Dodaj do ulubionych

Relacja kobiety z fryzjerem

22.09.21, 18:54
Idę w sobotę do fryzjera na rozjaśnienie włosów i pierwszy raz trochę się boje a z drugiej strony ufam, ze nie zrobi mi żółtka tudzież jajecznicy na głowie smile
Mam wspaniałego fryzjera, naprawdę cudotwórcę. Z wykształcenia jest prawnikiem, ale po kilku latach pracy w zawodzie postanowił się przebranżowić i został fryzjerem, specjalizuje się w koloryzacji.
Dużo jest wątków wyżalnych w temacie fryzjerów, wiec postanowiłam założyć pochwalny smile
A wy jak macie?
Obserwuj wątek
    • daniela34 Re: Relacja kobiety z fryzjerem 22.09.21, 19:10
      Ja zostałam przez mojego fryzjera zdradzona i porzucona. Szuja i szczeżuja- został barberem.

      A nasze pierwsze spotkanie wyglądało tak pięknie i filmowo. Przyszłam do niego po upięcie na ślubowanie adwokackie. Tu wyjaśnienie: ścisły dress code wymaga tego, żeby włosy do togi-o ile dadzą się spiąć-były spięte. Zanim mnie zarzucicie przykładami "a ta pani mecenas miała rozpuszczone "- nikt tego na co dzień nie przestrzega. Ale już jak jako aplikantka występowałam w konkursie krasomówczym i przebrali nas w togi, to dostałam komentarz, że włosy powinnam spiąć. Więc na tak uroczystą okazję jak ślubowanie stwierdziłam, że jakoś zapnę. W salonie wyszedł do mnie człowiek z koczkiem i kolczykiem w uchu. Zaczął te moje włosy oglądać, zaczesywać, upinać na próbę i stwierdził, że jak się uprę, to mi upnie, ale szału nie będzie. Na co ja: jak szału nie będzie, to lepiej tnij waść, wstydu oszczędź.
      Następnie wydarzyła się scena jak z Edwarda Nożycorękiego, pasma moich włosów fruwały w powietrzu, ale wyszłam ze świetnym cięciem i rewelacyjnym kolorem. I z pięknie rozpoczętą przyjaźnią.
      A potem mnie porzucił, szuja!
    • mashcaron Re: Relacja kobiety z fryzjerem 22.09.21, 19:30
      Miałam ci ją kiedyś cudowną fryzjerkę. Zawsze punktualna, bardzo dokładna, z cudownie delikatnym acz zdecydowanym podejściem do włosia mego. Znaliśmy się i lubilyśmy od podstawówki, więc i pogadać było o czym a jak się gadać nie chciało to i pomilczeć było przyjemnie.
      Potem wyjechałam z PL i przez kolejne lata, miasta i kraje szukałam kogoś kto by mi ją choć w części przypominał i zawsze wychodziłam z kotem w arbuzie :p

      Aż trafiłam do Agnes. Na pierwszej wizycie zapytała co bym chciała, opowiedziałam swoją wizję na co ona obmacała mi głowę, obejrzała że wszystkich stron i powiedziała że tego to ona mi nie zrobi bo będę wyglądać jak pół dupy zza krzaka.. powiedziała co jej zdaniem będzie mi pasować i do twarzy i do kształtu czaszki i do typu włosów i w końcu po latach niezadowolenia wyszłam szczęśliwa od fryzjera. I teraz kuźwa co? Przeprowadzimy się te 200km i wszystko od nowa? 🙄
    • agus-ka Re: Relacja kobiety z fryzjerem 22.09.21, 19:47
      Ja mam cudownego fryzjera od 11 lat. Lubimy się i ufamy sobie. No przed jego kolegami z pracy wiedziałam, że zostanie tatą. Przez 11 lat wiele się o sobie dowiedzieliśmy.
      Ogólnie poza tym że jest świetnym fryzjerem i super facetem jest nieziemsko przystojny. Lubię na niego patrzeć. I pracuje w świetnym miejscu, przez 11 lat nie zmienił się tam ani jeden fryzjer!
    • extereso Re: Relacja kobiety z fryzjerem 22.09.21, 19:56
      Mam super fryzjerkę, się niestety nie jestem super klientką. Nie raz odebrałam telefon z pytaniem gdzie jestem, a ja pomyliłam/ zapomniałam/ byłam całkiem gdzie indziej. Przepraszalam itd ale pani miała kłopot gdzie mnie wcisnąć. Zaczęła wysyłać do mnie SMS dzień przed i jeszcze rano. Jestem jej bardzo wdzięczna i bardzo ją lubię
    • konsta-is-me Re: Relacja kobiety z fryzjerem 22.09.21, 20:05
      Miałam kiedyś autentyczna geniuszke (forma żeńska od geniusz),kobiecinę ok.40+, po jakichś kursach fryzjerskich, bez doświadczenia i NIGDY nie byłam u tak absolutnie genialnej fryzjerki.
      Nie mam pojęcia jak to robiła, po prostu brała nożyce, robiła "ciach-ciach' i wychodziłam z absolutnie cudowna fryzura, dostając masę komplentow, nawet od nieznajomych..
      Nawet grzywka, której nikt mi nie umiał zrobić, wychodziła niesamowita, dodająca mi +100 do urody , czaru i w ogóle nie wiem czego jeszcze.
      Ustawiały się do niej wielomiesięczne kolejki ( a to było z 20 lat temu, kiedy raczej przychodziło się do fryzjera "z ulicy").
      Niepozorna kobiecina, taka zmęczona życiem, z małym poczuciem własnej wartości ( inaczej pracowałaby w luksusowym salonie i zgarniała kupę kasy). Cudotwórczyni , no!
      Niestety potem gdzieś znikla.
      Potem miałam fryzjera, który rozumiał że kilka milimetrów to jest KILKA MILIMETROW a nie 10 cm, ale zamkneli zaklad
    • savignonblanc Re: Relacja kobiety z fryzjerem 22.09.21, 20:15
      Po kilku latach wiary w geniusz mojego, przekonałam się, ze fryzjer choćby nie wiem jakim celebryta, artysta czy mistrzem był, jest tylko człowiekiem i zdarzają mu się lepsze i gorsze dni a nawet lata.
      Zaufanie straciłam do całego tego zawodu i błogosławię fakt, ze zaprzestałam farbowania, kolor moich jest, jak się okazało taki, jaki przez wiele lat próbowałam osiągnąć balejazami, sombre, impre, farbowaniem z reki, z nogi, z du.y i wuj wie jeszcze jakimi metodami.
      Fryzurę mam mało wymagająca i za 2 tyg po 2 latach przerwy idę do tego mojego na podcięcie końcówek. Przez te dwa lata korzystałam co 4-5 mcy z cięcia na gorąco w salonach, które ta usługę oferują.
      • asqe Re: Relacja kobiety z fryzjerem 22.09.21, 20:21
        Ja nie byłam u mojego fryzjera od prawie roku, bo zapuszczałam swój naturalny kolor (pierwszy raz od ponad 20 lat) a włosy, okazało się w lockdownie, bardzo fajnie podcina mi mąż. Dwa tygodnie temu byłam na konsultacji - co bym chciała a co jest osiągalne bez utleniania i teraz jestem podekscytowana przed wizyta.
        Ale ja nigdy od niego nie wyszłam rozczarowana czy niezadowolona.
    • mysiulek08 Re: Relacja kobiety z fryzjerem 22.09.21, 20:19
      w PL mialam absolutnie genialna pania Marie, co to byla za kobieta smile gadalo sie przednio a ona ciela, farbowala, suszyla, cud na glowie to malo powiedziane

      potem, juz na koncu swiata, szukalam, szukalam i nie znalazlam nikogo, kto by choc byl w miare dobry w krotkich damskich fryzurach sad trafil sie raz argentynczyk i dosc dlugo do niego jezdzialam na krance miasta, ale sie wzial i wyprowadzil

      ostatnia porzadna fryzure przywiozlam z PL w 2018 sad
    • ajr27 Re: Relacja kobiety z fryzjerem 22.09.21, 20:54
      Miałam kiedyś fryzjera geja, który zmarł na AIDS. Przykra historia.
      Potem miałam fryzjera dziwaka-samotnika, z którym nawiązałam dziwną relację- stał się bardziej moim powiernikiem i terapeutą niż fryzjerem. Odeszłam, jak spartolił kolor.
      • folivora Re: Relacja kobiety z fryzjerem 22.09.21, 23:39
        O, moja mama też miała fryzjera geja, który zmarł na AIDS. Trafiła do niego załamana po fryzurze próbnej przed ślubem, a on jej uratował włosy. Potem zaczęła chodzić do jego ucznia, ja po przygodzie z szaloną fryzjerką, która mnie oszpeciła przykrótką grzywką, też poszłam do jej fryzjera i od lat jestem jednemu panu M. wierna. W pandemii zaufałam jeszcze nowej koleżance, która ma w domu fryzjerskie nożyczki i stwierdziła, że może mi podciąć końcówki. Jako, że robi to sama sobie, a jej włosy wyglądają bardzo dobrze, zaufałam i się sprawdziła.
    • rainbow_dash Re: Relacja kobiety z fryzjerem 22.09.21, 21:35
      jestem bardzo wierna, chodzę do swojej fryzjerki bez żadnej zdrady od 2003 roku.
      Ale niestety widzę, że z wiekiem zaczyna jej coraz bardziej brakować polotu i dostaje lekko w głowę od czasu pandemii (covidianka). Farbę robi mi zawsze rewelacja, ale już z cięciem nie potrafi dziewczyna przełamać schematu i dłuuugo trwało zanim zaprzestała mi układać (długie do połowy pleców) włosy a'la hełmofon - czyli jadąc okrągłą szczotką od samej nasady, tak że wyglądałam jak nienormalna i wielkogłowa, oraz włosy były tak sztywne od pianki, że się nie poruszały. Coś w stylu Peggy Bundy. Był czas, że wychodziłam od niej z mokrymi, tak mnie to irytowało.
    • kropkaa Re: Relacja kobiety z fryzjerem 22.09.21, 23:31
      Kiedyś ktoś polecił osiedlowego fryzjera, poszłam i zostałam. Niestey,.przeprowadził się na drugą stronę Wisły. Próbowałam szukać koło domu, skończyło się, że jeżdżę do niego. Ponad 15 lat się "znamy". Nadchodzą dni, że będzie mi musiał zacząć robić kolor...
    • podaje_haslo_okon Re: Relacja kobiety z fryzjerem 22.09.21, 23:33
      Od kilku lat mam fryzjerkę, która potrafi obciąć kręcone włosy tak, że po robocie nie musi suszyć "na prosto", żeby to jakoś wyglądało. Relację też mamy spoko,właściwie to mogę z nią rozmawiać w pół śnie, bo zawsze pyta mnie dokładnie o to samo i w odpowiedzi zawsze opowiada te same historie. Przynajmniej wiem,że prawdomówna jest kobieta, albo chociaż konsekwentna smile
    • jolie Re: Relacja kobiety z fryzjerem 23.09.21, 08:29
      Nie mam żadnej relacji, z reguły włosy po obcięciu gorzej mi się układają, dopóki nie znajdą sobie swojego miejsca na głowie. I nie ma to za bardzo związku z umiejętnościami fryzjera - przerobiłam ich mnóstwo. Wolę fryzjerki.
    • tt-tka Re: Relacja kobiety z fryzjerem 23.09.21, 09:11
      Moja fryzjerke to chyba los mi zeslal w nagrode, choc nie wiem, za co. Zameldowalam sie u niej na strzyzenie z tekstem "prosze krotko, tak, zeby fryzura byla prosta do samodzielnego ulozenia i jak sie da, to jeszcze twarzowa" i dalo sie ! Od dwunastu lat sie daje !
    • kanna Re: Relacja kobiety z fryzjerem 23.09.21, 12:39
      Ja znam pana Artura.
      Pracuje w salonie od zawsze. Jeździ motorem, choć waży ze 130 kg. Strzyże głównie facetów - strzyżenie męskie u niego trwa 30 minut, gdy u kobitek 20.

      Mój syn go sobie chwali, mężowi wszystko jedno.

      Czasem jak siedzę farba, to pan Artur na stanowisku obok obskakuje 4 klientów. Ma cudowną umiejętność dopasowania się do klienta - jak klient zdenerwowany sypie kurwami, pana Artur natychmiast zaczyna używać podobnego języka. Jak jest rozmowa o giełdzie - pan Artur natychmiast wskakuję na odpowiednie pojęcia. Jak klient milczy - pan Artur się nie odzywa nawet słowem. Z klientami szczepionym pochwala szczepienie, z niesczepionymi - zgadza się, ze pandemii jako takiej nie ma.

      Czasem gada z innymi fryzjerkami i wtedy wyłania się spójny obraz sympatycznego, pomocnego człowieka.
    • paulownia88 Re: Relacja kobiety z fryzjerem 23.09.21, 14:39
      W swoim bardzo długim już życiu chodziłam do przeróżnych fryzjerów, najlepsza była pani Krysia, do której chodziłam jako nastolatka i studentka. Niestety, pani Krysi się zmarło i od tamtej pory, czyli od dwudziestu lat mam kłopot z fryzjerami. Gdzie ja już nie byłam...na koniec trafiłam na nauczycielkę zawodu, tylko dla wtajemniczonych (pani przyjmuje wyłącznie z polecenia, we własnym domu) i ona wreszcie potrafiła zrobić coś z moimi problematycznymi włosami - niezbyt grube, ale kręcone i jest ich bardzo, bardzo dużo. Efekt wow był kilka razy. Od dwóch lat nie chodzę do fryzjera, ponieważ tego nienawidzę, w gabinecie spędzałam średnio cztery godziny. I jestem bardzo zadowolona ze swoich włosów.
    • arthwen Re: Relacja kobiety z fryzjerem 23.09.21, 18:40
      Nie nawiązuję relacji z fryzjerem - preferuję ONSy, ma być szybko, na już i ma umieć rozpoznać parę cm od paru dm. Ale też wpadam tylko po to, żeby wyrównać końcówki, więc nie muszę szukać super świetnego specjalisty, bo to powinien potrafić każdy.
      • marta_martek_2019 Re: Relacja kobiety z fryzjerem 29.09.21, 10:42
        A ja uważam jednak, że warto od czasu do czasu fryzjera zmieniać. Tak, to super jeśli ktoś nas zna, wita od wejścia i doskonale wie, co będzie robić, ale przez to też czasami latami mamy na głowie to samo, bo wciąż obracamy się w kręgu tych samych pomysłów. A przecież lubimy zmiany, czasem nawet nie wiemy, w jakiej fryzurze mogłoby być nam lepiej. Ja kiedyś chodziłam do Macka Wróblewskiego, potem do fryzjerów, a teraz do Tekst linku i nawet u nich zmieniłam kiedyś fryzjera, żeby trochę "zaszaleć". Poza tym z włosami jest tak, że jak jakiś pomysł nie podpasuje nam na dłuższą metę, to tylko włosy - odrastają, można zmienić kolor, można zmienić strzyżenie wink Ja tam zmiany i eksperymenty lubię!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka