudowac wielki akce
                  > lerator na ksiezycu, wokol jego "rownika" - schladza sie to teraz cieklymi gaza
                  > mi, a na ksiezycu w nocy chlodzic sie bedzie samo LOL

                  chetnie bym sie dowiedziala wiecej o tych astronomio podobnych dziedzinach

                  co do twojego syna- to juz bardzo konkretne plany
                  pomyslalam, ze mozebym bombelke spiknela z jakas mlodzieza zainteresowana tym samym, we francji na pewno jest jedno duze stowarzyszenie pasjonatow, ale nie szukalam niczego na poziomie europejskim- wiesz czy cos takiego istnieje?
                  • kura17 Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie 30.08.21, 13:15
                    > Topsz, umyje meza na poczatek, a potem kupie w karfurze wino w kartonie i poprz
                    > elewam do umytych butelek po prezentach swiatecznych, bedzie elegancko, a co!
                    > (teraz przynajmniej wiem, ze mam w te obietnice twardo wierzyc :p)

                    umyty maz, fiu fiu ... ja sie tez dobrze wyjonuje w cernie ...
                    nawet wino nie bedzie nam potrzebne!

                    ... a pojdziesz dla mnie do achuana, nie karfura, brzmi bardziej z francuska?? ...


                    > otworzymy (chyba) pierwszy zagraniczny oddzial ematki real life

                    tylko najpierw musimy regulamin spisac, zeby zadnego TROLLA nie zaprosic!


                    > kiedy corka nam oznajmila nowe powolanie to nie bardzo wiedzielismy jak ja
                    > ukierunkowac na poczatek, pomyslalam ze poczekam zobacze czy pasja sie
                    > nie ulotni- ale wrecz przeciwnie (wczoraj obserwowala Saturna z satelitami,
                    > ledwo zywa po drugiej dawce szczepionki wyczekala do 23h48 chyba i wyszla
                    > na pozarcie komarom)

                    swietna jest smile
                    ja w sumie tez do konca bym nie wiedziala - a moj mlody sam sie za to bierze, grzebie w necie i tylko o ksiazki i akcesoria prosi (i oczywiscie dostaje). sam juz sprawdzil sobie, ze astronomii jako takiej sie teraz nie studiuje (dawniej w Polsce mozna bylo), tylko trzeba najpierw fizyke, a potem wybrac specjalizacje. sprawdzic cwaniak, ze najlepsza astronomia to na MIT, ale powiedzialam, ze po moim trupie na studia do USA posle - niech sam jedzie na doktorat. potem wymyslil sobie oxford lub cambridge, ale to dla nas za drogie po brexicie - tez proponuje doktorat. teraz szuka sobie blizej.

                    ja bym poszukala kolka astronomicznego na poczatek, jesli tak ja obserwacja nieba fascynuje. mojego bardziej samo "dzialanie wszechswiata".


                    > chetnie bym sie dowiedziala wiecej o tych astronomio podobnych dziedzinach

                    na przyklad astrofizyka, ktora sie zajmuje zrozumieniem, co tak naprawde tworzy wszechswiat i jak to sie zachowuje. tutaj mozna i teorie wymyslac i obliczenia robic i szukac faktow powierdzajacych rozne teorie. na przyklad wiemy, ze wiekszosc wszechswiata sklada sie z czegos, co nazywamy "ciemna materia" oraz "ciemna energia" i tak naprawde nie mamy pojecia, czym one sa - mozna wymyslac teorie lub poszukiwac oznak tej ciemnej energii lub materii.

                    jest tez dzial fizyki wysokich energii, ktory probuje przeniesc eksperymenty w kosmos wlasnie. to dosc daleka przyszlosc, ale Twoja corka mogalby sie zalapac smile

                    jest astrobiologia - uwazam, ze coraz ciekawsza teraz, jak powoli ta biologie w kosmosie odktrywamy.

                    sa wszelakie zagadnienia zwiazane z zyciem (rowniez inteligentnym) pozaziemskim.

                    mojego syna fascynuje terraformowanie planet - tez niezle - ciagle w jakis gry grywa (i ciagle umiera w samotnosci na obcej planecie, hehe).


                    > co do twojego syna- to juz bardzo konkretne plany
                    > pomyslalam, ze mozebym bombelke spiknela z jakas mlodzieza zainteresowana tym
                    > samym, we francji na pewno jest jedno duze stowarzyszenie pasjonatow, ale nie sz
                    > szukalam niczego na poziomie europejskim- wiesz czy cos takiego istnieje?

                    nie wiem, zapytam syna. na pewno sa jakies fora itp, ale ja sie nie znam.

                    czy Twoja corka zna angielski na poziomie komunikatywnym? (albo niemiecki).
                    moj syn oglada bardzo fajny kanal na youtube, generalnie o swiecie, ale mnostwo tam o kosmosie jest - prosto opowiedziane dla laikow, ale dosc dobrze (ogladamy razem). to jest chyba niemieckich tworcow, ale (chyba) wszystkie odcinki sa po angielsku rowniez. nie wiem, jak w innych jezykach.

                    www.youtube.com/results?search_query=kurz+gesagt
                    • boogiecat Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie 30.08.21, 19:13
                      dzieki dzieki dzieki!!!

                      corcia zna angielski! postanowilam to napisac, bo poczulam LEKKI PRZYTYK w rodzaju "Francuzi nie umio po angielsku, te xuje" tongue_out big_grin

                      co jest calkowita, swieta prawda, ale tu moja corka jest Prawdziwa Polka (my sobie zawsze wybieramy kim jestesmy, tak zeby nam pasowalo w zaleznosci od sytuacji :p)

                      a serio to jej kiedys powiedzialam (na zarty ale jednak) "dobrze, ze masz po mnie polowe genow, bo te biedne francuskie dzieci maja pod gorke z jezykami"
                      mozliwe, ze zadzialalo jako efekt placebo

                      PS fajnie miec dziecko ze wspolna pasja (przekazana u was chyba genetycznie!)
                      • kura17 Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie 30.08.21, 19:17
                        > corcia zna angielski! postanowilam to napisac, bo poczulam LEKKI PRZYTYK w
                        > rodzaju "Francuzi nie umio po angielsku, te xuje" tongue_out big_grin

                        jezu, przepraszam, ja (durna) zwyczajnie myslalam, ze moze ona jakis japonski, albo rosyjski szlifuje kiss



                        > PS fajnie miec dziecko ze wspolna pasja (przekazana u was chyba genetycznie!)

                        no fajnie (zwlaszcza, ze dziecko twierdzi, ze mama jest najmadrzejsza osoba, jak zna, lalalalala). i na pewno genetycznie - moja mama fizyk, moj tata fizyk i astronom, my z mezem fizycy - co te biedne dzieci moga innego w zyciu robic???

                        ten moj maly astronom wlasnie zwichnal sobie reke w lokciu uncertain ma taki miekki "gips" na tydzien, siedzi zdolowany (boli go wszystko, bo sie paskudnie wywrocil na mokrej ziemi w szkole) i oglada "big bang theory" big_grin
                        • boogiecat Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie 31.08.21, 11:35
                          kura17 napisała:

                          > jezu, przepraszam

                          Tso ty, we Francji trzynastoletnie dzieci zupelnie niekoniecznie znaja anglika na poziomie komunikatywnym. Tu nie Holandia, ze tak dorzuce stereotypu do ognia .


                          > na pewno genetycznie - moja mama fizyk, moj tata fizyk i
                          > astronom, my z mezem fizycy - co te biedne dzieci moga innego w zyciu robic???

                          Mam nadzieje, ze im przekazalas nazwisko rodowe, zeby juz do konca straumatyzowac korzeniami tongue_out


                          > ten moj maly astronom wlasnie zwichnal sobie reke w lokciu uncertain ma taki miekki "g
                          > ips" na tydzien, siedzi zdolowany (boli go wszystko, bo sie paskudnie wywrocil
                          > na mokrej ziemi w szkole) i oglada "big bang theory" big_grin

                          Rozumiem dzieciowego dola. Zrob mu zdjecie! To sa mimo wszystko fajne wspomnienia smile
                • aqua48 Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie 30.08.21, 19:44
                  kura17 napisała:

                  > mam w domu rodzinnym kamien z ksie
                  > zyca - jak Armstrong robil wycieczki po swiecie po zdobyciu ksiezyca, to odwied
                  > zil rowniez UJ i moj tata byl zaproszony na to spotkanie (i rozdwali kamienie).

                  O bardzo zazdroszczę! Bo ja doskonale pamiętam relację z lądowania (choć nie chcieli mnie obudzić) i wystawę ze słynnym "kamieniem z księżyca" w Krakowie, nie pamiętam już gdzie on był wystawiony. Bardzo mnie wtedy rozczarował taki zwykły, szary kanciasty niewielki kamolek...a spodziewałam się czegoś niesamowitego.

    • beataj1 Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie jak na zawi 28.08.21, 13:52
      Stopniuje sobie w głowie obietnice /delkaracje na ważne i na takie do których się nie przywiązuje.

      Obietnice, które mogą mieć wpływ na czyjes życie, są ważne traktuje bardzo poważnie w obie strony.
      Pozostałe bardo luźno. Podobnie traktuje inne osoby.

      Dbam o komfort swojego życia- pamiętanie niekonsekwencji innych osób w drobiazgach niczego w moim życiu nie poprawi. Dlatego olewam i nie przeżywam.
      Sama jestem raczej konsekwentna, ale pewnie zdarzyło mi się coś rzucić od niechcenia.
    • aqua48 Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie jak na zawi 28.08.21, 13:55
      Ja przede wszystkim staram się nie obiecywać niczego jeśli wiem że nie dotrzymam, ale czasami zdarza mi się i powiedzieć i usłyszeć coś lekkiego typu - masz u mnie wino. Nie traktuję tego jako solennej obietnicy którą koniecznie trzeba dotrzymać już teraz. Nie upominam się też o dotrzymanie, nawet dużo poważniejszych obietnic. Cóż, po prostu są ludzie którzy właśnie szafują takimi tekstami i nikt ich nie bierze poważnie. Ale niektóre się im pamięta...
      • kura17 Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie 28.08.21, 14:02
        > Ja przede wszystkim staram się nie obiecywać niczego jeśli wiem że nie dotrzymam,
        > ale czasami zdarza mi się i powiedzieć i usłyszeć coś lekkiego typu - masz u
        > mnie wino.

        ale "masz u mnie krupnik" traktujesz bardzo powaznie smile


        > Cóż, po prostu są ludzie którzy właśnie szafują takimi tekstami i
        > nikt ich nie bierze poważnie. Ale niektóre się im pamięta...

        no wlasnie chyba mam problem, bo ta osoba jest w pracy bardzo slowna (a rozmowa o winie byla dwa razy troche dluzsza, opisalam powyzej).
        • aqua48 Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie 28.08.21, 14:46
          kura17 napisała:

          > ale "masz u mnie krupnik" traktujesz bardzo powaznie smile

          Tak smile

          > no wlasnie chyba mam problem, bo ta osoba jest w pracy bardzo slowna (a rozmowa
          > o winie byla dwa razy troche dluzsza, opisalam powyzej).

          Wiesz mam koleżankę która w pracy też jest bardzo dobrze zorganizowana i słowna (jak przypuszczam, bo pracuje na wysokim dość stanowisku) ale prywatnie to jeden wielki chaos i niezorganizowanie, obiecanki bez pokrycia, umawianie się że wpadnie i nie przychodzenie bez poinformowania że nie przyjdzie, "bo przecież i tak siedzisz w domu". A jak pyta na którą ma być, pewne jest że jeśli w ogóle będzie to najmniej dwie godziny później. Trudno taka jest. Biorę ją z całym pakietem smile Ja też mam swoje wady.
    • krolewska.asma Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie jak na zawi 28.08.21, 13:59
      Kuro odszukaj swoje stare watki i poczytaj sama o sobie bo ty jestes jakims kozlem ofiarnym i wszyscy cie tak samo traktuja, troche wykorzystujac.
      Zakladalas juz jakies watki o jakims ciescie, ktore ktos mial przyniesc na impreze skladkowa czy cos w tym stylu ale kolega olal to w koncu i mialas jakis problem. Potem znowuz jakos cie wykorzystywali. Teraz wino ci " wysyla" a ty sie dziwisz a nie powinnas bo to podobnie jak inni ona postepuje

      Mam nadzieje ze pomoglam
      • krolewska.asma Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie 28.08.21, 14:03
        A nie juz doczytalam;

        to ty zaproponowalas ze przyniesiesz ciasto a on toba dyrygowal, i to chyba twoj pracownik jeszcze

        " no i troche sie zezlilam w poniedzialek rano, bo tak szczerze to nie na to sie pisalam (a i czasu tyle nie mam, nie lubie w tych spotkaniach uczestniczyc dluzej niz 15 minut) ... jestem malostkowa? co sadzicie?"
    • kautokeino Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie jak na zawi 28.08.21, 14:10
      Kilka razy w zyciu mialam sytuacje, ze ludzie sie dziwili mojemu dotrzymaniu slowa. Bardzo to w sumie przykre, bo dla mnie to byly bardzo oczywiste sytuacje (mowilam to co myslalam/mialam zamiar zrobic, a nie dla uzyskania konkretnej korzysci), a dla nich widocznie bardzo oczywiste w druga strone (znaczy "obiecanki cacanki"). Bardzo tez nie lubie, jak ktos mi obiecuje "gruszki na wierzbie" w celu zmobilizowania mnie do czegos. Ja sie mobilizuje sama i takie obiecanki najczesciej przychodza juz po fakcie, a potem takie osoby lubia sobie jeszcze przypisac wszelkie mozliwe zaslugi.

      Ad Twojej kolezanki, to ja bym pewnie napisala, zeby ona opila sukces tym winem, ktore dla mnie kupila, bo raz ze wypije cos dobrego, a dwa ze zaoszczedzi na wysylce wink
    • jednoraz0w0 Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie jak na zawi 28.08.21, 14:30
      kura17 napisała:


      > (zeby bylo jasne - nie oczekuje zadnej gratyfikacji za dobrowolna pomoc, ale ma
      > m wrazenie, ze takie "obiecanki cacanki" maja zrobic dobrze na ego wylacznie ob
      > iecujacemu.)

      Znam dwa typy ludzi.

      Jedni to typ manipulanta, oni obiecuje cos z pozycji szefa (podwyżkę, awans, premie itd), nierzadko to posypuje manipulacyjnym osiem "nikt tego nie zrobi tak dobrze jak ty, wiem, że cię bardzo obciążam ale tylko tobie mogę zaufać, że nie spieprzysz", ty się starasz tak, jakbyś faktycznie ten awans czy premię miała, a potem oni "zapominają" czy pokazują się inne okoliczności albo deleguje do tego kogoś innego, kto Ci niczego nie obiecywał. Nauczyło mnie to, żeby za bardzo chwalącego szefa/klienta unikać jak zarazy.

      I drugi, u którego to jest jeden objawów ADHD. To wynika z trzech rzeczy - po pierwsze braku poczucia czasu i tego, ile czasu co zajmie oraz ile zobowiązań ktoś już ma, więc taka osoba w momencie obiecywania szczerze wierzy, że to ogarnie. Po drugie, impulsywności - u tych osób jak ktoś o cos poprosi czy zaproponuje, to natychmiast się na tym koncentrują i zapominają o innych zadaniach i zobowiązaniach. Potem oczywiście części obietnic nie są w stanie dotrzymać, ale nie czują nie przez to dobrze, przeciwnie. I do tego dochodzi normalne zapominalstwo wynikające z problemów z koncentracją. I bywa, że nawet kupią i zapakują to, co mieli wysłać, tyle, że wożą to ze sobą przez rok i cały czas zapominają podjechać na pocztę w godzinach jej otwarcia.
    • extereso Re: "obiecanki cacanki", czy "na mnie jak na zawi 28.08.21, 15:27
      Jestem słowna. Mówię, że napiszę w piątek to piszę w piątek ( jeśli zapomnę to się wytłumaczę), ale czasem sobie odpuszczam. Zdarza mi się ( rzadko) odwołać swój udział w spotkaniu, jeśli np pojawią się okoliczności nowe i zbyt wiele by mnie to kosztowało ( np boli mnie głowa, mama mnie nagle poprosiła o towarzyszenie na pilnej wizycie lekarskiej a nawet BARDZO mi się nie chce).

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka