Dodaj do ulubionych

gołąbek w pokoju

08.09.21, 09:55
słuchajcie, taka sprawa.

wczoraj znaleźliśmy leżącego na drodze gołębia, najwyraźniej potrąconego przez samochód.
ale żywego.
właściwie, to synek go znalazł i postanowił, że się nim zaopiekuje.

A TERAZ SZCZEGÓŁY NIE DLA (bardzo) WRAŻLIWYCH!!!

gołąbek ma coś bardzo nie tak z szyją (nie może wyprostować głowy, którą ma przekręconą na grzbiet), i jedną nogę paskudnie naderwaną pod samym brzuszkiem.
byłam pewna, że zaraz opuści ten padół, powiedziałam młodemu, że możemy położyć go w pudełku, w zacisznym miejscu, żeby spokojnie przeniósł się do wieczności. tak też zrobiliśmy. przyniosłam wodę, żeby chociaż dzióbek mu zwilżyć, choć wydawało mi się to beznadziejne.

a on zaczął normalnie pić! i w dodatku wcale nie zdechł, tylko uparcie żyje. zjadł nawet trochę miękkiego twarożku.
no i co robić?

synek baaardzo chce się nim opiekować, a gołąbek, no cóż, zachowuje się wypisz wymaluj jak moja babcia po udarze.
mocno macha skrzydłami (babcia miała niezłą siłę w rękach...), ale głowa zupełnie nie ta. jakoś dziwnie nią kręci, ale nie może trzymać normalnie.
no i ta biedna noga... ptaszysko musi cholernie cierpieć. matka natura wysłałaby już po niego jastrzębia, albo jakieś wrony, a my przedłużamy jego agonię.

nie wiem, co robić. chyba powinnam zwierzaka dobić. ale jakoś nie mogę. poza tym, co powiem synkowi?
Obserwuj wątek
    • mashcaron Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 10:05
      Jezu, co za miłosierdzie.. wsadźmy gołębia do pudełka, niech sobie w spokoju zdechnie.. a ten poczwar nawet zdechnąć nie chcę tylko zaczął żreć! No kto to widział!
      Weź zawieź go do pierwszego lepszego weta, niech mu ktoś ulży w cierpieniu. Dziecku powiedz że pan doktor się ptaszkiem zajmie i tyle, nie musisz wchodzić w szczegóły.
      • sandy_cheeks Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 10:11
        To takie chrzescijanskie, no przeciez cierpienie uszlachetnia. Zwierze bedzie cierpialo przez najblizsze dni, a ona i jej dziubdzius poczuja sie dumni i spelnieni, ze wydluzyli agonie i mieli okazje do milosiedzia. Masakra 🤬
        • stephanie.plum Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 10:22
          ej no, co tak ostro.

          niejednego ptaka udało mi się wykarmić i zdrowego wypuścić.
          z tym gołębiem wiem, że nie ma szans, wiem, że cierpi i że to bez sensu, przecież chyba piszę tak od początku, no nie?
          • mashcaron Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 10:26
            No to skoro wiesz, to jakiej rady oczekujesz? Widząc stan ptaka powinnaś sama wpaść na to, że przydałoby się iść z nim do weta zamiast go trzymać w kartonie i patrzeć jak cierpi.
          • wredna_dziewucha_ze_wsi Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 16:20
            stephanie.plum napisała:

            > ej no, co tak ostro.
            >
            > niejednego ptaka udało mi się wykarmić i zdrowego wypuścić.
            > z tym gołębiem wiem, że nie ma szans, wiem, że cierpi i że to bez sensu, przeci
            > eż chyba piszę tak od początku, no nie?
            >
            >

            No to do kurw... nędzy zawieź go do weterynarza. Masz daleko i nie masz jak go zawieź? Daj namiary, przyjadę i ci go zabiorę do tego weta, albo przeleję hajs na transport. Nie uważasz, że skoro przeszkodziłaś "matce naturze" bo dziecko (!!!!!!) chciało to należy wziąć za to odpowiedzialność?
            Jaką trzeba być nieempatyczną kretynką, żeby tak postąpić?
            Wiesz czego teraz uczysz syna? Że zwierzęta to zabawki, którymi można się bawić w zależności od humoru człowieka.
            Kur.... ręce mi opadły, nie spodziewałam się, że ktoś może się tak zachować.
        • lauren6 Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 10:47
          Autorka chciała wmówić swojemu synowi (nie wiemy czy w końcuto zrobiła), że ma syndrom ocaleńca. Chłopiec jest adoptowany. Stephanie jest święcie przekonana, że bio matka z pewnością chciała poddać się aborcji i tylko dobre polskie prawo antyaborcyjne ją przed tym uchroniło. Postanowiła tymi przemyśleniami podzielić się z dzieckiem, o czym pisała na forum.
          Tyle jeśli chodzi o autorkę wątku, jej empatię i chrześcijańskie miłosierdzie.
          • stephanie.plum Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 11:04
            hm,
            założyłam wątek o rannym gołębiu, którego znalazło moje dziecko.

            jeśli ktoś uznał to za okazję, by przypierdalać się do mojego życia i światopoglądu, to oczywiście ma taką możliwość.
            dawaj, Lauren!

            ten fragment o tym, jak chcę wmówić synkowi syndrom ma nielichy potencjał.
            • lauren6 Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 11:47
              Twój światopogląd jest kluczowy w tym miejscu. Nakreślam tło wątku, żeby rozmówcy zrozumieli, dlaczego jak normalny człowiek nie pojechałaś z ptakiem do weta, tylko narażasz dziecko na bycie świadkiem śmierci w męczarniach tego gołębia.
              • kobietazpolnocy Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 13:08
                Ty się dobrze czujesz?
                Autorka tłumaczyła, że nie ma jak dojechać do weta. Wolała zabrać gołębia do pudełka niż go zostawić przy drodze. To co robisz to są już najwyższe stopnie nadinterpretacji i złośliwości zarazem.

          • homohominilupus Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 11:15
            lauren6 napisała:

            > Autorka chciała wmówić swojemu synowi (nie wiemy czy w końcuto zrobiła), że ma
            > syndrom ocaleńca. Chłopiec jest adoptowany. Stephanie jest święcie przekonana,
            > że bio matka z pewnością chciała poddać się aborcji i tylko dobre polskie prawo
            > antyaborcyjne ją przed tym uchroniło. Postanowiła tymi przemyśleniami podzieli
            > ć się z dzieckiem, o czym pisała na forum.
            > Tyle jeśli chodzi o autorkę wątku, jej empatię i chrześcijańskie miłosierdzie.



            Uuuuu no to pojechałaś
          • stephanie.plum Re: gołąbek w pokoju 09.09.21, 12:39
            jeszcze jedno:
            dyskusja na tym poziomie lekko mnie przerasta, ale wiem, że jedną rzecz muszę sprostować.

            nigdy nie twierdziłam, że biolo mama młodego chciała usunąć ciążę. gdyby chciała, zrobiłaby to.
            wiem, że postanowiła go urodzić, prawo nie miało tu nic do rzeczy. o mnie możesz pisać co ci się podoba, bo owszem, jestem przeciw aborcji. ale od tamtej pani się łaskawie odczep. dość jej było ciężko.

            dziwią mnie te wtręty w wątku o gołębiu, ale jak już pisałam - be my guest.
            • 35wcieniu Re: gołąbek w pokoju 09.09.21, 13:07
              Nie chciała usunąć ale dziecko będziesz zadręczać tym że jest ocaleńcem. Lol.
              Wątek "co dzieci wiedzą o aborcji":
              mój synek jeszcze nic nie wie.
              i nie mam pojęcia, jak to zrobię, żeby mu to kiedyś wytłumaczyć, bo dowie się, że jest ocaleńcem, a to niełatwe psychicznie
              .
              • stephanie.plum Re: gołąbek w pokoju 09.09.21, 16:19
                zacytowane dokładnie. aż się wzruszyłam, że ktoś zapamiętał. tyle, że bez zrozumienia.

                nie napisałam, że powiem mu: "jesteś ocaleńcem". ale on nie jest głupi. będzie doskonale wiedział, że w życiu jego rodzicielki pojawił się w charakterze kłopotu, którego wiele kobiet na jej miejscu się pozbywa, a jeszcze więcej domaga się prawa do tego, by podobne mu kłopoty likwidować.
                nie musi być prolajferem, ani słuchać mojej nawijki, żeby wiedzieć, że miał szczęście, że w ogóle się urodził. każdy przeciętnie inteligentny osobnik by to zrozumiał sam z siebie. tylko to miałam na myśli.
                • 35wcieniu Re: gołąbek w pokoju 09.09.21, 18:27
                  zacytowane dokładnie. aż się wzruszyłam, że ktoś zapamiętał. tyle, że bez zrozumienia.

                  Ju noł, są takie super opcje, nazywaja się kopiowanie i wklejanie.
                  Co do reszty wywodu-patrzac w ten sposób jakieś 90% ludzkości jest ocalencami.
          • sol_13 Re: gołąbek w pokoju 09.09.21, 23:29
            lauren6 napisała:

            Chłopiec jest adoptowany. Stephanie jest święcie przekonana,
            > że bio matka z pewnością chciała poddać się aborcji i tylko dobre polskie prawo
            > antyaborcyjne ją przed tym uchroniło. Postanowiła tymi przemyśleniami podzieli
            > ć się z dzieckiem, o czym pisała na forum.

            Pamiętam wątek Hrabiny o ptaku na parapecie i wchodząc tu spodziewałam się czegoś podobnego, ale że aż tak...to jednak tylko na ematce🤣🤣
        • hanusinamama Re: gołąbek w pokoju 09.09.21, 14:17
          Nie tak ostro...po pierwsze nie kazdy wet przyjmie gołębia (wiem sama z gołebiami czasai jezdzę). Czasami ptak nie ejst ranny na tyle, ze potrzebuje leczenia. Wiele razy miałam szpaka czy kosa, ktory potrzebował spokoju, wody i jedzenia. Po tygodniu dochodził do siebie.
          Tu sa rany, wet potrzebny..ale wyzwiska juz nie
      • stephanie.plum Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 10:26
        weź nie oskarżaj mnie o miłosierdzie!!!
        kazałabyś dziecku zostawić na szosie żywe zwierzę?

        weterynarz - to pierwsze, o czym pomyślałam. ale do jutra wieczór jestem bez samochodu, a najbliższy wet pięć wsi dalej.
        młody spokojnie udźwignie świadomość, że jak nie można wyleczyć, to można ulżyć, kończąc życie zwierzaka. tyle, że nie dotarło jeszcze do niego, iż to jedyne wyjście.
          • stephanie.plum Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 12:36
            przyniósł ptaka na rękach, miał łzy w oczach, pytał, czy możemy się nim zaopiekować...

            nie prosta sprawa, wbrew pozorom. zresztą, gdybym załatwiła wszystko celująco, nie zakładałabym o tym wątku.
            • nenia1 Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 13:20
              stephanie.plum napisała:

              > przyniósł ptaka na rękach, miał łzy w oczach, pytał, czy możemy się nim zaopiek
              > ować...
              >
              > nie prosta sprawa, wbrew pozorom. zresztą, gdybym załatwiła wszystko celująco,
              > nie zakładałabym o tym wątku.
              >
              nie jest, ale dzieci wbrew pozorom potrafią sporo zrozumieć i nie można mieć podejścia
              że przed wszystkim damy radę je ochronić. Te wrażliwe też sobie radzą, po prostu pojawi się smutek,
              ale smutek jest naturalny, świadczy o tym, że masz wrażliwe, czułe dziecko, potem smutek mija, trzeba pozwolić go przeżyć, wiem to bo mam taką córkę, też nie zawsze udało nam się uratować znalezione zwierzęta,
              ja akurat wzywam służby, albo zawożę do pogotowia dla dzikich zwierząt (mamy dość blisko) i czasem
              okazywało się, że jednak zwierzę nie przeżyło.
              Dlatego można powiedzieć, że trzeba próbować pomóc, ale nie zawsze się to udaje. Niemniej sama próba też
              jest ważna.
                • wredna_dziewucha_ze_wsi Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 16:28
                  stephanie.plum napisała:

                  > "Dlatego można powiedzieć, że trzeba próbować pomóc, ale nie zawsze się to udaj
                  > e. Niemniej sama próba też
                  > jest ważna"
                  > dzięki, powiedziałam właśnie to
                  >

                  Pomóc. Włożenie do kartonu i czekanie na śmierć ptaka nie jest pomocą, czaisz?
                  Gdybyś znalazła na ulicy potrąconego kota lub psa to tak samo byś postąpiła?
                    • nenia1 Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 16:32
                      wredna_dziewucha_ze_wsi napisał(a):

                      > A to co zrobiłaś to zwykłe bestialstwo i dręczenie zwierząt dla zabawy w miłosi
                      > erdzie.


                      no już, już, piszesz 3 posta pod rząd a nawet ci się nie chciało doczytać że już była u weterynarza...
                      • wredna_dziewucha_ze_wsi Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 16:39
                        nenia1 napisała:

                        > wredna_dziewucha_ze_wsi napisał(a):
                        >
                        > > A to co zrobiłaś to zwykłe bestialstwo i dręczenie zwierząt dla zabawy w
                        > miłosi
                        > > erdzie.
                        >
                        >
                        > no już, już, piszesz 3 posta pod rząd a nawet ci się nie chciało doczytać że ju
                        > ż była u weterynarza...

                        Wybacz, nie siedzę na forum non stop, napisałam te 3 posty po przeczytaniu startera, bo zalała mnie krew.
                        Mam nadzieję, że autorka przemyśli to co zrobiła.
                        • nenia1 Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 16:43
                          wredna_dziewucha_ze_wsi napisał(a):

                          > Wybacz, nie siedzę na forum non stop, napisałam te 3 posty po przeczytaniu star
                          > tera, bo zalała mnie krew.
                          >
                          nie musisz siedzieć non stop, ale jak masz czas napisać 3 posty pod rząd to chyba masz też czas przeczytać wątek, w którym się wypowiadasz.
              • mashcaron Re: gołąbek w pokoju 09.09.21, 15:57
                Tak obok tematu.
                Przypomniało mi się jak sąsiadka z pl znalazła na balkonie młodą jaskółkę która przywaliła w szybę i była otumaniona. Sąsiadka wsadziła ptaka do pudełka i poszła do pracy. Jak wróciła, zastała wszystkie ściany w krwawych plamach i martwą jaskółkę na środku salonu.. wyglądało to jakby się ocknęła i dostała szału, latała i waliła w ściany aż padła 😱☹️
    • bo1 Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 11:50
      Podstawowa sprawa to wizyta u weterynarza. Uwaga, w moim mieście weterynarz nie chciał obejrzeć gołębia miejskiego. Mam nadzieję, że ten Twój Cię przyjmie. Jeśli działa u Was Eko patrol (Straż Miejska), to można tam zgłosić, a oni ptaka zabiorą. Wątpię jednak, czy będą go leczyć.
    • fornita111 Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 12:46
      I to zwierze sie od wczoraj meczy. Kurwa co za watek. Jakies pierdoly typu odniesienie do babci po udarze i przenoszeniu sie do wiecznosci. Jestes sadystka i jeszcze sie tym chwalisz na forum, no po prostu git. Kurwa nie moge, naprawde brak slow, to jest czujaca istota. Nienawidze ludzi, ktorzy mecza zwierzeta.
      • stephanie.plum Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 13:07
        kochana, jak cię lubię, tak się wytłumaczę.
        ptak znaleziony wczoraj wieczorem; byłam pewna, że nie przeżyje nocy.

        kiedy okazało się, że przeżył, i w dodatku chce jeść, obejrzałam go dokładnie i zrozumiałam, że jest bardzo źle.

        nigdy nie męczyłam żadnych zwierząt i nie zamierzam tego robić. twój wkurw rozumiem, jest onjak najbardziej uzasadniony, ale już zbędny.
        :~(

        jeśli jednak masz wiele energii, to zapraszam do mnie w teren.

        wójt planuje tu inwestycje na terenie lasu i mokradeł, które wykończą miliony zwierząt. fajnie, gdybyś dołączyła do protestów, bo to są, kurwa, czujące istoty...
    • thea19 Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 12:51
      jak nie lubię gołębi, tak bardziej nie lubię pastwienia się pod pozorem wielkiej litości i współczucia nad cierpiącym zwierzęciem. Skoro jest potrącone, noga wyrwana, szyja krzywa, to albo zwierzę dobijasz szybkim ruchem albo idziesz do weterynarza.
      • kobietazpolnocy Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 13:13
        Aleście na nią naskoczyły, ale innej rady niż wet (do którego nie miała jak dojechać) nie potraficie dać.

        Żadna z was nie chce podpowiedzieć autorce jak najmiłosierniej uśmiercić tego ptaka, skoro dostępu do weta nie ma? Przecież ona o ukróceniu jego męczarni pisze już w wyjściowym poście..
        To co robicie to typowe rady mieszczuchów o pikających serduszkach: pełne wspaniałych rad, ale takich bez brudzenia własnych rączek.

        Autorko, też nie wiem, czy byłabym w stanie uśmiercić tego ptaka. Rozum mówi jedno, ale jak się do tego zabrać, nie wiem (nigdy ptactwa nie uśmiercałam..). Skoro do weta nie możesz dojechać, może postaraj się wyguglować jakieś dobre rady albo poprosić męża/sąsiada o pomoc.

        • mashcaron Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 13:17
          No i napisała też, że nie da rady ptaka uśmiercić własnoręcznie .. to jestem w stanie zrozumieć Ale trzymania umierającego ptaka w pudełku, zamiast poprosić kogoś o pomoc skoro sama nie ma możliwości mu pomóc już nie rozumiem 🤷
            • mashcaron Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 13:31
              Ale nie wyzionął. Widząc rano żywego ptaka zamiast szukać kogoś kto by ptaka zawiózł do weta opisuje sprawę tutaj z dopiskiem "poczytam wieczorem", czyli miała zamiar go tak trzymać przynajmniej do wieczora, jeśli nie do jutra ( o ile by przeżył). A i tak największym problem jest nie to, że ptak z przetrąconym karkiem i naderwaną mogą cierpi w pudle, tylko co powiedzieć dziubdziusiowi, żeby się nie smucił.. no sorry, ale jakoś mi ciężko mieć w tym momencie ciepłe myśli .
              • nenia1 Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 13:42
                mashcaron napisała:

                > Ale nie wyzionął. Widząc rano żywego ptaka zamiast szukać kogoś kto by ptaka za
                > wiózł do weta opisuje sprawę tutaj z dopiskiem "poczytam wieczorem", czyli miał
                > a zamiar go tak trzymać przynajmniej do wieczora, jeśli nie do jutra ( o ile by
                > przeżył). A i tak największym problem jest nie to, że ptak z przetrąconym kark
                > iem i naderwaną mogą cierpi w pudle, tylko co powiedzieć dziubdziusiowi, żeby
                > się nie smucił.. no sorry, ale jakoś mi ciężko mieć w tym momencie ciepłe myśli
                > .
                No tu trzeba się zgodzić, bo jednak czas płynie, a zwierzę cierpi i to powinno
                być priorytetem zamiast zastanawia się jak dziecko zniesie jak w końcu ptak umrze.
                • stephanie.plum Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 15:40
                  hej, ale to nie tak, że ja siedziałam nad biedaczyskiem, stukałam palcem o palec i zamiast nieść ulgę w cierpieniu, dywagowałam na forum.

                  poza opieką nad gołębiem, muszę czasem wyjść, coś załatwić, popracować, wiecie...

                  zaczęłam o tym pisać z nerwów, bo w tamtej chwili nic nie mogłam zrobić, nawet sprawdzić, czy jeszcze żyje...
                  ech.
    • mamtrzykotyidwa Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 15:29
      I ty tak ochoczo pozwoliłaś synkowi tego gołębia wziąć w łapki i do domu przynieść?
      Nie boisz się, że ci się obrzeżki, wszoły, albo co innego po domu rozlezie i gryźć będzie, i chorób roznoszonych przez gołębie też się nie boisz? A może po prostu nie wiesz o tym, że trzymanie dzikiego gołębia w domu, może się źle skończyć?
    • stephanie.plum Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 15:47
      mam nadzieję, że wszyscy już powiedzieli to, co musieli powiedzieć.

      byłam u weta.
      eutanazji odmówił - "ptakami się nie zajmuje".

      nogę wszakże opatrzył fachowo. oraz powiedział, że ptak ma wirusową chorobę zwaną (potocznie zapewne) kręćkiem.
      stąd ta dziwnie skręcona głowa, przy braku ran czy obrażeń. niestety, choroba jest nieuleczalna.

      przepraszam wszystkich, których zbulwersował mój wątek.
      • fornita111 Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 16:11
        W glowie mi sie nie miesci, ze wet tego golebia opatrzyl i oddal, zamiast uspic, bo czytam, ze ta choroba jest bolesna i najczesciej smiertelna. Moze caly twoj watek to trolling, mam taka nadzieje... Po prostu to wszystko to jakas granda nie do pojecia sad
        • arwena_11 Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 16:31
          Mam dziwne wrażenie, że to często można spotkać. Kiedyś zaniosłam do weta kawkę, w którą wjechał rowerzysta i potrącił. Nie wiem dlaczego nie odfrunęła. Byłam u dwóch wetów w pobliżu - odmówili nie tylko leczenia ale i badania. Dopiero na SGGW się zajęli ptakiem. Nie wiem z jakim skutkiem - powiedzieli, żeby im zostawić, a oni się zajmą.
        • hanusinamama Re: gołąbek w pokoju 09.09.21, 14:22
          A ja wierzę. Kilka razy mnie z gołębiem czy szpakiem odesłano wręcz (my sie tu takimi zwierzetami nie zajmujemy). Płacic normalnie za leczenie chciałam.
          Raz wet chciał usypiać mimo, ze szpak miał tylko zranione skrzydło...drugi opatrzył dał jakis lek i ptak po 2 tygodniach wócił na wolność.
        • boogiecat Re: gołąbek w pokoju 09.09.21, 16:09
          co ty, przeroznie bywa

          u mnie na wsi zaledwie jakies 20 lat temu weterynarz chcial usypiac mlodziutkiego kota ze zwichnietym po upadku biodrem (wlasciciel kota nie dal uspic, bezproblemowo wyleczyl po innej konsultacji)
          • hanusinamama Re: gołąbek w pokoju 09.09.21, 16:13
            MOj tesc znalazł chorego kota. Tzn pturbowanego jak sie okazało i z chorym gardłem. Dzwoni do weta a ten...Panie mało m Pan kotów na wsi, utopić albo zakopać i zdrowego sobie poszukać...Tesc akurat czekał na duzego odbioce kapusty, zadzwonił do nas. Zabrałam kota do Łodzi (na leczenie) i żył z nami jeszcze 11 lat (juz został).
        • jowita771 Re: gołąbek w pokoju 09.09.21, 18:21
          Weterynarz dupek, co by mu szkodziło uśpić? Kiedyś zaniosłam gołębia do pierwszego z brzegu weta, to uśpił i nawet pieniędzy nie chciał, bo powiedział, że to przecież nie moje zwierzę.
          • sniyg Re: gołąbek w pokoju 09.09.21, 19:59
            jowita771 napisał:

            > Weterynarz dupek, co by mu szkodziło uśpić? Kiedyś zaniosłam gołębia do pierwsz
            > ego z brzegu weta, to uśpił i nawet pieniędzy nie chciał, bo powiedział, że to
            > przecież nie moje zwierzę.
            >
            Jego też nie.
            • livia.kalina Re: gołąbek w pokoju 09.09.21, 20:40
              Gołąb jest niczyj, a jednak ktoś zadaje sobie trud, podnosi go, zabiera do lekarza, więc ktoś inny, kto ma wiedzę i umiejętności, podejmuje decyzję o ewentualnej eutanazji i humanitarnie to,przeprowadza. Nie z chęci zysku ale z czystej sympatii do zwirząt, i dobrego charakteru.
              • sniyg Re: gołąbek w pokoju 09.09.21, 21:02
                livia.kalina napisała:

                > Gołąb jest niczyj, a jednak ktoś zadaje sobie trud, podnosi go, zabiera do leka
                > rza, więc ktoś inny, kto ma wiedzę i umiejętności, podejmuje decyzję o ewentual
                > nej eutanazji i humanitarnie to,przeprowadza. Nie z chęci zysku ale z czystej s
                > ympatii do zwirząt, i dobrego charakteru.
                >
                No tak, bo jakby skasował za usługę to już ma zły charakter i brak mu sympatii dla zwierząt. Ciekawe, bo całkiem sporo ludzi tak właśnie widzi "dobrego" weterynarza. Oni znajdą chore zwierzę i w dobroci serca pójdą do weterynarza a gdy ten za darmo opatrzy albo uśpi, to o jaki dobry, jak lubi zwierzęta...to może niech piekarze zaczną rozdawać chleb za darmo głodnym a jak kogoś nie stać na ciuchy krawiec niech szyje za darmo. Albo same zrezygnujecie z wypłaty na rzecz pracy za darmo.
                Tacy dobrzy, empatyczne... Wstyd by mi było przynieść chore/ranne zwierzę do weterynarza i zgodzić się by ten pracował za darmo. Albo pisać potem "o jaki dobry" bo za darmo. I tak mu codziennie ludzie zwierzęta podrzucają a ten jak jest dobry to pieniędzy nie weźmie.
                • livia.kalina Re: gołąbek w pokoju 09.09.21, 21:05
                  Przecież nikt na weterynarza nie wymusza darmowych usług. Wszyscy tu piszą, że są gotowi zapłacić. Weterynarz sam z sobie oferuje usługę za darmo, czyli podzielenie kosztów (w szerszym tego słowa znaczeniu) na więcej osób. To zupełnie normalny odruch u osób, które lubią zwierzęta. A weterynarz chyba powinien taka osobą być.
                  • sniyg Re: gołąbek w pokoju 09.09.21, 21:10
                    livia.kalina napisała:

                    > Przecież nikt na weterynarza nie wymusza darmowych usług. Wszyscy tu piszą, że
                    > są gotowi zapłacić. Weterynarz sam z sobie oferuje usługę za darmo, czyli podzi
                    > elenie kosztów (w szerszym tego słowa znaczeniu) na więcej osób. To zupełnie no
                    > rmalny odruch u osób, które lubią zwierzęta. A weterynarz chyba powinien taka o
                    > sobą być.
                    >
                    Wymusza właśnie takimi sformułowaniami. Jak lubi zwierzęta to będzie ratował za darmo. Sama tak piszesz i takie są oczekiwania. Owszem, ludzie zapłacą a potem obrobią dupę. Znam trochę to środowisko i niestety ale tak to wygląda. Tu też zachwyt weterynarzem bo za darmo ptaka uśpił. Za kasę już nie takie fajne.
                    • livia.kalina Re: gołąbek w pokoju 09.09.21, 21:15
                      „ Znam trochę to środowisko i niestety ale tak to wygląda. ” To taki dowód raczej anegdotyczny, ja np znam innych. Ale owszem, chętniej zabiorę swoje zwierzaki do weterynarza, który zwierzęta lubi i jest na ich cierpienie wrażliwy, bo wyobrażam sobie, że taki lepiej, delikatniej i staranniej zajmie się moimi pupilami. Dokładnie tak jak wolę zabrać moje dzieci do dentysty i pediatry, który widać, ze lubi dzieci.
            • jowita771 Re: gołąbek w pokoju 10.09.21, 08:14
              sniyg napisał:

              > jowita771 napisał:
              >
              > > Weterynarz dupek, co by mu szkodziło uśpić? Kiedyś zaniosłam gołębia do p
              > ierwsz
              > > ego z brzegu weta, to uśpił i nawet pieniędzy nie chciał, bo powiedział,
              > że to
              > > przecież nie moje zwierzę.
              > >
              > Jego też nie.


              Ale ja chciałam zapłacić. To on odmówił wzięcia pieniędzy.
      • cosmetic.wipes Re: gołąbek w pokoju 08.09.21, 16:24
        powiedział, że ptak ma wirusową chorobę zwaną (potocznie zapewne) kręćkiem.

        Paramyksowiroza jest choroba zwalczana z urzędu, więc żaden szanujący się lekarz by takiego ptaka nie ratował. Jest bardzo zakaźna i niemal w 100 procentach śmiertelna.