Dodaj do ulubionych

Jak często mówicie swoim dzieciom ...

20.09.21, 13:26
że je kochacie, że są piękne i mądre? Chodzi mi o dzieci nastoletnie i zupełnie dorosłe.
Obserwuj wątek
      • gama2003 Re: Jak często mówicie swoim dzieciom ... 20.09.21, 13:45
        Syna dopadam i przytulam.
        Mówię, że tego potrzebuję. Czasem burknie, ale widzę, że lubi. Na chwilkę, wiadomo.

        Wymadrzam się wtedy jakąś przeczytaną info, że każdy musi być 4 xdziennie przytulnięty 😀
        I jak zaniedbam, bo mi się zapomni to nadrabiam.
        • gaskama Re: Jak często mówicie swoim dzieciom ... 20.09.21, 13:48
          Też tak robię smile
          Mój też lubi. Zresztą mąż mu też mówi regularnie, że go kocha. Ja przytulaśna za bardzo nie jestem. Nie znoszę się całować na dzień dobry czy do widzenia typu buzi-buzi. Okropieństwo. Potrzebuję przy rozmowie dużego dystansu. Wyjątek: mąż i syn.
          • igge Re: Jak często mówicie swoim dzieciom ... 20.09.21, 15:33
            Rzadko tule i ściskam i całuję dzieci bo już są duże i by sobie tego nie życzyły. Ale zdarza sięsmile
            Na pewno od święta mi wolno, przy okazji urodzin, powitań itp
            Natomiast do męża tulę się mega często.
            No i drobiazgi typu codzienny buziak jak wygramolę się z łóżka rano ( wstaję później od niego zdecydowanie) są oczywistą oczywistością od dziesiątków lat.
            • igge Re: Jak często mówicie swoim dzieciom ... 20.09.21, 15:38
              W sumie to małż jest raczej bardziej ciepłą i czułą i okazującą ciepło, miłość i czułość dziesiątkami gestów małych osobą. Tak jakoś ma. Ja po prostu lubię tę jego właściwość, a sama to np piszę miłe smsy do niego częściej bo te gesty nie przychodzą mi tak łatwo i naturalnie jak jemu. Słowa są łatwiejsze, same cisną się.
    • bi_scotti Re: Jak często mówicie swoim dzieciom ... 20.09.21, 14:00
      Ze kocham, uber czesto. Ze madre i piekne ... hmmm ... gdy okazja sprzyja - for a reason. No bo i tez nie zawsze sie zachowuja madrze, podejmuja madre decyzje a sa na tyle smart wink ze sami to wiedza. O urodzie to niech im raczej komplementy prawia ich respective partners big_grin BTW, to dziala w druga strone podobnie - moje dzieci tez mi czesto mowia, ze mnie kochaja - urode i rozum chwala zdecydowanie less frequently tongue_out Cheers.
    • misiamama Re: Jak często mówicie swoim dzieciom ... 20.09.21, 14:11
      Że kocham mówię raczej rzadko, że są przystojni zdarza się częściej (dobrze wyglądasz itp), że mądrzy zupełnie często. Natomiast nie przytulam od kiedy wprost powiedzieli żeby nie przytulać bo nie lubią. Młodszy jeszcze czasem zainicjuje jakiś kontakt (przytulas, buziak) - 14 lat. Starszy 18 l. już wcale nie chce smile Staram się to uszanować.
    • andaba Re: Jak często mówicie swoim dzieciom ... 20.09.21, 14:26
      Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie okoliczności, w których miałabym komukolwiek mówić, że go kocham.
      Piękny nikt nie jest, więc po co mam kłamać, mądrzy niektórzy są, ale wiedzą o tym, a jak nie są, to nie będę ciemnoty wciskać.
      Zupełnie nie rozumiem takiego kadzenia komukolwiek.

      Oczywiście chwalę, jak coś zrobią dobrze, nawet jak to głupota, albo jak córka idzie gdzieś , to mówię, że ładnie wygląda (chyba że idzie w portkach od dresu, to po prostu nic nie mówię, choć mam ochotę).
    • ingryd Re: Jak często mówicie swoim dzieciom ... 20.09.21, 14:30
      Bardzo często, tzn ze je kocham i ze są BARDZO piękni i mądrzy (dodając ze jako matka mówię to oczywiście zupełnie obiektywnie). Wiem ze bardzo to lubią, choć oczywiście moja 27letnia gwiazda betlejemska przewraca oczami gdy rozpływam się nad jej boskim wyglądem.
      No ale ja po dobrej szkole jestem, moja mama ciągle i nieustannie nie mogła wyjść z zachwytu nad moją mądrością i pięknością,( szczególnie gdy nastolatką będąc wyciskałam sobie zaskórniaki a z włosów kapał tłuszcz). I do tej pory mimo moich 50+ trzyma tę formę wypowiedzi.
      Zaś ojciec moich dzieci bardzo oszczędny był w słowach za to spojrzenie lepiło mu się od miłości i zachwytu nad swoją progeniturą.
    • fifiriffi Re: Jak często mówicie swoim dzieciom ... 20.09.21, 14:31
      Moja mama zawsze konczy że mną rozmowe "kocham Cie córeczko" jestem po 40tce
      Ja swoim dzieciom tez często mowoe , że je kocham. One mnie też.
      14latek kilka razy dziennie potrafi przyjść, przytulić się i powiedzieć,że kocha.
      Mam też znajomego, któremu jak np syn napisze , że dostał pałe... ten mu odpisuje , że kocha go nawet z tą jedynką wink
      Za to żoną tego kolegi... Tylko wymaga od syna.. nie przytula i nie mowi , że kocha... żal mi młodego strasznie. Ma 15lat...
    • wapaha Re: Jak często mówicie swoim dzieciom ... 20.09.21, 14:50
      Dość często
      Ale u nas w formie pytania :
      - Petronela! Petronela! Słyszysz mnie
      - tak mamo, co tam
      -nic, kocham cie

      Albo
      - Petronela, choć proszę na chwilę
      <przychodzi > co tam?
      - a mówiłam Ci kiedyś że cię kocham
      -tak mamo

      Lub

      -Petronela! A kto ciebie kocha najbardziej na świecie?
      -ty mamo


      Dodam, że od zawsze powtarzam ze ja zawsze będę tak mówić, zawsze będę mówić :uważaj na siebie - przed każdym wyjściem, wyjazdem. Mówię tak też mężowi, przyjaciółce, teściowej
    • kura17 Re: Jak często mówicie swoim dzieciom ... 20.09.21, 14:53
      ja mowie czestwo, w zasadzie codziennie.

      mlodszy (14 lat) jest przytulak i tez czesto mi mowi, starszy (16 lat) jest niedotykalski i wieczorem tylko nadstawia czolo do pocalowania przed snem. natomiast czasem, mijajac mnie gdzies, zupelnie znienacka, nawet na mnie nie patrzac, rzuca: kocham cie! uwielbiam big_grin
    • zuzanna_a Re: Jak często mówicie swoim dzieciom ... 20.09.21, 15:13
      może raz na tydzień? nie chciałabym aby te słowa spowszedniały, straciły na wartości, brzmiały byle jak. wolę też jak chłop raz na miesiąc powie, ze kocha niż jakby 15 razy dziennie mi to powtarzał i traktował jak przecinek.

      parę dni temu kładłam spać 6 latka, dość szybko bo późno było i nie miałam za dużo czasu na wyznania, a on mówi:
      " zostań jeszcze trochę"
      - a chciałeś o czymś pogadać?
      - nie, ja poleżę a ty mów mi te rzeczy co mamy mówią, wiesz, że jestem ładny, mądry i wspaniały. posłucham i potem zasnę, obiecuje.

      smile

      więc na pewno tego potrzebuje. ale jest mały i uwielbia słuchać zachwytów na swój temat


      co do starszych dzieci - bardzo zapamiętałam sytuację jak syn podbiegł do mnie z kolegą po skończonym meczu piłkarskim.
      pogratulowałam obojgu, powiedziałam że technicznie byli bardzo dobrzy, że przeciwnik trudny, następnym razem będzie lepiej, tym razem mówi się trudno. nie było co więcej gadać, bo dostali w tyłek chyba 7:0 i drużyna przegrała z impetem - niestety całościowo grali niczym polska reprezentacja, fatalnie smile

      po chwili dobiegła do nas mama kolegi - zaczęła piskliwym głosem ćwierkać nad tym, jak jej syn sobie cudownie poradził, jak fajnie grał "byłeś wybitny, wspaniały, tak świetne zagrałeś kochanie"
      na co on:
      - "wtedy jak strzeliłem samobója też? "

      Na co ona bez cienia refleksji " przestan, to nie twoja wina, i tak grałeś najlepiej, każdemu może się zdarzyć"
      Chłopak był wkurzony. Uciekł czym prędzej do trenera, który opieprzył ich że hej - ale oni doskonale wiedzieli, że im się należało. Były faule, wygłupy, kłótnie, nie słuchanie rad i obijanie się - i niestety były efekty. Na kolejnych meczach było lepiej. Po to był ten cżłowiek bym im to powiedzieć.

      No i właśnie syn mi mówił, ze chłopaka ta jego matka strasznie drażni. Nie słyszy konstruktywnej krytyki, tylko peany i zachwyty a on potrzebuje rzetelnie obgadać mecz. Jej wsparcie nie robi na na nim wrażenia, bo jest sztuczne.
      Dlatego bardzo pilnuję, aby w tych zachwytach nie popłynąć. Jak dziecko ma 20 kilo nadwagi - nie oszukujmy go że jest szczupłe. Jak fałszuje - nie wmawiajmy talentu. Jak brzydkie - trudno. Nie wmawiajmy że piękne. Czym innym jest zapewnienie o miłości, wsparciu, bliskości oraz naszym postrzeganiu dziecka by budować poczucie własnej wartości - czym innym jak się łże w żywe oczy, wmawia rzeczy których nie ma. A wielokroć "wsparcie" do tego się sprowadza. WIęc warto wspierać - ale szczerze wink dziecko szybko wyczai kłamstwo i przestanie słuchać - a pustymi słowami niczego się nie zbuduje.
    • extereso Re: Jak często mówicie swoim dzieciom ... 20.09.21, 15:16
      Mężowi rzadko , często myślę, ale mówię rzadko.Często to tylko w formie: ja ciebie też. Mówię mu często sama, że go lubię, ale on wie, że to znaczy że go kocham. Jestem natomiast pewna, że on jest przekonany, że go kocham i ma rację . Dzieciom średnio często, no może z raz na tydzień -dwa ( ale pamiętajcie że mam trzech do obskoczenia). Piszę natomiast często w wiadomości. Myślę że mają świadomość że je kocham.
    • nenia1 Re: Jak często mówicie swoim dzieciom ... 20.09.21, 16:09
      Córka już dorosła, nie mieszkamy razem, więc nie mówię codziennie, ale jak rozmawiamy przez telefon praktycznie zawsze kończymy rozmowę słowami "kocham cię", na co druga strona odpowiada "ja ciebie też", albo "też cię kocham i tęsknię". Jak się widzimy dodaję dość często, że pięknie wygląda, bo faktycznie jest atrakcyjna, wiadomo, że dla rodziców dziecko zawsze jest, ale moja córka faktycznie jest bardzo ładna, co zrobić wink Jak ma jakiś nowy ciuch, czy fryzurę, to jak mi się podoba zawsze jej powiem "super wyglądasz".
      Mój tata też przez telefon mi zawsze mówi "kocham cię córuniu" i do tego z 30 razy, to pa, pa, pa, pa.....a ja no pa,pa, tata: pa,pa ja: pa, trudno się z nim rozstać big_grin

    • la_mujer75 Re: Jak często mówicie swoim dzieciom ... 20.09.21, 17:18
      W moim domu nie mówiono : "kocham cię". Niby wiedziałam, że jestem kochana, ale ... Swoim mówię często smile
      W moim domu nigdy nie słyszałam komplementów odnośnie urody. To od obcych słyszałam.
      Owszem- kwestie związane z urodą/wyglądem nie są dla mnie bardzo ważne, ale ... Swoich komplementuję.
      Tym bardziej, że jako małe dzieci nie byli za piękni. Starszy - taki niewyróżniający się.
      A Młodszy był jednym z najbrzydszych dzieci, jakie znałam smile Przyrzekam. Zwłaszcza w okresie tym bardzo wczesnodziecięcym- między pierwszym rokiem życia a drugim. Dramat! Miał strasznie rzadkie włosy, które jeszcze dziwnie mu rosły. Wyglądał, jak koleś z mega Norwoodem . Przynajmniej 3 a smile smile smile Miał wielka głowę (niby normalne u roczniaków, że głowa nadal jest zbyt duża w stosunku do ciała, ale u niego jakoś się to rzucało w oczy), pucołowate policzki i mocno zezujące oczko. Patrzyłam na niego i tak sobie myślałam :"Boże, takie brzydactwo". I tym mocniej go kochałam.
      Nic dziwnego, że często zdarza mi się na ich widok wydać szczery okrzyk zachwytu smile A już zwłaszcza na widok Młodszego smile A ma burzę włosów. Zaczęły mu się kręcić. Zeza nie widać.
      W niczym nie przypomina tego naszego Quasimodo smile

      Starszy nigdy nie lubił przytulanie... Ewidentnie dotyk nie sprawiał mu przyjemności. Od razu robił się sztywny i napinał się.
      Młodszy był dłuuuuugo przytulaskiem. Teraz (13,5) udaje, że nie lubi, ale oczy mu się od razu śmieją smile

      Ale nie pamiętam, kiedy ostatnio od nich słyszałam, że mnie kochają sad
      Za to grzecznie zaprzeczają, jak narzekam, że jestem stara i gruba smile Ale to dlatego, że są dobrze wychowani.
    • te_de_ka Re: Jak często mówicie swoim dzieciom ... 20.09.21, 18:07
      Moje gadki, że kocham czy komplementy, jakie są piękne i mądre nie robią na dzieciach dużego wrażenia ale ostatnio udało mi się zaskoczyć potomstwo stwierdzeniem, że oto mamy klasyczną sytuację, kiedy dzieło przerosło mistrza czyli dziecko kochane jesteś w tym lepsze ode mnie! Mocno się dziecię zdziwiło i dopytywało, czy ja na serio tak twierdzę, czy żartuję. Udowodniłam, że nie żartuję i że bardzo się z takiego obrotu spraw cieszę.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka