Dodaj do ulubionych

Insulinooporność co za masakra

15.09.21, 19:51
Dowiedziałam się że mam insulinooporność i to taką o krok od cukrzycy. Wystraszyłam się nie na żarty. Oprócz tego niedoczynność tarczycy od lat. Glucopahe 500 xr mam zwiększone do 2x dziennie 850 xr i 750 xr na wieczór. Wyszło bo trzymam dietę i ćwiczę ale przez 5mc schudłam tylko 9kg. Do tego cukier naczczo 104. W przyszłym tyg idę do dietetyka po dietę na insulinooporność, ale ciężko mi na myśl, że nie zrobię sobie raz na miesiąc chętnie day z czekolada i małym winkiem. Jak Wy sobie radzicie? Udało Wam się zbić wagę? Całkiem zrezygnowałyście z alko i słodyczy? Czy słodzenie erytrotylem ma sens? Dziękuję za odpowiedź.
Obserwuj wątek
    • kiddy Re: Insulinooporność co za masakra 15.09.21, 20:17
      Radzę sobie średnio. Metformina zamordowała mi jelita i żołądek, do dawki docelowej dochodziłam 2 lata, a miesiąc temu musiałam z niej zejść, bo mój układ pokarmowy zbuntował się kompletnie. Biorę dodatkowo Trulicity i dopiero taka kombinacja daje mi jakoś żyć. Z powodu skutków ubocznych metforminy nabawiłam sie jadłowstrętu, bo bałam się jeść cokolwiek, żeby nie bolał brzuch. Powoli z tego wychodzę.
      Z dietą jest trudność, bo z powodu refluksu i przewlekłych biegunek moja dieta musi być kompromisem między dietą dla insulinoopornych i dietą dla ludzi z moimi problemami żołądkowo-jelitowymi. Nie schudłam spektakularnie, przez ostatnie 2 lata 3 kg, ale za to nie tyję i mam najbardziej stabilną wagę w życiu. Do tego pierwszy raz od lat nie mam wrażenia upojenia alkoholowego po posiłkach, napadów wilczego głodu, mgły mózgowej i epizodów zasłabnięcia z powodu spadków cukru. Da się żyć, choć mogłoby być lepiej.
              • snakelilith Re: Insulinooporność co za masakra 15.09.21, 21:47
                solejrolia napisała:

                > Można ryż- brązowy i basmati.
                > Można makaron- pełnoziarnisty.
                > Można pieczywo- pełnoziarniste.

                Trzeba wypróbować. Według naukowych badań pełnoziarniste produkty niekoniecznie mają lepszy insulinowy indeks, a jak ktoś reaguje wrażliwie, to przy tej dużej porcji błonnika może się źle czuć.
                Niżej tabela reakcji insulinowanej dla niektórych produktów żywnościowych. Badanie przeprowadzono na jednym z uniwersytetów w Australii. Jak widać różnica pomiędzy wersją pełnoziarnistą a białą węglowodanów takich jak pasta (makaron), ryż i chleb nie jest w ogóle znacząca.
                Niski indeks mają jednak produkty z oporną skrobią, czyli węglowodany ugotowane, ostudzone i ewentualnie podgrzane na nowo. Przy chlebie lepsze są produkty wytwarzane z całego (niezmielonego, albo bardzo grubo mielonego), długo pieczonego ziarna jak np. pumpernikel, albo typowy niemiecki Szwarzbrot.
                Czasem więc nie ma się co męczyć z produktami z mąki z pełnego przemiału, można nawet pozwolić sobie na lżejsze dla jelita białe produkty jeżeli ograniczy się ilość posiłków i je węglowodany w większej ilości ale rzadziej, na przykład tylko 1-2 razy dziennie. A resztę posiłków organizuje warzywno -białkowo. W ten sposób oszczędza się lepiej insulinę i tworzy długie fazy niskiej insuliny. Pojednycze wyższe piki nie są takim problemem dla organizmu, jak stała stymulacja trzustki wieloma posiłkami nawet jak wyrzuty nie są przy tym specjalnie wysokie.
                Co widać też w tabeli, węglwodany przyrządzane z większą ilością tłuszczu, np. frytki, croissanty, ciastka, mają realtywnie niski indeks, tłuszcz osłabia reakcję insulinową. Ale tłuszcz ma dużo kalorii, więc jeżeli celem diety jest też schudnięcie, to nie należy tej tabeli brać dosłownie.
                • nena20 Re: Insulinooporność co za masakra 16.09.21, 22:40
                  U mnie proste węglowodany wywalają cukier w kosmos, ostatnio po bułce razowej (zapewne mąka jakaś zwykła) cukier 200. Zdecydowanie lepiej służą mi produkty pełnoziarniste, ważne są połączenia z białkiem, tłuszczem oraz ful warzyw.
                  Schudłam od lutego 12 kg.
            • magata.d Re: Insulinooporność co za masakra 16.09.21, 13:14
              ichi51e napisała:

              > pierwsze słyszę ze insulinooporności nie można jeść ryżu pieczywa czy makaronu
              >
              To poczytaj, poszukaj wyników najnowszych badań, różnych lekarzy, nowoczesnych rozwiązań. Medycyna idzie do przodu, są nowe badania itp. To nie jest tak, ze jak cos raz ustalili to tak już będzie zawsze i tego należy się trzymać.
              • snakelilith Re: Insulinooporność co za masakra 16.09.21, 15:40
                magata.d napisała:

                > ichi51e napisała:
                >
                > > pierwsze słyszę ze insulinooporności nie można jeść ryżu pieczywa czy mak
                > aronu
                > >
                > To poczytaj, poszukaj wyników najnowszych badań, różnych lekarzy, nowoczesnych
                > rozwiązań. Medycyna idzie do przodu, są nowe badania itp.

                Ale ona ma rację. Nie trzeba rezygnować całkowicie z węglowodanów. Taka dieta nie odpowiada naszym przyzwyczajeniom smakowym, przysparza masę problemów organizacjnych i na dłuższą metę jest upierdliwa. A wystarczy węglowodany tylko ograniczyć czasowo, znaczy ograniczyć do 1-2 posiłków dziennie. Nie ma żadnych przeciwskazań, by ludzie z insulinoopornością jedli makaron, chleb, albo nawet cukier, ale powinni to robić najlepiej raz, w okolicach wczesnego popołudnia i dać sobie potem na cały dzień spokój. Panna nasturcja też je przecież czasem czekoladę i mimo tego schudła oraz pozbyła się insulinooporności.
              • panna.nasturcja Re: Insulinooporność co za masakra 16.09.21, 17:56
                Można. Przy insulinooporności naprawdę można jeść węglowodany.
                Tylko najlepiej złożone, nie proste i jako składnik jednego posiłku a nie wszystkich.
                Całkowite wykluczenie grupy produktów zazwyczaj skutkuje równie gwałtownym powrotem do ich jedzenia po jakimś czasie.
    • kochamruskieileniwe Re: Insulinooporność co za masakra 15.09.21, 20:30
      Jezeli o mnie chodzi, erytrol bardz dobry dla mnie. Wszelkie przetwort na nim robię.Ale musisz sama sprawdzic. Bo np taki bob niepolecany dla cukrzykow ja toleruję bdb. Za to eszelkie pszeniczne ziarna (( lacznie z orkiszem. Przemial nie ma znaczenia
      ..) wywalaja mi cukier w kosmos.Ogolnie zboza sa dla mnie bardzo niedobre...
      Musisz sama sprawdzic. Ja przy cukrzycy ciazowej zywilam sie serkiem topionym i niewskazana dla cukrzykow gruszka. I po tym cukier mialam bardzo dobry😁. Ale fakt. Byly to 2 produkty z pieciu, ktore tolerowalam ( tak. Mocno schudlam wowczas..
      Okropny czas to byl pod wzgladem samopoczucia)
    • solejrolia Re: Insulinooporność co za masakra 15.09.21, 20:34
      Jak byłam na tej diecie, to radziłam sobie wyjątkowo dobrze. I przede wszystkim dobrze się czułam!
      To nie jest ani trudna dieta, ani nie wymagała ode mnie jakiś specjalnie wielkich wyrzeczeń,
      ot kilka zasad wprowadziłam, i pilnowałam przerw między posiłkami.
      Teraz tej diety nie musze stosować, a pewne zasady i tak w dalszym ciągu przestrzegam,
      np bilansowanie śniadań.
      Moje ulubione śniadanko to owsianka na wodzie z łychą skyru, łychą masła orzechowego i borówki (lub brzoskwinie, lub jabłka, lub maliny)

      Zapisz się do grup dla IO na Fb, tam jest ogrom informacji i wiedzy, dziewczyny dzielą się doswiadczeniami. Bardzo polecam.
      • paulownia88 Re: Insulinooporność co za masakra 16.09.21, 16:29
        solejrolia napisała:

        > Jak byłam na tej diecie, to radziłam sobie wyjątkowo dobrze. I przede wszystkim
        > dobrze się czułam!
        > To nie jest ani trudna dieta, ani nie wymagała ode mnie jakiś specjalnie wielk
        > ich wyrzeczeń,
        > ot kilka zasad wprowadziłam, i pilnowałam przerw między posiłkami.
        > Teraz tej diety nie musze stosować, a pewne zasady i tak w dalszym ciągu przes
        > trzegam,
        > np bilansowanie śniadań.
        > Moje ulubione śniadanko to owsianka na wodzie z łychą skyru, łychą masła orzech
        > owego i borówki (lub brzoskwinie, lub jabłka, lub maliny)
        >
        > Zapisz się do grup dla IO na Fb, tam jest ogrom informacji i wiedzy, dziewczyny
        > dzielą się doswiadczeniami. Bardzo polecam.
        >
        Owsianka to zboże, niewskazane, jabłka i maliny też.
              • bib24 Re: Insulinooporność co za masakra 16.09.21, 20:19
                mózg sobie poradzi. a jak myślisz co się dzieje jak nie jesz kilka dni?? mózg obumiera? nie. produkowane są cukry z białek i ketony z tłuszczu.

                co więcej dieta keto jest dietą coraz częściej polecaną w demencji jako poprawiającą prace mózgu.
                • snakelilith Re: Insulinooporność co za masakra 16.09.21, 21:43
                  bib24 napisała:


                  > co więcej dieta keto jest dietą coraz częściej polecaną w demencji jako poprawi
                  > ającą prace mózgu.

                  Nieprawda. Demencja nazywa się często cukrzycą typ 3, czyli problemem bazującym na insulinooporności. Ale do złamania insulinooporności nie trzeba odżywiać się keto. Keto nie jest zgodne z ludzką naturą. Wszyscy posiadamy od pierwszej minuty życia preferencję słodkiego, mleko ludzkie w porównaniu do mleka innych ssaków zawiera też dużo cukru, cukier jest preferowaną przez mózg i mięśnie szkieletowe energią, i to są wskazówki że człowiek jest predysponowany do przyjmowania węglowodanów. Znaczące jest tylko ile i jak często.
                    • snakelilith Re: Insulinooporność co za masakra 16.09.21, 22:25
                      bib24 napisała:

                      > są opinie, że w mózg w demencji nie przyjmuje cukru, ale przyjmuje ketony. to t
                      > aka dieta ostatniej szansy.

                      Krótkotrwała całkowita rezygnacja z węglowodanów, np. kilka dni, może być dobrą sprawą. Może np. przy zaawansowanej cukrzycy zbić bardzo wysoki cukier, gdy leki już specjalnie nie działają. Ale to nie jest wyjście na dłużej. I na razie nie ma potwierdzonych dowodów na to, że niskoinsulinowa, czy keto dieta leczy demencję. Jeżeli już, to działa reguła odwrotna, insulinooporność podwyższa ryzyko demencji.
                        • snakelilith Re: Insulinooporność co za masakra 16.09.21, 22:55
                          bib24 napisała:

                          > nikt nie mówi o leczeni czegokolwiek. tylko o dostarczeniu pożywienia do mózgu.
                          > jak mózg nie przyjmuje cukru to dalej może żywić się ketonami. ale demencji to
                          > oczywiście nie uleczy.

                          Chyba coś nadinterpretujesz. Nie ma badań coś takiego potwierdzających, chyba, że podasz, chętnie się zapoznam. Do tej pory istnieją tylko kausalności pomiędzy morbus alzheimer a diabetes.
              • magata.d Re: Insulinooporność co za masakra 16.09.21, 21:21
                kiddy napisała:

                > Żeby mi mózg pracował? Jako źródło energii?
                To trzeba się chleba, ryżu, makaronu i słodyczy najeść, żeby mozg pracował? Im więcej tym intensywniejsza ta praca?wink A jak ktoś zje jajka z pomidorami na śniadanie i mięso z warzywami na obiad to mu mozg nie pracuje ? wink

                Uwielbiam pieczywo (najbardziej ciemne, prawdziwe), ryz, makaron i to po nich jestem bardziej leniwa niż bez nich. Mój maz nie lubi tego typu rzeczy, je ich bardzo mało, mozg nie przestał mu pracować a wręcz przeciwnie. wink
                  • magata.d Re: Insulinooporność co za masakra 17.09.21, 20:06
                    Może zacznij czytać ze zrozumieniem. Już mi wyżej zadałaś pytanie o warzywa i ci odpowiedziałam.

                    To teraz jasno i wyraźnie, z nadzieją że zrozumiesz. Ograniczyć należy mąkę, pieczywo, ryż, makarony, słodycze itp. Nie trzeba ograniczać warzyw, one są jak najbardziej wskazane.
    • bistian Re: Insulinooporność co za masakra 15.09.21, 21:05
      Czytam takie wątki i robię głupie miny, jakbym znalazł się między medykami i niewiele wiedział na ten temat. big_grin Myślę, że większość facetów ma podobne odczucia wink
      Być może, również mam podobny problem, ale nie jestem medykiem, więc tego nie sprawdzę big_grin
      Podziwiam, mimo wszystko wink
    • kira02 Re: Insulinooporność co za masakra 15.09.21, 22:38
      Nie mam co prawda jeszcze zdiagnozowanej IO, ale mam wiele objawow IO. Cukier jest w granicach normy, wiec zobacze, czy da rade namowic lekarza na badanie pod katem IO. W kazdym razie jestem na diecie dla IO i o wiele lepiej sie czuję, mam wiecej energii, nie mam napadow wilczego glodu, cera zaczyna sie uspokajac. Zobaczymy, jak wyniki tarczycy po kilku miesiacach diety. Polecam ksiazki o diecie dla IO Magdaleny Makarowskiej.
        • snakelilith Re: Insulinooporność co za masakra 15.09.21, 23:19
          Wskaźnikiem insulinooporności jest indeks HOMA. Tylko sama insulina dużo nie mówi, bo tak naprawdę nie ma wiarygodnych norm. Przyjmuje się, że taką zdrową normą mogłyby być wartości mierzone u ludzi odżywiających się tradycyjnie w sposób paleo. I u nich wartości insuliny wynoszą 3 – 6 mIU/L.
          Tak naprawdę to wartość insuliny nie ma większego znaczenia. Jeżeli kira jest na niskoinsulinowej diecie to już wystarczy. Insulinooporności bez podwyższonych wartości glukozy nie leczy się inaczej niż dietą i ruchem. Czasem u ludzi ze sporą nadwagą i przy braku efektu odchudzającego przy diecie, podaje się metforminę, ale ten lek bywa źle znoszony i wielu lekarzy podaje go dopiero, gdy naprawdę zachodzi taka konieczność, np. gdy wartość Hba1c (hemoglobina glikowana) pokazuje już prediabetes.
    • panna.nasturcja Re: Insulinooporność co za masakra 15.09.21, 23:48
      Udało mi się całkowicie wyjść z insulinooporności i schudnąć 25 kilogramów trwale, wciąż jeszcze chudnę.
      Co ciekawe nie wtedy, kiedy brałam glucophage, ale wiele lat później.
      Jak?

      1. Nauczyłam się nie jeść nic pomiędzy posiłkami, żadnego skubnięcia dwóch czereśni, jednej śliwki, kawałka marchewki.
      Nawet jak ma to mało kalorii to wciąż pobudza wyrzuty insuliny.

      2. Pomiędzy posiłkami piję wodę i różne herbaty, ale nie słodzę, niczego nie dodaję.

      3. Posiłki jem trzy (dwóch nie jestem w stanie, nie mam pęcherzyka żółciowego i po dużym posiłku bardzo źle się czuję), mniej więceh o stałych porach.

      4. wybiłam sobie z głowy wbijaną tam od dzieciństwa myśl, że owoce są super zdrowe i należy je jeść jak najczęściej.
      Jem je rzadko, głównie latem, bo kocham polskie sezonowe, nie oddzielnie tylko jako część posiłku. Czyli kanapki z sałatką i miseczka czereśni.
      Zimą jem ich bardzo mało lub wcale za to jem dużo warzyw.

      5. Jadam słodycze, bo po pierwsze nie zamierzam się umartwiać całe życie a po drugie bałam się, że jak się złamię i rzucę to nie przestanę. Normalne, nie żadne light, bo to na ogół gorsze świństwo niż te zwykłe.
      Ale też jako część posiłku czyli zaraz po daniu głównym mała kawa z czekoladką, ale nie jako odrębny posiłek.
      Jadam ich mało.

      6. Alkoholu nigdy nie piłam, więc nie musiałam rezygnować

      7. Odchudziłam trochę posiłki z takich rzeczy, których "nie widać" a swoje robią: więcej gotuję i piekę niż smażę, używam jogurtu naturalnego a nie śmietany, zupy zawsze gotowałam bez mięsa, bez zasmażki do czegokolwiek.

      8. Na koniec, ale najważniejsze, zakładałam kiedyś o tym wątek: byłam na terapii i mam poukładane w głowie.
      To sporo zmienia w kwestii jedzenia i łączenia go z emocjami.

      Powodzenia!

      • aandzia43 Re: Insulinooporność co za masakra 16.09.21, 13:44
        Gratuluję smile Nie mam insulinooporności, ale to jest właśnie mój nowy sposób odżywiania się (no, nie wszystkiego udaje mi się zawsze przestrzegać). Chudnę powoli, bez głodu i wielkich wyrzeczeń, bez kroków w tył, 8 kilo w ciągu pół roku. W jakim czasie schudłaś?
        • panna.nasturcja Re: Insulinooporność co za masakra 16.09.21, 16:27
          Trzy lata. To się wydaje bardzo powoli, ale za to jest trwałe, nie ma problemów ze skórą i nie ma żadnej drastycznej diety, po której zakończeniu wraca się do starych nawyków. Ja po prostu stopniowo, powoli, zmieniałam nawyki.
          W trakcie tych trzech lat miałam dwie nagle operacje w ciągu miesiąca plus zapalenie trzustki i wtedy schudłam osiem kilogramów w ciągu miesiąca, ale one wróciły i potem znikały powoli na zwykłym odżywaniu.

          Jeszcze trochę mi brakuje do pożądanej wagi i powoli to się posuwa do przodu, a raczej w dół smile
          Jak są święta albo jestem na wakacjach, jem inaczej to nie chudnę, ale i nie tyje. Jak wracam do codziennych nawyków to powolutku mnie ubywa.
          • aandzia43 Re: Insulinooporność co za masakra 16.09.21, 16:59
            Co nagle to po diable, a efekty powolnego chudnięcia zawsze zostawaly ze mną na lata. I tak jak piszesz: przy prawidłowym odżywaniu chwilowe odstępstwa (wakacje, święta) nie skutkują u mnie tyciem - po prostu przestaję chudnąć.
      • snakelilith Re: Insulinooporność co za masakra 15.09.21, 23:55
        A co ma piernik do wiatraka? Placki są dla ludzi i może je jeść, trzeba tylko wiedzieć, kiedy i ile. Jeść trzeba, to nie alkohol i narkotyki, które można odstawić całkowicie. Im lepiej się też potrafi gotować, piec i przyrządzać produkty żywnościowe, tym lepiej ogarnie się każdą dietę.
    • vre-sna Re: Insulinooporność co za masakra 16.09.21, 17:49
      A ja nie bardzo rozumiem dlaczego alkohol ma wpływ na wyrzuty insuliny.
      Sorry, nigdy w temat głębiej nie wchodziłam, ale czytam ten wątek i np alkohol przy insulinoodpornosci jest niewskazany.
      A alkohol obniża poziom cukru we krwi przecież, a nie podwyższa.
            • vre-sna Re: Insulinooporność co za masakra 16.09.21, 19:09
              Coś wkrecasz mnie smile
              Nie rozumiem dzisiejszego tj współczesnego sposobu żarcia u dorosłych
              To co powiedziała chyba Nasturcja jest istotne, że przepracowanie w głowie
              Ale: jako dzieci, tzn mówię o swoim prawie 50letnim, jadlysmy tylko wtedy, gdy bylysmy głodne.
              Tj taka naturalna regulacja poczucia głodu i sytości.
              Co się spieprzyło podczas mijających lat, że człowiek żre, bo lubi i często nie wynika to z powodu odczucia głodu.
              I nie zawsze przecież jest to zajadanie bo stres.
              Czemu zdrowe mechanizmy z dzieciństwa idą w jakieś niezdrowe nawyki?
              Organizm nie reguluje tego jakoś?
              To się rozpada gdy się człowiek starzeje?
              Jest uwarunkowane genetycznie?
                • snakelilith Re: Insulinooporność co za masakra 16.09.21, 21:30
                  bib24 napisała:

                  > to działa na naturalnym nieprzetworzonym żarciu z małą ilością cukrow. współcze
                  > sne produkty zywnosciowe sa specjalnie projektowane, żeby ten mechanizm rozregu
                  > lować.

                  Nie, one nie są tak projektowane. One odpowiadają tylko smakowym preferencjom masy. Sprzedaje się to, na co jest zapotrzebowanie i najlepiej, gdy można dużo na tym zarobić, więc składniki nie są często najlepszej jakości. Ale każdy może sobie na etykiecie przyczytać, co jest w środku. Jak ktoś jest nieco ograniczony, albo leniwy, to może kierować się zasadą, że to co babcia urodzona w pierwszej połowie XX wieku nie uznałaby za jedzenie, to tego się nie je. Odpadłaby już cała masa parszywch produktów. I ta wszechoobecna gloryfikacja knajp i resturacji. Wiele ludzi uważa to za znak wygody życiowej, że nie trzeba samemu przygotować posiłków. I to się też mści, bo dziś w knajpach też królują tanie półprodukty.
                  • bib24 Re: Insulinooporność co za masakra 16.09.21, 22:03
                    w dużych firmach spożywczych są całe działy badające jak ustawić składniki, żeby klient chciał jeść więcej. jakie zrobić proporcje, co dodać. jak to nie jest specjalne projektowanie to nie wiem jak to inaczej nazwac.
                    • aandzia43 Re: Insulinooporność co za masakra 16.09.21, 22:14
                      Zapewne, pozostaje więc nie jeść gotowców (wędliny, majonezy, keczupy, słodycze). Samemu piec mięso, piec chleb, gotować proste obiady, sporządzać pasty do kanapek. Knajpy odwiedzać rzadko, rzadko pozwalać sobie na przetworzone jedzenie. Wiem, mięso i warzywa też już nie te same co kiedyś, ale na to już nic nie poradzimy.
              • snakelilith Re: Insulinooporność co za masakra 16.09.21, 21:21
                vre-sna napisała:

                >
                > Czemu zdrowe mechanizmy z dzieciństwa idą w jakieś niezdrowe nawyki?

                Jakie zdrowe nawyki z dzieciństwa? Dzieci gdzieś do 3 roku życia kierują się faktycznie tylko i wyłącznie sygnałymi głodu i sytości, ale nawet już wtedy są przez dorosłych manipulowane, bo zwykle nie mogą same decydować ani o porach posiłków, ani o tym, co chcą jeść. Już w wieku kilku lat jedzenie nabiera też społecznego i emocjonalnego znaczenia, kto nigdy nie dał dziecku nic słodkiego jako nagrodę, niech pierwszy zacznie się dziwić.
                Dlatego nawet dzieci nie mają już zdrowych nawyków, a w wieku szkolnym i nastoletnim odżywiają się często katastrofalnie, co przy odpowiedniej predyspozycji genetycznej, jak kamyczek do kamyczka, powoduje pierwsze niekorzystne zmiany w metaboliźmie. Kiedyś ludzie nie mieli jednak nieograniczonego dostępu do ofitego, zwłaszcza przetworzonego żarcia, jadło się trzy razy dziennie, w domu i często skromnie, bo na więcej nie było. I to ich ratowało. Cukrzyca typ 2, jeżeli się pokazała, była chorobą ludzi starych, takich 65 plus, dziś pierwsze objawy mają ludzie zaledwie po 40 tce, a bywają nawet młodsi.
                • vre-sna Re: Insulinooporność co za masakra 17.09.21, 02:44
                  Kiedyś czytałam, że małe dziecko, poniżej trzeciego roku życia, gdy było takie pulchniutkie było synonimem okazu zdrowia.
                  I pamiętam, już jako dorosła, swój pobyt we Francji, dokładnie w Paryżu - małe dzieci, zwróciłam na to szczególna uwagę, były wręcz chude, takie drobinki.
                  Dlaczego o tym mowie, bo z tego co wyczytałam, to te wszystkie niepotrzebne komórki tłuszczowe (przepraszam, że pisze jak kretyn, ale chyba nawet to jakoś tak było sformułowane w tym artykule) one właśnie się tworzą w tym najwcześniejszym dzieciństwie i zostają w organizmie na zawsze.
                  I potem, gdy są popełniane te błędy, że nie zaspakaja się tak naprawdę głodu a je się, bo jest akurat pora jedzenia jakoś tam kulturowo ustanowiona to one się uaktywniają i człowiek zaczyna mieć problemy z utrzymaniem prawidłowej wagi.
                  Odpowiadając na ponizsza wypowiedź Nasturcji - oczywiście, że pamiętam etapy zmuszania do jedzenia, tylko że ja nie jadłam tego co w moim odbiorze uznawałam za ohydne - chleb z niesmacznym masłem i tłusta kiełbasa np.
                  Oczywiście wówczas nie było aż takiego wyboru, pamietam chleb ze śmietaną i cukrem, ooo, banany, które przez dość krótki okres czasu były dostępne.
                  Ale żeby lubić ówczesne jedzenie - nie. Większość mi kompletnie nie smakowała.
                  Idąc dalej - jako nastolatka byłam bardzo szczupła, ale ze zdjęć jako niemowlę taka raczej z wałeczkami - tlusciutkie dzieciątko.
                  • vre-sna Re: Insulinooporność co za masakra 17.09.21, 02:53
                    I oczywiście karmione nie mlekiem matki ( pracowała, żadnego wychowawczego, teraz nie zweryfikuje czy była nawet na macierzynskim - zdjęcia z zupełnie mnie małej mam z opiekunka) a nie wiem co tam było wtedy, krowie?
                    No to też ma ponoć wpływ na problemy z wagą w życiu dorosłym.
                    Coś tu mi się w sumie potwierdza, bo córka długo karmiona piersią teraz prawie 18- letnia potrafi zjeść tyle, że dorosły chłop tyle nie zje.
                    Ale: ona w ogóle nie ma nawyku podjadania i je dwa, czasami trzy obfite posiłki dziennie oraz nie pije pomiędzy nic innego jak tylko wodę.
                    I to jest jej wybór a nie moje jakieś świadome działanie.
                    Ciekawe, bo np. jestem z tych matek, które soczki uważały za samo zdrowie a ta młoda cholera miała je od zawsze w tyłku.

                  • kura17 Re: Insulinooporność co za masakra 17.09.21, 07:32
                    > ja nie jadłam tego co w moim odbiorze uznawałam za ohydne - chleb z
                    > niesmacznym masłem i tłusta kiełbasa np.
                    [...]
                    > Ale żeby lubić ówczesne jedzenie - nie. Większość mi kompletnie nie smakowała.

                    to mialas troche szczescia wink
                    ja takie jedzenie bardzo lubilam - i do dzis lubie ...
                    zjadalam wszystko, az mi sie uszy trzesly (do dzis hehe)
                    • vre-sna Re: Insulinooporność co za masakra 17.09.21, 16:03
                      I na bank obecnie jesteś ode mnie szczuplejsza dziś.
                      No i Hashimoto i też nie przywiązywanie się do pewnych ograniczeń skutkuje.
                      Z tym, że z ciekawością czytam takie wątki jak te żeby chociażby się ciut zmobilizować
                      Bo np. post Nasturcji, bardzo prosty w przekazie, przekonuje że naprawdę można.
                • vre-sna Re: Insulinooporność co za masakra 17.09.21, 16:18
                  Masz rację - współczesne jedzenie, jeżeli się naprawdę lubi jeść potrafi strasznie zmasakrować .
                  Tylko widzisz, znowu powołam się na przykład młodej - ona jako dziecko była długo karmiona piersią i naprawdę nie lubiła jeść.
                  A obecnie, będąc szczupła, zjada naprawdę wielkie porcje i wcale nie jest fanką ruchu.
                  Jakoś w jej przypadku mam wrażenie, że u niej cały czas prawidłowo działa instynkt (jako to inaczej nazwać?) odczuwania sytości i głodu.
                  Syn już tego nie ma, aby zachować szczupłą sylwetkę on liczy kalorie oraz wprowadza w życie dużo ruchu.
                  Jako, że był wciąż głodnym noworodkiem a ja bardzo młoda głupia mama, karmiłam go sztucznym mlekiem od drugiego miesiąca życia.
                  Być może to co kiedyś wyczytałam ma wpływ, u mnie w dwóch przypadkach niejako się potwierdzą...
                  Ale jak kiedyś rozmawiałam z biolog- genetyczka, za tycie odpowiedzialnych jest tyle czynników, że trudno ustalić jednoznaczna przyczynę.
                  • snakelilith Re: Insulinooporność co za masakra 17.09.21, 21:24
                    vre-sna napisała:

                    >
                    > A obecnie, będąc szczupła, zjada naprawdę wielkie porcje i wcale nie jest fanką
                    > ruchu.

                    Bo ma takie geny i znajduje się w okresie, gdy zapotrzebowanie na kalorie jest jeszcze ogromne. Ale jak tylko zacznie się zaokrąglać mogą pojawić się pierwsze problemy, zaburzenia odżywiania są w tym wieku przecież bardzo częste. A kontrolowany sposób odżywiania to też domena młodych kobieta, które mają normy społeczne do spełnienia dotyczące wyglądu.
                    • vre-sna Re: Insulinooporność co za masakra 18.09.21, 12:30
                      Bardziej stawiała bym na geny
                      Ale uj wie po kim.
                      W każdym bądź razie siebie z młodości pamiętam jako szczupła i ogólnie ok
                      Ale wystarczyło, że np miałam fazę na pączki i już 4 kg do przodu.
                      Młoda tego nie ma
                      Być może ma geny po ojcu, chociaż tyle dobrego smile
              • panna.nasturcja Re: Insulinooporność co za masakra 17.09.21, 01:44
                vre-sna napisała:

                > Ale: jako dzieci, tzn mówię o swoim prawie 50letnim, jadlysmy tylko wtedy, gdy
                > bylysmy głodne.
                > Tj taka naturalna regulacja poczucia głodu i sytości.
                > Co się spieprzyło podczas mijających lat, że człowiek żre, bo lubi i często nie
                > wynika to z powodu odczucia głodu.

                Nie żartuj.
                Też jestem po 50-tce.
                Naprawdę nigdy w dzieciństwie nie byłaś namawiana do zjedzenia tego, co masz na talerzu? Nie słyszałaś tego słynnego "zjedz mięsko i surówkę, ziemniaki możesz zostawić"? Przecież to jest właśnie zabijanie w dziecku naturalnego mechanizmu sytości. Ono czuje, że już nie chce a to "za mamusię, za tatusia...".
                Owszem, za naszych czasów jedzenie nie było "wszędzie" więc jadło się kilka posiłków i nie było ciągłego podjadania pomiędzy. Ale było nagradzanie słodyczami, traktowanie och jak prezentu, jako czegoś specjalnego.

                Więc masz już dwie rzeczy: zabicie naturalnego odczucia sytości i powiązanie słodkości z emocjami.
                Do tego społeczny przymus zjedzenia tego, co się ma na talerzu, mnóstwo ludzi nie umie się tego pozbyć z głowy, mimo iż wie, że to bzdura. I jak ma nałożone to zjada, choćby na siłę.

                Natomiast to, co pisałam o poukładanie w głowie tyczy przede wszystkim psychoterapii u osób otyłych.
                Tam w grę wchodzi nieuświadomiona nienawiść do własnego ciała, osoby otyłe (nie piszę o ludziach z nadwagą) często były w dzieciństwie molestowane, karane fizycznie.
                Jedzenie jest naturalną przyjemnością, nasz organizm z natury lubi słodkie, bo mózg potrzebuje.
                Więc jemy, gdy jest nam źle, smutno, gdy tęsknimy, gdy ogrania nas nostalgia. To na ogól nie jest świadome.

                • kura17 Re: Insulinooporność co za masakra 17.09.21, 07:30
                  > Naprawdę nigdy w dzieciństwie nie byłaś namawiana do zjedzenia tego, co masz na
                  > talerzu? Nie słyszałaś tego słynnego "zjedz mięsko i surówkę, ziemniaki możesz
                  > zostawić"?

                  u mnie bylo jeszcze "fajniej" - zjedza mieso i ziemniaki, surowke mozesz zostawic ... do dzis mam jakies tam problemy z wlaczaniem warzyw do jadlospisu ...

                  z reszta wypowiedzi sie bardzo zgadzam, tez mam prawie 50 lat.


                  > Do tego społeczny przymus zjedzenia tego, co się ma na talerzu, mnóstwo ludzi
                  > nie umie się tego pozbyć z głowy, mimo iż wie, że to bzdura. I jak ma nałożone
                  > to zjada, choćby na siłę.

                  doklanie.
                  ja w dodatku lubilam (bardzo) jesc i nawet zaden "przymus spoleczny" nie byl potrzebny - i zawsze bylam ta najlepsza wnuczka - do dzis!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka