Dodaj do ulubionych

Wreszcie mogę otwierać okna kiedy chcę

31.08.21, 18:34
w moim mieszkaniu i mogę wyjść na swój balkon - kiedy chcę.
Sąsiedzi palacze wyprowadzili się wczoraj.
I wreszcie mogłam dzisiaj odkryć zakryte kratki wentylacyjne. Bo moi sąsiedzi palacze, nie tylko smrodzili mi papierosami na moim balkonie i w moim mieszkaniu, ale też gotowali nieładnie pachnące jedzenie.
Każdego, każdego dnia czuć było jakieś przypalone jedzenie. Brzydko pachnące jedzenie czuć było po dwa, trzy razy dziennie. I za każdym razem śmierdziało ze 2-3 godziny.
Nareszcie się wyprowadzili. Huuuuurrrrra!
Obserwuj wątek
      • asia-loi Re: Wreszcie mogę otwierać okna kiedy chcę 31.08.21, 18:52
        januszekxxl napisał:

        > Masz gaz?
        > To się ciesz że się nie zaczadziłaś.


        Mam gaz i junkers. I każdego dnia ryzykowałam zaczadzeniem, przez smrodzących sąsiadów. Dlatego tak się cieszę, że się wyprowadzili, że aż założyłam wątek. A dodatkowo skłonił mnie do tego Twój stary wątek, który ktoś dzisiaj wywlókł i jest na pierwszej stronie forum.
      • asia-loi Re: Wreszcie mogę otwierać okna kiedy chcę 31.08.21, 18:47
        runny.babbit napisał(a):

        > Rozumiem co czujesz i gratuluję! Oby następni sąsiedzi byli niepalący.


        Oby. Niestety nie mam wpływu na to, kto to będzie.
        Mój koszmar trwał 2,5 roku. Czułam się we własnym mieszkaniu jak zaszczuty pies.
        Choć przecież też mam takie prawa jak palacze, ale niestety tylko teoretycznie.
        Palacz pali kiedy chce, a ja mogłam otwierać okna tylko wtedy, kiedy nie palili (oboje palili i to przy swoim dziecku).
    • gama2003 Re: Wreszcie mogę otwierać okna kiedy chcę 31.08.21, 18:51
      Rozumiem radość.
      Palacze to plaga bezmózgów.

      Wróciłam teraz ze Świnoujscia. I przejście promenadą było jak slalom gigant. Co chwilę ktoś maszerował z papierochem. Na plaży też niezła reprezentacja.
      Nie mam pojęcia co w głowie ma taki palacz. Lezie, zieje, obok własne bombelki. I smród dookoła.

      Pokochałam niemieckich emerytów. Zero palących w tej grupie. Za to młodsi palą leząc ulicą jak nasi rodacy. U siebie by tego nie robili, u nas współbraci w chamstwie mają.

      Marzę o dotkliwych mandatach dla smierdzieli. Ale wiem, że to mrzonki. Suweren pifko i fajki ma móc pić zawsze i wszędzie.
    • kk345 Re: Wreszcie mogę otwierać okna kiedy chcę 31.08.21, 18:58
      > Brzydko pachnące jedzenie czuć było po dwa, trzy razy dziennie. I za każdym razem śmierdziało ze 2-3 godziny.

      Czyli trzy posiłki dziennie stanowiły gotowane/smażone, brzydko pachnące potrawy? Mieszkałaś w hinduskiej dzielnicy? I tak cały dzień gotowali?
      • asia-loi Re: Wreszcie mogę otwierać okna kiedy chcę 31.08.21, 19:11
        kk345 napisała:

        >
        > Czyli trzy posiłki dziennie stanowiły gotowane/smażone, brzydko pachnące potraw
        > y? Mieszkałaś w hinduskiej dzielnicy? I tak cały dzień gotowali?

        No niestety tak gotowali. To cudzoziemcy zza wschodniej granicy, ale nie wiem z jakiego kraju. Kiedyś myślałam, że to Ukraińcy, ale chyba jednak nie.
        Potrafili siedzieć cały dzień w domu np. sobota, niedziela, a zaczynali smażyć po 21, i tak co dzień. W tygodniu z pracy przychodzili po 16,17, a smażyli dopiero po 21, 22. Najgorzej było w upały. W dzień okna miałam zamknięte, żeby ciepłe powietrze nie wchodziło mi do mieszkania (mam ostatnie piętro), a w wieczorem czy w nocy jak chciałam przewietrzyć i schłodzić mieszkanie, to od nich leciał smród ich gotowania. Bo jak zakryłam kratki wentylacyjne, i w ten sposób już nie śmierdziało u mnie, to smród z ich gotowania leciał otwartym oknem w kuchni i drzwiami balkonowymi w pokoju. A ja jeszcze ponad rok pracowałam zdalnie.
        Nie dość, że smrodzili gotowaniem, to jeszcze ciągle siedzieli na balkonie i palili te swoje śmierdzące skręty, które sam robił on. Zimą problem był mniejszy, bo nie przesiadywali ciągle na balkonie (ciekawe gdzie palili) i mieszkania nie musiałam schładzać. Wystarczyło szybko przewietrzyć.
      • nuclearwinter Re: Wreszcie mogę otwierać okna kiedy chcę 31.08.21, 19:21
        To nie jest wcale takie niemożliwe, kiedyś miałam takich sąsiadów, też ciągle jakoś wyjątkowo śmierdząco gotowali - jakieś takie kapuściano-rybno-cebulowe zapachy plus rzadko wietrzone mieszkanie, ten zapach się unosił chyba przez drzwi. Myślę że nawet nie musieli tak często gotować, pewnie raz na dzień ugotowali a potem tylko odsmażali.

        Mimo wszystko lepsze to chyba niż smród fajek, przynajmniej nie truło... Chyba wink
        • asia-loi Re: Wreszcie mogę otwierać okna kiedy chcę 31.08.21, 19:36
          nuclearwinter napisała:

          > Mimo wszystko lepsze to chyba niż smród fajek, przynajmniej nie truło... Chyba
          > wink

          Tak, smród fajek zdecydowanie gorszy.
          Nawet z ich balkonu leciał taki jakiś dziwny odór. Nie wiem co to za zapach. W tamtym roku czułam go tylko wtedy, jak się wychyliłam za balustradę mojego balkonu, a w tym roku już czułam jak siedziałam na leżaku na moim balkonie.
          Najważniejsze, że się wyprowadzili. Oby tylko następni palacze się nie przyprowadzili.
          Dopóki nie miałam sąsiadów palaczy, nie wiedziałam jaki to koszmar, jak się samemu nie pali.
          Sąsiedzi palacze potrafią zamienić niepalącym sąsiadom - życie w piekło. Odechciewa się mieszkać w takim mieszkaniu.
          • asia-loi Re: Wreszcie mogę otwierać okna kiedy chcę 31.08.21, 20:25
            kk345 napisała:

            > No już się okazuje, ze to "dwa-trzy razy dziennie" to smażenie około 21-szej, czyli po prostu ludzie ciepłą kolację robili, norma. Widzę tu zdecydowaną nadwrażliwośc autorki wątku, ale w sumie tego właśnie się spodziewałam po tym nicku :
            > )

            Wiedziałam, że mi przywalisz, bo robisz to nie pierwszy raz.
            Napiszę bardziej precyzyjniej. Nie będę opisywała każdego dnia, ale wspomnę o jednej niedzieli.
            Byłam całą niedzielę w domu, oni też. Było to tego lata w upały. Około 14 czuję od nich, że coś smażą, bo znowu zapach spalenizny, Ok. jedzą obiad. Ja też smażyłam kotlety. Około 20 czuję że coś śmierdzącego gotują (nie smażą). OK., jedzą gorącą kolację. Przed 23 wyszłam na swój balkon. Z mojego balkonu widać oknom ich kuchni. Ciemno w oknie, myślę sobie poszli już spać, bo on na 6.00 do pracy, a i ja też rano do pracy już stacjonarnej.
            Położyłam się spać trochę po 23, i gdzieś w pół do dwunastej w nocy czuję smród smażonych frytek. Na początku myślałam, że mi się wydaje. Bo spałam przy otwartych drzwiach balkonowych (żeby schłodzić i wywietrzyć mieszkanie).
            Wychodzę na balkon, a tam smród smażonych frytek na jakimś śmierdzącym oleju czy czymś i w kuchni u nich pełne światło. O 23,30 smażą frytki, a siedzieli cały dzień w domu. Zaczęłam głośno wyzywać przy otwartych oknach (tak żeby słyszeli). Swoje okna niestety musiałam zamknąć i dusić się w upale. Próbowałam otworzyć o drugiej nocy dalej śmierdziało. Dopiero około czwartej rano mogłam na trochę otworzyć, bo o 4.45 miałam nastawiony budzik, żeby zamknąć okna, bo palacz pali na balkonie papierocha (przed wyjściem do pracy).
              • asia-loi Re: Wreszcie mogę otwierać okna kiedy chcę 31.08.21, 20:44
                profes79 napisał:

                > Im więcej czytam tym mniej się dziwię, że się wyprowadzili. Z wyprzedzeniem współczuję kolejnym lokatorom.
                >

                Ja nikomu nie smrodzę. Jeśli rozmowa nie pomaga, to co można zrobić. Trzaskanie oknami też nie robiło na nich wrażenia. To ja ponosiłam konsekwencje ich smrodów. Zresztą o smrodach z ich gotowania, nic im nie mówiłam.
                A ja współczuję wszystkim, którzy mają za sąsiadów palaczy i różnych uciążliwych lokatorów.
                  • asia-loi Re: Wreszcie mogę otwierać okna kiedy chcę 31.08.21, 21:00
                    profes79 napisał:

                    > Ale za przeproszeniem darcie ryja z balkonu po 23 kwalifikuje się do wezwania u
                    > śmiechniętych panów z bloczkiem mandatowym.

                    >

                    Nie z balkonu, a z mojej kuchni, ale przy otwartych oknach. Ich kuchnia jest pod moją. I tak to nic nie dało.
                    Kilka dni później zasmrodzili i zadymili całą klatkę tym swoim gotowaniem. Inni sąsiedzi musieli otwierać okna na klatce, bo bali się że im ten smród najdzie do mieszkań. Wiem, to od sąsiadów, bo mnie nie było.
                    Na szczęście się wyprowadzili. Będą teraz smrodzić komuś innemu.
                    A dużo głośniej i częściej drą się ludziska przesiadujące na ławkach pod naszym blokiem. Przesiadują całe noce.
                    • szpil1 Re: Wreszcie mogę otwierać okna kiedy chcę 01.09.21, 10:57
                      asia-loi napisała:

                      > profes79 napisał:
                      >
                      > > Ale za przeproszeniem darcie ryja z balkonu po 23 kwalifikuje się do wezw
                      > ania u
                      > > śmiechniętych panów z bloczkiem mandatowym.

                      > >
                      >
                      > Nie z balkonu, a z mojej kuchni, ale przy otwartych oknach. Ich kuchnia jest po
                      > d moją. I tak to nic nie dało.
                      A tak szczerze, to próbowałaś skontaktować się z właścicielem mieszkania, żeby sprawdził okap, zarządem wspólnoty czy tam spółdzielni czy nie? Albo chociaż z tymi ludźmi porozmawiać? Zebrać się z innymi sąsiadami, którym zadymienie klatki przeszkadzało i coś zrobić?
                      • asia-loi Re: Wreszcie mogę otwierać okna kiedy chcę 01.09.21, 20:02
                        szpil1 napisała:

                        > A tak szczerze, to próbowałaś skontaktować się z właścicielem mieszkania, żeby sprawdził okap, zarządem wspólnoty czy tam spółdzielni czy nie? Albo chociaż z tymi ludźmi porozmawiać? Zebrać się z innymi sąsiadami, którym zadymienie klatk i przeszkadzało i coś zrobić?


                        Nie mam żadnych namiarów do właściciela mieszkania. Myślę, żeby napisać mu kartkę i wrzucić do skrzynki pocztowej.
                        Ze dwa razy prosiłam kominiarza, jak był zapowiedziany przegląd, żeby zwrócił uwagę czy w tym mieszkaniu nie ma okapu podłączonego do kratki wentylacyjnej. Twierdzi że nie ma i ma śmierdzieć. Na co ja się nie zgadzam, żeby u mnie śmierdziało i teraz piszemy sobie pisma ze spółdzielnią w tym temacie.
            • kk345 Re: Wreszcie mogę otwierać okna kiedy chcę 01.09.21, 00:00
              >Wiedziałam, że mi przywalisz, bo robisz to nie pierwszy raz.

              Bo przyznaję szczerze, ze wyjątkowo mnie irytuje to twoje wieczne wkurzenie na ludzi i to stałe kiszenie się w złości na świat i ludzkość. Nigdy nie masz do powiedzenia nic pozytywnego.
              • asia-loi Re: Wreszcie mogę otwierać okna kiedy chcę 01.09.21, 20:15
                kk345 napisała:
                >
                > Bo przyznaję szczerze, ze wyjątkowo mnie irytuje to twoje wieczne wkurzenie na
                > ludzi i to stałe kiszenie się w złości na świat i ludzkość. Nigdy nie masz do powiedzenia nic pozytywnego.


                To Twoja bardzo subiektywna ocena. Możesz podać mi przykłady gdzie, tak zawsze piszę źle o ludziach?
                Bo o ile pamiętam, to ja z Tobą bardzo rzadko dyskutuję. Pamiętam, że się raz dość mocno starłyśmy w jakiejś dyskusji na temat katolików. I od tej pory mnie nie cierpisz.
                I tak - nie lubię wszystkich ludzi których znam. Nie znoszę ludzi perfidnych, nieuczciwych, dwulicowych. Plotkarzy i intrygantów też nie znoszę. O złodziejach, pedofilach, różnej maści przestępcach też myślę jak najgorzej.
                A to, że nie znoszę jak mi palacze smrodzą na moim balkonie i w moim mieszkaniu. No nie znoszę i nie zgadzam się na to. Ja nikomu nie smrodzę i oczekuję tego samego. Niech palą tak, aby u mnie nie śmierdziało. Jak to zrobią, to powinien być uch problem nie mój. A jest mój.
                Nie lubię ludzi smrodzących, hałasujących, niszczących, brudzących - czyli różnej maści uciążliwców mieszkających a blokach. Jak się mieszka wśród dużej grupy ludzi, to należy się liczyć z innymi ludźmi, a nie myśleć tylko o własnej wygodzie i mieć wszystkich w nosie.
    • zerlinda Re: Wreszcie mogę otwierać okna kiedy chcę 31.08.21, 19:31
      Kurczę gdzie wy mieszkacie? Mieszkałam w różnych miejscach, miałam różne sąsiedztwo. Najgorszy był sąsiad alkoholik za ścianą. Ale nigdy nie miałam żadnego smrodu papierosów czy jedzenia w mieszkaniu. Owszem, sąsiad palacz wrzucał pety do naszego ogródka. Po interwencji męża przestał. Z każdym chyba można się porozumieć. Tylko na ematce takie dziwne sytuacje.
      • asia-loi Re: Wreszcie mogę otwierać okna kiedy chcę 31.08.21, 19:42
        zerlinda napisała:

        > Kurczę gdzie wy mieszkacie?


        W normalnym bloku.


        Najgorszy był sąsiad alkoholik za ścianą.

        Alkohol przez ścianę nie śmierdzi.


        Ale nigdy nie miałam żadnego smrodu papierosów czy jedzenia w mieszkaniu.


        Bo nie miałaś sąsiadów palaczy. Tuż koło Twojego mieszkania. Jak ktoś pali kilka balkonów dalej to nie czuć, bo jest dalej.

        Z każdym chyba można się porozumieć.

        Poprosiłam o takie palenie, aby u mnie nie śmierdziało. Obiecał, że nie będzie palił, ale i tak palił. Więcej nie prosiłam. Trzaskałam tylko drzwiami balkonowymi i oknami i głośno (tak aby słyszeli) mówiłam na swoim balkonie, że śmierdzi, i że też mam prawo wyjść na mój balkon i otworzyć okna. Niestety bez efektu.
        • asia-loi Re: Wreszcie mogę otwierać okna kiedy chcę 31.08.21, 20:36
          kk345 napisała:

          > Wiesz, jak to jest: ematka się nie porozumiewa, ematka raz komunikuje, a potem
          > już znacząco trzaska drzwiami balkonowymi big_grin

          Z całego serca życzę Ci takich sąsiadów. Optyka szybko Ci się zmieni i nie będzie Ci do śmiechu.
          Człowiek, który liczy się z innymi sąsiadami, gdyby słyszał, że jego palenie wywołuje trzaskanie oknami i drzwiami balkonowymi, to po takiej reakcji, paliłby tak, aby u innych nie śmierdziało.
          Ale palacze nie liczą się z nikim, najważniejszy jest ich śmierdzący i trujący nałóg. Palą nawet przy własnych dzieciach, to przecież nie będą się przejmować sąsiadami. Palenie bierne jest bardzo szkodliwe. Trucie innych to już przestępstwo, a nie niedogodność niepalących. I powinny być za to takie kary, a palaczom w pięty wlazło.
          • kk345 Re: Wreszcie mogę otwierać okna kiedy chcę 31.08.21, 23:57
            Nie trafiam na takich, bo z nimi rozmawiam i ich słucham, wiemy, co nam wzajemnie przeszkadza. I po 2,5 roku orientowałabym się raczej, skąd pochodzą tajemniczy ludzie ze wschodu, mieszkający za scianą, ale ja lubię ludzi. Z twoich wątków wiem, ze ty za ludzkością nie przepadasz.
            • asia-loi Re: Wreszcie mogę otwierać okna kiedy chcę 01.09.21, 20:25
              kk345 napisała:

              > Nie trafiam na takich, bo z nimi rozmawiam i ich słucham, wiemy, co nam wzajemnie przeszkadza.


              Choć mieszkam w małym bloku, to nie znam wszystkich moich sąsiadów z imienia, nazwiska, nie wiem gdzie pracują i o większości nic nie wiem, bo mnie to jakoś nie bardzo interesuje. Z wszystkimi sąsiadami jestem na dzień dobry i tyle. Koleguję się tylko z sąsiadami z trzech mieszkań. W mojej klatce jest dość duża rotacja mieszkańców. Co i rusz ktoś wyprowadza i ktoś nowy się wprowadza.


              I po 2,5 roku orientowałabym się raczej, skąd pochodzą tajemniczy ludzie ze wschodu, mieszkający za scianą, ale ja lubię ludzi.

              No widzisz, a ja nie wiem z jakiego kraju byli moi sąsiedzi. Na szczęście już byli. Mówiliśmy sobie tylko dzień dobry na klatce i raz do nich zapukałam prosząc, aby palili tak, aby u mnie śmierdziało.

              Z twoich wątków wiem, ze ty za ludzkością nie przepadasz.

              Za jaką ludzkością nie przepadam, odpisałam Ci wyżej.
              • asia-loi Re: Wreszcie mogę otwierać okna kiedy chcę 01.09.21, 20:58
                asia-loi napisała:

                >

                > No widzisz, a ja nie wiem z jakiego kraju byli moi sąsiedzi. Na szczęście już byli. Mówiliśmy sobie tylko dzień dobry na klatce i raz do nich zapukałam prosząc, aby palili tak, aby u mnie śmierdziało.


                Aby nie śmierdziało. Zgubiłam nie.
      • ela.dzi Re: Wreszcie mogę otwierać okna kiedy chcę 31.08.21, 22:59
        Wystarczy mieć okna na jedną stronę (u nas nawet tylko okno), palacz w okolicy to jest masakra. Mając bardzo złe doświadczenia z palaczami wybierając własne mieszkanie szukaliśmy takiego, które ma okna po obu stronach. Zawsze wtedy jest szansa, że nie będą palić z dwóch stron.
      • dziennikaktywnosci Re: Wreszcie mogę otwierać okna kiedy chcę 01.09.21, 11:08
        zerlinda napisała:

        > Tylko na ematce takie dziwne sytuacje.

        To masz słabe doświadczenie życiowe.

        Zapytaj kominiarza sprawdzającego co roku wentylację - powie Ci, ile osób się uskarża na takie smrody.

        Zapytaj też kogoś, kto pracuje w spółdzielni mieszkaniowej, wspólnocie itp. - codziennie są telefony albo osobiste wycieczki że skargami.


          • asia-loi Re: Wreszcie mogę otwierać okna kiedy chcę 01.09.21, 20:31
            januszekxxl napisał:
            >

            > Jeszcze można zapytać ile osób zatyka kratki wentylacyjne, mając w domu gaz.

            Ja. I wiesz o tym, bo sama o tym napisałam. Wiem doskonale, że nie wolno zakrywać kratek wentylacyjnych.
            A Ty tych moich zatkanych kratek, to chyba nie przeżyjesz. Smrodzący sąsiedzi zmusili mnie do zakrycia tych kratek, teraz mam odkryte, bo smrodzących sąsiadów już nie ma. Mam nadzieję, że następni sąsiedzi będą normalnie gotować.
      • mackowy2003 Re: Wreszcie mogę otwierać okna kiedy chcę 01.09.21, 12:06
        Mam nieprzyjemność mieć sąsiadów palaczy, więc doskonale rozumiem asia-loi. Też marzę o niepalących sąsiadach. Palą oczywiście na własnym balkonie, ale dym rozchodzi się też na inne balkony i przy otwartych oknach wpada do sąsiednich mieszkań. Tak trudno zrozumieć, że komuś smród dymu przeszkadza i nie chce tego syfu wdychać? To samo z palaczami na ulicach, czy przystankach komunikacji. Palacze to wyjątkowi egoiści, a ich nałóg jest wyjątkowo uciążliwy dla innych.
          • nuclearwinter Re: Wreszcie mogę otwierać okna kiedy chcę 01.09.21, 12:26
            A jak rujnują życie tylko sobie? Dla mnie cudze nałogi są w porządku, byleby nie ingerowały w moje życie i zdrowie, a więc sąsiad hazardzista, alkoholik czy narkoman będzie ok pod warunkiem, że nie będzie urządzał awantur, rzygał pod ścianą i wyrzucał butelek przez okno. W sumie to nie wiem nawet w jaki sposób miałby mi zaszkodzić sąsiad hazardzista 🤔 Z palaczami jest ten problem, że ich nałóg naraża także zdrowie innych, całkiem obcych, postronnych osób.
          • asia-loi Re: Wreszcie mogę otwierać okna kiedy chcę 01.09.21, 20:48
            angazetka napisała:

            > Wolę palaczy niż alkoholików, narkomanów, hazardzistów i innych, którzy rozwala
            > ją innym życie.


            Palacze bardzo skutecznie, zamieniają życie niepalących w koszmar.
            Mnie nie przeszkadza, że pijany sąsiad rzyga w swoim mieszkaniu. Gdyby rzygał na klatce to by mi przeszkadzało.
            Nie przeszkadza mi że pijak leży w swoim mieszkaniu i śmierdzi wódą. Bo ten smród nie przedostaje się przez ściany. A hazardzista to już mi w ogóle nie przeszkadza. Bo niby czym. To koszmar jego rodziny, że przegrywa dorobek życia rodziny w kasynie. Hazard nie śmierdzi, nie hałasuje, nie brudzi. Nic mi do tego czy sąsiad uprawia hazard czy nie.
      • asia-loi Re: Wreszcie mogę otwierać okna kiedy chcę 01.09.21, 20:40
        sajant napisał(a):

        > No popatrz, jak mogli gotować jedzenie, którego zapach ci nie odpowiadał?


        A Tobie pasuje zapach spalenizny dzień w dzień, a nie od czasu do czasu? I to jeszcze w późnych godzinach wieczornych lub nocnych?

        I palić na własnym balkonie?

        Zgadza się, że palacz pali na własnym balkonie. A palacz zatrzymuje swój śmierdzący dym u siebie? Oczywiście, że nie. Ten śmierdzący i trujący dym leci na inne balkony i do innych mieszkań. Jakim prawem? Kto dał prawo palaczowi smrodzić na innych balkonach i w innych mieszkaniach? Ja też mam prawo przebywać na swoim balkonie kiedy chcę, też mam prawo otwierać okna w swoim mieszkaniu kiedy chcę. A palacze mi to uniemożliwiają. Jakim prawem?
        Dlaczego palacz nie pali w swoim mieszkaniu tylko wychodzi na balkon zapalić? Ano dlatego, żeby mu w mieszkaniu nie śmierdziało. Jemu jego smród nie może śmierdzieć, a sąsiadowi musi. Dlaczego?

        Straszne. Może nikt się nigdy nie wprowadzi do ich mieszkania, bo w przeciwnym razie znów nie będziesz mogła otworzyć okien.

        Mieszkam tu ponad 20 lat i zawsze miałam sąsiadów niepalących. Dopiero 2,5 roku temu wprowadzili się palacze do mieszkania bezpośrednio pode mną i zaczął się mój koszmar. I wcześniej też nie leciały do mnie zapachy z gotowania.
    • mja-15 Re: Wreszcie mogę otwierać okna kiedy chcę 01.09.21, 12:04
      Ja po południu nadal nie mogę otwierać okna, bo mieszkają piętro wyżej i niżej obcokrajowcy i mają manierę, że wyłażą na taras i przez zestaw głośnomówiący prowadzą z cholera wie kim video calla. Jeden po rumuńsku, a drugi jeszcze nie odkryłam, ale raczej z jakichś arabskich.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka