Dodaj do ulubionych

Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku

16.09.21, 12:07
Utarło się, że są dwa obozy:
A) Ci co nie wierzą w pandemię, uważają ją za rodzaj grypy, są antyszczepionkowcami i przeciwnikami jakichkolwiek restrykcji, w tym maseczek.
B) Ci co się boją, chcą wszystko zamknąć, szczepić itd. itp.

A ja przyznaję, że jestem w grupie C.

Uważam, że covid jest, jest realnym zagrożeniem dla ludzi, szczególnie dla starszych, z otyłością, chorobami współistniejącymi. Jestem za szczepieniem się, mimo że drażni mnie oczywiście wiele aspektów (robienie kasy przez firmy farmaceutyczne, trochę zmieniające się dane odnośnie skuteczności itp.) szczepień. Ale przyjmę dawkę nr. 3 i 4, jeśli zajdzie taka konieczność. Jestem za obowiązkowym szczepieniem lekarzy, pielęgniarek, nauczycieli, przedszkolanek, wszystkich tych, którzy mają kontakt z dużą grupą ludzi.
Ale od początku uważałam, że ograniczenia są debilne, szczególnie zamknięcie lasów, parków, zakaz wychodzenia itp. Jestem w sumie przeciwna jakimkolwiek lockdawnom. Tylko izolacja osób z grup ryzyka wchodzi w grę.
Podoba mi się noszenie maseczek przez osoby chore, przeziębione. Oczywiście w miejscach zamkniętych. Sama jestem przeziębiona i noszę maseczkę w metrze, w sklepie. Będę tak robiła już zawsze przy przeziębieniach.

Myślę, że jednak chyba największa jest ta grupa trzecia. Czy się mylę? Jakie jest wasze zdanie?
Obserwuj wątek
    • saszanasza Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 12:19
      Zdecydowanie podobnie, odpowiedź C. Muszę przyznać że ostatnio maseczka życie mi uratowała, kiedy weszłam w kłęby dymu wydobywającego się z jakieś stojącej na osiedlu ciężarówki. Smród przeogromny, dodatkowo „mgła z oparów” nie wiem co za debil, w każdym razie w akcie desperacji wyjęłam swoją maseczkę z filtrem, założyłam i jakoś udało mi się przemknąć przez ten syf. Niestety został na włosach i ubraniu, no ale nie w moich płucach.
                    • runny.babbit Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 12:55
                      Chyba nigdy nie widziałaś jak ludzie zdejmują maseczkę żeby kichnąć😁 powiem tyle, złudne poczucie bezpieczeństwa. Znacznie lepsze rezultaty daje kichanie w łokieć, a nie w dłoń, oraz unikanie dotykania rękami twarzy, częste mycie dłoni.
                      A brak zwolnienia na katar i kaszel jest głupie,bo taniej wychodzi 3 dni na lekką infekcję niż 10 dni na zapalenie oskrzeli.
                      • picathartes Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 13:21
                        > A brak zwolnienia na katar i kaszel jest głupie,bo taniej wychodzi 3 dni na lekką infekcję niż 10 dni na zapalenie oskrzeli.

                        Takie rzeczy, pani, tylko w Polsce big_grin
                        Zapalenie oskrzeli jest w ogromnej większości chorobą wirusową. Byłam ostatnio na szczepieniu z trzylatkiem, rzęził kaszlem jak gruźlik, ale mówię że zdrowy, bo chory to był tydzień temu i tylko kaszel się ostał.
                        Lekarz osłuchał, machnął ręką, że kaszel to się i do kilku tygodni może trzymać, i żeby szczepić. No to zaszczepiliśmy, młody zdrowy jak ryba smile

                        Żebym nie poszła do pracy, muszę być tak chora, żeby przy pomocy paracetamolu nie być w stanie z łóżka wstać big_grin
                        Ale może tak to działa jak się ma własną działalność i zwolnienie mogę tylko sama sobie przedstawić smile
                              • picathartes Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 14:09
                                Hmm.
                                Jestem trenerką, więc moja praca polega przede wszystkim na mówieniu, nie mam szans się zamknąć. A na zajęciach grupowych to już w ogóle.
                                I jest to praca mocno fizyczna big_grin

                                (a na kacu i chora w ogóle pobiegłam w wyścigu, bo zmobilizowałam moje klientki do biegania, trenowałyśmy razem i jako kapitan po prostu nie mogłam się nie stawić. Wybiegłam se wtedy nie wiem jakim przypadkiem miejsce na podium, przygarnęłam nagrody, wróciłam z dreszczami do domu i zawinęłam się w koc z herbatką z cytrynką i paracetamolem big_grin)

                                A tak serio - zapalenie oskrzeli poza naprawdę pojedynczymi groźnymi przypadkami to zwykła wirusówka, taka sama jak zapalenie gardła. Można z tym do pracy, na plac zabaw i do szkoły, jeśli nie ma gorączki.
                                Prawdziwa choroba to taka, kiedy nie masz siły stanąć na nogach i zwlec się z łóżka. Wszystko inne - można z tym funkcjonować. I pracować.
                                W UK na przykład możesz sobie i bez zwolnienia nie iść do pracy, jak jesteś chora. Ale masz te dni niepłatne, a potem płatne 80%. Nie widziałam, żeby ktoś chorował dłużej niż dwa dni big_grin big_grin big_grin

                                (pomijam oczywiście prawdziwe baaaardzo rzadkie zachorowania albo wypadki, po wstrząsie mózgu byłam całe trzy tygodnie w domu)
                                • joanna_poz Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 14:27
                                  picathartes napisał(a):


                                  >
                                  > A tak serio - zapalenie oskrzeli poza naprawdę pojedynczymi groźnymi przypadkam
                                  > i to zwykła wirusówka, taka sama jak zapalenie gardła. Można z tym do pracy, na
                                  > plac zabaw i do szkoły, jeśli nie ma gorączki.
                                  > Prawdziwa choroba to taka, kiedy nie masz siły stanąć na nogach i zwlec się z ł
                                  > óżka. Wszystko inne - można z tym funkcjonować. I pracować.

                                  ... I wszystko fajnie dopóki ta niewinna przechodzona wirusowka nie przechodzi w nadkazenie bakteryjne
                                • kobietazpolnocy Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 17.09.21, 12:19
                                  Pracujesz głównie na świeżym powietrzu, więc twoje podejście jeszcze ujdzie.
                                  Wierz mi, nie chcesz kaszlących, charczących i pociągających nosem kolegów siedzących przy biurku obok przez 8 godzin - tych twardzieli i twardzielek, którzy jednak wciąż dają radę stanąć na nogach rano. Nie dość, że popełniają więcej błędów, to jeszcze przeszkadzają innym i zarażają.

                                  Akurat obecnie coraz mniejsza jest tolerancja na takich bohaterów i bardzo dobrze.

                                  Aha, w przypadku tego typu niedyspozycji po prostu zgłaszam to w pracy i zostaję w domu. Nie potrzebuję żadnych zwolnień, z pensji nikt mi nic nie potrąca.
                            • wapaha Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 14:01
                              picathartes napisał(a):

                              > Ale masz gorączkę (czyli 37.6+) przez dwa tygodnie? No nie uwierzę.
                              >
                              > No chyba że tylko kaszlesz. Po oskrzelach kaszle się do 6 tygodni i to normalne
                              > ; ani się już wtedy nie choruje, ani nie zaraża wink
                              >


                              37, 6 nie jest de facto gorączką
                              Za gorączkę- czyli stan przy którym powinno sie podawać leki ( jezeli szybko rośnie, sa bóle itp ) uznaje się temp pow 38,5 st
                              • picathartes Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 14:18
                                > 37, 6 nie jest de facto gorączką
                                Za gorączkę- czyli stan przy którym powinno sie podawać leki ( jezeli szybko rośnie, sa bóle itp ) uznaje się temp pow 38,5 st

                                A no widzisz smile Coś mi się po głowie kołatało, że 38, ale nie chciałam głupio palnąć tongue_out
                                Dzieciom podajemy leki, jak się telepią z gorączki, bez mierzenia temperatury.... smile
                      • jagoda2 Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 19:07
                        joanna_poz napisała:

                        > mam to szczescie lub nieszczeście łapania przeziębien bez goraczki.
                        > i tak, lekarz jak najbardziej daje zwolnienie na katar i kaszel oraz ogolne złe
                        > samopoczucie bez gorączki.
                        >
                        Moja córka ma dokładnie taki stan obecnie: kaszel, katar, początkowo ból gardła, ogólne osłabienie, bez temperatury, do tego jest astmatyczką. Była dzisiaj u lekarza, osłuchowo czysto, zwiększył dawkę wziewów, kazał pozostać w łóżku do końca tygodnia (ponieważ córka podjęła pracę przed rozpoczęciem studiów). Nie potrzebowała L4 (umowa zlecenie), ale gdyby było potrzebne, to lekarz dałby jej bez mrugnięcia okiem.
                        Więc, tak: na kaszel, katar i drapanie w gardle też można dostać zwolnienie.
    • runny.babbit Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 12:25
      W której grupie są osoby które uważają że covid powinien wejść do listy chorób z którymi żyjemy normalnie i tak traktowany? Nie widać żadnego celu w "walce" z pandemią, która od początku była pełna absurdów i wręcz głupot, a teraz toczy się już siła rozpędu. Do czego w ogóle zmierzamy, lekarze mówią że wirus już z nami zostanie, w takim razie po co epatowanie liczba zakażeń? Co roku będą, tak jak co roku jest mnóstwo przeziębień i innych infekcji. Czy nie powinna się liczyć liczba ciężkich przypadków? Dlaczego od czterech miesięcy przez Polskę przewalają się tłumy a na zgromadzeniu publicznym może być maks. 150? Itd. itp. Jestem w grupie która ma dość hipokryzji, teatrzyku z maseczkami "przy stoliku nie, w korytarzu tak", bo to wszystko przypomina stan wyjątkowy na wschodniej granicy, gdzie niby jest niebezpiecznie ale na odpust można jechać.
    • picathartes Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 12:33
      Jestem za obowiązkowymi szczepieniami i zaszczepieniem całego świata, nie tylko zachodu. Oczywiście trzeba poczekać, czy szczepionki są bezpieczne dla małych dzieci, ale jak tylko dadzą zielone światło, trzeba szczepić.

      Póki na świecie są ogniska covida, tym większa szansa, że wirus zmutuje tak, że "nasze" szczepionki na niego już działać nie będą.
      Można mieć nadzieję, że mutację pójdą w tę stronę, co większość wirusów, czyli zrobią się jeszcze bardziej zakaźne, ale dużo mniej zjadliwe, ale oczywiście gwarancji nie ma. Póki co, mamy "szczęście", że covid zabija najstarszych i najsłabszych. A co, jeśli zmutuje tak, że wytrzebi dzieci, dwudziesto- i trzydziestolatków?

      Oczywiście masowe lockdowny są - poza faktycznymi ogniskami infekcji - zbędne. Tak samo, jak nie ma potrzeby zamykać parków, lasów i zabraniać wychodzenia z domu. Nie tam się wirus roznosi.
    • dyzurny_troll_forum Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 12:33
      gaskama napisała:

      > Utarło się, że są dwa obozy:
      > A) Ci co nie wierzą w pandemię, uważają ją za rodzaj grypy, są antyszczepionkow
      > cami i przeciwnikami jakichkolwiek restrykcji, w tym maseczek.
      > B) Ci co się boją, chcą wszystko zamknąć, szczepić itd. itp.
      >
      > A ja przyznaję, że jestem w grupie C.
      >
      > Uważam, że covid jest, jest realnym zagrożeniem dla ludzi, szczególnie dla star
      > szych, z otyłością, chorobami współistniejącymi. Jestem za szczepieniem się, mi
      > mo że drażni mnie oczywiście wiele aspektów (robienie kasy przez firmy farmaceu
      > tyczne, trochę zmieniające się dane odnośnie skuteczności itp.) szczepień. Ale
      > przyjmę dawkę nr. 3 i 4, jeśli zajdzie taka konieczność. Jestem za obowiązkowym
      > szczepieniem lekarzy, pielęgniarek, nauczycieli, przedszkolanek, wszystkich ty
      > ch, którzy mają kontakt z dużą grupą ludzi.

      No to przecież jesteś w grupie (B)...
    • fraudes Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 12:35
      Zgadzam się z Tobą w 99%. Bo z szczepionkami - czekam na Novavax. Z różnych względów. Covida mam za sobą wraz z rodziną - bezobjawowo, a seniorzy zaszczepieni Pfizerem, pewnie sie doszczepią jak będzie taka konieczność. No i jednak nie wprowadzałabym obowiązkowość szczepien dla przedstawicieli wymienionych przez Ciebie zawodów.
      Ale generalnie - masz rację, moim zdaniem.
    • srubokretka Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 12:47
      Jestem w swojej jednoosobowej grupie od kwietnia 2020. ( nie ze wszystkim z grupy C sie zgadzam i sporo bym dodala, np kwestie polityczno-$, socjologiczne, eksperymenty, przymuszenie do migracji odciazajcej duze miasta, przyspieszenie kwestii samochodow elektrycznych itd ...) Zdania nie zmienilam.
        • srubokretka Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 14:18
          O samochodzie elek. myslelismy od 5 lat , ale dopiero pandemia dala nam czas zeby wszystko sobie przemyslec i przanalizowac realnie.
          Bardzo liczna grupa, wyraznie widoczna na codzien w NY, nj, ct zdecydowala sie na zakup elektyka. Wielu ludzi zaoszczedzilo $ dzieki banowi poruszania sie. Wile osob wydawalo rocznie 20tys$ na wycieczki. W ciagu 2 lat zaoszczedzili sporo kasy. czesc wydala na zakup nowego domu, jeszcze wieksza czesc na hybryde lub elekt. samochod.

          Producenci w znaczny sposob ograniczaja produkcje zwyklych samochodow. Najczestrza przyczyna jaka sprzedawcy teraz musza mowic to to, ze fabryki sa zamykane z powodu wirusa. (toyota ponad 60% produkcji) Szczepionki, laboratoryjna czystosc w fabrykach w pelni zrobotyzowanych sugeruja , ze to tylko sciema. (laboratoria farmaceutyczne ida pelna para) Drugi argument to brak czipow. Biorac pod uwage ile czipow potrzebnych jest do dzialania jednego samochodu, jest to realna przyczyna. Pytanie jednak po co te czipy sa az w takiej ilosci potrzebne. Ano do tego, zeby nasz nowy samochod komunikowal sie z AI. Moj dwulatetni, a juz ma niezla pogadanke z systemem drogowym gdy zatrzymujemy sie na swiatlach.

          Zdaje sie, ze do 2035 fabryki maja przerzucic sie na elektryczne, bez pandemii byloby to malo realne i bardzo trudne do sfinansowania.

          Kwestia samolotow, to jeszcze grubsza sprawa.
      • bigimax4 Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 13:41
        ie ze wszystkim z grupy C sie zgadzam i sporo bym dodala, np kwestie polityczno-$, socjologiczne, eksperymenty, przymuszenie do migracji odciazajcej duze miasta, przyspieszenie kwestii samochodow elektrycznych itd ...


        a nie popierajacych tych dyrdymalow fo gulagu ?
        to juz bylo
    • mia_mia Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 12:52
      Dla mnie normalne jest zmieniające się podejście do wirusa. To co działo się na początku trzeba rozpatrywać z perspektywy wiedzy i możliwości z tamtego okresu, teraz jesteśmy w zupełnie innym miejscu, naukowcy wiedzą więcej, lekarze opracowali jakieś standardy postępowania. Gdybyśmy startowali z poziomu delty, z jej zakaźnością to dopiero byłby dramat.
      I jestem za tym, żeby środki ostrożności dostosowywać do sytuacji i w szerszym i w wąskim ujęciu.
    • kaki11 Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 13:04
      Też myślę, że grupa ekstremalna w jedną i drugą jest mniejsza niż grupa pośrednia. Jasne, że medialne są skrajności więc mówi się o grupach które nazywasz A i B, a o większości osób które są gdzieś pomiędzy mniej.
      Sama jestem chyba w tej "grupie C" choć chyba jednak trochę inaczej (generalnie uważam, że to po prostu grupa zróżnicowana w pandemicznych poglądach).
      Sama uważam, że jasne że covid istnieje, wiem/wierzę że jest realnym zagrożeniem, cieszę się ze szczepionek i planuję się zaszczepić w najbliższym czasie (wcześniej też planowałam, ale złapałam covid i zrezygnowałam do czasu własnej odporności) , ale jestem przeciwniczką obowiązkowych szczepień. Są one na tyle nowe, że z szacunku do obaw innych ludzi, nie chciała bym ich przymuszania. Lockdowwny mi się nie podobały prywatnie, ale uważałam, że są konieczne żeby zmniejszyć mobilność społeczną, choć jednocześnie część z restrykcji uważałam za debilną (zamknięte lasy, ograniczenia wigilijne itd). Teraz natomiast uważam, że covid tak czy inaczej będzie czymś z czym będziemy żyć, więc mając już pulę osób która przechorowała, która się zaszczepiła musimy nauczyć się z tym żyć i zamykania wszystkiego nie popieram a przypuszczam, że znowu się pojawi. Maski bardziej popierałam na początku, teraz już znacznie mniej, uważam że ich noszenie w zamkniętych pomieszczeniach jest jako tako zasadne tak ewentualne wprowadzenie ich ponownie na świeżym powietrzu uważam za debilne.
      • gaskama Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 13:12
        Moje zdanie też ewoluuje i jestem gotowa na jego weryfikacje. Jestem przeciwniczką masek na przestrzeniach otwartych. W pomieszczeniach tylko dla objawowych (tych, którzy ewidentnie mają katar, są przeziębieni, jasne, że osoby chore nie powinny łazić, no ale często z różnych powodów łażą i wtedy maseczka byłaby wyrazem troski o współobywateli). Też uważałam, że lockdown był na początku konieczny, by nie obciążyć za bardzo służby zdrowia. Teraz uważam go za debilny.
      • dramatika Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 13:14
        kaki11 napisał(a):

        > Lockdow
        > wny mi się nie podobały prywatnie, ale uważałam, że są konieczne żeby zmniejszy
        > ć mobilność społeczną, choć jednocześnie część z restrykcji uważałam za debilną
        > (zamknięte lasy, ograniczenia wigilijne itd).


        Zamknięcie lasów było logiczne - miało zapobiegać tworzeniu się skupisk ludzi w dojazdach do terenów zielonych, skoro wszystko inne było pozamykane. Ludzie zaczęliby walić do lasów, tworząc skupiska ludzi w środkach transportu, a celem lockdownu było uwalenie ludzi w domu. Mieli nie mieć pretekstu do wychodzenia z niego w ogóle.
        Co innego mówic, że generalnie lockdown jest koncepcją absurdalną, a co innego że co do zasady jest uzasadniony, no ale nie tam, gdzie nam nie pasuje. NIE - przyjmując, że lockdown był uzasadniony, trzeba automatycznie przyjąć, że zamknięcie lasów też było uzasadnione.
        • mia_mia Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 13:29
          Lasy, a raczej ludzie, którzy chcieli je odwiedzić padli ofiarą tego co działo się w dużych miastach, gdzie wbrew pozorom też są lasy, a był moment, kiedy było tam więcej ludzi niż w sobotę na ryneczku w małym mieście. Trudno to sobie nawet wyobrazić mieszkając pod „normalnym” lasem, ja też nie wierzyłam w to co opowiadali aż nie przyjechałam. Moi rodzice mieszkają na granicy takiego podmiejskiego lasu, normalnie nie można było tam zaparkować, ludzie tłoczyli się w alejkach, bo każdy chciał iść po ścieżce, a nie między drzewami i po krzakach.
    • tt-tka Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 13:16
      Grupa trzecia. Zaszczepiona, omaseczkowana w sklepie/pojazdach/pracy w bezposrednim kontakcie z ludzmi (zwlaszcza z grup ryzyka).
      Troche mi zycie w realu zdechlo, jako okularnica nie znosze zwiedzac i ogladac w masce - nadrabiam w necie, zwlaszcza zycie kulturalne. Ilez ja sie muzeow nazwiedzalam wirtualnie smile
    • feniks_z_popiolu Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 13:20
      Też grupa C. Wokół zaszczepili się wszyscy. Z przekonaniem, że lepiej zachorować zaszczepionym niż bez szczepienia ryzykować ciężki przebieg choroby. Z wyjątkiem dwojga dalszych kuzynów, którzy zmarli na, jak wcześniej twierdzili, tego kowida co go nie ma sad. Zupełnie nie trafia do mnie żaden argument antyszczepionkowców.
      Obostrzenia były uciążliwe, dla młodzieży, dzieci ale i dla seniorów też. Niektóre po prostu głupie co widać z perspektywy czasu; jednak wtedy był powszechny popłoch. Traumatyczny był zwłaszcza marzec i kwiecień 2020 - totalna pustka w centrum miasta, karetki wszelkie: straż, pogotowie, policja, służby.
      Maseczki noszę tam gdzie jest dużo ludzi i nie uważam ich za całe zło. Głupia dla mnie była permanentna dezynfekcja rąk w jakiś płynach. Owszem, tam gdzie nie ma dostępu do wody i mydła to OK.
      No i nie pchałam się na żadne zagraniczne wyjazdy, z przyczyn zawodowych nie mogę sobie pozwolić na nawet kilka dni poślizgu w powrocie z urlopu.
    • jehanette Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 13:24
      Tak, totalnie jestem w grupie C! I wkurza mnie że jak obruszę się na zamykanie szkół czy maskową fiksację, to od razu rozmówcy kwalifikują mnie do grupy negacjonistów. A nią nie jestem. Zaszczepiłam się, cała moja rodzina jest zaszczepiona, miałam nawet dwa testy covidowe w tym jeden za własną kasę bo chciałam być odpowiedzialna i przetestowałam się w trakcie kataru tuż przed urlopem. Nie izolowałam dziecka i siebie od życia i innych ludzi, ale w trakcie fali infekcji nie spotykałam się z dziadkami i rodzicami, bo zakładałam że możemy być dla nich zagrożeniem. Maski na ulicy nie nosiłam i nosić nie będę, ale w pomieszczeniach generalnie noszę, wyjątek: długie podróże pksem i pociągiem w lecie gdy covida praktycznie nie było, nikt wokół też nie nosił - a ja już byłam po II dawce.

      Teraz jak jestem zaszczepiona uważam że mam prawo normalnie żyć, w grupie ryzyka nie jestem, bliscy poszczepieni i wkurza mnie podbijanie covidowego bębenka. Dziecko też zaszczepię jak będzie można (12-), choć wkurza mnie szantaż moralny pod tytułem "szczepmy dzieci, chrońmy seniorów". Niech kurka seniorów i 50+ zmuszą do szczepienia albo zadbają o to by pomóc tym co nie mogą sami tego zorganizować, a by chcieli, a nie szantażują dzieci i dziećmi!
    • berber_rock Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 13:32
      Nie umiem sie zakwalifikowac do zadnej grupy, ale to chyba ze wzgledu na mocno leberalne poglady, ktore mowia, ze jestesmy doroslymi ludzmi i kazdy powinien byc odpowiedzialny sam za siebie i decydowac o sobie.

      W konsekwencji za tym idzie:
      - szczepienia nie powinny byc obowiazkowe, ale za to uslugi zdrowotne czesciowo odplatne
      - lockdowny to bullshit. Ci, ktorzy czuja zagrozenie moga z wlasnej woli zostac w domu, w koncu nakazu wychodzenia nie ma.

      A co do ostatniego 1.5 roku to nie podobaly mi sie nastepujace rzeczy:
      - wirus w krajach demokratycznych wykorzystany zostal politycznie w celu manipulowania slupkami wyborczymi. Wyjatkowo dobrze bylo to widac w krajach, ktore mialy roznego rodzaju wybory na horyzoncie;
      - deal szczepionkowy byl nieeetyczny i poskutkowal pelnymi magazynami, z ktorymi teraz nie wiadomo co zrobic. No ale za to ktos przytulil sporo $$$$$$
      - ograniczenia wprowadane w Europie na poziomie krajow (w kazdym inne z godziny na godzine) nie mialy sensu, skoro wirus i tak byl juz wszedzie.
      - o zamknieciu szkol w PL to juz w ogole pisac nie bede, bo scyzoryk sie w kieszeni otwiera. Powlasnym dziecku widze, ze po 1.5 roku juz nie jest tym samym malym radosnym czlowiekiem, a ona spedzila w domu raptem 3 mce a nie 15.
      - w "walce" w pandemia absolutnie nie uwzgledniono kosztow, jakie ta walka wygenerowala: straty roznych biznesow, depresje, burn-outy, odroczone leczenie wszystkich innych "mniej waznych" schorzen; edukacja.
      - zycie i jego jakosc dramatycznie sie zmienila: niczego nie da sie obecnie zaplanowac i pewnie przez jakis czas tak zostanie; jeszcze pol biedy jak ktos zyje na prowincji i blisko przyrody - podejrzewam ze psychologicznie jest w lepszej formie; ale ludzie uwiezieni w mieszkaniach w miastach mieli i czesciowo maja nadal mocno przerabane.
      - co do maseczek? Idiotyzm. Wiekszosc moich znajomych jest na etapie, kiedy ma je poupychane w roznych kieszeniach - czesto te same sztuki od tygodni. Zakladaja, aby nikt sie nie przyczepil. A juz siedzenie w masce w biurze przez 8h uwazam za sadyzm.

      To tak na szybko.
          • dramatika Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 13:43
            berber_rock napisał(a):


            > W wiekszosci krajow europejskich uslugi zdrowotne sa czesciowo odplatne

            A to zalezy czy każesz płacić więcej wszystkim, czy tylko niezaszczepionym przeciwko covid. Raczej nieprzypadkowo umieściłaś zdanie o dopłacaniu do usług przy zdaniu, że szczepienia nie powinny być obowiązkowe.
            • berber_rock Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 13:57
              mia_mia napisał(a):

              > W Polsce w praktyce też i często niestety nie tylko częściowo.

              W Polsvce istnieje sluzba panstwowa nieodplatna, na ktora spada niefajna czesc tortu uslug zdrowotnych, czyli wszystkie terapie dlugoterminowe, operacje wysokiego ryzyka etc.
              Oraz rynek prywatny, ktory wykroil sobie low-risk kawalek tortu i sie na nim pasie.

              Nie o tego typu odplatnosc uslug zdrowotnych mi chodzilo.
              Chociaz oczywiscie pacjent ma prawo postrzegac to jako odplatnosc uslug zdrowotnych.

              Ale nie w ten sposob wyglada czesciowa odplatnosc w normalnych krajach.
                • berber_rock Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 14:06
                  To sie nazywa honorarium i wcale nie jest patologiczne.
                  Tylko w normalnych krajach wreczajac lekarzowi honorarium, dostajesz fakture z ktora nastepnie idziesz do swojej ubezpieczalni i dostajesz zwrot 80% kwoty tej faktury.
                  Lekarz do zawodu uvczyl sie jakies 8 lat i ma prawo na tym zarabiac, nawet jesli rynek mu to uniemozliwia.
                  • mia_mia Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 14:18
                    Nie wiesz o czym mówisz. Idziesz do lekarza, wyznaczają ci termin zabiegu w szpitalu za rok, z opcją przesunięcia na kolejny, idziesz do ordynatora, płacisz 500 zł lub inną wysoką kwotę, nawet fakturę możesz dostać, masz termin zabiegu za dwa tygodnie. To jest kwintesencja patologii. Chcesz mieć cc na życzenie w państwowym szpitalu? Nic prostszego, odbębniasz kilka prywatnych wizyt u lekarza z oddziału i tak ze wszystkim.
                    • berber_rock Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 14:22
                      mia_mia napisał(a):

                      > Nie wiesz o czym mówisz.
                      _ Wiem o czym mowie
                      _ 100 EUR to nie jest wygorowana kwota za operacje. Powiedzialabym raczej ze w okolicach kwoty smiesznej.

                      > Chcesz mieć cc na życzenie w państwowym szpitalu? Nic prostszego, odbębniasz kilka prywatnych wizyt u lekarza z oddziału i tak ze wszystkim.
                      _ CC na zyczenie samo w sobie jest patologia. Zgadzam sie
                      _ U mnie na przyklad nie ma czegos takiego jak CC na zyczenie chocbys lekarzowi zaplacila piec kopert. To lekarz decyduje o formie porodu biorac pod uwage dobro obydwojga pacjentow bioracych w tym wydarzeniu udzial.
                    • picathartes Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 14:29
                      Oczywiście mia_mia masz rację, że tak to niestety w Polsce wygląda.

                      Za to za granicą płacisz za wszystko lub prawie wszystko, w zależności od kraju, i nie masz opcji za darmo.
                      W Szwajcarii na przykład "państwowe" szpitale są oczywiście prywatne i rachunek dostajesz za wszystko, od rozmowy telefonicznej z lekarzem, po badania witamin, łącznie z operacjami ratującymi życie. Oczywiście rachunek jest dodatkową opłatą do obowiązkowej składki słono opłacanej comiesięcznie.
                      Zapewniam Cię, że procentowo w stosunku do zarobków płacimy minimum cztery razy tyle co płaci się w Polsce włączając składki ubezpieczeniowe, ubezpieczenia prywatne, "koperty" i "wizyty" u ordynatora.
                      No, ale opieka medyczna jest super i bez wielkich kolejek.
      • picathartes Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 16.09.21, 13:46
        > - szczepienia nie powinny byc obowiazkowe, ale za to uslugi zdrowotne czesciowo odplatne

        Niezaszczepieni, którzy mieli szansę się zaszczepić, powinni w 100% pokrywać koszty leczenia na covid. To raz.

        Dwa. Wśród lekarzy rośnie niechęć do pacjentów covidowych nieszczepionych. Mają po dziurki w nosie zapchanych oddziałów, pracy po godzinach i niemożliwości wzięcia urlopu, bo jest kolejna fala covid i oddział w 90% zapchany nieszczepieńcami. Co innego, kiedy szczepień nie było, ale teraz? Respiratory niemalże wyłącznie zajęte przez nieszczepów. (Najlepsze, jak nieszczepy jeden za drugim w szpitalu biją się w piersi i wszyscy żałują nieszczepienia!)
        Pacjenci onkologiczni z odroczonymi badaniami, odroczonymi terapiami, niezdiagnozowani, będą umierać. Inni też, bo covid najważniejszy. To frustruje lekarzy niesamowicie.
        Niedługo będzie figa dla nieszczepów. Przy ograniczonej pojemności oddziałów pierwszeństwo będą mieli pacjenci szczepieni.
      • madami Re: Wasze podejście do pandemii po 1,5 roku 17.09.21, 10:56
        berber_rock napisał(a):

        > Nie umiem sie zakwalifikowac do zadnej grupy, ale to chyba ze wzgledu na mocno
        > leberalne poglady, ktore mowia, ze jestesmy doroslymi ludzmi i kazdy powinien b
        > yc odpowiedzialny sam za siebie
        i decydowac o sobie.

        z tym to ja się bardzo zgadzam, bardzo!

        >
        > W konsekwencji za tym idzie:
        > - szczepienia nie powinny byc obowiazkowe, ale za to uslugi zdrowotne czesciowo
        > odplatne

        w Polsce będzie zaraz wrzask ale to jeden ze sposóbów uzdrowienia systemu

        > - lockdowny to bullshit. Ci, ktorzy czuja zagrozenie moga z wlasnej woli zostac
        > w domu, w koncu nakazu wychodzenia nie ma.

        tak ale jednocześnie państwo powinno poprzez stworzenie odpowiedniej sytuacji prawnej, umożliwić to zostanie w domu, np. przez przepisy o HO ( Szwecja takie coś zrobiła)