A taka sytuacja (dłuuuuugie)

    • alexis1121 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 16:01
      Brzmi to jakby psy zostały porzucone.
    • tt-tka Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 16:20
      Nawet bez kowida i dyzurow... znajomi tak zrobili, po kilku latach (6-7) sprzedali dom na wsi i wrocili do stolycy. Bo najazd znajomych weekendowo i latem, a poz sezonem pustka, bo miejscowe towarzystwo ich znuzylo, bo daleko do lekarza, teatru, a nawet sklepow innych niz lokalny, bo jakakolwiek dzialalnosc mocno ograniczon i utrudniona, a oboje spolecznicy z powolania, bo... dlugo tak mozna. Nie sprawdzilo sie sad
    • cruella_demon Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 16:21
      Ale w czym problem? Niech kupią mieszkanie w mieście, a dom traktują jako wakacyjny. Stać ich na to.
    • lumeria Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 17:08
      Ten dom 10 km czy 100 km od miasta?

      Jak dziesięć, to jest to właściwie przedmieście. Nie rozumiem problemu z dojazdami, ludzie przez miasto często dalej jadą do pracy.
    • berdebul Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 17:32
      Pan pracoholik, cóż…rozumiem panią.
    • solejrolia Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 17:50
      >Wystarczy , że wypadnie jeden element i wszystko może runąć.
      Jakie runąć?
      Mieli marzenie, spełnili je, w praniu wyszło, że to jednak nie to. Plus pandemia, która w wielu rodzinach wywróciła życie....
      Rozjechało im się, bywa, nie im jednym życie ostatnio dokopało. i niech się cieszą, że zmieniły im sie tylko oczekiwania, a co by było, gdyby któregoś nagle zabrakło?! to by była dopiero tragedia.
      Teraz wypadałby, żeby usiedli przy stole i porozmawiali, poszukali rozwiązania sytuacji , bez obwiniania się wzajemnego i wbijania w poczucie winy.
    • 12gram Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 22:32
      jakaś głupia ta pani.
      przecież żaden problem wynająć gosposię z zamieszkaniem jak potrzebuje nie być sama.
      poza tym mąz lekarz i tabletek na zaburzenia lękowe nie może jej wypisac czy jak?
    • ga-ti Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 22:42
      Mnie się wydaje, że oni oboje nie byli gotowi na dom w lesie i emeryturę. Właściwie to nie wiadomo na co bardziej nie byli gotowi.
      Pani tęskniła za miastem (nie pojmuję, jak to bała się spać w domu i spała w hotelu????), a pan za realizacją zawodową.
      Zamiast kupować dom powinni wybrać się na dłuższy urlop do lasu, odpocząć, zresetować się i wrócić do aktywnego miejskiego życia.
      Nikt nie jest winny albo winni sa oboje, głównie braku szczerości, a może sami do końca nie wiedzieli, że nie są gotowi na las i emeryturę?
    • m_incubo Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 22:47
      Pani ma jakieś problemy psychiczne?
      Bo chyba to jest problemem, a nie nieudane "nowe życie" w wieku 70 lat 🙄
    • laluna82 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 23:00
      To pan zmienił zasady, więc trudno się pani dziwić.
      Jeśli on nie chce wieść wiejskiego życia, to nie powinien mieć pretensji że żona tez z niego zrezygnowała.
      On jest po 8 h w pracy plus co drugą noz na dyżuże no helloł.
      Co ta kobieta ma sama w tym lesie robić ?
      AAA zapomniałam, ma ogarniać sad, ogród i zwierzęta. Nieważne, że to miały być obowiązki dla dwojga.
      eh no widać wolą jednak życie miejskie.
      • laluna82 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 01.09.21, 23:03
        dyżuRZe !!! jeny big_grin
    • latarnia_umarlych Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 08:41
      Pan zrobił żonę w trąbę i wycofał się z umowy, więc i pani zrobiła po swojemu.

      Ale nurtują mnie 2 kwestie:
      1. Co z pieskami?
      2. Jakim cudem, będąc dorosłą osobą, można bać się zostać samemu we WŁASNYM domu? To się chyba kwalifikuje do leczenia?
    • lilia.z.doliny Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 08:56
      Javwiem wiem, ludzue zyja dlugo
      Ale pod 70 juz wypada miec obczajone warianty pt znowu jestem singlem. Pani przez dwa lata okresu przygotowawczego nie zorientowala sie ze to nie jest miejsxe dla niej? Zakladala ze zawsze beda tam oboje?
      Poza tym- jesli i on i ona czuja sie oszukani, to znaczy, ze to miejsxe nie bylo dla zadnego dobrym.wyborem
      • daniela34 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 08:59
        Lilia, pani się wyprowadzała licząc na to, że zmiana trybu życia Pana uratuje przed kopnięciem niebawem w kalendarz. A jakby jednak tak się stało, to skąd wiemy co pani zakładała, może natychmiastową sprzedaż atrakcyjnej nieruchomości i powrót wdowy do miasta?
        • lilia.z.doliny Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 09:27
          Jednak sprzedaz mieszkaia i wylot w dzicz wtym wiekupowinna byc starannie przemyslana. Bardzo starannie. Trxeba mierzyc sily na zamiary. Omo obpje zachowali sie jal dzieciaki ktorym.zamarzyl sie oboz przetrwania
          • daniela34 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 09:32
            No powinien. Oboje na wyjazd na wies na stałe po prostu nie byli gotowi, z tym że to pannpierwszy zmienił zasady gry, niech więc się pani nie dziwi.
            • lilia.z.doliny Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 09:57
              Zdecydowanie nie byli gotowi.
              Pani lekowa, blaka sie po hotelach zeby nie spac w nocy bez meza. On wieje do pracy az , sie kurzy. Ot, lesni ludzie.
              Watek czyytm z zazenowaniem, jakie towarzyszy mi przy frazie mlodzi duchem. Suoer, jak jest to Tony Halik czy inny Doba, natomiast najczesciej mianuja sie tak ludzie...hm... no, fantasci (delikatnie rzecz ujmujac)
              • lumeria Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 17:33
                >Trxeba mierzyc sily na zamiary.

                Moze raczej odwrotnie?

                Ale tak jak z wieloma nieznanymi - czesto nie wiemy póki nie spróbujemy. I tak to tutaj wygląda - plany sielankowe, ale realia rozbieżne z tymi zamierzeniami. Mimo, ze siły i pieniądze nadal sa.
                • lilia.z.doliny Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 17:42
                  Alez oni sie nie wprowadxili w srode, po tym.jak w poniedzialek sprzedali mieszkanie. Dwa lata przygotowan. Dwa lata. Byl czas (zeby chociaz miec zarys, przedsmak zycia na jakie sie pisza. To nie sa, kurka wodna, nieopierzone kurczaki, tylko starzy doswiadczeni ludzie. Zorientowali sie chyba, ze sasiedzi daleko, miasto daleko, noce straszne (ona), urzadzanie kuchni i grxybobranie nie zastapi pracy w zawodzie (on)
                  • lumeria Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 17:52
                    Mam sporo znajomych, którzy robią to samo co ci państwo. I sama tez to przeszłam.

                    Kiedy robi sie remonty, jest duzo roboty, załatwiania, ładowania energii i emocji w cos, to jest zupełnie inna dynamika niż kiedy wszystko jest zrobione i siedzimy z psami i pijemy kawke na tarasie. Wygląda mi na to, ze oboje nie są dostosowani do nicnierobienia.

                    • bywalec.hoteli Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 18:51
                      lumeria napisała:

                      > Mam sporo znajomych, którzy robią to samo co ci państwo. I sama tez to przeszł
                      > am.
                      >
                      > Kiedy robi sie remonty, jest duzo roboty, załatwiania, ładowania energii i emoc
                      > ji w cos, to jest zupełnie inna dynamika niż kiedy wszystko jest zrobione i sie
                      > dzimy z psami i pijemy kawke na tarasie. Wygląda mi na to, ze oboje nie są dos
                      > tosowani do nicnierobienia.
                      >

                      też prawda. I pokonałaś tę chęć bycia w kołowrotku?
                    • mandre_polo Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 19:14
                      lumeria napisała:

                      > Mam sporo znajomych, którzy robią to samo co ci państwo. I sama tez to przeszł
                      > am.
                      >
                      > Kiedy robi sie remonty, jest duzo roboty, załatwiania, ładowania energii i emoc
                      > ji w cos, to jest zupełnie inna dynamika niż kiedy wszystko jest zrobione i sie
                      > dzimy z psami i pijemy kawke na tarasie. Wygląda mi na to, ze oboje nie są dos
                      > tosowani do nicnierobienia.
                      >

                      Raczej nie potrafią korzystać z aktywności życiowych
    • troompka Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 09:21
      a może chcą kogoś do pilnowania tego domku smile)

      Wygląda na to, że jednak nie byli gotowi na takie zmiany. Domek sie szybko sprzeda, bo to raczej miejsce nie dla nich.
      Obwinianie męża, że się nie umie samej mieszkać jest nie fair. Decyzje podjęli wspólnie, nie mogli zakładać, że do końca życia oboje będą tam mieszkać, bo wiadomo jak jest. Mam wrażenie, że pani troche uległa wpływom pana i wyobrażeniu o mieszkaniu poza miastem, a rzeczywistość ją pokonała. Szkoda się męczyć, pora na powrót do miasta.
      • iwles Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 09:25
        troompka napisała:



        > Obwinianie męża, że się nie umie samej mieszkać jest nie fair.

        O ! widzisz, trafiłaś w sedno.
        Domek kupili, by mieszkać tam razem, by wspólnie spędzać czas. A okazało się, że przez dużą część miesiąca pani ma mieszkać sama.
        • troompka Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 09:32
          ale nie ma zadnej gwarancji, że zaraz po zakupie któres z nich nie odwiedzi Abrahama, albo spotka "miłośc swego życia", nie mozna zakladac, że bedzie sie zawsze razem. Jesli się umie żyć samemu (wiem, że niektórzy nie potrafią), to w takiej sytuacji się odnajdzie, ale jeśli nie to jest wzajemne obwinianie itd...
          • daniela34 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 09:40
            No to by pani zaraz po zakupie i zgonie Pana sprzedała. Pan pewnie w odwrotnej sytuacji by nie sprzedał. Niekoniecznie pani nie umie żyć sama. Pani może nie chcieć żyć NA WSI sama. W mieście od poniedziałku do piątku mieszka przecież teraz sama
        • 3-mamuska Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 19:38
          iwles napisała:

          > troompka napisała:
          >
          >
          >
          > > Obwinianie męża, że się nie umie samej mieszkać jest nie fair.
          >
          > O ! widzisz, trafiłaś w sedno.
          > Domek kupili, by mieszkać tam razem, by wspólnie spędzać czas. A okazało się, ż
          > e przez dużą część miesiąca pani ma mieszkać sama.
          >
          >
          >

          Pierdzielisz ,równie dobrze pan mógł mieć drugi zawał i być warzywem albo umrzeć i pani już by była sama ,nie unie ponosić konsekwencji swoich decyzji.
          A narazie to pan jest 22 dni w sam. A pani była ile sama? Wiec kto tu odwala ?
          • daniela34 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 19:40

            > A narazie to pan jest 22 dni w sam. A pani była ile sama? Wiec kto tu odwala

            Pan jest sam 22 dni, bo wcześniej pani była sama dni 15. Było nie wracać do pracy to by nie został sam. Skoro zmienił warunki układu, to pani się z układu wypisała.
            • 3-mamuska Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 23:50
              daniela34 napisała:

              >
              > > A narazie to pan jest 22 dni w sam. A pani była ile sama? Wiec kto tu o
              > dwala
              >
              > Pan jest sam 22 dni, bo wcześniej pani była sama dni 15. Było nie wracać do pr
              > acy to by nie został sam. Skoro zmienił warunki układu, to pani się z układu wy
              > pisała.



              15 to jednak mniej niż 22. I stałe mieszkanie w innym mieście. No i tylko 4 noce pani śpi w domku, zdecydowanie mniej niż pan.
              Czemu pan może wracać do domu w tygodniu jeśli nie ma dyżuru, a pani nie może wrócić z mężem?
              Pracują chyba razem w tej prywatnej klinice plus pan dyżury , a już pani nie może w tygodni do domu wrócić? Jak pan ma dyżur to nich śpi gdzie jej wygodnie , można nawet kupić kawalerkę , ale czemu nie wracają razem kiedy pan wraca?

              Pani nie przemyślała mieszkania na wsi ,kolejny raz pisze ze pan może się szybko zawinąć z tego świata i co pani w domku sama zostanie na to się nie pisała, ale można przewidzieć taki scenariusz , to na co się pisała kupując dom na odludziu? Mając męża po zawale i nie najmłodszego wiekiem?
              To nie było jej marzenie ,wiec znalazła wymówkę żeby uciec do miasta. 10 KILOMETRÓW to nie powód żeby nie wracać z mężem do domu, wtedy kiedy on tam śpi.
              Urządza jakieś demonstracje ,jak nie chciała żeby pan pracował ,powinna postawić mu ultimatum zanim zaczął , sprzedajmy dom jeśli weźmiesz dyżury nocne, bo ja nie będę tam siedzieć sama w nocy.
              Jeśli chcesz pracować pracujemy razem, razem wracamy. Pan nie dotrzymuje słowa dom idzie pod młotek. Ewentualnie bierzmy kogoś do opieki and domem gotowania /sprzątania/ogródka.
              Wracamy na gotowe -zrobione.
              Poza tym przy domu wyremontowanym to co jest na pani głowie? Umyć okna ? Odkurzyć przy 2 dorosłych ludzi , pani to histeryczka. Skoro nie brakuje kasy to na takie prace można kogoś wynająć napewno znajda kogoś kto za gotówkę im zrobi. Kilka godzin w tygodniu taniej wyjdzie niż wynajm mieszkania i opłaty.
              Sprzątać ugotować a zamieść alejki i skosić trawnik, może zrobić pan w weeeknd.
              Pani po prostu nie umie siedzieć sama jest pracoholiczką i histerii dostaje ze on pracuje ona siedziała w domu.
              W sumie smutne taki pracoholizm.
              Pan w sumie nie lepszy .
              powinni wypracować kompromis, praca ok skoro nie potrafią żyć bez niej.
              Ale bez nocek. Bez dodatkowych mieszkań. Dojazdy i powroty codziennie razem. Maja w sumie dwa a nawet trzy wyjścia.
              Przejść na tryb dziennej pracy i wracać razem i razem jeździć. Lub sprzedać dom kupić mieszkanie/dom i wrócić do miasta.
              Albo :mieszkać na dwa domy, mieszkanie wynajmować ,do domu wynająć opiekę nad psami i drobnymi pracami ,jeśli oboje są w mieście ,bo w sumie do emerytury niedaleko ,wiec w końcu będą musili osiąść ,wiec możne dom odczekać aż już rzeczywiście zrezygnują z pracy.
              No chyba ze smierć jednego z nich rozwiąże problem i w zależności kto zostanie to sobie zadecyduje.
              • daniela34 Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 03.09.21, 00:14
                Nie wiem.skad ci się wzięło, że pracują razem w prywatę klinice. Pani pracuje prywatnie, a pan na oddziale pokowifowym gdzie jest ordynatorem plus ma dyżury. I pan nie jest sam 22 dni,bo z tych 22 dni część to też te dni jego dyżurów .
                Pani się pisaka na scenariusz, ze jak pan zejdzie na zawał i zostanie sama to zrobi dokładnie to co zrobika teraz zostając sama-wynajmie mieszkanie w mieście (a dom sprzeda).
              • amast Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 03.09.21, 06:41
                Jesteś fantastyczną strażniczką.
          • tt-tka Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 03.09.21, 00:08
            3-mamuska napisała:


            >
            > Pierdzielisz ,równie dobrze pan mógł mieć drugi zawał i być warzywem albo umrze
            > ć i pani już by była sama

            Pani zapewne zbylaby wtedy domek pod lasem i nawet gdyby byla sama, to nie tam. Jak i teraz jest sama, ale w miescie,

            >nie unie ponosić konsekwencji swoich decyzji.

            Pan nie umie. mial sie relaksowac pod lasem wraz z zona, a wybral 20h w pracy przez pol miesiaca co miesiac.


            > A narazie to pan jest 22 dni w sam.

            I dobrze mu tak. Bylo nie zostawiac zony i nie uciekac do pracy, to nie bylby sam.
      • tt-tka Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 09:43
        troompka napisała:


        > Wygląda na to, że jednak nie byli gotowi na takie zmiany.

        Wlasnie. Oboje nie byli gotowi.

        > Obwinianie męża, że się nie umie samej mieszkać jest nie fair.

        niemieszkanie, gdy sie chcialo i obiecywalo tam mieszkac, tez jest nie fair. Z pana strony. On mial byc tam, a
        nie gdzie indziej.

        Mam wrażenie, że pani troche uległa wpływom pana i wyobrażeniu o
        > mieszkaniu poza miastem, a rzeczywistość ją pokonała.

        Jego tez rzeczywistosc pokonala. Okazalo sie, ze on wysiedziec w tym wymarzonym i wypieszczonym domeczku nie jest w stanie, woli zasuwac po 20 h przez 15 dni w miesiacu.
        • lumeria Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 17:36
          >Wlasnie. Oboje nie byli gotowi.

          Moze byli wtedy gotowi, a potem im sie odmienilo - pierw panu, potem pani.

          Zycie nie jest takie, ze robimy plany, a potem dokładnie je wdrażamy - bezproblemowo, bez potrzeby weryfikacji, bez dostosowania do zmieniających sie warunków.
          • mandre_polo Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 03.09.21, 07:06
            A coś się wydarzyło że je zmienili? Niektórzy muszą cały czas gdzieś gonić i żyć w świetle uznania innych. Ci pewnie tacy byli zawsze. Znam takich co bez podróży i tego szumu przygotowań nie funkcjonują. Codzienność ich nudzi bo nie mogą się pochwalić znajomym. Nie ma też bliskości w ich związku, dbania o bliskich, krytyczni wobec otoczenia. Są tylko oni spragnieni pochwał
    • ursula.iguaran Re: A taka sytuacja (dłuuuuugie) 02.09.21, 10:24
      Moim zdaniem Pan jest nie w porządku i dodatkowo bezmyślny.
      Co innego powrót do pracy 2-3 razy w tygodniu na parę godzin, co innego to co Pan wyczynia czyli powrót na pełen etat plus dodatkowe dyżury nocne.
      Koleś jest po zawale, ma 70 lat i zapodaje sobie 1,5 etatu.
      Zupełnie się nie dziwię żonie, że się buntuje bo nie na takie coś się umawiali kupując dom na skraju lasu.
Pełna wersja