Dodaj do ulubionych

A taka sytuacja (dłuuuuugie)

01.09.21, 13:06
Małżeństwo z 45 -letnim stażem. Równi wiekiem i wykształceniem. Bezdzietni nie wiadomo dlaczego.
Pan w wieku 68 lat ma zawał. Wychodzi bez szwanku ale warto może zmienić sobie życie. Oboje przestają pracować, bo mimo wieku nadal mieli dyżury, oddziały i praktykę prywatną.
Pieniądze są , bo i dwie niezłe emerytury a i odłożone a także zainwestowane.
Sprzedają piękne mieszkanie w mieście, kupują równie piękną byłą leśniczówkę, bo przecież nie można zardzewieć i coś trzeba robić dla zdrowia. Zatem dom zadbany ale wymagający zmian na lepsze. Dwa lata remontują, udoskonalają, dobierają meble, dekoracje, zakładają ogród i sad. Do miasta 10 km.
Przyjaciele padają na kolana i zbierają szczęki z podłogi. W wielu głowach już kiełkuje myśl, że my za kilka lat też tak chcemy. Chcemy żyć w bajce.
Pan i pani szczupli, wytrzymali, opaleni, radośni. Nowe życie służy.
No może tylko pani, mysz miejska , po zmroku nie lubi samotności i wstydzi się przyznać, że się boi. No owszem jest pies a nawet dwa, dom nie jest w lesie a na jego skraju a kilkaset metrów dalej stoją domy całkiem sporej wsi.
Ale ona nie potrafi być w wielkim domu sama. I nie do końca chciała porzucić miasto i aktywność zawodową.
Zaczyna się covid. Pan oznajmia, że poproszono go o powrót do pracy na zasadzie wzięcia kilku dyżurów w miesiącu. Propozycja i łechcąca ego i znakomita pod względem finansowym, bo 100% dodatku.
Pani lamentuje, ze obciążony chorobami, zarazi się i umrze. Pan pociesza, że w tej głuszy i od pracy nabył odporność a to tylko 3-4 dni pracy.
Pani początkowo daje radę przechodzić te 3-4 noce, bo boi się położyć i zasnąć nie może. Potem tych nocy jest i 10 i 15. Pan wraca zmęczony i dziwi się mocno zmęczeniu żony.
Kolejna rozmowa i pan oznajmia, ze przyjął propozycję tworzenia oddziału pokowidowego. Czyli pracuje codziennie od 8-16 no i nadal pełni dyżury.
Pani w szoku. Nie tak miało być. I nie chce mieć na swoich barkach wszystkiego co miało być podzielone na dwoje. Nie chce siedzieć sama w tym domu.
W dni dyżurów pana, pani zaczyna nocować w hotelu. Potem zgadza się na powrót do spółki i praktyki prywatnej. Dzielą się opieką nad domem i psami.
Ale pani wynajmuje mieszkanko w mieście i wraca tylko na weekendy.
No i tyle z marzeń zostało. Pani czuje się oszukana. Pan czuje się pokrzywdzony i niesłusznie pogoniony.
No i co? Jak wybrnąć z takiej sytuacji.
To bliscy znajomi.
Pomysł na życie okazał się chybiony.
To tak tylko na wypadek, gdyby ktoś dobrze nie przemyślał marzeń o małym, białym domku, kawie na tarasie i ciszy i spokoju.
Wystarczy , że wypadnie jeden element i wszystko może runąć. Choć oczywiście nie musi.
A może takie stare powiedzenie, że jak ludziom za dobrze to nie wiedzą sami w co im ciepło?


Obserwuj wątek
      • daniela34 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 13:18
        Też mi się tak wydaje. Dla ludzi lubiących miasto dom weekendowy jest bardzo fajnym wyjściem (ponadto podczas pandemii kto miał taki dom ten jakby wygrał na loterii). Natomiast przeprowadzka na stałe to chyba zbyt drastyczne posunięcie.
      • chatgris01 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 13:20
        australijka napisał(a):

        > No i co? Jak wybrnąć z takiej sytuacji.

        Może niech odkupią jakieś mieszkanie w mieście (pieniądze mają, z tego, co napisałaś), będzie jak znalazł na późniejszą starość, a na razie będą z niego korzystać w trakcie dyżurów pana.
          • 71tosia Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 17:45
            a ty co masz 20cia, ze perspektywa 70tki jest dla ciebie jak dystans historyczny do sredniowiecza? 70-letni ludzi nie czuja sie dzis starzy, maja plany i swoje zycie. Jak widac tez pracuja a nawet maja plany zawodowe. I dobrze.
              • fitfood1664 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 09:03
                sama się rzucasz, czasem po prostu nie można wiedzieć że tak na prawdę nie będzie się czegoś lubiło póki się nie spróbuje, wiek nie ma znaczenia, umysł jest zdradliwy, pewne rzeczy umniejsza, inne upiększa, robi projekcje niekoniecznie zgodne z rzeczywistością, zresztą co to jest rzeczywistość? jest jakaś obiektywna? w tym przypadku obiektywnie jest pięny dom w dość atrakcyjnym miejscu, a jak widać co dla jednego atrakcyjne dla innego niekoniecznie a nawet dla tej samej osoby w różnych sytuacjach coś może ale nie musi być atrakcyjne.
                jedyne co mnie dziwi to foch ludzi w tym wieku i brak woli by sytuację zmienić co dla takich osób o ogromnych możliwościach nie powinno być problemem
          • iwles Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 14:25

            Pewnie pomysł był dobry, ale na mieszkanie w nim wspólnie, na wspólne spędzanie czasu, na organizowanie tam wspólnego życia.
            Jedno (pan) się z tego systemu wyłamał. Szkoda, powinien jak najbardziej dac sobie czas na życie bez obowiązków zawodowych. No bo kiedy, jak nie taraz?
        • sajant Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 19:06
          lot_w_kosmos napisała:


          > Uważasz że to ona jedt nie fair?

          W moim przekonaniu bardziej ona, niż jej mąż. Babeczka powinna po prostu wcześniej zastanowić się nad tym, co się stanie, kiedy z przyczyn losowych będzie zostawała sama w domu, czy ten dom jest odpowiedni, w miejscu, z którego jest zadowolona itd. Zorientowała się, że jej to nie odpowiada po długim czasie i wydaniu sporych pieniędzy na całe przedsięwzięcie, wg mnie ma to większe konsekwencje niż praca męża, której wykonywać nie musi, tylko chce. Mąż nie powinien z kolei wywijać jej numeru pod tytułem "jednak wracam do pracy, ogarnij wszystko i siedź sama".
            • sajant Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 19:19
              iwles napisała:

              >
              > Ale co innego przyczyna losowa, a co innego świadomy wybór i łamanie wspólnych
              > postanowień i planów.
              >
              >

              Tak, masz rację. Chodziło mi o to, że nawet gdyby mąż nie wrócił do pracy, mógłby po prostu mieć kolejne problemy zdrowotne, które wiązałyby się z pobytami w szpitalu, długim leczeniem, jeżdżeniem do sanatorium itd. Wtedy pani też byłaby sama i dom byłby na jej głowie. Powód nie ma znaczenia, jeśli koniec końców okazuje się, że tak naprawdę problemem jest strach przed byciem sama w domu.
          • fitfood1664 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 09:08
            nie da się wszystkiego przewidzieć, czasem sam siebie człowiek zaskakuje, zwłaszcza jeśli chodzi o sprawy tak irracjonalne jak lęki, btw lęk przed mieszkaniem samotnie w na skraju lasu setki metrów od najbliższej żywej duszy wcale nie jest irracjonalny, wypasiona chata z dala od ludzi to łakomy kąsek dla włamywaczy
        • 3-mamuska Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 03:48
          lot_w_kosmos napisała:

          > sajant napisał(a):
          >
          > > Gdyby babka była fair,.....
          >
          >
          > Uważasz że to ona jedt nie fair?


          No pewnie ze ona facet się z domu nie wyprowadził tylko ona. Zrobiła sobie domek letniskowy/weekendowy. Pan zdaje się wraca do domu po pracy.
          Jako pani doktor powinna wiedzieć , ze pan lat 70 po zawale może szybko się zawinąć i zostanie sama w domu pod lasem.
          Wiec taka budowę należało by przemyśleć i wzięcie zwierząt z którymi w razie „w” będzie problem.

          Uciekanie do hotelu ojp. Mogą tabletkę na spanie wziąć i by przywykła.
          Pani chce panu „pokazać” głupotę na starość.
    • armamagedon Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 13:24
      Pan, typowa ofiara systemu szpitalnego i hierarchii oddziałowej, nie potrafił odmówić sobie przyjemności dopisania na nagrobku ordynator. Ktoś tam zaciera ręce i ociera pot z czoła, że udało się kogoś w te dyżury i oddział umoczyć. Niestety, na końcu drogi nie czeka nikt z laurem i wieńcem. Dzień po wyzionięciu przez pana ducha zapomną, może wcześniej się posypie, i bez sentymentów Panu podziękują (jak oddział przestanie się opłacać). Fakt, niestety lekarze jako grupa zwykle bardzo aktywna zawodowo, nie mają często życia poza robotą. Life, jak mówi bi.
    • primula.alpicola Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 13:25
      Ale w czym problem..? Pan poszedł do pracy, to i pani poszła. Pani nie lubi być sama w lesie- wynajmuje mieszkanko. I niech tak na razie zostanie (dopóki nie zdecydują się na prawdziwą emeryturę), a dom w lesie może pozostać weekendowo- wakacyjny.
        • 3-mamuska Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 15:48
          daniela34 napisała:

          > Problem jak rozumiem jest taki, że pan chciałby wymieniać się opieką nad domem
          > i psami a pani odmówiła współpracy i przeprowadziła się od pon.do pt.do mieszka
          > nka w mieście.


          No wiec pani jest tu bardzo nieporządku bo zajmuje się domem 2 dni w tygodniu, zostawiać panu 5 dni.

          Nie wiem czemu ona nie może wracać te 10 km. 🤦‍♀️
          Autem to ile to 20 minut maks.
          • daniela34 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 15:58

            > No wiec pani jest tu bardzo nieporządku bo zajmuje się domem 2 dni w tygodniu
            > , zostawiać panu 5 dni.
            >
            > Nie wiem czemu ona nie może wracać te 10 km. 🤦‍♀️
            > Autem to ile to 20 minut maks.
            >


            Bo nie chce się zajmować domem i psami bez męża. Nie na to się pisala.
            • 3-mamuska Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 12:20
              daniela34 napisała:

              >
              > > No wiec pani jest tu bardzo nieporządku bo zajmuje się domem 2 dni w ty
              > godniu
              > > , zostawiać panu 5 dni.
              > >
              > > Nie wiem czemu ona nie może wracać te 10 km. 🤦‍♀️
              > > Autem to ile to 20 minut maks.
              > >
              >
              >
              > Bo nie chce się zajmować domem i psami bez męża. Nie na to się pisala.



              A pani jest ułomna przyspawana do pana? Pan równie dobrze mógł umrzeć dosyć wylewu mieć raka i tez pani w niczym nie pomagać.
              Tez się na to nie pisała.
              Skoro zdecydowała tam mieszkać to nich ponosi konsekwencje najwyraźniej pani realizowała marzenia pana a nie swoje własne.
              A teraz pretensje do świata.
              W monecie propozycji pana powrotu pracy powinna mu powiedzieć ze jeśli przyjmie prace sprzedaj dom i wracają do miasta. To co robi teraz to dziecinada i demonstracja.
              Rozkład sił 2/5 nie jest uczciwy.
              • daniela34 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 12:24

                >
                > A pani jest ułomna przyspawana do pana? Pan równie dobrze mógł umrzeć dosyć wy
                > lewu mieć raka i tez pani w niczym nie pomagać.

                Pani najwidoczniej nie jest przyspawana do pana skoro od poniedziałku do piątku mieszka bez pana w wynajmowanym mieszkaniu. Pani jedynie bez pana nie chce mieszkać w domu pod lasem. Bo nie chce. A jakby pan umarł to by pani pewnie domek pod lasem sprzedała. Nie wiem, skąd założenie, że jakby pan umarł to pani by musiała w tym domku tkwić ad mortem defaecatam. Przecież pani nie jest chłop pańszczyźniany przypisany do ziemi a rynek nieruchomości w Polsce działa.



                > Skoro zdecydowała tam mieszkać to nich ponosi konsekwencje najwyraźniej pani re
                > alizowała marzenia pana a nie swoje własne.

                Ale dlaczego ma ponosić konsekwencje tego, że pan zmienił zdanie i chciał wrócić do pracy?
              • iwles Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 12:26
                3-mamuska napisała:

                > A pani jest ułomna przyspawana do pana? Pan równie dobrze mógł umrzeć dosyć wy
                > lewu mieć raka i tez pani w niczym nie pomagać.
                > Tez się na to nie pisała.
                > Skoro zdecydowała tam mieszkać to nich ponosi konsekwencje najwyraźniej pani re
                > alizowała marzenia pana a nie swoje własne.
                > A teraz pretensje do świata.
                > W monecie propozycji pana powrotu pracy powinna mu powiedzieć ze jeśli przyj
                > mie prace sprzedaj dom i wracają do miasta. To co robi teraz to dziecinada i de
                > monstracja.
                > Rozkład sił 2/5 nie jest uczciwy.


                Nie projektuj. Pan póki co żyje i chodzi o to, że świadomie zmienił ich wspólne plany.
                Jak z panem cos się stanie, to wtedy pani pomyśli, co zrobić. A najprawdopodobniej zrobi to, co robi teraz, kiedy męża nie ma w domu - wróci do miasta.
              • jednoraz0w0 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 17:43
                3-mamuska napisała:


                > Skoro zdecydowała tam mieszkać to nich ponosi konsekwencje najwyraźniej pani re
                > alizowała marzenia pana a nie swoje własne.

                Uprzejmie przypominam, że pan tez podjął decyzje, mianowicie o zakończeniu kariery i przejściu na emeryturę. Skoro tak zdecydował, to niech ponosi konsekwencje własnych decyzji. A, nie, zapomniałam, to hasło zawsze dotyczy przecież wyłącznie kobiet.
          • daniela34 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 09:29
            Ja się też pani nie dziwię. Układ miał być taki: siedzimy razem w domu pod lasem. A nie: siedzę w domu pod lasem a męża nie ma całymi dniami. I to co ktoś proponował- czyli zatrudnienie gospodyni 24h nie jest rozwiązaniem. Pani chciała mieszkać z mężem a nie z gospodynią.
    • hanusinamama Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 13:31
      Nie ma się co Pani dziwić ze boi sie sama tam spać. Ja mam dom w miesiec, na osiedlu domków...a tez przez pierwszy rok bałam sie sama zostawiać w nim.
      Mieszkanie w miescie i po probloemie. Pan widać nie umie żyć bez pracy...smutne.
    • joaaa83 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 13:32
      Wydaje mi się, że pani nie była całkiem szczera na etapie planów i przeprowadzki. Pewnie 80% marzy o takim życiu, a dla 20% opcja po moim trupie. Nie wierzę, że jej się odmieniło, tylko działała po presją męża, albo po prostu żyła gdzieś tam u jego boku w tym domu.
    • podaje_haslo_okon Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 13:35
      Cóż, jak się jest mieszczuchem, to się nie wyprowadza do domu w lesie, pani zrobiła błąd, że się zgodziła, ale skoro już się dowiedzieli, że dom na wsi nie dla nich, to niech sprzedają tym znajomym, co im się tak podoba, no i niech wracają do miasta.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 13:36
      U mnie we wsi jest też taki dom, bardzo ładny.
      Nowy, drewniany, wybudowany ze smakiem, jest lasek brzozowy na dzialce, są piękne podwyższane grządki, podjazdy, ogród zimowy.
      I też lekarze mieszkają, tylko dychę młodsi, i też są tylko na weekendy oboje w domu, bo pani boi się sama mieszkać - dziwuje się światu, bo dom jest prawie w centrum wsi, i kto wpada na pomysł mieszkania na wsi, czy w miescie w domu jak się boi zostać samtm na noc!
      • tilijka123 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 14:17
        palacinka2020 napisała:

        > Pani spi w hotelu bo boi sie spac w lesniczowce?? Chodzi po domu calymi nocami,
        > bo czeka na meza? Wyslalaby do psychiatry.

        Wiele kobiet boi się być w nocy sama w domu. Moi rodzice mieszkają w mieście, w sąsiednim domu mieszka nasza rodzina, a jak tata wyjeżdżał mama bała się i po nocach robiła różne rzeczy w domu zamiast spać. W domu był pies i troje dzieci oprócz niej.
        Ja sama zauważyłam, że mimo,że świadomie nie mam problemu z byciem sama w domu to w dni kiedy mąż jest na nocnym dyżurze śpię czujniej i częściej budzę się w nocy mimo mieszkania w szeregówce, włączonego alarmu i psa w domu.
        • 3-mamuska Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 15:54
          Takie coś się leczy, ona ma racje.
          Twoja mama powinna przejść terapie, bo to wcale nie strach ,a brak męża u boku nie pozwala spać. Ja tak miałam jakiś czas dopóki dzieci nie wróciły do domu, to nie mogłam zasnąć bo się martwiłam o nie. I chciałam być w pogotowiu. Z biegiem czasu się przyzwyczaiłam. I już nie mam problemu.
          Jak były dzieci rodzina boisko.
          Ty powielasz ten problem jak widać.
          • tilijka123 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 16:59
            3-mamuska napisała:

            > Takie coś się leczy, ona ma racje.
            > Twoja mama powinna przejść terapie, bo to wcale nie strach ,a brak męża u boku
            > nie pozwala spać. Ja tak miałam jakiś czas dopóki dzieci nie wróciły do domu,
            > to nie mogłam zasnąć bo się martwiłam o nie. I chciałam być w pogotowiu. Z bieg
            > iem czasu się przyzwyczaiłam. I już nie mam problemu.
            > Jak były dzieci rodzina boisko.
            > Ty powielasz ten problem jak widać.
            >

            Miałaś kiedyś włamanie w domu? Moi rodzice mieli. Złodzieje weszli przez okno do pokoju w którym spałam z braćmi. Spłoszył ich szczekający pies.
            U mnie na osiedlu też trochę włamań było, w tym roku skradziono jeden samochód. Poprzednim właścicielom mojego domu w nocy wyprowadzono z garażu dwa samochody. Złodzieje weszli do domu wzięli kluczyki i po prostu wyjechali z garażu.
            Nadal uważasz, ze ja i mama powinnyśmy się leczyć?

            70-letnia kobieta, zamożna, sama w domu z daleka od innych zabudowań to latwy łup dla złodziei i moim zdaniem ma prawo czuć się zagrożona.

            • 3-mamuska Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 17:11
              Czyli myślisz ze pobyt faceta w domu zmieni coś gdy będą chcieli wejść?
              Ze 70-latek jej z czymś pomoże?
              Jakoś u was była cała rodzina i tak weszli.
              Sąsiadkę okradali 4 razy, my obok do nas nigdy wejść nie próbowali wystarczył duży pies w domu. Który chętnie wystawiał głowę i szczerzył zęby.
              Z tych włamań po kluczyki to norma jeśli dom ma piętra i sypialnie na gorze.
              Przyzwyczaić psy do domu, założyć porządne drzwi i zamykane w oknach. Przy łóżku telefon żeby w razie w zadzwonić na policję , można tez założyć w drzwiach sypialni dodatkowe zamki zamykane od środka.

              Włamania są wszędzie do koleżanki weszli w biały dzień, poszła po dzieci do szkoły w sumie 2 znam takie jedna wzięła psa na spacer nie było jej 20 minut w środku dnia. Druga pojechała po syna o 15 nie było jej 40 minut. Ale na widoku stał komputer Apple, wiec nie dziwie się ze weszli.
              Włamali się do domu obok pracy męża gdzie pojechali na wakacje obalali wszystko płynem do naczyń wiec policja żadnych odcinków nie znalazła.
              Gdy tak myśleć to najlepiej bunkier wybudować.
              • tilijka123 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 17:47
                3-mamuska napisała:

                > Czyli myślisz ze pobyt faceta w domu zmieni coś gdy będą chcieli wejść?
                > Ze 70-latek jej z czymś pomoże?

                Oczywiście, że nie. Ale zauważ, że nie wiemy jak było gdy mieszkali tam oboje. Może też się bała ale była tam ze względu na męża, ze względu na jego zdrowie, bo on chciał tam mieszkać. A gdy została sama to już nie wiedziała powodu żeby tam zostać. Może dodatkowo przerosło ją ogarnianie tego wszystkiego samodzielnie.


                > Przyzwyczaić psy do domu, założyć porządne drzwi i zamykane w oknach. Przy łóżk
                > u telefon żeby w razie w zadzwonić na policję , można tez założyć w drzwiach
                > sypialni dodatkowe zamki zamykane od środka.

                Wiesz ja nie boję się być sama w domu, po prostu czujniej śpię. Poza włączonym alarmem nie mam też jakiś specjalnych zabezpieczeń i nie czuję potrzeby ich mieć. Drzwi dobre ale zamknięte na jeden zamek (uważam, ze w domku łatwiej złodziejowi wejść przez okno od ogrodu niż forsować drzwi oświetlone przez uliczne latarnie), kluczyki od samochodu schowane, a nie na wierzchu, laptopa i torebkę zabieram na piętro. Moim to zdaniem wystarczy.
                Jak którejś nocy zadzwonił Solid, że mają sygnał włamania to wzięłam psa i zeszłam sprawdzić parter i piwnicę z operatorem Solidu na linii i jak upewniłam się ze wszystko jest ok to odwołałam patrol.

                • tilijka123 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 18:36
                  wirtualny_byt2 napisała:

                  > OK, a jak wyjeżdżasz na wakacje? Co wtedy z psami? I co wtedy z domem?

                  Zamykam drzwi na wszystkie zamki, na garażowe zakładam blokadę, uruchamiam alarm. Uprzedzam sąsiadów i zostawiam im klucze. Psa zabieram ze sobą.
              • fitfood1664 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 09:17
                zmieni, oczywiście, zazwyczaj włamują się do pustych domów, kiedy jest tylko jedna osoba w domu, może się komuś wydać że nikogo nie ma, mało to filmów gdzie włamywacze zaskoczeni bo jednak ktoś jest? nie, to nie tylko kino, tak dzieje się czasem w rzeczywistości, kiedy w domu jest cała rodzina to już nie włamanie, to zazwyczaj zaplanowany mord
    • ruscello Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 13:46
      Pani też mogła chcieć mieszkać w dużym domu pod lasem we dwoje z mężem. Skoro została tam bez towarzystwa, z większością obowiązków na głowie, to się jej odechciało. Pan zmienił ustalenia, to niech się nie dziwi, że żona podejmuje decyzje w oparciu o stan faktyczny, a nie pieśń przeszłości.
    • matacznik Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 13:53
      australijka napisał(a):

      > Pan i pani szczupli, wytrzymali, opaleni, radośni. Nowe życie służy.
      > (...)
      > No i co? Jak wybrnąć z takiej sytuacji.
      > To bliscy znajomi.
      > Pomysł na życie okazał się chybiony.
      >
      Pomysł na życie był dobry i służył obojgu.
      To powrót pana do lekarzowania popsuł sytuację. Wrócić do domku w lesie na szczęśliwą, aktywną emeryturę, bez jednostronnie zaspokajanych ambicji.
    • bi_scotti Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 14:08
      I w wieku lat 68 Pani nie znala siebie na tyle zeby nie wiedziec, ze she loves the city tudziez, ze boi sie samotnosci w duzym, pustym domu pod lasem? C'mon, takie rzeczy czlowiek o sobei wie juz pewnie kolo 20-30tki!
      Zanim sie drastycznie zmieni address, tryb zycia, znajomych (!), hobbies, warto spojrzec w lustro i sama siebie/samego siebie honestly analyze. Co lubie? Czego nie lubie? Co mnie cieszy? Czego sie obawiam? Etc. etc. etc. Marzenia o domku mozna miec, why not ... warto je jednak weryfikowac z tym jakim sie jest czlowiekiem. Jakos glupio, ze dorosli, z opisu sensible people takiego sould searching nie dokonali. Life.
      • chatgris01 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 14:15
        bi_scotti napisała:

        > I w wieku lat 68 Pani nie znala siebie na tyle zeby nie wiedziec, ze she loves
        > the city tudziez, ze boi sie samotnosci w duzym, pustym domu pod lasem?


        Jakiej znowu samotności, pani się przeprowadzała razem z panem i mieli być razem w tym domu pod lasem, a nie ona sama w pustym. To dwie kompletnie różne sytuacje przecież.
        • bi_scotti Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 14:22
          Nie da sie zalozyc, ze teraz juz bedziemy 24/7 przez kolejnych wiele lat 365 dni w roku joined by the hip! Tak sie nie da zyc big_grin Wiec nawet jesli plan byl taki, ze mieli byc tam razem, trzeba brac pod uwage, ze ktores zachoruje albo pojedzie na wycieczke z friend(s), albo bedzie musialo zalatwiac jakies tam sprawy np. rodzinne w innej czesci kraju ... I wtedy co? Jej plan byl taki, ze ona zawsze w takich okolicznosciach do hotelu?
          Zgadzam sie, ze pan tez czegos o sobie nie wiedzial np. tego, ze wciaz chce pracowac (pani, zdaje sie, tez wrocila do pracy), czyli oboje zawalili w kwestii self-reflection. No to teraz maja klops i moze teraz sie na owe reflections zdobeda. Mozna im tylko zyczyc powodzenia w odkrywaniu ich real needs wink Cheers.
          • konsta-is-me Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 16:09
            Ale przecież to nie jest kwestia że pan "załatwia jakieś sprawy" tylko normalnie podjął pracę!
            Czy ty tego nie rozumiesz?
            Poza tym małżeństwo to kompromisy, może pani się ugięła częściowo dla pana , ale myślała że on też będzie w domu.
            A pan olał sprawę i stwierdził że idzie pracować do miasta a ona ma siedzieć sama posrodkui lasu !
          • aandzia43 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 17:25
            bi_scotti napisała:

            > Nie da sie zalozyc, ze teraz juz bedziemy 24/7 przez kolejnych wiele lat 365 dn
            > i w roku joined by the hip! Tak sie nie da zyc big_grin Wiec nawet jesli plan byl tak
            > i, ze mieli byc tam razem, trzeba brac pod uwage, ze ktores zachoruje albo poje
            > dzie na wycieczke z friend(s), albo bedzie musialo zalatwiac jakies tam sprawy
            > np. rodzinne w innej czesci kraju ... I wtedy co? Jej plan byl taki, ze ona zaw
            > sze w takich okolicznosciach do hotelu?

            Da się założyć, że spędzać się będzie razem 99% czasu. Może szła by do hotelu, może do znajomych albo zapraszała by do siebie znajomych na tych kilka nocy w roku. W każdym razie kilka dni samej raz na rok to nie ciągły brak towarzysza, który mial być przy niej tak jak się umawiali. Ja nie chciałabym mieszkać gdzieś, gdzie jestem zdana na współmieszkańca, gdzie moja racja bytu związana jest bardzo ściśle z tym współmieszkańcem, ale rozumiem że niektóre ryzykują. Czasem się to opłaca, ale ryzyko jest. Tu się nie opłaciło. Zresztą, pewnie się wszystko ułoży, w jakiś nowy sposób, jeśli spędzili że sobą 40 lat to się dogadają smile
            • bi_scotti Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 18:22
              aandzia43 napisała:

              > jeśli spędzili że sobą 40 lat to się dogadają smile
              >

              A niech ... Choc i definite rozstania po 40 latach tez nie sa az taka rzadkoscia. Z roznych wzgledow. Mnie w tej historii zaskakuje wylacznie jakis taki brak planowania & self-assessment, ktorego moznaby sie spodziewac po osobnikach 68+ ... no ale moze faktycznie oni tak specificznie "mlodzi duchem" - no to maja jak maja wink Life.
    • fitfood1664 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 14:21
      a co oni do tego domu przyspawani? sprzedać, kupić dom bliżej pracy albo mieszkanie w mieście i żyć jak chcą
      btw, siedzenie samotnie w domu pod lasem kilkaset metrów od najbliższego sąsiada to horror nie marzenie, nie wiem czy jedną noc bym wytrzymała
    • nenia1 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 14:26
      Co można poradzić? Chyba nic. Skoro sami nie potrafią rozmawiać i wypracować jakiegoś kompromisu. Życia im nie ułożysz. Tak już jest. Jak mamy dużo pracy, zgiełku, wrażeń sądzimy, że życie w spokoju, głuszy, na zadupiu, tylko z alpakami to sielanka. Potem ta sielanka zaczyna męczyć, bo człowiek potrzebuje jednak do życia trochę adrenaliny i innych ludzi. Pani wcale się nie dziwię, co za przyjemność, nie będąc eremitą, kwitnąć samej w głuszy. Szkoda, że nie mieli jakiegoś sensownego hobby, które dawało by im satysfakcję równą tej płynącej z pracy.
    • la_mujer75 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 14:39
      Dla mnie ludzie są głupi i nie potrafią wybiec chociaż trochę w przyszłość. Nie mówię tylko o tych z postu.
      Jak się jest bliżej 70, niezależnie od kondycji i zdrowia, to jednak powinno się brać pod uwagę, że prawdopodobieństwo utraty sił witalnych z każdym rokiem wzrasta.
      I wtedy praca wokół takiego domku, to już nie przelewki.
      Druga rzecz- nie pomyśleli przez chwilę, że prędzej czy później jedno z nich odejdzie? Umrze? I że to drugie zostanie zupełnie samo na odludziu.
      I że na stare lata mieszkanie na odludziu nie jest najlepszym pomysłem? Zwłaszcza dla zupełnie samotnej osoby.

      Mam znajomych. Niedawno kupili sobie działkę na Mazurach. Bo oni kochają Mazury. Oni strzelą sobie piękny i wypasiony dom. Całoroczny. Oni będą w każdy weekend tam jeździć. Co to jest te 4 godziny jazdy? W piątek po pracy wskoczą w samochodzik i "za chwilę" będą.
      Ups, jakos ich uwadze uszedł fakt, że mają dwoje stosunkowo małych dzieci. Jedno z dzieci całkiem na poważnie jest zainteresowane sportem. Są treningi w tygodniu, łącznie z piątkiem. Ok, można jechać w sobotę rano, ale co się okazuje? Że całe weekendy też treningi, sparingi, itd.
      I to jeszcze przez wiele lat, jeżeli dzieciak nadal będzie chciał trenować. A ponoć ma mega potencjał.
      I tak "nagle" znajomi są niezadowoleni. A kupując działkę, już wiedzieli jak wyglądają u nich weekendy. Są podporządkowane pod zajęcia dziecka. I nie ma tak, że mały nie będzie brał w nich udziału.

      Moi rodzice. Ojciec mega schorowany (też a 68 lat, ale w fatalnej formie). I mój brat podsuwa pomysł, że może sprzedadzą mieszkania i się wyprowadzą nad morze ! A ci o tym zaczynają myśleć. Im się zaczyna marzyć taki mały domeczek... JPR!
      Zapytałam się, kto będzie jeździł i się nimi (za chwilę) zajmował? Brat, który mieszka w Stanach, czy ja, która bym mieszkała kilkaset kilometrów od nich?

      Moi teście. dwadzieścia lat temu wymyślili sobie, że rozwiną działalność. Oboje byli już po pięćdziesiątce. Ich branża zaczynała przeżywać pierwszy kryzysi wiadomo było, że nastąpią duże zmiany. A oni nie chcieli inwestować w nowe technologie, tylko w inny sposób się rozwijać, pozostając przy starej, odchodzącej technologii. I jebut- wybudowali wielki dom, który miał służyc na poczet nowej firmy. Po jakiś dwóch latach się zorientowali, że to był poroniony pomysł.
      Gdy teść niespodziewanie umarł (a zwinął się w miesiąc- nic wcześniej nie sygnalizowało, że tak się stanie), to akurat wychodzili jedynie na czysto, czyli nie mieli prawie żadnego dochodu. A ich oszczędności były na wyczerpaniu. Teściowa nie była wstanie pociągnąć sama firmy. Zamknęła działalność, poszła na emeryturę. A emerytura słabiutka, bo oni od lat 80' byli na własnej działalności. Dobrze, że mogliśmy jej pomagać ( my z mężem i jego brat z rodziną).
      Po tych kilkunastu latach teściowa dostała pewną kwotę (jako spadek po udziałach męża, wywalczone w sądzie).
      I zamiast się cieszyć, że ma wreszcie jakieś zabezpieczenie, to ta kombinuje, jak sobie kupić domek nad morzem...Taki malutki... A może kupić jakąś działkę w ramach inwestycji?
      JPRD!
      Co oni wszyscy z tymi domkami nad morzem??? I przeprowadzać się w wieku "słusznym"?
      Teściowa wszystkiego sobie odmawia, bo nie ma kasy. Widzimy, jak się liczy z każda złotówką. Ostatnio wracała znad morza z ciężką walizką jakimś PKS, bo był tańszy niż pociąg. Różnica była niewielka! Przecież byśmy jej dopłacili! A ona chce inwestować???
      Fakt, że teściowa w super formie i jak się nic nie wydarzy, to myślę, że i mnie przeżyje.

      Takich przykładów mam od groma. W otoczeniu.
      • palacinka2020 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 14:46
        Dzuzas, ile agresji. Naprawde nie znasz zadnych historii gdzie ludzie na emeryture wyniesli sie na wies, i sa szczesliwi? Alb maja wlasnie dzialke i dojezdzaja sobie tam na lato? Mieszkanie w miescie to nie jest jedyny sluszny wybor. I przepraszam, ale co jest do "dogladania" w domku nad morzem"? Zdajesz sobie sprawe, ilu starszych ludzi mieszka w domach, czy to w miastach czy na wsiach, i sami to oporzadzaja?
        Serio dla ciebie kazdy emeryt musi mieszkac w centrum miasta, zeby dzieciom bylo wygodnie?
        • la_mujer75 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 14:53
          Taaak. A potem będzie, że jestem "zła", bo nie będę chciała przyjeżdżać nad morze i pomagać matce w opiece nad chorym ojcem! Mój ojciec ma jeszcze podejrzenie Parkinsona. Myślisz, że długo będą się cieszyli tym malutkim domkiem nad morzem? Tym bardziej, że mój stary nawet nie chce się przebadać i podjąć leczenia. A ma jeszcze kilka chorób towarzyszących.
          • fitfood1664 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 22:40
            ty chyba jesteś sprzed ubiegłego wieku gdzie człowiek rodził się w jednym domu, tam rósł, starzał się i umierał, heeeeeelooooou!!! rynek nieruchomości mamy coraz bardziej dynamiczny, dom można kupić, potem sprzedać, kupić co innego, potem znowu... i tak co parę lat, nie trzeba żyć uwiązanym do jednej chałupy
            • la_mujer75 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 03.09.21, 06:59
              Nie, nie jestem sprzed ubiegłego roku. Mnie dziwi, że ludzie nie przemyślą wszystkiego i podejmują decyzje na zasadzie : "Ojejku, jak fajnie będzie".
              Dodatkowo moi starzy naprawdę totalnie nie nadają się na takie akcje.
              Ojciec jest mocno schorowany. A dla mojej matki pojechanie do Auchan (jak ją ojciec zawiezie samochodem, bo jeszcze jeździ) to mega przeżycie i wyczyn, o którym dwa dni rozprawia.
              Dwa i pół roku lata temu ojciec przeszedł poważne zapalenie płuc. Matka nawet nie umiała podjąć gotówki z bankomatu!
              Musiałam po nią przyjeżdżać i zawozić do szpitala ( a potem odwozić), bo sama nie chciała jechać taksówką. I nie, nie chodziło o kasę. Ona nie chciała jechać taksówką, bo nie ! Bo nie lubi!
              Ojciec tygodniami podejmuje decyzje. Dla niego wybór między dwoma rzeczami trwa tygodnie.
              I ledwo łazi. Ma problem z kolanem. Trzy lata temu ortopeda powiedział : "To co? Wózek czy operacja?" Od 3 lat nic ojciec nie zrobił w tym temacie. Pandemia jest dla niego świetną wymówką.
              A jest już w takim stanie, że nawet sam sobie chleba nie ukroi, bo tak mu się trzęsie ręka.
              I takie osoby mają sprzedawać dwa mieszkania, aby kupic sobie domek nad morzem???
              Wolne żarty.
        • aandzia43 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 15:07
          Dżizas, ile braku umiejętności czytania ze zrozumieniem. Jej nie chodzi o historie szczęśliwego wsiowego życia na emeryturze jakiegoś X czy Y tylko o brak możliwości szczęśliwego zakończenia dla takich pomysłów w konkretnych wymienionych przez nią przypadkach.
        • la_mujer75 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 15:07
          I ja mieszkam w domku. wiem, jakie są plusy i minusy. A i tak dom mamy w mieście. A nie na totalnym zadupiu.
          Np. kilka tygodni temu zaczęło mi przeciekać w salonie. Na górze jest taras. 60 metrów.
          Jedna ekipa robotę wyceniła na 40 tysięcy, druga na 48 tysięcy.
          Spoko. Żaden problem dla emerytów!
      • bi_scotti Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 14:49
        Piekny wpis! I cala prawda smile Tez slucham roznych takich stories, dreams wielu moich znajomych & relatives w wieku, nazwijmy to "powaznym". Na szczescie, wlasciwie wszyscy wokol mnie, ktorzy podobne marzenia verbalize, pozostaja na etapie gadania o nich. Zadnych drastic decyzji nikt nie podejmuje. No bo jednak jakis common sense zachowuja. I tak trzymac! Cheers.
            • iwles Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 14:58
              m_incubo napisała:

              > Taa, jak zaczniesz "się spełniać" dopiero po 70,to faktycznie efekt może być po
              > dobny jak u pani doktor.
              > Całe życie w pracy i nie miała okazji się przekonać, że nie potrafi zasnąć sama
              > we własnym domu.
              >

              ja tam bym się z niej nie śmiała.
              Kiedyś (miałam jakieś 19-20 lat) byłam sama w domu w nocy (tzn. w mieszkaniu w bloku), wypożyczyłam sobie kilka horrorów, włączyłam pierwszy - wytrwałam do pierwszej sceny. I tyle było mojego oglądania, pół nocy nie zasnęłam, wyobraźnia działała.
              • chatgris01 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 17:37
                Przebiję-w wieku 20+ oglądałam u znajomych "Koszmar z ulicy Wiązów", po czym około 1 w nocy sama wracałam do domu. Nie muszę chyba wspominać, że widziałam Freddiego za KAŻDYM mijanym drzewem. Powrót do (pustego) domu to była ulga! big_grin
    • abecadlowa1 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 14:55
      australijka napisał(a):

      > Pomysł na życie okazał się chybiony.

      Niepotrzebnie rozpatrują to w kategoriach porażki. Domek lesie to była ważna potrzeba, którą zaspokoili. Zaspokoili i już jej nie ma. Teraz potrzebują wrócić do miasta. Trudno się dziwić ludziom, dla których aktywność zawodowa była treścią ich życia, że nie potrafią żyć bez pracy.
      Gdyby tego domku nie kupili, to by też żałowali. Ludzie podejmują życiowe decyzje nie dysponując kompletną wiedzą o możliwych konsekwencjach. Ważne żeby nie brnąć z uporem maniaka w coś co się nie sprawdziło, tylko zrezygnować pomimo nakładów.
      • nenia1 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 15:15
        No więc właśnie. Ja też to widzę w kategorii zmiany. Po co od razu tak dramatycznie?
        Chcieliśmy, spróbowaliśmy, okazało się, że nie wyszło i tyle.
        Przecież nie przepili, dom stoi, można sprzedać. Amatorów pewnie nie zabraknie, a patrząc jak nieruchomości drożeją z roku na rok raczej nie stracili na tym. Ważne żeby się między sobą dogadali.
        • 3-mamuska Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 16:04
          nenia1 napisała:

          > No więc właśnie. Ja też to widzę w kategorii zmiany. Po co od razu tak dramatyc
          > znie?
          > Chcieliśmy, spróbowaliśmy, okazało się, że nie wyszło i tyle.
          > Przecież nie przepili, dom stoi, można sprzedać. Amatorów pewnie nie zabraknie,
          > a patrząc jak nieruchomości drożeją z roku na rok raczej nie stracili na tym.
          > Ważne żeby się między sobą dogadali.



          Ojp serio dom 10 km od miasta w którym pracują czemu już sprzedać ? Serio 10km autkiem to taki problem? Gdyby to było 100 ale 10😳
          Wracać razem jednym autem i już. Jak pan ma dyżurny pani może sama być dorosła kobieta. Eh…albo zaprosić koleżankę na nockę z winem.
    • panna.nasturcja Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 15:21
      Po prostu to nie był wspólny pomysł na życie, tylko pomysł pana, który pani do końca nie odpowiadał.
      Przecież równie dobrze pan mógł umrzeć i co pani by w tym domku zrobiła?
      Jak się nie lubi być samemu w domku pośrodku niczego to się takiego domu nie kupuje, dla mnie to jest jasne jak słońce.
      • fitfood1664 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 09:32
        jak to pani nie odpowiadał, kiedy to pan się wymiksował? to jest cholernie niesprawiedliwe że wszystko teraz winą pani, skoro to pan pierwszy wyrwał się z tej głuszy i wrócił do dawnego życia, tak bardzo mu własny pomysł odpowiadał
    • 3-mamuska Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 15:44
      Pani jest głupia ze nie śpi w domu i musi się trzymać portek. 10 km od miasta spokojnie można codzinnie wracać. Nawet jeśli on pracuje 8-16 ona ma prywatną klinikę może przyjmować w tych godzinach i wracać jak tysiące ludzie po pracy do domu.

      Ludzie ze dzieci i wiecznie pracujący wiec było do przewidzenia ze nie dadzą rady całkiem zrezygnować. Ale żeby wynajmować mieszkanie mając dom 10 km dalej pani ma coś z głowa.
        • 3-mamuska Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 16:07
          daniela34 napisała:

          > Pań oprócz pracy 8-16.00 pełni dyżury. Czyli w praktyce nie ma go w domu o wiel
          > e dłużej.


          A czy te dyżury to są codziennie?
          Bo jeśli tak to kto przez 5 dni ogarnia psy?
          Przecież ktoś musi dać jeść, pobyć z nimi czekają aż zdziczeją? Za chwile będzie oddam w dobre ręce albo wywożą do psu. Dorośli ludzie a takie bezmózgi. Egoiści cholerni. Dobrze ze dzieci nią maja bo tez byłby problem ktoś się zaopiekuje.
          • daniela34 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 16:09
            No pan chciał chyba żeby pani ogarniała psy. Dyżurów z tego co czytam byli 10-15 w miesiącu plus praca pana od 8.00 do 16.00 A pani się postanowiła wypisać z tego układu jak pan postanowił się realizować zawodowo.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka