Dodaj do ulubionych

Z okazji nowego przekładu...

08.09.21, 10:44
wyborcza.pl/7,75410,27543111,nowy-przeklad-ulissesa.html
...wyznajcie szczerze smile Przeczytałyście "Ulissesa" w całości? Ja podeszłam z zapałem i bez uprzedzeń - miałam szesnaście lat i okropnie kochałam się w chłopaku, który przeczytał całość i chętnie o tym dyskutował. Wytrwałam przez góra 10% całości i padłam. Co gorsza - niewiele pamiętam. Dotąd mi to ciąży wink Przy okazji - nie znałam nikogo poza nim, kto by przeczytał całość. Albo chociaż twierdził, że przeczytał wink
Młodość to straszna przypadłość wink
Obserwuj wątek
      • annaboleyn Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 10:48
        daniela34 napisała:

        > Nie. Nie czytałam.
        > Swoją drogą kto zna Davida Lodge'a i jego grę w "Upokorzenie"? No to ja jak jed
        > en z bohaterów jego książek, mogłabym wygrać "Ulissesem" każdą partie tej gry :
        > -)

        Nie znam, ale chyba zrozumiałam! big_grin
        No dobra, nie czytałaś - ale nawet nie próbowałaś? Nic, a nic? To ja to szanuję, serio, powody, dla których spróbowałam były, eee, uwłaczające big_grin
        • daniela34 Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 10:52
          To swoją drogą polecam bardzo sympatyczną lekturę: angielskie środowisko akademickie, co prawda kilkadziesiąt lat temu, ale obserwacje, powiedziałabym, nadal aktualne i w Polsce. A przynajmniej były aktualne dla mnie, kiedy w tym środowisku byłam.

          Nie czytałam nic a nic smile do pewnego momentu- bo nigdy nie było czasu, zawsze była jakaś pilniejsza lektura, ale cały czas z myślą, że przecież Każdy Wykształcony Człowiek Powinien Przeczytać Joyce'a, od pewnego momentu- nie, bo nie smile smile smile, Ja potrafię być zaskakująco uparta w "nie, bo nie". Jak oślica.
          • annaboleyn Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 10:55
            daniela34 napisała:

            > To swoją drogą polecam bardzo sympatyczną lekturę: angielskie środowisko akadem
            > ickie, co prawda kilkadziesiąt lat temu, ale obserwacje, powiedziałabym, nadal
            > aktualne i w Polsce. A przynajmniej były aktualne dla mnie, kiedy w tym środowi
            > sku byłam.

            Brzmi smacznie, idę szukać smile
            >
            > Nie czytałam nic a nic smile do pewnego momentu- bo nigdy nie było czasu, zawsze
            > była jakaś pilniejsza lektura, ale cały czas z myślą, że przecież Każdy Wykszta
            > łcony Człowiek Powinien Przeczytać Joyce'a, od pewnego momentu- nie, bo nie smile
            > smile smile, Ja potrafię być zaskakująco uparta w "nie, bo nie". Jak oślica.

            To ja trochę byłam ofiarą takiego myslenia. Plus wielka miłość, oczywiście smile Ale za to wiersze Joyce'a podobały mi się szalenie i bez rekomendacji smile
          • magdallenac Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 13:17
            Ale mi przypomniałaś! David Lodge- Zamiana, Mały światek, Terapia, British Museum...Przecież to był mój ulubiony autor jakieś 25 lat temu, kompletnie o nim zapomniałam i nie wiem czemu wyparłam z pamięci. Przeczytam jeszcze raz wszystko i zobaczę, czy zauroczenie trwa. Ulissesa nie czytałam i śmiało się do tego przyznałam w początkach mojej kariery na ematce. Pamiętam, że mi się za to oberwało😂
          • kurt.wallander Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 14:21
            daniela34 napisała:

            > To swoją drogą polecam bardzo sympatyczną lekturę: angielskie środowisko akadem
            > ickie, co prawda kilkadziesiąt lat temu, ale obserwacje, powiedziałabym, nadal
            > aktualne i w Polsce. A przynajmniej były aktualne dla mnie, kiedy w tym środowi
            > sku byłam.
            >

            O tak! Potwierdzam, Lodge jest bardzo zabawny, i właśnie szczególnie dla osób jakoś tam związanych z tym środowiskiem, choćby jako student/ka.

            A "Ulissesa" próbowałam szczerze i z zapałem, nawet w oryginale. Niestety, poległam....
            • taje Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 15:19
              Książki wprawdzie (jeszcze) nie przeczytałam ale jak już mowa o środowiskach akademickich to polecam komediodramat (serial) na Netflixie z Sandrą Oh: Pani dziekan (The Chair). Akcja rozgrywa się na wydziale anglistyki fikcyjnego uniwersytetu na wschodzie USA, gdzie Oh zostaje pierwszą w historii uczelni kobietą na stanowisku dziekana. Świetnie zagrane, zabawne ale i gorzkie.
              • potworia116 Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 17:44
                taje napisała:

                > Książki wprawdzie (jeszcze) nie przeczytałam ale jak już mowa o środowiskach ak
                > ademickich to polecam komediodramat (serial) na Netflixie z Sandrą Oh: Pani dzi
                > ekan (The Chair). Akcja rozgrywa się na wydziale anglistyki fikcyjnego uniwersy
                > tetu na wschodzie USA, gdzie Oh zostaje pierwszą w historii uczelni kobietą na
                > stanowisku dziekana. Świetnie zagrane, zabawne ale i gorzkie.


                Skonsumowałam za jednym przysiadem w ubiegłym tygodniu, świetne.
      • mmoni Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 17:48
        Danielo, nie wygrałabyś w "upokorzenie", bo tam dostawało się punkty za każdego gracza, który twierdził, że tę książkę przeczytał, a przynajmniej sądząc po forum, wielu ludzi .przyznaje się do nieczytania "Ulissesa". Pamiętasz, tam jest taki gość, który kompulsywnie musi zawsze wygrywać i twierdzi, że nie czytał "Hamleta", dzięki czemu wygrywa grę, ale rujnuje mu to karierę. Chociaż... ja też na 100% nie jestem pewna, czy przeczytałam "Hamleta" tak od deski do deski, czy po prostu znam tę sztukę z niezliczonych adaptacji teatralnych i filmowych.
    • mayaalex Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 10:50
      ja przeczytalam smile W liceum, ambitna bylam. Bardzo duzo wtedy czytalam, wciagalam ksiazki jak odkurzacz, ciesze sie, ze wtedy tyle ksiazek poznalam bo teraz skapcialam intelektualnie. Moze na emeryturze znow bede miala czas i zapal?
      • annaboleyn Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 10:53
        mayaalex napisała:

        > ja przeczytalam smile W liceum, ambitna bylam. Bardzo duzo wtedy czytalam, wciagal
        > am ksiazki jak odkurzacz, ciesze sie, ze wtedy tyle ksiazek poznalam bo teraz s
        > kapcialam intelektualnie. Moze na emeryturze znow bede miala czas i zapal?

        Całe?? O Boże. Wyrażam podziw. I jak wrażenia? Pamiętasz coś? Spróbujesz z nowym przekładem?
        Liceum to chyba taki czas, że (pod warunkiem odpowiednich warunków wink) czyta się bardzo dużo, ale mam wrażenie, że teraz jednak dobieram lektury staranniej. A na pewno bez faktoru: "moje towarzystwo to czyta i tak wypada". Choć ten tryb miał pewne zalety wink
    • ajr27 Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 10:58
      Nie czytałam, nawet nie próbowałam. Ta książka, na równi z Proustem cieszy się zasłużonym mianem książki nie do przeczytania.
      W liceum zabawiałyśmy się z przyjaciółką otwieraniem na chybił trafił i robieniem sobie żartów z przypadkowych fragmentów.
      • annaboleyn Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 11:03
        ajr27 napisała:

        > Nie czytałam, nawet nie próbowałam. Ta książka, na równi z Proustem cieszy się
        > zasłużonym mianem książki nie do przeczytania.

        Prousta przeczytałam znacznie więcej procentowo, niże Joyce'a i chyba ze znacznie większym zrozumieniem wink
      • tt-tka Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 11:06
        ajr27 napisała:

        > Nie czytałam, nawet nie próbowałam. Ta książka, na równi z Proustem cieszy się
        > zasłużonym mianem książki nie do przeczytania.

        ja probowalam smile
        utwierdzilam sie w przekonaniu, ze obaj sa unczytable
        a podchodzilam kilka razy, w roznym wieku !
      • ajr27 Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 11:25
        "W poszukiwaniu..." dotarłam do połowy pierwszego tomu i nawet jakoś się to czytało (w przeciwieństwie do Joyca), tyle, że jest to książka okrzyknięta arcydziełem w XIX wieku. Doszłam do wniosku, że współcześnie to się nie broni, nie byłam w stanie znaleźć tam żadnej magii, treści, która by mnie porwała.
        Z ciężkich książek przeczytałam chyba tylko dwie: "Czarodziejską Górę", którą uważam za arcydzieło wszechczasów i "Łaskawe"- robiło mi się niedobrze, ale dałam radę.
        • annaboleyn Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 11:30
          ajr27 napisała:

          > "W poszukiwaniu..." dotarłam do połowy pierwszego tomu i nawet jakoś się to czy
          > tało (w przeciwieństwie do Joyca), tyle, że jest to książka okrzyknięta arcydzi
          > ełem w XIX wieku.

          A to już jest skandal, zgadzam się.


          > Z ciężkich książek przeczytałam chyba tylko dwie: "Czarodziejską Górę", którą u
          > ważam za arcydzieło wszechczasów i "Łaskawe"- robiło mi się niedobrze, ale dała
          > m radę.

          "Czarodziejska góra" jest cudowna, choć wpędziła mnie w doła na miesiąc. "Łaskawych" nie mam odwagi nadal.
        • zona_glusia Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 13:51
          >"W poszukiwaniu..." dotarłam do połowy pierwszego tomu i nawet jakoś się to czytało (w przeciwieństwie do Joyca), tyle, że jest to książka okrzyknięta arcydziełem w XIX wieku.

          A w jakim tłumaczeniu czytałaś pierwszy tom? Nowe jest świetne. Mnie się to cudownie czytało do pewnego momentu, a potem przerwałam, bo losy bohaterów nic mnie nie obchodziły
      • aadrianka Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 11:57
        W liceum zaparłam się i całe "W poszukiwaniu.." przeczytałam. Jak już się przebrnie przez pierwsze cztery tomy, ostatnie trzy to idą rozpędem (głównie dlatego, że zostały wydane po śmierci Prousta i nie zdążył ich pouzupelniac rozmaitymi retardacjami).
        "Ulisses" nawet mi się podobał. Ale na "Finnegans Wake", w tłumaczeniu czy nie, już się nie porwalam....
      • ingryd Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 14:29
        eeee, nie ma co ich porownywac,
        proust jest o wiele latwiejszy do przeczytania na tle joyca,
        jest wspanialy inaczej, przede wszystkim pisal jezykiem TAK PIEKNYM ze wlasciwie moglby pisac o niczym a czytaloby sie dzielo.
        milam te szanse ze moglam przeczytac w poszukiwaniu w oryginale czego niestety u joyca dane mi nie bylo, choc musze przyznac ze wolalam tlumaczenie polskie (jedyne jak dotad chyba)
        proust przez swoja chorobe ktora wyostrzyla zapewne jego wrazliwosc (lezal bodajze 12 lat w lozku piszac w poszukiwaniu) napisal cacko, joyce, alkoholik notoryczny, buntownik i erudyta stworzyl diament, dziki, nieoszlifowany, z multituda odblaskow i ostrych brzegow gotowych zranic do krwi...
    • taje Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 11:31
      Niestety, poległam po kilkudziesięciu stronach. Ale za to dzielnie zmęczyłam Sartre'a i 2 tomy Prousta więc trudno mi zarzucić brak wytrwałości. I uwielbiam Grę w klasy Cortazara choć nie znam osobiście nikogo, komu by się podobała.
      • annaboleyn Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 11:35
        taje napisała:

        > Niestety, poległam po kilkudziesięciu stronach. Ale za to dzielnie zmęczyłam Sa
        > rtre'a i 2 tomy Prousta więc trudno mi zarzucić brak wytrwałości. I uwielbiam G
        > rę w klasy Cortazara choć nie znam osobiście nikogo, komu by się podobała.

        MNIE się podobała, mnie! W tym samym czasie, kiedy pokonał mnie Joyce wink
        • taje Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 11:55
          O super, już dwie osoby, które lubią Grę w klasy! Z Grą w klasy to była dziwna historia - pierwszy raz próbowałam ją przeczytać jak miałam 13-14 lat i uznałam wtedy, że to beznadziejna książka i nie dla mnie. Po czym rok później spróbowałam ponownie i absolutnie zakochałam się - tak jakby coś w mózgu mi się przestawiło. Potem przez wiele lat to była moja ukochana książka, do tego stopnia, że próbowałam ją czytać w każdym z języków, których się uczyłam. Zresztą z różnym skutkiem - wtedy naprawdę doceniłam tłumaczenie Zofii Chądzyńskiej, jest magiczne.
          • annaboleyn Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 11:58
            taje napisała:

            > O super, już dwie osoby, które lubią Grę w klasy! Z Grą w klasy to była dziwna
            > historia - pierwszy raz próbowałam ją przeczytać jak miałam 13-14 lat i uznałam
            > wtedy, że to beznadziejna książka i nie dla mnie.

            To bardzo wcześnie, serio. Miałaś prawo po prostu nie zrozumieć. Myślę, że 15-16 lat to idealny wiek na tę książkę. I zgadzam się, że Chądzyńska miała szczególny talent do generowania magicznej atmosfery - i pisaniem, i tłumaczeniem. Zresztą właśnie ta atmosfera najbardziej mi utkwiła w pamięci z "Gry w klasy". Coś mi zrobiła w głowie. Nie wróciłam już do tej książki, choć często o niej myślałam, wrażenie było za silne. Może teraz spróbuję smile

      • kosmos_pierzasty Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 13:57
        Proust ma swój klimat, ale nie był i nie jest rewolucyjny. Mogę czytać, choć mnie nie porwał.
        Ulisses to natomiast eksperyment formalny przede wszystkim, jedyny taki jak dotąd. Czy udany? Skoro nadal się go czyta i przekłada to pewnie tak, aczkolwiek prawdziwych miłośników jak na lekarstwo, więc nie jestem przekonana.
        Dla mnie trudno to porównywać.
    • dorota.sadowska1 Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 11:31
      Kiedyś byłam przez dwa lata za granicą, zabrałam ze sobą z Polski tylko 2 książki po polsku (czasy przedinternetowe): "Ulissesa" i jeszcze jedną książkę.

      Pomyślałam, że jeśli będę miała oprócz fachowej literatury w języku obcym (choć dla mnie nie bardzo obcym) jedynie tego "Ulissesa", to go w końcu przeczytam, bo wykształcona osoba powinna mieć przeczytanego "Ulissesa" Joyce'a.

      Próbowałam fragmentami, ale nie dało rady. Przeczytałam może ze 30%. Nie podobało mi się. Mierziła mnie ta książka.

      A tak poza tym bardzo zazdroszczę autorowi nowego tłumaczenia dobrej kampanii reklamowej. Ciekawe, jak taką uzyskać?
      • annaboleyn Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 11:36
        dorota.sadowska1 napisała:


        >
        > Próbowałam fragmentami, ale nie dało rady. Przeczytałam może ze 30%. Nie podoba
        > ło mi się. Mierziła mnie ta książka.

        Przynajmniej Ci się NIE PODOBAŁA, ja zwyczajne nie zmogłam.
        >
        > A tak poza tym bardzo zazdroszczę autorowi nowego tłumaczenia dobrej kampanii r
        > eklamowej. Ciekawe, jak taką uzyskać?

        Wiesz co, o tym tłumaczeniu czytałam już parę lat temu, kiedy autor do niego dopiero siadał. Tu za kampanię zrobiła chyba trudność przedsięwzięcia. I fakt, że to dopiero drugi raz...
        • dorota.sadowska1 Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 11:57
          Przywoływana powyżej "Czarodziejska góra" Manna też mi się nie podobała, jak większość literatury niemieckojęzycznej tak od początku XX w. Ale to akurat czytać musiałam.

          "Ulissesa" też miałam za punkt honoru, ale nie zmogłam. Nie mogę się zatem liczyć do towarzystwa wykształconych oczytanych osób. 😋
    • chococaffe Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 11:38
      Ja czytałam – raz po polsku przed pobytem w Dublinie. Nic nie zrozumiałam.

      Drugi raz po angielsku, po okresie mieszkania w Dublinie. Zrozumiałam wszystko 

      Na marginesie – w wątku książkowym pisałam, że wczoraj była premiera nowej ksiązki Sally Rooney. Oczywiście nie mogło się obejść bez Joyce’a big_grin Co ciekawe ma podobne do mnie doświadczenia – mówiła, że rozumie/czuje odkąd zamieszkała w Dublinie (wtedy przeczytała drugi raz, za piewrszym też kiepsko).

      Ulissesa (fragmenty) czytałam też na ... żywo wink big_grin w słynnej drogerii (którą niedawno odwiedził Macron – miał szczęscie, że nie zmuszono go do czytania bo PJ był akurat we ... Francji)


      Fragmenty tłumaczenia Świerkockiego były już publikowane w Literaturze na Świecie parę lat temu
      • annaboleyn Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 11:53
        chococaffe napisała:

        > Ja czytałam – raz po polsku przed pobytem w Dublinie. Nic nie zrozumiałam.
        >
        > Drugi raz po angielsku, po okresie mieszkania w Dublinie. Zrozumiałam wszystko
        > 
        Może więc to kwestia tłumaczenia? wink
        • chococaffe Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 12:05
          Myślę, że bardziej złożone - patrz to co pisałam o Sally Rooney. (chociaż imho tłumaczenie Świerkockiego wydaje się lepsze od tego Słomczynskiego)

          Tę książke trzeba też poczuć (moim zdaniem).

          p.s. gdyby były wątpliwości - nie jest to moja ulubiona książka, ale uznaję jej jakość.
    • ichi51e Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 11:52
      porównajmy
      STATECZNY, PULCHNY BUCK MULLIGAN WYNURZYŁ SIĘ Z WYLOTU SCHODÓW,
      niosąc mydlaną pianę w miseczce, na której leżały skrzyżowane lusterko i brzytwa. Żółty, nie przewiązany szlafrok powiewał za nim lekko w łagodnym, porannym powietrzu. Uniósł wysoko miseczkę i zaintonował:
      - Introibo ad altare Dei.
      Przystanąwszy zajrzał w głąb ciemnych, kręconych schodów i zawołał ochryple:
      - Wejdź na górę, Kinch. Wejdź na górę, ty strachliwy jezuito. Dostojnie postąpił ku przodowi i wszedł na okrągłą działobitnię. Rozejrzał się i z powagą po trzykroć pobłogosławił wieżę, okolicę i budzące się góry. Później, dostrzegłszy Stefana Dedalusa, pochylił się ku niemu kreśląc wpowietrzu szybkie znaki krzyża, bełkocąc gardłowo i potrząsając głową. Niezadowolony i senny Stefan Dedalus wsparł ręce na krawędzi wylotu schodów i obrzucił zimnym spojrzeniem rozedrganą, bełkocącą, błogosławiącą go długą ...

      vs

      Stately, plump Buck Mulligan came from the stairhead, bearing a bowl of lather on which a mirror and a razor lay crossed. A yellow dressinggown, ungirdled, was sustained gently behind him on the mild morning air. He held the bowl aloft and intoned:
      —Introibo ad altare Dei.
      Halted, he peered down the dark winding stairs and called out coarsely:
      —Come up, Kinch! Come up, you fearful jesuit!
      Solemnly he came forward and mounted the round gunrest. He faced about and blessed gravely thrice the tower, the surrounding land and the awaking mountains. Then, catching sight of Stephen Dedalus, he bent towards him and made rapid crosses in the air, gurgling in his throat and shaking his head. Stephen Dedalus, displeased and sleepy, leaned his arms on the top of the staircase and looked coldly at the shaking gurgling face that blessed him, equine in its length, and at the light untonsured hair, grained and hued like pale oak.

      i zastanówmy się dlaczego po polsku ta książka nie da się czytać a po angielsku jest dziełem literatury...
    • 35wcieniu Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 13:05
      Czytałam.
      Nie ma sensu pytać czy ktoś pamięta fabułę, bo fabuła nie ma specjalnego znaczenia. Jak ktoś przeczytał to prawdopodobnie pamięta fragmenty albo fragmenty fragmentów.
      Zrozumieć całość w każdym aspekcie jest niemożliwe bo ogrom nawiązań jest tam niewyłapywalny dla przeciętnego człowieka. Nieprzeciętnego też.
      Aha, jeżeli ktoś nie czytał to niech nie pisze o złym tłumaczeniu. To nie jest nieprzekladalna książka, ale jest ekstremalnie trudna do przekładu. Jedynego do tej pory istniejącego nie śmiem się czepiać. Polecam też wstęp tłumacza- słusznie tam mówi że dużo złego tej książce przyniosła niezasłużona opinia niemożliwej do przeczytania.
    • chococaffe Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 13:56
      off top, w nawiązaniu do paru - strumien swiadomosci to raczej tylko mały fragment Ulissesa smile

      Nie sądzę, że Ulisses to pozycja obowiązkowa, na pewno warto jednak dac jej szansę. Na pewno percepcję uławtia kontekst - dla mnie to książka pełna zapachy, dżwięku, cos w rodzaju kapsuły z czyms poza czystm tekstem. Ja mam też poczucie, że rozmawiałam z "bohaterami" Joyce'a, co też ułatwia.

      Na marginesie - kiedy Słomczynski tłumaczył prawdopodobnie jego jedynym/głownym narzędziem był język angielski. Dostęp do innych źródeł, możliwośc konsulacji z innymi tłumaczeniami, dostęp do kontekstu był mało osiągalny.
    • potworia116 Re: Z okazji nowego przekładu... 08.09.21, 14:08
      Przeczytałam dwukrotnie. Za pierwszym razem w olśnieniu (językiem), za drugim razem krytycznie, analizując konstrukcję, próbując dociec jaki filozoficzny zamysł się za tym antypowieściowym szaleństwem kryje.
      Ostatnio wróciłam w związku z pracą, ale skupiłam się tylko na wątku Molly. Nowy przekład mnie ciekawi, ale impulsu, żeby biec, nabywać i czytać nie mam.