Dodaj do ulubionych

O co chodzi z tą szkołą?

02.09.21, 13:02
O co chodzi z polską szkołą że co druga matka nie ma siły na nowy rok szkolny
albo jest nastawiona na to żeby go przetrwać? Co jest tak męczące?
Obserwuj wątek
    • memphis90 Re: O co chodzi z tą szkołą? 02.09.21, 13:45
      1. Brak transportu dzieci do szkoły - okręg jest tak zaplanowany, żeby szkoła nie musiała organizować gimbusa. Podmiejski co 1-1.5h
      2. Każde z dzieci zaczyna i kończy o innej porze
      3. Tryb zmianowy, więc codziennie odbierasz któres o 16
      4. Potem szybko obiad, regeneracja i do lekcji
      5. Kartkówki i sprawdziany kilka x w tygodniu
      6. Plus projekty typu makieta czegostam
      7. Wywiadówki w godzinach, w których pracuję
    • lucky80 Re: O co chodzi z tą szkołą? 02.09.21, 13:54
      1. oderwanie szkoły od rzeczywistości na różnych poziomach
      2. wieczne maile od wychowawców w "ważnych" sprawach
      3. za dużo lekcji
      4. za ciężkie tornistry
      5. niemożność skomunikowania się z niektórymi nauczycielami
    • lauren6 Re: O co chodzi z tą szkołą? 02.09.21, 14:13
      - 1 września dowiaduję się, że 2 września mamy zebranie w szkole. Na szczęście nie mieliśmy żadnych planów na ten dzień.
      - Plan lekcji. Jaki plan lekcji? W librusie jest jakiś plan, ale zmienia się 3x dziennie. Na wszelki wypadek kazałam córce nosić do szkoły wszystkie zeszyty.
      - Wyprawka do przedszkola. Niby wisiała na stronie przedszkola od tygodnia, ale 2 dni temu pani się przypomniało, że nie napisała wszystkich wymaganych książek smile znowu trzeba zamawiać, znowu stres, że nie dojdzie do 2.09
      - 1 września w przedszkolu: widok rodziców załadowanych jak konie juczne, dźwigających wyprawkę przedszkolaka: wszelkie wymagane zeszyty ćwiczeń, kapcie, strój na WF, worek ubrań na zmianę, przybory plastyczne, ryza papieru xero, ręczniki papierowe, chusteczki w pudełkach, chusteczki nawilżane.
      - już nie mogę się doczekać zebrania i dyskusji o radzie rodziców i składce na radę rodziców.
      - już sobie wyobrażam kolejne dyskusje na grupie mailowej/fb/WhatsApp, że zbliża się dzień nauczyciela/mikołajki/koniec roku szkolnego/rocznica inwazji Marsjan na Ziemię i co my na to, żeby kupić pani Jadzi karnet do SPA? Ewentualnie najbrzydszą durnostojkę sprzedawaną na Allegro, przypadkiem produkowaną przez firmę męża mamuni z rady rodziców.
      - "pani Jadzia wietrzy salę zimą i mój Alanek dostał przez nią zapalenia płuc. Dostał antybiotyk na 2 tygodnie. Piszę skargę do dyrekcji: kto podpisze się ze mną?"
      I tak dalej można wymieniać.
    • andaba Re: O co chodzi z tą szkołą? 02.09.21, 14:14
      Nie mam pojęcia.
      Tzn męczące jest latanie z dzieckiem do szkoły i odbieranie go, no ale to dotyczy pierwszych kilku lat w najgorszym razie. W najlepszym nie latasz wcale, bo jest na tyle blisko, że dziecko chodzi samo.
    • kosmos_pierzasty Re: O co chodzi z tą szkołą? 02.09.21, 14:14
      Umnue tego nie ma na, szczecie. Czas nauki, obecnie czas stacjonarnej nauki, to dla mnie właśnie luz. Choć dziecko mam już duże, z władnym życiem, więc w sumie w wolne dni też się nie męczę, a nie muszę rano wstawać. Tak więc mnie obojętne - i wakacje, i typowy rok szkolny mają swoje plusy.
    • runny.babbit Re: O co chodzi z tą szkołą? 02.09.21, 14:16
      Bo szkoła jest ogromnym obciążeniem - logistycznym, finansowym, dla wielu uczniów ( założę się że dla kadry też😏) psychicznym. Plus jest oczekiwanie że matka ma wszystkiego dopilnować, czyli jak dziecko ma jakieś problemy to wina rodzica ( czyli matki, u nas zawsze matka winna).
      A po zdalnym wszyscy są wypaleni, boją się że zdalne wróci więc jest nerwowka.
    • afro.ninja Re: O co chodzi z tą szkołą? 02.09.21, 14:29
      Nie mam ze szkołą żadnych problemów. Na wywiadowke tez sie nie wybieram. Wszystko bardzo dokładnie jest opisane przez librusa. Pewnie w październiku wróci zdalna. Jedynie bym chciala by nauczyciele wrzucali konspekt lekcji na gmaila, bo juz teraz duzo dzieci nie ma w szkole, a bedzie jeszcze wiecej absencji.
    • ichi51e Re: O co chodzi z tą szkołą? 02.09.21, 14:55
      wstawanie rano robienia śniadania które musi zostać zjedzone o 6:45 najpóźniej bo inaczej dziecko nie zdąży na autobus 5xtydzien
      prace domowe
      komunikacja ze szkoła i wypełnianie uciążliwych poleceń (rodzicu jeśli chcesz przyjsc do szkoły musisz być zaszczepiony/ przetestowany/być ozdrowiencem; rodzicu masz zakupić 2 różowe 2 czerwone 2 ciemno niebieskie 2 jasnoniebieskie okładki w formacie quart i 2 przezroczyste w formacie a5 oraz 10 przezroczystych A4 (tylko ze to maja być te DUZE) kredki sztuk 10 w kolorze: żółty pomarańczowy czerwony fioletowy różowy brązowy niebieski granatowy zielony czarny, buty o JASNEJ podeszwie! itd) człowiek czyta to wszystko i słabo mu się robi
      • vasaria Re: O co chodzi z tą szkołą? 04.09.21, 12:49
        Ja tak miałam w zeszłym roku. Mój ósmoklasista i maturzysta w marcu dowiedzieli się, że od jutra zamykamy szkołę i w ten sposób zakończyli edukację... nikt nie wierzył że to do końca roku i że matury i egzaminy odbędą się w takim trybie, a jednak 😡
    • kanga_roo Re: O co chodzi z tą szkołą? 02.09.21, 15:54
      dla mnie - dyktatura zegara. wstawanie bladym świtem, pilnowanie czasu przed wyjściem z domu, szykowanie śniadań na akord, po południu znowu pilnowanie, bo jak się zagadamy przy obiedzie lub czymś zajmiemy po południu to zadania domowe będą odrabiać nocą. plus rozwalone weekendy, bo dzieci odrabiają lekcje, ewentualnie uczą się na sprawdziany. plus pomoc w lekcjach i nauce na sprawdziany (odkąd mam nastolatki, raczej to drugie). do tego zebrania czyli popołudnie w plecy, a informacje można by spokojnie przekazać przez librus (albo chociaż zrobić spotkania online, jak w ubiegłym roku...)
      • z_lasu Re: O co chodzi z tą szkołą? 02.09.21, 21:59
        Podpisuję się. U mnie oprócz tego jeszcze dowozy. Syn ma do szkoły 2 km, jak tylko się da to jeździ rowerem, ale w ulewnym deszczu rowerem nie puszczę, żeby potem 7h siedział przemoczony. Zimą jak spadnie śnieg też nie ma mowy o rowerze, więc co rano trzeba się zrywać o świcie i lecieć odśnieżać auto, a potem pilnować godziny odbioru.
          • z_lasu Re: O co chodzi z tą szkołą? 03.09.21, 09:26
            Może inaczej rozumiemy temat wątku. Wkładam w kategorię "dodatkowe obowiązki związane z rokiem szkolnym, których rodzic nie ma w wakacje". Nie jest to oczywiście tożsame z kategorią "koszmarna, upierdliwa, polska szkoła". Chociaż jakby się tak zastanowić, to dzieci powinny mieć zapewniony sensowny dowóz do szkoły.

            A tak na marginesie: wiele osób tu pisze o szykowaniu kanapek do szkoły. Czemu ich się nie czepiasz, tylko mnie? To chyba bardziej podpada pod "normalne" codzienne obowiązki rodzicielskie niż dowożenie do szkoły, prawda? I nie ma żadnego związku z organizacją pracy szkoły.
            • little_fish Re: O co chodzi z tą szkołą? 03.09.21, 12:48
              Dla mnie w roku szkolnym upierdliwe jest dowożenie, robienie kanapek/pilnowanie by zjedli/wzięli, kombinowanie z rodzajem obiadu żeby był o odpowiedniej porze/dał się swobodnie podgrzać/dokończyć przez dzieci. W wakacje im śniadań nie robię - sami to ogarniają. Obiady też łatwiej zorganizować. A dowozić nigdzie nie muszę, a już z pewnością nie codziennie na 8
              • z_lasu Re: O co chodzi z tą szkołą? 03.09.21, 13:33
                No właśnie dziennikaktywności dał mi do myślenia, że nawet te normalne rodzicielskie czynności typu podanie obiadu, dopilnowanie, żeby dziecko zjadło śniadanie czy wożenie dziecka robią się o wiele bardziej uciążliwe po rozpoczęciu roku szkolnego. I nie wynika to wyłącznie z faktu, że śniadanie musi być na określoną godzinę. Problem jest w tym, że trzeba całe życie rodzinne dostosować do szkoły dzieci, do zmieniających się co chwilę planów lekcji (a polskie szkoły pracują na 2 zmiany!), do sprawdzianów, zadań domowych i dziwacznych zakupów, które rozwalają plany weekendowe czy popołudniowe. A szkoła wszelkie informacje podaje zawsze w ostatniej chwili. I to jest problem. Nie to, że muszę zawieźć dziecko. Na zajęcia dodatkowe też wożę, ale one są zawsze o tej samej godzinie i nie kolidują z pracą. A szkoła wymusza na mnie nieustanną żonglerkę moimi obowiązkami pozarodzicielskimi. Szkoła wymusza, nie rodzicielstwo jako takie.
                • little_fish Re: O co chodzi z tą szkołą? 03.09.21, 13:41
                  Ja do tego muszę dopasować swój plan lekcji, który też jest dwuzmianowy. W wakacje wszyscy jesteśmy w domu więc mamy totalny luz. Przesunięcie posiłku, zakupy robione "na ostatnią chwilę" nie są problemem. No i do tego obowiązki szkolne, które też ingerują w życie rodzinne. Nie zaplanujemy wypadu, jak dziecko ma sprawdzian czy mnóstwo zadań do zrobienia.
                  A jak jeszcze dziecko nie jest genialnym dziubdziusiem ematki tylko przeciętnym dzieckiem, albo takim z problemami, to czasem wymaga wsparcia i pomocy, co dodatkowo angażuje rodziców.
    • bocianowo5 Re: O co chodzi z tą szkołą? 02.09.21, 15:55
      Katechetki i katecheci chyba muszą przerzucić się na rozwożenie pizzy .
      Z opowiadania bajek bliskowschodnich pustynnych poganiaczy chyba już nie wyżyją .
      Gdyby ktoś coś to podpowiadam że można na plecy żółty plecaczek smaczne.pl , rowerek i wiśta wio
      W końcu byliby społecznie użyteczni a tak to są nygusami i pasożytują

      warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,27524130,jak-wypisac-dziecko-z-religii-odpowiadamy-na-jedno-z-najczestszych.html#S.MT_wawa-K.C-B.4-L.1.maly

      smile smile smile
    • krypteia Re: O co chodzi z tą szkołą? 02.09.21, 16:07
      zamawianie i opłacanie obiadów online, pilnowanie wpłat i wypłat z KR bo jestem skarbniczką, zapamietywanie kiedy korepetycje i zajęcia dodatkowe by w ten dzien po szkole żadnych rozrywek nie organizować, pilnowac by odrabiał lekcje, pilnowac dni i godzin zebrań w szkole, czytać wiadomosci z Librusa i podejmowac działania z tym związane (dziś na przykłąd dostałam przypomnienie że mam zaplacic za zniszczone podreczniki, odpisalam ze zaplacilam dawno temu, teraz musze wyszukac dowód przelewu i adres pani bibliotekarki szkolnej której mam to wysłac)... pisac można by długo
    • ritual2019 Re: O co chodzi z tą szkołą? 02.09.21, 17:37
      Wychowywanie dzieci jest upierdliwe, edukacja jest czescia tego procesu i to ogromna czescia. Ja mam juz jedno zaczynajace uni wiec mnie to nie dotyczy ale drugie ma 14 lat wiec jeszcze 2 lata mnie dotyczy a potem to juz delikatnie. U mnie na szczescie rodzice nie musza sie angazowac. Jednak gdy dzieci byly mlodsze to dostarczanie i odbieranie ze szkoly bylo upierdliwe
      • kropkaa Re: O co chodzi z tą szkołą? 03.09.21, 01:36
        Podpisuję się.
        Takich cudów jak na ematce, to nawet w swojej edukacji nie doświadczyłam. Autentycznie nie pamiętam nawet, by kiedykolwiek ktoś komuś kazał przynieść szyszki, mech, zloty mazak czy purpurowy brystol NA JUTRO. Zwykle było z plastyki na plastykę, czyli tydzień wcześniej.
        Zebrania wolę, żeby były niż nie było, bo zawsze się czegoś można dowiedzieć albo zareagować.
        Kanapki rano trochę są męczące, ale są gorsze dramaty.
        Poza tym bardzo się cieszę, że dzieci wreszcie wyszły z domów.
    • tiffany_obolala Re: O co chodzi z tą szkołą? 02.09.21, 19:03
      Do końca podstawówki - wszystko wyżej wymienione, plus "Nikolka nie odrobiła lekcji, proszę coś z tym zrobić", "Nikolka nie nauczyła się wierszyka", "Nikolka pyskuje pani od przyrody", "Nikolke (lat 14) boli główka, proszę przyjść (z drugiego końca dużego miasta) i zabrać Nikolke", na moje sugestie, że w domu Nikolka swoje obowiązki wykonuje i mnie nie pyskuje, i że mam znikomy wpływ na zachowanie Nikolki w szkole i jej motywację do uczenia się wierszyków zdarzała się obraza. "No to będę musiała wstawić Nikolce 1/ujemne punkty/cokolwiek". Proszę wstawiać, mówiłam. "No ale nie będzie miała u mnie piątki, chociaż umie na szóstkę" - no to Nikolki problem. "No ale pasek!" - no to nie będzie miała paska. Poczym wzywano mnie do pedagoga i psychologa, żebym jednak wpłynęła na Nikolke i kazała kolorować drwala.

      W liceum było trochę lepiej z upupianiem, ale miałam tak zmęczone dziecko, że byłam zmęczona od samego patrzenia na nie.

      Nikolka rzuciła szkole i wszyscy odetchnęli z ulgą.
    • dziennikaktywnosci Re: O co chodzi z tą szkołą? 02.09.21, 20:25
      Opisane rzeczy nie są dla mnie męczące. Najwyżej upierdliwe, ale można machnąć ręką.

      Najbardziej męczące są dla mnie agresywne dzieci, które potrafią rozwalić każdą lekcję, obrzydzić na maksa szkołę i ta szkoła nie ma pomysłu co z nimi zrobić.

      Codziennie muszę być psychologiem własnego dziecka, a już nie mam na to siły po całym dniu własnej pracy.

      Nie rozumiem też dlaczego nauczyciel na zdalnych lekcjach woli przekrzykiwać ucznia, który udaje pociąg, zamiast go wyciszyć.

      Tylko jeden, jedyny nauczyciel potrafił napisać regulamin zajęć, wyciszyć wszystkich i przydzielać głos temu, kto akurat miał odpowiadac.

      Spokój i harmonia, ten kto chciał słuchać, to słuchał, debil jak chciał ryczeć do mikrofonu to ryczał, ale i tak nikt go nie słyszał.

      Moje dziecko było zachwycone. Powiedzjalo, że na lekcjach pana X "odpoczywa psychicznie".

      Pojąć nie mogę, dlaczego inni tak nie mogą??
    • julita165 Re: O co chodzi z tą szkołą? 02.09.21, 21:24
      - zla organizacja, rozne organizacyjne absurdy
      - zle uczacy nauczyciele przez co chcac zeby dziecko jednak sie rozwijalo a nie tylko wypelnialo co ktores tam zadanie w cwiczeniach musialam do nauczania go przylozyc sie sama. O zdalnym nie wspomne bo to po prostu edukacja domowa
      - zawracanie glowy jakimis bzdetami dla mnie trzeciorzednymi typu pamietajcie drodzy rodzice aby jutro dzieci mialy zielone bluzeczki bo obchodzimy dzien zielonej fasolki itp. Stare konie w 3 kl. Dzieci po 10l
      - brak umiejetnosci po str nauczycieli przyznania sie do bledu, a czasem po prostu bardzo zle pojeta zawodowa solidarnosc
      - brak wymagan, przepuszczanie z klasy do klasy dzieci ktore sobie nie radza i to bardzo a potem tlumaczenie ze czegos niedasie bo "klasa" ma zaleglosci.
    • kobietazpolnocy Re: O co chodzi z tą szkołą? 03.09.21, 08:52
      Czytam to wszystko i część mnie nie jest w stanie uwierzyć. Że aż tak niewiele się zmieniło.

      Wyprawka moich szkolnych dzieci wygląda tak: wygodny plecak i przygotowany piórnik.
      Przedszkole: ubranie na zmianę.

      Książki i materiały zapewniają państwowe placówki, nikt się nie wtrąca do tego jakiej marki są kredki, a plastelina, papier i chusteczki po prostu są.
      Noszenie ryz papieru, bieganie po całym mieście w poszukiwaniu odpowiedniej plasteliny i zawody w kupowaniu książek z listy to coś co pamiętam mgliście z przeszłości - i co wtedy było na głowie moich rodziców.

      Ja rozumiem, że placówki są niedofinansowane, itd., ale coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to nie tylko o pieniądze chodzi, ale też o jakieś przyzwyczajenie do tego, że to wszystko muszą załatwić same rodziny, bo szkoły/przedszkola sobie nie dadzą rady. Że my wszystkiego musimy dopilnować sami.
      Nie dziwię się wcale zmęczeniu i frustracji, te opisy to jak zarządzanie niekończącym się projektem po (lub i w trakcie) własnej pracy.
      • little_fish Re: O co chodzi z tą szkołą? 03.09.21, 09:33
        Ale to zależy od placówki. Wiadomo, że nie dadzą rady wielu rzeczy sfinansować, ale zorganizować mogą jak najbardziej. Nie nosiłam do szkoły/przedszkola ryz papieru i tony chusteczek. Tę sprawę załatwiały składki. Trudno mi sobie wyobrazić, gdzie nauczyciel będzie to wszystko przechowywał, jak mu w pierwszym tygodniu rodzice zniosą 30 kompletów najróżniejszych artykułów. W przedszkolu składkowa wyprawka obejmowała również wszelkie artykuły papiernicze/ plastyczne.
        U młodego w podstawówce jest klasa "plastyczna" wyposażona w podstawy. Jeśli mają robić coś co może wymagać dodatkowych rzeczy typu brokat, wstążki, i inne pierdoły to informacja jest odpowiednio wcześniej, a dzieci zachęcane są do dzielenia się "dobrami", dzięki temu mają bardziej urozmaicone zajęcia, a ten, który nic nie przyniósł też ma fajną pracę zamiast wpisu "np" w dzienniku.
        Itp

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka