Dodaj do ulubionych

Nie mów rodzicom, że niania nie zyje

01.09.21, 21:41
Taki był chyba tytuł filmu. A czy wy macie tematy, o których nie mówicie rodzicom, ale z nie z dyskrecji tylko w obawie o ich zdrowie/życie? Albo robicie coś tylko dlatego, żeby uniknąć ww stanu?

Np. chrzcicie dziecko, bo inaczej rodzice padną na zawał, albo ukrywacie swoją chorobę, czy dziecko z in vitroetc.

Ja mam kilka takich rzeczy, m. in to, że byłam molestowana jako dziecko przez kogoś z rodziny. Mam nawet umowę z mężem, że póki mama żyje, to nie może się o tym dowiedzieć. Ale często się łapię, na obawie co powie (a właściwie, że wiem co powie!!) mama, choć mając 41 lat i tak widzę postęp. Wiem, że ematka jest twarda i asertywna, ale może nie jestem jedyna!?

Obserwuj wątek
      • black_magic_women Re: Nie mów rodzicom, że niania nie zyje 01.09.21, 22:12
        Mam przepracowane. Trochę na terapii, ale najbardziej mi pomogło kiedy powiedziałam mężowi i 2 przyjaciółkom. A armata... to dlatego, że miałam dzisiaj z mamą rozmowę na tematy religijne, że tak powiem. Była afera i od razu pomyślałam, że dobrze jest kiedy mówię z nią gładko, albo o innych osobach. Kiedy sprawa dotyczy mnie, albo męża /dzieci to robi się śliski grunt crying
          • potworia116 Re: Nie mów rodzicom, że niania nie zyje 02.09.21, 00:01
            Ja mam bardzo dobre relacje z rodzicami, oczywiście kiedy sytuacja tego wymaga rozmawiam z nimi o sprawach osobistych, choć unikam osobistej perspektywy. Nigdy nie potrzebowałam zwierzać się rodzicom z uczuć, dobrze się porozumiewamy na płaszczyźnie konkretów i humoru.
            I tak było zawsze, nigdy nie czułam się w żaden sposób tym pokrzywdzona, na model matki-przyjaciółki i tatusia- rycerza i opiekuna patrzyłam z lekką odrazą. W szeroko pojętej młodości nie wtajemniczalam ich w swoje życie miłosne (żenuje mnie sama o myśl o takiej możliwości). Doskonale rozumiem autorkę, a ona chyba dobrze rozpoznaje strukturę psychiczna rodziców. Stawiając się w jej sytuacji, widzę, że ich trauma na taką wiadomość byłaby po prostu dla mnie większym obciążeniem, a nie wsparciem. Nie mam o to żalu.

    • lot_w_kosmos Re: Nie mów rodzicom, że niania nie zyje 01.09.21, 21:54
      W rodzinie mojego męża wielu rzeczy nie mówi się teściom żeby się nie zdenerwowali.
      I tak żyją oboje w nieświadomości z iluzją na temat życia swoich dzieci.
      Ale to ich sprawa, ja się nie wtrącam.

      Ja moim mówiłam prawie wszystko.
      Aczkolwiek nigdy się nie zwiedzałam z uczuć do facetów, flirtów, itp. To była moja sfera.
      • po-trafie Re: Nie mów rodzicom, że niania nie zyje 01.09.21, 22:01
        w rodzinie mojego meza podobnie. rodzice mowia jemu o hospitalizacji z 3dniowym opoznieniem, on im o swoich zabiegach medycznych nie mowi wcale.
        podobnie milcza o finansach, planach w zaiazku z jakimis problemami, czasem po prostu pomijaja polowe.

        swoim rodzicom oszczedzam jedynie informacji co do tego jak mnie wkurzaja…
    • kaska_800 Re: Nie mów rodzicom, że niania nie zyje 01.09.21, 21:58
      Nie powiedziałam swoim jeszcze, że mąż nie wróci do nas. W sensie kontakt ms tam mieć z nami na odległość, ale uznał, że lepiej mu samemu poza PL. Synowie też mają zakaz informowania o tym kogokolwiek. Wiem, e rodzice i tak z czasem się dowiedzą,że to nie był wyjazd na pewien czas, ale im dłużej zachowam to dla siebie tym lepiej
    • andaba Re: Nie mów rodzicom, że niania nie zyje 01.09.21, 22:10
      Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal smile

      Ale mam na tyle poprawne życie, że spokojnie mogę mamusi o wszystkim mówić (poza tym ona i tak niespecjalnie słucha).

      Jak byłam młodsza to się nie przyznawałam do wielu rzeczy, głównie do spotykania z chłopakami (żeby nie marudziła, ale też wstydziłam się poruszać takie tematy, uważałam, że dopóki na zapowiedzi nie dane, to mówienie rodzicom o facecie niepotrzebnym zawracaniem głowy - bo jak się zerwie, to będzie głupio).
    • caponata75 Re: Nie mów rodzicom, że niania nie zyje 01.09.21, 22:57
      Nie mówiłam mamie niczego, co miało nie wyjść dalej poza rodzinę.
      Nic o moich chłopakach, życiu intymnym i zdrowiu.
      Gdy miałam 25 lat musiałam mieć operację wycięcia guza piersi. Poszłam na zabieg prywatnie, szybko, by się tylko nie dowiedziała. Gdy zdrowiałam, dużo leżałam i nie mogłam ruszać ręką trochę się nasłuchałam, że jestem leniem.

      Ogólnie rzecz biorąc mówiłam tylko pozytywne rzeczy.
    • moze_sprobowac_inaczej Re: Nie mów rodzicom, że niania nie zyje 01.09.21, 23:06
      Nie powiedziałam o tatuazu, ktory sobie zafundowała nad posladkiem na 18ste urodziny. wydało się jak chodziłam na usuwanie. Szkoda, że nie powiedziałam, bo może rodzice by mnie odwiedli jakoś od tego pomysłu i nie miałabym problemu z usuwaniem 😜

      Rodzicom męża i swoim nie mówimy o inwestycjach finansowych, posiadanym majątku ani o stanie konta.
    • mrs.solis Re: Nie mów rodzicom, że niania nie zyje 01.09.21, 23:08
      Tylko raz sklamalismy tesciom. Nie powiedzielismy im, ze nasza corke ugryzl w twarz pies ich drugiego syna kiedy bylismy tam w odwiedzinach. Moj tesc byl wrogiem trzymania psow w domu i odkad pies pojawil sie w rodzinie jego starszego syna byly niezle cyrki z tego powodu. Na szczescie pies nie zlapal twarzy tylko drasnal, wiec bylo przeciecie pod okiem i otarcie na uchu. Tesciom powiedzielismy, ze mloda wywalila sie w krzaki i pokaleczyla. Tu raczej nie chodzilo o zdrowie tesciow tylko zdrowie psychiczne mojego szwagra. Do konca zycia by o tym wysluchiwal.
      • tiszantul Re: Nie mów rodzicom, że niania nie zyje 02.09.21, 12:26
        Człowiek nie chce dużo od życia, może tylko tyle, żeby psy nie gryzły w twarz jego wnuków, ale zdaniem miłośników psów to zbyt wybujałe oczekiwania.
        "On tylko drasnął, więc powiedzieliśmy, ze sama się pokaleczyła" - świetny przykład dla wnuczki co mówić w przyszłości, gdyby ktoś zrobił jej krzywdę.
        "Tu raczej nie chodzilo o zdrowie tesciow tylko zdrowie psychiczne mojego szwagra" - warto zacząć stosować tę zasadę przy wszystkich pogryzieniach - najważniejsze jest zdrowie psychiczne właściciela psa. "Nie daj Boże, czy to mój pies pogryzł Twoje dziecko? - Ależ skąd, nic się nie przejmuj, sama się poharatała"
    • turzyca Re: Nie mów rodzicom, że niania nie zyje 01.09.21, 23:36
      Ta, stale pilnuje odległości mniej więcej 1000 km między nami. Mogę przyjeżdżać całkiem często, ale dom musi być daleko. Ale przyznaję, że chodzi o moje zdrowie, nie mam siły do ustawicznego krytykowania, szczególnie w stylu "zawiń się szalikiem, żebyś nie zmarzła, ale uważaj, żebyś się nie spociła".
    • india-mia21 Re: Nie mów rodzicom, że niania nie zyje 01.09.21, 23:41
      Nie mówię rodzicom i rodzeństwu o naprawdę ważnych dla mnie sprawach z wielu powodów. Mamę i tak średnio interesuje co się u mnie dzieje-nie byłam ulubioną córką, moje dzieci nie są ważnymi wnukami (choć są najmłodsze i z wieloma problemami zdrowotnymi).
      Pamiętam też, że gdy byłam nastolatką powiedziałam mamie o pewnej bardzo ważnej dla mnie sprawie i ona wyśmiała te moje zwierzenia podczas wizyty u znajomej fryzjerki sad
      • sylwianna2018 Re: Nie mów rodzicom, że niania nie zyje 02.09.21, 21:47
        india-mia21 napisała:

        > Nie mówię rodzicom i rodzeństwu o naprawdę ważnych dla mnie sprawach z wielu po
        > wodów. Mamę i tak średnio interesuje co się u mnie dzieje-nie byłam ulubioną có
        > rką, moje dzieci nie są ważnymi wnukami (choć są najmłodsze i z wieloma problem
        > ami zdrowotnymi).
        > Pamiętam też, że gdy byłam nastolatką powiedziałam mamie o pewnej bardzo ważnej
        > dla mnie sprawie i ona wyśmiała te moje zwierzenia podczas wizyty u znajomej f
        > ryzjerki sad

        Strasznie to przykre co piszesz.

    • mikams75 Re: Nie mów rodzicom, że niania nie zyje 02.09.21, 00:42
      zazwyczaj nie mowie o roznych dolegliwosciach, bo wiem, ze jak powiem np. ze dziecko ma goraczke to bede miala w ciagu jednego wieczoru kilka telefonow z radami typu podaj polopiryne/grypex/syfex, nie podawaj wody tylko hebatke, nie taka a siaka a najlepiej lec do nocnej apteki po duze zapasy polopiryny/grypexu i kilku innych rzeczy, wezwij lekarza do domu itd. Na drugi dzien juz z rana bedzie telefon z pytaniem o zdrowie a przy okazji wzmianka, ze cala noc myslala i sie zamartwiala, wiec ledwo zyje uncertain Ja wiem, ze to z troski, ale...
      • jolie Re: Nie mów rodzicom, że niania nie zyje 02.09.21, 17:50
        Moja matka ma podobnie, niestety zawsze poprzedzone jest to wstępem mniej więcej tego typu "no tak, nie dopilnowałaś go/źle go ubrałaś/on nie dojada/ma złe przedszkole, w którym marznie" itp. Czasami roztacza też dziwne wizje, że gdzieś słyszała/czytała/znajomi mówili, że przy takich objawach okazało się, że dziecko ma guza mózgu itp. I dlatego ja nie mówię jej NIC dla własnego zdrowia psychicznego, mieszka daleko, zatem konkretnie i tak nie mogłaby pomóc (zostać z chorym dzieckiem).
      • nagako Re: Nie mów rodzicom, że niania nie zyje 02.09.21, 22:48
        Jak ja tego nie znoszę. Tematy zdrowotne moje i dziecka jeżeli to nie jest konieczne nie są i nie będą omawiane. W szczególności z teściową. Byle katar i już wzdychanie, wydzwanianie, bo ona się tak martwi, i to pewnie przez ten basen/spacer przy kiepskiej pogodzie bla bla bla. A jak jest jakiś poważniejszy problem o którym się dowie to jest wprost powiedziane że dowiadywać się ma u swojego syna jak coś koniecznie musi wiedzieć.
    • madame_edith Re: Nie mów rodzicom, że niania nie zyje 02.09.21, 07:50
      Nie mówię o problemach aktualnych, bo mimo szczerych chęci wsparcia nijak nie dostane. Moja mama z opcji „trzeba było siedzieć w domu”. Jak mi coś dolega to też ostatnie, co mi pomaga to dobre rady i dopytywania. Ze stanów psychicznych się nie zwierzam.
      Acz jak się już wydarzy coś konkretnego to są w temacie i na pomoc mogę zawsze liczyć.
    • trampki-w-kwiatki Re: Nie mów rodzicom, że niania nie zyje 02.09.21, 08:25
      Mamie mówię wiele. Wiedziała, gdy waliło mi się małżeństwo, wiedziała że walczymy o dziecko, znała termin każdego zabiegu. Siedziała przy mnie kiedy roniłam, wspierała gdy się rozwodziłam. Była pomocą i wsparciem w tych wszystkich chwilach, w których nie miałam przyjaciół, bo jestem z tych, którzy z obecności przyjaciół korzystają tylko dla przyjemności oraz sami służąc wsparciem. Nie lubię obcych ludzi zamęczać swoimi problemami, a matka to matka, ma twardy tyłek, udźwignie wszystko i się nie rozkleja. Dzięki temu że jej nie szczędzimy z bratem prawdy o życiu to kwęka nad każdą pierdołą ale bierze to na klatę i jest super.

      Ale ojciec... Ojcu w życiu nic nigdy. Po tym jak nie udźwignął psychicznie naszej ewentualnej bezdzietności przestałam cokolwiek mu mówić na bieżąco. O moim rozwodzie z mężem dowiedział się z rocznym poślizgiem.
    • danka88 Re: Nie mów rodzicom, że niania nie zyje 02.09.21, 08:38
      W rodzinie mojego konkubenta jest takie głupie zachowanie , urywanie niemal wszystkiego , tzn sorry .. tych złych rzeczy . dorosły facet 35 lat dowiedział sie o śmierci własnego brata 2 dni po śmierci , bo jego siostra tak uznała żeby nie mówić wcześniej , ktoś sie z kimś rozstał ? Nie mówcie babci , ktoś sobie znalazł kobiete z dziećmi ? Nie mówcie babci . biedna babcia myśli że ma idealną rodzine heh. A najgorzej jak człowiek chce pogadać i musi 5 razy pomyśleć czy może coś powiedzieć czy nie smile
      • black_magic_women Re: Nie mów rodzicom, że niania nie zyje 02.09.21, 09:27
        Moi kuzyni, a częściowo i mama czują jakiś wewnętrzny imperatyw, żeby wszystko mówić 95 letniej babci. Brat cioteczny spotykał się z mężatką i opowiadał babci, żona kłóci się z mężem opowiadają babci. Mnie to przeraża, ale i fascynuje, za to moja mama robi mnie i braciom wyrzuty, teraz już mniejsze, że my "jesteśmy daleko od Babci", w domyśle nie tak jak kuzyni. A efekt paradoksalnie jest jak u ciebie danka 88, bo rodzina może nie idealna, ale babcia ma poczucie kontroli i to się równoważy wink
    • extereso Re: Nie mów rodzicom, że niania nie zyje 02.09.21, 08:46
      Straszne masz doświadczenie, mam nadzieję że znalazłaś pomoc!
      Ja tajemnic nie mam. O rzeczach które oceniam jako prywatne nie mówię, ale właściwie o czym... No o życiu intymnym nie odpowiadam, o zawartości konta ale gdyby spytali bym powiedziała, a sprawach dzieci o których nie chcą żebym mówiła nie mówię, choć korci mnie, ale milczę. Gdyby dziecko podjęło decyzję niezgodną z przekonaniami dziadków ,( wiadomo, że już nie raz tak było) to właśnie mówię, żeby dzieciom oszczędzić ewentualnych komentarzy i żeby wesprzeć rodziców w przyjęciu tego czegoś. Ale o takich rzeczach ( sprawy światopoglądu, wyglądu, itd) to jak najbardziej dzieci pozwalają mi mówić bo tu to zupełnie nie ma co ukrywać. Są jakie są i bardzo dobrze. Zresztą nie rodzice mają 6 już dorosłych lub prawie wnuków więc absolutnie już nie oczekują że będą one żyły zgodnie z ich życiowymi założeniami.
      Nie mogę mówić o romantycznych uniesieniach dzieci jeśli to początku związku np i szkoda bo lubilabym o tym pogadać ale rozumiem.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka