Dodaj do ulubionych

Zawód "matka ucznia" ;-)

30.08.21, 08:49
1. Ma dużo czasu dla dziecka
2. Zazwyczaj nie pracuje zawodowo
- albo jest na macierzyńskim/wychowawczym na młodsze dziecko
- albo nie pracuje
- albo pracuje w domu z dużą elastycznością czasu pracy
- albo pisze bloga/vloga/itp.
3. Odprowadza i przyprowadza dziecko do szkoły (nawet jeśli nie ma daleko i jest w miarę samodzielne)
4, Po odprowadzeniu dziecka wdaje się w ożywione dyskusje z innymi mamami pod szkołą.
5, Jest na każdej wywiadówce
6. Najczęściej jest w trójce klasowej i to często z własnej inicjatywy.
7. Ma dużo do powiedzenia, kiedy tylko można, zabiera głos.

Dodałybyście coś jeszcze do tego "profilu"?
A może identyfikujecie się z nim lub znacie takie osoby?

Zbliża się 1 września - "matki uczniów" do boju! big_grin


PS. Czy to nie Triss przed wielu laty zakładała podobny wątek?
Obserwuj wątek
    • mae224 Re: Zawód "matka ucznia" ;-) 30.08.21, 08:57
      Ma naprawdę nadmierne oczekiwania wobec szkoły i nauczycieli.
      Wdaje się z dyrekcją w nieustające dyskusje, włącznie z dyskusją o kolejkach w szkolnych toaletach.
      Zna wszystkie dzieci w klasie i ich problemy.
      Przesuwa dziecko z klasy do klasy/szkoły do szkoły, bo żadna nie jest wystaczająco dobra dla jej dziecka.
      Problemy jej dziecka są najważniejsze i ZAWSZE pomijane przez wychowawcę i pedagoga.
      Organizuje wszystkie szkolne imprezy i musi je mieć pod kontrolą.
    • aagnes Re: Zawód "matka ucznia" ;-) 30.08.21, 09:03
      Znam osobiście takie kobiety, oczywiscie nie pracują, to niewiarygodne co wyprawiaja, praktycznie chodza z dziecmi do szkoly, nauka zdalna byla ich żywiołem, uczestniczyly (sluchały) lekcji, udzielały sie, pouczaly nauczycieli, to byl koszmar. w trybie stacjonarnym : jedna ze znanych mi matek codziennie pisze maile do nauczycieli na temat klasowki, odpytywania, przerobionego badz nie materiału itd oczywiscie wszystko ma byc tak aby jej dzieciom pasowało, juz nie chce mi sie pisac jakie konkretnie padały propozycje, ale jedno jest pewne: takie zachowania powinny byc pietnowane i nie mam zielonego pojecia jak przegonic te wariatki z przestrzeni szkolne, oddac dzieiakom szkole, niech maja tam swoje zycie, swoje sprawy a o tym co tam sie dzieje powinnismy dowiadywac sie na wywiadowkach organizowanych na polrocze.
    • triss_merigold6 Re: Zawód "matka ucznia" ;-) 30.08.21, 09:04
      Tak, ja. Mnie chyba bardziej chodziło o przejawy aktywizmu, angażujące innych rodziców i przedłużające zebrania, te wszystkie rozkminy, jakie prezenty na Mikołajki, a jakie pani wychowawczyni na imieniny, dlaczego kompot i wyjście takie czy owakie.
    • lauren6 Re: Zawód "matka ucznia" ;-) 30.08.21, 09:29
      Ja bym wyróżniła podkategorię "matka ucznia nadopiekuńcza ". Parametry wyjściowe się zgadzają (nadmiar wolnego czasu itd) plus:
      - torpeduje zimowe wyjścia ze szkoły, bo idąc w ciepłych ubraniach dziecko się zgrzeje, nałyka zimnego powietrza i przeziębi;
      - pisze skargi do dyrekcji na nauczycieli, którzy w okresie jesienno-zimowym wietrzą salę (zabójcze przeciągi);
      - dzwoni ze skargą do wychowawczyni, że kolega z klasy jej Alanka ma katar, więc z pewnością wszystkich pozaraża zabójczą chorobą;
      - torpeduje wycieczki piesze i zawsze nalega by wynająć autokar. Dziecko się zmęczy, spoci, zgłodnieje, niewiadomo czy będzie czas by na miejscu zjeść kanapkę, bo - olaboga - gorący posiłek zjedzą dopiero po powrocie;
      - wszelkie "ekstra" zajęcia sportowe są złe z definicji. Dziecko będzie biegło, potknie się, złamie rękę, nogę i tragedia gotowa. Albo zderzy z innym i mamy podwójną tragedię.
      • anorektycznazdzira Re: Zawód "matka ucznia" ;-) 30.08.21, 12:43
        ORAZ że masz taką możliwość.
        Na przykład, wywiadówki w SP mojej córki zaczynały się o 15:30 i trwały 3-4 h, bo pani miała ambicję np. przedstawić i omówić wszystkie założenia programu pedagogicznego dla tego rocznika.
        Jako, że większość rodziców nie planowała doktoratu z pedagogiki 1-3, ani nawet studiów podyplomowych, a do tego ośmielała się pracować, to niezależnie jak głęboki szacunek by mieli- na placu boju zostawały tylko najwytrwalsze panie, których jedynym zawodem była "matka ucznia" i nikt poza tym.
        • magata.d Re: Zawód "matka ucznia" ;-) 30.08.21, 13:25
          anorektycznazdzira napisała:

          > ORAZ że masz taką możliwość.
          > Na przykład, wywiadówki w SP mojej córki zaczynały się o 15:30 i trwały 3-4 h,
          > bo pani miała ambicję np. przedstawić i omówić wszystkie założenia programu ped
          > agogicznego dla tego rocznika.
          > Jako, że większość rodziców nie planowała doktoratu z pedagogiki 1-3, ani nawet
          > studiów podyplomowych, a do tego ośmielała się pracować, to niezależnie jak gł
          > ęboki szacunek by mieli- na placu boju zostawały tylko najwytrwalsze panie, któ
          > rych jedynym zawodem była "matka ucznia" i nikt poza tym.
          >
          >
          Zebranie 3-4 godziny???? A rodzice jezyki w domu zostawiali czy co? Tak trudno się odezwać i poprosić i to, żeby nauczyciel powiedział szybko tylko o istotnych sprawach?
        • magata.d Re: Zawód "matka ucznia" ;-) 30.08.21, 14:47
          hanusinamama napisała:

          > Tych zebrań jest chyba 3 na rok, terminy podane z duzym wyprzedzeniem...to taka
          > nadaktywnośc na nich być?
          >
          Straszna nadaktywność wink Najpierw nieprzespane noce, pieluchy, wizyty u lekarzy, siedzenie na placach zabaw itp., potem zebrania w szkole... wink Tak się zastanawiam, po co ludziom dzieci? To chyba nie jest obowiązkowe wink
          • hanusinamama Re: Zawód "matka ucznia" ;-) 31.08.21, 13:58
            Ja pamietam jak matki pisały o głupich teatrzykach w przedszkolu i ze nie chodzą. Teatrzyków max 3 na rok (BN, Dzien Dziadków - tu dziakdowie zapraszani, i coś tam na dzien mamy i taty) i wielki problem bo z pracy sie zwolnic trzeba, siedzieć słuchać dukających dzieci...
            • escott Re: Zawód "matka ucznia" ;-) 31.08.21, 14:06
              Te teatrzyki są kretyńskie, dzieci zakuwają durne wierszyki, panie sterują każdym ich ruchem, gdyby moja córka nie lubiła być na scenie, to zwalniałabym ją ze wszystkich tych rzeczy. I nie cierpię ich oglądać i mam problem z rozwalaniem kolejnego dnia z powodu fefnastego "przedstawienia".
              • magata.d Re: Zawód "matka ucznia" ;-) 31.08.21, 14:38
                escott napisała:

                > Te teatrzyki są kretyńskie, dzieci zakuwają durne wierszyki, panie sterują każd
                > ym ich ruchem, gdyby moja córka nie lubiła być na scenie, to zwalniałabym ją ze
                > wszystkich tych rzeczy. I nie cierpię ich oglądać i mam problem z rozwalaniem
                > kolejnego dnia z powodu fefnastego "przedstawienia".
                >
                A ktoś cię zmusza do oglądania? Żal mi tych dzieci, co matka albo nie przyjdzie wcale, albo przyjdzie naburmuszona, z łaski.
                Są rzeczy wpisane w wychowanie dziecka. Jak komuś nie odpowiada może zrezygnować z posiadania dzieci. Albo można nie zapisywać do przedszkola, szkoły (samemu nauczać), zatrudnić nianie do 18-tki dziecka itp.
            • magata.d Re: Zawód "matka ucznia" ;-) 31.08.21, 14:34
              hanusinamama napisała:

              > Ja pamietam jak matki pisały o głupich teatrzykach w przedszkolu i ze nie chodz
              > ą. Teatrzyków max 3 na rok (BN, Dzien Dziadków - tu dziakdowie zapraszani, i co
              > ś tam na dzien mamy i taty) i wielki problem bo z pracy sie zwolnic trzeba, sie
              > dzieć słuchać dukających dzieci...
              >
              Faktycznie, zapomniałam o teatrzykach w przedszkolu wink
              A w ogóle to nie jest przecież obowiązkowe. Idzie się tam, żeby sprawdzić przyjemność własnemu dziecku.
              Dla niektórych jednym wielkim problemem jest jego własne dziecko i to jest przykre.
    • wapaha Re: Zawód "matka ucznia" ;-) 30.08.21, 10:06
      -piecze ciasta
      -jest w RR
      -jeździ na wycieczki

      Byłam
      Wyrosłam
      Takie życie

      Uwielbiam takie mamy -ale te świeże-bo te wyrośnięte, przyspawane od lat do tego stołka, latami zyjące życiem szkolnym są niestrawne
      • komorka25 Re: Zawód "matka ucznia" ;-) 30.08.21, 16:02
        - ciasta - piekłam
        - w RR - byłam, w dodatku na ochotnika przez cały okres edukacji mojej córki
        - wycieczki - jeździłam, jestem instruktorem ZHP, mam uprawnienia przewodnika terenowego dla kilku regionów, kwalifikacje pedagogiczne i stale aktualizowane szkolenia z ratownictwa
        - pracowałam i pracuję zawodowo
        - pozostałe osoby do RR "wybierałam" tak, żeby były sprawne organizacyjne i względnie dyspozycyjne - od razu wyjaśniam "wybierałam" na zasadzie - proponuję pana Jacka X i panią Krysię Y (znane mi osoby), którzy w tej sytuacji wielkiego wyboru nie mieli, a reszta rodziców zgadzała się przez aklamację, bo w ten sposób sami byli "chronieni"; to się zawsze sprawdzało.
    • paulownia88 Re: Zawód "matka ucznia" ;-) 30.08.21, 10:28
      Dajcie wy ludziom żyć tak jak chcą - jeśli ma czas i ochotę niech sobie będzie ta matką ucznia. Robicie sobie podsmiechujki, a ona może śmiać się z was, że prowadzicie życie niewolnika - praca, dom, dziecko, zakupy i taki kołowrót . Umówmy się, że gros wykonywanych prac to nie są zajęcia rozwijające, po prostu trzeba zarobić na chleb. A ona ma męża, który ogarnia zarabianie i stać go, żeby żona siedziała w domu. Może ceni sobie ciepły obiad, czysty dom, zadbane dziecko i żonę, która ma czas o na kosmetyczkę, i na książkę, i na kurs języka, bo przy podrośniętych dzieciach nie ma już tyle obowiązków. W klasie mojego syna połowa matek nie pracuje, tutaj jest wieś i kobiety skupiają się raczej na rodzinie niż pracy zawodowej. Mają klub gospodyń, gdzie organizują przeróżne warsztaty, robią festyny popularyzujące kulturę ludową, organizują odczyty, wycieczki, chodzą na kursy językowe. Ja osobiście jestem im wdzięczna, bo zdejmują że mnie obowiązek przygotowywania przeróżnych imprez szkolnych, bali, dyskotek. Daję tylko składkę, a one zajmują się wszystkim. Tak więc nie oceniajcie i nie czujcie się lepsze tylko dlatego, że codziennie wychodzicie do pracy, jak ten kun z klapkami na oczach, ja zresztą też jestem taka kobyla, ale gdybym mogła zostałabym taka "matką ucznia ".
    • ga-ti Re: Zawód "matka ucznia" ;-) 30.08.21, 10:35
      Jeśli tylko nie wchodzi w kompetencje nauczycieli i nie przesadza z prezentami to trzeba jej dziękować, że jest smile
      U jednego dziecka w klasie mieliśmy taką babcię, przez 3 lata jeździła na wycieczki, znała dzieci, jeździła na basen, wycierała, suszyła, pomagała wszystkim, babcia na wagę złota.
      Więc i matka ucznia jest ok, byle tylko nie była mamuśką smile
    • extereso Re: Zawód "matka ucznia" ;-) 30.08.21, 10:35
      Byłam taka w przedszkolu pierwszej córki. Uderzyło mi do głowy to że chodzi do przedszkola 😝 no i panie były fajne. Ale jedynym zmuszanym do aktywności przez mnie był mój mąż, w przypadku zadań wielogodzinnych, na przykład soboty spędzonej na sadzeniu drzew w przedszkolnym ogrodzie, wyjazdu na farmę itd. bo ze mnie była taka aktywistka co aktywności nie lubila, więc robiłam połowę rękami męża. Który też nie przepadał, ale było mu wszystko jedno, pojechał na farmę i skupił się na przyjemności płynącej z natury np a mnie wciągnąlby wtedy męczący kontekst społeczny 😳Jestem wdzięczna tym aktywistom ze szkół moich dzieci, a jeśli dyskutowały o wstążeczkach, wyłączałam uwagę i git. Nie zmienia to faktu że nie cierpię zebrań, mimo że chodzimyy na zmianę i strasznie chciałabym żeby były online!
    • gaskama Re: Zawód "matka ucznia" ;-) 30.08.21, 10:42
      Błogosławię każdą matkę, która ma czas i ochotę zaangażować się w sprawy klasy, szkoły. Ogarnąć wycieczkę, petycję o zmianę xujowego nauczyciela, zrobić zbiórkę kasy na kwiaty ba dzien nauczyciela. Ja z zebrań kojarzę tylko żenujące uniki "mam świetny pomysł, ale ktoś inny musi go zrealizować, bo ja to jestem megazapracowana".
      • spanish_fly Re: Zawód "matka ucznia" ;-) 30.08.21, 11:14
        Ja również byłam im wdzięczna na etapie szkoły podstawowej. Zresztą sama też się wtedy do jakiegoś stopnia angażowałam i długie godziny poświęcałam na przygotowanie do różnych uroczystości, szyciu akcesoriów, itd. W szkole średniej natomiast mam wrażenie, że niektóre takie osoby upupiają prawie dorosłą młodzież, która wieloma takimi sprawami mogłaby i powinna zająć się sama.
        • arwena_11 Re: Zawód "matka ucznia" ;-) 30.08.21, 15:11
          Dokładnie. W szkole podstawowej lubiłam się angażować. Miałam czas i chęci - no i fajnych innych rodziców.
          W gimnazjum nie było ani RR ani nie oczekiwano 3 klasowych - dzieciaki same ogarniały i było super.

          W liceum syna - zebrania 2-3 razy w roku i to wszystko. Młodzież sama załatwiała sprawę.

          W liceum córki - trafiła się nadgorliwa mamuśka ( w sumie dobrze, bo innych chętnych do trójki czy rady rodziców nie było ), ale jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Liceum to już 16 latki. Same umieją ogarnąć dzień nauczyciela, wycieczki itd.
          Dwa razy interweniowałam - kiedy w trakcie zebrania ( wychowawczyni wyszła po jakieś papiery ) rzuciła testem - wiecie Państwo, zbliża się dzień nauczyciela - może trzeba by jakąś składkę ustalić, ogarnąć prezenty - co Państwo proponują? Zaproponowałam aby zostawić to młodzieży. Oni sami już na początku roku sobie jakieś składki wymyślili ( wiedziałam od córki )- mieli swoje plany i naprawdę rodziców nie potrzebowali. Inni mnie poparli. Drugi raz, jak chciała prezent dla wychowawczyni z okazji mikołajek organizować - wyjaśniłam, że wychowawczyni bierze udział w mikołajkach klasowych, co wiedziałam też od córki big_grin.
          Ale naprawdę myślałam, że spadnę z krzesła jak ponaglała, żeby płacić na RR - bo jak była w RR w gimnazjum córki - to dostała pochwałę za to, że klasa córki jako pierwsza płaciła zadeklarowane składki. No cóż - większość rodziców schowała głowę w ramiona i po prostu zaczęła się śmiać.
          Ale ogólnie pani bardzo sympatyczna - tylko chyba brakowało jej pola do popisu.
      • hanusinamama Re: Zawód "matka ucznia" ;-) 30.08.21, 14:42
        U mnie w klasie są dwie: jedna bezproblemowa ogarnie chętnie prezenty dla dzieci, pojedzie na wycieczkę, zoragnizuje co trzeba.
        Druga robi dzihad o wszystko, wie lepiej jak uczyć, usunełaby połowe uczniów z klasy...ale jednoczesnie nie ma czasu się tym zając. Weźcie i zróbcie smile
    • julita165 Re: Zawód "matka ucznia" ;-) 30.08.21, 10:58
      Ja to bym jednak rozroznila dwie sprawy. Te aktywistki dziela sie bowiem na 2 grupy. Pierwsza wykazuje nadaktywnosc w sprawach wg mnie fefnastorzednych typu wlasnie te wstazeczki przy prezentach, prezenty na jakas okazje itp itd . Bylo takich kilka w klasie syna i przed epidemia denerwowaly mnie okrutnie bo potrafily na zebraniu przez godzine rozkmniniac czy lepiej zeby na jakiejs tam uroczystosci dzieci tanczyly polke czy sambe. Raz wstalam w traktcie tych tyrad i powiedzialam prosto z mostu ze znudzilo mnie to smiertelnie i dluzej tych bzdetow nie dam rady sluchac. W czasie epidemii sila rzeczy uleglo to znaczacemu ograniczeniu. Nie to ze calkiem zaniklo. Pamietam przedkomunijne spotkanie na teamsie 2 dni przed uroczystoscia, w pt o 20 zwolane w trybie alarmowym jak sie okazalo w sprawie dekoracji w kosciele. I tekst na dzien dobry- prosze panstwa no jakie byly ustalenia? Mialy byc golabki czy serduszka? Oczywiscie ze serduszka a sa golabki i co teraz? Oplulam monitor.
      Jednak z krytyka drugiej grupy juz bym nie byla taka pewna. Ta druga grupa uderza bowiem w sprawy jakosci nauczania a to po pierwsze jest bardzo wazne, a po drugie nie jest zadna tajemnica ze szkoly maja z tym powazny problem. W klasie syna byla matka 2 dzieci-dziewczynka, teraz skonczyla 3 kl i syn ktory wlasnie idzie do 7. Ta matka byla w obu 3 klasowych, chodzila na takie spotkania 3 z dyrektorem i zawsze miala duzo uwag ale noe sposob pdmowic jej racji. Wytykala powazne wg mnie nieprawidlowosci jak np koedy jej syn byl w 4 kl matematyczka do polrocza w ogole nie ruszyla programu twierdzac ze wiekszosc klasy ma takie braki ze nie ogarnie i musza to nadrobic. No fajnie tylko co w tym czasie z ta mniejszoscia. Sporo takich akcji bylo.
      • magata.d Re: Zawód "matka ucznia" ;-) 30.08.21, 13:33
        No właśnie mnie tez dziwią te wszystkie zapracowane matki, które nie maja czasu na zebranie a jak już są, to słuchają tych wszystkich bzdetow grzecznie. No przecież wystarczy wstać i powiedzieć, ze zebranie nie jest miejscem na dyskusje o tym czy tamtym, i już. Zdarzyło mi się powiedzieć na zebraniu, żeby zainteresowane danym tematem osoby spotkaly się prywatnie i dyskusja się kończyła.
    • kautokeino Re: Zawód "matka ucznia" ;-) 30.08.21, 13:42
      "Matki" z pkt.6. to moj ulubiony gatunek i jak taka matka na spotkaniu rodzicow oswiadcza, ze ona w tym roku sie nie pisze, bo sytuacja zyciowa sie jej zmienila i musimy znalezk kogos na jej miejsce, to jestem tak gleboko nieszczesliwa, ze na wykresie spadam ponizej Rowu Marianskiego.
    • waleria_s Re: Zawód "matka ucznia" ;-) 30.08.21, 14:56
      Napastuje nauczycieli mailami dotyczącymi każdej pierdoły.
      Bardzo patrzy na ręce nauczycielom, mocno kontroluje szkolne życie dziecka i nigdy nie umknie jej żadna praca domowa, sprawdzian itd. Jest wyczulona na zadawanie zbyt wielu prac domowych lub odwrotnie- za mało i wymagania są zbyt niskie.
      Jest częstym gościem u dyrektora szkoły, wysyła masę pism.
      Jest nadaktywna na facebookowych grupach, które zrzeszają rodziców uczniów danej szkoły. Nakręca innych rodziców.
    • iberka Re: Zawód "matka ucznia" ;-) 30.08.21, 16:03
      Rozsiewa ploty, bo "wie wszystko o wszystkich"; musi zawsze postawić na swoim; zdanie innych jest tylko "przepuszczane" z ucha do ucha.
      Nie cierpię takich baboli, a mam ich kilka w klasie.
      P.S. Jako matka pracująca, bez ojca dziecka i dodatkowych extrasów opiekuńczych, jestem w radach rodziców od ponad 15 lat wink.
      • pogodzona_1234 Re: Zawód "matka ucznia" ;-) 31.08.21, 16:26
        A ja wlasnie pierwszy raz -od czasu rozpoczęcia edukacji mojego pierwszego dziecka -mam ochotę nie uczestniczyć już w tym wszystkim. Moje drugię dziecię zaczyna ostatni rok liceum i już chyba nie będę do starego, pełnoletniego konia chodzić na wywiadówki. Ubiegły rok to się zdalnie odbywało i sobie chwaliłam. Teraz powrót do spotkań stacjonarnych. Zaliczyłam RR w podstawówce jednego, w gimnazjum drugiego, w liceum pierwszego i drugiego. Na ostatni rok mam ochotę się wypisać- już po prostu mi się nie chce. Uważam że obywatelski obowiązek został przeze mnie spełniony, ale prawda jest taka, ze zawsze robiłam w tym względzie plan minium- zwłaszcza w liceach. Pracuję cały czas zawodowo i to sporo. Czas na innych niech się wykażą na ten ostatni rok wink

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka