Dodaj do ulubionych

Dyktatura zegara i stara czasu

07.09.21, 09:18
Dlaczego ludzie sobie tak komplikują życie, czemu to służy? Chodzi mi o te wszystkie dojazdy, rozwożenie dzieci po placówkach, korki, strata czasu i pieniędzy, zanieczyszczenia powietrza emitowane przez transport drogowy. Dlaczego wszyscy się tak trzymają pazurami starego, mimo że są zmęczeni dojazdami.Nikt już prawie nie chce zdalnej pracy czy nauczania, ludzie wolą poświęcać czas na dojazdy.
Obserwuj wątek
        • daniela34 Re: Dyktatura zegara i stara czasu 08.09.21, 22:39
          Przepraszam, jakoś nie wyłapałam Twojego pytania.

          Z plusów jedynie to, że strony czy świadkowie nie dojeżdżają do sądu (taniej, łatwiej), ale że samo techniczne ogarnięcie nie jest łatwe dla wielu osób, więc wolą przyjść do kancelarii do pełnomocnika (świadkowie też)- o tym jak bez sensu to jest pod względem epidemicznym pisać nie muszę, bo to oczywiste. A pod kątem stricte "wymierzania sprawiedliwości" to bezposrednie przesłuchania świadków/stron czemuś służą, m.in.kontroli prawdomówności i swobody oraz samodzielności wypowiedzi, a na zdalnych rozprawach
          -trudniej jest wyłapać w kamerze i na ekranie laptopa kiedy świadek kręci
          -świadek poza polem kamery może mieć notatki
          -sąd nie ma kontroli na tym, kto jest w pokoju, łatwo świadkowie podpowiedzieć, pokazać na kartce
          -świadek nawet jeśli chce zeznać prawdę czuje się bardziej zobowiązany wobec strony jeśli jest z nią w kancelarii jej prawnika czy nawet u niej w domu.

          Dodaj do tego nieustanne rwanie łączności, problemy z dźwiękiem i robi się parodia.

          Do tego jeszcze zeznania na piśmie (bo nie zawsze są zdalne rozprawy) I to jest po prostu parodia.
          A od lipca w cywilnych zdalne rozprawy są zasadą. Normalne-wyjątkiem
          I tak jeszcze przez rok od ustania stanu epidemii.
          • ludzikmichelin4245 Re: Dyktatura zegara i stara czasu 08.09.21, 23:39
            Ciekawe. Pokrywa się z inną, bliską mi dziedziną, w której duże znaczenie ma właśnie wyłapywanie niewerbalnych sygnałów - zdalna formuła utrudnia wychwycenie niuansów i zubaża proces obserwacji.

            A co do świadka, po którym widać, że kręci - czy wrażenie sędziego ma tu znaczenie, jeżeli świadek mimo wszystko formalnie zeznaje, że zaszło a, b i c?

            • daniela34 Re: Dyktatura zegara i stara czasu 09.09.21, 00:01
              Oczywiście, że tak. Jesli wyłapuje sygnały to przede wszystkim zadaje kolejne pytania (sąd, ale też druga strona). Zazwyczaj jednak świadek wtedy się na czymś wyłoż i normalnie sąd pisze potem w uzasadnieniu, że dal wiarę świadkowi Nowakowi a nie dał wiary Kowalskiemu, bo....
              Oczywiście teoretycznie super odporny psychicznie świadek będzie łgał i nie da się złapać, albo niedoświadczony sędzia nie wyłapie, ale generalnie jednak da się.
          • panna.nasturcja Re: Dyktatura zegara i stara czasu 08.09.21, 23:41
            daniela34 napisała:

            > I tak jeszcze przez rok od ustania stanu epidemii.

            A czemu tak?
            I czemu od lipca a nie od początku pandemii? (nie żebym Ci życzyła, ciekawość mnie wzięła).
            Teść był na sprawie spadkowej, była normalnie w sądzie, tylko nikt poza nim i adwokatem nie mógł wejść do budynku sądu.
            • daniela34 Re: Dyktatura zegara i stara czasu 09.09.21, 00:05

              > A czemu tak?

              A bo taka ustawę parlament przegłosował i Duda podpisał. Nie. Nie ma w tym logiki.

              > I czemu od lipca a nie od początku pandemii? (nie żebym Ci życzyła, ciekawość m
              > nie wzięła).
              Na początku, od marca do końca maja 2020 odbywały się tylko rozprawy pilne. Reszta spadała. Czasem stosowali prześlychanie na piśmie (parodia). Potem było mniej więcej normalnie, a potem się nagle okazało, że wymyślili sobie zdalnie. Patrz wyżej: nie ma w tym logiki.



              > Teść był na sprawie spadkowej, była normalnie w sądzie, tylko nikt poza nim i a
              > dwokatem nie mógł wejść do budynku sądu.

              Jeśli teraz, od czerwca, to może trafił na sąd, który postanowił się wyłamać (jest furtka, przewodniczący zawsze może zarządzić rozprawę w normalnym trybie).
              Mam badzieje, że zwłaszcza w sprawach rodzinnych regułą będą jednak normalne rozprawy. Tam to jest cholernie ważne.
                • daniela34 Re: Dyktatura zegara i stara czasu 09.09.21, 00:22
                  A to jak w połowie czerwca to się jeszcze nie załapał na nowelizację. W ostatnim poście że napisałam, noweluzacjaxweszla, tak jak pisałam wyżej, od lipca.
                  Cześć rozpraw cywilbych na szczęście mimo wszystko się odbywa. Ale zasadą mają być teraz rozprawy zdalne
                  • panna.nasturcja Re: Dyktatura zegara i stara czasu 09.09.21, 01:51
                    I tak sobie myślę... teść miał adwokata, ale gdyby nie miał to jak miałby sobie zorganizować te zdalną obecność?
                    Jak ma to zrobić ktoś, kto nie ma w domu sprzętu? Albo słabiej słyszy i przez komputer mu gorzej? Nie wyobrażam sobie tego.
                    • daniela34 Re: Dyktatura zegara i stara czasu 09.09.21, 07:36
                      Teoretycznie może napisać pismo do sądu, wtedy taki sprzęt jest organizowany w sądzie (tak, to absurd, podejrzewam, że po otrzymaniu takiego pisma po prostu sąd skieruje sprawę na normalną rozprawę, ale teoretycznie mają zorganizować komputer i miejsce w sądzie 😃)
    • runny.babbit Re: Dyktatura zegara i stara czasu 07.09.21, 10:20
      Czyli dla wygody dłuższego leżenia w łóżku, obniżamy jakość różnych usług. Zdalna edukacja, zdalne leczenie, zdalne sądownictwo, to jakaś parodia. Bardzo krótkowzroczne. Równie dobrze możemy sobie wprowadzić więcej dni wolnych od pracy, a co tam, fajnie wtedy jest. Życie to nie tylko praca, co nie?
      • 3-mamuska Re: Dyktatura zegara i stara czasu 08.09.21, 01:38
        runny.babbit napisał(a):

        > Czyli dla wygody dłuższego leżenia w łóżku, obniżamy jakość różnych usług. Zdal
        > na edukacja, zdalne leczenie, zdalne sądownictwo, to jakaś parodia. Bardzo krót
        > kowzroczne. Równie dobrze możemy sobie wprowadzić więcej dni wolnych od pracy,
        > a co tam, fajnie wtedy jest. Życie to nie tylko praca, co nie?


        Zdalne nauczanie nie.
        Ale zdalny lekarz? Pierwsza wizyta gdzie wmówisz co cię boli co cię strzyka i dostajesz skierowanie na wyniki/USG/prześwietlenie to po co? Potem może faktycznie lepiej widzieć się z lekarzem. Odmownie wyników plus badanie. Lekarza i tak często wysyła
        na badania zanim postawi diagnozę.
        Ja tak miałam ostatnio bolał mnie bark ,wypisał receptę odebrałam leki w aptece przez mnie wskazanej, i tak nic więcej by nie zrobił. Wzięłam leki ból wrócił po 2 tygodniach wiec już miałam wizytę i ciąg dalszy. Pierwsza „wizyta” z fizjo tez miałam przez telefon. Potem już normalnie.

        Sądownictwo w UK przed pandemia np. Rozwód papiery do domu podpisują oboje i masz rozwód bez biegania po sadach.
        Oczywiście inaczej ma się sprawa z dziećmi majątkiem i brak zgody, ale po 3 letniej separacji dostaniesz rozwód bez zgody, bo nikt nikogo na siłę nie trzyma , a jak masz dowody na zdradę, to bez separacji bez zgody dostaniesz.
        Siostra miała skomplikowany rozwód bo nie mogli faceta namierzyć a dostała rozwód i ani jednej wizyt w sądzie. I to lata temu. Fakt trochę to trwało bo musiała udokumentować separacje itp. On nie mógł potwierdzić jej słów wiec musieli odczekać.

        Wiele rzeczy da się załatać przez telefon formy które wysyłają do domu.
        Np. Rentę dla chorego dziecka diagnozę oficjalna dajesz od łąkę a cy tez zespołu diagnostycznego , listy od terapeutów ,wypisujesz formę dołączysz papiery I dostajesz bez chodzenia na komisje lekarskie. Żeby komuś udowodnić ze twoje dziecko choruje.

        Wiele rzeczy można załatwić przez
        Telefon maila pocztę. Tylko w ok nauczeni ze sieje trzeba wystać. Polacy musza starczeć pod ambasadą, gdzie wiecznie brakuje dostępnych wizyt, tu paszporty przez pocztę załatwisz.
        • 3-mamuska Re: Dyktatura zegara i stara czasu 08.09.21, 02:04
          taki-sobie-nick napisała:

          > zdalny laryngolog?
          >
          > zdalny okulista?
          >
          > zdalny stomatolog, hehe? on ci mówi, co rwać, a ty rwiesz tongue_out tongue_out
          >
          > zdalny ortopeda?



          Przeczytałaś cielaku? Ze pierwsza wizyta jest i tak tylko aby wypisać skierowania na potrzebne badania czy recepty na leki?
          Dopiero na podstawie badań lekarza może zobaczyć zadbać pacjenta ,porównać wyniki ze swoimi spostrzeżeniami. Widzieć moich wizyt w UK było właśnie bardzo nudnych i zupełnie niepotrzebnych, bo powiedzieć to ja mogę przez telefon a o skierowaniu tez mi może przekazać przez telefon.
          Wiadomo ze zęba nie wyleczy zdanie, ale wypisze antybiotyk i przeciwbólowe jeśli boli ząb co oznacza infekcje. Dopiero potem „robi” zęba na żywo jak już opanuje infekcje.

          Ortopeda chyba musi wysyłać na prześwietlenie czyż nie?
        • trut_u Re: Dyktatura zegara i stara czasu 08.09.21, 08:12
          Zależy... Ja chodzę na rehabilitację. Normalnie szlam do rodzinnego, mówiłam, że chcę skierowanie na to, co zwykle. Potem jechałam do specjalisty zapisać się i zawieźć skierowanie. Teraz to wszystko załatwiłam przez telefon i jestem zachwycona. Z dzieckiem u lekarza podobnie. Zadzwoniłam, że poproszę L4, bo kaszel, katar. I L4 leci do pracy. A na wizytę stacjinarną szlam dopiero, jeśli sprawa sie rozwijała i było potrzebne coś więcej niż Ibuprom. Także wszystko ma swoje zalety.
    • kanna Re: Dyktatura zegara i stara czasu 07.09.21, 10:27
      Niektórych prac nie da się wykonywać zdalnie.
      Dzieci potrzebują kontaktu z innymi dziećmi.

      Nauka zdalna to (najczęściej) fikcja, nawet jak jest dobrze prowadzona, to ilość rozpraszaczy i pokus uniemożliwia korzystanie.

      Ja wole pracować z ludźmi bezpośrednio, niż za pomocą teflonu/Internetu (choć część klientów wybiera tą drogę).
      Wolę tez rozdziać strefy zawodowe i prywatne. Choć mam sporo miejsca, duże dzieci itp., to w domu zawsze słyszę, co się dzieje (zwierzęta, domownicy, kurier itp.)

      W pracy te zakłócacze odpadają.
    • tilijka123 Re: Dyktatura zegara i stara czasu 07.09.21, 12:44
      Przychodzi mi do głowy wiele powodów:
      - człowiek jest istotą społeczną i potrzebuje kontaktu z innymi dla zdrowia psychicznego (oczywiście są wyjątki)
      - dzieci do prawidłowego rozwoju potrzebują bezpośredniego kontaktu z rówieśnikami.
      - nie każdy zawód da się wykonywać zdalnie
      - nie każde dziecko ma warunki do zdalnej nauki. Nie mówię tu tylko o braku sprzętu czy netu czy niewielkiej przestrzeni w małym mieszkaniu gdzie ciężko każdej osobie w rodzinie zapewnić kąt gdzie może zdalnie pracować/uczyć się ale też o kłótniach w rodzinie, pijanych rodzicach, przemocy. Wiele dzieci zostało uwiezionych w domach z przemocowymi rodzicami, wcześniej szkoła była miejscem gdzie mogły poczuć się bezpiecznie czy nawet zjeść jedyny pełnowartościowy posiłek. Rozmawiałam z nauczycielami, którzy w czasie pandemii miesiącami nie mieli kontaktu z niektórymi uczniami. Szkoła zapewniła tym dzieciom laptopy ale rodzice nie chcieli dać 20 na kartę do internetu.
    • minerallna Re: Dyktatura zegara i stara czasu 08.09.21, 02:13
      (...) Nikt już prawie nie chce zdalnej pracy (...)
      Jeżeli pracę od A do Z da się wykonać całkowicie zdalnie to też nie rozumiem chęci spotkań w pracy. Wszystko działa i idzie do przodu to po co mam widywać kogokolwiek?
      A jeśli wszyscy tak bardzo się lubią i brakuje im spotkań w realu to co stoi na przeszkodzie żeby sobie takie spotkanie zorganizować w wolnym czasie?
      • kanna Re: Dyktatura zegara i stara czasu 08.09.21, 07:50
        > Wszystko działa i idzie do przodu to po co mam widywać kogokolwiek?

        Bo grupa zawsze wygeneruje więcej pomysłów niż pojedyncza osoba smile
        Pry pracy mechanicznej , nie wiem, korekta, ludzie nie są potrzebni.

        Przy każdym zadaniu, gdzie do rozwiązania jest problem, potrzeba inicjatywy, kreatywności, burzy mózgów, spotkanie na żywo jest niezastąpione (przyspiesza proces)
        • minerallna Re: Dyktatura zegara i stara czasu 09.09.21, 00:57
          kanna napisała:

          > > Wszystko działa i idzie do przodu to po co mam widywać kogokolwiek?
          >
          > Bo grupa zawsze wygeneruje więcej pomysłów niż pojedyncza osoba smile
          > Pry pracy mechanicznej , nie wiem, korekta, ludzie nie są potrzebni.
          >
          > Przy każdym zadaniu, gdzie do rozwiązania jest problem, potrzeba inicjatywy, kr
          > eatywności, burzy mózgów, spotkanie na żywo jest niezastąpione (przyspiesza p
          > roces)
          >
          Nie piszę o pracy mechanicznej tylko tej wymagającej myślenia smile
          Burze mózgów są potrzebne tylko wtedy kiedy zespół pracowników jest mało pomysłowy. Takie pierdu pierdu spotkania. Niestety ale taka jest prawda.
          Wystarczy jedna osoba z pomysłem takim bardziej pod prąd ale dalej zgodnym z np danym projektem i już strach. I pytanie jak to zrobić? No normalnie. Tak jak człowiek zna swoje miasto to zna też skróty, uliczki. Jak ich nie zna to wymyśla niepotrzebne rzeczy i chodzi tu i tam zanim znajdzie właściwą ścieżkę.
        • katriel Re: Dyktatura zegara i stara czasu 09.09.21, 02:14
          > Bo grupa zawsze wygeneruje więcej pomysłów niż pojedyncza osoba

          Ale znacznie mniej - i gorszych - niż wiele pojedynczych osób.

          Sensem i zaletą burzy mózgu/ów (anglojęzyczny termin "brainstorm" jest lepszy, bo nie precyzuje, ile tych mózgów ma być) jest odroczenie oceny. Założenie, że zbieramy (zapamiętujemy, zapisujemy, nagrywamy) wszystkie pomysły, a selekcją zajmiemy się później. O to akurat znacznie łatwiej, kiedy nie trzeba tych pomysłów przedstawiać kolegom. Liczne badania i metaanalizy potwiedzają, że typowe grupowe burze mózgów są mniej skuteczne od pracy indywidualnej, zwłaszcza jeżeli indywidualni pracownicy próbując generować pomysły stosują technikę jednoosobowej burzy mózgów.
    • ludzikmichelin4245 Re: Dyktatura zegara i stara czasu 08.09.21, 08:14
      Ja swoją pracę zdalną wielbię miłością wielką (podobnie jak współpracownicy, którzy zadeklarowali, że nie chcą wracać do biura), ale to taki rodzaj pracy, który można wykonywać z domu bez szkody dla kogokolwiek. W moim przypadku korzyści finansowe są znaczące. Kontakty społeczne realizuję po pracy w ramach przeróżnych aktywności - oczywiście jeśli lockdown znów mnie ich pozbawi, to kiszka.

    • cegehana Re: Dyktatura zegara i stara czasu 08.09.21, 22:35
      Przede wszystkim dlatego że nie mają lepszej alternatywy. Jakby ktoś wynalazł zdalna edukację która jest skuteczna i stymuluje rozwój dziecka zamiast wpedzac je w stany depresyjne to pewnie nikt by dzieci nie dowozil dla samej idei. Dobrze to zresztą widać u dorosłych pracujących - lubią i godzą się na pracę zdalną gdy ma to dodatni wpływ na efektywność a irytują się gdy ją obniża.
    • arthwen Re: Dyktatura zegara i stara czasu 09.09.21, 01:20
      W mojej bańce jest odwrotnie wink Są ludzie, którzy otwartym tekstem mówią pracodawcy, że jeśli będa musieli wrócić do pracy stacjonarnej, to rzucają papierami wink A pracodawca grzecznie zapewnia, że możliwość pracy zdalnej będzie już na stałe wink Jasne, raz czy dwa w miesiącu się trzeba pojawić, ale jeśli robota jest wykonana, to nikt słowem nie piśnie.
    • mae224 Re: Dyktatura zegara i stara czasu 09.09.21, 07:53
      To bardzo proste: siedzenie w pracy 2 metry od monego łóżka zwyczajnie pozbawia mnie ruchu, po 1,5 roku mam złe wyniki krwi. Potrzebuję się przemieszczać... I nie, jak pracuję, nie mam niestety czasu na sport.
    • zuzanna_a Re: Dyktatura zegara i stara czasu 09.09.21, 08:17
      W moim miescie nie ma korkow i dojazd do szkoly zajmuje 7 minut, stamtad do mojej pracy 5.
      Ale nawet gdybym miala poswiecac na dojazd 45 minut - nie byloby problemu.
      Jak jade do pracy mam motywacje by wygladac jak czlowiek, skupiac sie na obowiazkach, lubie pogadac z ludzmi, posmiac sie, ustalac wszystkie sprawy na biezaco. Isc do zywego czlowieka, spytac czy robimy cos czy nie, uslyszec odpowiedz i isc ogarnac sprawe a nie wysylac maile czy dzwonic.
      W domu siedzialam calymi dniami w dresie, czulam sie wyizolowana i samotna, prace rozpraszalo to ze przeciez mozna w drodze z wc wlaczyc pralke.
      Nie wiem, ale dla mnie praca zdalna to koszmar. Ale moze dlatego ze mam fajnych ludzi w pracy, lubie kontakt z czlowiekiem, do tego biuro ma
      Wielkie patio gdzie mozna na przerwie usiasc z kawą i poplotkowac. Lubie tam byc, lubie tez wrocic, otworzyc dom i tam odpoczywac nie myslac o pracy. Rozdzielenie tych dwoch przestrzeni mi pasuje.
      • mja-15 Re: Dyktatura zegara i stara czasu 09.09.21, 09:14
        Zgadzam się z Tobą w pełni i też mam takie odczucia.
        Na HO jestem od 12 marca 2020 r. z małą przerwą po wakacjach w zeszłym roku i rozpoczęciu nauki zdalnej młodego. Może wrócimy na 1-2 dni w tygodniu do biur, ale i co do tego nie ma pewności.
    • princesswhitewolf Re: Dyktatura zegara i stara czasu 09.09.21, 10:22
      >Nikt już prawie nie chce zdalnej pracy czy nauczania, ludzie wolą poświęcać czas na dojazdy.


      na bank albo nie masz dzieci albo nie pracujesz albo jestes facetem i zona wszystko robi za ciebie.


      Praca z domu ok, ale jesli masz male dziecko to co chwile latasz by w czyms pomoc podczas edukacji zdalnej. A to sie rozlaczylo, a to cos tu, a to tam. Wspominam edukacje zdalna jako wykanczajaca. Zwlaszcza ze tylko polska szkola robila real time edukacje na Zoom. Angielska szkola wysylala video nagrane i radz sobie/
      Poza tym dzieci traca na braku kontaktu z rowiesnikami. Szkola to tylko nie nauka ale i przygotowanie do zycia spolecznego przez wspolprace dzieci.
    • atoness Re: Dyktatura zegara i stara czasu 09.09.21, 12:01
      Ja jestem szczęśliwa, że mogę pracować zdalnie. Ale pracowałam tak wiele lat, to jest po prostu coś dla mnie. Po południu i wieczorami miałam w domu stada dzieci i czasem dorosłych, potrzeby towarzyskie mogłam zaspokoić. Potem przyzwyczaiłam się do pracy w biurze, a potem nagle znów do zdalnej. Widzę wiele zalet: wracałam o 18.00 i brałam się za obiad, pranie, sprzątanie i całą resztę, teraz robię to w przelocie, kiedy wstaję, żeby rozprostować plecy. Ze współpracownikami rozmawiam prawie codziennie, w biurze jestem raz w tygodniu i robię tam tylko to, czego w domu nie mogę. Wstaję dużo później, ale to również dlatego, że dziecko mi się zestarzało. Mniej się ruszam, to na pewno, odpadły dojazdy na rowerze. Ale zyskuję tyle czasu, że mogłabym się ruszać więcej niż kiedyś. Więc na przykład chodzę na dłuższe spacery z psem.
      Pytanie jest chyba jednak inne - po co ludzie to sobie robią. No więc chyba sami sobie robilibyśmy to, co byśmy chcieli, to raczej pracodawcy w tym przypadku robią nam to czy tamto.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka