Dodaj do ulubionych

Rzeczywistość fikcji. Rocznica 100 urodzin

13.09.21, 09:48
W 100. rocznicę urodzin Stanisława Lema Rzeczywistość fikcji
12.09.2021, godz. 10:47.
Jutta Braun
Stanisław Lem tworzył imponujące obce światy, ale nigdy nie chciał być nazywany "autorem science fiction". W tę niedzielę skończyłby 100 lat
Stanisław Lem (1921-2006), który w niedzielę skończyłby 100 lat, przez całe życie nie chciał, by nazywano go autorem science fiction. Oczywiście sam nie był w tej etykiecie całkiem bez winy, bo kto przenosi znaczną część swojej tematyki literackiej do światów pozaziemskich, o których opowiadają "opowieści robotów" i "dzienniki gwiezdne", może łatwo trafić na półkę księgarnianą obok Perry'ego Rhodana.
Popularne światy "Solaris" Stanisława Lema czy dziwaczne przygody pilota kosmicznego Ijona Tichy'ego - "Schwejka jako podróżnika kosmicznego", jak nazwał go Siegfried Lenz - również przeniosły czytelników w tak futurystyczne sfery, że łatwo zapomnieć o realnym czasie i środowisku, w którym żył pisarz.
Lem spędził młodość na "Skrwawionych Ziemiach" Europy między Hitlerem a Stalinem, z gwałtowną zmianą sytuacji politycznej i najazdami okupantów. Tutaj, jak pisał, doświadczył "biednej, ale niepodległej" Polski przedwojennej, "Pax Sovietica w latach 1939-1941, okupacji niemieckiej, powtórnego przyjścia Armii Czerwonej, lat powojennych w zupełnie innej Polsce".
"Uwalnianie się od ciężaru pamięci".
Jego pierwsza powieść, "Szpital Przemienienia Pańskiego", to dzieło niezwykle realistyczne, z widokiem na historyczną otchłań: opisuje mordowanie pacjentów szpitala psychiatrycznego podczas II wojny światowej przez niemieckiego okupanta. Za wzór posłużył tu oczywiście Kulparkow, zakład niedaleko rodzinnego Lwowa Lema, miejsce makabrycznych mordów na chorych.
Jako motyw swojej powieści Lem podał chęć "uwolnienia się od ciężaru pamięci", ale jednocześnie "nie zapomnienia: jedno z pewnością może iść w parze z drugim".
Ta pierwsza powieść przez długi czas pozostawała w dużej mierze ukryta za spiralą późniejszych bestsellerów autora. Jednak tekst ten pomaga rzucić światło na istotny wymiar biograficzny Stanisława Lema: doświadczenie tyranii i okupacji, które stało się udziałem jego samego i jego rodziny.
Lem był lekarzem medycyny
Podobnie jak jego ojciec, Stanisław Lem studiował medycynę. Jego droga życiowa, ale także własne doświadczenia, doprowadziły go do jednego z tematów jego życia, "przypadku", jako decydującej stałej egzystencji. Jego ojciec, były lekarz w armii austro-węgierskiej, ledwo uniknął rozstrzelania jako "wróg klasowy" po rewolucji rosyjskiej.
Sam Lem też nieraz ledwo uniknął katastrofy, gdy potajemnie przewoził broń dla polskiego podziemia pod okupacją niemiecką. Doświadczenia te uzasadniały, "że nie jest przypadkiem rola, jaką przypisywałem przypadkowi jako czynnikowi kształtującemu los w mojej pracy" - rozważania te zainspirowały autora do napisania dwutomowej "Filozofii przypadku".
Od czasu intensyfikacji badań nad Holokaustem w latach 80. Lem sporadycznie relacjonował swoje doświadczenia: W 1986 r., kiedy Lem pisał wstęp do zbioru tekstów Władysława Bartoszewskiego "Nauka z historii?", zachodnioniemieccy czytelnicy dowiedzieli się, że Niemcy "wymordowali całą moją rodzinę, oprócz ojca i matki".
Co więcej, jak ujawnił niedawno w swoich wspomnieniach jego syn Tomasz Lem, jednym z najbardziej dramatycznych przeżyć ojca była konieczność wynoszenia pod nadzorem niemieckim rozkładających się zwłok z piwnicy, w której znajdowali się więźniowie rozstrzelani przez wycofujących się Sowietów. To właśnie te osobiste "przejścia przez strefę katastrofy" określiły roszczenia Lema wobec futurologii i jej możliwości jako poważnego gatunku.
Zdaniem Lema, jedyna pożądana droga dla science fiction polegała na "dalszym rozwoju tych pozycji wyjściowych", które w 1898 roku H.G. Wells ustanowił w powieści Wojna światów. "Wszedł przecież na to pierwsze wzgórze dowódcze, z którego można obserwować gatunek w sytuacji ekstremalnej. Przewidział obszar katastrofy, i słusznie: mogłem się o tym przekonać w czasie wojny, kiedy czytałem powieść sporo razy." Druga wojna światowa bowiem "nadała dziełu nowe, okrutne znaczenie".
Zło w człowieku pozostało głównym tematem Lema.
Ludzie z jego pokolenia pamiętają, "zwłaszcza w tym tak straszliwie dotkniętym kraju", "jak mało było wówczas książek, które można było czytać bez niechęci" wobec realnej wiedzy o "mechanizmach niszczenia kultury"
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka