Dodaj do ulubionych

Licealni pierwszoklasiści

17.09.21, 20:51
I jak tam, zadowoleni? Poukladaly się profile, dojazdy, koleżeństwo?
Obserwuj wątek
    • tryggia Re: Licealni pierwszoklasiści 18.09.21, 00:03
      Mój jest zachwycony. I to widać po nim całym. Wychodzi z pokoju, gada,. opowiada o klasie, szkole. Mówi jak niesamowite jest być wśród nauczycieli, którzy traktują ich z szacunkiem. Klasa też ok. Po wtorkowym zebraniu przyznaję mu rację.
      • grey_delphinum Re: Licealni pierwszoklasiści 18.09.21, 00:09
        Syn bardzo zadowolony, klasa fajna, nauczyciele (większość) z pasją i normalnym podejściem do młodzieży.
        Trochę humor mu zepsuła pierwsza pała, no ale dziubdzius musi przywyknąć do niezapowiedzianych kartkówek (w podstawówce pod tym względem był Wersal).

        Z dojazdami ok, myślałam, że będzie o wiele gorzej.
    • slonko1335 Re: Licealni pierwszoklasiści 18.09.21, 07:58
      Trudno jeszcze powiedzieć coś więcej ale póki co zadowolona. Znalazła bratnie dusze w klasie, jest w samorządzie klasowym. Trafił się jej na wychowawcę najlepszy nauczyciel w szkole. Byli na integracji. Cześć nauczycieli odjechana w kosmos ale większość traktuje ich jak ludzi w przeciwieństwie do podstawówki tu szkola jest dla "dzieci" a nie dzieci dla szkoły. Lubi swoją klasę aczkolwiek wczoraj okazało się że dwie osoby z tych z którymi jest bliżej zmieniają profil. Niestety są w klasie osoby które naukę mają gdzieś i naduzywaja używek. Dojazd ma bardzo dobry ale pod tym kątem wybierała liceum.
    • biala_ladecka Re: Licealni pierwszoklasiści 18.09.21, 08:24
      Takie 6/10 z tendencja wzrostową. Po wynikach rekrutacji nagle dopadło ją uczucie, że źle wybrała. Było małe zalalamanie. Pierwsze dni szkoły to była tragedia, bo poszła nastawiona na NIE. Po kilku dniach coś zaczęło pękać w przekazie. Byli kilka dni na integracji, zgłosiła się do samorządu, wczoraj wróciła z dość specyficznego kółka popołudniowego i buzia jej się nie zamykała, jak było super. Wychowawczyni wydaje sie być przytomna i lubić młodzież. Drobne zawirowania z planem udało się z dyrekcją szybko wynegocjować. Jestem dobrej myśli.
    • la_mujer75 Re: Licealni pierwszoklasiści 18.09.21, 17:53
      Jezu, jak Wam zazdroszczę, a raczej Waszym dzieciom.
      Mój - obecny ósmoklasista- ma w przyszłym tygodniu: sprawdzian z polskiego (analiza i interpretacja wiersza - dla mojego dramat, a nie liryka wink ), kartkówkę z hiszpańskiego (50 czasowników) , we wtorek sprawdzian z chemii (z materiału z VII klasy), kartkówkę z biologii i historii (ale pani od historii nie ma we wtorek, uff) W środę ze znajomości "Kamieni na szaniec", w czwartek z WOS'u i podejrzewam, że odbędzie się ta zaległa z historii.
      I tak będzie cały czas sad
      Mam wrażenie, że nauczyciele maja większe "rozwolnienie" niż jak mój Starszy był w 8 klasie. Pewno chcą nałapać ocen zanim będzie zdalne.
      Byle jeszcze przeżyć 9 miesięcy sad
        • la_mujer75 Re: Licealni pierwszoklasiści 18.09.21, 18:12
          Dramat. Niby raz to już przerabiałam. Ze Starszym. I ten Starszy, mający problemy z nauką, dał radę, czyli niby Młodszy powinien sobie lepiej radzić, ale wcale tak nie jest.
          A ja nie mam w sobie cierpliwości, aby mu pomóc to ogarniać, ale chyba będę musiała się złamać.
          Wkurw mnie bierze.
          Chyba sobie na ścianie wyryję kreski, oznaczające dni do końca tej ósmej klasy i jak więzień- będę je odhaczać.
          • mia_mia Re: Licealni pierwszoklasiści 18.09.21, 19:04
            Wielu moich znajomych miało i ma dzieci w tym wieku, nikt nie przeżywa szkoły z nimi nawet w części tak jak Ty. Może to kwestia podstawówki, może Ty za bardzo przeżywasz, ale to nie jest typowe.
            • iwoniaw Re: Licealni pierwszoklasiści 18.09.21, 19:20
              mia_mia napisał(a):

              > Wielu moich znajomych miało i ma dzieci w tym wieku, nikt nie przeżywa szkoły z
              > nimi nawet w części tak jak Ty. Może to kwestia podstawówki, może Ty za bardzo
              > przeżywasz, ale to nie jest typowe.


              No patrz, ja nie "przeżywam" szkoły, a własnemu dziecku - zdolnemu i lubianemu, więc nie mającemu dodatkowych stresów naukowych ani towarzyskich - szczerze współczułam i widziałam takie zwyczajne, fizyczne przemęczenie wynikające z samych godzin spędzanych w szkole i na odrabianiu zadań. I doskonale rozumiem, o czym mujer pisze. I uważam to za typowe jak najbardziej, niestety.
              • molik28 Re: Licealni pierwszoklasiści 18.09.21, 20:46
                Też się zgadzam niestety. 7 i 8 klasa były koszmarne. To trudne dla matki patrzeć na przemęczone, zrezygnowane dziecko, które coraz bardziej traci wiarę w siebie. Dobrze, że ten koszmar już za moim synem i jakoś przetrwał.
            • la_mujer75 Re: Licealni pierwszoklasiści 18.09.21, 21:10
              Ja to mam pewno uraz po Starszym i być może mam nieprawidłowy stosunek do szkoły.
              Ale nic nie poradzę - wkurwia mnie ta szkoła.
              Jak pójdzie do średniej, na pewno mniej mnie to będzie obchodziło.
              Tak się stało ze Starszym, więc tym bardziej odpuszczę sobie z Młodszym. Po prostu - nie mogę się tego doczekać. Jestem zniecierpliwiona.
      • iwoniaw Re: Licealni pierwszoklasiści 18.09.21, 18:03
        A żebyś wiedziała że moje dziecko w pierwszej licealnej samo sobie zazdrości: po ujrzeniu planu lekcji pierwszy komentarz był: "ale ja teraz codzienie wcześnie kończę!" - a ma oprócz podstawy programowej jeszcze kilka dodatkowych godzin języka...
        Siódma i ósma klasa to był maraton. Wyczerpujący po prostu fizycznie, dokładnie z powodów jakie opisałaś. Ale nic się nie martw, za rok będziecie w szkole średniej i będziecie się z tego śmiać, zobaczysz!
        • la_mujer75 Re: Licealni pierwszoklasiści 18.09.21, 18:21
          To jest zbrodnia. Aby dzieciaki w tak młodym wieku, tak musiały harować. Mój ma dopiero 13,5 roku. Rośnie teraz w oczach. Ma 180 cm wzrostu. To wielki wysiłek fizyczny dla organizmu, a tu takie obciążenie dla mózgu.
          W czwartek, po 8 godzinach, jak wrócił, w czasie których miał diagnozę z matematyki i niezapowiedziana kartkówkę z fizyki (dzień wcześniej tez miał), to aż dostał zeza ze zmęczenia. A musiał się uczyć na następny dzień.

          W liceum jest beznadziejna II klasa. Starszy miał 38 godzin lekcyjnych. W III jest juz mniej, ale nadal biologia, chemia, fizyka (2x w tygodniu), informatyka, przedsiębiorczość. Dopiero za rok to odpadną. W IV klasie. Łaskawcy, psia ich mać!
          Ale ja "pozwalam" Starszemu lecieć na słabych ocenach, byleby zdawał. I przykładał się do maturalnnych przedmiotów.
          • jagoda2 Re: Licealni pierwszoklasiści 18.09.21, 19:13
            la_mujer75 napisała:

            > W liceum jest beznadziejna II klasa. Starszy miał 38 godzin lekcyjnych. W III j
            > est juz mniej, ale nadal biologia, chemia, fizyka (2x w tygodniu), informatyka,
            > przedsiębiorczość. Dopiero za rok to odpadną. W IV klasie. Łaskawcy, psia ich
            > mać!

            Wiem, że wydaje się to nadludzkim wysiłkiem dla młodych ludzi (jest tego zbyt dużo, całkowicie się zgadzam), ale doskonale pamiętam, że "za moich czasów" też mieliśmy w liceum koszmarnie dużo godzin (w granicach 40) i to praktycznie przez całe 4 lata i naprawdę nie przypominam sobie, żeby ktokolwiek się nad nami użalał czy współczuł nam z tego powodu. Ja jeszcze miałam naukę na dwie zmiany i do dziś pamiętam, że czasami kończyłam o 21.30 (religią w II klasie, to był pierwszy lub drugi rok religii w szkołach), a następnego dnia szłam na 7.30. Jedynym przywilejem w IV klasie liceum była nauka na jedną zmianę i trochę "wolnego" czasu popołudniami/wieczorami. Pamiętam też koszmarną komunikację miejską, która była o milion procent gorsza niż jest obecnie. O podwożeniu/odbieraniu kogoś samochodem mowy nie było. Faktem jest, że było to 30 lat temu, ale młodzież miała wtedy chyba więcej powodów do zmęczenia niż obecnie.
            .
            > Ale ja "pozwalam" Starszemu lecieć na słabych ocenach, byleby zdawał. I przykła
            > dał się do maturalnnych przedmiotów.
            >
            Słusznie. Mądra matka z Ciebie.
            • la_mujer75 Re: Licealni pierwszoklasiści 18.09.21, 21:16
              Pewno jesteśmy podobnego wieku wink Ja maturę robiłam w 94' roku.
              I owszem- w II klasie L.O. też miałam więcej lekcji. Do tej pory pamiętam, że we wtorek miałam 8 godzin, a potem szłam na prywatny angielski. ALe pamiętam też - że w piątek miałam 3 lekcje - fizykę, polski i angielski. I notorycznie nie docieram w piątek do szkoły wink
              W III już miałam dużo mniej. Np. chemia mi odpadła.
              IV to już był luz smile
              Obecne liceum i tak mi się jawi, jako raj w porównaniu do VII i VIII klasy po deformie.
              • jagoda2 Re: Licealni pierwszoklasiści 18.09.21, 22:30
                la_mujer75 napisała:


                > W III już miałam dużo mniej. Np. chemia mi odpadła.
                > IV to już był luz smile

                Ja do samego końca (tzn. zanim pojawiły się fakultety w II semestrze) miałam 4 biologie, 4 chemie, 4 polskie, 4 matmy, 3 angielskie, 2 rosyjskie, 2 albo 3 fizyki, 3 historie (pamiętam doskonale, bo nie znosiłam historii), 1 lub 2 geografie, 1 WOS, 2 w-fy, 2 religie i godzinę wychowawczą. Nie wiem, czy o czymś zapomniałam?
                W niższych klasach były jeszcze: łacina, (przez rok) PO, muzyka, plastyka, i coś na kształt ZPT (miało inną nazwę), na których uczyliśmy się m.in. o obróbce skrawaniem i różnych polichlorkach winylu (masakra), więc te 40 godzin tygodniowo mieliśmy praktycznie przez cały czas liceum.
                W pierwszej klasie chyba nie było jeszcze religii w szkole, ale w drugiej była na pewno, bo pamiętam te powroty do domu po 21.30 (wtorek) i następnego dnia na 7.30.
                Jak sobie dzisiaj o tym myślę, to sama kręcę z niedowierzaniem głową, że nikt się nad nami wtedy nie użalał, bo to było min. 1,5 etatu (w szkole i w domu) dla młodego człowieka.

                > Obecne liceum i tak mi się jawi, jako raj w porównaniu do VII i VIII klasy po d
                > eformie.
                >
                Moja córka w tym roku skończyła liceum i rzeczywiście miała chyba o połowę mniej zajęć niż ja w moim liceum. I całe szczęście! Faktem jest, że ona była na humanie, więc miała dużo polskiego, angielskiego, historii (po 6-8 godzin tygodniowo), matmy miała 4 godziny, ale resztę przedmiotów już symbolicznie przez te 3 lata (np. chemia, fizyka, biologia, itp.). Teraz na studiach będzie miała 5 przedmiotów w semestrze zimowym (wykłady + ćwiczenia) plus lektorat i kiedy patrzymy na jej plan zajęć, to wydaje nam się, że tych zajęć jest bardzo mało w tygodniu. Faktem jest, że będzie dużo pracy własnej, ale na pierwszy rzut oka wydaje się, że "śmiech na sali".
      • zwyczajnamatka Re: Licealni pierwszoklasiści 19.09.21, 09:18
        la_mujer75 napisała:

        > Jezu, jak Wam zazdroszczę, a raczej Waszym dzieciom.
        > Mój - obecny ósmoklasista- ma w przyszłym tygodniu: sprawdzian z polskiego (ana
        > liza i interpretacja wiersza - dla mojego dramat, a nie liryka wink ), kartkówkę
        > z hiszpańskiego (50 czasowników) , we wtorek sprawdzian z chemii (z materiału z
        > VII klasy), kartkówkę z biologii i historii (ale pani od historii nie ma we wt
        > orek, uff) W środę ze znajomości "Kamieni na szaniec", w czwartek z WOS'u i po
        > dejrzewam, że odbędzie się ta zaległa z historii.
        > I tak będzie cały czas sad
        > Mam wrażenie, że nauczyciele maja większe "rozwolnienie" niż jak mój Starszy by
        > ł w 8 klasie. Pewno chcą nałapać ocen zanim będzie zdalne.
        > Byle jeszcze przeżyć 9 miesięcy sad
        >
        Współczuję, dla nas także 7 i 8 klasa to był koszmar. Zwłaszcza 8. To jest chore i nienormalne tak eksploatować te dzieci.
        Teraz w pierwszej klasie odetchnęła i córka i ja. To jest inne życie, nie ma porównania. Podstawówka to koszmar, a te dwa ostatnie lata -mordęga. Powodzenia i sił życzę.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka